Komentarze:
zibi
Fajny artykul..dziekuje
)A tak poważnie, to bardzo silnie ufam w to, że życie jest za krótkie, by nie podejmować ryzyka. Ryzyko jest wpisane w nasze funkcjonowanie. Albo to zaakceptujemy i będziemy robić swoje, spełniać swoje marzenia, albo będziemy patrzeć z bezpiecznej pozycji własnej kanapy, jak inni spełniają swoje marzenia. Co wybierasz?
--------------------------------
Anubis
Tacy ludzie są potrzebni ludzkości oby jak najwięcej ich było.
==============================
Kosmitka
Bohaterka artykułu Nicole Stott
Wyobraź to sobie: krążysz 400 kilometrów nad Ziemią z prędkością około 28 tysięcy km/h w najbardziej niesamowitym wehikule zbudowanym przez człowieka i wyjaśniasz dziecku jak się mnoży przez trzy. Dla Nicole Stott to tylko jedna z rzeczy, które zrobiła, choć inni uznaliby je za niemożliwe.
Ponoć wszystko, czego dokonałaś w życiu, zrobiłaś dlatego, że nikt nigdy nie powiedział ci, że nie możesz.
- Dokładnie tak. Nikt nie mówił mi, że nie mogę pilotować samolotów, zajmować się inżynierią, pracować dla NASA przy promach kosmicznych, wreszcie polecieć w kosmos. Miałam to ogromne szczęście, że wychowali mnie rodzice pełni pasji.
Mama wniosła w życie moje i moich sióstr kreatywność, żywiołowość, tata - zamiłowanie do latania i potrzebę podążania za marzeniami. Konstruował na naszym podwórku własne samoloty, niemal każdą wolną chwilę spędzał na lotnisku, a my razem z nim. Wychowałam się wśród ludzi z ogromną potrzebą realizowania swojej pasji i myślę, że to jest najlepsze, co można przekazać dziecku.
To szczególnie ważne we współczesnych, bardzo dynamicznych czasach. Przecież nie wiemy, czym w przyszłości będą zajmowały się nasze dzieci, jak będą zarabiać na życie, jak będzie wyglądał ich świat.. Ale jeśli podążą za swoją pasją, za marzeniem, to poradzą sobie. Głęboko w to wierzę. Z mężem staramy się wychować syna pokazując mu to, kim jesteśmy, co nas cieszy, co fascynuje - i pozwalając mu w tym uczestniczyć.
Spędziłaś trzy miesiące na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) jako inżynier pokładowy, odbyłaś kilkugodzinny spacer w kosmosie, a tym, co najczęściej podkreślano w mediach po twoim powrocie był fakt, że jesteś matką.
- Kompletnie nie mogłam tego zrozumieć. Oczywiście, że jestem matką, ale moi koledzy z zespołu są ojcami. Przeżywaliśmy rozłąkę z najbliższymi w podobny sposób. Każdy z nas codziennie dzwonił do domu i nie raz zdarzało się, że odrabialiśmy z dziećmi prace domowe przez telefon. Wyobraź to sobie: właśnie krążysz 400 kilometrów nad Ziemią z prędkością około 28 tysięcy kilometrów na godzinę, w najbardziej niewyobrażalnym wehikule zbudowanym przez człowieka i ... wyjaśniasz swojemu dziecku jak się mnoży przez trzy, albo co to jest fotosynteza.
Wierz mi, traktowaliśmy to kompletnie naturalnie. Przecież nie przestawaliśmy być rodzicami, małżonkami, dziećmi czy przyjaciółmi tylko dlatego, że założyliśmy stroje astronautów i przelecieliśmy przez granicę atmosfery i kosmosu.
Nie zrozum mnie źle, bardzo tęskniłam za synem. Miał siedem lat, gdy pracowałam na ISS. Ale tak samo tęsknili moi koledzy za swoimi dziećmi. I gdy w media ciągle podnosiły, że jestem pierwszą matką, która przebywała na ISS, to oni bardzo mnie wspierali.
Wielokrotnie również podkreślano, że jesteś kobietą, która odniosła sukces w męskim świecie: byłaś jedyną dziewczyną w klasie o profilu technicznym, ukończyłaś studia z zakresu inżynierii lotniczej i kosmicznej, wreszcie przebywałaś na ISS wśród samych mężczyzn.
- Dotarło to do mnie dopiero po latach, gdy spojrzałam na zdjęcie klasowe z liceum. Niebywałe. Jednak wówczas tego nie dostrzegałam. Otaczali mnie ludzie, z którymi dzieliłam pasję, a nie tacy o chromosomach XX czy XY.
To my sami tworzymy podziały. Nie wiem, dlaczego tak kurczowo się ich trzymamy. Rakiecie zdolnej wynieść człowieka na orbitę jest obojętne, czy wynosi kobietę, czy mężczyznę. Samolotowi jest obojętne, kto go pilotuje. Zadanie matematyczne ma być rozwiązane poprawnie, a nie rozwiązane przez kobietę czy przez mężczyznę. I myślę, że faktycznie miałam szczęście, że nikt mi nigdy nie powiedział: hej, po co babrzesz się w tych silnikach, to nie jest hobby dla kobiet, porzuć marzenia o lotach kosmicznych, jesteś słabą kobietą, nie dasz sobie rady! Bo wiem, że wiele dziewcząt, młodych kobiet właśnie taki przekaz dostaje. I dlatego sądzę, że tak ważne jest dawanie przykładu.
Opowiadając o swojej pracy w szkołach zauważyłam, że chłopcom obojętne jest, kto wykonuje jakiś zawód, byle ten zawód był interesujący. Za to dziewczynki identyfikują się z płcią. I widząc kobietę naprawiającą samochody, operującą mózgi, czy właśnie astronautkę, myślą: skoro ona jest kobietą i może to robić, to ja również mogę.
=================================
Nicole Stott. Astronautka, inżynier i pilot. Przepracowała 27 lat w NASA, spędziła łącznie 103 dni w kosmosie podczas dwóch misji kosmicznych. Agencję opuściła w grudniu 2018 roku, jednak wciąż jest silnie zaangażowana w propagowanie wiedzy o kosmosie, spotyka się z dziećmi i młodzieżą na całym świecie, zachęcając do nauki i współpracy dla dobra ludzkości. Malarka, której prace można obejrzeć tutaj. Z Nicole Stott spotkałyśmy się na trzeciej edycji Śląskiego Festiwalu Nauki w Katowicach.
===================================
Więcej:
https://opinie.wp.pl/kosmitka-6342056056748161a