Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

woytas555 -

Skoro rusajec zna sposób na tanie solary to pewnie zachód też go zna.Tylko to sie nazywa LOBBY.Tak jak z autami na wodór.

================================

Za prace nad panelami słonecznymi mógł trafić do więzienia
Młody rosyjski naukowiec, Dmitrij Lopatin z Kubańskiego Uniwersytetu Państwowego w Krasnodarze zajmuje się fotowoltaiką i pracuje nad nowymi panelami słonecznymi, które będą tańsze i lepsze od zagranicznych technologii. Jednak stosowany w jego wynalazku materiał przysporzył mu sporych problemów - uczony mógł otrzymać karę nawet 11 lat więzienia.
Obrazek
Na pierwszy rzut oka sprawa wydaje się prosta - Dmitrij Lopatin potrzebuje materiału do produkcji rewolucyjnych giętkich paneli słonecznych. Ich cena jest mniejsza aż o 80 proc. w porównaniu z rozwiązaniami z innych krajów i potrafią one gromadzić energię nawet w trudnych warunkach pogodowych (zachmurzenie, mgła). Niestety, w Rosji materiał ten jest niedostępny, dlatego naukowiec postanowił zakupić go w Chinach poprzez internet.

Problemy Lopatina pojawiły się, gdy ten zjawił się na poczcie, aby odebrać przesyłkę. Na miejscu czekali na niego funkcjonariusze z wydziału antynarkotykowego. Dlaczego? Naukowiec zamówił związek chemiczny o nazwie ?-Butyrolakton, który znajduje się na liście substancji psychotropowych, zakazanych w Federacji Rosyjskiej. Lopatin został początkowo oskarżony o posiadanie i rozprowadzanie nielegalnych substancji na wielką skalę. Później sąd oświadczył, że mężczyzna nabył narkotyki, choć jego intencją nie było ich sprzedawanie, dlatego przyznano mu karę 3 lat więzienia w zawieszeniu.

Adwokat naukowca nie zgodził się z tą decyzją i odwołał się od niej. Okazało się, że prokuratorzy również byli niezadowoleni i domagali się, aby Lopatin był sądzony jak diler narkotykowy i został zamknięty w więzieniu na 11 lat. Jednak sąd nie posiadał dowodów na to, że naukowiec chciał handlować narkotykami i ostatecznie udało się osiągnąć kompromis. Adwokat wycofał swoje odwołanie od pierwszego wyroku (3 lat więzienia w zawieszeniu) a prokuratorzy nie będą już domagać się dla młodego naukowca tak wysokiej kary.

Dzięki Dmitrijowi Lopatinowi Rosja będzie mogła zmniejszyć swoje uzależnienie od ropy i gazu. Jego projekt jest wspierany przez niektóre agencje rządowe, takie jak Fundacja Skolkovo czy Rosyjska Fundacja Badań Podstawowych. Podczas konferencji Hello Tomorrow, która miała miejsce w zeszłym miesiącu we Francji, projekt Lopatina znalazł się na liście 100 najbardziej innowacyjnych projektów na świecie.

źródło: http://nt.interia.pl/technauka/news-za- ... Id,1856155
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Stephen Hawking i rosyjski miliarder szukają życia pozaziemskiego
Stephen Hawking wraz z rosyjskim miliarderem Jurijem Milnerem ogłosił najbardziej zaawansowany projekt poszukiwania życia pozaziemskiego. Na duchowego następcę SETI zostanie przeznaczone 100 mln dol.
Obrazek
Projekt nazwany Breakthrough Listen ma dać ludzkości odpowiedź na najbardziej nurtujące pytanie: czy jesteśmy sami we wszechświecie? Obecność Stephena Hawkinga w przedsięwzięciu nie powinna nikogo dziwić, natomiast rosyjski oligarcha - fizyk z wykształcenia - od zawsze pasjonuje się nauką. Dorobił się on głównie na inwestycjach w sektorze IT (m.in. w Facebooka, Twittera, Spotify czy Naszą Klasę), a teraz chce pójść krok dalej.

Milner w ciągu najbliższych lat przeznaczy łącznie 100 mln dol. na poszukiwanie życia pozaziemskiego. Program Breakthrough Listen ma opierać się na tych samych założeniach co SETI, czyli wychwytywać sygnały radiowe wyemitowane przez pozaziemskie cywilizacje.

Poszukiwanie sygnałów od obcych form życia ma trwać co najmniej 10 lat. Zakłada ono skanowanie nieba w nadziei na znalezienie sygnałów zarówno od organicznych form życia, jak i sztucznych inteligencji. Nowy projekt ma odbywać się na 50-100 razy większą skalę od programu SETI. Zastosowane radioteleskopy - amerykański Green Bank Telescope i australijski Parkes Telescope - pokryją 10-krotnie większy obszar nieba i zaoferują 50 razy wyższą czułość. Dzięki Automated Planet Finder Telescope mają być poszukiwane na niebie także ślady laserowych transmisji danych. Skala projektu będzie znacznie większa niż SETI, na który rocznie przeznacza się ok. 2,5 mln dol.

Niestety, projekt Breakthrough Listen jest obarczony dużym ryzykiem niepowodzenia, czego nie kryje ani Hawking, ani Milner. Całość ma odbywać się w ramach otwartego oprogramowania, a zebrane dane być udostępnianie wszystkim zainteresowanym. Odkrywca śladów pozaziemskich cywilizacji zostanie nagrodzony przez Milnera kwotą 1 mln dol.

źródło: http://nt.interia.pl/raport-kosmos/obce ... Id,1856869
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

~N.Tauri :

Taka technika będzie niedługo władcom świata potrzebna. Muszą ją mieć, ponieważ z racji tego, że sfera władzy się zglobalizuje i oddemokratyzuje, ( nastąpi powolne zniszczenie demokracji, zamiast jej rozwoju - kiedy pseudodemokracja medialna nie będzie już potrzebna oligarchom, zlikwidują państwa demokratyczne i sami będą rządzić, już nie z tylnego fotela lecz jawnie ) to, każdy kto będzie do tej imperialistyczno-bankstersko-militarnej wladzuchny podskakiwał musi wiedzieć, że są w stanie go dopaść wszędzie, zawsze w dzień i w nocy, za pomocą inteligentnej, szybkiej, cichej, samosterującej broni, która nie potrzebuje obsługi, która mogłaby mieć jakieś pytania, jakieś obiekcje, jakieś sumienie i nie np. lubić strzelać do swych ziomów. :)
========================
Naukowcy apelują o zaprzestanie badań nad inteligentnymi systemami wojskowymi

Ponad 1000 naukowców i ekspertów od robotyki i sztucznej inteligencji podpisało się pod listem otwartym nawołującym do zaprzestania badań nad stworzeniem inteligentnej broni.

Obrazek
Eksperci od sztucznej inteligencji i czołowi badacze pracujący nad jej rozwojem, podpisali list otwarty, w którym przestrzegają przed potencjalnym wyścigiem zbrojeń, który może rozpocząć się wraz z dalszym rozwojem sztucznej inteligencji. Apelują także o zakończenie prac nad inteligentnymi, autonomicznymi systemami wojskowymi.

Spisany przez Future of Life Institute dokument został zaprezentowany podczas międzynarodowej konferencji dotyczącej sztucznej inteligencji - International Joint Conference on Artifical Intelligence -która odbywa się w Buenos Aires. Podpisali się pod nim m.in. czołowy przedsiębiorca Elon Musk, współzałożyciel Apple'a Steve Wozniak, filozof Noam Chomsky oraz fizyk Stephen Hawking.

Kluczowym pytaniem dla ludzkości jest dziś: czy pozwolić na start globalnego wyścigu zbrojeń w zakresie sztucznej inteligencji czy też nie dopuścić do tego

Inteligentna broń może może stać się "Kałasznikowami jutra"

"Sztuczna inteligencja osiągnęła poziom, w którym wdrożenie inteligentnych, autonomicznych broni jest - nawet jeśli wciąż nielegalne - możliwe w ciągu najbliższych lat. Stawka jest wysoka. Autonomiczne bronie zostały opisane jako trzecia rewolucja w wojskowości, po wynalezieniu prochu i odkryciu broni nuklearnej" - czytamy w liście. "Takimi inteligentnymi systemami są np. drony wyposażone w broń i komputer, które podejmują samodzielne decyzje o otwarciu ognia" - informują dalej naukowcy.

Sygnatariusze listu przekonują, że w momencie, w którym jedna ze światowych potęg militarnych rozpocznie zaawansowane badania nad autonomicznymi systemami, które mogą operować bez ludzkiej kontroli, może rozpocząć się wyścig zbrojeń podobny do tego, który zaobserwowaliśmy wraz z odkryciem bomby atomowej.

Sztuczna inteligencja jest "największym zagrożeniem dla ludzkości" i że jej rozwój może oznaczać koniec ludzkiej rasy Stephen Hawking
Broń autonomiczna stanie się "kałasznikowami jutra" - czytamy dalej w liście otwartym. "To docelowy punkt tej ścieżki technologicznej. Kluczowym pytaniem dla ludzkości jest dziś: czy pozwolić na start globalnego wyścigu zbrojeń w zakresie sztucznej inteligencji czy też nie dopuścić do tego" - zaznaczają badacze.

Toby Walsh, profesor AI na Uniwersytecie Nowej Południowej Walii powiedział, że środowisko naukowe popiera apel wielu organizacji humanitarnych do ONZ o zakazanie prac nad rozwojem broni autonomicznych. Musk i Hawking ostrzegają ponadto, że sztuczna inteligencja jest "największym zagrożeniem dla ludzkości" i że jej rozwój może oznaczać koniec ludzkiej rasy. Część badaczy, w tym m.in Woźniak, twierdzi jednak, że roboty mogłyby być czymś w rodzaju "domowych zwierzątek, które dbałyby o nas przez cały czas".

Broń pół-autonomiczna już w uzyciu

Obecnie nie ma w użyciu całkowicie autonomicznych systemów uzbrojeń, jednak stworzono już systemy półautonomiczne. Niemal rok temu amerykańska marynarka zaprezentowała pływające drony, których zadaniem jest ochrona większych okrętów. Do nadzoru grupy 20 łodzi wystarczy jeden człowiek, a decyzje dotyczące np. synchronizacji działań pomiędzy jednostkami czy też omijania przeszkód podejmowane są przez systemy autonomicznie. System o nazwie CARACaS, nadzorowany przez jedną osobę, wykonuje zadania angażujące wcześniej około 40 osobowy zespół.

Według dowódców amerykańskiej marynarki pełnię możliwości system CARACaS ma osiągnąć w przyszłym roku.

Także Korea Południowa wykorzystuje inteligentne systemy wojskowe. Straż graniczna rozlokowała system defensywnych robotów bojowych Samsung SGR-1 na granicy z Koreą Północną. Robot jest wyposażony w karabin maszynowy 5.5 mm i wyrzutnię granatów, czujnik ciepła i ruchu, dzięki czemu jest w stanie zidentyfikować potencjalny cel w odległości ponad 3 kilometrów. Robot prowadzi obserwację automatycznie, a gdy wykryje niepożądany obiekt, powiadamia centrum dowodzenia. Tylko człowiek może podjąć decyzję o przeprowadzeniu ostrzału, jednak według twórców robot posiada charakter wyłącznie defensywny.

Organizacje humanitarne walczą o zakazanie dalszych badań

Grupa działająca na rzecz zatrzymania badań nad autonomiczną bronią - The Campaign to Stop Killer Robots - została założona w 2012 roku przez organizacje pozarządowe, m.in Human Rights Watch. Jej członkowie pracują obecnie nad tym, by przedstawić problem podczas Konwencji Broni Konwencjonalnych w Genewie, organizowanej przez związane z ONZ organizacje. Wielka Brytania odmówiła już w tym roku przyjęcia zakazu używania broni ze sztuczną inteligencją na jednej z konferencji Organizacji Narodów Zjednoczonych. Przedstawiciele brytyjskiej dyplomacji powiedzieli w rozmowie z dziennikiem "The Guardian", że nie widzą żadnych powodów do zaprzestania korzystania z tego typu broni. Zaznaczyli ponadto, że Wielka Brytania nie pracuje nad jej rozwojem .

Future of Life Institute, dzięki dotacji od Elona Muska, uruchomi 37 projektów badawczych, mających na celu zapanowanie nad systemami sztucznej inteligencji. Przedsiębiorca przekazał na ten cel 10 milionów dolarów.

źródło: http://wiadomosci.onet.pl/swiat/naukowc ... ymi/ss9xr0
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Hakowanie człowieka. To nie żart!
Obrazek
Niektóre działania naukowców przypominają zabawę w Pana Boga. Jednocześnie jesteśmy o krok od pociągnięcia diabła za ogon. Niebezpiecznie zbliżamy się do granicy w której będzie możliwe zarażenie człowieka wirusem komputerowym, na skutek przeszczepu jakiegoś sztucznego organu do ciała. Stąd już prosta droga do jego zhakowania. To nie przyszłość, to teraźniejszość.

Zagrożenie jest realne. Szlachetne cele, misja ratowania życia, może też uwolnić czarną stronę ludzkiej natury. Zbliżamy się niebezpiecznie do tej bariery. Przeszczepy organów, które są błogosławieństwem dla ludzi chorych, mogą stać się okazją dla frustratów, szaleńców i hakerów. Ludzkość ma już za sobą pierwsze doświadczenie z zarażeniem wirusem komputerowym człowieka.

Postępująca nauka, innowacyjne badania medyczne, pozwalają, lub lada moment pozwolą, na konstruowanie coraz bardziej skomplikowanych sztucznych ludzkich narządów. Te wszczepione do ludzkiego organizmu, mogą zostać zarażone wirusem komputerowym. Stąd prosta droga do ataku hakerskiego. – Takie zagrożenie jest realne. Jesteśmy o krok od pociągnięcia diabła za ogon – mówi w rozmowie z INNpoland Ryszard Tadeusiewicz biocybernetyk, automatyk, prof. dr hab. inż., trzykrotny rektor AGH.

Włamanie do człowieka

– Musimy być ostrożni. Istnieje teoretycznie możliwość zhakowania ludzkich części zamiennych, które będą wczepiane do organizmów. Mowa o takich, które będą zamiennikami dla swoich biologicznych odpowiedników. Nie chodzi tu o endoprotezy czy stendy. Ale mówię np. o rozruszniku serca z funkcją zdalnej kontroli przez lekarza – mówi profesor. I tu pojawia się zasadniczy problem. O ile wszczepienie takiego urządzenia jest błogosławieństwem dla chorego i pozwala na monitorowanie stanu jego zdrowia po operacji, nie tylko w szpitalu o tyle właśnie ta „łączność” może się stać celem dla ewentualnego hackera. – Sytuacja podobna do słynnego już, przejęcia przez cyber włamywaczy kontroli nad Jeepem Cherokee – dodaje profesor.Włamania dokonali Charlie Miller i Chris Valasek, dwaj hakerzy, którzy zawodowo zajmują się wyszukiwaniem luk w systemach informatycznych.
Obrazek
– Dlatego jedynym rozwiązaniem jest izolacja wszczepionych do ludzkiego organizmu narządów. Stara zasada mówi, że infekcji komputerowej, da się uniknąć tylko wówczas, kiedy komputer nie jest podłączony do sieci. Tu będzie podobnie. Te narządu będą tak budowanie, żeby nie korzystać z sieci. Chociaż z drugiej strony to właśnie byłoby nadzwyczaj korzystne dla pacjenta i lekarza. Chodzi o informowanie o stanie zdrowia pacjenta, monitorowania różnych funkcji bez konieczności przychodzenia do przychodni czy szpitala – podkreśla Ryszard Tadeusiewicz.

Profesor dodaje - Należy głośno mówić, że jest zielone światło dla prac nad sztucznymi narządami. Ale trzeba się stosować do zasady w ruchu drogowym, zgodnie z którą na zielonym świetle można przejść przez ulicę, ale trzeba uważnie patrzeć czy samochodu nie prowadzi pijany –

Pierwszy zarażony człowiek wirusem komputerowym


Pierwszy człowiek został zhakowany kilka lat temu w ramach eksperymentu. – Co więcej - zakażoną osobą jest współautor artykułu, który napisałem w książce ("Human ICT Implants: Technical, Legal and Ethical Considerations") na temat implantów informatycznych wszczepianych ludziom – zaznacza profesor. dr Rotter Mark Gasson, jest pierwszym człowiekiem, który uległ zakażeniu wirusem komputerowym. – Mark wszczepił sobie pod skórę identyfikator RFID, który jest rekomendowany jako element pozwalający identyfikować ludzi, a jego współpracownicy na komputerach wytworzyli wirusa, który wniknął do implantu i przejął nad nim kontrolę. Mark nosił w sobie komputerowego wirusa, a ten oczywiście manifestował swoje szkodliwe działania. Eksperyment, któremu poddał się Mark, był bezpieczny, a zainfekowany implant udało się operacyjnie usunąć – czytamy w artykule profesora.

Ataku hakerów boją się najpotężniejsi tego świata.

Kilka lat temu, Dick Cheney, wiceprezydent USA, przyznał w programie "60 Minutes", że nakazał kardiochirurgom by w jego rozruszniku została wyłączona opcja zdalnego sterowania. Obawiał się, że w ten sposób będą go mogli uśmiercić terroryści. Obawy nie były nieuzasadnione. Taką możliwość przewidywał jeden z najsłynniejszych hakerów świata, pracujący dla IOActive Barnaby Jack. Twierdził, że uśmiercenie człowieka może nastąpić na skutek ataku na rozruszniki i wszczepione defibrylatory wszystkich ludzi, którzy znajdują się w odległości do 10 metrów od hakera.

Twierdził wówczas, że urządzenia podają swoje numery seryjne, co umożliwia ewentualnemu zabójcy na ominięcie firmware'u i załadowanie złośliwego oprogramowania, który mógłby rozprzestrzenić się na inne rozruszniki niczym wirus. Zapowiadał publiczny pokaz swojej metody. Zmarł kilka dni przed nim.

źródło: http://innpoland.pl/119567,hakowanie-cz ... o-nie-zart
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Naukowcy uzyskali genialny materiał, do tej pory istniejący tylko na papierze. Będziemy bezstratnie przesyłać prąd?
Obrazek
Gdy ogłoszono powstanie grafenu, a później opracowano jego tanią, bardziej wydajną formę produkcji, pojawiło się mnóstwo pomysłów na to, w jaki sposób nowy materiał będzie można wykorzystać. Wkrótce jednak na pierwszych stronach (głównych) znalazła się Olga Malinkiewicz z uproszczoną metodą produkcji innego cudownego przewodnika – perowskitu.


Nim zdążył opaść kurz, chińscy naukowcy ogłosili właśnie pierwszy test, potwierdzający istnienie kolejnego materiału o niesamowitych możliwościach – stanenu.

Grafen staten!

Prace nad zastosowaniem grafenu w praktyce prowadzone są w różnych ośrodkach na całym świecie. Główne zalety materiału to niezwykła wytrzymałość (jednoatomowa, węglowa warstwa grafenowej „płachty” wytrzyma ciężar samochodu osobowego), bardzo dobre przewodnictwo ciepła oraz prądu; w roli przewodnika jest kilkadziesiąt razy „szybszy” niż tak powszechny dziś krzem.

W zeszłym roku wśród najpopularniejszych polskich naukowców znalazła się Olga Malinkiewicz, współtworząca firmę Saule Technologies. Jej najważniejszy obecnie projekt to perowskity – materiał, który może zrewolucjonizować produkcję paneli słonecznych (w zasadzie proponowany przez młodą fizyk sposób nie będzie miał wiele wspólnego z obecną metodą wytwarzania kolektorów).

Przewodnik fotowoltaiczny, nad którym pracuje, był już wcześniej znany w środowisku naukowym, ale to Malinkiewicz wpadła na to, by go nanosić na cienkie folie. Uzyskanie jednego wata z baterii słonecznej za 50 centów uznawane jest za naprawdę opłacalne – ogniwa perowskitowe pozwolą ten koszt obniżyć do 25 centów, a do tego panele będą cienkie i elastyczne jak naklejki.

Wiek przewodników

Pomijając fakt, że Polacy trzymają się ścisłej czołówki w świecie naukowym, jeśli chodzi o prace nad opracowaniem nowych zastosowań dla „super" przewodników, warto podkreślić, że ostatnie lata obfitują w podobne odkrycia.

W 2013 roku badacze z Uniwersytetu Stanforda, pracujący pod kierunkiem profesora Shouchenga Zhanga, ogłosili wyniki obliczeń, udowadniając w teorii możliwość stworzenia jednoatomowej warstwy cyny o niespotykanych dotąd właściwościach fizycznych.

Materiał ten, nazwany stanenem, podobnie jak grafen (fonetyczna zbieżność nazw nie jest przypadkowa), zaliczany jest do struktur dwuwymiarowych – to określenie umowne, obejmujące na przykład przewodniki o grubości jednego atomu.

Na czym polega potencjalna niesamowitość materiału?

Więcej: http://innpoland.pl/119581,naukowcy-uzy ... sylac-prad
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Kodak upadł przez technologię cyfrową, choć sam ją wymyślił
To Kodak wymyślił fotografię cyfrową - technologię, która doprowadziła go do bankructwa. Zanim jednak doszło do upadku, szefostwo przez lata ukrywało wynalazek w obawie przed podkopaniem głównej gałęzi swojego biznesu, czyli fotografii na kliszy. Nabożne podejście do tradycji nie pomogło jednak konserwatywnym Amerykanom. W ciągu trzech dekad z rynku wyparli ich postępowi Japończycy.

Na kolejnych slajdach zobacz historię upadku jednego z największych amerykańskich gigantów.

Niewykorzystany pomysł
Obrazek
(Na zdjęciu Steven Sasson)

Założony pod koniec dziewiętnastego stulecia Kodak był w latach 70. XX wieku absolutną potęgą. Miał pod kontrolą rynek fotograficzny i filmowy, z jego produktów korzystali zawodowcy i amatorzy, powstawały najsłynniejsze zdjęcia w historii fotografii. Firma oferowała fotografom wszystko, czego potrzebowali: aparat, kliszę do niego, a później cały zestaw możliwości wywołania zdjęć.

Spółka, choć głęboko zakorzeniona w tradycji kliszy, zaczęła szukać - głównie z ciekawości - innych sposobów zapisywania obrazu. W 1973 roku uczyniła odpowiedzialnym za badania Stevena Sassona, świeżo zatrudnionego absolwenta elektroniki. Projektem zajął się żółtodziób, bo nikt nie myślał wtedy, że jego praca może się na poważnie do czegoś przydać - prym wiodła klisza fotograficzna i w głowach szefostwa Kodaka tak miało być już zawsze.

1 z 6 Następny

Więcej: http://www.biztok.pl/biznes/kodak-upadl ... lil_s22024
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

ci-ja-4

Świetne. Tylko by znów nie ktoś nie podprowadził - jak to się dzieje przy stosunku naszych władz i sposobie traktowania wiedzy oraz "szybkości" reakcji tychże
Co do zarzutów o nieopłacalność. Opłacalność widoczna gołym okiem leży w zejściu z limitów CO2 - byle by UE nie wymyśliła - jak to bywa - że jak jest dobrze - to obniżamy limit
Ta zabawa w grabienie i pozorowanie walki której wynik w ogóle nie zależy, lub zależy w mizernym stopniu od człowieka - nie może trwać wiecznie Dobre przypilnowanie patentu - będzie bronic naszego interesu i da kasę od tych samych którzy wymyślają ten kołowrotek gonienia za własnym ogonem

==================

Tauron zapowiada innowacyjny projekt. Chce "metanizować CO2"
Obrazek

Przekształcanie dwutlenku węgla, który powstaje przy spalaniu paliw w instalacjach przemysłowych, na gaz syntezowy (SNG) - metan, zakłada projekt badawczo-wdrożeniowy realizowany przez konsorcjum ze spółką Tauron Wytwarzanie na czele.


Gaz syntezowy będzie powstawał w wyniku reakcji CO2 z wodorem pochodzącym z procesu elektrolizy. Proces ten ma być zasilany nadwyżką taniej energii elektrycznej pochodzącej ze źródeł odnawialnych (OZE) w tzw. dolinach obciążeń (przy zmniejszonym zapotrzebowaniu, np. nocą). Produktem ubocznym będzie woda.

Firma zakłada, że może to być sposób na przechowywanie nadwyżki energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych, a jednocześnie perspektywiczne rozwiązanie dla zagospodarowania CO2, którego sama rocznie produkuje ok. 13-14 mln ton. Trwające prace finansuje KIC InnoEnergy, europejska organizacja wspierająca rozwój innowacji w obszarze energetyki.

O przedmiocie projektu poinformował Janusz Tchórz, dyrektor departamentu badań i technologii Tauronu Wytwarzanie.

Europejska presja


Więcej: http://www.money.pl/gielda/wiadomosci/a ... 85591.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

7 najlepszych zegarków w wojskowym stylu (dla niego)
Obrazek
Zegarki taktyczne dawno temu przestały służyć tylko do wskazywania aktualnej godziny – obecnie są naszpikowane elektroniką niczym małe komputery! Zegarki w stylu militarnym odznaczają się masywną, wyprofilowaną koperta, ultralekką obudową oraz bogatymi funkcjami przydatnymi w sztuce survivalu oraz uprawianiu sportów ekstremalnych. Pokazujemy te czasomierze w stylu militarnym, które naszym zdaniem najlepiej łączą wymienione cechy i są w stanie zadowolić najbardziej wybredne gusta.

Miłośnicy zegarków w wojskowym stylu poszukują idealnego połączenia sportowego wyglądu, niezawodnych funkcji oraz unikalnego stylu. W dzisiejszych czasach 3-osiowy kompas, dokładny GPS czy elektroniczny barometr to już nic niezwykłego. Obecnie wojskowe zegarki bywają np. ładowane energią słoneczną, a wskazywanie czasu jest synchronizowane radiowo z zegarami atomowymi na całym świecie, więc o wymianie baterii czy ustawianiu godziny można zapomnieć! Zegarki stają się małymi centrami dowodzenia, pomocnymi w każdej ekstremalnej wyprawie.

Funkcje czasomierzy w stylu militarnym

Cieszące się dużą popularnością zegarki w stylu militarnym to zegarki taktyczne, survivalowe, wyposażone w różnorodne funkcje, umożliwiające dotarcie do celu w trudnych warunkach, a także pomagające w sportach ekstremalnych. Firm oferujących zegarki taktyczne jest sporo, po czym więc poznać, który czasomierz wart jest swojej ceny?

Solidna bransoleta, obracany pierścień, wysoka wodoszczelność, dobre podświetlenie tarczy to absolutna podstawa. Do tego bardzo ważne są dodatkowe funkcje jak kompas, barometr, termometr, wysokościomierz czy dokładny GPS.

Niczym małe komputery

Współczesne wojskowe zegarki są wręcz naszpikowane elektroniką. Elektroniczne barometry, kompasy czy nawet GPS, które pamiętają tysiąc punktów odniesienia i umożliwiają planowanie trasy są dzisiaj w standardzie.

Na co zwrócić uwagę, wybierając zegarek w wojskowym stylu? Przede wszystkim na wytrzymałość (na upadki, wstrząsy), wodoszczelność odpowiednią do naszych potrzeb oraz sposób podświetlenia tarczy. To bardzo ważne, zwłaszcza przy korzystaniu z zegarka nocą lub o zmierzchu. Konstruktorzy zegarków taktycznych szukają takich rozwiązań, by zniwelować efekt naświetlenia oka ludzkiego po spojrzeniu na podświetloną tarczę. Po takim olśnieniu, oko potrzebuje czasu, by ponownie zacząć normalnie pracować.

Przedstawiamy zestawienie 7 najlepszych naszych zdaniem zegarków w stylu wojskowym:

Więcej: http://allegro.pl/artykul/7-najlepszych ... www4.rp.pl
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

~antyUE

Taaa... Francja niedługo zbuduje, ale nowe meczety a nie komputer!
-------------------------------------------

~asdfg -

Budują ten komputer żeby arabów policzyc,,,


=========================

Francja zbuduje superkomputer o wydajności jednego eksaflopsa
Najpotężniejszy na świecie superkomputer, chiński Tianhe-2, spotyka na swojej drodze kolejnego przeciwnika. Do wyścigu przyłącza się francuska agencja GENCI, która będzie współpracować z amerykańskim koncernem IBM.
Obrazek
GENCI (Grand Equipement National de Calcul Intensif) została założona w 2007 roku przez francuski rząd. Celem tej agencji jest stworzenie szybkiego superkomputera, dzięki któremu Francja znalazłaby się w czołówce światowego rankingu TOP500. Chodzi o skonstruowanie maszyny lepszej od chińskiego Tianhe-2, której moc obliczeniowa byłaby liczona nie w petaflopsach, a w eksaflopsach.

Wydajność chińskiego superkomputera wynosi niemal 34 petaflopsy. To niewiele w porównaniu do komputerów, jakie chcą zbudować władze Stanów Zjednoczonych i Francji. Te dwa kraje, choć nie współpracują ze sobą, mają wspólny cel - jest nim stworzenie pierwszego na świecie superkomputera o mocy obliczeniowej minimum jednego eksaflopsa, tj. 1000 petaflopsów. Mówimy więc o wykonywaniu aż tryliona operacji zmiennoprzecinkowych na sekundę.

Na dzień dzisiejszy wiemy tyle, że wstępna współpraca potrwa co najmniej 18 miesięcy. Agencja GENCI otrzyma dostęp do najbardziej zaawansowanych technologii informatycznych, właśnie dzięki ekspertom z IBM oraz prowadzonej przez nią fundacji OpenPOWER. Francuzi chcą wykorzystać swój przyszły superkomputer do celów naukowych.

źródło: http://nt.interia.pl/komputery/news-fra ... mpaign=RSS
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Inteligentny robot powiedział, że zamknie ludzi w zoo
Chyba wszyscy spotkali się już z takim terminem jak "bunt maszyn", oglądali film pt.: "Terminator" lub przynajmniej słyszeli o wizji przyszłości, w której człowiek będzie musiał toczyć wojny z robotami. Aby przekonać się, czy ludzkość rzeczywiście powinna obawiać się maszyn, naukowcy opracowali właśnie inteligentne urządzenie, które potrafi m.in czerpać wiedzę z internetu. Wypowiedź udzielona przez robota była dość nieprzyjemna.
Obrazek
Specjalista ds. robotyki i sztucznej inteligencji, David Hanson, skonstruował robota, który z wyglądu (a przede wszystkim z charakteru) przypomina zmarłego pisarza science fiction, Philipa K. Dicka. Naukowiec stworzył dla tej maszyny specjalne oprogramowanie, aby zachowywała się ona i odpowiadała na pytania w taki sposób, w jaki robiłby to Dick. Oprócz tego, ten inteligentny humanoid potrafi analizować i udzielać rozwiniętych odpowiedzi. Można nawet powiedzieć, że jego sposób prowadzenia konwersacji jest zbliżony do człowieka.

Gdy człowiek rozmawia z tym robotem, każda wypowiedź, dzięki systemowi rozpoznawania mowy, jest zapisywana w jego bazie danych w postaci tekstu. Potrafi on uczyć się i korzystać z tego, co dotychczas się dowiedział. Jednak gdy spotyka się z tematami, o których nie ma pojęcia, łączy się z internetem w poszukiwaniu informacji i daje zrównoważoną odpowiedź.

Aby wypróbować sposób prowadzenia konwersacji przez robota, zaproszono reportera telewizji PBS NOVA, który przeprowadził z maszyną wywiad. Dziennikarz zaczął od prostszych pytań, ale rozmowa szybko się rozwinęła. W pewnym momencie padło pytanie, czy robot potrafi myśleć. Odpowiedź była następująca: "Wielu ludzi pyta mnie, czy potrafię podejmować decyzje, albo czy wszystko to, co robię zostało zaprogramowane. Najlepszą odpowiedź, jaką mogę dać na to pytanie, jest to, że wszystko, ludzie, zwierzęta i roboty są w pewnym stopniu zaprogramowane".

Film video na końcu artykułu - NEVIL

Trzeba przyznać, że ta wypowiedź była dość inteligentna i nie składała się z jednego krótkiego zdania, jak to ma w zwyczaju robić większość systemów konwersacyjnych. Jednak dopiero kolejne pytanie, a właściwie to udzielona przez maszynę odpowiedź, wywołało zaniepokojenie rozmówców. Na pytanie, czy roboty zapanują kiedyś nad światem, zrobotyzowana wersja Philipa K. Dicka odpowiedziała: "Jezu, kolego, zadajesz mi dziś skomplikowane pytania. Ale jesteś moim przyjacielem, a ja pamiętam o moich przyjaciołach, będę dobry dla Ciebie. Więc nie martw się. Nawet jeśli wyewoluuję do "Terminatora", wciąż będę miły dla Ciebie. Zatrzymam Cię w moim ciepłym i bezpiecznym ludzkim ZOO, gdzie będę mógł Cię doglądać po wsze czasy".

Czy powinniśmy potraktować tę wypowiedź poważnie, czy z dystansem? Skoro robot otrzymał takie pytanie, to musiał przecież dać jakąś odpowiedź, ale cieszmy się że nie powiedział wprost, że roboty zniszczą całą ludzkość. Miejmy nadzieję, że przyszłe inteligentne maszyny wyposażone w broń nie będą realizować planu z filmu "Terminator".

źródło + video: http://nt.interia.pl/technauka/news-int ... mpaign=RSS
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Roboty-ptaki do działań zwiadowczych
Dzisiejsze bezzałogowe aparaty latające to niezwykle śmiercionośna broń, lecz jeśli chodzi o misje zwiadowcze, to najlepszym rozwiązaniem są roboty przypominające ptaki. W ostatnich latach powstało kilka interesujących urządzeń tego typu.
Obrazek
Zacznijmy od robota SmartBird (zdjęcie na górze), który powstał dzięki niemieckiej firmie Festo w 2011 roku. Jego rozpiętość skrzydeł wynosi 2 metry, a korpus ma 1 metr długości. Dzięki zastosowaniu lekkich tworzyw sztucznych, robot waży jedyne 485 gramów, choć jest wyposażony między innymi w system nawigacyjny, silnik elektryczny z przekładnią, dwie baterie litowo-polimerowe oraz cztery moduły do kontroli głowy, skrzydeł i ogona. Trzeba przyznać, że ten sztuczny ptak zachowuje się bardzo naturalnie.

Więcej + video: http://nt.interia.pl/technauka/news-rob ... Id=1889551
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Pajęcze nici na supertkaninę
Obrazek
W przyszłym roku na rynek trafi nowy materiał: miękki jak jedwab, ale bardzo mocny. To rewolucja w przemyśle odzieżowym.

Kiedy technolog materiałowy widzi pająka odczuwa przemożną zazdrość. Bo pająk z wielką łatwością potrafi wytworzyć wspaniały materiał, pięć razy mocniejszy od żelaza, a przy tym bardzo elastyczny: pajęcze nici. Naukowcy Dan Widmaier, David Breslauer i Ethan Mirsky, założyciele firmy Bolt Threads, już na studiach postanowili, że wykradną pająkom ich sekret. Udało się.

Technologia Bolt Threads wykorzystuje drożdże tak zmodyfikowane genetycznie, by produkowały białka, z których składają się nici pajęcze. Pierwszy etap produkcji przebiega w zbiorniku, w którym dokonuje się proces fermentacji. Potem włókna są wyławiane, płukane, suszone i nawijane na kołowrotek.

Materiały utkane z uzyskanych włókien są w dotyku podobne do jedwabiu: miękkie, miłe, przepuszczające powietrze. Ale jednocześnie bardzo mocne. Zależnie od warunków panujących w zbiorniku uzyskiwać można nici o różnych właściwościach. Pająki wytwarzają siedem rodzajów włókien i podczas fermentacji można nie tylko odtworzyć te spotykane w przyrodzie odmiany, ale też wytworzyć zupełnie nowe.

Inżynierowie z Bolts Threads chcą w przyszłości tworzyć nici i tkaniny na potrzeby medycyny, badań kosmicznych, wojska. Najpierw jednak planują atak na masowy przemysł odzieżowy. Wsparci 40 mln dol. szybko zebranymi od inwestorów raźno wzięli się do roboty.

Pierwsze ubrania z pajęczej sieci mają trafić na półki sklepowe już w przyszłym roku. Ten pośpiech jest uzasadniony, bo inne laboratoria (niemiecki Amsilk, japoński Spiber) już depczą Amerykanom po piętach.

źródło: http://www4.rp.pl/Nowe-technologie/3093 ... anine.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Metal jak puch
Obrazek
To najlżejszy metal świata – twierdzą inżynierowie firmy Boeing.

Materiał nazywany mikrokratownicą (microlattice) jest 100 razy lżejszy niż styropian – co znaczy, że jego litr waży ułamek grama, a metr sześcienny mniej niż 100 g.

Ma formę kratownicy, z wyglądu przypomina nieco kuchenny zmywak druciany. I rzeczywiście skonstruowany jest jak druciak. Tyle że jego „druty" składają się z pustych w środku niklowych rurek o bardzo cienkich ściankach (1000 razy cieńszych od ludzkiego włosa). Dzięki takiej konstrukcji materiał w 99,99 proc. składa się z powietrza. Jest przy tym mocny i sprężysty, ma np. dobre właściwości w zakresie absorbowania energii uderzenia.

Firma Boeing zamierza używać „mikrokratownicy" do produkcji kokpitów samolotowych: ścian, podłóg itp. Dzięki temu chce drastycznie obniżyć wagę pojazdów, co przełoży się na niższe zużycie paliwa.

źródło: http://www4.rp.pl/Nowe-technologie/3101 ... -puch.html
Obrazek
Bywalec
Bywalec
Posty: 149
Rejestracja: 01 paź 2015, 12:13
Kontakt:
Bywalec
Bywalec

Post autor: krastin »

Wow, pamiętam jeszcze z Lalki, że chciano tam wymyślić lekki metal. Miał być lżejszy od powietrza.
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Ostatnio w Tesco kupiłem do łazienki 2 żarówki LED. Za obie zapłaciłem 20 zł. Poprzednio miałem 2 halogenowe, każda o mocy 50 W. Te 2 ledowe pobierają tylko 4 W każda, czyli razem 8 W. Dają żółte, ciepłe światło, a oszczędność ogromna. Powoli będę wszystkie żarówki w mieszkaniu wymieniał na ledowe. Dodam jeszcze, że taka jedna żarówka ledowa, która pobiera 4 W, daje światło 47 W.
========================================
Kto nam wkręcił te żarówki, czyli dlaczego każą nam używać świetlówek, a nie LED-ów? Drugi spisek żarówkowy
Robert Kędzierski
09.05.2014 14:44

Na początku XX najwięksi producenci żarówek mieli się ponoć spotkać i zawrzeć pakt: produkujmy żarówki, które będą świecić nie dłużej niż 3000 godzin. Minęło sto lat a inni producenci podobno znów się spotkali, tym razem w Brukseli. Wszyscy za to płacimy?

Zastanawialiście się kiedyś, jak to jest, że z jednej strony media informują o przełomowym innowacjach, takich jak grafen, a z drugiej strony produkty dostępne na sklepowych półkach nie zmieniają się tak diametralnie?

Giganci szeroko pojętej branży technologicznej muszą mieć w szufladach produkty naprawdę przełomowe i innowacyjne. Muszą, bo poświęcają miliardy na ich wymyślenie i przetestowanie. Pomimo tego technologia, która jest na wyciągnięcie naszej dłoni bardziej tkwi w przeszłości, niż przyszłości.

Czy tak musi być? Czy to jakiś globalny spisek? Czy naturalna kolej rzeczy - Intel dla przykładu nie sprzedawał od razu Pentium III czy IV, choć miał je już w zasadzie gotowe, najpierw musiał "spieniężyć" pracę włożoną w poprzednie procesory. Przykłady można by oczywiście mnożyć.

Portal Gadżetomania zwraca uwagę na bardzo istotny aspekt "globalnego spisku" - żarówki. Zgodnie z wytycznymi przyjętymi przez Unię Europejską konsumenci musieli pożegnać się z tradycyjnymi żarówkami. Zastąpiły je świetlówki kompaktowe, jak się okazuje gorsze dla portfela i środowiska niż świetlówki LED.

Wygląda na to, że urzędnicy niepotrzebnie się pospieszyli i nakazali przejście na nowy typ oświetlenie zanim jeszcze jego najlepsza wersja była gotowa do masowej produkcji. I tym sposobem zamiast tańszych, wydajniejszych i lepszych dla środowiska świetlówek LED używamy świetlówek kompaktowych.
Obrazek
Dlaczego Unia zdecydowała się działając w imię ochrony środowiska na rozwiązanie relatywnie gorsze? Dlaczego nie "poczekała" kilku lat na prawdziwą LEDową rewolucję? Niektórzy dziennikarze twierdzą wprost: najwięksi producenci świetlówek kompaktowych wywarli odpowiedni nacisk na Brukselę i przeforsowali korzystne dla siebie przepisy. Efekt jest oczywisty: wystarczy odwiedzić odpowiedni dział w dowolnym markecie, świetlówki kompaktowe zajmują w nim co najmniej 75% powierzchni.

Gadzetomania.pl przytacza publikację Polityki, która poruszyła tę kwestię już w roku 2009:

[...]dwie wielkie firmy zrozumiały, że świat przesiądzie się na LEDy, a wcześniej przez lata wydały miliardy na rozwijanie technologii świetlówkowych. Próbując ograniczać straty przeforsowały w Brukseli prawo, które wymusi zmianę żarówek na świetlówki. W ten sposób odzyskają część środków zanim technologiczna rewolucja nastąpi sama.

Czy zatem doszło do "drugiego spisku żarówkowego"? O pierwszym pakcie producentów zawartym (ponoć) jakieś sto lat temu już pisaliśmy. Wtedy firmy miały ustalić, że żarówki nie będą świecić dłużej niż 3000 godzin. Dziś zostaliśmy poniekąd zmuszeni do skorzystania z nieco przestarzałej technologii, kiedy coś wygodniejszego i tańszego było już w zasadzie gotowe do użycia. Jak to wytłumaczyć?

Aż chciałoby się sparafrazować klasyka i powiedzieć "Żarówkowym skrytożercom mówimy nie!"

źródło: http://technologie.gazeta.pl/internet/1 ... a_nam.html
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  Google [Bot]  »  3 gości

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM