Komentarz:
zbi-gg
To też ja zawsze daję parę zeta kurierowi - jego praca jest naprawdę dość koszmarna w świetle totalnej wojny cenowej. Też tak róbcie
=======================
30 paczek za 3 zł - jak się pracuje i zarabia w firmach kurierskich
Kierownik karze za nieprawidłowy kolor skarpetek, klient krzyczy za spóźnienie, a firma po cichu zmienia system płac. Ale największym terrorystą dla kuriera jest czas
"87 godzin to wieczność! Kosmos powstał szybciej!". Dokładniej 87 godzin, 22 minuty i 17 sekund - tyle idzie paczka z Memphis do Moskwy. Według Chucka Nolanda, kierownika logistyki firmy kurierskiej, to zdecydowanie za długo, więc krzykiem wbija do głowy pracownikom, że ten czas trzeba skrócić. Bo 87 godzin to hańba!
Choć to tylko film "Cast Away: Poza światem" (w roli głównej Tom Hanks), rzeczywistość niewiele się różni. - Generalnie czas rządzi wszystkim, a jest go zawsze za mało. I nie ma gdzie go zaoszczędzić - komentuje jeden z kurierów. Inni potwierdzają.
Gdy w styczniu napisałem artykuł o systemie płac w firmie DPD, odezwały się do mnie dziesiątki kurierów. Poznałem zasady działania sześciu czołowych firm kurierskich w Polsce: DPD, GLS, K-EX, DHL, UPS i Siódemki. Największe mają floty samochodowe liczące nawet po 2 tys. pojazdów i pracuje dla nich 2 tys. kurierów. Pracują dla nich bezpośrednio jako samozatrudnieni albo pośrednio poprzez firmy przewozowe. Również samochody nie należą bezpośrednio do firm kurierskich, lecz właśnie do kurierów lub firm przewozowych. Nie ma danych pokazujących, kto jest liderem. Nieoficjalnie mówi się, że na prowadzenie wychodzi DPD, które pół roku temu przejęło Siódemkę.

- Firmy przewozowe to zwykle biznesy panów po pięćdziesiątce. A kurierzy? To młodzi chłopcy, dla nich to często pierwsza praca. Interesują się samochodami, często są po technikach mechanicznych, niektórzy zaocznie studiują, ale są i tacy ledwie po gimnazjum. Traktują to jako pracę tymczasową. Odłożą trochę pieniędzy i szukają innej pracy. Byłem szefem kurierów w oddziale przez dwa lata, obsada zmieniła się w tym czasie trzykrotnie. Jest też trochę kurierów w wieku 30-40 lat, ci zwykle mają nawet wyższe wykształcenie, ale to pokolenie, w którym wszyscy na studia szli - mówi Michał, były pracownik DHL.
Poprosiłem wymienione firmy o stanowiska wobec wszystkich przytoczonych przez kurierów faktów. Tam, gdzie odpowiedzi nie ma, firmy zasłaniały się tajemnicą handlową lub podwykonawcami, np. "płacimy określone kwoty podwykonawcom, oni sami rozliczają się ze swoimi pracownikami". To nie do końca prawda - stawki są płynne i firmy kurierskie mają na nie wpływ. K-EX i UPS w zasadzie wszystkie pytania uznały za naruszające tajemnicę handlową.
Praca w każdej firmie kurierskiej wygląda podobnie, z drugiej strony w jednej firmie, a nawet w jej poszczególnych oddziałach zasady, kwoty czy godziny pracy mogą się różnić. Dlatego podane stawki czy rodzaje kar nie są uniwersalne. Opisani niżej kurierzy pracują w największych na rynku firmach, inaczej rzecz się ma w małych firmach czy u kurierów rowerowych.
Godzina piąta, minut trzydzieści
Kurier wstaje skoro świt i wskakuje w firmowe ubrania, w których wygląda jak wszyscy jego koledzy. Ten z DPD zwykle będzie w czerwono-czarnym ubraniu, z Siódemki - w czerwono-szarym. - My pod koszulami firmowymi musimy mieć biały podkoszulek, inny kolor w rachubę nie wchodzi. Inaczej płacę karę 20 zł - mówi kurier z UPS. Jego kolega z DHL dodaje: - Nie mogę nosić białych skarpetek, tylko czarne i tylko za kostkę. Buty też czarne - bez znaczków. No i kurier z długimi włosami nie może mieć ich rozpuszczonych. Za te skarpetki to mi się już w sumie zebrało kilka stówek kar.
GLS jest mniej restrykcyjny: "Kurierzy mają obowiązek utrzymywania odzieży w czystości i porządku. (...) zaś w zakresie skarpet, bielizny i tym podobnych elementów ubioru nie nakładamy żadnych wytycznych".
Za komplet ubrań kurier płaci z własnej kieszeni. W UPS to koszt ok. 600 zł (kurtka, kamizelka, spodnie długie i krótkie, koszule z długim i krótkim rękawem). W DPD podobnie. Kilkaset złotych trzeba też wyłożyć na ciuchy w Siódemce. Stosunkowo tanio jest w K-EX: polar - 60 zł, bluzka - 30 zł.
DPD: "Pokrywanie przez kuriera kosztów stroju to standard. Bierzemy na siebie połowę tych kosztów. To odzież wysokiej jakości, zapewnia kurierowi wygodę i bezpieczeństwo (zawiera elementy odblaskowe)".
Firmowo ubrany pracownik wyrusza własnym lub należącym do firmy przewozowej samochodem do magazynu. Kurier DPD: - Zapytałem kiedyś szefów, dlaczego za reklamę na moim aucie mi nie płacą. Machnęli ręką i stwierdzili, że tak jest, i koniec. Jak w knajpie jest nalewak z logo jakiegoś browaru, to ten browar płaci knajpie za tę reklamę, prawda? Albo wchodzą w jakiś barter. A nie tak, że ja, szef knajpy, za darmo wam tu machnę reklamę piwa. Zresztą może i w knajpach się zmieniło. Nie wiem, dawno nie byłem, nie mam na to czasu.
Godziny rozpoczęcia pracy w magazynie są różne. W jednym z oddziałów GLS trzeba być równo o 5, w DPD o 7.10. I tu, i tu spóźnienie równa się 50 zł kary. Kurier to też magazynier, zdejmuje paczki z taśmy, skanuje, układa w aucie. I tak przez dwie godziny. Jak są palety, to samemu ciężko, bo czasem waży to kilkaset kilogramów.
Kurier GLS: - Biorę trzech chłopaków, zdejmujemy, a potem odwdzięczam się im przy ich paletach. To wszystko powinni robić pracownicy magazynów, ale ich jest za mało, bo firmy oszczędzają.
Po dwóch godzinach kurierzy wyjeżdżają w końcu w trasę zarabiać, bo w magazynie pracują "za darmo". Przynajmniej wielu, których pensja nie ma żadnej stałej podstawy, a składa się tylko z opłat za dostarczone paczki. Część ma stałą pensję od firmy przewozowej i obowiązkową minimalną liczbę paczek do dostarczenia.
GLS: "Załadunku dokonują kurierzy, ponieważ pojazdy stanowią własność firm transportowych i kierowcy muszą powrócić nimi do bazy. (...) Zwiększa to bezpieczeństwo poprzez zmniejszenie liczby osób mających styczność z każdą przesyłką. Poranny załadunek należy do zakresu obowiązków objętych wynagrodzeniem uzgadnianym i wypłacanym firmom transportowym, które odpowiadają za politykę wynagradzania swoich kurierów".
DHL: "Kierując się wygodą i ergonomią pracy, kurierzy zdecydowanie preferują samodzielne kompletowanie paczek i załadunek samochodu z uwzględnieniem planu trasy".
DPD: "Kurier sam najlepiej zna swoją codzienną trasę i przestrzeń do ładowania w swoim samochodzie. Wie, jak układać paczki, żeby tę przestrzeń optymalnie, ergonomicznie wykorzystać, oraz jak najlepiej zorganizować swój dzień pracy".
Co na to kurierzy? Owszem, samodzielny załadunek ułatwia późniejszą pracę, ale dlaczego za darmo?
Jak posłowie do Madrytu
"Kiedyś to były czasy" - w oczach kurierów pojawia się błysk. Kiedyś dostawali 100 przesyłek do rozwiezienia i było im mało. Jakby mieli 200, też by rozwieźli. Choćby mieli całą dobę pracować. Dziś to co innego. Bo "kiedyś" firmy płaciły ok. 3 zł za każdą dostarczoną paczkę. Teraz płacą podobnie, ale... za tzw. stopa, czyli za każdy adres. Gdy dziś kurier przywozi do firmy 30 paczek, to dostaje 3 zł, bo firma jest pod jednym adresem. Kiedyś dostawał za to 90 zł.
Były szef kurierów w jednym z oddziałów DHL: - Stawki ustalane były na podstawie wskaźnika średniej liczby dostaw na godzinę. Dla przykładu: kurier ma stawkę 4 zł za "stopa", ale zaczyna szybciej od innych obsługiwać dany rejon. Jego wskaźnik rośnie i jeśli utrzyma się kilka tygodni, to stawka za "stopa" musi być obniżona do 3,50 zł. A wszystko pomyślane tak, by kurier miesięcznie nie zarobił na rękę więcej niż 3 tys. zł.
Bywa, że kurierzy o zmianach stawek i sposobów płac dowiadują się ostatni - gdy zaczną analizować, czemu przelew przyszedł mniejszy.
Do zarobków dochodzą dodatkowe kwoty za tzw. strefy. Pierwsza strefa - zwykle w promieniu 25 km od punktu wyjazdu - nie jest dopłacana, kolejne tak. Czasem jest to większa o kilka złotych kwota za dostarczenie paczek pod dany adres, czasem jednorazowa dopłata w wysokości kilkunastu lub kilkudziesięciu złotych. Ale i tu jest problem.
Kurier DPD: - Jadę poza strefę 15 km do wsi, by dostarczyć paczkę, ale zlikwidowano w tej wsi urząd pocztowy i przypisano jej kod pocztowy miejscowości z pierwszej strefy. Nieważne, że przejechałem kilkadziesiąt kilometrów, liczy się kod, więc dopłaty nie mam.
Kurier K-EX (ze wschodniej Polski): - Jestem jak ci posłowie - jeżdżę samochodem, ale liczą mi kilometry lotnicze, po prostej od punktu A do punktu B. I na przykład dojazd do punktu B wynosi 76 km, ale licząc po prostej to jest 49. Czyli nie byłem w czwartej, lecz zaledwie w drugiej strefie. A przecież ja nie mam jak skrócić drogi, przez Bug pontonem nie przepłynę!
Oprócz rozwożenia paczek kurierzy jednocześnie odbierają je od klientów, którzy chcą je dopiero nadać. Tu system płac jest lepszy, bo zwykle od paczki: w Siódemce kurier dostaje 3,20 zł, w DPD - 3,50, w GLS - 3 zł. Wyjątkiem jest K-EX, który przy odbiorze paczek płaci od adresu - i to zaledwie 2,40 zł.
Gdzieniegdzie są jeszcze opłaty wagowe. Kurier DPD: - Dawniej przy odbiorach dostawałem 5 gr za każdy kilogram, potem 3 gr. Teraz też płacą mi 3 za każdy kilogram, ale tylko w paczkach powyżej 5 kg. Dostaję zlecenie na odebranie 300 trzykilogramowych paczek od jednego klienta - w sumie 900 kg. Ile dostaję opłaty wagowej? Tak, zero groszy. Wcześniej dostałbym 27 zł.
Kurier K-EX: - Ja mam 2,40 zł od adresu i około 2 gr za kilogram, jeśli paczka waży więcej niż 5 kg. Ale jest limit - za odbiór wielu przesyłek w jednym miejscu mogę dostać maksymalnie 40 zł.
Skuteczność dostarczeń jest kolejną składową zarobków. Można za nią zostać nagrodzonym lub ukaranym. Do tego wskaźnika nie wliczane są przypadki, gdy odbiorcy nie ma lub na przesyłce został wpisany zły adres. Gorzej, gdy ktoś odmawia odbioru - to jest wliczane do skuteczności. I często się zdarza - głównie z powodu nachalności firm telekomunikacyjnych i marketingowych, które wysyłają niechciane przesyłki (umowy, karty kredytowe, oferty) lub treść umów różni się od tego, co przedstawiono klientowi przez telefon.
Kurier K-EX: - Jak dostarczę wszystkie paczki, mam nagrodę 20 zł. Ale jeśli moja skuteczność wyniesie mniej niż 96 proc., to dostaję karę. Raz miałem 90 proc. i obcięli mi 40 zł.
Złotówka za rozmowę
Pytam moich rozmówców, czy są jakieś przyjemne chwile, przygody w czasie pracy. Czasem poznają znanych ludzi, choć nie zawsze jest miło. - Doręczałem przesyłkę pewnej znanej aktorce, która mieszka na obrzeżach Warszawy. Wysłała do mnie sprzątaczkę. Mówię, że odbiorca musi być osobiście, żeby pokwitować odbiór. Sprzątaczka wraca do aktorki i znów do mnie: Szefowa kazała wziąć przesyłkę i koniec. Tłumaczę jeszcze raz, więc sprzątaczka robi jeszcze jeden kurs i znów to samo! Nie wiem, co pani wielka gwiazda robiła, ale się uparła i nie zeszła do mnie! Wyobraża pan sobie? Nie wiem, co było w paczce, ale skoro nie zeszła, to nie mogłem paczki zostawić, i wróciła do magazynu. Na szczęście nie przyszła na mnie żadna skarga - opowiada jeden z kurierów.
Inny śmieje się z pytania o napiwki: - Jak już ktoś daje, to starsi ludzie. Dołożą złotówkę więcej i zaczynają rozmowę, opowiadają o życiu, swoich problemach, psioczą na polityków. Siedzą całe dnie sami w domu, więc wizyta takiego kuriera to dla nich atrakcja.
Jeden z warszawskich kurierów musiał pewnego razu wzywać policję: - Dostarczałem paczkę dla ważnego prezesa ważnej firmy. Podpisał mi się na papierach, ale były to bazgroły. Wytłumaczyłem, że podpis musi być czytelny, a on na to, że ma ważniejsze sprawy i nie ma już czasu na mnie. Zaczęła się kłótnia, aż po kwadransie wezwałem policję, bo nie mogłem nigdzie jechać bez czytelnego podpisu. Czekając na nią, straciłem w sumie półtorej godziny, ale podpis w końcu uzyskałem. Tylko potem to dopiero musiałem gonić czas!
Rozwożenie paczek trwa kilkanaście godzin. Klienci czasem narzekają, że kuriera nie ma o umówionej godzinie.
Kurier z UPS: - Owszem, narzekają, więc niech policzą. Przyjmijmy, że mam 50 przesyłek, choć zwykle jest ich dużo więcej. I przyjmijmy, że jeżdżę 12 godzin, czyli na każdą z nich mam niecałe 15 minut - dojazd, dostarczenie przesyłki, zeskanowanie jej. A co, jeśli są korki lub wypadek na drodze? A co, jeśli odbiorcy nie ma w domu? Oczywiście, zdarza się, że pod jeden adres mam dostarczyć kilka, kilkanaście paczek - wtedy wychodzi krócej.
A propos skanowania - za korzystanie z przenośnych skanerów kurierzy płacą z własnej kieszeni, mimo że należą one do firm. Siódemka bierze za to 30 zł miesięcznie, K-EX - 70 zł, DPD - 115. Wyjątkiem jest UPS - kurierzy nie płacą.
Jako tirowiec mogę więcej
Chuck Noland w "Cast Away: Poza światem" po czterech latach dostarcza właścicielowi jedną z paczek, które zaginęły w katastrofie lotniczej. I dziękuje odbiorcy, mówiąc, że paczka uratowała mu życie. Kurierzy, z którymi rozmawiam, śmieją się z tej sceny: "Zapomnieli pokazać, jak główny bohater dostaje karę za tak duże opóźnienie w dostawie".
Kary to zmora każdego kuriera. O ich przyznaniu mogą się dowiedzieć na przykład wieczorem, gdy zjeżdżają do magazynu zdać raport i pieniądze, zwrócić nieodebrane paczki i te, które dopiero mają być nadane.
Oprócz wymienionych wcześniej kar za nieprawidłowy ubiór "oberwać" można za wiele innych naruszeń.
Jeśli klient nieczytelnie się podpisze na umowie z firmą telekomunikacyjną albo zapomni wypełnić którąś rubrykę, a kurier z K-EX tego nie sprawdzi, dostanie karę 50 zł. Brudny samochód w DHL oznacza karę 50 zł. Reklamacja od klienta w UPS (bo na przykład kurier nie zdążył na umówioną godzinę) - 100 zł.
DPD zapewnia, że kary stosuje tylko za najważniejsze kwestie: "Kurierzy ponoszą odpowiedzialność za niedopełnienie pewnych formalności, które skutkują niewłaściwym statusem paczki, nieterminowym doręczeniem czy niedostarczeniem paczki".
Brak dopłaty paliwowej, wieczny wyścig z czasem, malejące stawki, kary, opłaty za skaner i firmowy ubiór, często kilkanaście godzin pracy - to wszystko sprawia, że wielu kurierów ma dość. Zarabiają 2-3 tys. zł na rękę. Czy poleciliby komuś tę pracę?
Były kurier K-EX (34 lata, odszedł w styczniu po dziesięciu latach w kurierce, magister politologii, teraz kierowca na trasach międzynarodowych): - Jak to polecić? - jest zdziwiony pytaniem.
Były kurier GLS (27 lat, po technikum mechanicznym, po czterech latach zrezygnował z pracy kuriera): - W ogóle nie polecam, zrezygnowałem ze względów ekonomicznych. Teraz jako tirowiec mogę zarobić 1,5-2 tys. zł za tydzień. Pojadę trzy razy w miesiącu i mam 6 tys.
Kurier DPD (48 lat, rencista, 5 lat temu zaczął pracę kuriera ze względu na trudną sytuację finansową): - Musiałbym się długo zastanawić, a niestety muszę kończyć. Obudziła się moja córeczka, dla której wciąż nie mogę znaleźć czasu i zna tatusia tylko z weekendów, więc idę się nią zająć.
źródło:
http://wyborcza.biz/biznes/1,101716,175 ... ch.html#MT