Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Tusk i Kopacz znowu ogłosili sukces. Choć trudno się doszukać w konkluzjach Rady polskich postulatów dot. Unii Energetycznej
Obrazek
W ostatni piątek Rada Europejska pod przewodnictwem Donalda Tuska, przyjęła konkluzje dotyczące jego wcześniejszego projektu Unii Energetycznej (który przedstawił jeszcze jako premier naszego kraju). I już jak to ma w zwyczaju Donald Tusk i jego następczyni na stanowisku premiera Ewa Kopacz ogłosili sukces w tej sprawie, choć trudno się doszukać w konkluzjach Rady najważniejszych polskich postulatów dotyczących Unii Energetycznej. Są za to niezwykle niekorzystne dla polskiej gospodarki zapisy dotyczące polityki klimatycznej z wręcz dramatycznym dla naszego kraju sformułowaniem o dekarbonizacji unijnej gospodarki.

(...) A więc Rada na czele której stoi Donald Tusk przyjęła ustalenia, które zawierają z niewiele z koncepcji Unii Energetycznej premiera Tuska, ale proponuje rozwiązania, które wprost uderzą w polską gospodarkę i społeczeństwo, powiększając nasze uzależnienie od importowanego gazu, a także znacząco podniosząc ceny energii elektrycznej i cieplnej.
Ale mimo wszystko przewodniczący Tusk ogłasza sukces, a wtóruje mu obecna premier naszego kraju Ewa Kopacz. (...)

Więcej: http://wgospodarce.pl/opinie/19252-tusk ... rgetycznej
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Gadowski: Tłumaczenia Pałacu ws. związków prezydenta z Piotrem P. są bezwstydne i miałkie intelektualnie. NASZ WYWIAD
Obrazek


wPolityce.pl: Oskarżeni o gigantyczne machlojki finansowe oficerowie WSI zupełnie „przypadkowo” fotografują się z urzędującym prezydentem, kancelaria głowy państwa zaprzecza jakoby panowie się znali. Może opozycja przesadza starając się nagłośnić tę sprawę?

Witold Gadowski:
Nie ma tutaj przesady. Wyobraźmy sobie, że prezydent Barack Obama daje się sfotografować w podobnym towarzystwie. W USA wybuchłaby z tego ogromna afera. Byłby prawdziwy skandal. Więc nawet jeśli byłoby to zdjęcie przypadkowe, to należałoby je upublicznić i pokazywać gdzie się da. A z tego co wiemy, zdjęcie to nie jest przypadkowe, bo przecież panowie się znali. Tłumaczenia zaś pałacu prezydenckiego, że rzekomo się nie znali są miałkie intelektualnie i całkowicie bezwstydne. To nie ma nic wspólnego z prawdą. Są to wybiegi przedszkolaków, którzy złapani za rękę na kradzieży cukierka, mówią, że to nie jest ich ręka. Trudno więc o tym mówić poważnie. Choćby dla opinii publicznej ten teatrzyk powinien być bardziej przyzwoity. Tymczasem w tym wypadku otoczenie prezydenta i media idą w zaparte.

Więcej: http://wpolityce.pl/polityka/238168-gad ... asz-wywiad
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

I bardzo dobrze. Czasami na jednej ulicy można trafić na 3 apteki i 3 banki. A ceny w tych aptekach ? Tylko za głowę się złapać. Po aptekach trzeba się zabrać za banki... :-)
======================
Setki aptek do likwidacji. Walka o ponad 30 mld złotych
Obrazek
Prawo farmaceutyczne nie zawiera żadnej normy zakazującej posiadania więcej niż 1 proc. aptek zlokalizowanych w województwie. Tymczasem inspektoraty farmaceutyczne przygotowują się do zmiany stosowania obowiązujących od 11 lat przepisów, czego efektem mogą być: likwidacja kilkuset aptek, ogromne kłopoty pacjentów i straty Skarbu Państwa - alarmują Konfederacja Lewiatan i Związek Pracodawców Aptecznych PharmaNET. Mowa o rynku, którego sprzedaż w tym roku przekroczy 30 mld złotych.

Jeszcze w marcu mogą zapaść decyzje, w konsekwencji których zniknąć mogą setki aptek. Od kilku miesięcy wojewódzkie inspektoraty farmaceutyczne wysyłają do sieci aptecznych zapytania o liczbę posiadanych przez nie aptek.

Sprawdzają, czy liczba placówek należąca do jednego przedsiębiorcy nie przekracza 1 proc. ogólnej liczby aptek w danym województwie. Chodzi konkretnie o art. 99 ust. 3 Prawa farmaceutycznego, uchwalony w 2004 roku, ograniczający wydawanie zezwoleń na prowadzenie apteki podmiotom posiadającym powyżej 1 proc. aptek w województwie.

- Przyglądamy się uważnie zapisom antykoncentracyjnym. Z naszej strony w tym zakresie będą podejmowane przemyślane działania. Wszczęliśmy wiele postępowań i działań, by omijanie tych zapisów było ukrócone - przyznał Paweł Trzciński, rzecznik Głównego Inspektora Farmaceutycznego.

- Obowiązująca od początku istnienia przepisu praktyka jego stosowania dotyczyła nowo otwieranych aptek, natomiast nie ingerowała w przejmowanie już istniejących placówek w ramach przekształceń własnościowych czy przejęć kapitałowych - mówi dr Dobrawa Biadun, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

Zdaniem Konfederacji Lewiatan i Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET brzmienie art. 99 ust. 3 pkt 2 i 3 PF nie daje podstaw do innej jego interpretacji niż dotychczas. Przełamywanie wykładni językowej i stosowanie wykładni celowościowej przy interpretacji przepisów kompetencyjnych skierowanych do organów administracji publicznej jest niedopuszczalne. Jednoznacznie potwierdza to orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego i Naczelnego Sądu Administracyjnego. Zasada ochrony wolności gospodarczej nakazuje zawężającą wykładnię wszelkich przepisów stanowiących ograniczenie swobód - czytamy w raporcie Lewiatana.

Jego autorzy argumentują: Sankcje administracyjne można zastosować wyłącznie, gdy istnieje wyraźny przepis zakazujący danego zachowania, a analogia i wykładnia rozszerzająca są w tym wypadku niedopuszczalne. Rozszerzająca, celowościowa wykładnia art. 99 ust. 3 pkt 2 i 3 PF, jako rzekomo mającego na celu przeciwdziałanie nadmiernej koncentracji, prowadziłaby do rażącej niekompletności i dysfunkcjonalności wywiedzionych norm:

Ustawodawca nie przewidział żadnego trybu pozbawiania właściciela apteki już wydanych zezwoleń. Nie wiadomo, czy sankcją powinno być odebranie wszelkich zezwoleń, czy tylko zezwoleń w liczbie aptek powyżej ustalonego limitu, a jeżeli tak to wedle jakiego kryterium doboru.
Apteki nie tylko powstają, ale ulegają też likwidacji. W tym drugim przypadku wystarczyłoby zamknięcie pewnej liczby aptek ogólnodostępnych, aby limit 1 proc został przekroczony i to bez podejmowania przez przedsiębiorcę prowadzącego aptekę jakichkolwiek działań o charakterze koncentracyjnym. Należałoby wówczas cofnąć tyle zezwoleń, ile nakazuje konieczność zachowania limitu 1 proc. wywołując tym samym efekt domina.
Ujęcie celu regulacji 1 proc. jako przeciwdziałanie nadmiernej koncentracji jest niespójne systemowo. Art. 99 ust. 3 pkt 2 i 3 PF nie jest przepisem antykoncentracyjnym. Zakazu takiego nie sposób uzasadnić troską o stan konkurencji, gdyż próg 1 proc. w skali województwa tak bardzo odbiega od powszechnie przyjętych progów pozycji dominującej (w prawie polskim co do zasady 40 proc.), że nie sposób uznać, iż przepis jest odpowiedni do postawionego celu. Przyjęcie odmiennej interpretacji wywołałoby poważne wątpliwości konstytucyjne oraz co do zgodności takiego zabiegu z prawem międzynarodowym.

Jednak Paweł Trzciński z GIF uspokaja jednak: - Sprawdzamy, jaki jest stan aktualny. Sugestia, że na nowo interpretujemy prawo, jest nadużyciem.

Aptek coraz więcej, ale biznes kwitnie


W ciągu ostatnich kilkunastu lat w Polsce wyrosło kilka sieci, które przekraczają poziom 1 proc. ogólnej liczby 14 tysięcy aptek. Większość z nich powstała zresztą za przyzwoleniem państwa, zarówno przed jak i po wprowadzeniu regulacji 1 proc.

W lutym liczba aptek w Polsce wzrosła o 23 (o 0,15 proc.), do 15592 - podało Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia.

Rynek farmaceutyczny w lutym zanotował sprzedaż na poziomie 2 538 mln zł. Wartość sprzedaży rynku wobec analogicznego okresu 2014 r. wzrosła o blisko 282 mln zł (+12,5 proc.) - czytamy w najnowszym raporcie PharmaExpert.

Eksperci prognozują, że sprzedaż na koniec 2015 r. całego rynku farmaceutycznego sięgnie 30,1 mld zł, wzrost o 5,5 proc. w porównaniu do roku 2014, natomiast wartość refundacji to 8 mld zł (+5,3 proc.).

źródło: http://prawo.money.pl/aktualnosci/wiado ... 43668.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Jak zmienią się ceny po wejściu Polski do strefy euro? SPRAWDŹ
Obrazek
Nowa porównywarka doskonale pokazuje zmiany cen. Należy pamiętać, iż to Bronisław Komorowski jest rzecznikiem wejścia Polski do strefy euro.

By porównać ceny kliknij w obrazek.
Obrazek
źródło: http://wgospodarce.pl/opinie/19272-jak- ... ro-sprawdz

==============================

Aby kliknąć w obrazek i porównać ceny, trzeba wejść na stronę źródłową
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komorowski chciał sprzedać polskie lasy? Czy rząd Platformy planował w ten sposób znaleźć pieniądze na odszkodowania za pożydowskie mienie?
Obrazek
Z ujawnionej przez WikiLeaks tajnej notatki sporządzonej przez ambasadora USA po spotkaniu z Bronisławem Komorowskim można wysnuć tylko jeden wniosek: władze naszego kraju planowały sprzedać wartościowe nieruchomości należące do Skarbu Państwa oraz Lasy Państwowe, aby uzyskać środki na wypłatę odszkodowań dla spadkobierców Żydów, których mienie zostało zagrabione przez Niemców i Sowietów. - "We have to look for extra funds by selling government-owned real estate, including forests" - miał przekazać swojemu rozmówcy z USA obecny prezydent RP.

WikiLeaks ujawniła treść tajnej notatki autorstwa ambasadora USA w Warszawie, który w styczniu 2009 roku wysłał ją do Departamentu Stanu USA. Relacjonował w niej konkluzje ze spotkań, jakie odbył z ówczesnym marszałkiem Sejmu RP Bronisławem Komorowskim. Panowie omawiali wówczas między innymi kwestię restytucji i odszkodowań za mienie odebrane Żydom przez Niemców w podczas II wojny światowej oraz przez sowietów - dekretami Bieruta - już po wojnie. Z notatek jednoznacznie wynika, że polskie władze planowały sprzedać wartościowe nieruchomości należące do Skarbu Państwa oraz Lasy Państwowe, aby uzyskać środki na wypłatę ewentualnych odszkodowań.

"Jeśli chodzi o regulację kwestii restytucji mienia odebranego w czasie II wojny światowej i epoce komunizmu, Komorowski wyraził zaniepokojenie związane z kryzysem finansowym, który według niego zmienił nieco okoliczności. Niemniej jednak powiedział, że premier Tusk zmusi niepokornych ministrów, m.in. rolnictwa i ochrony środowiska, do tego by „dołożyli się do rekompensat” sprzedając państwowe lasy i nieruchomości."

W kontekście powyższej informacji przypomnijmy, że w nocy 18 grudnia o godz. 0:45 koalicja rządowa próbowała zmienić Konstytucję RP. Chcieli wprowadzić zapisy, które umożliwiłyby wyprzedaż Lasów Państwowych. Na szczęście dla nas wszystkich ten projekt przepadł, bo ekipie Kopacz zabrakło pięciu głosów do jego przeforsowania przez Sejm. W głównych mediach oczywiście zapanowało standardowe embargo informacyjne na ten niewygodny dla rządu temat. Warto jednak drążyć kwestię zadając jedno, acz kluczowe pytanie: Czy powodem próby modyfikacji Konstytucji RP przez ekipę PO-PSL była chęć zrealizowania planu zakładającego wypłaty przez Polskę odszkodowań dla spadkobierców Żydów z pieniędzy pozyskanych ze sprzedaży polskich Lasów Państwowych? Pytanie to warto powtarzać szczególnie teraz, tuż przed wyborami prezydenckimi, w których bierze udział główny bohater przecieku z Wikileaks.

Czytaj także: AMBASSADOR'S FAREWELL CALL ON SEJM SPEAKER KOMOROWSKI (WikiLeaks.org)
Czytaj także: Standardy PO, czyli nocna próba zmiany Konstytucji (Niewygodne.info.pl)

Więcej: http://niewygodne.info.pl/artykul5/0215 ... e-lasy.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

bzbz666

"....Modlitwa, szczera modlitwa owocuje poczęciem dziecka...." - zaświadczył pan Jan Wątroba - bez wyuczonego zawodu; niepracujący; aktualnie utrzymujący się z datków.

Pan Wątroba mówi jak jest, bo wie. Bo taka jest prawda najprawdziwsza. Ogólnie przecież wiadomo, że tak samo skuteczna jest modlitwa w przypadku głównej wygranej w toto lotka - po prostu modlisz się i masz! Kto nie wierzy panu Wątrobie, może sam sprawdzić!


----------------------------

flat-ower1

Pan Wątroba w sukience lub bez, w czerwonej mycce lub bez, pozostanie panem Wątrobą. Wychodzi na to ,że jest też kompletnym idiotą. W przeszłości w "Expresiaku" była postać pana Waleriana Wątróbki, cwaniaka warszawskiego i ten był na swój sposób inteligentny. Kościołowi może przydałby się taki Wątróbka zamiast tego ponurego Wątroby. Byłoby ciut weselej...

---------------------------

westgreg

"Modlitwa, szczera modlitwa owocuje poczęciem dziecka."
-------------------------

Zgadza się. W pewnej podkarpackiej wsi opowiadają historię z lat siedemdziesiątych, że jak para miała problem z zajściem w ciążę, to niektóre kobiety szły na plebanię (bez męża, wieczorową porą) i się z wikarym szczerze modliły. Wielu kobietom udało się w ten sposób "wymodlić" poczęcie.


=============================
"Szczera modlitwa owocuje poczęciem dziecka". Wielowieyska: Nawet trudno komentować, bo nie chciałabym urazić księdza biskupa
"Stanowisko Kościoła wobec in vitro jest kompletnie absurdalne i nielogiczne. Widać, że Kościół całkowicie nie radzi sobie ze współczesnością" - tak Dominika Wielowieyska komentuje wywiad bp. Jana Wątroby dla "Rz". Duchowny zapowiedział, że nie ma szans na kompromis "na płaszczyźnie moralnej" w sprawie in vitro.

Bp Jan Wątroba to szef Rady do spraw Rodziny polskiego episkopatu. W rozmowie z "Rzeczpospolitą" mówi, że politycy w sprawie in vitro powinni szukać "rozwiązań najbliższych etyce katolickiej".

"Mamy obowiązek mówić o tym, że ta technika wedle nauczania Kościoła jest nie do zaakceptowania. Tego prawa nikt nie może nam odbierać. Ale faktycznie, ten ogromny obszar trzeba jakoś uregulować, bo dziś mamy bezprawie" - stwierdził.


(...) "Szczera modlitwa" jak lekarstwo

Według dziennikarki najlepszym na to dowodem są wypowiedzi biskupa Wątroby. - Nawet trudno komentować, bo nie chciałabym księdza biskupa urazić - mówiła i zacytowała jedną z odpowiedzi duchownego.

Szef Rady do spraw Rodziny episkopatu, pytany o sprzeciw Kościoła wobec in vitro w kontekście dramatu rodzin, które wszystkimi sposobami próbują mieć własne dzieci, odpowiedział: "Jestem bardzo blisko ludzi, którzy cierpią z powodu niepłodności i latami poddają się terapii. I wie pan, co jest najskuteczniejsze? Modlitwa, szczera modlitwa owocuje poczęciem dziecka. Z osobą św. Jana Pawła II wiąże się wiele świadectw ludzi, którzy nie mogli mieć dzieci, a dziś mają".

- Księże biskupie, modlitwa jest bardzo ważna, to oczywiste, że Kościół do niej zachęca, ale odradzałabym księdzu takie rady dla bezpłodnych rodziców. Po takich wypowiedziach racjonalnie myślącym ludziom trudno będzie uznawać Kościół za jakikolwiek autorytet - uważa Dominika Wielowieyska. (...)

Więcej + video : http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,1765 ... Czolka3Img
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Stosujesz sól w kuchni? Uważaj - fiskus nałoży milion złotych kary
Obrazek
Skarbówka nie odpuszcza. Po tym jak ministerstwo finansów zakazało barom mlecznym stosowania przypraw takich jak sól i pieprz fiskus ostro bierze się do roboty i rujnuje właścicieli kolejnych barów milionowymi karami. Wbrew rozsądkowi.

Tak jest w przypadku jednego z barów na północy Polski.

Milion sto tysięcy złotych kary dla baru mlecznego w Słupsku. Jadłodajnia została ukarana za dodawanie przypraw do posiłków dotowanych przez Ministerstwo Finansów. Karę nałożono od roku 2008 mimo, że wcześniejsze kontrole Izby Skarbowej nie wykazały nieprawidłowości.

A więc prawo może działać wstecz, bo urzędnik tak chce.

Dostaliśmy dwie decyzje nakazujące zapłacenie 486 tys. zł oraz prawie 600 tys. złotych. Już zapłaciliśmy prawie 40 tysięcy złotych kar. Sprawa miliona stu tysięcy złotych już trafiła do windykacji, ale udało nam się na razie wstrzymać płatność na poziomie Ministerstwa Finansów. To kuriozalna sytuacja, bo byliśmy kontrolowani kilka razy w roku i wszystko było w porządku. Potem te same urzędniczki z Izby Skarbowej przyszły na powtórne kontrole i naliczyły kary. To ogromna kwota, przecież do tego wszystkiego musimy też naliczyć odsetki za kilka lat. Działamy siedemdziesiąt lat, mamy 130 pracowników i jeśli kara nie zostaną cofnięte, to grozi nam upadłość, powiedziała prezes Eugenii Rębacz.

Efekt? Właściciele na ulicę, osoby ubogie tracą miejsce do jedzenia a fiskus? Też ostatecznie będzie niezadowolony, ponieważ pieniędzy zapewne nie odzyska. A właściciele? Może za 10 lat doczekają się sprawiedliwości w Strasburgu.

źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/19298- ... otych-kary
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:
saves

Kredyciki!!!! Ludzie chcą się pokazać i zakładają sobie tę podstępną pętlę na szyje. Czy naprawdę każdy musi mieć 120m mieszkanie, BMW M5 i wakacje na Seszelach (oczywiście na kredyt)? Żyję na poziomie na jaki mnie stać, nie mam kredytów, a dzień w którym się budzę i nic mnie nie boli, już uważam za udany i wspaniały.

------------------------------------

sushi2010

Bardzo wazna rzecz, na jaka zwrocono w artykule, to to ze czlowiek jest jednostka spoleczna i potrzebuje innych ludzi. Musimy, (my jako Polacy, bo mamy z tym troche problem), nauczyc sie zyc ze soba w zgodzie i przyjazni. To sie zaczyna od drobnych zyczliwosci na ulicy, w sklepie, w pracy. Nasze zycie jest wplecione w zycie innych ludzi, razem tworzymy wielka pajeczyne, jak ktos szarpnie z jednej strony, to ktos inny poczuje z drugiej. Musimy nauczyc sie siebie lubic, usmiechac sie do siebie, pomagac sobie. Jesli mam w komorce tylko dwa numery, to bede czekac na wiesci tylko od dwoch numerow, jak mam 20 numerow (ergo wiecej znajomych), to zawsze ktos zadzwoni, zawsze z kims sie moge spotkac. To wazne, zeby dbac o naszych przyjaciol i pozwalc im na czesta obecnosc w naszym zyciu.
Inna sprawa, ze przydalby sie nam, tak jak we Francji, zakaz dzwonienia do pracownikow po 6 wieczorem. We Francji szef nie moze dzwonic do swoich pracownikow po 6, jest to nielegalne, nie moze tez wysylac mejli. Prawo rozgranicza czas na prace i czas na rodzine i przyjaciol. Moze kiedys tez doczekamy takiego przepisu w Polsce.


=========================
Polak nie daje rady
Obrazek
Mamy ładne mieszkania, dobre samochody, płaskie telewizory i zagraniczne wakacje. I tyle samo co na Zachodzie depresji, psychoz, samobójstw oraz brutalny rynek pracy

A by nadążyć za światem, stawiamy sobie coraz bardziej wyśrubowane cele. Musimy być lepsi i płacimy za to najwyższą cenę. Ze swoimi zasobami odporności psychicznej i możliwością reakcji na stres jesteśmy nieprzystosowani do zmian, które wokół nas zachodzą. Ale rozwój odbywa się kosztem naszego życia. Kontakty z ludźmi są płytsze i ograniczone czasem.

Kto z nas pracuje osiem godzin? Zostajemy po godzinach, bierzemy pracę do domu. Siedzimy do drugiej w nocy. Jesteśmy niedospani. Żyjemy syndromem piątku. Czego nie zrobiliśmy przez pięć dni, to w piątek wieczorem zaplanujemy, jak to nadgonimy przez weekend. A od poniedziałku znów zastanawiamy się, jak zadowolić szefa, który będzie oczekiwał nowych pomysłów.

Jesteśmy jednym z najdłużej pracujących narodów w Europie. Chcąc nadgonić dystans do Zachodu, poświęcamy czas potrzebny na regenerację i życie osobiste.

Kraj ze szkodliwymi warunkami

- Z powodu zaburzeń psychicznych leczy się dziś dwa razy więcej Polaków niż na początku lat 90. Pyta pani, czy dzieje się tak dlatego, że leczenie jest bardziej dostępne, a szpitale na tym zarabiają? Większa liczba chorych wynika z narastania zagrożeń cywilizacyjnych. Powierzchowne relacje z innymi ludźmi, osamotnienie, bezrobocie, emigracja zarobkowa, pogoń za pieniędzmi, narastanie konkurencji pracowniczej, mobbing, brak ochrony socjalnej.

W relacjach zaczyna dominować agresja będąca wynikiem osobistej frustracji - niezaspokojonych potrzeb, szukania winnych, "że znowu innym wyszło, a nie mnie".

Podam pani kilka liczb:

* Między 1990 a 2004 r. częstotliwość rozpoznań zaburzeń psychotycznych (czyli m.in. schizofrenii, psychozy) wzrosła o 85 proc., a zaburzeń niepsychotycznych (np. lękowych, związanych ze stresem) o 220 proc. (raport Narodowy Program Zdrowia Psychicznego z 2009 r.).

* Polacy biorą też coraz więcej leków antydepresyjnych. W 2001 r. wykupiono 10 mln opakowań takich leków, a w 2009 r. już 13 mln (dane IMS Health).

* W 2012 r. 85 proc. Polaków stwierdziło, że warunki życia w naszym kraju są szkodliwe dla zdrowia psychicznego (badanie CBOS).

* W Polsce w 1989 r. życie odebrało sobie 3657 osób, a w 2013 r. 6097. W PRL byliśmy mniej samotni. Dziś pozostajemy sami z problemami psychicznymi. Zwykle to najbliżsi namawiają albo wręcz prowadzą chorego za rękę na wizytę u psychiatry.

Teraz te więzi są słabe. Pomoc nie przychodzi na czas. Samobójstwo staje się jedynym sposobem rozwiązania sytuacji beznadziejnych. Byle skończyć z życiem w zagrożeniu i napięciu.

Przed transformacją w 1989 r. depresji było znacznie mniej. Mieliśmy przede wszystkim problem z uzależnieniem od alkoholu. Frustrację ludzi budziło to, że tracą energię na użeranie się z absurdalnymi sytuacjami, jak kolejki, cenzura, pustki w sklepach. Tempo życia było wolniejsze. Gdy życie przyspieszyło, pojawiło się poczucie lęku, że nie zdążymy, że rozczarujemy, że przegramy. Mózg pracuje na wyższych obrotach i jeśli ten stan utrzymuje się latami, to nie wytrzymujemy.

Dla większości Polaków transformacja dała nadzieję na lepsze życie i sukces. Ale dla całkiem sporej grupy Polaków tamta zmiana niosła ze sobą poczucie lęku. Grupa około miliona osób związanych z PZPR, służbami, władzą plus ich rodziny, czyli w sumie z 5 mln ludzi, zaczęła się bać o to, co będzie, jak żyć z niewiadomą jutra. W społeczeństwie funkcjonowali z piętnem ludzi przegranych. Ich dzieci słyszały: "Na tych drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści", i traciły poczucie bezpieczeństwa.

Niewielu interesowało też, co dzieje się w odrapanych popegeerowskich blokach. A tam wielka grupa ludzi z dnia na dzień straciła poczucie stabilności ekonomicznej, bezpieczeństwa socjalnego. Ludzie ci zaczęli żyć w przekonaniu, że są niepotrzebni.

Trudno w nowej Polsce miały też osoby mniej przedsiębiorcze, które nie rozumiały nowych zasad gry rynkowej. Uciekały np. na rentę, popadając w coraz większy stres i degradację zdrowia.

Przypomniała mi pani moje słowa sprzed prawie 20 lat: "Łatwo jednej lub drugiej stronie wywołać stany społecznego lęku, przerażenia przed konkretnym zagrożeniem - choćby przed władzą politycznych przeciwników". Część społeczeństwa wciąż reaguje histerycznie na sytuację polityczną, a wzajemne przepychanki wskrzeszają lęki społeczne.

Politycy wykorzystują ten sam sprawdzony mechanizm: straszą sobą nawzajem, rozbudzają nadzieję na zmiany, wykazują niespełnione obietnice przeciwników, przypominają niezaspokojone potrzeby. To budzi frustrację w społeczeństwie, nasila uprzedzenia i agresję. Podatne są na to osoby, które wychowane były w postawie, by winy za własne niepowodzenia szukać na zewnątrz. Szukają grup społecznych, które mogą uznać za wroga i obwinić za nieszczęścia.

W latach 90. byli to komuniści i postkomuniści, jak zawsze dyżurni Żydzi, dzisiaj doszły nowe ofiary: geje, lesbijki, obcy. Ta agresja buzująca w społeczeństwie szuka ujścia, ostatnio na pogrzebie gen. Jaruzelskiego.


Chcieliśmy dogonić Europę. I doganiamy

- Czy 25 lat temu zaczęliśmy układać nasz świat w zły sposób? Nie dało się inaczej. Chcieliśmy dogonić Europę w standardzie codziennego funkcjonowania. Mamy ładne mieszkania, dobre samochody, płaskie telewizory i zagraniczne wakacje. Ale też podobną liczbę depresji, psychoz, samobójstw i brutalny rynek pracy. Trudniej nam sobie radzić z tymi problemami, bo w porównaniu z Zachodem jesteśmy wciąż za biedni, by państwo gwarantowało nam na właściwym poziomie dostęp do opieki zdrowotnej, do nowoczesnych leków, do opieki socjalnej.

Pyta pani, czy to oznacza, że kapitalizm przyczynia się do rozwoju depresji? Istota kapitalizmu, czyli prywatna własność środków produkcji, na pewno nie. Ale to, co nam przyniósł, czyli konkurencję rynkową, ten wyścig szczurów, poczucie niepewności zatrudnienia, może wpływać na rozwój stanów depresyjnych. W przypadku pojedynczego człowieka lęki i poczucie niepewności powodują, że koncentruje się on tylko na sobie, przestaje myśleć przyszłościowo i prospołecznie.

Powszechność takich odczuć prowadzi do bierności społecznej i ma to swoje konsekwencje nie tylko w niskiej wyborczej frekwencji. Obniżenie przyrostu naturalnego to właśnie pochodna stanów lękowych i koncentracji na sobie: nie zdecyduję się na dziecko, skoro nie jestem pewny jutra.

Kobiety chorują na depresję dwa razy częściej niż mężczyźni. Są obciążone taką liczbą zadań, że nie wytrzymują. Presja na sukces w pracy, dzieci, dom i często główny ciężar ekonomicznego dbania o rodzinę. Aby zapewnić najbliższym bezpieczeństwo, kobieta pójdzie sprzątać za ledwo ponad 1000 zł. I tego nie wytrzymuje. A ilu młodych mężczyzn siedzi w kasach w marketach? Zdrowych, wykształconych, dwa lata szukali dobrej pracy i nic.

Mają poczucie krzywdy, bezsensownie włożonego trudu w zdobycie wykształcenia. A jeśli żona ma podobną pracę? Biorą chwilówki, a potem pożyczają od rodziny, aby je spłacić. Czy ci ludzie mogą być szczęśliwi, mieć poczucie sukcesu? Raczej żyją ze stałym poczuciem lęku i z przekonaniem, że będzie jeszcze gorzej.

Około 40 proc. młodych Polaków wymaga finansowej pomocy rodziców. W wieku moich dzieci miałem pracę i byłem samodzielny. Dziś młodzi mają umowy śmieciowe, dorywczą pracę i brak perspektyw na bezpieczeństwo socjalne w przyszłości. To ogromna część społeczeństwa, która żyje bez poczucia własnej wartości. Cały problem polega na tym, że aby odbudować tę wiarę, najpierw muszą dostać szansę. A nie każdy ją dziś dostanie. Jak więc mają uwierzyć, że coś się zmieni?

Inni do emerytury będą spłacać kredyty na mieszkanie. Kiedyś młodzi gnieździli się w małych mieszkankach z rodziną, dziś są na swoim, choć kosztem kredytu. To poczucie na wielu wpływa fatalnie. Nie śpią po nocach, bo obawiają się, że stracą pracę, bank zabierze mieszkanie, a zobowiązanie jest na całe życie. Najpierw bezsenność, w dalszej kolejności depresja, lęki, uzależnienia, inne cywilizacyjne choroby somatyczne: nowotwory, choroby serca, cukrzyca.

Zwraca pani uwagę na to, że depresja to także problem krajów skandynawskich, gdzie tempo życia jest wolniejsze, poziom życia wysoki, zabezpieczenia socjalne doskonałe. Tam rozwojowi depresji sprzyja, jak się uważa, mniejsze natężenie światła słonecznego, bo to obniża poziom melatoniny, co zaburza zegar biologiczny. Swoje robi też zapewne sposób życia Skandynawów, tak odrębny od modelu europejskiego. Są poważni, refleksyjni, przyzwyczajeni do samotności. Często żyją w dużych odległościach od siebie. Wtedy trudniej rozładowywać emocje, koić lęki.

Trend coraz powszechniejszej zapadalności na depresję jest ogólnoświatowy, a przyczyny złożone.

Szacuje się, że na depresję choruje od 1,5 miliona do 3 milionów Polaków. Milion łyka leki antydepresyjne. Światowa Organizacja Zdrowia przewiduje, że w najbliższych latach depresja będzie najczęściej występującą chorobą. W gabinecie mam sportowców, menedżerów, prawników, rolników, milionerów w średnim wieku i młodych bezrobotnych. Mówią: "Nie wiem, jak sobie poradzić". Coraz częściej chorują młodzi, aktywni, z sukcesami.

źródło: http://wyborcza.pl/magazyn/1,139105,161 ... _rady.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Krętacz Komorowski: Teraz twierdzi, że nie chce wejścia do strefy euro. Wcześniej mówił, że to konieczne
Obrazek
Prezydent Bronisław Komorowski oświadczył, że nie ma planów szybkiego wchodzenia Polski do strefy euro. W kampanii nie warto walczyć z cieniem rzekomego szybkiego wchodzenia Polski do strefy euro, warto zajmować się sprawami konkretnymi - na tym polega racjonalność - podkreślił.

Komorowski w piątek w oświadczeniu wygłoszonym w swoim sztabie wyborczym w Warszawie powiedział, że w sprawie szybkiego wejścia Polski do strefy euro "takich planów nie ma i być nie może".

Przypomniał swoją deklarację i apel, jako prezydenta, by dyskusję w sprawie euro "przenieść na czas sensowny - to znaczy na czas po kampanii wyborczej do parlamentu". "To najwcześniej przyszły parlament będzie musiał się nad tą kwestią pochylić" - dodał.

"To, co dzisiaj się w tym zakresie dzieje, w moim przekonaniu jest niekoniecznie rozsądną i niekoniecznie prowadzoną w poczuciu odpowiedzialności za Polskę akcją polityczną - wyborczą, a nie dyskusją o sprawach ważnych dla Polski" - ocenił Komorowski, który ubiega się ponownie o wybór na urząd prezydenta RP.

Jednak Komorowski wcześniej mówił co innego. Na krótko przed kampanią prezydencką powiedział, iż wejście do strefy euro jest konieczne.

"Mam na myśli dyskusję, a potem ewentualne decyzje dotyczące członkostwa w strefie euro. To wymaga spokoju, konsekwencji."

źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/19330- ... -konieczne
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Polska ewenementem na skalę światową! Podatki dla najbiedniejszych są tutaj ekstremalnie wysokie, zaś dla najbogatszych - niskie
Obrazek
Polska to kraj podatkowych absurdów. Kuriozalnie niska kwota wolna od PIT powoduje, że najbiedniejsi Polacy muszą płacić rządowi stosunkowo wysoką stawkę podatku już od niewielkich - mających zagwarantować egzystencję - dochodów. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w przypadku wąskiej grupy najbogatszych. Zarabiający równowartość 1 miliona euro rocznie w Polsce zapłaci znacznie niższy podatek dochodowy aniżeli w Niemczech, Francji, Wlk. Brytanii, Hiszpanii, Austrii czy nawet w uchodzącym za podatkowy raj - Luksemburgu i Cyprze. Oto rzeczywistość III RP... "By zwykłym ludziom żyło się lepiej"?

Kwota wolna od PIT w Polsce wynosi 3091 zł (tj. równowartość ok. 750 euro), zaś podstawowa stawka podatkowa to 18 proc. W praktyce oznacza to, że jeśli ktoś w ciągu roku zarobi po oskładkowaniu 36 tys. zł (tj. 3 tys. zł miesięcznie), to fiskusowi będzie musiał odprowadzić 6,5 tys. zł podatku dochodowego. Co ciekawe - osiągając takie dochody na Słowacji musiałby zapłacić równowartość ok. 3,7 tys. zł podatku dochodowego, we Francji musiałby zapłacić równowartość ok. 600 zł, w Niemczech - równowartość ok. 140 zł, natomiast w Wielkiej Brytanii podatku dochodowego od takich dochodów nie musiałby zapłacić wcale. Wszystko to efekt obowiązujących w tych krajach kwot wolnych od podatku, które przeważnie stanowią wielokrotność polskiej kwoty wolnej od PIT. Tym samym mniej zamożna część społeczeństwa płaci tam niższe podatki, lub nie płaci ich wcale. W Polsce sytuacja jest zgoła odmienna. Tutaj decyzją rządzącej krajem ekipy PO-PSL ludzie muszą płacić podatek od dochodów, które mają im zapewnić biologiczną egzystencję. Tzw. minimum egzystencji, bez którego niemożliwe jest biologiczne przeżycie, to dochody na poziomie 6502,92 zł rocznie. Tymczasem rząd Platformy z rozmysłem i premedytacją nie podwyższa kwoty wolnej od podatku (3091 zł) już od 2008 roku, a według uchwalonego "Wieloletniego planu finansowego państwa" kwota ta, jeśli ekipa PO nadal będzie utrzymywać się przy władzy, nie zostanie podniesiona aż do 2017 roku!

Jednocześnie warto zauważyć, że w naszym kraju stawki podatkowe są wyjątkowo korzystne dla najbogatszych i najlepiej zarabiających. Dla przykładu: człowiek zarabiający równowartość 1 miliona euro (np. prezes jakiegoś dużego banku zagranicznego) rocznie w zapłaci w Polsce jedynie ok. 319 tys. euro podatku (w Polsce dla zarabiających powyżej 85 tys. zł rocznie obowiązuje 32 proc. stawka podatkowa). Osiągając takie dochody we Francji musiałby oddać fiskusowi 487 tys. euro (stawka 49 proc. przy uwzględnieniu kwoty wolnej na poziomie 5,9 tys. euro), w Niemczech 446 tys. euro (stawka 45 proc. przy kwocie wolnej - 8,3 tys. euro), w Wielkiej Brytanii - 444 tys. euro (45 proc., kwota wolna - 13,5 tys. euro), zaś w uchodzącym za podatkowy raj Cyprze - 343 tys. euro. (stawka 35 proc., kwota wolna 19,5 tys. euro).

Z powyższego płynie następujący wniosek: Pod względem podatkowym Polska jest wyjątkowa w skali świata. Obciążenia fiskalne dla najbiedniejszej części społeczeństwa są tutaj ekstremalnie wysokie, zaś dla wąskiej grupy najbogatszych - stosunkowo niskie. By żyło się lepiej! Prezesom, "Misiom" i innym beneficjentom patologicznego systemu III RP, nad którym pieczę sprawuje ekipa Platformy Obywatelskiej!

źródło:
http://niewygodne.info.pl/artykul5/0216 ... iatowa.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

tegepe

`Czytając takie informacje, można dojść do wniosku, że Polską rządzą DEBILIE!!!


------------------------

zaplutyfrustrat

Co to za kraj który walczy z barami mlecznymi? Czy właściciele tych barów jeżdżą najnowszymi mercedesami? Czy ich Klienci to zamożni ludzie? Czemu się idioto jeden z drugim z US za burdele nie weźmiecie albo kluby go-go nie weźmiecie? Do baru mlecznego odwagi nie trzeba a premia od domiaru będzie. Prawda urzędnicza żenado?

-----------------------

e.olsen

Jak mówi (śpiewa) klasyk: "Co by tu jeszcze spieprzyć, Panowie? Co by tu jeszcze?" To dewiza naszej (pożal się Boże) klasy politycznej. Dyletanci i nieudacznicy.

=====================
To nie koniec problemów barów mlecznych. Kolejne absurdy: nie dodasz jajka do kotleta
Wydawało się, że można już pieprzyć i imbirzyć w barach mlecznych. - Nic nie jest przesądzone, bary mleczne są w ciężkiej sytuacji - mówiła w Radiu TOK FM Joanna Solska z "Polityki". Po zakwestionowaniu dopłat na przyprawy, tym razem problemem mogą być jajka.

Od początku roku bary mleczne miały problem. Nowelizacja rozporządzenia dotyczącego dotacji dla jadłodajni ograniczała używanie przypraw w barach mlecznych. Jeśli więc w jakiejś potrawie znalazł się pieprz, imbir, lubczyk, majeranek, kolendra czy cynamon, bar mleczny tracił dotację

Po protestach właścicieli i klientów jadłodajni, Ministerstwo Finansów złożyło broń. Od kwietnia przepisy pozwolą na doprawianie posiłków i zachowanie dotacji. Ale to nie koniec. - Ministerstwo się pochwaliło, że sprawa jest załatwiona. Otóż nie jest załatwiona i bary będą padać - mówiła w audycji "EKG" w Radiu TOK FM Joanna Solska.

Dziennikarka "Polityki" wskazała na kolejną zmianę interpretacji dotyczącej dotacji dla barów mlecznych. Poszło o jajka i kotlety. I fakt, że państwo dofinansowuje tylko jarskie potrawy.

"No i zaczęły się domiary"

- Kiedyś dotowane jajko właściciel baru mógł użyć do jajecznicy czy kotleta i wszystko był ok - mówiła Solska. - Po zmianie interpretacji okazało się, że jajko do kotleta nie może być dodane. A jeśli jest dodane, musi być zaksięgowane jako jajko niedotowane. No i zaczęły się domiary - wyjaśniała dziennikarka.

Wszystko wskazuje więc na to, że to nie koniec kłopotów barów mlecznych. Czy Ministerstwo Finansów im pomoże? Michał Baj zapewniał w Radiu TOK FM, że resort rozważy rozłożenie części zobowiązań bądź ich umorzenie. Ale najpierw muszą się skończyć "postępowania administracyjne".

źródło + video: http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,1767 ... l#MTstream
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

Texas

Zatrudniam ponad 60 osób i tez jestem w trakcie zakładania holdingu w Angli- to nie dotyczy tylko małych firm. Thanks God we are in EU

=============================
Młody biznes ucieka z Polski przed ZUS-em i fiskusem

Obrazek
Obiecane przez rządzących lepsze traktowanie przedsiębiorców i nowa ordynacja podatkowa, nie przekonują właścicieli małych firm, którzy wzorem dużego biznesu uciekają z kraju przed ZUS-em i fiskusem.

Odkąd Polska jest w Unii, biznes można prowadzić na całym jej terenie. I coraz więcej małych przedsiębiorców korzysta z tej możliwości, bo rosnące składki ZUS i utrudnienia podatkowe stały się dla najmniejszych firm coraz bardziej ciążącą kulą u nogi. Pozbyć się jej postanowił Radek Krzysztofiak, elektryk z Warszawy, przeniósł swoją mikro firmę usług elektrycznych do Londynu. Mimo, że mieszka i pracuje w Polsce i nigdy nie planował emigracji zarobkowej. Czara goryczy przelała się gdy zachorował, a ZUS nie chciał mu wypłacić świadczenia zdrowotnego. - Okazało się, że jakieś trzy lata wcześniej raz w życiu spóźniłem się kilka dni z opłaceniem składki – wspomina przedsiębiorca.

Dla ZUS taka wpadka to jak próba popełnienia zbrodni. Człowiek z automatu staje się niesolidnym płatnikiem, któremu nie przysługują świadczenia chorobowe, bynajmniej nie od razu i nie w pełnej kwocie – dodaje z ironią przedsiębiorca. Wtedy policzyłem, że od początku prowadzenia firmy wpłaciłem już grubo ponad 70 tys. zł składek a efekt jest marny. Na koncie emerytalnym niewiele, a w razie choroby same kłopoty. W Anglii taka kwota wystarczy na blisko 20 lat opłacania składek, emerytura zamiast 600 zł., wyniesie minimum 600 funtów, a przedsiębiorca traktowany jest jak klient, a nie jak uciążliwy petent – kwituje przedsiębiorca.

Śladem elektryka, ruszył właśnie Krzysztof Kusz, który wcześniej pomagał mamie w prowadzeniu działalności artystyczno – wydawniczej z organizacją i obsługą eventów, drukowanie artystycznych ulotek, zaproszeń, nawet pamiętników rodzinnych, do tego artystyczne zdjęcia, filmy etc.

– Działalność wielowymiarowa, która podlegała różnym stawkom VAT, różnym terminom płatności podatków – wylicza Krzysztof. - Raz się pomyliliśmy, zapłaciliśmy podatek VAT w tym samym miesiącu co PIT z tej samej faktury. Okazało się, że VAT powinniśmy zapłacić w miesiącu wykonania usługi, a PIT w miesiącu wystawienia faktury. Absurd, że nie można było rozliczać tych podatków razem, a bez pomocy profesjonalnej księgowej łatwo o pomyłkę. Ale urzędników to nie obchodzi, wszczynają kontrole – bo muszą i zwykle są przy tym nieprzyjemni. Każą mandatami, do tego dochodzą odsetki karne. Przy słabszych wpływach takie wydatki to poważny kłopot dla małej firmy – żali się Krzysztof.

Młody Polak źle to wspomina i nie chce więcej takich sytuacji, dlatego swoją firmę postanowił założyć w Anglii. - Mam tam sporo znajomych mieszkających od lat, to zupełnie inny świat. Tam, jako mały przedsiębiorca pierwsze podatki płaci się dopiero po ponad półtora roku od startu firmy, do tego stawka wolna od podatku jest blisko dziesięciokrotnie wyższa niż w Polsce. A jak się pomylisz przy rozliczeniu, nikt nie traktuje cię jak przestępcy i nie każe od razu mandatem. Spokojnie wyjaśniają problem i pomagają gdy czegoś się nie rozumie. Dlaczego u nas tak to nie działa – pyta retorycznie chłopak. -Szczególnie, że polskie przepisy podatkowe ciągle się zmieniają, ten nieszczęsny VAT i PIT od niedawna można już płacić razem – dodaje.

Młody przedsiębiorca nie zmienił zdania o emigracji biznesowej, mimo hucznego ogłoszenia założeń do projektu nowej ordynacji podatkowej, która ma ulżyć polskim podatnikom. – Zmiany są konieczne i super, że prace wreszcie ruszyły. Ale już wiadomo, że zanim wejdą w życie, jeśli w ogóle wejdą, minie co najmniej dwa lata. Szkoda mi czasu na czekanie – kwituje.

źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/19341- ... i-fiskusem
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Odlot przedstawicielki władzy - twierdzi, że zarobki w Polsce i na Zachodzie Europy są na podobnym poziomie (sic!)

Rozzuchwaleni fikcyjnymi wynikami sondaży rządowego CBOS-u politycy Platformy Obywatelskiej tracą kontakt z rzeczywistością. Posłanka tej partii Joanna Fabisiak przekonuje, że zarobki na zachodzie Europy i w Polsce są na bardzo podobnym poziomie. Jednym słowem - odlot!


- "Zarobki są na bardzo podobnym poziomie. To jest pewna magia: że tam jest inaczej, że tam jest lepiej" – przekonywała dziennikarzy "Faktu" posłanka Platformy Joanna Fabisiak... Widać wyraźnie, że poszczególni przedstawiciele obecnej władzy zaczynają tracić kontakt z rzeczywistością.

Przypomnijmy pani Fabisiak, że zgodnie z oficjalnymi danymi GUS aż 80 proc. pracujących Polaków zarabia mniej niż wynosi wysokość minimalnej (podkreślmy to - minimalnej!) pensji w takich krajach jak Francja, Holandia czy Irlandia. Przeciętny Niemiec zarabia blisko 4 razy więcej niż przeciętny Polak. Podobnie sytuacja się ma jeśli porównamy zarobki statystycznego Polaka ze statystycznym Szwedem, Belgiem, Finem czy Holendrem. To umacnia nasz wizerunek w Europie jako dostarczyciela taniej siły roboczej, swoistego Bangladeszu Starego Kontynentu. Twierdzenie, że przeciętne zarobki w Polsce są na podobnym poziomie co przeciętne płace w Niemczech (średnio 3.449 euro / m-c), Wielkiej Brytanii (1.700 funtów / m-c), czy Holandii (3.175 euro / m-c) jest jakąś totalną aberracją.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul5/0213 ... nki-PO.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

pricasso

Dla mnie miłą rewolucją by było gdyby w moim ponad 10.000 miasteczku otworzyli drugie okienko.


------------------------

eisbergh

tak debilnych rozwiązań związanych z realizacja podstawowych zadan, jakie stoja przed przedsiębiorstwem uzytecznosci publicznej jaka jest poczta jakie sa w Polsce, to na całym swiecie nie ma...

-------------------------------

bogpan

A czy w takim wypadku w okienku Poczty Polskiej zatankuję auto?


-----------------------------

dawaj.flaszkie

Paczkę odbierzesz na Orlenie, paliwo kupisz w cukierni, a ciastka na poczcie.


--------------------------

mk30553

Oznacza to jeszcze większe kolejki. Chcesz zatankować paliwo, to czekaj, bo jedni chcą zjeść hotdoga a inni odebrać paczkę. Do tego jeszcze drukowanie fakturek. Żegnaj Orlen?

=========================

Poczta Polska na Orlenie. Przesyłkę odbierzesz na stacji benzynowej
Obrazek
Poczta Polska rozpoczyna współpracę z Orlenem. Od kwietnia na stacjach benzynowych będzie można odbierać przesyłki. Dla klientów oznacza to dostęp do paczek przez całą dobę, 7 dni w tygodniu.

Już w kwietniu klienci biznesowi Poczty Polskiej będą mogli nadawać przesyłki z możliwością ich odbioru na blisko 900 stacjach paliw Orlen. W pierwszym etapie współpracy możliwe będzie odebranie przesyłek Kurier48 z terminem doręczenia/wydania 48 godzin. W ciągu roku do oferty włączone zostaną kolejne usługi paczkowe i kurierskie, w tym usługa za pobraniem. Niebawem usługa ma być również dostępna dla klientów indywidualnych wysyłających paczki za pośrednictwem aplikacji Elektroniczny Nadawca bezpośrednio w placówkach pocztowych.

Poczta Polska oprócz standardowych dostaw kurierskich oferuje w blisko 4200 placówkach pocztowych usługę "odbiór w punkcie". Do końca 2015 r. sieć ta powiększona zostanie o blisko 1100 stacji paliw Orlen. Jak informuje Poczta, usługi paczkowo-kurierskie z opcją "odbiór w punkcie" z roku na rok cieszą się coraz większą popularnością. Liczba tak odbieranych przesyłek wzrosła o blisko 500 procent rok do roku.

Przedstawiciele Poczty Polskiej uważają, że grupą klientów szczególnie zainteresowanych nową usługą będą firmy z sektora e-commerce i liczą na podjęcie współpracy z największymi światowymi graczami sprzedaży internetowej, jak Amazon czy Zalando.

- Dzięki podpisanej umowie z operatorem Stacja z Paczką chcemy jeszcze mocniej być obecni na rynku e-commerce. Klienci dzisiaj oczekują jak najszerszego wyboru sposobu otrzymania przesyłki. Dlatego równolegle rozwijamy trzy kanały dostępu do naszych usług. Pierwszy to serwis kurierski oferujący usługi door to door dla klientów indywidualnych i biznesowych. W ramach drugiego skupiamy się na zapewnieniu klientom dostępu do sieci placówek pocztowych wraz z urządzeniami samoobsługowymi. Trzeci segment to możliwość odebrania swoich e-zakupów na stacjach paliw PKN Orlen i docelowo w punktach odbioru w ramach sieci retailowych - mówi Janusz Wojtas, członek zarządu Poczty Polskiej.

źródło: http://pieniadze.gazeta.pl/pieniadz/1,1 ... l#MTstream
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Weteran-prawdziwy

No tak. Trzeba ubierać GUMOFILCE żeby w GOWNIE się nie unurzać???

-----------------------------------

victor

właśnie przeczytałem że MO ma 59 lat. Ale się babka dobrze zakonserwowała! Nie dał bym jej więcej jak 57! Może do "Playboya" na rozbieraną sesję jej nie zaproszą ale do branżowego czasopisma zootechnicznego na rozkładówkę czemu nie?
==============================

Pani Monika w gumofilcach
Ostatnio eksperci KRRiT przejechali się po Monice Olejnik za chamstwo prezentowane przez nią na wizji. Rzecz jasna opinię wyrazili nie explicite, a tylko między wierszami. I co? I nic. Olejnik jest przecież zootechnikiem, a nie aktorką. Swojego braku kultury nie potrafi maskować.

Nie można się więc dziwić, że znów dała pokaz buractwa, atakując europosłankę PiS-u Beatę Gosiewską słowami „Wdowieństwo nie może odbierać rozumu”. Cóż tak wkurzyło M.O.? Otóż Gosiewska przypomniała skandaliczne zdjęcie wykonane tuż po katastrofie smoleńskiej, na którym Donald Tusk śmieje się do Władimira Putina i wykonuje gest zwany popularnie „żółwikiem”. Sytuacja ta kompromituje Tuska i to jest fakt. Nie sposób oczywiście wywodzić ze zdjęcia żadnych wniosków na temat samej katastrofy, ale na pewno można spokojnie przyznać rację żonie Tuska Małgorzacie, która nazwała kiedyś męża „gnojkiem”. No i wkurza się biedna Olejnik: jak tu bronić tego syfu – jaki jest koń akurat na tym zdjęciu każdy widzi… A to przecież nie wszystko, bo istnieje jeszcze film, na którym Tusk i Komorowski mają „banany” na gębach, czekając na przylot smoleńskich trumien… Ciężką pracę ma pani w tej oborze, pani Moniko, bez gumofilców ani rusz…

źródło: http://niezalezna.pl/65585-pani-monika-w-gumofilcach
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  Bing [Bot], tunka  »  1 gość

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM