forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Nasze miasto - Lubin » Polityka miasta » gdzie jest PKP Poprzedni temat :: Następny temat
gdzie jest PKP
Autor Wiadomość
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15584
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Sty 19, 2017 09:35


Pociągi za trzy lata, Lubin z nową stacją kolejową


Mieszkańcy Lubina doczekają się wreszcie powrotu pasażerskich pociągów. Już wkrótce ogłoszony zostanie przetarg, w którym PKP Polskie Linie Kolejowe wybiorą wykonawcę remontu linii kolejowej Legnica-Rudna Gwizdanów



Remont linii nr 289 to inwestycja, do której PKP PLK przymierzała się od dawna. Według najwcześniejszych zapowiedzi, remont miał się zakończyć w… 2013 roku. Data ta uległa potem dwukrotnemu przedłużeniu. Wiele wskazuje na to, że obecnie podawany termin rewitalizacji – od roku 2018 do 2020 – będzie ostatnim. Firma dysponuje już gotowym studium wykonalności i za kilka tygodni ogłosi przetarg na wybór wykonawcy prac.

W tej chwili między Legnicą a Rudną kursują jedynie pociągi towarowe, należące między innymi do Pol-Miedź Trans. Żeby do rozkładu jazdy mogły powrócić połączenia pasażerskie, konieczna jest przebudowa nie tylko torów. Gruntownej modernizacji wymagają przejazdy kolejowe, sieć trakcyjna i urządzenia sterujące ruchem kolejowym. Remontami objęte zostaną też obiekty inżynieryjne mosty, wiadukty i przepusty. Na wszystkich stacjach i przystankach trzeba będzie też przebudować perony, które nie odpowiadają już obecnie obowiązującym standardom. Przewidziana została też budowa nowego przystanku – „Lubin Stadion”.

– Głównym efektem wykonanych robót będzie możliwość uruchomienia dogodnych połączeń pasażerskich pomiędzy głównymi ośrodkami Zagłębia Miedziowego: Legnicą, Lubinem i Głogowem. Umożliwi też płynniejsze prowadzenie ruchu towarowego – mówi Bohdan Ząbek z biura prasowego PKP PLK. – Po rewitalizacji pociągi pasażerskie będą mogły jechać tu z prędkością do 120 km/h, a towarowe – 100 km/h. Obecnie maksymalna dozwolona prędkość na tej linii wynosi 50 km/h – dodaje.

PKP PLK szacuje, że koszt rewitalizacji linii sięgnie 250 mln zł. Modernizacja tej trasy ujęta została w Krajowym Programie Kolejowym i na liście kluczowych inwestycji dolnośląskich, zawartych w tzw. Kontrakcie Terytorialnym, czyli porozumieniu między rządem a władzami województwa w sprawie dofinansowania wybranych projektów infrastrukturalnych. Inwestycja będzie współfinansowana w ramach funduszy unijnych. Dzięki temu szanse na powrót pociągów do Lubina są już realne, ponieważ PKP PLK nie musi finansować całego przedsięwzięcia z własnego budżetu.

źródło: http://www.lubin.pl/pocia...tacja-kolejowa/

Podpis użytkownika:
   
elektryk
Administrator



Wiek: 34
Dołączył: 07 Cze 2004
Posty: 897
Skąd: Lubin/Legnica
Wysłany: Nie Lut 12, 2017 11:40

Hura!

Podpis użytkownika:
Wyświetl mój profil Wyświetl profil użytkownika Jacek Wieczorek
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15584
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Wrz 19, 2017 22:05

Wi-fi w Pendolino miało być w tym roku. Ale nic z tego




Znów przesuwa się data zainstalowania wi-fi w pociągach Pendolino. Miało być w wakacje, później do końca roku. To już jednak nieaktualne. Teraz szefostwo PKP Intercity podaje datę końca przyszłego roku. I tłumaczy, że to dla dobra pasażerów.

Nowoczesny pociąg, najszybszy na polskich torach. PKP Intercity dumnie nazywa go klasą "Premium". Wszystko pięknie, ale do czasu aż pasażer próbuje gdzieś zadzwonić albo popracować na laptopie. Złapanie zasięgu graniczy z cudem. To niezbyt wygodne, szczególnie, że znaczną część pasażerów jeżdżących Pendolino podróżuje służbowo.

Temat wi-fi w Pendolino to niekończąca się historia. Wielokrotnie pisaliśmy o niej na łamach money.pl. Swój początek ma jeszcze zanim PKP Intercity kupiło pociągi. Kolejarze nie wpisali wymagań dotyczących wi-fi w składach do warunków przetargowych. W branży zażarcie dyskutowano, czy nadwozie pociągu - tzw. pudło - ma się wychylać na zakrętach, czy nie. Ostatecznie kolejarze kupili nie wychylające się pociągi. O wi-fi zapomniano, lub w ogóle nie pomyślano. W efekcie najdroższe pociągi na polskich torach, po 20 mln euro sztuka, odpowiedniej instalacji nie mają.

PKP Intercity samo nie może położyć potrzebnych kabli, bo straci gwarancję na pociągi. Jak pisaliśmy w lutym, przewoźnik chce rozmawiać z producentem składów - koncernem Alstom - i liczy, że w wakacje wi-fi już będzie przynajmniej w części pociągów. Po wakacjach zostało wspomnienie, a wi-fi jak nie było tak nie ma. We wrześniu przewoźnik zapewniał, że prace trwają, a nawet wkraczają w "zaawansowane stadium".

To stadium jeszcze potrwa, bo termin znów się oddala. - Mam nadzieję, że do końca przyszłego roku już będzie wi-fi w Pendolino - mówi Jarosław Oniszczuk, członek zarządu PKP Intercity. - Staramy się jak najszybciej, bo wiemy, że taka jest potrzeba. Chodzi nie tylko o wi-fi, ale ważny jest jeszcze sygnał GSM, bo pasażerowie też mają problemy z telefonami. Chcemy to kompleksowo zrobić - dodaje.

A co mówi o zaawansowaniu prac? - Wchodzimy w następny etap procesu montażu wi-fi. Za tydzień lub dwa powstanie model montażu i będziemy przystępować już do zaawansowanych rozmów - tłumaczy.

Przypomnijmy. Pendolino jeździ po polskich torach już prawie trzy lata. PKP Intercity kupiło pociągi sześć lat temu.

Dlaczego nie można po prostu tego zainstalować? Ze względu na dobro pasażerów. - Musimy przede wszystkim dbać o pasażerów i o dostępność tego taboru - mówi Oniszczuk.

źródło: https://www.money.pl/gosp...,0,2367248.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15584
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Maj 03, 2018 17:28

Jeżeli już o obietnice chodzi to przypomnijmy, że Raczyński obiecywał zadaszyć teren wokół korony stadionu dla handlujących .
===============================
Komentarz :
jako
Budowa ruszyła na dobre. Prezydent Lubina obiecał wybudować centrum przesiadkowe (pociąg, autobus międzymiastowy, autobus międzynarodowy, autobus miejski i postój taksówek). Jakoś nic nie słychać o chociażby planach takiego centrum. Warunek wyremontowanych torów PLK spełni, a po wyborach prezydent się zmieni i .... (?)

-----------------------------------------------

Tydzień kluczowych prac na stacji Lubin




W Lubinie montowane są nowe, dodatkowe rozjazdy. To kluczowy etap przebudowy stacji - informuje PKP PLK. Inwestycja na linii 289 Legnica – Rudna za 200 mln złotych umożliwi powrót połączeń pasażerskich w Legnicko-Głogowskim Okręgu Miedziowym.

Na przełomie kwietnia i maja na stacji Lubin montowane są nowe – dodatkowe rozjazdy. Zwiększą przepustowość linii i zapewnią lepszą obsługę przewozów towarowych dla KGHM i w Legnicko-Głogowskim Okręgu Miedziowym. Nowe rozwiązanie umożliwi również sprawne przewozy pasażerskie. Wykonawca ma tydzień na montaż ważnych elementów linii kolejowej. Rozjazdy są już na stacji. Przygotowany jest dźwig do ich montażu. Przez weekend pracownicy zdemontowali odcinek torów i przygotowują teren pod ułożenie nowych rozjazdów. Prace w tej lokalizacji zaplanowano do soboty. Na czas intensywnych prac i dostawy materiałów (30.04 – 5.05) zamknięty został jeden z dwóch przejazdów kolejowo-drogowych koło stacji. - informuje PKP PLK.

Stacja Lubin jest placem budowy

Na modernizowanej linii nr 289 wykonawca rozpoczął prace od odcinka Legnica – Lubin. Na trasie demontowane są tory i wymieniane konstrukcje sieci trakcyjnej. Na stacji Lubin widać maszyny przygotowujące nowe perony. Będą to dwa obiekty, przesunięte bliżej ulicy. Ich wysokość zapewni dogodne dojście do pociągów. PLK wyposaży perony w funkcjonalne, wyraźnie oznakowane oświetlenie i tablice informacyjne. Uwzględniony jest odpowiedni dostęp dla osób o ograniczonej mobilności.

Wykonawca, w obszarze stacji, montuje także nowe konstrukcje sieci trakcyjnej. Wymieniane są tory. Widać roboty związane z odwodnieniem. Przygotowany jest sprzęt do montażu rozjazdów i prac torowych.

Dzięki inwestycji PLK powstanie możliwość uruchomienia dogodnych połączeń pasażerskich pomiędzy Legnicą, Lubinem i Głogowem. Dwukrotnie szybciej – 120 km/h pojadą pociągi pasażerskie. Czas przejazdu skróci się o połowę z ponad godziny do ok. 30 min.

Na 10 stacjach i przystankach poprawi się standard obsługi pasażerów. Odnowione perony zapewnią wygodny dostęp do pociągów. Nowy przystanek Lubin Stadion będzie w odległości ok. 1,5 km od stacji Lubin.

Towarowy „łącznik” – towary na tory

Po modernizacji istotnie zmienią się warunki dla transportu towarowego. Składy z ładunkami pojadą nawet 80 km/h. Zakres przewidzianych prac na 40 km obejmuje m.in. tory, mosty, wiadukty, sieć trakcyjną. Nowe urządzenia sterowania ruchem kolejowym oraz przebudowa przejazdów kolejowo-drogowych znacznie zwiększą poziom bezpieczeństwa pasażerów i kierowców. Budowa nowego wiaduktu kolejowego na stacji Koźlice dodatkowo usprawni system komunikacji.

Na dolnośląskiej sieci kolejowej trasa Legnica – Rudna Gwizdanów jest „łącznikiem” między magistralami kolejowymi: linią E 30 (biegnącą od zachodniej granicy przez Węgliniec – Legnicę – Wrocław do Przemyśla) i linią nr 273 (tzw. Nadodrzanką, łączącą Wrocław – Głogów – Zieloną Górę – Szczecin). Na linii Legnica – Rudna Gwizdanów prowadzony był tylko ruch towarowy.

Wartość projektu POIiŚ 5.2-7 „Prace na linii kolejowej nr 289 na odcinku Legnica – Rudna Gwizdanów” to 196 mln zł (netto). Dofinansowanie unijne: 130 574 734 zł (netto). Umowa podpisana w lipcu 2017 r. Czas realizacji do końca 2019 roku, ale samorząd województwa zapowiada że kolej pasażerska do Lubina wróci już w grudniu tego roku.

źródło: http://www.rynek-kolejowy...ubin-86846.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15584
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Lip 19, 2018 12:43

PKP IC wreszcie ma konkurencję. Czeski Leo Express pojawi się na polskich torach w piątek




Leo Express, czeski prywatny przewoźnik kolejowy, otrzymał w czwartek ostatnie zezwolenie i w piątek pojawi się na polskich torach. 20 lipca z Krakowa do Pragi będzie można pojechać już za 19 zł.

Prezes Urzędu Transportu Kolejowego wydał LEO Express zezwolenie na dopuszczenie do eksploatacji zespołu trakcyjnego typu Flirt - informuje portal Rynek Kolejowy. Decyzja UTK oficjalnie otwiera możliwość debiutu czeskiego przewoźnika kolejowego na polskim rynku. Pierwsze pociągi wyjadą w nocy z piątku na sobotę.

Wydanie decyzji jest istotne, bo bez niej przewoźnik nie mógłby rozpocząć świadczenia usług w zaplanowanym terminie.

Leo Express, jak już informowaliśmy, rozpoczął sprzedaż biletów w Polsce 25 czerwca. Obecnie podróżni mogą skorzystać z jednego połączenia - Praga-Katowice-Kraków. W pierwszej kolejności dostępne będą przejazdy weekendowe.

Z Krakowa do Pragi prywatny pociąg pojedzie w poniedziałki i soboty, w drugą stronę z Pragi do Krakowa: w piątki i niedziele. Czas jazdy z Krakowa do Pragi będzie wynosił 6 godzin 35 minut, a z Katowic do Pragi 4 godziny 42 minuty. Bilety promocyjne są aktualnie dostępne w sprzedaży na terminy od 20 lipca do 1 września i ich ceny zaczynają się już od 19 złotych

Jak wyjaśnia Urząd Transportu Kolejowego, aby przewoźnik z innego państwa członkowskiego Unii Europejskiej mógł świadczyć usługi w Polsce, musi spełnić kilka warunków. Musi posiadać licencję, certyfikaty bezpieczeństwa oraz decyzję o otwartym dostępie.

Więcej: http://next.gazeta.pl/nex....html#BoxBizImg

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15584
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Wrz 04, 2018 13:16


Pociągi do Lubina dopiero w lipcu 2019




Mimo zapowiedzi, pociągi pasażerskie nie powrócą w grudniu do Lubina. Reaktywacja nastąpi zapewne dopiero w lipcu 2019 roku – informuje Rynek Kolejowy. O uruchomieniu linii w październiku zapewniał też prezydent Lubina.

W lutym tego roku członek zarządu województwa dolnośląskiego Jerzy Michalak poinformował, że w grudniu powróci kolej pasażerska do Lubina. W pewnym momencie trwały nawet rozmowy na temat uruchomienia pierwszych pociągów już w październiku. Koleje Dolnośląskie w oparciu o wytyczne PKP PLK przygotowały rozkład jazdy dla dziesięciu par pociągów dziennie.

Zakończenie inwestycji w lipcu 2019. „Niczego innego nie deklarowaliśmy”

Okazuje się jednak, że pociągi nie ruszą w tym roku. Dlaczego? – Inwestycja na linii Legnica – Lubin zakładała utrzymanie dojazdu pociągów towarowych do Lubina. Poza uzgodnioną z KGHM przerwą na wymianę rozjazdów, jest to realizowane. Zakończenie inwestycji wg umowy jest w lipcu 2019 r i wykonawca nie przewiduje zmian terminu – informuje „RK” rzecznik PKP PLK Mirosław Siemieniec.

Przedstawiciele spółki PKP PLK podkreślają, że nie deklarowali w mediach reaktywacji pociągów pasażerskich w tym roku, niemniej takie dokumenty przekazane zostały przewoźnikom i samorządom. Arnold Bresch z zarządu spółki tłumaczył niedawno „Gazecie Wyborczej”, że umowa z wykonawcą – Torpolem – nie przewidywała umożliwienia przejazdu pociągów pasażerskich przed końcem kontraktu. Dlatego PLK nie może zobowiązać do tego wykonawcy, który zdaniem PLK wykonuje prace w terminie.

źródło: http://elubin.pl/wiadomosci,18545.html

Czytaj też : https://www.rynek-kolejow...bina-88492.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15584
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Wrz 16, 2018 16:38

Komentarze:

PiotrW

To może jeszcze Gorzów Wielkopolski zamienić na Gorzów? Mówię poważnie. Wiem, że są jeszcze inne "Gorzowy", np. Gorzów Śląski, ale Gorzów bez przymiotnika z definicji oznaczałby "ten" Gorzów.

Tym bardziej, że jest on stolicą woj. lubuskiego, a nie wielkopolskiego.

Co do Lubina i Lublina też mam obawy o wysyp pomyłek. Z drugiej strony, czy gdy jeszcze jeździły tam pociągi to pasażerowie przy kasach na pewno artykułowali pełną nazwę stacji? Bo coś mi się widzi, że mówili coś w rodzaju: "Powrotny do Lubina, poproszę"...


---------------------------------------------

Szpagin

Czy przypadkiem nazwa Lubin Górniczy nie była efektem częstych pomyłek z Lublinem?

------------------------------------------------

Baca Ryży Koń

No to banda misiewiczów w PLK byndzie miała niezwykle trudne zadanie logistyczne,
rany chopy - robota się szykuje, ale nie pomylcie tylko Lądka z Londynem...


-----------------------------
Kuuper van Basten

Gratulujemy braku rozumu.

O ile Twardogóra Sycowska - Twardogóra to tylko wprowadzenie niepotrzebnego zamieszania - pasażerowie i kasjerki nie znajdą właściwej stacji, nie sprzedadzą biletu i pasażer nie pojedzie, o tyle zmiana stacji Lubin Górniczy - Lubin spowoduje steki pomyłek - pasażerowie dostaną bilet do Lublina zamiast Lubina i vice-wersja.

Jeśli chodzi o Lublinek - marketingowo lepszy byłby Łódź Airport.


===================================

Twardogóra i Lubin: Kolejne korekty nazw stacji na sieci PLK




Od kilku tygodni podróżni korzystają ze stacji Twardogóra, a nie Twardogóra Sycowska. Niebawem dodatkowy przymiotnik odpaść ma także od nazwy stacji w Lubinie. PKP PLK zmienia w porozumieniu z lokalnymi władzami kolejne nazwy przystanków kolejowych.

Niedawno informowaliśmy o planowanej na grudzień zmianie nazw trzech przystanków kolejowych w Zielonej Górze i o wniosku samorządu miasta Łodzi o zmianę nazwy stacji Lublinek na Łódź Lublinek. Choć losy przystanku położonego na peryferiach Łodzi nie są jeszcze znane, PKP PLK informują o kolejnych korektach nazw posterunków. Dotyczą one dwóch stacji, w których nazwach dotychczas oprócz nazwy miejscowości umieszczano dodatkowy przymiotnik.

Nazwa stacji tożsama z nazwą administracyjną


Więcej: https://www.rynek-kolejow...-plk-88626.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15584
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Paź 23, 2018 12:00

Pociągi z Lubina pojadą 9 czerwca. Jest nowy rozkład KD


9 czerwca przyszłego roku w rozkładzie Kolei Dolnośląskich pojawią się pierwsze połączenia z Lubina do Wrocławia. Potwierdza to rzecznik prasowy wojewódzkiego przewoźnika.



W przyszłorocznym rozkładzie znajdzie się dziesięć par połączeń bezpośrednio z Lubina do Wrocławia i dwa do Legnicy, gdzie będzie można przesiąść się na pociąg do stolicy Dolnego Śląska, jadący z innego kierunku. Przewidywany czas podróży z Lubina do Legnicy to pół godziny, a do Wrocławia – około 1 godz. 20 minut.

Przypomnijmy, że pierwsze zapowiedzi przywrócenia pasażerskich połączeń z Lubina dotyczyły października tego roku. Mówił o tym m.in. sam wicemarszałek województwa dolnośląskiego Jerzy Michalak, odpowiedzialny za transport kolejowy w naszym regionie. Co sprawiło, że zamiast października jest czerwiec 2019 r.?

– Rzeczywiście miał to być październik, ale termin ten musiał ulec zmianie ze względu na opóźnienia w pracach remontowych na linii kolejowej nr 289 – wyjaśnia Bogusław Godlewski, rzecznik prasowy Kolei Dolnośląskich. – Nie mamy wpływu na to, w jaki sposób te prace przebiegają, bo nadzorują je PKP Polskie Linie Kolejowe. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z aktualnym harmonogramem, uruchomimy połączenia 9 czerwca. Jesteśmy gotowi, mamy i tabor, i ludzi – zapewnia.

Chociaż rozkład z lubińskimi połączeniami jest już gotowy, może on nie wejść w życie. PKP PLK wspomina bowiem o zakończeniu remontu w… lipcu przyszłego roku.

Nie wiadomo jeszcze, jakie składy będą kursowały z Lubina. Rodzaje pociągów Koleje Dolnośląskie dopasują do popularności poszczególnych połączeń. Jeśli pociągami na trasie 289 będzie jeździło wielu pasażerów, przewoźnik może tu skierować nawet swój najnowocześniejszy pociąg: 90-metrowy Newag Impuls 45WE, najdłuższy pojazd w taborze Kolei Dolnośląskich.

źródło + video: http://www.lubin.pl/pocia...owy-rozklad-kd/

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15584
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Sty 10, 2019 14:59

Komentarze:
gg

Co by tu jeszcze spieprzyć panowie , co by tu spieprzyć?
============================
Odwołali fachowca, powołali polityka, który pociągami nie jeździ. Nowy prezes Kolei Dolnośląskich


- Ostatni raz pociągiem jechałem kilkanaście lat temu - przyznaje Damian Stawikowski, nowy prezes Kolei Dolnośląskich. Członek koalicji PiS-Bezpartyjni Samorządowcy zastąpił odwołanego fachowca, który w ciągu czterech lat liczbę przewiezionych pasażerów zwiększył pięciokrotnie.




Jak pisze "Gazeta Wyborcza", Stawikowski jest związany z prezydentem Lubina, Robertem Raczyńskim, liderem Bezpartyjnych Samorządowców.

Rada nadzorcza samorządowej spółki kolejowej odwołała ze stanowiska prezesa Piotra Rachwalskiego. Kolejami Dolnośląskimi zarządzał od 2013 roku.

- Ostatni raz pociągiem jechałem kilkanaście lat temu - wyjawił Stawikowski. Tłumaczył, że wynika to z tego, że w Lubinie, w którym mieszka, nie było kolei.

Nowy prezes w rozmowie z dziennikarzem Radia Wrocław przyznał, że Rachwalski ma na koncie duże sukcesy, ale nie potrafił wyjaśnić powodów jego odwołania. Przekonywał tylko, że przed Kolejami Dolnośląskimi pojawiły się nowe wyzwania i potrzebne jest "wzmocnienie zarządu".

źródło: https://www.money.pl/gosp...603643521a.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15584
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Cze 06, 2019 15:11

Wystarczyło trochę dobrej woli. Z tych 12 par pociągów część by się zatrzymywała w tych wioskach, a reszta nie. To proste jak drut. Dla niektórych ciężko myślących kolczasty... :-)
===============================
Za grube miliony zbudowano stacje, po których hula wiatr


Mieszkańcy wsi także chcą kolei




W niedzielę, wczesnym rankiem, 9 czerwca, ze stacji Lubin w kierunku Legnicy i dalej Wrocławia wyruszy pierwszy pociąg pasażerski. Po blisko 9 latach, kolej wraca do stolicy Polskiej Miedzi. Z tej okazji władze Lubina szykują wielką fetę, ale powodów do świętowania nie mają mieszkańcy Chróstnika, Gorzelina, Raszówki i Rzeszotar, a więc miejscowości, w których pociągi relacji Lubin-Legnica nie będą się zatrzymywać. Urząd Marszałkowski deklaruje, że jesienią dokona korekty w rozkładzie jazdy Kolei Dolnośląskich i część składów będzie w tych wioskach zabierać pasażerów.

Po przeprowadzeniu modernizacji i remontów, stacja w Raszówce może równać się do tej w Lubinie. Nowe perony, ławki, zadaszenie, oświetlenie, chodniki a nawet podjazd dla osób niepełnosprawnych. Nic tylko czekać na przyjazd pociągu. Ale w nowym rozkładzie Kolei Dolnośląskich, które w najbliższą niedzielę uruchamiają 12 par połączeń na trasie Lubin-Legnica-Wrocław, próżno szukać przystanków w Chróstniku, Gorzelinie, Raszówce i Rzeszotarach. Wczoraj mieszkańcy wykluczonych wiosek spotkali się w świetlicy wiejskiej w Raszówce, by podzielić się z dziennikarzami swoimi obawami i rozterkami.

- Trudno jest uwierzyć przeciętnemu mieszkańcowi, wielu ludzi jest przekonanych, że to jest jakiś absurd i pomyłka, że pociągi, na które tak wiele lat czekaliśmy i które były nam obiecywane przez poprzedni jeszcze zarząd Kolei Dolnośląskich pod wodzą Piotra Rachwalskiego - kolejarza z prawdziwego zdarzenia, że dzisiaj, gdy kolej do nas powraca, pociągi nie będą się zatrzymywały na stacjach w Chróstniku, Gorzelinie, Raszówce i Rzeszotarach. Misją każdej kolei samorządowej jest połączenie małych miejscowości z większymi ośrodkami miejskimi. Czy nowy prezes KD nie wie, po co są koleje samorządowe, czy też Lubin ma takie kompleksy, że myśli, że jest zaściankiem, który się łapie tylko na połączenia PKP Intercity. Policzyliśmy mieszkańców, którzy są zameldowani w miejscowościach biegnących wzdłuż linii kolejowej to wyszło, że to ponad 7 tysięcy ludzi, więc potencjał przewozowy jest bardzo duży - mówi Robert Borzych, mieszkaniec Gorzelina, pasjonat kolejnictwa.

Sołtys Raszówki, Tadeusz Kosturek, nie wyobraża sobie jego wsi bez kolei.

- Jak daleko sięgam swoją pamięcią, to kolej zawsze była ważna dla Raszówki. Kiedyś wiele ludzi jeździło przecież do Lubina lub Legnicy do pracy, do szkół, do przychodni, szpitala czy na zakupy. Nie bardzo wiemy, na czym polega rozumowanie samorządowców, bo grube miliony złotych zostały wyłożone na modernizację i remonty stacji kolejowych, budowę nowych peronów, trakcji kolejowych i pozostałej infrastruktury i to ma pójść na marne? Tysiące ludzi ma być odizolowane od kolei, bo ktoś sobie życzy, żeby nasi mieszkańcy dojedżali do Lubina, by wsiąść w pociąg jadący do Legnicy. To przecież jakiś absurd i niedorzeczność. Nie wiem, dlaczego nas taka kara spotyka? - pyta sołtys Raszówki.

Na wczorajszym spotkaniu pojawił się także radny gminy Miłkowice, mieszkaniec Rzeszotar, podlegnickiej wsi, która także nie znalazła się w rozkładzie jazdy KD.

- Cały czas mieliśmy nadzieję, że ten scenariusz się nie spełni, że są to jakieś pogłoski, plotki, ale dzisiaj okazuje się, że jednak będziemy wykluczeni z przejazdów kolejowych. Mieszkańcy Rzeszotar, Dobrzejowa, którym kolej ułatwiłaby na pewno swobodny dojazd do dużych miast, Lubina, Legnicy czy Wrocławia, są dzisiaj oburzeni i rozgoryczeni. Ktoś, jedną decyzją skreśla tych wszystkich ludzi pozbawiając ich z publicznego środka transportu, jakim jest kolej - mówi Tomir Różański z Rzeszotar.

Nastroje i emocje mieszkańców wykluczonych miejscowości próbują studzić władze sejmiku dolnośląskiego. Rzecznik marszałka, Michał Nowakowski, zapowiada, że po wakacjach nastąpi korekta w rozkładzie jazdy Kolei Dolnośląskich i prawdopodobnie niektóre pociągi będą zatrzymywały się na mniejszych, pośrednich stacjach.

- Kilka miesięcy temu zapowiadaliśmy, że wczesną jesienią dokonana zostanie korekta w rozkładzie jazdy KD i takie połączenia z tymi mniejszymi miejscowościami zostaną uwzględnione. Przy tej okazji trzeba jednak zaznaczyć, że nie wszędzie przy wybudowanych lub zmodernizowanych stacjach, jest wystarczająco odpowiednia infrastruktura drogowa. W niektórych miejscowościach na przykład brakuje dogodnego i swobodnego dojazdu do stacji lub dworca. Samorządowcy muszą na to zwrócić uwagę - mówi nam Michał Nowakowski, rzecznik marszałka województwa dolnośląskiego.

Pociągi Kolei Dolnośląskich na trasie Lubin-Legnica pojadą z prędkością 100-120 km/h, co sprawi, że czas przejazdu wyniesie około 15 minut. Ze stolicy Polskiej Miedzi do Wrocławia dotrzemy w ciągu około 75 minut. Szybciej, bo w godzinę, tą samą trasą dojedziemy ekspresem "Jan Wyżykowski".

Bilet normalny na przejazd z Lubina do Wrocławia będzie kosztował 18,60 zł, dla dzieci i młodziezy 11,72 zł a dla studentów - 9,11 zł. Natomiast z Lubina do Legnicy, za bilety będzie trzeba zapłacić odpowiednio: 7,60 zł, 4,79 zł i 3,72 zł. Na tej trasie Koleje wprowadziły jednak ofertę specjalną pod nazwą "Dobry bilet", dzięki której bilet normalny będzie kosztował 5 zł, dla dzieci i młodziezy 3,15 zł a studenci zapłacą jedynie 2,45 zł.

źródło + foto : http://miedziowe.pl/content/view/92108/78/

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15584
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Cze 12, 2019 11:13

I po co Raczyńskiemu była ta wojenka z Kielanem ? Przecież pociągi na trasie Legnica Wrocław zatrzymują się na wszystkich stacjach.
===============================

"Proszę państwa: ukradziono nam pociąg". Afera na Dolnym Śląsku, bo mieszkańcy zagrali władzy na nosie




Był Krzysztof Ibisz, Sarsa i sporo oficjalnych gości, ale nieoczekiwanie zabrakło głównej atrakcji – pociągu, który miał zainaugurować otwarcie po 19 latach połączeń pasażerskich do Lubina. Mieszkańcy okolicznych wiosek tak się zdenerwowali, że ich stacje zostały pominięte, iż zablokowali tory i pociąg nie dojechał. Zrobiła się afera, prezydent zagroził... wybatożeniem winnych. W tle trzeszczy koalicja z PiS.

W internecie rozlega się jedno wielkie "brawo" pod adresem Raszówki i kilku innych wsi spod Lubina. "Widać, że humor w narodzie nie ginie, i że ludzie sobie nie pozwolą w kaszę dmuchać" – ktoś podsumował.

Ale mieszkańcom tych wiosek wcale do śmiechu nie było. Gdy okazało się, że Kolej Dolnośląska, którą przywrócono tu po latach, ominie ich stacje, wzięli sprawy w swoje ręce. I w dniu, gdy Lubin szykował się do wielkiej fety z okazji otwarcia linii, kiedy prezydent miasta czekał na inauguracyjny pociąg, który wiózł lokalnych VIP-ów, miało być otwarcie z pompą – gdy z pociągu mieli wysiadać politycy, miała grać orkiestra – oni zaś wyszli z transparentami na tory.

Przyjechała policja

Większego afrontu w takim dniu prezydentowi miasta nie mogli zrobić. "Na okazałej scenie z hasłem 'Kolej na Lubin', tuż po godzinie 19.00 pojawił się Krzysztof Ibisz i jego śnieżnobiały uśmiech. Chwilę później przed tłumem mieszkańców zagrała Sarsa. Mijały godziny, a zapowiedziany pociąg z lokalnym 'VIP-ami nie nadjeżdżał. Dlaczego?" – relacjonował portal lubin.naszemiasto.pl.

Na torach w Raszówce pojawiło się około 200 osób. Jeden z mieszkańców mówi nam, że było nawet więcej. I nie tylko z Raszówki, ale też z innych miejscowości na trasie do Legnicy, na których pociągi – jak się dowiedzieli – miały się nie zatrzymywać.

"Widzisz synku – tak wygląda pociąg", "Chcemy się uczyć" – napisali na transparentach. Była też policja. "Przyjechały pododdziały policji wyposażone w kaski, broń długą, tarcze i gaz łzawiący. W ciągu zaledwie kilku minut Raszówka została bez mała otoczona policyjnym kordonem" – opisywał portal e-legnickie.pl.

Protest trwał od godziny 19.00 do 22.30. Pociąg nie przejechał.

"Marszałek Cezary Przybylski i cała świta VIP-ów, goście z Wrocławia do Lubina dojechali podstawionym w Legnicy autokarem" – donosił portal tuLegnica.pl.
Ale protest chyba się opłacił, o czym za chwilę.

Koalicja z PiS

– Gmina pokazała ząbki – mówi naTemat sołtys Raszówki Tadeusz Kosturek. Zagrali lokalnym władzom na nosie? – Trochę tak – odpowiada. – Myśmy chcieli, żeby ktoś do nas przyjechał, porozmawiał. Prezydent chyba nie brał pod uwagę, że ktoś może mu się przeciwstawić.

Prezydent Robert Raczyński rządzi Lubinem 17 rok. Jest liderem Bezpartyjnych Samorządowców, którzy na szczeblu wojewódzkim weszli w koalicję z PiS, o czym było głośno na całą Polskę. To bardzo ciekawy sojusz, który jednak w ostatnich dniach zadrżał w posadach. Chodzą słuchy, że prezydent nawet zbliża się do Koalicji Obywatelskiej.

– Jest konkretny, nigdy nie wiadomo, czego się po nim spodziewać. Dziś jest w koalicji z PiS, ale jak ktoś go zdenerwuje, zaraz może z niej wyjść – mówi nam jeden z dziennikarzy.
Ostatnio Raczyński złożył doniesienie do prokuratury na wojewodę dolnośląskiego z PiS, Pawła Hreniaka. Wręcz miał grozić zerwaniem koalicji.

O co poszło? O powiększenie Lubina. "Tajemnicą poliszynela jest to, że w ramach porozumienia rząd miał dać zielone światło na to, by Lubin poszerzył granice o tereny należące do sąsiada, gminy Lubin" – pisała gazetaprawna.pl. I tak by zapewne się stało, ale mieszkańcy siedmiu wiosek zdecydowanie powiedzieli "nie".

Wojewoda po stronie mieszkańców

Jaki ma to związek z blokadą pociągu? Według mieszkańców duży. Ich zdaniem prezydent zemścił się za to, że nie chcieli przyłączyć się do Lubina, stąd – jak twierdzą – decyzja, że pociągi nie będą się u nich zatrzymywać. Władze zaś uważały, że przy stacjach brakuje parkingów.

– 98 procent mieszkańców opowiedziało się przeciwko. Dlatego postanowili nas podejść, że nie dadzą nam pociągu. W marcu dowiedzieliśmy się, że pociągi nie będą się u nas zatrzymywać. A był już nawet gotowy rozkład jazdy. Mamy piękny dworzec wyremontowany za unijne pieniądze. Dlaczego mielibyśmy z niego nie korzystać? – mówi wzburzony sołtys. Uważa wręcz, że to kara.

Okazuje się, że wojewoda z PiS stanął po stronie mieszkańców i storpedował wniosek prezydenta do rządu o poszerzenie miasta. Po ich stronie stanął też poseł PiS Krzysztof Kubów.

Wicemarszałek działa

Wracając do inauguracji linii kolejowej – Robert Raczyński, prezydent Lubina, musiał być bardzo wzburzony popsutą fetą. – Niestety mam dwie wiadomości: jedna jest smutna. Proszę Państwa, ukradziono nam pociąg. Druga – w pociągu były też wszystkie lampy w związku z tym nie możemy Państwu wspaniałego, pięknego, przedstawienia świetlnego pokazać. Ale mam też dobrą wiadomość: my znajdziemy tego, który ukradł go, solidnie wybatożymy i obciążymy go kosztami tego koncertu – grzmiał do mieszkańców.

– Oni czują się ważni, nie powinni być przeciwko ludziom. Prezydent mówi o wybatożeniu. To straszenie, jakby ktoś chciał się zemścić. Jak mieszkańcy mają dojechać do lekarza? Dzieci do szkoły? My się czujemy wykluczeni – mówi sołtys wsi Raszówka. Twierdzi, że policja spisała nazwiska wielu osób, dwóch policjantów robiło podczas protestu zdjęcia.

Z wydarzenia zrobiła się afera. O pociągu grzmią media w całej Polsce. Jest też szybka reakcja władz. Jeszcze w sobotę do protestujących przyjechał wicemarszałek Tymoteusz Myrda, również z Bezpartyjnych Samorządowców. I obiecał im złożenie wniosku do PKP PLK o włączenie czterech stacji do ruchu: Rzeszotary, Raszówka, Gorzelin i Chróstnik.

A w poniedziałek pochwalił się na FB, że już podpisał wniosek. "Protest na torach przyniósł skutek" – odnotowała tuLegnica.pl.

"I nie można było tak od razu?", "Pali im się grunt pod nogami" – komentują mieszkańcy.
"Czujemy się wykluczeni"

Sołtys uważa jednak, że wicemarszałek powinien do nich przyjechać i sam z nimi porozmawiać. – Został przez nas wybrany, a nie my przez niego. Wszyscy politycy powinni o tym pamiętać – podkreśla.

– Liczymy, że załatwi to do lipca – dodaje sołtys. Wrzesień ich nie urządza. Pociągi powinny być jak najszybciej. Jak słyszę, również dla rządu może to być ważne wizerunkowo, przed wyborami. – My czujemy się wykluczeni. A rząd przecież mówi, że przeciwdziała wykluczeniu – mówi.

źródło: https://natemat.pl/275537,mieszkancy-raszowki-zablokowali-tory-pociag-nie-dojechal-na-fete-do-lubina

Czytaj też : http://www.lubin.pl/jest-...z-za-kilka-dni/

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15584
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Cze 17, 2019 14:32

Mieszkańcy wsi przyjechali pociągiem KD


Raszówka pozdrawia Lubin


Mieszkańcy Raszówki, którzy wywalczyli połączenia kolejowe, przyjechali dzisiaj pociągiem Kolei Dolnośląskich do Lubina. Jak mówi sołtys wsi, Tadeusz Kosturek, mieszkańcy przyjechali, by pozdrowić lubinian. - Od dzisiaj 7-8 tysięcy mieszkańców ma dostęp do kolei. Upór się opłacił. Nie jesteśmy wykluczeni i to jest najważniejsze - mówi gospodarz Raszówki.

Od dzisiaj obowiązuje bowiem znowelizowany rozkład jazdy Kolei Dolnośląskich na trasie Lubin-Legnica, uwzględniający zatrzymywanie się pociągów na stacjach w Chróstniku, Gorzelinie, Raszówce i Rzeszotarach. O to walczyli mieszkańcy Raszówki i Rzeszotar. W pierwszej z nich zorganizowano

Dzisiaj grupa mieszkańców Raszówki, po wielu latach, po raz pierwszy przyjechała koleją do Lubina.

- Super się jechało, szybko, bezpiecznie, bez żadnego stresu. Przyjechaliśmy dzisiaj do Lubina spontanicznie, pozdrowić mieszkańców stolicy Polskiej Miedzi. Powrót kolei do naszych miejscowości to sukces nas, wszystkich. Dzięki temu, że w rozkładzie jazdy uwzględniono przystanki w Rzeszotarach, Raszówce, Gorzelinie i Chróstniku, 7-8 tysięcy mieszkańców ma teraz swobodny dostęp do kolei. Cieszymy się, że udało nam się to osiągnąć - mówił sołtys Raszówki, Tadeusz Kosturek.

Mieszkańcom towarzyszyli m.in. wójt gminy, Tadeusz Kielan oraz Norbert Grabowski, przewodniczący rady gminy.

- Bardzo się cieszymy, że pociągi Kolei Dolnośląskich są już obecne w gminie. To sukces przede wszystkim tych mieszkańców - mówił wójt Tadeusz Kielan.

Po krótkim briefingu na peronie w Lubinie, mieszkańcy Raszówki powrócili tym samym składem do swojej miejscowości.

źródło: http://miedziowe.pl/content/view/92244/78/

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15584
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Cze 17, 2019 18:30

Linki do rozkładów jazdy są beznadziejne... Do starego rozkładu były lepsze.
==============================
Jeżdżą już według nowego rozkładu


Od dzisiaj obowiązuje nowy rozkład jazdy na trasie Lubin – Legnica – Wrocław. Pierwotnie pociągi miały się nie zatrzymywać na stacjach pośrednich pomiędzy Lubinem a Legnicą, ale po zablokowaniu torów przez mieszkańców w Raszówce, decyzja ta została zmieniona.



Najpierw protestowali, bo chcieli, żeby pociągi zatrzymywały się w ich wsi. Teraz cieszą się, że ich argumenty zostały wzięte pod uwagę. Mieszkańcy Raszówki dali wyraz swojemu zadowoleniu podczas dzisiejszej pokojowej manifestacji. Kilkanaście osób spotkało się na stacji, aby pojechać pociągiem do Lubina. W rękach mieli kartki z namalowanymi uśmiechniętymi buziami i kolorowe transparenty z napisem: „Pozdrawiamy Lubin”.

– To ma być taki pokojowy wjazd mieszkańców Raszówki do Lubina. Wcześniej czuliśmy się pominięci, ale teraz już jest inaczej. Pociągi kursują, zatrzymują się w naszej miejscowości. Ludzie zorganizowali taką spontaniczną akcję, żeby pokazać, że się z tego powodu cieszą – mówi jeden z mieszkańców wsi.

– My się naprawdę cieszymy z tego, że mamy te pociągi, bo były nam bardzo potrzebne. Spotykamy się, żeby wspólnie pojechać tym pociągiem i w ten sposób dać wyraz temu, jak bardzo jesteśmy zadowoleni z tego, co osiągnęliśmy. Wsłuchano się w nasze prośby i pomimo tych wcześniejszych problemów, udało się tę sytuację rozwiązać. Lepiej późno niż wcale – dodaje kolejna mieszkanka.

Od dzisiaj funkcjonuje nowy rozkład jazdy pociągów Kolei Dolnośląskich, uwzględniający stacje we wsiach: Chróstnik, Gorzelin, Raszówka i Rzeszotary.

Więcej: http://www.lubin.pl/jezdz...u/[/center][/b]

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15584
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Cze 25, 2019 14:40

Protestowali na torach. Czy złamali prawo? Zadecyduje sąd

Grozi im nagana lub grzywna




Mieszkańcy Raszówki, którzy 8 czerwca, skutecznie zablokowali przejazd kolejowy uniemożliwiając w ten sposób przyjazd do Lubina powitalnego pociągu Kolei Dolnośląskich, muszą liczyć się z konsekwencjami prawnymi. Kilkadziesiąt osób dostało bowiem wezwania do stawienia się w lubińskiej komendzie policji w charakterze podejrzanych złamania przepisów ruchu drogowego. Grozi za to nagana lub grzywna. O karze zadecyduje lubiński sąd.

W sobotę, 8 czerwca, Lubin świętował powrót kolei. Tego dnia z Legnicy w kierunku stolicy Polskiej Miedzi miał wyruszyć specjalny skład Kolei Dolnośląskich z VIP-ami na pokładzie. Pociąg jednak nigdy nie wyjechał z dworca. Tego dnia bowiem grupa kilkudziesięciu mieszkańców Raszówki protestowała na przejeździe kolejowym nie zgadzając się na wykluczenie ich miejscowości z rozkładu jazdy. Przez wiele godzinmieszkańcy chodzili po torowisku skutecznie blokując przejazd pociągów, także tych towarowych.

Interweniowała policja. Funkcjonariusze zaczęli spisywać manifestujących. Do sądu trafiło kilkadziesiąt wniosków o ukaranie. Mieszkańcy Raszówki nie czują się winni.

- Dużo mieszkańców Raszówki dostało takie wezwania na komendę policji w Lubinie, a dotyczy naszego protestu. Mamy odpowiedzieć za wtargnięcie na tory, na drogę kolejową. Działaliśmy spontanicznie, ludzie spotkali się, przechadzaliśmy się na torach, uważam, że nie stwarzaliśmy jakiegoś zagrożenia. Jeśli chodzi o udział w proteście, miałem w tym swój indywidualny cel, ponieważ mój syn dojeżdża do Wrocławia na studia i raz na tydzień lub dwa tygodnie woziłem go do Legnicy, żeby mógł dostać się do Wrocławia - mówił jeden z protestujących.

Policja tłumaczy, że podczas protestu doszło do złamania prawa, dlatego zostały skierowane wnioski do sądu o ukaranie.

- W związku z ujawnionym wykroczeniem, policjanci zobowiązani są oczywiście podjąć wszelkie czynności mające na celu ustalelnie okoliczności zdarzenia. Na chwilę obecną prowadzone są czynności pod kątem artykułu 97. Kodeksu Wykroczeń, który związany jest z naruszeniem przepisów o ruchu drogowym. Wykroczenie te zagrożone jest karą grzywny lub karą nagany - mówi Anna Szajbler z lubińskiej komendy policji.

Mieszkańcy Raszówki nie żałują udziału w proteście. Tydzień po zablokowaniu torowiska, na prośbę Urzędu Marszałkowskiego i Kolei Dolnośląskich, PKP PLK uwzględniła w rozkładzie jazdy wykluczone wcześniej stacje w Chróstniku, Gorzelinie, Raszówce i Rzeszotarach.

źródło: http://miedziowe.pl/content/view/92313/78/

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15584
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Lip 08, 2019 11:57

Demokracja w wydaniu lubińskim. Rozmowa z wójtem Tadeuszem Kielanem




To co wydawało się niemożliwe w ciągu najbliższych miesięcy, stało się realne w ciągu zaledwie dziewięciu dni. Tyle wystarczyło, by oczekiwane przez mieszkańców Gminy Lubin zmiany w rozkładzie jazdy pociągów weszły w życie. To efekt protestu, zorganizowanego przez mieszkańców Raszówki i okolicznych miejscowości, który odbił się szerokim echem w całym kraju. Ten protest i jego przyczyny są także głównym tematem rozmowy z wójtem Tadeuszem Kielanem. Rozmowa będzie opublikowana w najbliższym wydaniu Wiadomości Gminnych Gminy Lubin, które ukażą się w przyszłym tygodniu, my publikujemy ją już teraz.

Wojna o kolej w Gminie Lubin dobiegła końca, pociągi zatrzymują się w Raszówce, Gorzelinie i Chróstniku. Była to jednak batalia niełatwa i okupiona konsekwencjami, które ponoszą mieszkańcy…


Przede wszystkim nie rozumiem dlaczego została nam wypowiedziana. Czym narazili się mieszkańcy Raszówki i okolicznych miejscowości, którym próbowano tę wyczekaną kolej odebrać, zanim jeszcze im ją dano. Wierzę jednak, że polityczne konsekwencje poniosą autorzy tego zamieszania, czyli Bezpartyjni Samorządowcy a mieszkańcy, którzy wyszli na tory w obronie swoich praw udowodnią swoją niewinność.

Uważa Pan, że była to decyzja polityczna?

Raczej trudno mieć, co do tego wątpliwości. Jeszcze w marcu w rozkładzie jazdy Kolei Dolnośląskich znajdowały się nasze przystanki, nieoczekiwanie zostały z niego usunięte tuż po tym, jak do władzy w zarządzie województwa doszli Bezpartyjni Samorządowcy, a najbliżsi współpracownicy prezydenta Lubina Roberta Raczyńskiego objęli kluczowe dla transportu kolejowego stanowiska: Tymoteusz Myrda- członka Zarządu Województwa Dolnośląskiego, a Damian Stawikowski – prezesa Kolei Dolnośląskich. Tu niestety przyszło nam ponieść konsekwencje upolityczniania takich dziedzin, jak transport. Po wypowiedziach udzielanych mediom przez panów Raczyńskiego, Stawikowskiego i Myrdę, a także ich rzeczników prasowych widać, że nie mają podstawowej wiedzy na ten temat, myląc kolej aglomeracyjną z pociągami ekspresowymi. Kolej aglomeracyjna z definicji cechuje się dużą liczbą zatrzymań, bez pomijania żadnych stacji. Ma podobną misję do spełnienia, jak doskonale funkcjonujące niemieckie, czy czeskie koleje dojazdowe.

Z zapowiedzi prezydenta Raczyńskiego wynika, że wkrótce pociągi mogą się nie zatrzymywać nawet w Legnicy, największym ośrodku regionu…

To jest to, o czym mówiłem: kompletne niezrozumienie tematu. To nie jest kolej lubińska, ale dolnośląska, na co wskazuje sama jej nazwa. Zresztą nie wiem, kto daje prezydentowi Lubina prawo kreowania dolnośląskiej polityki transportowej. Dzień przed protestem mieszkańców w Raszówce, rzeczniczka prezydenta zapytana przez dziennikarkę Gazety Wrocławskiej o zmiany w rozkładzie jazdy stwierdziła, że miasto nie jest stroną w tej sprawie. Kilka dni później Robert Raczyński stwierdza na łamach tej samej gazety, że projekt kolei na Dolnym Śląsku sam realizuje od dwóch lat i nie widzi potrzeby, by pociąg zatrzymywał się w Legnicy. Na antenie Polskiego Radia Wrocław dodaje, że „połączenie między Lubinem a Wrocławiem, zatrzymujące się na każdym przystanku, wydłuży nam się do 1,5 godziny. Wartość takiego połączenia jest żadna. To się robi tramwaj”. Wynika z tego jasno, że nie rozróżnia połączeń lokalnych od pośpiesznych. Te ostatnie są jak najbardziej potrzebne, ale realizują je inne firmy, np. PKP Intercity. Dla prezydenta Raczyńskiego, jak widać nie ma to znaczenia, pociąg to – to po prostu pociąg. Z Lubina chciałby decydować, gdzie się będzie zatrzymywał i jak szybko będzie jechał. To zupełnie oderwane od rzeczywistości i misji, jaką realizować mają Koleje Dolnośląskie. Gdyby jednak iść tym tokiem myślenia, to co zrobić mają lubinianie, którzy zachcą wysiąść w Legnicy, mają wyskoczyć w polu czy jechać do Wrocławia i wracać?

Odpowiedzialnością za brak postojów w Gminie Lubin próbowano obciążyć Pana. Miało to być spowodowane brakiem odpowiednio przygotowanej infrastruktury przy peronach.

Życie zweryfikowało te mocno naciągane argumenty i udowodniło, że nie istnieje racjonalne uzasadnienie usunięcia naszych przystanków z rozkładu jazdy. Rzecznik marszałka Michał Nowakowski przed protestem w Raszówce twierdził, że postoje w naszych miejscowościach wydłużą czas przejazdu o kilkanaście minut, w rzeczywistości pociąg jedzie o 4 minuty dłużej. Podobnie jest z infrastrukturą. Drogę w Gorzelinie, do stanu jaki pokazywano w lubińskiej, miejskiej telewizji mocno naciąganymi ujęciami doprowadził wykonawca. Jego obowiązkiem jest oddać nam teren w stanie niepogorszonym i do takiego stanu droga ta została już przywrócona. Jeśli zaś chodzi o jej długość, która zdaniem rzecznika KD Bartłomieja Rodaka wynosi 150 metrów, to w rzeczywistości mierzy ona około 50 metrów. Jeden z internautów najlepiej podsumował te przygotowywane na kolanie „pseudo argumenty”, twierdząc, że pociąg do zatrzymania się nie potrzebuje parkingu ani drogi. Dojść do niego można – jeśli się chce – nawet o kulach. Od początku było widać, że to mocno naciągane teorie.

Infrastruktura przy peronach rzeczywiście nie jest zła, ale na pewno można jeszcze wiele zrobić.

Wiele jej elementów na pewno można ulepszyć. Takie były i są nasze plany. Nie odstąpiliśmy od nich. W Gorzelinie na pewno wykonamy nową drogę do peronu o nawierzchni z masy bitumicznej wraz z niewielkim parkingiem. Przystąpiliśmy już do przygotowania dokumentacji technicznej. Na stacji kolejowej w Raszówce chcemy stworzyć parking Park&Ride – Parkuj i Jedź, do którego będzie można dojechać samochodem, ale także rowerem, skuterem czy elektryczną hulajnogą i bezpiecznie je tam zostawić. Poczyniliśmy już w tym kierunki pierwsze kroki, zmierzające do przejęcia przez gminę terenów znajdujących się przy stacji kolejowej. Ma ona trzech właścicieli. Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa już zadeklarował przekazanie nam terenu, prowadzimy rozmowy w tej sprawie z władzami Powiatu Lubińskiego i Polskim Liniami Kolejowymi.

Mieszkańcy wychodząc na tory w Raszówce pokazali swoją determinację w walce o pociągi i wielką odwagę. Jakie działania podjęła w tej sprawie Gmina?

Początkowo mało kto wierzył, że to scenariusz, który może się ziścić. Gdy jednak okazało się, że zagrożenie transportowym wykluczeniem naszych mieszkańców jest realne, podjęliśmy działania prawne zmierzające do zaskarżenia tej decyzji. Prezydent Raczyński nie finansował budowy linii kolejowej nr 289 z budżetu miasta, ani ze swoich prywatnych pieniędzy, by mógł nią dowolnie dysponować. To projekt realizowany z udziałem Funduszy Europejskich, dlatego jego wykorzystanie musi być zgodne politykami horyzontalnymi UE, a brak postojów w Rzeszotarach, Gorzelnie, Raszówce i Chróstniku stało z tymi politykami w sprzeczności. Interweniowaliśmy w tej sprawie m.in. u premiera, szefa jego kancelarii, ministra infrastruktury, wszystkich posłów i senatorów Dolnego Śląska, a także przewodniczących i wiceprzewodniczących parlamentarnych komisji odpowiedzialnych za transport. Wiemy, że nie pozostały bez echa. Wnioski o wyjaśnienie tej sytuacji trafiły do marszałka Cezarego Przybylskiego. Nie zrobiłem jedynie tego, co sugerował w jednym z w wywiadów pan Tymoteusz Myrda, nie odwiedziłem, go w domu, by porozmawiać o tej sprawie, choć jesteśmy podobno sąsiadami. Jeśli zamierza on ważne dla regionu decyzje podejmować przy płocie, to błyskotliwej kariery raczej mu nie wróżę. Wydaje mi się, że ani on ani pan Damian Stawikowski przez ostatnich kilka miesięcy, mimo piastowania tak ważnych stanowisk, niczego się nie nauczyli w zakresie polityki transportowej. Traktują te posady jak polityczne łupy, a one mają to do siebie, że łato się je zdobywa i równie łatwo traci. Bezpartyjni Samorządowcy mają zaledwie sześć mandatów w 36-osobowym sejmiku, czas pokaże jak długo machać będą szabelką.

Najskuteczniejszym orężem w postaci społecznego protestu posłużyli się mieszkańcy.

Zdecydowanie tak, za co po raz kolejny serdecznie dziękuję. Dzieci, rodzice, seniorzy i młodzież na czele z sołtysem Tadeuszem Kosturkiem stanęli na torach, nie cofając się ani na chwilę, mimo manifestacji siły w postaci grupy szturmowej policji, uzbrojonej w pałki i tarcze. Gratuluję uporu i determinacji, bo dopiero tak radykalne działania doprowadziły do zmiany decyzji i przywrócenia naszych przystanków do rozkładu jazdy. Jeszcze miesiąc wcześniej Urząd Marszałkowski stał na stanowisku, że o ewentualnej korekcie rozkładu jazdy może być mowa najwcześniej w grudniu. 8 czerwca 2019 w Raszówce okazało się, że wcale nie będziemy musieli tak długo czekać. Po dziewięciu dniach od protestu pierwszy pociąg zatrzymał się w Raszówce, Gorzelinie i Chróstniku.

Społeczność Raszówki i okolicznych miejscowości odniosła sukces, ale nie wykluczone, że niektórych może on słono kosztować.

Trwają policyjne przysłuchania, które – wiele na to wskazuje – zakończą się skierowaniem wniosków do sądu. Spotkałem się z uczestnikami protestu, deklarując pomoc prawną, która – mam nadzieję – pozwoli oczyścić mieszkańców ze stawianych im zarzutów, bo to nie ludzie tu zawinili, ale władza.

W czasie protestu w Raszówce, w sobotę o godz. 20.00 nic nie wskazywało na to, że pociąg dziewięć dni później zatrzyma się w tej miejscowości.

Wiele osób zastanawia się, kto ostatecznie podjął tę decyzję. Ja stawiam na marszałka Województwa Dolnośląskiego Cezarego Przybylskiego, rozsądnego i doświadczonego samorządowca, który od zawsze staje po stronie ludzi. To jednak tylko moje domysły, jak było naprawdę, tego pewnie nigdy się nie dowiemy.

Kto jest winny tej sytuacji, kto chciał pozbawić kolei mieszkańców Gminy Lubin, kto pociąga za sznurki u Bezpartyjnych Samorządowców ?

To już pytanie do nich. Układa się to jednak wszystko w logiczną całość. Rokroczne straszenie mieszkańców Gminy Lubin tym, że ich dzieci nie zostaną przyjęte do miejskich szkół i przedszkoli, próba przyłączenia siedmiu najbogatszych sołectw Gminy Lubin do miasta, zakaz wjazdu do miejskiej części gminnego parkingu przy poprzedniej siedzibie Urzędu Gminy, a teraz połączenia kolejowe. Prezydent Lubina ma swoją własną definicję demokracji. Jeśli coś nie jest zgodne z jego oczekiwaniami, jeśli ktoś się z nim nie zgadza i nie współpracuje na jego warunkach – to trzeba go ukarać. Na razie ta próba ukarania mieszkańców Gminy Lubin za posiadanie własnego zdania odbija się rykoszetem. Jak mocno ten rykoszet będzie bolesny dowiemy się już w październiku, Robert Raczyński odda się wówczas społecznej ocenie podczas wyborów parlamentarnych, w których zapowiedział już swój start. Czy demokracja w wydaniu lubińskim znajdzie swoich zwolenników w kraju, czas pokaże. Myślę, że demagogia i hipokryzja już dawno przestały być w cenie.

Dziękuję za rozmowę

źródło: http://elubin.pl/wiadomosci,19798.html

Podpis użytkownika:
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 31 z 31  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.