"Gwarancja satysfakcji lub zwrot pieniędzy", czyli jak klienci każdego dnia nabierają się na popularną sztuczkę
Pralka, którą po dziesięciu praniach możecie zwrócić do sklepu, o ile efekty tych prań będą niezadowalające. Szampon, który pięknie zamieni włosy na blond - jeśli kolor się nie spodoba producent zwraca pieniądze. Jogurt poprawiający komfort trawienia - pij dwa razy dziennie przez dwa tygodnie. Komfort się nie poprawi? Producent zwraca pieniądze za zakupy.
Dlaczego firmy zarzucają na klientów takie przynęty? – Bo to działa, a z natury jesteśmy leniwi i naiwni. Chcemy ułatwiać sobie życie, wierzymy w bajki i piękne obietnice marketingowców. A kiedy podejmiemy już decyzję i kupimy, nikomu nie chce się już sprawdzać, czy aby na pewno to prawda i czy firma nie robi nas w konia – mówi naTemat dr Jolanta Tkaczyk z Katedry Marketingu Akademi Leona Koźmińskiego
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zabrał się za te wyjątkowo sprytne praktyki wabienia klientów. Pierwszą ofiarą jest jeden z banków – ma oddać klientom odsetki za 12 miesięcy od pożyczki, która jak się okazało, wcale nie była najtańsza na rynku. Rok temu bank zawojował rynek oferując pożyczkę z "gwarancją najniższej raty".
Tarcza z tektury
W kampanii marketingowej bank szafował wieloma obietnicami:
Oprocentowanie tylko 5% dla każdego
Gwarancja, że przez cały okres spłaty rata będzie niższa niż w innych bankach.
W wizualizacji pojawiała się tarcza chroniąca konsumentów przed przepłacaniem w innych bankach. Co się nie zgadzało? UOKiK przystawił lupę do promocji i…
5 proc. oprocentowania, które biło po oczach tak naprawdę zamieniało się 17,2% Rzeczywistej Rocznej Stopy Oprocentowania. Oferta nie była dla każdego. Aby skorzystać z promocyjnych warunków, klient banku musiał pokazać ofertę albo nawet podpisaną umowę z innego banku. I poprawnie wypełnić wniosek prosząc o zniżkę. To był jednak dopiero początek zabawy. Aby skorzystać z gwarancji najniższej raty przez cały okres pożyczki, to klient musiał nieustannie sprawdzać, czy na rynku nie wprowadzono tańszego kredytu konsumenckiego i uzyskiwać formularze informacyjne innych banków oraz przedstawiać je bankowi.
Jak twierdzi UOKiK, to na konsumenta przerzucono obowiązek prawidłowego wywiązania się z umowy przez bank. O tych uciążliwych warunkach skorzystania z promocji, które obciążają konsumenta przez cały okres trwania umowy bank nie informował w swoich reklamach.
Marek Niechciał, Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów
Słysząc słowa „gwarancja najniższej raty” przeciętny konsument mógł być przekonany, że korzysta z najtańszego kredytu na rynku. Tymczasem, to na kliencie spoczywał obowiązek porównania ofert i znalezienia najtańszej. Tym samym mógł zostać wprowadzony w błąd. Gdyby wiedział, że nie jest to najtańsza oferta, a jedynie rata może być niższa niż rata innego kredytu, który konsument musiał sam znaleźć, mógłby z niej nie skorzystać.
Inaczej oferta zamieniała się przeciętny produkt, ani tańszy, ani specjalnie lepszy. Komu by się chciało walczyć na papierki z bankiem?
Satysfakcja gwarantowana?
Więcej:
http://natemat.pl/190273,gwarancja-saty ... a-sztuczke