Tabliczka ouija: Niewinna zabawa otworzyła wrota do piekieł?
Wielu ludzi, którzy zostali opętani, sami sprowadzili na siebie ten los. Historia Stacy Collins nastolatki z New Hampshire może być zarówno przykładem takiego wydarzenia, opowieścią z dreszczykiem, jak i przestrogą dla wszystkich, którzy uprawiają "niewinne" zabawy z okultyzmem. Szczegóły historii Stacy zostały opisane w książce Ed i Lorraine Warrenów, którzy samych siebie określali mianem "parapsychicznych detektywów".
Tabliczka ouija to popularna zabawka wśród osób zainteresowanych okultyzmem /123RF/PICSEL
Stacy nie wyróżniała się niczym na tle swoich równolatków. Jak większość znudzonej licealnej młodzieży wolny czas spędzała w centrum handlowym, popijając gazowane napoje i zwiedzając sklepy. Pewnego dnia, podczas takiej leniwej eskapady, trafiła na nowootwarty sklep ze starzyzną. Wiedziona nieznanym przeczuciem wypatrzyła od razu wśród innych towarów starą tabliczkę ouija.
Ouija to rodzaj planszy lub tabliczki, na której nadrukowano znaki alfabetu i proste zwroty, takie jak "tak" lub "nie". Tego rodzaju akcesorium używane jest od dawna w trakcie seansów spirytystycznych, by ułatwić nawiązanie kontaktu z duszami zmarłych. Osoba przy tabliczce "dostraja się" niejako do ducha, który kieruje jej dłonią przesuwającą po tabliczce specjalny wskaźnik - dzięki temu zmarły może przekazywać komunikaty uczestnikom seansu. Tak to wygląda przynajmniej w teorii.
Czytaj więcej na
https://kobieta.interia.pl/zycie-i-styl ... gn=firefox