Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Tak potężnej akcji wymierzonej w dobre imię Polski w historii jeszcze nie było! Coś złego wisi w powietrzu...
Obrazek
Niemieckie gazety twierdzą, że "Warszawa to stolica rasizmu". Ambasador Izraela, że istniały "Polskie obozy śmierci". Kreml sugeruje, że "nad Wisłą odrodził się faszyzm". Czy nie jesteśmy przypadkiem o krok od jakiegoś bardzo niepokojącego wydarzenia? Jeśli nasz kraj jest równolegle, nieomal ramię w ramię, oczerniany przez Niemców, Żydów i Rosjan, to są duże szanse na to, że świat uwierzy w wiele bzdurnych kłamstw na temat Polski. A wówczas, w razie poważnego konfliktu lub pacyfikacji, nikt nas nie będzie żałował...

Przypomnijmy sekwencję wydarzeń - 11 listopada ub.r. Lesse Lehrich, który w czasie kampanii prezydenckiej w USA był doradcą Hillary Clinton ds. zagranicznych, opublikował tweeta ze zdjęciem z polskiego Marszu Niepodległości. Problem w tym, że zdjęcie to opisał jako "60.000 Nazis marched on Warsaw today". Tweet ten wywołał prawdziwą burzę. Tego dnia był on najbardziej rozpowszechnianym tweetem na świecie. Mimo promowania zupełnie nieprawdziwych informacji, administracja Twettera nie zdecydowała się jednak na zablokowanie tego przekazu. Akcje prostujące ze strony Polski na niewiele sie zdały. W świat poszedł obraz, jakoby 11 listopada na ulicach Warszawy zebrało się 60 tys. nazistów.

W kolejnych tygodniach kłamliwa propaganda nie ustępowała. Swoje "trzy grosze" dołożyli polscy politycy opozycyjni, którzy zupełnie nieodpowiedzialnymi wypowiedziami legitymizowali fałszywe narracje na temat naszego kraju. Efekt spotęgowała należąca do amerykańskiego kapitału stacja TVN, która przez kilka dni z rzędu, jako topowy temat wszystkich serwisów informacyjnych traktowała incydent z wodzisławskiego lasu, gdzie pięciu neonazistów postanowiło świętować urodziny Hitlera. Natężenie oraz skala, z jaką TVN informował o tym wydarzeniu spowodowały, że przeciętny odbiorca narracji tworzonych przez tę stację mógł odnieść wrażenie, iż w każdej polskiej gminie wyprawiano Hitlerowi podobne imprezy, a neonazizm to niezwykle poważny problem współczesnej Polski. Jednak prawdziwe uderzenie w dobre imię naszego kraju miało dopiero nastąpić...

27 stycznia ambasador Izraela w Polsce stwierdziła, że penalizacja sformułowania "polskie obozy śmierci" jest próbą negowania Holocaustu. Jej wypowiedź uruchomiła prawdziwą lawinę dyfamacji. W ciągu kolejnych 11 godzin na samym tylko Twitterze pojawiło się 25 mln (!) wzmianek w języku angielskim na temat "polskich obozów śmierci". Wszystkie światowe agencje informacyjne podały bzdurną wersję promowaną przez Izrael, jakoby Polska próbowała prawnie negować Holocaust. Skala globalnego oburzenia na Polskę osiągnęła poziom nigdy wcześniej nie widziany.

Powstaje pytanie - czy w tych okolicznościach Polska jest w stanie wygrać globalną wojnę informacyjną? Odpowiedź jest prosta: Tak. Wystarczy tylko nauczyć się narzucać innym swoje narracje/kontrnarracje oraz - broń Boże - nie obrażać się na tych, którzy zostali przez kłamliwe narracje zmanipulowani. Syndrom "oblężonej twierdzy" jest w tych okolicznościach najgorszym co sami sobie możemy zrobić. Trwa wojna informacyjna i każdy nasz ruch, każda nasza nieprzemyślana reakcja będzie wykorzystana przeciwko nam. Musimy się nauczyć żyć w takim stanie, a jednocześnie wpływać na postrzeganie świata przez innych, uwzględniając nasze interesy i nasz punkt widzenia. To może się udać, ale wymaga odpowiednich finansów oraz potężnego wysiłku organizacyjnego, jak i intelektualnego. Jeśli teraz przegramy wojnę na "soft power", to tym bardziej przegramy ją w wersji "hard". Warto o tym pamiętać.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul8/0424 ... -skale.htm
Obrazek
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum
Posty: 12
Rejestracja: 18 sty 2018, 15:11
Kontakt:
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum

Post autor: digidugi »

Jeśli ktoś nie jest nazistą, dlaczego szedł w marszu ONR?
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Okłamują nas w reklamach. Nie ma w Polsce wyprzedaży?
Obrazek

Wabią nas hasłem „poświąteczne wyprzedaże”, ale ile naprawdę jest wyprzedaży w tych wyprzedażach? Jak wynika z monitoringu Deloitte, niewiele. Dotyczy to również sklepów e-commerce. Nawet tam prawdziwych wyprzedaży, jak na Zachodzie, ze świecą szukać. W opublikowanym właśnie „Świątecznym Barometrze Cenowym” ceny w największych sklepach online z połowy stycznia 2018 roku w porównaniu z cenami z połowy listopada 2017 roku, spadły średnio tylko o 7-8 proc.

Analiza ofert 800 podmiotów branży e-commerce przeprowadzona przez Deloitte we współpracy z firmą Dealavo pokazała, że wbrew intensywnej komunikacji marketingowej klientom mogło być ciężko znaleźć produkty, które faktycznie były wysoko przecenione. Jedynie w kategorii gry komputerowe ceny niektórych pozycji były obniżone o ponad 50 proc.

Eksperci analizowali w okresie pomiędzy 17 listopada 2017 (tydzień przed Black Friday) a 18 stycznia 2018 roku ceny kategorii produktów, które w międzynarodowym badaniu Deloitte „Zakupy świąteczne 2017” Polacy wskazywali jako najczęściej wybierane przez nich prezenty dla najbliższych. Po świętach Bożego Narodzenia analiza skupiła się na ogłaszanych przez sprzedawców e-commerce noworocznych wyprzedażach.

Podobnie jak w ubiegłym roku właściciele sklepów online prowadzili bardzo intensywną komunikację marketingową, informującą o obniżkach sięgających nawet 90 proc. Klienci byli przyciągani również ofertami obniżek z okazji ferii czy promocji producenckich. Nasza analiza pokazała, że w większości wypadków były to jedynie zabiegi marketingowe – mówi Magdalena Jończak, lider zespołu ds. sektora dóbr konsumenckich, partner w dziale konsultingu Deloitte.

Do badania zostały wybrane najpopularniejsze produkty świąteczne z poniższych kategorii: gry komputerowe, konsole, AGD drobne, kosmetyki, książki, muzyka, okulary VR, perfumy, gry planszowe, smartfony, telewizory, zabawki oraz zegarki. Za pomocą oprogramowania Dealavo Smart Prices oferty konkretnych produktów z tych kategorii zostały wyszukane oraz podłączone do codziennego monitoringu. Łącznie przebadano ponad 150 produktów, które znajdują się w ofercie ponad 800 sklepów online. Ocenie podlegała tylko cena bez jakości serwisu, warunków zwrotu towaru, siły marki sklepu czy kosztów transportu.

Noworoczne obniżki o jeden grosz

Jak wynika z analizy ośmiu sklepów internetowych, które reklamowały się naprawdę dużymi obniżkami (komunikacja obniżek cenowych w okolicach 70 proc.), w ich ofercie w okresie noworocznych wyprzedaży można było znaleźć jedynie pojedyncze produkty, których ceny spadły o więcej niż 50 proc. Najczęściej były to gry komputerowe.

Analizując strony internetowe największych sklepów komunikujących bardzo duże obniżki, nie zaobserwowaliśmy wyraźnych zależności pomiędzy rzeczywistymi ruchami cenowymi a przekazami reklamowymi. W rzeczywistości ciężko było odnaleźć artykuły, które były tak wysoko przecenione jak wynikało to z komunikatów marketingowych – wyjaśnia Mariusz Chmurzyński, Dyrektor w Dziale Konsultingu Deloitte.


Z analizy Deloitte i Dealavo wynika, że w porównaniu do 17 listopada ub. r. w połowie stycznia br. ceny w największych sklepach online spadły o około 7-8 proc. Dla porównania w czasie Black Friday obniżki były jeszcze bardziej symboliczne i wynosiły 1-3 proc. Po zestawieniu cen z noworocznych wyprzedaży z tymi z okresu przed Black Friday, 39 proc. cen produktów zostało obniżonych (co najmniej o 1 grosz). Sklepy o najszerszym asortymencie obniżały ceny na około 50-60 proc. dostępnych produktów.

To sugeruje, że sklepy rzeczywiście obniżają ceny w trakcie noworocznych wyprzedaży. Widzimy jednak, że sklepy robią to bardzo umiejętnie: reklamami, komunikacją i niskimi cenami na wybrane produkty przyciągają klientów, a ewentualne straty nadrabiają na pozostałych produktach, których obniżki nie dotyczą lub są nieznaczne – mówi Krzysztof Boś, Starszy Konsultant w Dziale Konsultingu Deloitte

Taniejące smartfony

Eksperci Deloitte na podstawie danych Dealavo dokonali porównania cen minimalnych na każdy z 154 produktów. Jedną z kategorii, w której ceny minimalne były sukcesywnie obniżane w okresie na tydzień przed Black Friday do 18 stycznia 2018 r., były smartfony. Co ciekawe, około 30 proc. produktów było najtańszych w analizowanym okresie (do połowy stycznia) w połowie listopada, czyli na tydzień przed Black Friday. Natomiast 42,9 proc. produktów miało najniższe ceny właśnie w okresie wyprzedaży noworocznych. W ubiegłym roku było to 31,4 proc.

Patrząc na zachowania cen w ubiegłym i obecnym roku, ciężko jest dostrzec konkretny wzorzec i stwierdzić dla poszczególnych kategorii, kiedy i jakie produkty warto kupować, żeby nie przepłacić – podsumowuje Krzysztof Boś.

Więcej: http://wgospodarce.pl/informacje/45707- ... wyprzedazy
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


5 osób podejrzanych o wyłudzenie 35 mln zł z VAT
Obrazek
Funkcjonariusze ABW zatrzymali pięć osób podejrzanych o wyłudzenie 35 mln zł nienależnego zwrotu podatku VAT przy wykorzystaniu mechanizmu tzw. karuzeli podatkowej - poinformował w poniedziałek rzecznik koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn

Żaryn przekazał, że w dniach 22, 23 i 28 stycznia 2018 r. funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymali w Warszawie i Niemczy (woj. kujawsko-pomorskie) pięć osób podejrzanych o wyłudzanie podatku VAT przy wykorzystaniu mechanizmu tzw. karuzeli podatkowej w obrocie panelami fotowoltaicznymi.

Z informacji rzecznika wynika, że podejrzanym zarzucono działanie w zorganizowanej grupie przestępczej oraz wyłudzanie nienależnego zwrotu podatku VAT w wysokości 35 mln zł.

Zatrzymani to Marek S., Krzysztof N., Jacek Sz., Sebastian B., oraz Cezary S. Wszyscy byli wspólnikami firm, które dokonywały fikcyjnego obrotu towarem - podał rzecznik.


Wobec zatrzymanych zastosowano środki wolnościowe w postaci poręczeń majątkowych w kwotach od 40 tys. zł do 100 tys. zł.

Jak dodał Żaryn, zatrzymania dotyczą jednego z wątków szerszego śledztwa w sprawie oszustw VAT-owskich, w której zarzutami objęto już ponad 60 osób.

Straty Skarbu Państwa powstałe w wyniku przestępczego procederu szacuje się na ok. 500 mln zł. Sprawa ma charakter rozwojowy. Nadzór nad nią pełni Prokuratura Okręgowa w Zamościu - zaznaczył rzecznik.

źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/45731- ... n-zl-z-vat
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Lach sarmata


Panie Krzysztofie Feusette , wyjął mi Pan te słowa prosto z mojego POLSKIEGO z serca .

-----------------------------

Maria

Panie Krzysztofie wielkie dzięki za wspaniały komentarz. Tym razem musimy wygrać, jeżeli cofniemy się choćby o krok to przegramy. Liczę na mądrość naszego rządu, żadnych ustępstw. Bóg z nami.

------------------------------

maca

Za zbrodnie Żydów na Polakach po 45 roku. Za grożenie nam za to,że robimy porządek w naszym domu.Ani kroku do tyłu.Ojciec mi zawsze mówił,że Żyd jest to zły człowiek.Teraz w 200 % wiem ,że miał rację.

=========================

Żarty się skończyły, rozejmu nie będzie. Albo Polska suwerenna, albo kamieni kupa
Obrazek
Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Bezpardonowy atak władz Izraela – premiera, który nie potrafi czytać ze zrozumieniem i wydaje mu się, że zakaz przypisywania Polakom niemieckich zbrodni ogranicza „wolność dyskusji”, prezydenta, który grzmi, że „byli Polacy, którzy pomagali nazistom”, jakby nie wiedział, że byli także tacy Żydzi, pani ambasador, który postanowiła napluć w Auschwitz na prawdę o Zagładzie – to wszystko może jeszcze przynieść dobre owoce.

Po pierwsze – raz na zawsze oddziela ludzi, którzy chcą żyć w wolnej i niepodległej Polsce od tych, którzy w imię własnego majątku, realizując chorą już zupełnie żądzę władzy, postanowili uczynić z własnej ojczyzny autentyczną „kamieni kupę”. Trudno pisać o tym bez patosu, jeszcze ciężej bez gniewu, ale moim najskromniejszym zdaniem – tym drugim przyzwoity człowiek już nigdy nie powinien podać ręki. Można walczyć o władzę, można sięgać po najohydniejsze nawet zagrywki w poszukiwaniu pożytecznych idiotów, którzy z nienawiści do PiS poprą w wyborach. Ale nie można tak potwornie kalać imienia Polski i niszczyć jej wizerunku na świecie. Czasem z owej żądzy, czasem ze strachu, że CBA w końcu zapuka do drzwi. I zada – jak Stanisławowi Gawłowskiemu – kilka trudnych pytań. Radość Romana Giertycha z nagonki na własny kraj, słowa Lecha Wałęsy o polskim nazizmie, bełkot biskupa Pieronka o rodzeniu się w Polsce rasizmu i faszyzmu, kampania TVN oparta na skrajnej manipulacji, kolejne artykuły w Onecie („Holokaust też zaczął się od słów. Polska jest już na tej drodze”’) – to wszystko przyprawiać musi o mdłości. No, dobrze – nie musi, ale mnie przyprawia. I nie jestem w swoim obrzydzeniu osamotniony.

To Bartłomiej Sienkiewicz, człowiek rozsądny aż do chwili, gdy Platforma Obywatelska dała mu do ręki narzędzia manipulacji, nazywał Polskę z lat 2008-2015 „kamieni kupą”. Była to wtedy opinia raczej pełna troski o stan państwa za rządów PO-PSL, niż cynicznie nakreślony plan działań. Ale czasy się zmieniły. Nie ma już dziś ohydztwa, do jakiego część totalnej opozycji nie byłaby zdolna się posunąć, byle tylko osłabić obecny rząd i obecnego prezydenta. To dlatego udają, że za oknami widzą coś innego niż zdecydowana większość Polaków. Rasizm, faszyzm, nazizm, bolszewizm…

Wielu siłom międzynarodowym ta narracja bardzo się podoba, bo może im przynieść konkretne profity. Może Polska się złamie? Może weźmie na siebie ciężar imigranckich gett, stanowiących kolebki terroryzmu? Może zrezygnuje z walki o historyczną prawdę i dobre imię swoich bohaterów, którzy w odróżnieniu od milionów Francuzów czy Włochów oddawali życie w walce z niemieckimi bestiami? W walce o godność tych, którzy ratowali życie żydowskich sąsiadów, płacąc za to życiem własnych dzieci, żon, matek, ojców…

Obecne uderzenie w polską niepodległość jest najpoważniejszym atakiem na nią od 1989 roku. Wcześniej trzymali nas tu za mordę radzieccy towarzysze, a fakt, że ich pupile w rodzaju Aleksandra Kwaśniewskiego wciąż pełnią rolę medialnych „ekspertów”, świadczy najlepiej o mediów tych pochodzeniu. Czesława Kiszczaka, komunistycznego namiestnika z krwią na rękach, naczelny „Gazety Wyborczej” nazywał „człowiekiem honoru”. Wojciecha Jaruzelskiego, reżimowego dyktatora z ramienia Moskwy, prezydent wolnej Polski, Bronisław Komorowski, w poszukiwaniu kilku procent poparcia od polskiej „lewicy”, czynił doradcą Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Komunistyczne służby nigdy nie pogodziły się z wyrokiem Polaków. I choćby sto IPN-ów wywlekło na światło dziennie tysiące teczek, ludzie opłacani przez komunę i ich późniejsi przyjaciele pozostaną wierni swej głównej zasadzie: Polska ma być kamieni kupą.

Od nas zależy, co z kamieniami tymi zrobimy. Ostatnie tygodnie pokazują, że ich burzenie to proces ciężki i czasochłonny. Ale każdy krok w tył, każda próba negocjacji z ludźmi zacierającymi ręce, gdy Polsce dzieje się krzywda i wielka niesprawiedliwość, to woda na ich młyn. O ile da się zrozumieć cynicznych graczy z zagranicy, którzy nie mają żadnego interesu w tym, by Polakom żyło się lepiej i godniej, o tyle rodaków, którzy ciągną kraj na dno, bo tylko tam mogą jeszcze uzbierać jakiekolwiek poparcie, zrozumieć nie sposób. Osobiście – żegnam ich bez żalu. Widać zresztą gołym okiem, że w niepodległej Polsce żyje im się źle. Zachęcam zatem – może wykażecie się resztką honoru i poszukajcie sobie swojej kupy kamieni gdzie indziej?

Bo w Polsce nigdy już niczego nie wygracie.

autor: Krzysztof Feusette

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/378900-za ... mieni-kupa
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

W Rosji mieli Żywą Cerkiew


my mamy Kościół z Czerskiej. Niestety od pewnego czasu jest on pod cichym patronatem Watykanu. Stąd bezkarność Pieronka, który plując na Polaków po redakcjach się błąka.

----------------------------------

papa7

W Polsce dążą za wszelką cenę do rozbicia Kościoła katolickiego, uchodzącego za szczególnie mocny, i starają się pozyskać sobie za narzędzia niektórych duchownych, zwłaszcza biskupów oraz niektóre ośrodki katolików świeckich.Taki jest "pieronek" .

=========================

Ks. Isakowicz-Zaleski: To nie Polska ma problem z faszyzmem, ale bp Pieronek ze sobą
Obrazek
Żyje sobie w luksusowym apartamencie na Wawelu na koszt Kościoła i jest oderwany od rzeczywistości – mówi o biskupie Tadeuszu Pieronku ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. W rozmowie z DoRzeczy.pl duchowny odnosi się do słów biskupa na temat "rodzącego się w Polsce faszyzmu". – To jest problem jego osobisty, jego sumienia, wewnętrznego rozdarcia, czy nawet konfliktu wewnętrznego, a nie problem w Polsce – ocenia rozmówca DoRzeczy.pl.

– Cały świat widzi, że w Polsce rodzi się rasizm i faszyzm, a rządzący bagatelizują problem – ocenił w rozmowie z "Rzeczpospolitą" biskup Tadeusz Pieronek. Znany z kontrowersyjnych wypowiedzi hierarcha przekonywał, że w Polsce robi się "duszny klimat". – Trzeba mówić głośno, gdy czuje się smród faszyzmu, rasizmu, komunizmu i źle pojętego nacjonalizmu. Inaczej wszyscy pewnego dnia się podusimy. Nie można milczeć – dodawał.

Wypowiedź biskupa komentuje w rozmowie z portalem DoRzeczy.pl ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Duchowny podkreśla, że Kościół od lat boryka się z wciąż nierozwiązanym problemem biskupa Pieronka. – To nie jest pierwsza tego typu wypowiedź. To trwa od wielu lat. I nie chodzi tu tylko o to, że ma takie poglądy. On naprawdę sieje zamęt swoimi wypowiedziami – ocenia. Zdaniem ks. Isakowicza-Zaleskiego, hierarcha wykorzystuje pozycję biskupa do prezentowania swoich poglądów. – Jest biskupem emerytowanym, natomiast prezentuje się go jako przedstawiciela Kościoła. Należy jednak podkreślić, że on przedstawicielem Kościoła nie jest. To są jego prywatne wypowiedzi. Dzieje się bardzo źle, że Episkopat wciąż nie reaguje na nie i zostawia tę sprawę nierozwiązaną – dodaje.

– To jest całe pasmo wypowiedzi, które według mnie są nieprawdziwe, skrajnie upolitycznione i świadczące o jego frustracji związanej z nienawiścią do pewnych ugrupowań. Stara się za wszelką cenę zaatakować konkretne osoby i postępuje w sposób niegodny posługi biskupa – podkreśla rozmówca DoRzeczy.pl.

"W Polsce nie ma faszyzmu"

Zdaniem ks. Isakowicza-Zaleskiego nie ma racji biskup Pieronek, kiedy mówi o rodzeniu się w Polsce faszyzmu. – W Polsce nie ma faszyzmu. To są ekstremalne grupy, które są marginesem marginesu. Nie można do jednego worka wrzucać tych kilkunastu pomyleńców z ogromną grupą patriotów z Ruchu Narodowego – przekonuje duchowny, który dodaje, że robienie w ten sposób jest taką samą manipulacją, jakiej dopuszczano się w okresie PRL-u. – Wszystkich ludzi, którzy mieli poglądy niezgodne z komunizmem wrzucano do worka pod hasłem „wrogowie Polski” czy „wrogowie socjalizmu”. Ksiądz biskup Pieronek używa tej samej manipulacji. Myślę, że to jest problem jego osobisty, jego sumienia, wewnętrznego rozdarcia, czy nawet konfliktu wewnętrznego, a nie problem w Polsce, bo takiego problemu w Polsce nie ma – wskazuje.

"Nie może ksiądz biskup występować w roli prokuratora"

– Nie można wszystkich ludzi, którzy nie są liberałami, którzy nie ulegają presji poprawności politycznej traktować jako faszystów. Ruch Narodowy ma swoje odłamy, w Polsce jest wolność zrzeszania się, więc dopóki dana organizacja nie przekracza polskiego prawa, nie jest to złe. Nie może ksiądz biskup występować w roli prokuratora czy oskarżyciela, jeżeli zarówno te, jaki poprzednie rządy zgadzają się na tego typu działalność i nie dopatrzyły się łamania prawa – tłumaczy duchowny.

Ks. Isakowicz-Zaleski przywołuje wydarzenie sprzed kilku tygodni, kiedy na Jasnej Górze odbywała się pielgrzymka kibiców. Doszło wówczas do incydentu sprowokowanego przez Obywateli RP. Duchowny podkreśla, że nie licząc tego zdarzenia, pielgrzymka odbyła się w sposób godny i nie można tylko na jego podstawie stwierdzić, że wszyscy pielgrzymi byli źli. – Potem wylał się kubeł nienawiści ze strony „Gazety Wyborczej” czy „Tygodnika Powszechnego”, które zrobiły ludziom wodę z mózgu mówiąc, że to faszyści przyjechali na Jasną Górę. To jest nieprawda. Dziwię się, że ksiądz biskup wpisuje się w taką narrację – fałszywą i kłamliwą – dodaje.

Prywatna wojna z Episkopatem

W wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" biskup Pieronek "ubolewa" też, że działania środowisk nacjonalistycznych mają przyzwolenie ze strony Kościoła. – To jest faryzejskie podejście do sprawy – ocenia ks. Isakowicz-Zaleski. – Trzeba powiedzieć, że ksiądz biskup 20 lat temu przegrał kolejne wybory na sekretarza Episkopatu, gdzie po sześciu latach biskupi nie chcieli go ponownie na to stanowisko ze względu na jego poglądy i wypowiedzi medialne. Z tego wnioskuję, że on się odgrywa na Episkopacie. To jest jego konflikt – mówi duchowny.

– To, co jest dla mnie najbardziej jaskrawe, to że 20 lat temu biskup Pieronek zrezygnował z posługi duszpasterskiej w diecezji w Sosnowcu, gdzie posłał go papież Jan Paweł II i przez te 20 lat jest biskupem, który nie pełni żadnej funkcji jako biskup ordynariusz czy biskup pomocniczy. Mieszka na Wawelu, zajmuje się wyłącznie mediami, wypowiedziami dla nich, tam prowokuje. Dla mnie to postawa niewiarygodna. Gdyby pełnił posługę i był wśród ludzi, i pracował razem z ludźmi, widziałby jak to naprawdę wygląda. A tak - żyje sobie w luksusowym apartamencie na Wawelu na koszt Kościoła i jest oderwany od rzeczywistości. Myślę więc, że analizowanie tego, co on miał na myśli jest bez sensu. To jest pożałowania godny przypadek. Jednocześnie ja – jako ksiądz – ubolewam, że tak się dzieje. Oskarżenia pod adresem Episkopatu są nieprawdziwe – mówi rozmówca DoRzeczy.pl.

W ocenie księdza Isakowicza-Zaleskiego, przyszedł czas, żeby Nuncjatura Apostolska zajęła stanowisko ws. aktywności biskupa Pieronka. – Niestety nie zajmuje. Szkoda – kwituje.

źródło: https://dorzeczy.pl/kraj/54518/Ks-Isako ... -soba.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Janko Walski

Przyczyny sa od zawsze i zawsze te same, niewazne czy ladowanie na brzozie samolotem, w rowie w bmw, w limuzynie na seiczento: wrodzone ulanstwo, goowniarskie harcerstwo, tepe przekonanie ze Polak potrafi, nieskonczona megalomania.

----------------------------------

dzielanski

Dziękuję za tę analizę. W tym morzu spekulacji, wreszcie jakiś konkret. Moim zdaniem szczególnie ważna jest informacja o niewykupieniu polisy na akcję z użyciem śmigłowca. Na paru forach wieszałem już psy na ubezpieczalni.
Nie podobają mi się natomiast komentarze pod tym tekstem. Ci ludzie mieli marzenie, które chcieli zrealizować. Pogoda była dziadowska, więc podjęli atak szczytowy, kiedy nadarzyła się okazja. Z jednej strony - winnym śmierci pana Mackiewicza jest tylko on sam, ale z drugiej pośmiertne atakowanie go za to jest po prostu aktem bezmyślności. Porównanie z lądowaniem niesławnego tupolewa na brzozie jest już czystym kretyństwem - tych dwoje wspinaczy narażało wyłącznie własne życie i jeśli ktoś może mieć do nich o to pretensje, to wyłącznie ich najbliżsi.


==============================
Nanga Parbat. Analiza oraz wnioski z akcji górskiej i ratunkowej. 'Bez żadnego wsparcia i zabezpieczenia'
Bogusław Kowalski, instruktor alpinizmu PZA, biegły sądowy ds. BHP i wspinaczki oraz były szef Komisji Bezpieczeństwa PZA dokonał analizy akcji górskiej i ratunkowej na Nanga Parbat. - Aklimatyzacja przed atakiem szczytowym była niedostateczna. Działalność górska odbywała się bez żadnego wsparcia i bez zabezpieczenia w razie niesprzyjających warunków. Decyzja o niepodjęciu akcji po Tomasza Mackiewicza jest bezdyskusyjna - czytamy na stronie taternik.org
Obrazek

Wnioski po akcji górskiej i ratunkowej na Nanga Parbat


1. Aklimatyzacja przed atakiem szczytowym była niedostateczna, według zaleceń należy przenocować około 1000 metrów poniżej szczytu, następnie po wyjściu nieco do góry (200-300 metrów) zejść do bazy. Atak szczytowy powinien nastąpić po co najmniej dwu- trzydniowym odpoczynku. Eli i Tomek dotarli, ale prawdopodobnie nie nocowali, do wysokości 6700, czyli ponad 1400 metrów poniżej wierzchołka Nanga Parbat.

2. Działalność górska odbywała się bez żadnego wsparcia i bez zabezpieczenia w razie niesprzyjających okoliczności. Bardzo ważny jest fakt, że zespół dwuosobowy ma niewielkie szanse na wydostanie się z opresji w przypadku choroby lub wypadku jednego ze wspinaczy. Przy tym założeniu nie było żadnego marginesu błędu. Ponadto Mackiewicz nie miał ubezpieczenia od akcji ratowniczej z użyciem śmigłowca, co mogło wpłynąć na opieszałość w podjęciu decyzji przez wojsko pakistańskie.

3. Armia pakistańska podjęła decyzję o użyciu śmigłowca dopiero po otrzymaniu gwarancji ze strony rządu polskiego i zdecydowano o przełożeniu startu śmigłowców do poranka 27 stycznia. Dodatkowo na opóźnienie wpłynęła potrzeba powrotu do Skardu w celu zatankowania paliwa.

4. Elisabeth zostawiła Tomka w obozie czwartym w stanie agonalnym, nie była w stanie go ciągnąć w dół, bo sama zaczęła walczyć o swoje życie.

5. Adam i Denis dotarli do niej dzięki aklimatyzacji z K2, pokonanie kolejnych tysiąca stu metrów w górę, w otwartej ścianie, a nie w zaporęczowanym i osłoniętym od wiatru Kuluarze Kinshoffera, przy minus 40 stopniach ( a wyżej minus 50), było niemal niemożliwe. To znaczy być może, z ogromnym znakiem zapytania, możliwy byłby tak ekstremalny wyczyn sportowy. Jednak z pewnością prowadzenie akcji ratunkowej przez dwie wyczerpane wysiłkiem osoby nie wchodziłoby w grę. Pozostali uczestnicy akcji Jarek Botor i Piotr Tomala mieli gorszą aklimatyzację. Decyzja o nie podjęciu akcji po Tomasza Mackiewicza jest bezdyskusyjna.

6. Akcja przeprowadzona została wzorcowo dzięki ogromnemu zaangażowaniu całego sztabu ludzi. Robert Szymczak koordynujący akcją był w ciągłej akcji od nocy z 25 na 26 stycznia, na ciągłym nasłuchu i układaniu kolejnych planów alternatywnych. Uratowanie Elisabeth możliwe było dzięki współpracy wielu fachowców, ale też tragicznemu doświadczeniu akcją ratunkową po Łukasza Chrzanowskiego na Shivlingu w Himalajach Gharwalu.

Co miało wpływ na skuteczną akcję ratunkową?

- Zdolny do akcji zespół ratowników
- Umiejętności pilotów pakistańskich, którzy w odróżnieniu od Hindusów nie mieli problemu z lądowaniem w okolicach obozu pierwszego

- Zaporęczowana i znana droga dojścia do Orlego Gniazda

- W miarę dobre warunki w Kuluarze Kinshoffera: poręcze w dobrym stanie, duże połacie śniegu pokrywającego twardy lód, brak wiatru

Podsumowanie akcji górskiej Revol i Mackiewicza

- Eli i Tomek podjęli kolejną próbę, na znanej sobie drodze Messnerowie-Eisendle-Tomaseth.

- Działali w bardzo złych warunkach.

- Mieli aklimatyzację do wysokości 6700, jednak prawdopodobnie tam nie spali, wskazuje na to pozostawiony depozyt, a nie postawiony obóz.

- Po dwóch tygodniach przeczekiwania niepogody w ciężkich warunkach podjęli próbę osiągnięcia szczytu.

- 23 stycznia dotarli do obozu czwartego, a następnego dnia ruszyli w kierunku szczytu.

- 25 stycznia weszli na szczyt Nanga Parbat, gdzie Elisabeth dostrzegła gwałtowne pogorszenie stanu Tomka. Dwójka nie zdołała wrócić do obozu czwartego i nocowała w szczelinie 7400.

- 26 Eli dociągnęła Tomka do obozu czwartego - 7200, a wieczorem ruszyła w dół pozostawiając Mackiewicza w agonalnym stanie.

źródło: http://www.sport.pl/inne/56,64998,22958 ... .html#Z_MT
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Atomowy impas PO/PiS-u. Od 9 lat "budują" elektrownie, której nie widać. Ile jeszcze?
Obrazek
Atomowa hucpa rozpoczęła się dokładnie 13 stycznia 2009 roku. Wówczas to rząd Tuska przyjął uchwałę, zgodnie z którą do 2020 roku wybuduje pierwszą polską elektrownie atomową. Lata mijały, specjalne "atomowe" spółki pobierały kasę w najlepsze, podpisywano kolejne umowy na "konsulting i doradztwo", ale elektrowni jak nie było tak nie ma. Dojście do władzy ekipy PiS niewiele tutaj zmieniło. Pieniądze płyną, ale decyzja w sprawie budowy jest wciąż przekładana. Tak jakby atomowy imposybilizm miał trwać wiecznie.

13 stycznia 2009 roku rząd Tuska przyjął uchwałę, zgodnie z którą do 2020 roku wybuduje pierwszą polską elektrownie atomową. W tym celu powołano specjalnie spółki celowe (PGE Energia Jądrowa i PGE EJ1), które miały nadzorować proces budowy. Ponadto w rządzie powołano pełnomocnika ds. budowy siłowni jądrowej.

Bardzo szybko okazało się, że "atomowy projekt" praktycznie stoi w miejscu. Mimo wydania setek milionów złotych eksperci nie potrafili nawet wybrać lokalizacji, w której budowa elektrowni miałaby się rozpocząć. Po drodze doszło jeszcze do afery z firmą konsultacyjną WorleyParsons (podpisano kontrakt na konsulting, doradztwo i "badania lokalizacyjno-środowiskowe" za 253 mln zł mimo, że ABW ostrzegała aby tego nie robić; potem trzeba było się z tego kontraktu wycofywać).

Po wygraniu wyborów przez ekipę PiS, ludzie Jarosława Kaczyńskiego do projektu atomowego podchodzili bardzo ostrożnie. Zdawano sobie sprawę, że to pomysł "platformerski", a 7 lat bezsilności w sprawie jego realizacji nie wynikało z niczego. Początkowo zatem podjęta została asekuracyjna decyzja o "zawieszeniu" rozwoju koncepcji budowy pierwszej polskiej elektrowni atomowej. Później, gdzieś pod koniec wakacji ub.r. rząd stwierdził, że jednak będzie tę elektrownie budował, ale ta decyzja była jakby tylko "techniczna". Właściwa decyzja miała być podjęta później.

Mijały kolejne miesiące, ale nikt z rządu nie chciał się w tej sprawie konkretniej wypowiedzieć. W końcu wczoraj minister energii Krzysztof Tchórzewski stwierdził, że "decyzja w sprawie budowy elektrowni jądrowej powinna zostać podjęta w I połowie 2018 r.".

To, że decyzja "powinna zostać podjęta w I połowie 2018 r." nie oznacza wcale, że tak będzie. Dotychczasowa historia "budowy" tej elektrowni pokazuje, że komuś jest chyba bardzo na rękę stan atomowego imposybilizmu. Nie wykluczam zatem scenariusza, w którym indolencja naszych władz w tym zakresie będzie jeszcze trwała wiele miesięcy, a jakakolwiek konkretna decyzja zostanie podjęta najszybciej po wyborach parlamentarnych w 2019 roku. Do tego czasu jednak kolejne miliony "na budowę" zostaną wydane. Ale kogo to tam interesuje. Skoro kosztowna atomowa beznadzieja mogła istnieć przez bite 9 lat, to dlaczego nie miałaby funkcjonować w przyszłości?

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul8/0424 ... OPiS-u.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:
biuro

Polskie sądy - "wszyscy won!"Złodzieje i krętacze, ile jeszcze przyjdzie nam to znosić???Tłusta krowa czuje się celebrycko bezkarna.

-----------------------------------------

Cztery

Nadzwyczajna Kasta osiągnęła dno. Logika i ocena wagi sprawy to dla polskich sędziów Himalaje. Za publicznie wypowiedziane "żryjcie to gówno" w stosunku do Biblii, którą porwał na scenie Nergal umorzenie. Ten sam Nergal był w restauracji Szafarnia 10, którą otwierali Jacyków i Wellman. Wellman i Jacyków często razem? Jacyków nabija się w publicznej telewizji z gustów i ubioru innych celebrytów. Ciekawe kto go pozwie? Uroda to rzecz gustu, powiedzieć publicznie, że ktoś mi się nie podoba, nawet w sposób sarkastyczny, to nie złamanie prawa!

-------------------------------------

Anonim

Celowo sąd wysyłał pisma pod adres pod którym pan Piekara nie mieszkał a komornik z kolei nie miał już problemu z ustaleniem miejsca zamieszkania pana Piekary . Nadzwyczajna kasta czyli patologia sądowa.

=============================
Jacek Piekara dla niezalezna.pl o pozwie Wellman i skandalicznym wyroku sądu
Obrazek
- Kancelaria adwokacka skontaktowała się z biurem reklamy Agory, sprawdziła i ma na piśmie wyliczenia i wychodzi na to, że publikacja reklam kosztowałaby 427 tys. złotych - powiedział w rozmowie z naszym portalem Jacek Piekara. Dziś media obiegła informacja o tym, że sąd orzekł wobec pisarza zapłatę prawie pół miliona złotych w zaocznym procesie wytoczonym z powództwa Doroty Wellman. - Pierwszy raz w tak istotnej sprawie spotykam się z takim orzeczeniem. Mam nadzieję, ze ta sprawa zakończy się w inny sposób - dodał w komentarzu do sprawy dla niezalezna.pl Sebastian Kaleta.

Sąd wydał wyrok w sprawie twitterowego wpisu znanego pisarza Jacka Piekary, który był odpowiedzią na zaangażowanie Doroty Wellman w "Czarny Protest". Jak się okazuje celebrytka TVN poczuła się urażona i skierowała sprawę do sądu, który przyznał jej rację. Zgodnie z wyrokiem Piekara ma zapłacić prawie pół miliona zł, chociaż wyrok ten... wydano zaocznie.

O okolicznościach tej sprawy porozmawialiśmy z Jackiem Piekarą, który ujawnia, że o wyroku dowiedział się od... komornika.

- O wyroku dowiedziałem się od komornika, bo wszystkie pisma sądowe były wysyłane pod adres, pod którym nie mieszkam. Nie miałem więc żadnego z tych pism w ręku i dopiero komornik, któremu - jak widać - w przeciwieństwie do sądów i powoda udało się złapać mnie w jeden dzień, wszystko wytłumaczył mi w rozmowie telefonicznej, przysłał mi pisma pocztą elektroniczną, a potem wszystkie te materiały pocztą tradycyjną. Wtedy zaczął się cały korowód prawny, czyli złożenie pism procesowych przez kancelarię adwokacką. Wszystkie moje wnioski sąd odrzucił - jak twierdzi adwokat w kolejnym piśmie – łamiąc przy tym prawo

– podkreślił Jacek Piekara

- W tej chwili do sądu wpłynęło kolejne zażalenie, które będzie rozpatrywane przez sąd apelacyjny. W tym zażaleniu nie chodzi o sprawy merytoryczne. Chodzi tylko o to, by proces się odbył. Jedynym moim życzeniem jest to, by odbył się normalny proces, w którym to procesie będę reprezentowany. Proces zaoczny który się odbył wyglądał tak, że sąd przychylił się automatycznie do wszystkich żądań Doroty Wellman. Sąd nie zadał sobie żadnej fatygi, żeby sprawdzić jaka jest rzeczywista suma wnioskowanych obciążeń

– dodał.

Jak tłumaczy Jacek Piekara, o ile kwota 25 tys. złotych wpłaty na rzecz fundacji, o którą wnosiła Wellman, można uznać za standard w procesach o ochronę dóbr osobistych, o tyle problem pojawia się przy kosztach publikacji reklam, bardzo dokładnie opisanych w pozwie.

- Kancelaria adwokacka skontaktowała się z biurem reklamy Agory, sprawdziła i ma na piśmie wyliczenia i wychodzi na to, że publikacja reklam kosztowałaby 427 tys. złotych

– mówi nam Jacek Piekara.

Pisarz przytacza wywiad z pełnomocnikiem Doroty Wellman w „Wyborczej”, w którym mówi, że Wellman „nie żądała niczego dla siebie, tylko 25 tys. złotych na fundację, a reszta to jedynie przeprosiny”.

- Przeprosiny, które kosztują ponad 400 tysięcy. Uważam, że Dorota Wellman jako pracownik mediów doskonale zdawała sobie sprawę, jakie są koszty reklam. Kiedy sam pracowałem w mediach doskonale wiedziałem, mimo że nie dotyczyło mnie to osobiście, jakie są ceny w pismach wydawanych przez koncern medialny. Dorota Wellman znakomicie zdawała sobie sprawę z tego, czego żąda. Teraz jej kancelaria usiłuje, mówiąc nieładnie, rżnąć głupa i udawać, że o niczym nie miała pojęcia. Jeszcze radczyni reprezentująca Wellman mówi, że „nie było naszą intencją zaszkodzenie finansowe panu Piekarze"

- dodaje nasz rozmówca.

Zapytany o to, czy ewentualne uprawomocnienie się takiego wyroku nie będzie bodźcem do walki z wolnością opinii, Jacek Piekara odpowiedział:

- Wolność słowa rozumiana jako wolność do szyderstwa, ironii jest cechą charakterystyczną wolnych państw. Jeśli państwo jest zniewolone, to może przejawiać się to zarówno przez autorytaryzm polityczny, jak i przez pewne nieformalne struktury działające na rzecz tego, by pewnych rzeczy nie ujawniać, by pewnych osób nie atakować. Ludzi nie trzeba blokować karabinem czy kratkami, można ich blokować za pomocą zaszczucia finansowego, co w niektórych systemach prawnych jest znacznie prostsze.

- Twitter czy Facebook służą nie tylko wymianie informacji, ale pełnią też rolę loży szyderców, kabaretu, są tam dowcipy kpiny, roasty - tak popularne w krajach Zachodu i normalnie tam przyjmowane. Osoby zaangażowane w działalność polityczną i społeczną muszą mieć twardą skórę. Mówił o tym wielokrotnie trybunał w Strasburgu, mówił o tym Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, który też wskazywał, że takie jest życie celebryty, trzeba być na to przygotowanym, że będzie się krytykowanym. Są tylko dwie granice których nie można przekraczać - tymi granicami są: fałszywe oskarżanie o czyny przestępcze lub groźby

– podkreślił Jacek Piekara.

Pisarz uznał, że osobiście nie reaguje nawet na wulgarne słowa pod swoim adresem.

- Ja nie reaguję nigdy na nic, a też czasami dostaję stosy wulgaryzmów czy inwektyw. Zwłaszcza po takiej sprawie jak z Dorotą Wellman, kiedy jej zwolennicy bardzo się zaktywizowali. Nawet pozbierałem sobie niektóre tweety i walili tam we mnie równo. A mnie nawet do głowy nie przyszło, by kogokolwiek pozywać przed sąd.

Jacek Piekara przytoczył również przykład szyderczych działań kabaretów.

- Obejrzałem sobie skecz Roberta Górskiego, jak jeszcze za rządów Donalda Tuska przydzielają medale. Jest tam m.in. Agnieszka Holland, którą gra najbrzydszy członek kabaretu i wszystkie jej kwestie i kwestie jej dotyczące są kpiną z jej wyglądu, braku kobiecości. Kabaret może się posługiwać czymś takim, a przecież Twitter czy Facebook pełnią również rolę kabaretów, czy loży szyderców. Wiele przykładów ostrego traktowania osób publicznych znajdujemy zarówno po prawej, jak i po lewej stronie. Taka jest cena demokracji, taka jest cena bycia celebrytą zwłaszcza zaangażowanym w kontrowersyjną działalność natury politycznej i społecznej

– powiedział pisarz.

źródło: http://niezalezna.pl/214542-jacek-pieka ... yroku-sadu
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

~Haw :

Jeździłem na polowania od 6ego roku życia.Widzialem wiele zabitych zwierząt.Ale myśliwi w kole do którego należał mój ojciec stryj dziadek zawsze ze zwierzyną obchodzili się z najwyższym szacunkiem.Myslistwo to nie samo zabijanie a tworzenie pasnikow,budowanie koszy lęgowych dla ptactwa klecenie godzinami z wikliny.Moze kiedyś myśliwi byli bardziej honorowi.Kiedys należeć do PZŁ mógł prawie każdy wiadomo dość drogo a teraz kim są myśliwi?Policjanci lekarze prawnicy politycy bankierzy i dlatego siano wychodzi z kaloszy.

------------------------------

~kom do ~Haw:


Z najwyższym szacunkiem do zwierzęcia obchodzisz się wtedy ,gdy sobie na nie popatrzysz w jego naturalnym środowisku. Popatrzysz sobie i z uśmiechem na ustach w ciszy odejdziesz żeby mu nie przeszkadzać. To jest właśnie szacunek do zwierzęcia. Zabicie zwierzęcia siedząc w ukryciu i mierząc do niego w miejscu gdzie się je zwabiło na żer, to zwykłe chamstwo i tchórzostwo. Poza tym czy widziałeś jakiego mecenasa, sędziego, lekarza, farmaceutę, architekta lub innego biznesmena, który rozbija się terenówką za 100 tys i mieszka w willi w stylu prowansalskim aby siedział przy domu i wyplatał gniazda lęgowe???? Może widziałeś jak gromadzi marchew ,buraki, owies i kukurydzę w swoim garażu, żeby później było co dać zwierzynie w lesie?????? Nie koloruj proszę ,bo to zwyczajnie już nie przejdzie.

-----------------------------------

~observer :

temu, kto przewozi tak zwierzynę, PZŁ powinien natychmiast podziękować za członkostwo. człowiek ten [ o ile jest to myśliwy], absolutnie nie pojmuje idei myślistwa i wg mnie nadaje się wyłącznie do pracy w rzeźni, ale na pewno nie jako członek PZŁ i do żadnego koła łowieckiego.

==================================

Piotrków Trybunalski: przyczepa z martwymi sarnami jedzie ulicami miasta. Fundacja "Viva!": rozważamy doniesienie do prokuratury

Zdjęcie, ukazujące, jak 16 stycznia, tuż przed godziną 16 przez Piotrków przejeżdża samochód z przyczepką, z której niemal "wysypywały się" martwe sarny, upublicznił w sieci jeden z mieszkańców miasta. Polski Związek Łowiecki jak na razie nie odniósł się do tej sytuacji.

Obrazek
Martwe zwierzęta były wystawione na widok każdej z osób, także dzieci, które dwa tygodnie temu, około godziny 16 przechodziły w okolicach placu Litewskiego

Działacze Fundacji Viva! Akcja dla Zwierząt są sytuacją oburzeni

Jak podkreślają: "kasta myśliwych czuje, że wolno jej wszystko"

Przyrodnicy nie wykluczają, że złożą w tej sprawie doniesienie do prokuratury

Zdjęcie pochodzące z 16 stycznia zamieścił na profilu w portalu społecznościowym: "Piotrków Trybunalski-mieszkańcy" jeden z nich, pan Stanisław. Opatrzył je znaczącym komentarzem: "Dzisiaj, godz, 15:55, Pl. Litewski i Wierzejska. Przyczepka załadowana martwymi sarnami. Wrażenie, chyba sami się domyślacie".

Pod wpisem pojawiło się sporo komentarzy, większość z nich zdecydowanie negatywnych dla kierowcy myśliwego: "Straszny widok, hobby też jakieś z pogranicza horroru", "Jakiś parszywy myśliwy, ... po numerach drania namierzyć" czy "Odstawi przyczepkę, wyładuje zabite zwierzęta ... i do kościoła pobiegnie jako przykładny katolik" - to tylko część wpisów pod zdjęciem zamieszczonym przez pana Stanisława.

Dodajmy, że mieszkańcy - bazując na własnym doświadczeniu - stanowczo odrzucili tezę, jakoby zwierzęta zostały wcześniej potrącone przez samochód i były zwożone z ulic przez służby komunalne. Podkreślali, że zajmujące się tym służby poruszają się zupełnie innym, stosowanie oznakowanym pojazdem.

O komentarz do tej sprawy chcieliśmy zapytać Polski Związek Łowiecki, jednak jego rzeczniczka Diana Piotrowska poinformowała nas, że dziś nie może rozmawiać. Wysłaliśmy nasze pytania e-mailem, czekamy na odpowiedź.

Myśliwy: jakiś idiota, westernów się naoglądał

Sytuacją oburzony jest jeden z myśliwych, który nie chce podawać nazwiska. - Pani redaktor, i tak część znajomych ostatnio przestała się do mnie odzywać, bo czasem poluję, wolę więc zachować anonimowość - mówi. - A oceniając tę sytuację z Piotrkowa, powiem wprost, że tylko idiota i, przepraszam za słowo, debil mógł się tak zachować. Może się westernów naoglądał i ma w głowie mit "twardego mężczyzny ze strzelbą, pana stworzenia" - mówi. - To, co zrobił, było skrajnie głupie, bo przecież nam nie zależy na tym, żeby kogokolwiek urazić. A taki widok wiele osób urazić musiał.

Myśliwy podkreśla, że jego koledzy są zgodni, że przy transporcie upolowanej zwierzyny należy zadbać o to, by na jej widok nie były narażone osoby postronne. - Wszyscy o to dbamy, ale tu widocznie znalazł się "gieroj", który chciał się popisać - kwituje.

Będzie doniesienie do prokuratury? Fundacja Viva!: pokazywanie scen okrucieństwa wobec zwierząt jest karalne

Jak podkreśla w rozmowie z Onetem Paweł Frańczuk z Fundacji Viva! Akcja dla Zwierząt, prawnicy fundacji już jutro zajmą się tą sprawą. - Bardzo możliwe, że złożymy doniesienie do prokuratury. Pokazywanie scen okrucieństwa wobec zwierząt w celu innym niż po to, by je potępić, jest karane z mocy ustawy o ochronie praw zwierząt - podkreśla.

Frańczuk dodaje, że wydarzenie z Piotrkowa jasno pokazuje, jak dziś czują się w Polsce myśliwi. - Ten "triumfalny przejazd" przez miasto to, niestety, naturalna i logiczna konsekwencja nieustannego poszerzania przywilejów tej kasty. Skoro mogą wyganiać ludzi z lasu, wejść na moją działkę i mnie z niej wygonić, skoro mogą zabierać dzieci na polowania, to niby czemu mają nie wozić martwych, pomordowanych zwierząt ulicami miast? - Frańczuk nie kryje goryczy.

- To jest postawa typu: "a kto mi zabroni?". I trudno im się dziwić, bo nowy minister środowiska, mimo obietnic zmiany prawa łowieckiego, nadal dba, by krzywda myśliwym się nie stała. A wszystkie poprawki strony społecznej, ekologów zostały podczas komisji w Sejmie odrzucone, myśliwi nadal są ponad prawem i ponad "zwykłym" Polakiem - dodaje.

Frańczuk podkreśla, że nigdy sam nie spotkał się z taką sytuacją, by był zmuszony oglądać myśliwskie trofea wożone ulicami miast. - I nawet sobie tego nie potrafię wyobrazić. Ten przypadek pokazuje, jak ogromne są różnice w mentalności i wrażliwości na krzywdę zwierząt między myśliwymi a zwykłym Kowalskim, Nowakiem czy Frańczukiem - mówi. - To jest bardzo niebezpieczne, bo pokazuje, że zabijanie może być normą, czymś wartym chwalenia się. To może wpływać na najmłodszych, a myślę, że takich postaw nikt by u swoich dzieci nie oczekiwał - kwituje.

Dodajmy, że decyzję co do tego, czy o sprawie zawiadomić prokuraturę, Fundacja Viva! podjąć ma w ciągu najbliższych dni. My do tematu wrócimy, gdy tylko Polski Związek Łowiecki odpowie na nasze pytania.

https://wiadomosci.onet.pl/kraj/piotrko ... _popularne
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

jestem w szoku


kiedy w końcu program cela+ dla wszystkich złodziei z ratusza?

--------------------------

Meacky

Po wyjsciu z przesłuchania powinna dostać dostać ochronę.

---------------------------

ola

NA warszawskim ratuszu powinna być zawieszona tabliczka: ,,Warszawska Mafia"


==========================
Urzędniczka sypie układ w ratuszu i HGW! "Decyzje podejmowali Jakub R. i Gertruda J.-F. Mówiono nam, że mamy wydawać 300 decyzji rocznie”
Obrazek
Zeznająca przed Komisją Weryfikacyjną Justyna Wójcik – urzędniczka, która była referentem sprawy Skaryszewskiej 11 ujawniła, że sama była jedynie narzędziem w rękach byłego wiceszefa BGN Jakuba R. i Gertrudy J.-F, i Jerzego M., a kwestie Skaryszewskiej miała z nimi konsultować na każdym etapie. To wierchuszka biura, z której część osób ma już postawione zarzuty, podejmowała realne decyzje w sprawie Skaryszewskiej. Okazało się też, że osobą odpowiedzialną za masowe wydawanie decyzji reprywatyzacyjnych (nawet 300 rocznie) była sama Hanna Gronkiewicz-Waltz, a nakaz taśmowego wydawania decyzji zwrotowych przekazał im Jakub R. były wiceszef BGN, który obecnie przebywa w areszcie.

Jak się okazuje, Justyna Wójcik, miała świadomość, że wyznaczanie trzech kuratorów dla sześciu rzekomych właścicieli kamienicy jest sytuacja osobliwą. Nie wpdła jednak na pomysł, by przekazać sprawę prawnikom lub oponować w sprawie wydania decyzji.

Sama nie podejmowałam decyzji.Wszystkie decyzje wydawane były przez Jerzego M. Jakuba R., Marka Dębskiego o Grażynę J.-F.

– stwierdziła Justyna Wójcik.

To przełożeni nanosili wszystkie poprawki na projekt mojej decyzji. Nie rozmawialiśmy o decyzjach. Szliśmy do kierownika i on załatwiał sprawę.(…)Analizowaliśmy sprawę 3 kuratorów, konsultowałam to z moim przełożonym, ponieważ wzbudziło to moje podejrzenia. Wiedzieli o tym moi przełożeni, w tym Gertruda J.-F. i Jakub R.

– zeznała Justyna Wójcik.

Więcej + video: https://wpolityce.pl/polityka/379101-ur ... ji-rocznie
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

10-latek prosi ministra o wywiad. "Staram się spełniać marzenia, nawet jeśli się ze mnie śmieją"
Obrazek
Nietypowy list otrzymał minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk. 10-letni Kacper Kozioł z Fromborka prosi go o... wywiad. "Rodzice myślą, że się pan nie zgodzi, ale obiecali że jak mi się uda i w końcu ktoś się zgodzi to zawiozą mnie w każde miejsce na wywiad" – pisze młody adept sztuki dziennikarskiej.

Wcześniej Kacper przeprowadził wywiad m. in. z burmistrzem Braniewa oraz dyrektor szkoły podstawowej nr 3 w Braniewie. Przeprowadzone wywiady zamieszcza na swoim kanale na platformie YoutTube.

Tym razem chłopiec postanowił porozmawiać z ministrem. Dlaczego akurat szef resortu morskiego? Jak pisze Kacper: "Moim rodzinnym miastem jest Frombork. To tutaj mieszkam i tutaj mój dziadek i mój tato są rybakami. Dlatego postanowiłem do Pana napisać".

Kacper żali się, że wiele osób odmawia mu wywiadu, życząc tylko "spełnienia marzeń". "I na tym się kończy. Staram się spełniać swoje marzenia i nie poddawać się nawet jak się śmieją ze mnie, że mi się nie uda" – pisze 10-latek w liście do Marka Gróbarczyka.

Jak na list zareagował minister? W odpowiedzi dziękuje Kacprowi za jego propozycję i zaprasza go do Warszawy, aby zrealizować wywiad. "Nawiązując do Twojej propozycji, bardzo chętnie porozmawiam i udzielę wywiadu" – czytamy w liście opublikowanym na Twitterze ministerstwa

źródło: https://dorzeczy.pl/kraj/54646/10-latek ... mieja.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

bca

Barwna postać, duże zasługi w "dialogu" z bonim..., ale wiek swoje robi....

------------------------------

odpuść te mądrości

Tego nawet Bolek-Wałęsa by nie wymyślił. Panie Janie, pan był rozrywkowy i to było śmieszne. Teraz przestało, bo zaczęła się błazenada. Czas na grzyby, na ryby...

------------------------------

janK

Po wypowiedzi pana Kaczyńskiego, żeby zaufać i że drogi do wolności są kręte, pan JKM wykazuje dlaczego tak jest.


===========================

Ale odlot! Korwin-Mikke: Filosemici z PiS dogadali się z Netanjahu, by zdobyć głosy narodowców
Obrazek
Janusz Korwin-Mikke wrócił już z Brukseli i nie marnuje czasu. Zapowiedział aktywność w polskiej polityce i słowa dotrzymał. Tym razem przekonuje, że spór na linii Polska-Izrael mógł zostać wymyślony przez… PR-owców PiS.

Zdaniem lidera partii Wolność, PiS to partia filosemitów i mogła całą sprawę ukartować we współpracy z Benjaminem Netanjahu.

O co chodzi? PiS ma w planach, zdaniem Korwin-Mikkego, przejęcie elektoratu narodowców, dlatego dogadali się z Izraelem.

Zaczynam się skłaniać do prostej teorii spiskowej. PR-owcy PiSu wymyślili tę ustawę, by zwiększyć swoje poparcie w wyborach (kosztem narodowców, oczywiście). Jako znani filo-semici poinformowali o tym p.Beniamina Netanyahu, który natychmiast ogłosił przygotowane wcześniej oświadczenie, które JEMU nabije głosy w nadchodzących wyborach. I rządzący obydwu krajów zadowoleni. A nam się wydaje, że o coś chodzi…

— pisze Janusz Korwin-Mikke na Facebooku.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/379139-al ... narodowcow
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Anonim

pytanie, w lesie w nocy widzi się torty z wafli ss, a w dzień w Łodzi komuchów nie widać? gdzie policja? poza tym, widać skąd nadciąga tęczowa flaga.

----------------------------------

Anonim

Czerwone ścierwo zdusić w zarodku. Natychmiast!!!

------------------------------

Anonim

Przepraszam Polskę i Polaków za czerwoną Łódz....:-(


===================================

Komuniści jawnie działają w Łodzi. Wstrząsający reportaż o kulisach lewackiej agitacji
Obrazek
W Łodzi i innych miastach aktywnie działa tzw. Postępowa Młodzież Polski. Działacze tej komunistycznej organizacji rozdają ulotki, rozlepiają plakaty i biorą udział w manifestacjach, promując doktrynę marksizmu i leninizmu.

Komunistyczna grupa aktywnie działa m.in. na terenie Łodzi najprawdopodobniej od 2014 r., organizując akcje plakatowania, rozdawania ulotek czy rozklejania wlepek agitacyjnych. 18 czerwca 2016 r. wsparli manifestację zorganizowaną m.in. przez prorosyjską partię Zmiana. Protestowali przeciwko obecności wojsk NATO w Polsce i domagali się uwolnienia Mateusza Piskorskiego, który został aresztowany ze względu na przedstawione mu zarzuty szpiegostwa na rzecz rosyjskiego wywiadu cywilnego.

Jedna z najbardziej rozpoznawalnych działaczek grupy udziela się w internecie, gdzie prowadzi własną stronę na portalu społecznościowym i udostępnia zdjęcia m.in. swoich tatuaży w kształcie sierpa i młota. Kilka lat temu brała udział w obchodach Rewolucji 1905 r., czyli powstania łódzkich robotników, którzy sprzeciwili się wyzyskowi panującemu w fabrykach i władzy carskiej. Aktywistka przyszła na wydarzenie w koszulce z sierpem i młotem. Jej ubiór nie spodobał się pozostałym uczestnikom obchodów, którzy bezskutecznie próbowali usunąć ją ze zgromadzenia. – Ta kobieta zachowywała się bardzo dziwnie. Krzyczała, była agresywna wobec organizatorów – mówi jedna z uczestniczek marszu. Komunistka ostatecznie zasłoniła symbol i pozostała na zgromadzeniu.

Jesienią 2016 r. młodzi komuniści dokonali licznych aktów wandalizmu, pisząc rewolucyjne hasła na elewacjach łódzkich bloków.

- Z okazji 99. rocznicy Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej PMP w Łodzi wykonała serię napisów o charakterze uświadamiającym i informacyjnym – informują na swojej stronie internetowej.

Pojawili się na feministycznej pikiecie proaborcyjnej, która odbyła się przed siedzibą Prawa i Sprawiedliwości przy ul. Piotrkowskiej.

- PMP wzięła udział w pikiecie pod biurem rządzącej burżuazyjnej partii PiS. Celem zgromadzenia było nagłośnienie walki o podstawowe prawa kobiet (w tym prawa reprodukcyjne) – piszą.

Więcej: http://niezalezna.pl/215687-komunisci-j ... j-agitacji
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Politolog188

Jestem za! Sytuacja jest tak napięta, że tym razem Narodowcy mogliby sobie darować!
W tej chwili taka pikieta będzie ze szkodą, dla Polski!


---------------------------------------

bolek i lolek

Narodowcy, gdyby byli mądrzy, to by sobie dziś dali spokój z tym protestem. Jeśli nie, to trzeba to zablokować 200m w każda stronę od ambasady. Taka na dziś jest niestety racja stanu.

==============================
RMF FM: Szef MSWiA chce zablokować protest narodowców przed ambasadą Izraela

Obrazek

Minister spraw wewnętrznych i administracji nie chce dopuścić do dzisiejszej manifestacji organizowanej przez środowiska narodowe przed ambasadą Izraela - informuje RMF FM. Pikieta pod hasłem "Stop antypolonizmowi" planowana jest na godzinę 17.00.


Z ustaleń dziennikarza rozgłośni wynika, że Joachim Brudziński polecił wojewodzie wykorzystać instrumenty prawne do zablokowania manifestacji środowisk narodowych przed ambasadą Izraela w Warszawie.

RMF FM twierdzi, że możliwość ograniczenia prawa do demonstracji Joachim Brudziński usprawiedliwia zagrożeniem interesu państwa.

Pikieta przed ambasadą Izraela planowana jest na godzinę 17.00. Zgodę na jej organizację wydał już warszawski ratusz. Narodowcy chcą zaprotestować przeciwko „atakowi ze strony państwa Izrael i wpływowych środowisk żydowskich na całym świecie”. To reakcja na krytykę przez stronę Izraelską nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej oraz późniejsze szkalujące Polskę komentarze izraelskich polityków.

źródło: https://dorzeczy.pl/kraj/54724/RMF-FM-S ... raela.html
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  Google [Bot]  »  1 gość

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM