Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Wojska rosyjskie rozpoczęły nową inwazję na Ukrainie? Czy to początek wyniszczającej wojny o "MittelEuropę"?
Obrazek
Gdy oczy całego świata zwrócone są w stronę Paryża, gdzie grupa terrorystów zaatakowała redakcję gazety oraz koszerny sklep, z Ukrainy dochodzą niepokojące informacje o wznowieniu inwazji rosyjskiej armii. Ukraińskie cele są atakowane przez czołgi, moździerze i rakiety GRAD. Jak zareaguje na tą agresję europejska dyplomacja? - Nijak. Pójdzie ramię w ramię z Siergiejem Ławrowem w marszu pt.: "Je suis Charlie".

W kontekście masakry w Paryżu oraz rozpoczęcia nowej inwazji wojsk rosyjskich na Ukrainie warto przytoczyć opinię Andrieja Iłłarionow, byłego doradcy Władimira Putina, który pod koniec listopada ubiegłego roku w wywiadzie udzielonym "Gazecie Polskiej" powiedział rzecz następującą:

"Wpływy Kremla nie kończą się na znanych politykach, ale są też silne w pewnych środowiskach czy ruchach politycznych, których Europa nie traktuje z należytą uwagą. (...) Na początku 2015 r. rozpocznie się kolejna islamska wiosna. Tylko tym razem nie w krajach arabskich, lecz w Europie. Celem będzie polityczny paraliż Europy. Do tego stopnia, by nie była w stanie przyjść z pomocą zaatakowanym krajom w przestrzeni postsowieckiej."

Z powyższych słów można wywnioskować, że kiedy w Europie Zachodniej na dobre wybuchnie "islamska wiosna", której zwieńczeniem będą krwawe akty terroru kanalizujące przekaz medialny jedynie do poziomu bezpośrednich relacji LIVE z miejsc wybuchów bomb czy kolejnych ulicznych strzelanin, wojska rosyjskie przystąpią do zmasowanego ataku na południową i centralną Ukrainę. Jeśli były doradca Putina ma racje, to warto zadać pytanie czy Rosjanie zatrzymają się na Kijowie, czy pójdą dalej? Co z zamieszkałą w 40 proc. przez Rosjan Łotwą? Co z sąsiadującymi Estonią i Litwą? Co z pełnym Rosjan (po otwarciu przez władze naszego kraju granic z Obwodem Kaliningradzkim) polskim Trójmiastem?

Czytaj więcej: Rosyjskie drony nad Ukrainą. Czy Putin uderzy pod osłoną zamachów we Francji? (Niezalezna.pl)
Czytaj więcej: Islamska destabilizacja Europy służy Kremlowi. Były doradca Putina ostrzegał w "GP" (Niezalezna.pl)

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul5/0198 ... Europe.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Krytyczna sytuacja ukraińskich obrońców lotniska w Doniecku. Czy zbliża się koniec epopei "cyborgów"?
Obrazek
"Donieckie lotnisko pozostaje pod kontrolą ukraińskich wojsk" - podaje wciąż dowództwo ukraińskiej operacji antyterrorystycznej. Ale ten suchy, oficjalny komunikat zdaje się skrywać prawdę o dramatycznej sytuacji obrońców, którzy w tej chwili walczą już resztkami sił o każdy metr zrujnowanego terminalu. Jak długo jeszcze wytrzymają?

- Od 15 do 20 Czeczenów jest zablokowanych przez naszych żołnierzy w piwnicy. Boją się wyjść, bo wiedzą, że zostaliby zdjęci ogniem z broni ręcznej. Separatyści są też na piętrze nad nami, ale oni też są przygwożdżeni przez naszych - przekazał w nocy z czwartku na piątek stacji Ukraine Today "Bars", dowódca kompanii Prawego Sektora walczącej na donieckim lotnisku

Więcej + video: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... BoxNewsImg
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Lotnisko w Doniecku odzyskane. „Zmasowana operacja” ukraińskiej armii
Obrazek
Donieckie lotnisko jest pod kontrolą sił ukraińskich. Po nocnej „zmasowanej operacji” odzyskały one prawie cały teren lotniska – przekazał Andrij Łysenko, rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy.

Ofensywa została przeprowadzona w nocy z soboty na niedzielę. Jednocześnie strona ukraińska podkreśliła, że operacja nie jest naruszeniem planu pokojowego z Mińska, a przywróceniem stanu z początku obowiązywania rozejmu. Łysenko dodał również, że w ciągu ostatniej doby zginęło czterech ukraińskich żołnierzy, a 32 zostało rannych.

Niektóre media informowały, że ofensywa Ukraińców dotarła do samego Doniecka, jednak dowództwo ATO (operacji antyterrorystycznej) temu zaprzeczyło.

Z kolei MON Ukrainy poinformował na swojej stronie, że w niedzielę rano pod osłoną ognia artylerii ewakuowano rannych obrońców lotniska. „Wszyscy ranni zostali przewiezieni do szpitala, w którym zostanie im udzielona niezbędna pomoc”– podano w komunikacie.

Walki o lotnisko w Doniecku trwają od dawna. Terrorystom nie udało się przejąć go w całości, ponieważ części obiektu zażarcie i bohatersko bronią ukraińscy żołnierze, nazywani „cyborgami”.

Od kilku dni trwały ostre walki o kontrolę nad nowym terminalem lotniska w Doniecku, gdzie przebywali obecnie ukraińscy żołnierze. 15 stycznia podczas wymiany ognia zginęło dwóch z nich, 16 stycznia jeden a 11 zostało rannych. Ukraińcy byli nieustannie ostrzeliwani z Gradów, moździerzy i ciężkiej artylerii.

15 stycznia do sieci trafiło wstrząsające nagranie z lotniska, które wykonali wolontariusze organizacji Armia SOS. Widać na nim zniszczone terminale, wieżę kontroli lotów i ślady po wybuchach pocisków.

Więcej: http://niezalezna.pl/63352-lotnisko-w-d ... kiej-armii
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

dandar

Jak ohydną, nieludzką kreaturą trzeba było być, żeby spuścić psy wojny.Giną ludzie, giną ludzie po obu stronach - przerażeni, pokaleczeni. Nienawiść i pogarda jakie tam mają żyzną glebę, zatruwają wszystkich. Jedni wysłani na wojnę, której nie chcieli, inni walczący kałachami i rosyjskimi czołgami (Putin nic za darmo nie dał - przyjdzie im płacić słono za "bratnią pomoc ze wschodu") o stworzenie własnej administracji - która i tak, jeśli powstanie będzie żyła na łasce pana z Kremla. Jeszcze inni giną wysłani na rozkaz Putina - ich matki nawet mają nie wiedzieć gdzie gniją trupy ich dzieci. Są jeszcze zwyczajni bandyci - takich wojna zawsze przyciąga. Są przecież miliony cywilów, którzy rzekomo są przez separatystów bronieni przed krwawą Ukrainą - tylko że zanim nie chwycili za broń, zanim nie rozmieścili wyrzutni wysłanych z Rosji między blokami - nikt tam nie ginął. A teraz? Teraz jest krew i przemoc. I codzienny strach. Niech chociaż raz piewcy krwawej polityki Kremla zamilkną, niech przestaną bredzić że to "słuszna zemsta za Majdan", że to "walka powstańców o wolność". Rozważcie tylko jedno - nikt nie ginął zanim Putin nie wysłał tam swoich Striełkowów, swoich kaukaskich psów wojny - tych ludzi którzy przed kamerami potrafili się przejęzyczyć i wykrzykiwać w Donbasie że są "samoobroną... Krymu". Zamilczcie piewcy Putina choć przez chwilę, pomyślcie nie o tych przerażonych ukraińskich żołnierzach, nie o tym Ukraińcu któremu separatyści odrąbali rękę siekierą (jaki ponury chichot historii w kontekście wycieranego przez was Wołynia) - pomyślcie o tych cywilach na filmie, których śmierć w dniu upadku lotniska w Doniecku doprowadziła do takiej rozpaczy. Nie myślcie przez chwilę o tym czy to była prowokacja separatystów czy ślepy ostrzał Ukraińców - pomyślcie tylko o tym jak wyglądał Donieck przed tym kiedy wasz mocodawca - Putin - postanowił "wziąć go w obronę".

=================================
Ten film mówi o brutalności wojny na Ukrainie więcej niż wszystkie teksty. Tak rosyjscy separatyści znęcają się nad ukraińskimi jeńcami [WIDEO]
Obrazek
Rosyjscy separatyści przywożą jeńców na plac. "Żryj tę flagę, suko", "trafiliście do piekła" - wołają. W innej scenie widać potwornie okaleczone ciała zabitych żołnierzy oraz zwłoki przewożone autem. "Samochód mi cały pobrudzili" - komentują separatyści. To wideo mówi o brutalności wojny na Ukrainie więcej niż wszystkie teksty. Z tego powodu zdecydowaliśmy się na jego publikację.

Od 11 stycznia obserwujemy wznowienie regularnych walk między ukraińskim wojskiem a rosyjskimi separatystami. Starcia przybierają na sile - w ostatnich dniach separatyści zapowiedzieli ofensywę sięgającą poza granice obwodu donieckiego, media podały też informację o kapitulacji sił rządowych, które od miesięcy broniły lotniska w Doniecku. Według OBWE od kwietnia 2014 roku na wschodzie Ukrainy zginęło ponad 5 tys. osób.

Te liczby oraz wiadomości o konflikcie na Ukrainie aktualizowaliśmy wiele razy. Z czasem tragiczne doniesienia stają się codziennością, a my wszyscy się do nich przyzwyczajamy. Z tego powodu zdecydowaliśmy się na publikację filmu, który od kilku dni krąży w sieci.

Niektóre zawarte w nim sceny były bardzo drastyczne; ze względu na widok okaleczonych, rozczłonkowanych ciał nie zdecydowaliśmy się na pokazanie ich bez cenzury. Wideo nadal zawiera jednak brutalne ujęcia. To właśnie jest prawdziwy obraz każdej wojny - nie tylko tej toczącej się za naszą wschodnią granicą.

Więcej + video: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... ej.html#MT
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

belzebub lemański 666

hitlerowi też rzucili na pożarcie Czechy i Morawy - to miało go nasycić. Ruska swołocz ma się nasycić Ukrainą - tępa tchórzliwa polityka homolobbystycznego Zachodu. Tak czy owak wojny nie unikniemy.

=======================

Prorosyjscy terroryści zapowiedzieli brankę do wojska. A na wschodzie największa bitwa tej wojny… Sprawdź, co się dzieje na Ukrainie!
Obrazek
Wszystko wskazuje na to, że tzw. separatyści działający na terenie Ukrainy liczą na kolejne wsparcia militarne ze strony Moskwy.

Mimo ciężkich walk, rebeliantom wciąż nie udaje się zdobyć tzw. występu debalcewskiego. Niewykluczone, że nadszedł już moment, w którym do akcji wkroczą regularne oddziały rosyjskiej armii.

Liderzy samozwańczych republik ludowych, jakie powstały na ukraińskim terytorium: Igor Płotnicki i Aleksander Zacharczenko oświadczyli, że są gotowi do wstrzymania ognia i powrotu do rozmów. Z kolei prezydent Rosji Władimir Putin wyraził „skrajne zaniepokojenie” sytuacją w Donbasie i również wezwał do wstrzymania walk i przystąpienia do negocjacji.

Najwyraźniej prorosyjscy terroryści potrzebują czasu na przegrupowanie oddziałów i uzupełnienie swoich dotychczasowych strat. Ogłoszenie mobilizacji w takim momencie może oznaczać tylko jedno - Donbas czeka przybycie kolejnych tysięcy rosyjskich żołnierzy.

Warto pamiętać, że powrót na ukraiński front regularnych oddziałów rosyjskiej armii może mieć równie wyniszczające skutki, jakie przyniosła ofensywa „zielonych ludzików” w sierpniu. Zakończyło się to militarnym kataklizmem Ukrainy.

Rejon Debalcewa, o który toczą się walki jest - pod względem strategicznym - znacznie ważniejszy niż lotnisko w Doniecku, które jako cel rosyjsko-ukraińskiej batalii obrosło już legendą. Dlatego, jak podaje podaje dziennik Adama Michnika, nie brakuje wielu ofiar po obu stronach. Według rzecznika sztabu generalnego Władysława Selezniowa, obecnie szpitale zapełniły się 450 rannymi żołnierzami ukraińskimi. Tylko w niedzielę zginęło 5 wojskowych. Straty po drugiej stronie są znacznie większe: zginęło aż 180 prorosyjskich terrorystów, a 250 jest rannych.

To już nie pojedyncze starcia jak pod Iłowajskiem czy na donieckim lotnisku. To najzacieklejsza i największa bitwa wojny rosyjsko-ukraińskiej. Operacja bojowa na pełną skalę, angażująca wojska zmechanizowane, wymagająca współpracy zwiadu, piechoty, artylerii sił pancernych, środków radiolokacyjnych i rozpoznania artyleryjskiego

— napisał Jurij Butusow, ukraiński dziennikarz specjalizujący się w wojskowości.

źródło: http://wpolityce.pl/swiat/232299-proros ... a-ukrainie
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


W Rosji i na Ukrainie rośnie opór przeciwko wysyłaniu żołnierzy na bratobójczą wojnę
Obrazek
W zaciszu gabinetów toczą się negocjacje o pokoju dla Ukrainy, tymczasem wojna zbiera krwawe żniwo, wywołując społeczny opór po obu liniach frontu. W Rosji rośnie w siłę ruch protestacyjny rodzin żołnierzy zmuszanych do udzielania "bratniej pomocy". Na Ukrainie taki sam sprzeciw wywołuje niekończąca się mobilizacja. Wspólnym koszmarem rodzin jest perspektywa powrotu bliskich w cynkowych trumnach, znanych pod kryptonimem "Gruz (ładunek)-200".

Prezydent Władimir Putin zaprzecza, jakoby w walkach na Ukrainie uczestniczyły regularne jednostki rosyjskiej armii. Zaprzecza mimo faktów, takich jak publiczne zeznania jeńców z pskowskiej dywizji desantowej, wziętych do niewoli w letniej kampanii 2014 r. W internecie można obejrzeć nagranie, w którym Putin twierdzi, że desantowcy zabłądzili podczas ćwiczeń w nadgranicznym obwodzie rostowskim, stąd ostra amunicja i pełne wyposażenie zniszczonej przez Ukraińców kolumny zmechanizowanej.

Więcej: http://wiadomosci.wp.pl/kat,137674,titl ... omosc.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Obrazek
Ok. 50 rosyjskich czołgów, 40 systemów rakietowych i 40 transporterów opancerzonych wjechało na Ukrainę w nocy ze środy na czwartek, gdy w Mińsku trwały rozmowy pokojowe - poinformował rzecznik ukraińskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (RBNiO).

- Ok. 50 czołgów, 40 wyrzutni rakietowych Grad, Uragan (Huragan) i Smiercz oraz tyle samo transporterów opancerzonych przekroczyło granicę w punkcie kontrolnym Izwaryne, w kontrolowanym przez prorosyjskich separatystów obwodzie ługańskim - oświadczył rzecznik RBNiO Andrij Łysenko.

- Wróg nadal umacnia swe pozycje w najbardziej niebezpiecznych rejonach: zwłaszcza na północnym wschodzie obwodu ługańskiego i obok Debalcewe - podkreślił. Debalcewe, gdzie w ostatnich tygodniach dochodzi do ciężkich walk, to strategiczny węzeł komunikacyjny, w połowie drogi między stolicami separatystów - Donieckiem i Ługańskiem.

Łucenko dodał, że czołgi i inny ciężki sprzęt przekroczyły granicę "wbrew oświadczeniom przedstawicieli rosyjskich władz o nieobecności rosyjskiego sprzętu wojskowego i sił na terytorium Ukrainy".

Przywódcy Niemiec, Francji, Ukrainy i Rosji uzgodnili w Mińsku porozumienie w sprawie Ukrainy - poinformował prezydent Rosji Władimir Putin po kilkunastu godzinach rozmów. Potwierdzili to przywódcy pozostałych państw. Uzgodniono również utworzenie strefy buforowej o szerokości od 50 do 70 km. Tekst jest wynikiem kilkunastogodzinnych negocjacji tzw. czwórki normandzkiej, czyli przywódców Niemiec, Francji, Ukrainy i Rosji.

Te zdjęcia mówią same za siebie - zobacz galerię z Mińska

Więcej: http://wiadomosci.wp.pl/lbid,9581,title ... azywo.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Prof. Jan Malicki o porozumieniu w Mińsku: sukces Moskwy i zgoda na rozbiór Ukrainy
Obrazek
To wielkie zwycięstwo Moskwy; podpisami największych kontynentalnych potęg świata zachodniego akceptuje się rozbiór Ukrainy i zgadza na to, że jest to rosyjska strefa wpływów; dobrze, że Polska nie przykłada to tego ręki - ocenił prof. Jan Malicki ustalenia szczytu w Mińsku. - Wygląda na to, że to jest zawieszenie broni, ale nie rozwiązanie pokojowe - ocenia porozumienie europoseł Jacek Saryusz-Wolski.

Dyrektor Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego podkreślił, że błąd popełnili prezydent Francji Francois Hollande i kanclerz Niemiec Angela Merkel, "pędząc na wyprzódki do Moskwy, by prosić Putina, by zgodził się rozmawiać". Błędem - według niego - było też określanie rozmów w Mińsku mianem "spotkania ostatniej szansy".

Więcej: http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title, ... aid=11454b
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

outsider44

Rosyjscy żołnierze nie chcą walczyć - powinni uciekać na Ukrainę, tak jak do Rosji (było w innym artykule) uciekają ukraińscy poborowi.
Wówczas za kilka lat trzon rosyjskiej armii będą stanowić Ukraińcy, a ukraińskiej zbiegli Rosjanie. Już jest dziwnie, niech będzie jeszcze dziwniej.


------------------------------------

mieszczuch123

Niech Wiaczesław Okaniew sam jedzie w delegacje i wróci jak Gruz 200

=====================

Rosyjscy żołnierze nie chcą ginąć na Ukrainie
Obrazek

Rosyjscy żołnierze z jednostki w Murmańsku nie dali się zwabić na wojnę na Ukrainie i nagrali potajemnie oficera, który przekonywał ich, że powinni walczyć w Donbasie. A Kreml uparcie twierdzi, że żadnych wojsk nie wysyła.


Do konfliktu doszło w 536. Specjalnej Rakietowo-Artyleryjskiej Brygadzie Obrony Przybrzeżnej. Jej dowódcy 28 stycznia kazali się pakować 68 żołnierzom nadterminowym. Wojskowi mieli jechać najpierw na obóz treningowy, by, jak zapewniali oficerowie, zdobyć nowe specjalności, w potem "na ćwiczenia w obwodzie donieckim" przy granicy z Ukrainą.

Tymczasem w garnizonie po cichu mówiło się, że to żadne tam ćwiczenia, żaden rosyjski obwód, tylko prawdziwa wojna po stronie separatystów w Donbasie. Żołnierze pytali, dlaczego mają jechać, jeśli Moskwa nie wypowiedziała wojny Kijowowi, zaś parlament rok temu dał prezydentowi prawo na wysłanie wojska za granicę, ale potem to prawo cofnął.

Oficerowie odpowiadali: "Trzeba kochać ojczyznę, tam giną Rosjanie, a wy powinniście ich bronić".

Dali nam rozkaz wyjść prosto w otwarte pola

Część z tych, którzy mieli teraz jechać, latem była już w "delegacji", jak w armii Rosji nazywa się rozkaz wyjazdu tam, gdzie strzelają na serio.

Jeden z nich opowiada: "Dali nam rozkaz wyjść prosto w otwarte pola. Wzięliśmy ze sobą po cztery magazynki, granaty. Jedziemy, widzimy ślady wymiany ognia, rozbite kamazy. Wychodzimy, żeby kogoś poprosić o papierosy. Pytamy ludzi, gdzie jesteśmy. I słyszymy, że za zakrętem drogi jest już Ługańsk, strzelają grady, deszcz ołowiu. Byliśmy w szoku, nikt nas nie uprzedził, że mamy przekroczyć granicę".

Ośmiu żołnierzy z Murmańska odmówiło wypełnienia rozkazu. Inni się wahali. Zapowiedzieli, że nie pojadą "na ćwiczenia pod Rostowem", póki nie dostaną gwarancji, że nie zostaną podstępem przerzuceni na linię frontu za granicą Rosji. Ich zdaniem, póki Moskwa nie wypowiedziała wojny sąsiedniemu krajowi, oni nie mają praw przyznawanych kombatantom, a rosyjskie siły zbrojne nie mają prawa znajdować się na terytorium Ukrainy.

Z wojskowymi wysyłanymi "w delegację" 31 stycznia spotkał się zastępca dowódcy ds. politycznych podpułkownik Wiaczesław Okaniew. Żołnierze potajemnie nagrali rozmowę z nim, a potem nagranie przekazali Siergiejowi Kriwience, członkowi prezydenckiej Rady Praw Człowieka, kierującemu organizacją Obywatel-Armia-Prawo, a ten je upublicznił.

Okaniew nie przyznawał wprost, że żołnierze są kierowani na terytorium obcego państwa dla udziału w działaniach bojowych, w których Rosja, jak oficjalnie zapewnia choćby Władimir Putin, żadnego udziału nie bierze. Przekonywał jednak, że ich obowiązkiem jest walczyć w Donbasie.

"Nie wykluczam, że możliwy jest wariant przejścia na terytorium obwodów donieckiego i ługańskiego w celu okazania tam bezpośredniej pomocy" - przyznawał podpułkownik i tłumaczył żołnierzom: "Tak, nikt wojny nie wypowiadał. Ale pomagać musimy, bo to nasz ludzki, moralny, wojskowy obowiązek. Rozwój sytuacji może doprowadzić do tego, że oni, wrogowie, przejdą do Stawropola, Rostowa, Briańska i tak dalej, jeśli wy tam nie pojedziecie. Jeśli nie obronicie naszych tam, to nie dacie rady obronić ich i tu".

Za śmierć żołnierzy na Ukrainie nikt nie odpowiada

Dowódcy rosyjskich sił zbrojnych uparcie twierdzą, że żołnierze z Rosji nie są wysyłani na Ukrainę. Nikołaj Pankow, sekretarz stanu w Ministerstwie Obrony zapewnia: "Na Ukrainę nikogo nie wysyłaliśmy, nie wysyłamy i wysyłać nie będziemy". Ppłk Okaniew jednak potwierdza, że zapis jego rozmowy z żołnierzami jest prawdziwy.

Żony żołnierzy z Murmańska, którzy nie chcą jechać na Ukrainę, twierdzą, że ich mężowie zostali "zamknięci w koszarach", a oficerowie zmuszają ich, by albo wypełnili rozkaz, albo pisali prośby o zwolnienie z armii, przez co stracą prawo do wcześniejszej emerytury i przyspieszonego przydziału mieszkań.

Kriwienko natomiast w rozmowie z "Wyborczą" przypomina, że przeciw "delegacjom" na Ukrainę występują też wojskowi z innych regionów Rosji, choćby z Kaukazu Północnego czy obwodów nad Wołgą.

Obrońca praw człowieka zwraca uwagę także na to, że za śmierć żołnierzy rosyjskich na Ukrainie nikt nie odpowiada.

- W dokumentach przysyłanych rodzinie razem z ciałem każdego poległego - a w Donbasie zginęło już od 300 do 700 naszych czynnych wojskowych - zapisane jest, że zginął "wypełniając obowiązki wojskowego". Nikt jednak w sprawie ich śmierci nie prowadzi dochodzenia, nie szuka winnych. A, jeśli żołnierz ginie w czasie pokoju, śledztwo trzeba prowadzić obowiązkowo i winni muszą być wskazani. Nie postępuje się tak tylko wtedy, kiedy kraj prowadzi wojnę. Widać więc, że Rosja ją prowadzi. A wojna, jak u nas mówią, wszystko usprawiedliwia - powiedział Kriwienko "Wyborczej".

źródło: http://wyborcza.pl/1,75477,17417333,Ros ... ainie.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Walki w centrum Debalcewego. Ukraińscy żołnierze apelują do sztabu: "Jeśli nie pomożecie, to wszyscy zginiemy"
Obrazek

W centrum Debalcewego trwają walki uliczne między siłami rosyjsko-separatystycznymi a wojskami Ukrainy. Według ukraińskiego korespondenta separatyści zajęli dworzec kolejowy i posterunek milicji. Wedle doniesień z miasta sytuacja obrońców jest dramatyczna.


- Walki przeniosły się do centrum miasta. Rebelianci używają moździerzy, rakiet i broni palnej - powiedział AFP zastępca szefa lokalnej milicji Ołeksandr Kiwa. Niewymieniony z nazwiska przedstawiciel sił rebelianckich poinformował zaś, że separatyści kontrolują dworzec kolejowy i wschodnie obrzeża miasta Debalcewe. Te słowa potwierdził ukraiński dziennikarz Andriej Caplienko, który jest na miejscu: "Krzycząc 'Allah Akbar', zajęli lokalny komisariat milicji. Godzinę wcześniej - dworzec kolejowy" - napisał na Facebooku.

Początkowo zaprzeczył temu przedstawiciel Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy (RBNiO) Andrij Łysenko. Powiedział przez telefon Agencji Reutera, że "separatyści niczego tam nie kontrolują. Oni usiłują przejąć kontrolę nad dworcem. Walki toczą się o dworzec i o przedmieścia Debalcewego". Później jednak ukraińskie ministerstwo obrony potwierdziło, że separatyści przejęli kontrolę nad częścią miasta.

Objęte walkami Debalcewe jest strategicznie położonym miastem, przez które prowadzą szlaki drogowe i kolejowe łączące Donieck z Ługańskiem. Według rosyjskich władz i przywódców separatystów w mieście jest okrążonych około 8 tys. żołnierzy ukraińskich.

"Kocioł" debalcewski: Ukraińscy żołnierze odcięci? Sztab zaprzecza

Więcej: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... BoxNewsImg
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Sprzeczne doniesienia z Ukrainy :
Obrazek
źródlo: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... ?wall=1#MT
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

uant34

Strasznie szkoda tych chłopaków. Walczą pomimo potwornych braków i byle jakiego uzbrojenia, giną i nie wynika z tego nic dobrego dla ich kraju, bo Ukraina tę wojnę przegrywa. Powoli, ale przegrywa. Porażki na froncie to jedno, ale właśnie podano, że od początku wojny PKB Ukrainy skurczyło się o 1/3. To jest katastrofa gospodarcza stawiająca Ukrainę na skraju bankructwa. Postępowanie Rosji jest bezwzględne i podłe, jednak postępowanie zachodu cechuje tylko niewiele mniejsza hipokryzja i draństwo. Obiecanki cacanki, poklepywanie po plecach i słowne deklaracje. Tyle zachód zrobił dla Ukrainy, która w rzeczywistości potrzebuje pieniędzy i broni, a nie jałowych bezsensownych narad, spotkań i pogaduszek z Putinem. I nikt mi nie wmówi, że przywódcy państw zachodu boją się Putina poprzestają na sankcjach i pogaduchach. Oni się nie boją Putina, tylko nie chcą sobie psuć interesów z Rosją. Szczególnie Niemcy i Francja - w sprawie wojny na wschodzie najwięksi hipokryci. Amerykanie niewiele lepsi, chociaż przynajmniej kamizelki kuloodporne posłali. To wszystko są jednak podchody, a nie pomoc. Sankcje owszem, osłabią rosyjską gospodarkę, ale zanim to wywrze jakichś efekt na możliwości bojowe Rosji, to będzie już po Ukrainie. A najgorsze jest to, że wszyscy to wszystko wiedzą, a mimo to nic się nie zmienia. Ludzie jak ginęli, tak giną. Rosjanie jak posuwali się na zachód, tak się posuwają. Putin jak kłamał, tak kłamie. A Merkel i Hollande jak pieprzyli, tak pieprzą.

==========================

Działo nie strzela, paliwa nie było, amunicji też brakowało. Relacje ukraińskich obrońców Debalcewego
Obrazek

We wtorek ukraińscy żołnierze wycofali się z bronią w ręku. Nie wiadomo jednak, ilu zostało tam na zawsze. Debalcewe, po Iłowajsku i donieckim lotnisku, w powszechnej opinii staje się kolejnym symbolem bezsensownego bohaterstwa.


Godzina 9.30 rano, na wjeździe do Artemiwska od strony Debalcewego ustawiła się kolumna pojazdów wojskowych, wokół zebrali się żołnierze. Czarne oblicza, widać, że nie myli się długo. A jednak wielu jest szczęśliwych, śmieją się, żartują. Cieszą się - udało mi się wydostać spod Debalcewego.

- Ja walczę od kwietnia, byłem w pierwszej fali zmobilizowanych. Ostatnie tygodnie byłem tam. Udało się - opowiada radośnie żołnierz o pseudonimie Johny. Pochodzi z Żółtych Wód w obwodzie dniepropietrowskim. W marcu zgodnie z zapowiedzią prezydenta Poroszenki, po odbyciu 11 miesięcy służby, powinien zostać zdemobilizowany.

- Jeszcze trochę, żona czeka. A z pracy już dzwonili, że jeśli nie przyjadę w kwietniu, to mnie zwolnią. Niech spróbują, przyjadę do nich z tym - z uśmiechem wskazuje na automat.

Nie wszystkim jest do śmiechu.

- Widzisz ten czołg? To tzw. bojowo-szkoleniowy. Działo nie strzela, paliwa nie było, amunicji też brakowało - denerwuje się inny z żołnierzy, kiedy pytam go o nastroje.

Drogą co chwila przejeżdżają czołgi, transportery opancerzone, ciężarówki - wszystko, co jest używane na wojnie. Większość od strony Debalcewego, ale niektóre jadą w przeciwnym kierunku. Słychać ostrzał artyleryjski, to zapewne Ukraińcy osłaniają odwrót swoich.

Paniki nie widać. Ukraińscy żołnierze rzeczywiście wycofali się z Debalcewego w sposób zorganizowany i z bronią w ręku.

Władze w Kijowie mówią, że miasto nie zostało w pełni okrążone. Może to i prawda, ale co z tego, skoro rebelianci zajęli wszystkie najwyższe punkty wzdłuż tzw. drogi życia z Artemwiska do Debalcewego i stąd ostrzeliwali trasę.

Zanik instynktu samozachowawczego


Ruszamy drogą w stronę Debalcewego. - Do mostu dojechać możecie. Dalej jest już ryzykownie - mówi ukraiński żołnierz na posterunku. We wtorek trzy kilometry za mostem ostrzelano z moździerzy ekipę ukraińskiej telewizji 112. Ranny został kierowca.

- Zjeżdżajcie na parking, dalej droga jest pod ostrzałem - kategorycznie mówi żołnierz na kolejnym posterunku.

Zatrzymuje nie tylko dziennikarzy. Na parkingu stoją również samochody z dwoma rodzinami. Jadą ze Słowiańska do Mironowki, która jest kilka kilometrów od Debalcewego. Wyjechali z domu dwa tygodnie temu, teraz chcą wrócić do pozostawionych tam starszych rodziców. Wiozą ze sobą małe dzieci. Czy się nie boją?

- A gdzie się mamy podziać? Najwyżej będziemy siedzieć w piwnicy - odpowiada kobieta.

Ta wojna coś robi z instynktem samozachowawczym ludzi.

Podczas rozmowy cały czas słychać wystrzały ciężkiej artylerii, serie rakiet Grad. W pewnym momencie huk rakiet jest znacznie cięższy, a na niebie pojawia się czarny ślad po salwie - to pewnie Huragan.

Nowe rodzaje broni

W rejonie Mironowki, dokąd zdeterminowane rodziny chcą dojechać, ukraińscy żołnierze tworzą nową linię obrony. Czy będzie to nowa granica rozejmu?

Władimir Putin w Budapeszcie powiedział o natowskim sprzęcie dostarczanym Ukrainie. Jednak ukraińscy żołnierze spod Debalcewego mówią raczej o nowej broni u Rosjan.

- Walczę już wiele miesięcy, ale w ostatnich dniach ostrzeliwano nas z czegoś zupełnie nowego. Pocisków moździerzowych, wykonanych z lżejszych stopów, nie słychać - lecą dwa razy szybciej i słyszysz je dopiero wtedy, kiedy uderzają. Ale najstraszniejsze były pociski, które po wystrzeleniu szybowały na spadochronach. Miały kasetowe ładunki. Jeśli nie schowałeś się na czas do okopu, nie miałeś szansy - mówi jeden z żołnierzy 128. Brygady.

Ilu zostało w mieście?

Przed budynkiem kostnicy w Artemiwsku stoi 10 trumien, trochę dalej kilka plastikowych worków. Obok w kontenerze na śmieci leżą zakrwawione wojskowe kurtki. Podjeżdża samochód ciężarowy z napisem "Gruz 200". Żołnierze z dowodem tożsamości w ręku otwierają trumny i próbują zidentyfikować, czy wśród zabitych jest właściciel dokumentu.

Dzisiaj przywieziono zwłoki 20 zabitych żołnierzy, jednak ukraińskie straty w rejonie Debalcewego są znacznie większe.

- My nawet nie wszystkich żywych mogliśmy zabrać, rozumiesz?! Wyjeżdżaliśmy na BTR, w 20 osób, i w pewnym momencie zobaczyłem, jak z okopu macha do nas nasz żołnierz. Nie mieliśmy jak go zabrać. Jechaliśmy na maksymalnej szybkości pod ostrzałem z czołgów. Ten widok zapamiętam do końca życia. My go zostawiliśmy! - opowiada Oleh ze 128. Brygady, który wydostał się z Debalcewego.

Prezydent Petro Poroszenko po południu poleciał w kierunku frontu. Przed wyjazdem ogłosił, że operacja wyprowadzenia sił z rejonu Debalcewego zakończyła się sukcesem - do południa udało się wycofać 80 proc. jednostek.

Jednak żołnierze nie podzielają tego optymizmu. - Jedźcie do Poroszenki i przekażcie mu, co o nim myślimy - krzyczy grupka żołnierzy przed szpitalem w Artemiwsku.

Nie wiadomo, ilu zginęło. Martwych nie wywożono, trzeba było ratować żywych.

źródło + video: http://wyborcza.pl/1,75477,17451534.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Nie będzie pokoju na wschodzie, czyli dlaczego Rosja nie odpuści Ukrainie
To Rosja ma inicjatywę i to ona rozdaje karty w tym konflikcie. Jeszcze w lutym i marcu ubiegłego roku wydawało się, że Moskwie chodzi wyłącznie o Krym. Ale to nie półwysep był celem.

Całe – rzekomo oddolne – powstanie separatystów prorosyjskich i oderwanie wschodnich części kraju od Ukrainy wzbogaca Rosję o dodatkowy potencjał: surowcowy, przemysłowy i ludzki. Ale przede wszystkim osłabia Ukrainę tak, by doprowadzić do jej ostatecznego upadku.

Co Rosja na tym zyska – poza tym, że podporządkuje sobie kolejny kraj i ograniczy wpływy Zachodu? Ukraina to pomost na Bałkany, tradycyjny obszar rosyjskich interesów. Bałkany zaś izolują Grecję i Turcję od reszty natowskich sojuszników. Ekspansja Rosji realnie więc zagraża także rejonom Bliskiego Wschodu.

Ukraińskie władze chcą utrzymać niepodległość – nawet za cenę utraty części terytorium. Co więcej, oddanie wschodnich obwodów (donieckiego, ługańskiego czy nawet dniepropietrowskiego) pod rosyjską kontrolę mogłoby rozwiązać problem prorosyjskiej mniejszości.

Ale to z dwóch powodów dużo bardziej złożone. Po pierwsze, obciążyłoby gospodarkę. Zasoby naturalne i przemysł we wspomnianych obwodach to jeden z filarów PKB całego kraju. Pozbawiona tych rejonów Ukraina stałaby się państwem rolniczym – mało konkurencyjnym i znacznie odstającym od europejskiego wzorca państwa rozwiniętego. Po drugie wreszcie – ucierpiałby autorytet władz.

Ukraina może więc albo zaakceptować utratę wschodniej części kraju i skoncentrować się na ochronie niepodległości, albo do ostatka walczyć o całe terytorium, godząc się jednocześnie na ewentualne kompromisy (autonomię części wschodnich obwodów i utratę Krymu). Drugie rozwiązanie wydaje się właściwsze – ale czy Ukrainie wystarczy na to sił?

Strategia działania
Więcej: http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka ... ainie.read
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

strach_sie_bac

Typowy mongoł ruski, do tego zespól downa. Takie właśnie kacapy mordują Ukraińców. Co im szef powie to jest słuszne i trzeba zabijać. Nie żal, jedno ścierwo mniej w czołgu.

--------------------

perkis1234

Zrywają oznaczenia, identyfikatory. Giną bezimiennie jak zwykłe psy. Bo Rosjanie to psy i władze Rosji tak właśnie traktują własnych żołnierzy.

cyt. ,,- Sam nigdy nie widziałem żadnych Polaków. Ale mówiono nam, że tu są - stwierdza Rosjanin." oraz "Wjeżdżamy czołgami do Doniecka, a w radiu mówią, że nie ma tu wojny" Jedna i druga informacja jest z tego samego źródła. Druga została sfalsyfikowana więc jaki wniosek wyciąga inteligentny człowiek. Widać kacap się nie uczy.


---------------------

panzerfaust39

Ruscy najwięksi masowi ludobójcy bezustannie wycierają sobie zapijaczone ryje pokojem! Zawsze robili wszystko w imię pokoju rabowali gwałcili mordowali palili dziesiątki milionów ludzi wysłali do obozów i gułagów też w imię pokoju nawet na defiladach czołgi na pancerzach miały wypisany pokój


=============================
"Wjeżdżamy czołgiem na Ukrainę, a w radiu mówią, że tu nie ma wojny". Opowieść rosyjskiego żołnierza
Obrazek
Dorży przejechał 6 tys. km z Syberii, by walczyć na Ukrainie. Jak twierdzi - na ochotnika. Został ciężko ranny w bitwie w "debalcewskim kotle". W szpitalu rozmawiali z nim dziennikarze "Nowej Gaziety". - Szkoda Ukraińców, ale nie najemników z Polski - mówi Dorży.

Dorży Batomunkujew należy do 5 Brygady Pancernej z Ułan-Ude, dużego miasta w okolicach Bajkału. Jesienią został wysłany na "szkolenie" - wiedział jednak, że w ramach tego szkolenia może trafić na Ukrainę. Jego historię opisuje rosyjska "Nowaja Gazieta".

Po 10 dniach drogi i prawie 6 tys. km Dorży wraz z resztą oddziału znalazł się w ośrodku szkoleniowym w Rostowie, tuż przy ukraińskiej granicy. Stamtąd, po 3 miesiącach, został wysłany do Donbasu - chociaż miał możliwość odmowy.

Jedenaście dni później, 19 lutego, jego czołg zniszczono w bitwie, a Dorży trafił z ciężkimi poparzeniami do szpitala w Doniecku. Tam dziennikarze "Nowej Gaziety" przeprowadzili z nim wywiad.

"Kazali nam zamalować oznaczenia na czołgach"


- Nikt nas nie zmuszał, żeby pojechać. Jeszcze w Ułan-Ude jeden z oficerów odmówił - powiedział rosyjski żołnierz. Takich, którzy nie chcieli jechać, miało być więcej. Według relacji Dorżego ci, którzy się zgodzili - w sumie ok. 300 żołnierzy - zostali przetransportowani do bazy wojskowej w Rostowie. - Byli wśród nas i doświadczeni wojskowi na kontraktach, i poborowi - mówi Dorży.

Szkolenie trwało trzy miesiące. Nikt nie wspominał o Ukrainie, ale ponoć wiadomo było, że tam mają trafić po zakończeniu treningu. Jeszcze w Ułan-Ude żołnierze zamalowali oznaczenia armii rosyjskiej na czołgach i innym sprzęcie. - Później kazano nam zerwać identyfikatory z mundurów - powiedział Dorży.

"8 lutego. Pierwszy stopień gotowości"

Jak twierdzi Batomunkujew, pod koniec szkolenia w bazie pojawili się oficerowie, mówiący, że za tydzień żołnierze będą wracać do domu. - Czołgi będą zabrane pociągiem, a wy polecicie samolotem - tak nam mówili. 12 godzin i jesteście w Ułan-Ude - relacjonuje żołnierz.

Żaden z oficerów nie wspominał o Ukrainie. - Ale nie było potrzeby. Każdy rozumiał, o co chodzi - dodaje Rosjanin. Kilka dni później, 8 lutego, padł jednak rozkaz "pierwszy stopień gotowości". - Kiedy opuszczaliśmy bazę, musieliśmy zostawić tam dokumenty i telefony - opowiada Dorży.

W wywiadzie Rosjanin mówi, że jego jednostka składała się z 31 czołgów. Na każde dziesięć przypadały trzy BMP (wozy bojowe piechoty), jeden pojazd medyczny i pięć ciężarówek Ural wiozących amunicję.

"Wjeżdżamy czołgami do Doniecka, a w radiu mówią, że nie ma tu wojny"

- Jechaliśmy nocą. W pewnym momencie zobaczyliśmy napis: DNR (Doniecka Republika Ludowa). O, jesteśmy już na Ukrainie - pomyśleliśmy - relacjonuje Dorży. Według "Nowej Gaziety" ta jednostka pancerna została skierowana do wsi Longinowo, w okolicach Debalcewego. Czołgi posłużyły do zamknięcia "debalcewskiego kotła".

Jak mówi Batomunkujew, któryś z żołnierzy - mimo zakazu - wziął ze sobą telefon. Wojskowi słuchali za jego pomocą radia "Sputnik". - Na antenie dyskutowano, czy jest wojna na Ukrainie. I wszyscy goście twierdzili, że nie, nie ma wojny - opowiada żołnierz.

- Wiedzieliśmy, że to kłamstwo. Ale kto miałby to powiedzieć otwarcie? - mówi Dorży. Usprawiedliwia władze Rosji, twierdząc, że przecież NATO też jest zaangażowane w konflikt i zapewnia broń Ukraińcom.

"Mieliśmy strzelać do każdego, kto się pojawi. Amunicji było dosyć"

- Nie wyjaśniono nam szczegółów. Pokazano, gdzie zająć pozycje, gdzie prowadzić ogień. Jeśli ktoś się pojawił w polu widzenia, mieliśmy strzelać - relacjonuje Dorży w wywiadzie.

Według czołgisty nie było trudno trafiać. - Mój czołg był bardzo dobry. T-72b z peryskopem pozwalającym na celowanie po ciemku. A ja wiedziałem, jak używać tego sprzętu - stwierdza. - Nie żałowaliśmy pocisków. Amunicji było dosyć - dodaje czołgista.

Według jego relacji donieccy separatyści w niewielkim stopniu uczestniczyli w walkach. - Zajmowali pozycje i odmawiali ruszenia dalej. Do nas należało prowadzenie natarcia - opowiada Batomunkujew.

Czołg, w którym walczył Dorży, został trafiony. - Gdy otworzyłem oczy, zobaczyłem ogień. Myślałem - wszyscy zginęli. Ale ja mogłem się ruszać, więc żyłem - wspomina żołnierz. Po tym zdarzeniu z ciężkimi poparzeniami trafił do szpitala.


"Ukraińców żal, ale najemnicy z Polski przyjechali z własnej woli"

Jak mówi żołnierz, nie jest dumny z zabijania i dokonywania zniszczeń. - Ale to wszystko robimy w imię pokoju, dla dobra obywateli, dzieci, starszych - twierdzi.

Mówi, że w pewnym momencie był przerażony tym, co robi. - W końcu uświadamiasz sobie, że po drugiej stronie jest taki sam człowiek - stwierdza Dorży. - Z drugiej strony to także twój wróg - dodaje.

Rosjanin mówi, że żal mu z powodu Ukraińców, którzy zginęli, ponieważ oni musieli walczyć. - Obwiązywały ich rozkazy - mówi. Dodaje, że nie żal mu rzekomych "polskich i czeczeńskich najemników", ponieważ są tam oni z własnej woli i z pobudek ideowych. - Sam nigdy nie widziałem żadnych Polaków. Ale mówiono nam, że tu są - stwierdza Rosjanin.

"Jedzenia i picia od miejscowych nie braliśmy, bo mogło być zatrute"

Według relacji żołnierza w niektórych miejscach dowódcy informowali, że nawet 70 proc. ludności w Makiejewce może popierać Ukrainę i należy mieć się na baczności. Najlepiej z nikim nie rozmawiać. - Mieszkańcy zaproponowali nam poczęstunek, ale nic nie zjedliśmy. Baliśmy się trucizny - opowiada Dorży.

- Kiedyś w czołgu udało nam się złapać fale ukraińskiego radia. Mówili w nim, że chcą zabić nas wszystkich, że Czeczeni odetną nam głowy - twierdzi żołnierz.

"Co zrobią z tą niepodległością? Będzie plan 5-letni?"

Rosjanin uważa, że interwencja na Ukrainie była usprawiedliwiona. - Widzieliśmy w wiadomościach wybory na Ukrainie, rewolucję, to co działo się w Odessie i Mariupolu - ludzie płonęli [w Odessie w maju 2014 r. zginęło kilkadziesiąt osób, głównie prorosyjskich demonstrujących - red.] - mówi Dorży.

Czołgista postrzega zbliżenie Ukrainy do Zachodu jako zagrożenie dla jego kraju. Twierdzi, że gdyby Ukraina wstąpiła do Unii, to pojawiłyby się tam europejskie wojska, które wywierałyby presję na Rosję.

Mówi, że w rozmowach z żołnierzami podkreślano, iż DNR ma prawo do niepodległości. - Ale co zrobią, kiedy już dostaną tę niepodległość? Tam nie ma gospodarki, a bez gospodarki nie ma nic. Wprowadzą plan pięcioletni, jak za Stalina? - zastanawia się Rosjanin.

"Wszystko dobrze, mamo, mam tylko trochę poparzeń"

Dorży nie wie, czy jego rodzina otrzyma pieniądze od rządu za to, że został ranny na wojnie. - W Rosji, gdy pojawia się temat pieniędzy, nagle nikt nic nie wie - stwierdza żołnierz. Twierdzi jednak, że nie żałuje swojej decyzji, bo uważa, że walczył w słusznej sprawie.

W szpitalu w Doniecku pozwolono mu zadzwonić do rodziny. - Odebrała mama. Mówiła, że wszystko dobrze, była wesoła. Powiedziałem, że u mnie też OK. Tylko mój czołg spłonął, jestem trochę poparzony. Jej głos się zmienił. Rozłączyłem się - mówi dziennikarzom wojskowy.

- Putin to ciekawy człowiek. Cwaniak. Z jednej strony mówi światu, że nie walczymy na Ukrainie, a z drugiej - wysyła tam żołnierzy - dodaje Dorży.

"Ministerstwo zapłaci za leczenie"

Według "Nowej Gaziety" Dorży Batomunkujew wraz z dwoma innymi żołnierzami został przeniesiony z Doniecka do szpitala wojskowego w Rostowie. Nie figuruje jednak w oficjalnym spisie pacjentów przyjętych na oddział. Gazeta twierdzi, że nikt z jednostki, w której służył Dorży, nie kontaktował się ani z nim, ani z jego rodziną.

Matka żołnierza sama więc pojechała do jednostki. Tam powiedziano jej, że jej syn jest na liście żołnierzy, których wysłano na Ukrainę. W związku z tym rosyjskie ministerstwo obrony ma zapłacić za jego leczenie. "Nowaja Gazeta" pisze, że Dorży kontaktuje się ze swoją rodziną dzięki uprzejmości innych pacjentów oddziału, którzy pożyczają mu telefon komórkowy.

źródło: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... 15936.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Ruskich droga na Krym - KLIK - https://www.youtube.com/watch?v=wLSeT1eZ7Z4
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  0 użytkowników  »  2 gości

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM