Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Obrazek
Wielka Brytania: Sprzedaż nowych aut spadła o 97 proc.
Sprzedaż nowych samochodów w Wielkiej Brytanii w kwietniu spadła o 97 proc. w porównaniu z tym samym miesiącem zeszłego roku i była na najniższym poziomie od lutego 1946 roku - podano we wtorek. Tymczasem ruch uliczny zmniejszył się do poziomu z początków lat 70.

W kwietniu w Wielkiej Brytanii sprzedano 4321 nowych samochodów, podczas gdy przed rokiem było to 161 064 - poinformowało stowarzyszenie producentów i sprzedawców samochodów SMMT. To najniższa miesięczna liczba od lutego 1946 roku, gdy w zniszczonej wskutek II wojny światowej Wielkiej Brytanii obowiązywało racjonowanie żywności i paliwa. Wtedy sprzedaż nowych samochodów wyniosła 4044 sztuki.

Jak wynika z danych SMMT, firmy zarejestrowały cztery na pięć nowych samochodów w kwietniu, zaś ok. 70 proc. wszystkich rejestracji były to zakupy flotowe, które najprawdopodobniej zamówione zostały jeszcze przed wprowadzonymi pod koniec marca ograniczeniami w związku z epidemią koronawirusa. W ich efekcie fabryki i salony samochodowe zostały zamknięte.

W związku z epidemią i będącym jej efektem spowolnieniem gospodarczym SMMT obniżyło prognozę sprzedaży nowych samochodów na ten rok - obecnie spodziewa się, że wyniesie ona 1,68 miliona, co byłoby znaczącym spadkiem wobec 2,3 mln i najgorszym wynikiem od prawie 30 lat.

„Najgorsze wyniki rynku odkąd sięga pamięć nie są zaskoczeniem. Skoro nakazano zamknąć wszystkie salony samochodowe na cały kwiecień, to nic dziwnego, że sprzedaż prawie nie istnieje” - powiedział Mike Hawes, dyrektor generalny SMMT.

Tymczasem Edmund King, przewodniczący brytyjskiego automobilklubu AA, ocenił we wtorek w oparciu o oficjalne statystyki oraz własne szacunki organizacji, że ruch na brytyjskich drogach spadł do poziomu z początków lat 70. XX wieku. W 1970 roku zarejestrowanych było 13,5 mln samochodów, czyli nieco ponad jedna trzecia obecnej liczby, wynoszącej według stanu z września zeszłego roku 38,9 mln.

Rządowe dane o ruchu samochodowym wskazują, że od wprowadzenia ograniczeń związanych z koronawirusem spadł on do poziomu ok. 35-40 proc. w stosunku do poziomu z połowy marca.

źródło: https://wgospodarce.pl/informacje/79054 ... -o-97-proc
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

"Nowy Jork jak małe miasto w Polsce" - mówi Thomas, koszykarz, były MVP polskiej ligi
- Brakuje miejsc w szpitalach, wszystko stanęło. Ludzie są przerażeni - mówi Torey Thomas. MVP polskiej ligi z 2011 roku, urodzony i mieszkający aktualnie w Nowym Jorku, opowiada nam o sytuacji panującej w jego rodzinnym mieście.
Obrazek
Stan Nowy Jork liczy blisko 20 milionów mieszkańców. Wielka metropolia, na co dzień tętniąca życiem, teraz jest jednym z najbardziej dotkniętych przez wirusa SARS-CoV-2 miejsc na świecie. O sytuacji tam panującej mówi nam Torey Thomas. To dwukrotny srebrny medalista mistrzostw Polski.

- Wirus bardzo mocno uderzył w nasze miasto. Mieszka tu dużo osób, bo to popularne miejsce. Rząd mówi o tym, żeby zostawać w domach, nosić maseczki i często myć ręce. Ludzie nie mogą być z tymi, których kochają, są poddawani kwarantannie i izolacji. Jest poważnie - zaznacza 35-letni Thomas, który opuścił Francję, gdzie grał w sezonie 2019/2020, i przebywa aktualnie w rodzinnym mieście.

Chociaż bardzo powoli, sytuacja się tam poprawia. Jak mówi gubernator Andrew Cuomo, to zasługa ludzi, którzy przestrzegają wytycznych. Tonuje jednak pozytywne nastroje, bo problem wciąż jest olbrzymi, a słońce za oknem zachęca ludzi do opuszczania domów. I tak w miniony weekend nowojorskie bulwary znów się zapełniły, co może być niebezpieczne w kontekście dalszego rozprzestrzeniania się wirusa. W całych Stanach Zjednoczonych jest ponad 1,2 miliona chorych na COVID-19 (stan na 5 maja). W samym stanie Nowy Jork mieszka 320 tysięcy z nich, a już blisko 19 tys. osób zmarło z powodu koronawirusa. Dla porównania - w całej Polsce zdiagnozowano (dane na poniedziałek wieczór) - 14 tys. zakażonych.

Jak wygląda życie w Nowym Jorku? - Wirus rozprzestrzenia się w szybkim tempie, jest bardzo dużo przypadków zachorowań. Ludzie muszą czekać przed wejściem do sklepów, wpuszczana jest tylko określona liczba osób. Wszyscy są przerażeni, bo to sytuacja, której wcześniej nie znaliśmy i wirus, którego tak naprawdę nie znamy. Czuję się dobrze, moja rodzina też, ale miasto jest na swój sposób zamknięte - opowiada rozgrywający, występujący w przeszłości w Polsce w takich klubach jak PGE Turów Zgorzelec, Rosa Radom i AZS Koszalin.

Times Square, popularny plac na Manhattanie znajdujący się na skrzyżowaniu Broadwayu i alei Siódmej, jest teraz pusty jak nigdy. - Wszystko się zmienia, trzeba zachowywać dystans, wychodzić wszędzie w masce. Nowy Jork jest naprawdę opustoszały. Może sprawiać wrażenie małego miasta w Polsce. Nikt bez potrzeby nie wychodzi na ulicę - zaznacza Torey Thomas.

- Wciąż można spotkać ludzi w parkach, którzy tam spacerują i biegają, próbują też ćwiczyć, ale każdy przestrzega przy tym zasad bezpieczeństwa. Myślę, że jako społeczność w Nowym Jorku mamy świadomość powagi sytuacji - dodaje.

W trudnym położeniu jest nowojorska służba zdrowia, której brakuje potrzebnego sprzętu. W sumie w szpitalach leczonych z powodu wirusa COVID-19 jest prawie 10 tys. osób. Codziennie trafia do nich około 1000 przypadków nowych zakażeń. - Szpitale są przepełnione. I to nie tylko przez ludzi z koronawirusem, ludzie są chorzy na inne rzeczy, nie przestali chorować i nie pozbyli się przecież swoich dolegliwości. Trafiają więc też do placówek medycznych. Brakuje wolnych sal - mówi Thomas, mieszkaniec Nowego Jorku.

Jest on również na bieżąco z tym, co dzieje się w NBA. Tam ostatnie mecze odbyły się 11 marca, sezon jest zawieszony. - Śledzę ligę, ale mówiąc szczerze nie mogę powiedzieć, co NBA powinno zrobić w tej sytuacji. Przede wszystkim podstawa to dostęp do testów - zaznacza Thomas. - Jeśli NBA spróbuje dokończyć sezon, a jestem przekonany, że tak będzie, możliwe, że zdecyduje się wybrać Disneyland lub Las Vegas i tam się odizolować (do jednego z tych miejsc mają zostać ściągnięte wszystkie kluby i tam grać pozostałe do końca sezonu mecze).

Tory Thomas uwielbia podróżować. W rozmowie z naszym portalem zdradził, że odwiedził już 50 krajów. Teraz swoje plany o poznawaniu nowych miejsc będzie musiał odłożyć w czasie, ale jak sam przyznaje - Myślę teraz tylko o bezpieczeństwie moich najbliższych. Świat musi się z tym uporać, wtedy ja wrócę do kontynuowania swojej pasji. Teraz ważniejsze są inne rzeczy.

źródło: https://sportowefakty.wp.pl/koszykowka/ ... skiej-ligi
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Wybrane anegdoty i fakty z życia krwawego dyktatora. Część pierwsza - Stalin
Józef Stalin to jeden z najbardziej krwawych dyktatorów świata. Stanowił prawdziwą udrękę dla wrogów, a wrogiem dla niego stawał się każdy, kto źle na dyktatora spojrzał, doń odezwał lub przy nim się zachował. Był bezlitosny dla przeciwników, ale częstokroć niemniej okrutny dla własnej rodziny i najbliższych współpracowników. Jak sam twierdził, "jedna śmierć to tragedia, milion – to statystyka". I choć statystyki, które po sobie zostawił, zatrważają, to anegdotki i opowieści z jego prywatnego życia przerażają jednakowo. Oto wybrane przesłanki, które zachowały się przekazywane ustnie w trakcie i spisane po ustaniu stalinowskiego terroru.
Obrazek
Okrucieństwo Stalina opisywał trafnie jeden z żartów: Człowiek przyszedł do piekła i zobaczył Ławrientijego Berię (jeden z głównych wykonawców stalinowskich czystek - red.) stojącego po kolana we krwi. - Czemu tylko po kolana? - spytał Berię. - Bo stoję na ramionach towarzysza Stalina – ten odparł.

Więcej: https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onec ... 8l#slajd-1
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Bannon: Chiny w pełni odpowiedzialne za pandemię. Muszą zapłacić światu za to, co zrobiły
Obrazek
Liczba osób bezrobotnych w naszym kraju wynosi teraz 33 mln - to więcej niż za czasów wielkiej recesji! To gospodarcze inferno, które płonie żywym ogniem, poza jakąkolwiek kontrolą - mówił dziś w rozmowie z red. Michałem Rachoniem Stephen Bannon, doradca prezydenta Donalda Trumpa, gospodarz programu "War Room Pandemic".

- Są trzy rodzaje wojny: informacyjna, gospodarcza i kinetyczna, którą prowadzi się za pomocą broni. Donald Trump powiedział wprost: „to jest atak”. Odpowiedzialność za ten atak jest po stronie Chińskiej Partii Komunistycznej. Ponad 200 tys. ofiar na całym świecie, ponad 80 tys. ofiar tylko w Stanach Zjednoczonych. To straszliwa zbrodnia - mówił Bannon, obarczając Pekin odpowiedzialnością za rozprzestrzenienie się koronawirusa. Jak dodał, Chińska Partia Komunistyczna prowadzi wojnę z Zachodem od lat.

- Narracja wokół targu w Wuhan jest mistyfikacją. Coś bardzo podejrzanego wydarzyło się w tym laboratorium. Tęgie umysły, eksperci i agencje wywiadowcze pracują nad tym. Wszystko jednak zmierza do tego, że powstało coś na wzór biologicznego Czarnobyla. Sowieci, gdy doszło do tej katastrofy w ubiegłym wieku, nie martwili się o ludzi. Tak samo dyktatura chińska nie interesuje się, co dzieje się z ich obywatelami
- przekonywał gospodarz internetowego programu „War Room Pandemic”.

Odpowiedzialnością za obecny stan pandemii obarczył też Światową Organizację Zdrowia. - Tedros (Tedros Adhanom - dyrektor generalny WHO -red. )jest osobą zawsze wiązaną z Chińską Partią Komunistyczną. Ta organizacja 12 stycznia, kiedy Chińska Partia Komunistyczna wiedziała, że możliwe jest przenoszenie wirusa z człowieka na człowieka, okłamała cały świat. Opublikowała wtedy oświadczenie, w którym stwierdzili, że przedstawiciele sektora medycznego w Chinach powiedzieli, że niemożliwe jest takie przenoszenie - mówił dalej.

Przywołał badania Uniwerstytetu w angielskim South Hampton, z których wynika, że, gdyby Chińska Partia Komunistyczna zadziałałaby w pierwszym tygodniu stycznia, pandemia byłaby mniejsza o 95 proc.

- Musimy skupić się na kilku liczbach. Z jednej strony jest pandemia wywołana wirusem, z drugiej - kryzys ekonomiczny; ten może załamać popyt światowy. Dochodzi też kwestia zachwiania łańcuchów dostaw. Ponadto, panuje dziś światowy kryzys finansowy. Wiemy jak wygląda wypłacalność i płynność niektórych firm, jak wyglądają rynki finansowe. Sprowadzając to do meritum, ważne są liczby. Liczba zgonów - w Stanach Zjednoczonych codziennie umiera z powodu wirusa 2 tys. ludzi. Do końca maja spokojnie osiągniemy 100 tys. zgonów. Liczba osób bezrobotnych w naszym kraju wynosi teraz 33 mln - to więcej niż za czasów wielkiej recesji! To gospodarcze inferno, które płonie żywym ogniem, poza jakąkolwiek kontrolą

- przedstawił Bannon.

Podkreślił, że „Chiny muszą zapłacić światu za to, co zrobiły”.

- Rachunek należy wysłać do Pekinu. Uważam, że będziemy tu mówić o dziesiątkach bilionów dolarów

- przyznał.

źródło: https://niezalezna.pl/328531-bannon-chi ... co-zrobily
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Media: ponad 300 wojskowych zaraziło się koronawirusem w Moskwie po próbach defilady
376 żołnierzy i kursantów uczelni wojskowych, w tym 16 oficerów, zakaziło się COVID-19 podczas prób przed defiladą 9 maja w Moskwie, która ostatecznie się nie odbyła - alarmuje rosyjski portal internetowy Projekt. Władze nie komentują tych doniesień.
Obrazek
Portal powołuje się na samych kursantów oraz krewnych i znajomych żołnierzy. Z zebranych danych wynika, że infekcję potwierdzono w co najmniej sześciu jednostkach i uczelniach wojskowych, które były zaangażowane w próby defilady.

Według portalu w Suworowskiej Szkole Wojskowej w Twerze zachorowało 90 kursantów i 16 oficerów, a w Nachimowskiej Szkole Marynarki Wojennej, której główna siedziba mieści się w Petersburgu - 100 uczniów i 20 oficerów. Zachorowało także - jak twierdzą dziennikarze - 100 osób z Wojskowego Uniwersytetu Ministerstwa Obrony, mieszczącego się w Moskwie. Resort potwierdzał przypadki zakażeń koronawirusem w tych uczelniach, ale podawał znacznie niższe dane o liczbie infekcji.

Portal Projekt podał ponadto, że zachorowało 50 kursantów wojskowej szkoły muzycznej w Moskwie. Nie jest znana liczba zakażeń w 154. Pułku Preobrażeńskim w Moskwie, głównej jednostce gwardii honorowej. O "masowych zakażeniach" powiedzieli portalowi - rodzice kursantów Akademii Sił Powietrznych im. Żukowskiego i Gagarina w Woroneżu.

Portal powołuje się na samych kursantów oraz krewnych i znajomych żołnierzy. Z zebranych danych wynika, że infekcję potwierdzono w co najmniej sześciu jednostkach i uczelniach wojskowych, które były zaangażowane w próby defilady.

Według portalu w Suworowskiej Szkole Wojskowej w Twerze zachorowało 90 kursantów i 16 oficerów, a w Nachimowskiej Szkole Marynarki Wojennej, której główna siedziba mieści się w Petersburgu - 100 uczniów i 20 oficerów. Zachorowało także - jak twierdzą dziennikarze - 100 osób z Wojskowego Uniwersytetu Ministerstwa Obrony, mieszczącego się w Moskwie. Resort potwierdzał przypadki zakażeń koronawirusem w tych uczelniach, ale podawał znacznie niższe dane o liczbie infekcji.

Portal Projekt podał ponadto, że zachorowało 50 kursantów wojskowej szkoły muzycznej w Moskwie. Nie jest znana liczba zakażeń w 154. Pułku Preobrażeńskim w Moskwie, głównej jednostce gwardii honorowej. O "masowych zakażeniach" powiedzieli portalowi - rodzice kursantów Akademii Sił Powietrznych im. Żukowskiego i Gagarina w Woroneżu.

Rosja na trzecim miejscu na świecie pod względem liczby zakażeń SARS-CoV-2

Próby przed doroczną defiladą 9 maja odbywały się w miejscowości Alabino pod Moskwą do połowy kwietnia. W tym czasie w Moskwie już obowiązywały ograniczenia związane z pandemią koronawirusa. Ministerstwo obrony zapewniało, że żołnierze przygotowywani do udziału w obchodach są cały czas pod obserwacją medyczną.

W jubileuszowej defiladzie na Placu Czerwonym z okazji 75. rocznicy zakończenia II wojny światowej miało uczestniczyć 15 tys. żołnierzy. 16 kwietnia prezydent Rosji Władimir Putin oficjalnie poinformował o przeniesieniu jej na inny termin.

źródło: https://wiadomosci.onet.pl/swiat/media- ... ja/fb209kv
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Koronawirus. Naukowcy z Uniwersytetu w Glasgow uważają, że Covid-19 może skrócić życie o 10 lat
Naukowcy z Uniwersytetu w Glasgow w Szkocji uważają, że przechorowanie Covid-19 może skrócić życie nawet o 10 lat. W najnowszym badaniu przeanalizowali potencjalny długoterminowy wpływ choroby na ludzkie zdrowie.

1. Czy koronawirus może wpływać na dalsze życie osób, które wyzdrowiały?


Szkoccy naukowcy odkryli, że wiele osób, które zmarło z powodu Covid-19 miało przed zakażeniem potencjalnie niskie ryzyko śmierci. Statystycznie żyliby przez kolejną dekadę lub dłużej, gdyby nie koronawirus.

Badacze przeanalizowali wiek, płeć oraz informacje o stanie zdrowia i wcześniejszych dolegliwościach pacjentów. W oparciu o te danej stworzyli statystyczny pomiar "utraconych lat życia" w skrócie YLL od ang. "Years of Life Lost".

"Years of Life Lost" jest powszechnie stosowaną statystyką zdrowia publicznego służącą do oceny liczby lat straconych z powodu przedwczesnej śmiertelności. Służy do oceny alokacji zasobów przeznaczanych na badania i świadczenia opieki zdrowotnej" - wyjaśniał w wywiadzie dla ABC News John Brownstein, dyrektor ds. Innowacji w Boston Children's Hospital.

Więcej: https://portal.abczdrowie.pl/koronawiru ... e-o-10-lat
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Opanowanie pandemii może zająć nawet 5 lat. Ostrzeżenie WHO
Obrazek
Pandemia koronawirusa może trwać nawet 5 lat, zanim w pełni ją opanujemy - przestrzega dr Soumya Swaminathan, szefowa ds. nauki Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Jej zdaniem, po takim czasie dopiero będziemy w stanie kontrolować sytuację.

Według dr Swaminathan, szczepionka wydaje się być najlepszym wyjściem z pandemii, ale obecnie jest dużo wątpliwości m.in. co do jej produkcji i równej dystrybucji - ocenia naukowczyni w rozmowie z "Financial Times". Jej zdaniem, pojawienie się szczepionki i stosowane z sukcesami środki ograniczające zakażenia to dwa kluczowe czynniki determinujące, jak długo będzie trwać pandemia.

W komentarzu do słów dr Swaminathan, dyrektor wykonawczy WHO dr Mike Ryan stwierdził jednak, że "możemy nigdy nie pozbyć się wirusa", ale że nikt nie jest w stanie przewidzieć, ile będzie trwać pandemia. Jak dodał, nawet stworzenie skutecznej szczepionki będzie wymagać "masowego wysiłku", aby opanować sytuację.

źródło: https://businessinsider.com.pl/wiadomos ... ho/4p4x4hv
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

"Deutsche Welle": Kiedy druga fala pandemii?
Światowa Organizacja Zdrowia ostrzega, że koronawirus "być może nigdy nie zniknie". Rośnie obawa przed drugą i trzecią falą zakażeń.
Obrazek
Jeśli świat będzie w szybkim tempie znosił dotychczasowe restrykcje wynikające z pandemii, przez naszą planetę może przetoczyć się kolejna, globalna fala zakażeń. Mike Ryan, dyrektor ds. sytuacji nadzwyczajnych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) uważa, że wirus prawdopodobnie nigdy nie zniknie.

Koegzystencja z wirusem

"Ten wirus może stać się wirusem endemicznym w naszych społeczeństwach" - powiedział Ryan, wskazując na fakt, że także wiele innych wirusów, na przykład HIV, nigdy nie zniknęło. Wynaleziono jedynie lekarstwa, które pomagają trzymać ich rozprzestrzenianie się pod kontrolą i umożliwiają ludziom koegzystencję z wirusami.

Tylko niewiele śmiertelnych wirusów, na przykład czarną ospę, udało się całkowicie wyeliminować. Inne wirusy nadal są wśród nas. Niektóre powracają, jak wirus gruźlicy.

Czasem druga fala pandemii jest gorsza od pierwszej. Tak było z grypą hiszpanką w 1918 roku. Pojawiała się falami, aż w końcu odpłynęła w 1920 roku.

Zbyt szybki powrót do normalności

Eksperci z WHO sugerują, aby powrót do normalności przebiegał "stopniowo", by "zredukować ryzyko nawrotów". Idealne byłoby przestrzeganie co najmniej dwutygodniowych przerw pomiędzy poszczególnymi fazami łagodzenia ograniczeń (odpowiednio do okresu wylęgania się COVID-19) - pisze WHO w swojej strategii z 19 kwietnia. W Niemczech to nierealne - szkoły otwarto zaledwie cztery dni po przywróceniu zajęć dla wyższych klas. Rząd przekazał decyzje związane ze szkołami władzom krajów związkowych i gmin.

Kolejna rekomendacja: śrubę należy zacząć ponownie dokręcać, gdy tylko w danym regionie, w ciągu tygodnia pojawi się 50 nowych zakażeń na 100.000 mieszkańców.

Niektórzy badacze uważają, że ta liczba jest przesadzona. Istnieje bowiem wysokie ryzyko, że dopuszczenie do tak wielu nowych zakażeń będzie skutkowało przeciążeniem systemu opieki zdrowotnej. Wówczas na wyhamowanie pandemii może być za późno.

Jeśli do tego dojdzie, trzeba będzie pozamykać miasta. Znów ustaną zajęcia w szkołach, stanie gospodarka. Znów będziemy się starać jak najszybciej pokonać kolejny lockdown. Gdy liczba zakażeń zacznie spadać, wówczas ponownie będziemy łagodzić restrykcje. To obieg, w którym trzeba będzie nauczyć się funkcjonować.

Niektórzy wirusolodzy wychodzą z założenia, że powracający cyklicznie wirus w kolejnych mutacjach jest słabszy i rzadziej prowadzi do śmierci. Przyczyną nie jest jedynie fakt, że rośnie liczba osób, u których występuje odporność. By się rozwijać, wirus potrzebuje gospodarza, czyli człowieka.

Według raportu opublikowanego w 2006 roku, wszystkie rodzaje grypy, która atakuje ptaki i ssaki od czasu hiszpanki z 1918 roku, to pochodne wirusa z tamtych czasów.

Zwiastuny kolejnej fali

Już teraz widać zwiastuny kolejnej fali pandemii koronawirusa. Chiny i Rosja odnotowują nowe zachorowania, a w Korei Południowej, chwalonej za zwalczenie pierwszej fali wirusa, ludzie znów zarażają się SARS-CoV-2.

Teraz, gdy na północnej półkuli latem Grecja i Hiszpania otwierają się na turystów, druga fala prędzej czy później może do nas dotrzeć. Kolejna fala infekcji pociągnęłaby za sobą kolejną fazę restrykcji. "Dokładnie tego chcemy uniknąć" - wyjaśnia Ryan. I ostrzega, że niewykluczone, iż "wszyscy będziemy po raz kolejny musieli zmienić terminy naszych urlopów."

źródło: https://fakty.interia.pl/deutsche-welle ... Id,4510294
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Tym Włochom jednak rozumu brakuje. Pchają się do choroby, jak ćma do światła.
============================
Komentarze:
akira

zabawa z wirusami dopiero się zaczyna i potrwa kilka lat
-----------------------------
Marek

Luzują obostrzenia, bo gospodarka cierpi, ale to wcale nie znaczy, że jest bezpiecznie. Zakażeń jest coraz więcej...
-----------------------------------
Marcin i tyle...

Chyba Włosi stwierdzili że 230 tyś. chorych to za mało i za wszelką cenę starają się dogonić Rosję i Brazylię. Bezmyślni ludzie...
==================================
Koronawirus we Włoszech. Posypały się mandaty. "Zbiorowe szaleństwo"
Włosi znieśli większość restrykcji, które wprowadzono w związku z koronawirusem. I już w pierwszy weekend na ulice wyszły tłumy. Policjanci wymierzyli setki kar finansowych, media piszą olbrzymich skupiskach ludzi i "zbiorowym szaleństwie". W Neapolu zapanował chaos.
Obrazek
Od 18 maja Włosi mogą swobodnie wychodzić w domu. Do pracy wróciło też ponad 800 tysięcy firm. Oprócz usług, do życia wróciły też puby, bary i restauracje. Wkrótce rząd planuje otworzyć granice regionów. Jednak pierwszy weekend po złagodzeniu restrykcji nie przebiegł w sposób, o jaki apelowały władze.

Jak relacjonuje PAP, od ponad dwóch miesięcy nie było widać na włoskich ulicach takich tłumów. To, co działo się nocą w Neapolu, media nazywały "zbiorowym szaleństwem". Ludzie zbierali się w dużych grupach, często bez maseczek, a goście siedzieli w lokalach, mimo że te powinny zostać zamknięte o godzinie 23. Do rana zablokowana była ulica wzdłuż wybrzeża, na której utworzył się korek.

Również w Mediolanie, stolicy Lombardii, która została okrzyknięta epicentrum pandemii, sytuacja nie wyglądała lepiej. Pomimo apeli władz o spokój przez dwie noce z rzędu tłumy ludzi gromadziły się w lokalach. Burmistrz Giuseppe Sala głośno mówił o braku odpowiedzialności mieszkańców.

W Rzymie tłumy gromadziły się w dzielnicach, w których skupia się życie nocne. Służby porządkowe musiały rozpraszać zgromadzenia. W niedzielny poranek Rzymianie ruszyli z kolei na plaże w dzielnicy Ostia. Mandaty posypały się również w innych dużych miastach, między innymi w Bari i Rimini.

Od początku epidemii we Włoszech potwierdzono prawie 230 tysięcy przypadków koronawirusa. Na COVID-19 cały czas choruje prawie 60 tysięcy Włochów. W ostatnich dniach władze potwierdzały po około 600 zakażeń dziennie. Zmarły łącznie niemal 33 tysiące osób.

https://wiadomosci.wp.pl/koronawirus-we ... 009718401a
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Koronawirus. Fińscy naukowcy: psy są w stanie wywęszyć COVID-19
W przyszłości psy mogą być pomocne we wczesnej diagnostyce chorób nowotworowych. Teraz, jak twierdzą fińscy naukowcy, mogą pomóc w wykrywaniu zakażeń koronawirusem.
Obrazek
W badaniu pilotażowym na uniwersytecie w Helsinkach, psy przeszkolone w roli asystentów diagnostyki medycznej, uczone były rozpoznawania wcześniej nieznanej sygnatury zapachowej choroby COVID-19 wywołanej przez nowy koronawirus. Eksperyment zakończył się sukcesem. Już po kilku tygodniach pierwsi "kursanci" byli w stanie dokładnie odróżnić próbki moczu od pacjentów z COVID-19 od próbek moczu zdrowych osób.

Koronawirus. Ważne ustalenia dla innych zespołów

- Mamy duże doświadczenie w szkoleniu psów do wykrywania zapachów związanych z chorobą. To było fantastyczne, jak szybko psy nauczyły się nowego zapachu - mówi liderka grupy DogRisk Anna Hielm-Björkman. Po krótkim czasie zwierzęta zidentyfikowały mocz osób zakażonych nowym koronawirusem SARS-CoV-2, prawie tak niezawodnie jak standardowy test PCR. Fińscy naukowcy przygotowują teraz losowe badanie, w którym psy powąchają większą liczbę próbek pacjentów. Tylko wtedy testy zapachowe będą mogły być wykorzystane w praktyce klinicznej.

Bardzo szybkie i obiecujące wyniki z Finlandii są również ważne dla innych zespołów badawczych, np. w Wielkiej Brytanii i Francji, które szkolą psy w celu wykrycia COVID-19. Inni badacze z niemieckiego centrum psów asystujących (TARSQ) również skorzystali z fińskich wyników. - Nikt nie mógł nam z całą pewnością powiedzieć, czy trening z agresywnym wirusem jest niebezpieczny dla ludzi i psów. Chcieliśmy zebrać więcej informacji przed rozpoczęciem szkolenia, ponieważ niemieccy wirusolodzy odradzali nam to, bo wciąż tak niewiele wiadomo o wirusie - wyjaśnia Luca Barrett z TARSQ.

Koronawirus. Decydujący wskaźnik trafień

Skąd pochodzi charakterystyczny zapach? Nadal nie jest jasne, które substancje w moczu wytwarzają z pozoru charakterystyczny zapach COVID-19. Ponieważ SARS-CoV-2 nie tylko atakuje płuca, ale także powoduje uszkodzenie naczyń krwionośnych, nerek i innych narządów, zakłada się, że zmienia się także zapach moczu pacjentów. Jest to coś, co psy z bardzo wrażliwymi narządami węchu, zauważają natychmiast. Barrett twierdzi, że niektóre choroby mają specyficzny zapach, który wyszkolone psy mogą wywęszyć z wielką dokładnością. - Według jednego z badań psy mogą wykryć raka piersi na przykład z 93-proc. prawdopodobieństwem czy raka płuc z prawdopodobieństwem 97-proc. - mówi badacz.

Więcej: https://wiadomosci.wp.pl/koronawirus-fi ... 956328577a
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:
Kajollo@Kajollo

To „Czterej pancerni i pies” „O człowieku, który się kulom nie kłaniał” itp też trzeba WYCOFAĆ. Wszystko stare zniszczyć. Wtedy dopiero zaświeci jedynie słuszna tęcza! Pa
--------------------------------------------
katharsis@katharsis

Nad tym trzeba sie powaznie zastanowic: malowanie obrazow z uzyciem czarnej farby - rasizm! Uzywanie slowa czarny” w poezji, w prozie, publicystyce - rasizm! Fotografie czarno- biale - rasizm! Ubieranie sie w czerni - rasizm! etc.etc. Czarno to widze - rasizm!
------------------------------------
kacha55@kacha55

Głupota osiągnęła punkt krytyczny. Gdzie jest murzynek Bambo, który stanąłby w obronie rozumu?!
=============================
Obłęd politycznej poprawności. "Przeminęło z wiatrem" zniknęło z ekranów. Powód? "Przedstawia rasowe uprzedzenia"
Obrazek
„Przeminęło z wiatrem” to klasyczna i niezwykle popularna ekranizacja bestsellerowej powieści Margaret Mitchell, o tym samym tytule. Okazuje się, że film z 1939 roku jest nie do przyjęcia w roku 2020, bo „przedstawia niektóre etniczne i rasowe uprzedzenia”.

Przeminęło z wiatrem” wycofane z HBO Max

9 czerwca HBO Max usunęło ze swojej oferty oskarowy i bardzo lubiany przez widzów film „Przeminęło z wiatrem” z 1939 roku. Jak tłumaczą władze serwisu filmowego w oficjalnym oświadczeniu film jest „produktem swoich czasów i przedstawia niektóre etniczne i rasowe uprzedzenia, które niestety były powszechne w społeczeństwie amerykańskim”.

Pełne rasizmu fragmenty dzieła były złe wtedy, jak i złe są teraz. Uznaliśmy, że bez odpowiednich wyjaśnień i otwartego potępienia takiego przedstawiania czarnoskórych osób na ekranie, pozostawienie tego tytułu będzie nieodpowiedzialne

—czytamy w dalszej części oświadczenia.

Efekt George’a Floyda?

Okazuje się, że HBO Max podjął decyzję o zdjęciu filmu z swojej oferty po protestach przeciwko rasizmowi wywołanych śmiercią George’a Floyda podczas aresztowania przez policję w Minneapolis. HBO Max zapowiedziało też powrót filmu na platformę, jeśli będzie on zawierał omówienie kontekstu historycznego i potępienie rasistowskich wyobrażeń.

„Przeminęło z wiatrem”, to wciąż jeden z najbardziej sławnych i popularnych amerykańskich melodramatów. Akcja filmu rozgrywa na plantacji koło Atlanty w czasie wojny secesyjnej. Produkcja otrzymała osiem Oscarów, w tym dla najlepszego filmu.

źródło: https://wpolityce.pl/swiat/504150-przem ... przedzenia
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

~A ja-

Bym chcial zyc jak w skandynawii. Dom od domu kilometr i cisza dookola. Niestety mieszkam w bloku gdzie codziennie gra muzyka u sąsiada, ludzie piją i halasują i śmieci przed blokiem.
-----------------------------
~adam-

ziemia odetchnie kiedy nas nie będzie...jesteśmy zarazą tej planety
------------------------------------
~tak będzie-

Z artykułu obok "Saniniu Laizer, mąż czterech żon i ojciec trzydzieściorga dzieci," Afrykanie i Azjaci rozmnażają się szybciej niż króliki. Przeludnienie to jest największy problem na Ziemi. Jeśli się tego nie powstrzyma to pandemię będą jedynym ratunkiem dla przyrody i świata.
------------------------------
~J23-

większych głupot nie słyszałem. Dzikie zwierzęta nie są głupie i idą tam gdzie łatwiej o pokarm. Skoro dziki, sarny a nawet łosie idą po pokarm do miast to za nimi podążają drapieżniki. Może ktoś zgłosi moją osobę do nagrody nobla za takie wielkie odkrycie z dziedziny biologii.
==========================
Pandemia COVID-19 spowodowała antropopauzę. Przyroda się odradza
Pandemia COVID-19 dotyka nie tylko ludzi, ale i dziką przyrodę. Gdy świat robi wszystko, aby zahamować rozprzestrzeninie się wirusa, na drogach jest mniej samochodów, na niebie mniej samolotów, a ludzie rzadziej schodzą na leśne ścieżki. To spowodowało tzw. antropopauzę, którą odczuwa także natura.
Obrazek
Pumy przemykające po ulicach Santiago, kojoty buszujące w San Francisco i dziki panoszące się po wielu europejskich miastach. To dlatego, że przyroda wzięła głęboki oddech i może odpocząć od działań człowieka. Niektórzy naukowcy mówią na to zjawisko "wielką pauzą", choć termin antropopauza jest bardziej stosowny. Antropopauza odnosi się do "znacznego globalnego spowolnienia ludzkich działań, zwłaszcza podróży, co wpływa na obraz środowiska naturalnego".

"Priorytetem ludzkości powinna być walka z ogromną ludzką tragedią i trudami spowodowanymi pandemią COVID-19. Nie możemy jednak przegapić okazji do przedstawienia - po raz pierwszy w globalnej skali - zakresu, w jakim ograniczenie mobilności ludzi przekłada się na dziką przyrodę" - czytamy w raporcie opublikowanym w "Nature Ecology and Evolution".

Wpływ ten nie zawsze jest oczywisty lub oczekiwany. Podczas gdy obecne restrykcje wprowadzone na całym świecie sprawiły, że niektóre zwierzęta mają więcej wolności, inne są bardziej zagrożone niż wcześniej. Wystarczy wspomnieć o znaczne zwiększenie działalności kłusowników, których też trudniej jest upilnować niż przed czasami pandemii.

Według jednego z autorów raportu - biologa Matthiasa-Claudio Loretto z Instytutu Zachowania Zwierząt im. Maksa Plancka w Niemczech - dzięki antropopauzie będziemy mogli "zbadać, czy ruchy zwierząt we współczesnych krajobrazach są dotknięte przez budowane konstrukcje lub obecność ludzi". To wielki sukces, bo w "normalnych" okolicznościach nie sposób obserwować takich zmian.

Biolodzy wzywają do nowej inicjatywy pozyskiwania danych na temat ryb, ptaków i ssaków z całego świata za pomocą tzw. rejestratorów biologicznych, aby monitorować ruch, zachowanie i ich aktywność w tym samym czasie. Zebrano już informacje na temat 200 gatunków, a kolejne spływają.

- Biolodzy z całego świata wyposażyli zwierzęta w miniaturowe urządzenia śledzące. Te rejestratory są kopalnią złota informacji na temat ruchu i zachowania zwierząt, które możemy wykorzystać, aby lepiej zrozumieć interakcje człowiek-przyroda, z korzyścią dla wszystkich - powiedział Christian Rutz z Uniwersytetu St. Andrews w Wielkiej Brytanii.

Jest to niewątpliwie trudny czas dla ludzi, ale naukowcy mają nadzieję, że wiedza, którą zdobędziemy podczas kryzysu, pomoże nam uporać się z następnymi podobnymi zdarzeniami.

źródło: https://nt.interia.pl/raporty/raport-za ... e=worthsee
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Anglicy nie wrócili masowo do pubów i restauracji
Obrazek
Obroty pubów i restauracji na Wyspach to ledwie połowa poziomu sprzed pandemii. Tymczasem w USA wielkie sieci wracają do formy szybciej niż niezależni restauratorzy.

Weekend 4-5 lipca był pierwszym weekendem, w którym puby i restauracje w Wielkiej Brytanii mogły znów działać prawie tak, jak przed rozpoczęciem pandemii i związanych z nią obostrzeń. Brytyjczycy nie ruszyli jednak masowo na zimne piwo z kija. Zgodnie z danymi Coffer Peach Business Tracker sprzedaż w otwartych pubach była o 45 proc. mniejsza niż przed pandemią. Analiza dotyczyła 32 sieci pubów, a swoje bary otworzyło 40 procent z nich.

Restauracje, które otwierają się mniej chętnie (otwartych było 12 proc. badanych restauracji lub sieci restauracji), zanotowały nieznacznie lepsze wyniki ze sprzedażą na poziomie 59 procent normalnej.

- Obroty na poziomie 55 procent normy pre-Covid może wyglądać rozczarowująco i nie będzie zyskowna dla lokali, ale zgadza się z tym, co obserwujemy na innych rynkach – powiedział „The Guardian" dyrektor CGA, firmy konsultingowej odpowiedzialnej za raport dla Coffer Group.

Wskazał on, że w USA, gdy otwierano w maju bary i restauracje, poziom sprzedaży początkowo wynosił 54 procent tego sprzed pandemii.

Pomoc dla sektora gastronomicznego (i generalnie dla całego sektora, w który wliczane są też hotele) ogłosił ostatnio brytyjski rząd. W planach są fundowane przez państwo rabaty na posiłki w restauracjach oraz obniżenie stawki VAT na jedzenie i napoje do 5 proc.

Dane z USA wskazują, że po otwarciu gastronomia wraca do normy powoli. W powrocie do obrotów sprzed pandemii szybsze są wielkie sieci, które osiągnęły już poziom sprzedaży sprzed pandemii.

Analitycy Gregory Francoft i JonMichael Shekian używając zagregowanych danych transakcyjnych od Bank of America (obejmujących transakcje kartami) ustalili, że 1 lipca średnia z siedmiu poprzedzających dni wskazywała na to, że duże sieci mają obroty na poziomie tylko o 4 proc. niższe niż w porównywalnym okresie 2019 roku, podczas gdy małe sieci i niezależne restauracje wciąż są w dołku z obrotami o 25 proc. niższymi niż rok wcześniej.

Zdaniem cytowanych przez CNBC analityków różnica wynika z faktu, że wielkie sieci obejmują szersze segmenty rynku, w związku z czym są mniej dotknięte ograniczeniami wynikającymi z dystansowania społecznego i przymusowych zmian w nawykach konsumentów. Małe sieci i niezależne restauracje są bardziej zagrożone bankructwem w stosunku do mocniej nastawionych na fast-food wielkich sieci.

Niezależne restauracje walczą o przetrwanie. Independent Restaurant Coalition próbuje namówić polityków do uchwalenia wartego 120 mld dolarów pakietu pomocowego wskazując, że bez niego do końca roku może upaść 85 proc. niezależnych lokali.

źródło: https://www.rp.pl/Biznes/307109942-Angl ... racji.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:
~po-
Ludzie ,"zbadane "jest aktualnie kilka procent dna oceanów i mórz .Metan zapewne wycieka w wielu miejscach na pozostałych dziewięćdziesięciu kilku niezbadanych procentach a ci są zdziwieni że metan wycieka akurat na Antarktydzie .Te newsy są coraz bardziej śmieszne .
===========================
Wykryto pierwszy wyciek metanu do atmosfery
Naukowcy po raz pierwszy odkryli aktywny wyciek metanu z dna morskiego na Antarktydzie. Proces ten może przyspieszać globalne ocieplenie.
Obrazek
Metan jest silnym gazem cieplarnianym, który przyspiesza zmiany klimatyczne i ogrzewa planetę znacznie silniej niż dwutlenek węgla. Ryzyko wycieku metanu spod pokrywy lodowej od dawna niepokoi naukowców, którzy twierdzą, że niektóre mikroorganizmy pochłaniają go, zanim zostanie uwolniony do atmosfery.

W nowym raporcie stwierdzono, że wyciek metanu odkryto w 2011 r., a mikroorganizmy, które pomagają odfiltrować gaz, potrzebowały 5 lat na zagospodarowanie gazu w tym miejscu. Metan nadal się ulatnia do atmosfery, pomimo obecności wspomnianych bakterii.

- To nie jest dobra wiadomość. Minęło ponad 5 lat, zanim mikroorganizmy zaczęły się pojawiać i nawet wtedy metan gwałtownie uciekał z dna morskiego - powiedział dr Andrew Thurber, oceanograf z Uniwersytetu Stanowego Oregon.

Od dawna wiadomo, że pod lodem morskim są ukryte duże ilości metanu. Szacuje się, że Antarktyda zawiera 1/4 metanu morskiego zgromadzonego na Ziemi. Globalne ocieplenie powodujące topnienie lodu sprawia, że coraz więcej metanu wycieka do atmosfery.

NASA ostrzegała w 2018 r., że dalsze topnienie pokrywy lodowej Arktyki może uwalniać gazy, takie jak metan, przyczyniając się do jeszcze szybszego globalnego ocieplenia. Przez długi czas nie odnotowano jednak nigdzie aktywnego wycieku metanu do atmosfery. Aż do teraz.

Badacze przekonują, że w tym konkretnym przypadku, wyciek metanu do atmosfery nie nastąpił w wyniku globalnego ocieplenia. Morze Rossa, gdzie doszło do wycieku, nie ogrzało się w znaczący sposób. Źródło emisji tego gazu pozostaje nieznane.

źródło: https://nt.interia.pl/technauka/news-wy ... Id,4627443
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

~Historyk-
Churchill miał racje, Niemcy powinni być regularnie co 25 lat bombardowani bez uprzedzenia.
---------------------------------------

~Sławek-
To nie żadna lewica, to komunizm gorszy od tego u sowietów , to zżera Europę . Już mają bojówki , później będą łagry i ludobójstwo .
---------------------------------
~tot-
Jednak wywoływanie wojen mają we krwi, a niestety przez ostatnie dziesięciolecia nie było ku temu okazji, stąd ta frustracja i wymyślanie sobie wrogów zastępczych.
=================================
Problem Bundeswehry. Skrajny ekstremizm
Obrazek
Podczas długiego spaceru po berlińskim parku Tiergarten, były żołnierz Bundeswehry opowiada o dwóch latach służby. Ma przy tym, jak zaznacza, mieszane uczucia. Starannie dobiera słowa, mówi z namysłem i robi długie przerwy. Do Bundeswehry wstąpił mając 18 lat tuż po ukończeniu szkoły. Ale wytrzymał tam tylko dwa lata. Zbyt wiele mu przeszkadzało, obciążało go czy wręcz odpychało.

Zaczęło się od antysemickiego dowcipu przy piwie po służbie. − Chodziło o długi nos u Żydów i takie tam rzeczy. A potem ktoś spytał: A co, to Żydzi jeszcze są? Myślałem, że wszystkich już wytępiliśmy. Będziemy musieli przyjrzeć się temu ponownie - wspomina rozmówca. I przyznaje, że był wtedy bardzo zszokowany i nie wiedział, jak zareagować. Żaden z jego kolegów nic nie powiedział, więc i on milczał, traktując to zajście jako pojedynczy incydent.

Więcej: https://fakty.interia.pl/deutsche-welle ... e=worthsee
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  0 użytkowników  »  1 gość

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM