forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Nasze miasto - Lubin » Hydepark » A co w świecie ! ? Poprzedni temat :: Następny temat
A co w świecie ! ?
Autor Wiadomość
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14825
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Lip 07, 2018 12:53


Obywatelska inicjatywa kontra straż miejska




Grzywna od 41 do 168 euro grozi w Rzymie tym, którzy oznaczają farbą niebezpieczne dziury na ulicach, by ostrzec motocyklistów i w ten sposób uchronić ich przed wypadkiem- informuje stołeczna prasa. Kary stosowane przez straż miejską budzą protesty.

Pomysł malowania wyraźnych kolorowych kół wokół ulicznych wyrw, których są tysiące, zrodził się po niedawnej śmierci młodej rzymianki. Zginęła ona w wypadku jadąc na skuterze, który wpadł w głęboką dziurę w jezdni.

Do groźnych wypadków z tego powodu dochodzi w Wiecznym Mieście coraz częściej, a władze miejskie oskarżane są o brak odpowiednich działań w reakcji na fatalny stan nawierzchni, który stał się prawdziwą zmorą.

Wysokość odszkodowań, jakie musi wypłacić zarząd miasta kierowcom i motocyklistom za uszczerbek na zdrowiu i zniszczenia pojazdów, już sięgnęła w tym roku 15 milionów euro.

Mieszkańcy stolicy Włoch spontanicznie zaczęli oznakowywać farbą niebezpieczne dziury, by ostrzec wszystkich użytkowników jednośladów. Jak wyjaśnili pomysłodawcy, jeśli nie można tych uszkodzeń naprawić, niech przynajmniej będą widoczne, bo to może ocalić komuś życie.

W wielu dzielnicach na jezdniach pojawiły się kolorowe znaki, co spotkało się z wdzięcznością motocyklistów i zostało uznane za cenną obywatelską inicjatywę.

Zupełnie innego zdania jest rzymska straż miejska, która oświadczyła, że malowania na asfalcie zabrania kodeks drogowy. Jak ogłoszono, grozi za to grzywna do 168 euro. Ponadto - dodała straż - osoba, która to zrobiła, musi ponieść koszty przywrócenia poprzedniego wyglądu nawierzchni, czyli usunąć farbę.

Rzymska prasa uznała to stanowisko za paradoksalne i podkreśliła, że kary te są wymierzone w obywatelskie poczucie obowiązku, którego celem jest chęć ocalenia komuś zdrowia bądź nawet życia.

źródło: http://wgospodarce.pl/inf...a-straz-miejska

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14825
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Lip 10, 2018 17:35

Komentarze:

abnegat.ltd

Czesc pamieci Thailand Navy Seal ktory oddal zycie ratujac innych.

------------------------------

Alicja Ilona Bu

Gratulacje, trzymajcie się wszyscy zdrowo!!!

---------------------------------

lucek10

Przyjemnie jest się cieszyć, podziwiać, gratulować. Mnóstwo ludzi z takim narażeniem życia ratowało innych. Czy nas zawsze stać na to, by być dla drugiego człowieka życzliwym, by go szanować?
==========================

Tajlandia. Akcja ratunkowa zakończona. Chłopcy i ich trener wyszli z jaskini po 18 dniach




Z jaskini w Tajlandii uratowano wszystkie uwięzione tam osoby. Grupa spędziła w kompleksie jaskiń 18 dni. "To cud, nauka lub jeszcze coś innego" - skomentowała finał akcji tajlandzka marynarka wojenna.

Trzeciego dnia akcji ratunkowej w jaskini w Tajlandii służbom udało się uratować 5 kolejnych osób. Informację o 13 uratowanych podają komandosi z Thai Navy Seals. Ostatni z jaskini wyszedł 25-letni trener chłopców.

Tajlandia. Z jaskini wydobyto wszystkie osoby

Przypomnijmy, że to był już trzeci dzień akcji ratunkowej w Tajlandii.

Ta rozpoczęła się w niedzielę rano czasu lokalnego. Pierwszego dnia udało się uratować cztery osoby, wczoraj z jaskini wyprowadzono kolejne cztery. We wtorek kontynuowano akcję i wtedy uratowano ostatnich znajdujących się w jaskini.

Jak dzieci trafiły do jaskini w Tajlandii?

Drużyna piłkarska zaginęła w jaskini 23 czerwca. Według wstępnych ustaleń 25-letni trener w ramach ćwiczeń zabrał dwunastu chłopców na wyprawę po kompleksie jaskiń Tham Luang w Tajlandii. Gdy drużyna znajdowała się w jaskini, zaczął padać intensywny deszcz. Woda zalała korytarze i uniemożliwiła im powrót. 2 lipca młodzi piłkarze zostali odnalezieni przez nurków. Przez około tydzień ratownicy dostarczali uwięzionej drużynie pożywienie i wodę. Akcję ratunkową rozpoczęto w niedzielę.

Akcja była bardzo skomplikowana. Chłopcy mieli do przebycia ok. 4 km. W kilku miejscach ściany jaskini są tak blisko siebie, że ratownicy musieli ściągać butle z tlenem. Jedną osobę do wyjścia z jaskini eskortowało dwóch płetwonurków. Ratownicy obawiali się m.in. tego, że chłopcy mogą wpaść w panikę.

Tajlandia. Służby ratownicze prowadziły wyścig z czasem

Tajlandzkie służby przez cały czas prowadziły wyścig z czasem, ponieważ w rejonie Tham Luang cały czas pada deszcz. Intensywne opady mogłyby spowodować jeszcze większe zalanie jaskini i zupełnie odciąć chłopców od ratowników. Służby ratownicze przyznawały, że w najgorszym wariancie grupa mogłaby zostać w jaskini na 4 miesiące. Od samego początku ratownicy próbowali wypompowywać wodę z jaskini, ale nie przynosiło to zadowalających skutków. Doszło wówczas do przykrego incydentu - grupa wolontariuszy omyłkowo wpompowała wodę z powrotem do jaskini.

Swoje wsparcie chłopcom zadeklarował nawet słynny biznesmen Elon Musk. Jego zespół przygotował alternatywny sposób uratowania chłopców i skonstruował specjalną kabinę, w której mieliby oni zostać przetransportowani na powierzchnię. Na szczęście akcja zakończyła się sukcesem bez tego.

Zginął jeden z ratowników

W akcji ratowniczej w rejonie jaskini Tham Luang brało udział ok. 40 ratowników z Tajlandii i 50 z zagranicy. Samo wyciąganie chłopców z jaskini łączyło elementy nurkowania, chodzenia i wspinaczki.

Więcej: http://wiadomosci.gazeta....html#Czolka3Img

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14825
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Lip 13, 2018 13:16

Sezon urlopowy i wyjazdów poza granice kraju. Warto się z poniższym zapoznać.

============================

MSZ ostrzega kierowców za granicą. Niewiedza może kosztować


W czasie wakacji wielu Polaków wyjeżdża za granicę lub wypożycza samochód w obcym kraju. Ministerstwo Spraw Zagranicznych przygotowało ostrzeżenia, które mają ustrzec zmotoryzowanych przed niebezpieczeństwem czy zmniejszyć ryzyko otrzymania mandatu. Przedstawiamy najważniejsze z nich.



Albania

MSZ radzi, by po albańskich drogach nie podróżować nocą. Wszystko przez fakt, że wielu użytkowników motocykli nie używa tam świateł nawet po zmroku. Albańskim kierowcom zdarza się przejeżdżanie przez skrzyżowanie mimo czerwonego światła, wymuszenie pierwszeństwa czy niesygnalizowanie skrętu. W razie kolizji czy wypadku MSZ radzi kontakt z polskim konsulatem. Wymagana jest zielona karta.

Belgia

Poza terenem zabudowanym na drogach, które nie posiadają osobnych jezdni dla każdego z kierunków ruchu, obowiązuje ograniczenie do 70 km/h. Za przekroczenie dopuszczalnej prędkości o 30 km/h w terenie zabudowanym lub o 40 km/h poza nim policja zatrzymuje prawo jazdy.

W centrum Antwerpii i na lewym brzegu rzeki Scheldy obowiązuje strefa niskiej emisji (LEZ). Samochody z rejestracjami innymi niż belgijskie i holenderskie mogą do niej wjechać wyłącznie po rejestracji przez internet.

Białoruś


Od początku 2018 r. Polacy mogą bez wizy odwiedzać niektóre białoruskie regiony. Chodzi o strefę parku "Kanał Augustowski" z Grodnem, strefę rekreacyjno-turystyczną "Brześć" oraz lotnisko w Mińsku. Bezwizowy pobyt nie może jednak trwać dłużej niż 5 dni. Choć Białoruś podpisała Konwencję wiedeńską o ruchu drogowym, to - jak ostrzega MSZ - białoruscy policjanci kontrolują wyposażenie samochodu i próbują nakładać mandaty za brak obowiązującego tam wyposażenia. Dokładniej chodzi o odpowiednią apteczkę. Wymagana jest zielona karta.

Więcej: https://moto.wp.pl/msz-ostrzega-kierowcow-za-granica-niewiedza-moze-kosztowac-6272248580855425a

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14825
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Lip 17, 2018 15:02


Szczyt w Helsinkach to tylko gra, nawet jeśli niezręczna. Trump nie sprzeda Polski Putinowi




To nie szczyt w Helsinkach, a tym bardziej konferencja prasowa po nim decydują o strategicznych relacjach polsko-amerykańskich.

Lament po szczycie Trump – Putin w Helsinkach jest równie wielki jak po zwycięstwie obecnego prezydenta USA w wyborach 8 listopada 2016 r. Wtedy mówiono, że naiwny i niedoświadczony Donald Trump wywróci geopolitykę do góry nogami i da się ograć doświadczonemu kagebiście Putinowi, który w dodatku ma na niego haki w związku z ingerencją Rosjan w amerykańskie wybory – tak, żeby nie wygrała ich Hillary Clinton, może w wielu sprawach miękka, to zdecydowana twardo się Putinowi postawić. Trump miał sprzedać Polskę oraz inne państwa naszego regionu w ramach swej polityki transakcyjnej. W ramach tej polityki miał też zawierać z Rosją taktyczne sojusze wbrew interesom NATO, a przede wszystkim Unii Europejskiej. Od tego czasu minęło ponad półtora roku i katastrofalne przepowiednie się nie sprawdziły, choć twarde stanowisko Donalda Trumpa wobec tych państw członkowskich NATO, które na obronę wydają najmniej jak się da, zostało uznane za sygnał, że amerykański prezydent zrobi to, czego się obawiano półtora roku wcześniej.

Jest faktem, że konferencja prasowa Donalda Trumpa i Władimira Putina po helsińskim szczycie była dziwna. Dziwić musiały nie tyle komplementy Trumpa wobec cara Rosji, bo prezydent USA komplementował nawet Kim Dzong Una, który ma na koncie nie tylko wymachiwanie rakietami mogącymi przenosić ładunki jądrowe, ale też obozy koncentracyjne i polityczne mordy swoich realnych i wydumanych przeciwników wewnętrznych. Dziwić musiało atakowanie amerykańskich instytucji w kontekście dochodzenia w sprawie ingerencji wojskowego wywiadu Rosji (a także innych służb tego państwa i ich agentury oraz agentów wpływu) w amerykańskie wybory. Tyle tylko, że Donald Trump robi to od dawna także bez towarzystwa Władimira Putina. Ale jednak branie prezydenta Rosji na świadka, że niektórzy Amerykanie są źli, zaś Putin jest szczery i ma dobre intencje, nie było roztropne. I wywołało w USA oskarżenia o „zdradę”, „hańbę”, „nielojalność wobec służb własnego państwa” oraz „głupotę”. Napomniano Donalda Trumpa, że Rosja to nie sojusznik, tylko przeciwnik, i to bardzo niebezpieczny. Tyle tylko, że Trump to wszystko wie. Ale prowadzi nieszablonową politykę, rozmawiając także z wrogami, a nawet obsypując ich komplementami.

Więcej: https://wpolityce.pl/swiat/404188-szczyt-w-helsinkach-to-tylko-gra-nawet-jesli-niezreczna

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14825
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Lip 30, 2018 12:44

Kolejny dowód na to, aby Polska na siłę się nie pchała do strefy euro.
==================

Niemcy znowu biją całą strefę euro. Ich bilans handlowy jest lepszy od wszystkich państw eurolandu razem wziętych!




W 2017 roku niemiecki bilans handlowy (+244,8 mld €) był lepszy niż bilans całej strefa euro razem wziętej (+238,0 mld €). Okazuje się, że nie był to jednorazowy przypadek. Po pierwszych pięciu miesiącach tego roku nadwyżka w handlu zagranicznym całej strefy euro wyniosła 80,04 mld €. W tym samym czasie gospodarka Niemiec wypracowała nadwyżkę handlową w wysokości 99,93 mld €. Wygląda więc na to, że "euro-zona" w końcu zaczęła działać tak, jak ją sobie wyobrazili jej pomysłodawcy, czyli z korzyścią przede wszystkim dla Niemiec.

Posiadanie wspólnej waluty przez kilkanaście państw UE ma wiele zalet, ale tylko jedno państwo w Europie czerpie z tego tytułu gigantyczne zyski. Tym państwem są Niemcy. Wynika to ze specyfiki gospodarki naszego zachodniego sąsiada oraz pragmatyzmu pomysłodawców wspólnotowej waluty.

Przypomnijmy - gospodarka Niemiec opiera się przede wszystkim na eksporcie. Aby był on opłacalny waluta, za pomocą której dokonywane są transakcje, nie może być zbyt silna. Szczególnie względem walut obowiązujących u największych partnerów handlowych.

W Niemczech obowiązującą walutą jest euro. Tak samo jak w o wiele słabszych i bardziej zadłużonych gospodarkach Portugalii, Grecji czy we Włoszech. Efekt jest taki, że euro nie jest tak silne, jak mogłoby być gdyby obowiązywało tylko na terytorium silnej gospodarki niemieckiej. Jeśli Niemcy pozostaliby przy swojej rodzimej walucie (przypomnijmy, że kiedyś była to niemiecka marka), to dzisiejsze zyski z tytułu eksportu dóbr i usług wyprodukowanych za naszą zachodnią granicą byłyby o wiele niższe, a bilans handlowy o wiele mniej korzystny niż obecnie.

Niemieccy ekonomiści odpowiednio wcześnie przewidzieli jednak największe zagrożenie dla uzależnionej od eksportu swojej gospodarki i skutecznie wdrożyli remedium w postaci strefy euro. Efekt jest taki, że nasi zachodni sąsiedzi z roku na rok osiągają coraz lepszy bilans handlu zagranicznego. W ubiegłym roku wyniósł on +244,8 mld € i był lepszy niż bilans całej strefa euro razem wziętej (+238,0 mld €). Po pięciu miesiącach tego roku gospodarka Niemiec wypracowała nadwyżkę handlową w wysokości 99,93 mld €, która była o blisko 20 mld € wyższa od nadwyżki całej strefy euro.

Jedno jest pewne - te fantastyczne wyniki Niemiec nie byłyby możliwe, gdyby nie porzucenie swojej rodzimej waluty i stworzenie strefy euro. Aby bilans handlowy naszych zachodnich sąsiadów był jeszcze lepszy, euro-zona powinna się powiększyć o takie kraje jak Bułgaria, Rumunia czy Polska. Stąd tak silne lobbowanie niemieckich polityków i ekspertów, abyśmy zdecydowali się na przyjęcie wspólnotowej waluty.

źródło: http://niewygodne.info.pl...strefe-euro.htm

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14825
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Sie 16, 2018 17:54

W Niemczech wolno, a w Polsce nie wolno wycinać ?

====================================

Niemcy masowo tną lasy. Z powodu kornika




[b]Według ministerstwa leśnictwa Bawarii, około połowa terytorium tego niemieckiego kraju związkowego stanowi obecnie strefę zagrożenia kornikiem - informuje niemiecki dziennik „Die Welt”.


Rok 2018 jest już czwartym kolejnym, w którym występuje masowe rozmnażanie się tego szkodnika. W ciągu trzech poprzednich lat notowano pojawianie się corocznie trzech nowych pokoleń, a w roku bieżącym może ich być nawet cztery, jeśli pogoda będzie nadal ciepła i sucha - obawiają się eksperci.

Jak zaznacza ministerstwo leśnictwa, jedynym środkiem zaradczym jest natychmiastowa wycinka zaatakowanych drzew i wywożenie ich z lasu - w tydzień lub najpóźniej w dwa tygodnie po wykryciu na nich kornika. Drzewa mniej uszkodzone trafiają do składów mokrych, gdzie systematyczne zraszanie wodą topi znajdujące się pod korą larwy i chrząszcze, uniemożliwiając ponadto rozwój grzybów. Dobrą jakość drewna da się w ten sposób utrzymywać przez lata.

Wycinkę prowadzi się w Bawarii przy pomocy maszyn Harvester, zdolnych ściąć i zamienić w pięciometrowej długości pnie 70 drzew dziennie.

Mimo sprzyjających warunków meteorologicznych, rozmiary plagi kornika nie są w tym roku w Bawarii tak duże, jak się obawiano. Rok 2017 był pod tym względem najgorszy, a w obecnym liczba wykrytych zaatakowanych drzew jest o około 30 proc. mniejsza.

źródło: http://wgospodarce.pl/inf...-powodu-kornika

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14825
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Sie 18, 2018 08:58

Komentarze:

halszka

Już dawno widziałam w górach Sharzwaldu połacie drzew zaatakow. przez kornika! Wyglądało to żałośnie! Widocznie się teraz obudzili jak zaatakowane są wszystkie lasy w całej Bawarii!

--------------------------------------

Akagi

Bo u nas kornik jest pod ochroną i jeszcze jest w opozycji w stosunku do rządu dlatego u nas jest chroniony.

-----------------------------------

normal

Dokładnie tak jest,bo tam jest państwo prawa i prawo musi być szanowane,a nie tak jak w Polsce jest ono gwałcone na każdym kroku protestującym się pozwala na wszystko tam byliby już spałowani!

===================================

Dlaczego "ekolodzy" nie protestują w bawarskich lasach? Hampel: Tam reakcja na działania z pogranicza terroru byłaby twarda




Nie sądzę, żeby niemieckie władze pozwoliły sobie w tej chwili na coś takiego, żeby tam jacyś aktywiści przykuwali się do maszyn. Myślę, że tam reakcja byłaby adekwatna do działań z pogranicza terroru – czyli byłyby to o wiele twardsze działania, aniżeli to, co robili strażnicy w Puszczy Białowieskiej, czyli grzecznie odpinali tych ludzi i bardzo łagodnie ich traktowali. Nie było gazu, armatek wodnych. Niemcy używają takich rzeczy, zresztą jak większość świata, wobec aktywistów, którzy przekraczają dopuszczalne normy prawne

— powiedział w rozmowie z portalem wPolityce.pl leśnik Artur Hampel, odnosząc się do walki z kornikiem drukarzem w bawarskich lasach.

Na pytanie, dlaczego jego zdaniem Komisja Europejska nie reaguje w sprawie wycinki drzew w bawarskich lasach w celu walki z kornikiem, a zupełnie inaczej zachowywała się w przypadku takiej samej sytuacji w Puszczy Białowieskiej. Leśnik stwierdził, że to efekt działań Platformy Obywatelskiej i donosów przedstawicieli tej partii do UE.

Cały problem pojawił się w roku 2008 od dopuszczenia do postępowania administracyjnego stowarzyszenia „Pracowni na rzecz Wszystkich Istot”. To stowarzyszenie wnioskowało o to, aby nie walczyć w Puszczy Białowieskiej z kornikiem drukarzem. Działo się to aż do roku 2015 – czyli w czasach rządów koalicji PO-PSL. Nie ukrywajmy, że Platforma Obywatelska ma bardzo dobrze kontakty z unijnymi urzędnikami. To widać nawet po obecnych działaniach, do kogo biegają na skargi – zawsze jest to kierunek Niemcy lub Unia Europejska

— stwierdził.

Według Artura Hampela, politycy z koalicji PO-PSL, którzy zdecydowali o tym, aby nie walczyć z kornikiem drukarzem w Puszczy Białowieskiej, powinni zostać pociągnięci do odpowiedzialności karnej za doprowadzenie do wielkich strat w majątku Skarbu Państwa.

W Puszczy Białowieskiej doszło do wielkich strat majątku Skarbu Państwa. Drewno ma swoją wartość – mówimy o lasach gospodarczych, nie o żadnych Parkach Narodowych. Mało tego, z zasobności drzewostanów ustalany jest też podatek leśny, który jest odprowadzany do gmin puszczańskich. W tej chwili mamy taką sytuację, że Skarb Państwa cierpi podwójnie – raz, że zostały zubożone lasy o majątek drzewny, bo on został po prostu zeżarty przez kornika, leży w tym momencie i gnije. Druga rzecz jest taka, że zostały zubożone gminy

— podkreślił.

Więcej: https://wpolityce.pl/polityka/408301-dlaczego-ekolodzy-nie-protestuja-w-bawarskich-lasach

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14825
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Sie 20, 2018 14:06

Temat "leśnych" urodzin Hitlera grzany był bez końca. Temat kilkuset neonazistów czczących w Berlinie Rudolfa Hessa przeszedł bez echa




Należąca do Amerykanów stacja TVN przez kilka dni grzała jako "jedynkę" temat pięciu polskich neonazistów z lasu pod Wodzisławiem, którzy świętowali urodziny Hitlera. Lech Wałęsa ogłosił wówczas, że w Polsce mamy faszyzm, a kilka dni później Izrael stwierdził, że nasz kraj neguje Holocaust. Co innego, gdy hitlerowscy zbrodniarze są czczeni przez niemieckich neonazistów. Sprawy festiwalu Schild und Schwert (w skrócie SS), na który zjechało nie 5 (jak do lasu pod Wodzisławiem) lecz ok. 500 neofaszystów lub marsz ku czci Rudolfa Hessa, który odbył się na ulicach Berlina, przeszły praktycznie bez echa.

Dwa dni temu, w 31. rocznice śmierci niemieckiego nazisty Rudolfa Hessa, ulicami Berlina przeszedł całkowicie legalnie marsz kilkuset neonazistów. Wielu z nich niosło ze sobą czerwono-biało-czarne flagi Trzeciej Rzeszy z początków władzy Adolfa Hitlera. Czcili oni w ten sposób pamięć o partyjnym zastępcy Adolfa Hitlera w NSDAP, który przez Międzynarodowy Trybunał w Norymberdze został skazany na dożywotnie więzienie (zmarł dopiero w 1987 roku).

Kilkuset osobowy marsz w Berlinie (który zabezpieczany był przez 2 tys. policjantów) nie był jedynym dużym przedsięwzięciem niemieckich neonazistów w ostatnim czasie. 20 kwietnia (urodziny Hitlera) w miejscowości Ostritz (tuż przy południowo-zachodniej granicy z Polską) zorganizowali oni festiwal Schild und Schwert ("Tarcza i miecz"), w skrócie: "SS". Pierwszego dnia festiwalu (który, co trzeba podkreślić, był zorganizowany był za przyzwoleniem lokalnych władz) uczestniczyło w nim ok. 500 neonazistów. Drugiego dnia ich liczba miała wzrosnąć do nawet 800-1000!

Warto wiedzieć, że zarówno festiwal Schild und Schwert, jak i marsz ulicami Berlina ku czci Rudolfa Hessa, to jedne z wielu imprez o charakterze neonazistowskim, jakie co roku odbywają się za naszą zachodnią granicą. Zgodnie z oficjalnymi informacjami niemieckiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych - w roku 2016 (ostatnie oficjalne dane, które posiadam) na terytorium naszego zachodniego sąsiada odbyło się aż 466 demonstracji / imprez / koncertów o charakterze neonazistowskim.

Powstaje pytanie - czy jakakolwiek niemiecka telewizja komercyjna zrobiła z tematu festiwalu Schild und Schwert w Ostritz "news dnia", który następnie wałkowała przez kolejne dni na "jedynkach" swoich serwisów informacyjnych, tak jak zrobiła to TVN, kiedy ujawniła zachowanie kilku idiotów, którzy pod Wodzisławiem świętowali urodziny Hitlera? Czy któryś z niemieckich polityków na wieść o marszu ku czci Rudolfa Hessa publicznie przyznał, że w Niemczech właśnie odrodził się faszyzm, tak jak zrobił to Lech Wałęsa, kiedy dowiedział się, że w środku lasu grupka pięciu neonazistów "hajlowała" na tle wafelkowego tortu ze swastyką?

Obawiam się, że kłamliwe podkreślanie - na bazie marginalnych incydentów - nazistowsko-faszystowskiego charakteru naszego państwa oraz narodu ma swój cel. Warto zauważyć, że kilka dni po nagłośnieniu "urodzin Hitlera" urządzonych w podwodzisławskim lesie, rozpoczął się bezprecedensowy atak na Polskę ze strony Izraela i USA. Nasz kraj przedstawiony wówczas został nieomal jako państwo współwinne Holocaustowi, które do dziś nie rozliczyło się (także finansowo) z grzechów przeszłości. Stąd uważam, że pompowanie incydentów takich, jak ten spod Wodzisławia, jest robione z premedytacją. Szczególnie, gdy te incydenty zestawimy z podejściem mediów mainstreamowych do dużych imprez neonazistowskich, jakie odbywają się zza Odrą.

źródło: http://niewygodne.info.pl...neonazistow.htm

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14825
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Sie 22, 2018 15:52

Piwo ocali Pragę przed smogiem




Piwo ocali Czechy przed smogiem? Z takiego założenia wyszły władze Pragi, które zachęcają mieszkańców do picia piwa. Kampania kosztowała prawie milion koron.

Sens kampanii wydaje się jednak racjonalny - Praga od wielu lat ma problem ze smogiem, który jest efektem emisji spalin samochodowych. Według portalu iDnes.cz, prascy radni postanowili podjąć ze smogiem walkę.

Jak powiedział cytowany przez Polskie Radio Lukas Ersil, koordynator projektu:

Szukaliśmy takiego sposobu, który zwróciłby uwagę mieszkańców na problem zanieczyszczenia powietrza.

Mieszkańcy Pragi zachęcani są więc do picia piwa przez reklamy na billboardach. Chodzi o to by będąc pod wpływem alkoholu nie używali samochodów tylko korzystali z transportu publicznego.

Jeden z browarów zaangażowanych w akcję chce za sponsorować nawet specjalne lodówki do biur po to by pracownicy pili piwo już w pracy i wracali do domów transportem publicznym.

Choć kampania jest zabawna to problem smogu jest poważny. Praga jest oskarżana przez UE o wielokrotne łamanie limitów zanieczyszczenia powietrza. Sytuacja była tak dramatyczna, że w 2015 roku organizacje pozarządowe wspólnie z mieszkańcami wytoczyły miastu proces. Sąd miał zmusić władze do podjęcia kroków w walce o czyste powietrze.

źródło: http://wgospodarce.pl/inf...e-przed-smogiem

Podpis użytkownika:
   
Olinka22
Nowy(a) na forum


Dołączył: 24 Sie 2018
Posty: 2
Wysłany: Wto Sie 28, 2018 20:59

O prosze piwo ratuje życie :)

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14825
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Sie 30, 2018 13:00

80 procent obywateli Unii nie chce zmieniać czasu - Komisja Europejska zaraz się tym zajmie


Aż 80 procent spośród 4,6 mln obywateli Unii, którzy wzięli udział w ankiecie w sprawie zmiany czasu, nie chce dwukrotnego w ciągu roku przestawiania zegarków – Komisja Europejska jeszcze w tym tygodniu odbędzie w tej sprawie seminarium i ogłosi wyniki, pisze Maxime Schlee z POLITICO.



Informacja o 80 procentach jest na razie tylko prasowym przeciekiem

W badaniu wzięło udział około 4,6 miliona obywateli Unii Europejskiej, co wygląda na rekord wszechczasów

Komisja Europejska pilnie zajmie się sprawą i prześle ją do konsultacji w Parlamencie Europejskim

Komisja nie może narzucić rezygnacji ze zmiany czasu, bo jest wyłączna kompetencja państw członkowskich

Komisja zakończyła internetową ankietę w zeszłym miesiącu, ale nie podała wyniku – informację o 80 procentach opublikowała niemiecka gazeta Westfalenpost. Komisja ograniczyła się jedynie do informacji, że w badaniu wzięło udział około 4,6 miliona obywateli Unii Europejskiej, co wygląda na rekord wszechczasów.

Europejska komisarz ds. transportu Violeta Bulc przekaże wyniki kolegom z Komisji jeszcze w tym tygodniu, a potem prześle oficjalne sprawozdanie na konsultacje z Parlamentem Europejskim i odpowiednimi zainteresowanymi stronami, powiedział rzecznik Komisji.

Wyniki konsultacji nie będą wiążące, a nastąpiły po tym jak w lutym Parlament Europejski wezwał do przeprowadzenia "szczegółowej oceny" ustaleń dotyczących czasu letniego. Zmiana czasu – polegająca na przestawianiu zegarów do przodu o godzinę między marcem a październikiem – obowiązuje od lat 70. ubiegłego wieku i dotyczy wszystkich krajów Unii.

Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker uczynił kwestię zmiany czasu częścią większej akcji odbiurokratyzowania Brukseli.

Bulc powiedziała w wywiadzie dla Süddeutsche Zeitung wcześniej tego lata, że istnieją tylko dwie opcje: utrzymanie systemu bez zmian lub zniesienie go dla całej Unii.

Jednak decyzja nie należy to do Brukseli, bo strefy czasowe to kompetencja państw członkowskich i tylko one same mogą decydować o czasie, jakiego używają.

źródło: https://wiadomosci.onet.pl/swiat/80-procent-obywateli-unii-nie-chce-zmieniac-czasu-komisja-europejska-zaraz-sie-tym/4xpbysw

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14825
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Wrz 01, 2018 08:23


Kilometr i więcej. Oto 10 najwyższych budynków świata w budowie




Jeddah Tower

To ma być pierwszy budynek na Ziemi, którego wysokość przekroczy 1 kilometr. Kiedy zostanie oddany do użytku w 2020 r. zdeklasuje wówczas obecnego lidera wśród wieżowców - 829-metrowy Burj Khalifa w Dubaju.

Jeddah Tower, budowana od 2013 r. w saudyjskim mieście Dżudda ma być gwiazdą Jeddah Economic City. To koronny projekt Kingdom Holding Company, deweloperskiej firmy należącej do księcia Alwalida bin Talala. Osoba głównego inwestora była przyczyną opóźnienia projektu. Jego ukończenie stanęło pod znakiem zapytania, gdy w ubiegłym roku książę został aresztowany przez władze Arabii Saudyjskiej.

Według najnowszych doniesień, budowa Jeddah Tower będzie kontynuowana, a kilometrowy wieżowiec ma być gotowy w 2020 r.

Budynek ma liczyć 167 pięter, a jego realizacja pochłonie 1,5 mld dol.

Więcej: https://www.money.pl/gale...,0,2414165.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14825
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Wrz 04, 2018 12:36

Włochy i Francja narażają całą Europę na nowy kryzys. UE już dawno powinna nałożyć na nie sankcje




Dług publiczny Włoch w relacji do PKB wynosi już 132 proc. i jest jednym z najwyższych na świecie. Tak wysokie zadłużenie niesie ze sobą coraz większe ryzyko niewypłacalności tego kraju, a w konsekwencji naraża całą Europę na wybuch nowego potężnego kryzysu finansowego. Bruksela, która dopuszcza, aby relacja długu do PKB wynosiła maksymalnie 60 proc., już dawno mogłaby nałożyć na Rzym potężne kary finansowe i wymóc odpowiednią dyscyplinę fiskalną. Z jakiegoś jednak powodu tego nie robi. Pytanie - dlaczego te niektóre kraje "starej UE" traktowane są wyjątkowo?

Międzynarodowa gospodarka to system naczyń połączonych. Jeśli coś "pierdyknie" w jednym miejscu, to skutki tego mogą być odczuwalne setki, lub nawet tysiące, kilometrów dalej. Kryzys zadłużeniowy z 2007 roku rozlał się na cały świat, mimo iż pierwotnie dotyczył tylko rynku kredytów hipotecznych w USA. Po 11 latach sytuacja niestety może się powtórzyć, z tą jednak różnicą, że źródło kryzysu będzie znacznie bliżej Polski, a odpowiedzialność za jego wybuch spadnie po części na brukselskich eurokratów.

W ostatnich latach największym zagrożeniem dla eurolandu, czy nawet szerzej - całej Unii Europejskiej - był grecki kryzys zadłużeniowy. Kilka lat kosztownych programów pomocowych, jak również szereg reform przeprowadzonych w samej Grecji (społecznie niepopularnych) spowodowało, że dziś ryzyko eskalacji tego kryzysu istotnie osłabło. Byłoby jednak zbyt pięknie, aby w miejsce Grecji nie pojawił się nowy, znacznie groźniejszy problem w postaci... Włoch.

Okazuje się, że dług publiczny Włoch wynosi obecnie 132 proc. PKB i jest jednym z najwyższych na świecie (w Europie ustępuje jedynie wspominanej powyżej Grecji). Z powodu wysokiego poziomu zadłużenia rating Włoch przygotowany przez agencję Fitch już jest o dwa poziomy niższy od ratingu Polski. Jeśli spadnie jeszcze o dwa poziomy, to włoskie papiery dłużne otrzymają kategorię "śmieciową". Tylko nieco lepiej wygląda sytuacja w przypadku Francji. Relacja długu do PKB tego kraju wynosi 97 proc

Dlaczego o tym wspominam? Otóż zgodnie z unijnymi Paktem Stabilności i Wzrostu oraz Paktem Fiskalnym limit długu w relacji do PKB każdego państwa wchodzącego w skład UE nie może być wyższy niż 60 proc. Przekroczenie tego limitu generuje podwyższone ryzyka związane z obsługą zadłużenia, a te - przy uwzględnieniu struktury dzisiejszej gospodarki (system naczyń połączonych) - mogą wpływać na sytuacje państw, które problemów z obsługą zadłużenia nie posiadają.

Komisja Europejska, w ramach posiadanych przez siebie kompetencji, już dawno mogłaby zastosować wobec Rzymu i Paryża odpowiednie sankcje finansowe i przymusić oba kraje do oszczędniejszego wydawania pieniędzy i nie generowania nowych długów. W konsekwencji istotnie ograniczone zostałoby ryzyko narażenia całej Europy na wybuch nowego kryzysu finansowego. Niestety Bruksela z jakiegoś powodu nie decyduje się na taki ruch, przez co de facto daje "zielone światło" na permanentne (i groźne dla całego systemu finansowego Europy) pozostawanie Włoch i Francji w procedurze nadmiernego deficytu.

Skoro poszczególne państwa przystępując do Unii Europejskiej zgodziły się grać według określonych zasad stanowiących podstawę dla istnienia całej Wspólnoty, to powinny tych zasad konsekwentnie przestrzegać. Czyż nie mam racji? Tak przynajmniej słyszymy z ust zachodnioeuropejskich polityków, którzy w ostatnim czasie często pouczają polski rząd co wolno, a czego nie. Dlaczego zatem, gdy chodzi o reżim fiskalny i politykę zadłużeniową, określone i wspólne dla wszystkich zasady miałyby nie obowiązywać Włochów czy Francuzów? Dlaczego w ramach tej samej organizacji polityczno-gospodarczej mogą być "równi" i "równiejsi"?

źródło: http://niewygodne.info.pl...e-na-Wlochy.htm

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14825
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Wrz 06, 2018 07:14

Niemcy burzą katedrę, wycinają lasy, strzelają do protestujących. Wszystko po to, aby mieć nową kopalnię




Niemcy to światowy lider wydobycia węgla brunatnego. Produkują go więcej niż USA z Chinami razem wzięte, a używają do opalania własnych elektrowni, z których aż 7 wchodzi w skład listy TOP-10 najbardziej trujących elektrowni w Europie. Aby podtrzymać te statystyki, a jednocześnie utrzymać gospodarczą dominację w UE, Niemcy potrzebują nowych kopalni odkrywkowych. I właśnie dlatego zrównują z ziemią całe miejscowości, wyburzają katedry, wycinają prastare lasy, a z obrońcami przyrody się nie patyczkują, tylko do nich strzelają.

Z danych Europejskiego Stowarzyszenia Węgla Kamiennego i Brunatnego wynika jednoznacznie, że to Niemcy dominują w wydobyciu węgla brunatnego - zarówno w Europie, jak i na świecie. W 2012 roku wydobyły go aż 185,4 mln ton. W tym czasie Polska wydobyła 64,2 mln ton tegoż surowca. W kolejnych latach wydobycie nie było wiele mniejsze.

Po co naszym zachodnim sąsiadom takie ilości węgla brunatnego? Odpowiedź jest prosta - Niemcy posiadają na swoim terytorium mnóstwo elektrowni opalanych tym surowcem. Co więcej - sporo z nich należy do czołówki największych europejskich "trucicieli". Aż siedem z nich (Neurath, Niederaußem, Janschwalde, Weisweiler, Janschwalde, Schwarze Pumpe, Lippendorf oraz Boxberg) wchodziło w 2017 roku w skład listy TOP-10 największych emitentów CO2 w UE.

Elektrownie opalane węglem brunatnym stanowią dla Niemiec podstawę funkcjonowania całej gospodarki oraz gwarantują bezpieczeństwo energetyczne. Aby jednak mogły dalej funkcjonować potrzeba nowych złóż, których eksploatacja oznacza nie raz konieczność degradacji tysięcy hektarów gruntów w "brunatne pustynie".

Jednym z przykładów takiego postępowania jest wycinka prastarego - bo liczącego 12 tys. lat - lasu Hambach. Koncern energetyczny RWE, do którego należy elektrownia Neurath (druga na liście najbardziej emisyjnych elektrowni w Europie) od kilku lat przejmuje coraz to nowe połacie terenów między Akwizgranem a Kolonią, gdzie wspomniany las rośnie. Chodzi o tworzenie kopalni odkrywkowych, które będą w stanie zapewnić odpowiednie ilości węgla brunatnego dla elektrowni w Neurath. Las, mimo jego prehistorycznego wieku, jest wycinany w pień, a teren degradowany. Często wiąże się to z burzeniem całych miejscowości. Tak było w przypadku wioski Immerath, gdzie konieczne było zburzenie zabytkowej katedr Świętego Lamberta.

Protesty ekologów na nic się zdają. Władze po prostu nie uwzględniają ich argumentów. Organizacje ekologiczne przegrywają zarówno w niemieckich sądach, jak i w bezpośrednim starciu z niemiecką policją, która się z nimi nie patyczkuje: - "Przeżyłem tu trzy akcje policji, podczas których w użyciu była broń palna" - opowiadał agencji informacyjnej Deutsche Welle jeden z ekologów, który od kilku lat mieszka w puszczy Hambach. Inna aktywistka potwierdza: - "W ostatnich dniach latał nad nami helikopter, co rusz wchodziliśmy na drzewa. Baliśmy się, że nas aresztują".

Jak widać Niemcy mogą burzyć zabytkowe katedry, równać z ziemią całe miejscowości, wycinać w pień prastary lat czy pacyfikować protestujących ekologów. Wszystko w imię utrzymania gospodarczej dominacji w UE (gdyż do tego się to ostatecznie wszystko sprowadza). Ciekawe, jakie byłby międzynarodowe reakcje, gdyby las w Hambach leżał niedaleko Bełchatowa, inwestorem dla nowej kopalni zamiast RWE byłaby polska PGE, a do protestujących ekologów strzelali nie niemieccy funkcjonariusze Polizei, lecz przedstawiciele polskiej Policji?

źródło: http://niewygodne.info.pl...dla-kopalni.htm

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14825
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Wrz 13, 2018 08:50

KE przedstawiła projekt ws. zniesienia zmiany czasu. Ostatni raz w przyszłym roku


Zgodnie z projektem przepisów autorstwa Komisji Europejskiej ostatni raz do obowiązkowej zmiany czasu doszłoby 31 marca 2019 r. Państwa Unii Europejskiej mogłyby wybrać czy stosują czas zimowy, czy letni.

KE przedstawiła w środę projekt przepisów w sprawie zniesienia zmian. Chodzi o zmianę dyrektywy dotyczącą czasu letniego, która harmonizuje datę czas jego wprowadzenia we wszystkich państwach członkowskich UE. Komisja zapewnia, że zmiany będą skoordynowane, aby nie zaszkodzić funkcjonowaniu rynku wewnętrznego. Mogłoby do tego dojść, gdyby część państw zrezygnowała ze zmian czasu, a inne nie.

KE chce, aby do ostatniej obowiązkowej zmiany czasu na letni doszło w niedzielę 31 marca 2019 r. Każde z państw UE miałoby zdecydować czy chce stosować czas zimowy, czy letni. Jeśli kraj wybrałby czas zimowy to ostatniej zmiany czasu dokonałby w niedzielę 27 października 2019 r. Po tej dacie zmiany czasu byłyby już niemożliwe.

Przewodniczący KE Jean-Claude Juncker w orędziu przed PE o stanie UE stwierdził, że "wyborcy UE nie będą zadowoleni, jeśli dwa razy w roku trzeba będzie zmieniać czas z zimowego na letni i odwrotnie".

Jednak projekt KE nie oznacza, że zniesienie zmiany czasu jest już przesądzone. Na to zgodę muszą wydać państwa UE oraz Parlament Europejski.

Pomysł KE związany jest z wynikami unijnej ankiety, w której wzięło udział 4,6 mln osób, a 84 proc. z nich chce zniesienia zmiany czasu.

Zmiana czasu w Europie

Pomysł na wprowadzenie zmiany czasu sięga I wojny światowej. Wówczas w Niemczech podjęto decyzję o wprowadzeniu systemu zmiany czasu dwa razy w roku. Na początku XX wieku prąd wykorzystywany był głównie do oświetlania fabryk i mieszkań, a zmiana czasu pozwalała dłużej cieszyć światłem dziennym oraz zaoszczędzić na produkcji energii elektrycznej i żarówkach.

Teraz nie ma to jednak znaczenia. Światło w wielu biurowcach i firmach włączone jest przez cały czas, a w domach korzystamy z żarówek energooszczędnych. Zmiana czasu wiąże się z problemami na kolei, gdzie pociągi niejednokrotnie muszą stać przez godzinę. W trakcie zmiany czasu cierpią też użytkownicy bankowości internetowej, w której dochodzi do specjalnych przerw technicznych.

źródło: https://wiadomosci.wp.pl/ke-przedstawila-projekt-ws-zniesienia-zmiany-czasu-ostatni-raz-w-przyszlym-roku-6294558661502593a

Podpis użytkownika:
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 1 z 2  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.