Komentarze:
~Haw :
Jeździłem na polowania od 6ego roku życia.Widzialem wiele zabitych zwierząt.Ale myśliwi w kole do którego należał mój ojciec stryj dziadek zawsze ze zwierzyną obchodzili się z najwyższym szacunkiem.Myslistwo to nie samo zabijanie a tworzenie pasnikow,budowanie koszy lęgowych dla ptactwa klecenie godzinami z wikliny.Moze kiedyś myśliwi byli bardziej honorowi.Kiedys należeć do PZŁ mógł prawie każdy wiadomo dość drogo a teraz kim są myśliwi?Policjanci lekarze prawnicy politycy bankierzy i dlatego siano wychodzi z kaloszy.
------------------------------
~kom do ~Haw:
Z najwyższym szacunkiem do zwierzęcia obchodzisz się wtedy ,gdy sobie na nie popatrzysz w jego naturalnym środowisku. Popatrzysz sobie i z uśmiechem na ustach w ciszy odejdziesz żeby mu nie przeszkadzać. To jest właśnie szacunek do zwierzęcia. Zabicie zwierzęcia siedząc w ukryciu i mierząc do niego w miejscu gdzie się je zwabiło na żer, to zwykłe chamstwo i tchórzostwo. Poza tym czy widziałeś jakiego mecenasa, sędziego, lekarza, farmaceutę, architekta lub innego biznesmena, który rozbija się terenówką za 100 tys i mieszka w willi w stylu prowansalskim aby siedział przy domu i wyplatał gniazda lęgowe???? Może widziałeś jak gromadzi marchew ,buraki, owies i kukurydzę w swoim garażu, żeby później było co dać zwierzynie w lesie?????? Nie koloruj proszę ,bo to zwyczajnie już nie przejdzie.
-----------------------------------
~observer :
temu, kto przewozi tak zwierzynę, PZŁ powinien natychmiast podziękować za członkostwo. człowiek ten [ o ile jest to myśliwy], absolutnie nie pojmuje idei myślistwa i wg mnie nadaje się wyłącznie do pracy w rzeźni, ale na pewno nie jako członek PZŁ i do żadnego koła łowieckiego.
==================================
Piotrków Trybunalski: przyczepa z martwymi sarnami jedzie ulicami miasta. Fundacja "Viva!": rozważamy doniesienie do prokuratury
Zdjęcie, ukazujące, jak 16 stycznia, tuż przed godziną 16 przez Piotrków przejeżdża samochód z przyczepką, z której niemal "wysypywały się" martwe sarny, upublicznił w sieci jeden z mieszkańców miasta. Polski Związek Łowiecki jak na razie nie odniósł się do tej sytuacji.
Martwe zwierzęta były wystawione na widok każdej z osób, także dzieci, które dwa tygodnie temu, około godziny 16 przechodziły w okolicach placu Litewskiego
Działacze Fundacji Viva! Akcja dla Zwierząt są sytuacją oburzeni
Jak podkreślają: "kasta myśliwych czuje, że wolno jej wszystko"
Przyrodnicy nie wykluczają, że złożą w tej sprawie doniesienie do prokuratury
Zdjęcie pochodzące z 16 stycznia zamieścił na profilu w portalu społecznościowym: "Piotrków Trybunalski-mieszkańcy" jeden z nich, pan Stanisław. Opatrzył je znaczącym komentarzem: "Dzisiaj, godz, 15:55, Pl. Litewski i Wierzejska. Przyczepka załadowana martwymi sarnami. Wrażenie, chyba sami się domyślacie".
Pod wpisem pojawiło się sporo komentarzy, większość z nich zdecydowanie negatywnych dla kierowcy myśliwego: "Straszny widok, hobby też jakieś z pogranicza horroru", "Jakiś parszywy myśliwy, ... po numerach drania namierzyć" czy "Odstawi przyczepkę, wyładuje zabite zwierzęta ... i do kościoła pobiegnie jako przykładny katolik" - to tylko część wpisów pod zdjęciem zamieszczonym przez pana Stanisława.
Dodajmy, że mieszkańcy - bazując na własnym doświadczeniu - stanowczo odrzucili tezę, jakoby zwierzęta zostały wcześniej potrącone przez samochód i były zwożone z ulic przez służby komunalne. Podkreślali, że zajmujące się tym służby poruszają się zupełnie innym, stosowanie oznakowanym pojazdem.
O komentarz do tej sprawy chcieliśmy zapytać Polski Związek Łowiecki, jednak jego rzeczniczka Diana Piotrowska poinformowała nas, że dziś nie może rozmawiać. Wysłaliśmy nasze pytania e-mailem, czekamy na odpowiedź.
Myśliwy: jakiś idiota, westernów się naoglądał
Sytuacją oburzony jest jeden z myśliwych, który nie chce podawać nazwiska. - Pani redaktor, i tak część znajomych ostatnio przestała się do mnie odzywać, bo czasem poluję, wolę więc zachować anonimowość - mówi. - A oceniając tę sytuację z Piotrkowa, powiem wprost, że tylko idiota i, przepraszam za słowo, debil mógł się tak zachować. Może się westernów naoglądał i ma w głowie mit "twardego mężczyzny ze strzelbą, pana stworzenia" - mówi. - To, co zrobił, było skrajnie głupie, bo przecież nam nie zależy na tym, żeby kogokolwiek urazić. A taki widok wiele osób urazić musiał.
Myśliwy podkreśla, że jego koledzy są zgodni, że przy transporcie upolowanej zwierzyny należy zadbać o to, by na jej widok nie były narażone osoby postronne. - Wszyscy o to dbamy, ale tu widocznie znalazł się "gieroj", który chciał się popisać - kwituje.
Będzie doniesienie do prokuratury? Fundacja Viva!: pokazywanie scen okrucieństwa wobec zwierząt jest karalne
Jak podkreśla w rozmowie z Onetem Paweł Frańczuk z Fundacji Viva! Akcja dla Zwierząt, prawnicy fundacji już jutro zajmą się tą sprawą. - Bardzo możliwe, że złożymy doniesienie do prokuratury. Pokazywanie scen okrucieństwa wobec zwierząt w celu innym niż po to, by je potępić, jest karane z mocy ustawy o ochronie praw zwierząt - podkreśla.
Frańczuk dodaje, że wydarzenie z Piotrkowa jasno pokazuje, jak dziś czują się w Polsce myśliwi. - Ten "triumfalny przejazd" przez miasto to, niestety, naturalna i logiczna konsekwencja nieustannego poszerzania przywilejów tej kasty. Skoro mogą wyganiać ludzi z lasu, wejść na moją działkę i mnie z niej wygonić, skoro mogą zabierać dzieci na polowania, to niby czemu mają nie wozić martwych, pomordowanych zwierząt ulicami miast? - Frańczuk nie kryje goryczy.
- To jest postawa typu: "a kto mi zabroni?". I trudno im się dziwić, bo nowy minister środowiska, mimo obietnic zmiany prawa łowieckiego, nadal dba, by krzywda myśliwym się nie stała. A wszystkie poprawki strony społecznej, ekologów zostały podczas komisji w Sejmie odrzucone, myśliwi nadal są ponad prawem i ponad "zwykłym" Polakiem - dodaje.
Frańczuk podkreśla, że nigdy sam nie spotkał się z taką sytuacją, by był zmuszony oglądać myśliwskie trofea wożone ulicami miast. - I nawet sobie tego nie potrafię wyobrazić. Ten przypadek pokazuje, jak ogromne są różnice w mentalności i wrażliwości na krzywdę zwierząt między myśliwymi a zwykłym Kowalskim, Nowakiem czy Frańczukiem - mówi. - To jest bardzo niebezpieczne, bo pokazuje, że zabijanie może być normą, czymś wartym chwalenia się. To może wpływać na najmłodszych, a myślę, że takich postaw nikt by u swoich dzieci nie oczekiwał - kwituje.
Dodajmy, że decyzję co do tego, czy o sprawie zawiadomić prokuraturę, Fundacja Viva! podjąć ma w ciągu najbliższych dni. My do tematu wrócimy, gdy tylko Polski Związek Łowiecki odpowie na nasze pytania.
https://wiadomosci.onet.pl/kraj/piotrko ... _popularne