Przyszli "panowie z elektrowni", dali niższe ceny. Uważaj, co podpisujesz

Historia zaczyna się od dzwonka do drzwi. Opowiada pani Małgorzata*.
- Do moich drzwi zapukał nieznany mężczyzna z pytaniem, czy otrzymałam pocztą pismo od dostawcy energii. Zgodnie z prawdą odpowiedziałam, że nie otrzymałam żadnego pisma. Wówczas zapewnił mnie, że otrzymam je wkrótce. Następnie poprosił o fakturę od aktualnego dostawcy (PGE). Na tej fakturze zaznaczył, że firma miała siedzibę w Rzeszowie, a obecnie ma w Warszawie, "żeby było bliżej". Następnie stwierdził, że nigdy nie zalegałam z płatnościami, więc teraz będę płacić 15 proc. mniej za energię. Pokazał mi przy tym cennik energii elektrycznej, na którym zaznaczył nazwę mojego operatora i taryfę, według której opłacam rachunki za prąd. Oznajmił również, że licznik, który posiadam, jest bardzo stary, więc musi być wymieniony.
Potem rzekomy pracownik elektrowni zwykle prosi o podpisanie "jakichś papierów", tłumacząc że chodzi o potwierdzenie wizyty albo zgodę na obniżkę ceny energii.
- Są też przypadki, że dzwonią z informacją, że zaraz przyjedzie kurier z umową i proszą, by ją podpisać (bez wyjaśnienia czego dotyczy). Za chwilę pojawia się kurier i też żąda podpisania umowy, ale twierdzi, że nie wie, o co chodzi i nie potrafi wyjaśnić, kto go przysłał - dodaje pani Agata, która obserwuje takie przypadki w swojej miejscowości.
Kim są naprawdę "panowie z elektrowni"? To wysłannicy działającej od 2011 roku spółki Energetyczne Centrum. Przekonują, zwykle starszych ludzi, do podpisania dokumentu, który jest deklaracją zmiany operatora energii elektrycznej.
Nieczyste reguły gry
Pomysł, by wcielić się w "pana z elektrowni", nie jest jedynym w asortymencie trików stosowanych przez akwizytorów z Energetycznego Centrum. Bardzo często informują oni klientów o dodatkowych możliwościach, które operator energii elektrycznej może im dać. Przykład takich informacji podaje pan Łukasz:
- Ważną informacją był rzekomy fakt nałożenia kary na firmę Tauron za prowadzenie monopolu na rynku energii elektrycznej. Co najciekawsze - w celu uniknięcia kary finansowej firma Tauron rzekomo zobligowała się do zapewnienia wszystkim poszkodowanym konsumentom rekompensaty w postaci umowy na darmowe interwencje specjalistów (elektryk, hydraulik, itp.) przez okres roku do kwoty 10 tys. zł na miesiąc za symboliczną opłatą 9 zł miesięcznie - tak twierdzili akwizytorzy. Skorzystanie z tej usługi - dodawali - powoduje dalsze obniżenie rachunków za energię elektryczną, pozwalając praktycznie zniwelować symboliczną opłatę.
Rzecznik UOKiK cytuje jedną z otrzymanych skarg.
"Zadzwoniły do moich drzwi 2 młode kobiety i okazując identyfikatory (którym nie przyjrzałam się szczegółowo), oświadczyły, że są z Energi i przyszły zaktualizować moją umowę z nią. Poinformowałam panie, że sama udam się do Energi i zaktualizuję umowę, jeśli to konieczne, nie chciałam bowiem udostępniać swoich danych tym paniom. Kobiety poinformowały mnie, że jeśli nie zaktualizuję umowy w ciągu 2 dni, otrzymam telefon ponaglający z Energi, ponieważ rozwiązuje się Energa Obrót, a w to miejsce powstaje Energetyczne Centrum i będę miała problemy z podpisaniem umowy, bo centrala będzie w Warszawie".
Podpiszesz papier - zmienisz operatora
Zmianę dostawcy prądu można z grubsza porównać do zmiany operatora telefonu albo internetu. Nie trzeba ciągnąć kabli, tylko podpisać umowę z nowym dostawcą. Pierwsza taka decyzja nic nie kosztuje, a formalności można załatwić nawet korespondencyjnie.
URE podaje, że od 2007 r. do końca lipca 2013 r. 104 tys. gospodarstw zmieniło sprzedawcę prądu. Jednak świadomość możliwości zmiany wśród konsumentów systematycznie rośnie, bo przez siedem miesięcy tego roku zdecydowało się na ten krok prawie 28 tys. Dla porównania, w Wielkiej Brytanii blisko 225 tys. konsumentów miesięcznie zmienia operatora energii.
Zmiany operatorów energii w praktyce nie wyglądają tak różowo. UOKiK prowadzi w tej chwili 6 postępowań wyjaśniających, w których sprawdza, czy mogło dojść do nieprawidłowości przy oferowaniu i zawieraniu umów sprzedaży energii elektrycznej w domach konsumentów.
Nowe umowy rzadko są korzystne
Spora część klientów nie jest świadoma wagi dokonanych zmian. Zwłaszcza że przedstawiciele firmy często rozmawiają z osobami starszymi, które mają problem nawet z przeczytaniem umowy. Opowiada pan Piotr:
- Mój tata od kilku lat jest na emeryturze. Przyszła do niego pani podająca się za pracownicę elektrowni i powiedziała mu, że jeśli nie podpisze umowy, odetną mu prąd. Co więcej, podpisali też umowę na ubezpieczenie komputera, którego tata nie posiada.
Klienci, którzy podpisali umowę, nie są z niej w pełni zadowoleni. Pan Łukasz, kiedy na spokojnie przeczytał umowę, poczuł się wprowadzony w błąd:
- Pierwsza rzecz, która zwróciła moją uwagę, to warunki obu umów określone w regulaminach, które znacząco odbiegały od zapewnień pani przedstawiciel. Umowa z Energetycznym Centrum nie była bezterminowa, lecz zawarta na 3 lata, z zamrożoną ceną, atrakcyjną jedynie w przypadku zawarcia dodatkowej umowy ubezpieczenia w firmie Allianz. Ubezpieczenie to, przestawione mi jako rekompensata ze strony firmy Tauron, okazało się zwyczajnym ubezpieczeniem od awarii w mieszkaniu zawartym również na 3 lata, bez możliwości rezygnacji po roku, a także z wieloma obostrzeniami co do kwot i sposobów usuwania awarii.
Inni klienci tej firmy, z którymi rozmawiałem, również czują się nie w pełni poinformowani.
Co więcej, sama zmiana operatora energii elektrycznej może skutkować płaceniem dwóch faktur: jednej za sprzedaż energii (nowej firmie, z którą klient podpisał umowę na sprzedaż energii) i drugiej za świadczenie usług dystrybucyjnych.
Firmy energetyczne ostrzegają
Firmy energetyczne ostrzegają swoich klientów, by ci świadomie podejmowali decyzję o zmianie operatora. Jak czytamy w komunikacie PGE Obrót:
- Od naszych odbiorców otrzymujemy liczne sygnały, że ich mieszkania i domy coraz częściej nachodzą agenci handlowi proponujący podpisanie rzekomo korzystniejszej umowy na sprzedaż energii elektrycznej. Handlowcy podają się jako "przedstawiciele zakładu energetycznego". Informujemy zatem, że nasza spółka nie prowadzi żadnych działań polegających na składaniu wizyt domowych w celu podpisania lub zmiany umowy związanej ze sprzedażą energii elektrycznej. Osoby podające się za "przedstawicieli zakładu energetycznego" nie reprezentują PGE Obrót S.A.
Podobnie Tauron: "Ostrzegamy przed nieuczciwymi akwizytorami, przekazywaniem danych osobowych obcym oraz podpisywaniem umów i innych dokumentów bez zapoznania się z ich treścią. Podkreślamy, że przedstawiciele Taurona nie zawierają umów w domach klientów".
Dwa słowa od siebie dodaje UOKiK: "Skargi dostajemy najczęściej od rodzin osób starszych, bo to seniorzy są najczęściej wprowadzani w błąd. Klient podpisuje dokumenty, jest ufny, chowa do szuflady, więc nawet nie wie, że może odstąpić od takiego kontraktu w ciągu 10 dni (bo to umowa zawierana poza lokalem przedsiębiorcy - w domu)".
Ile to kosztuje i czy się opłaca?
Ile kosztuje zmiana operatora? Jeśli nie zmienialiśmy wcześniej dostawcy energii, pierwsza zmiana nic nie kosztuje. Jeśli jednak zawarliśmy umowę z innym dostawcą na czas określony, możemy zapłacić karę zgodnie z umową. Samo Centrum Energetyczne (zgodnie z ogólnymi warunkami umowy) za zmianę operatora podczas trwania umowy nalicza karę 25 złotych za każdy miesiąc, o który został skrócony okres obowiązywania umowy.
Czy zmiana operatora się opłaca? To zależy od tego, ile prądu zużywamy. Dla przykładu czteroosobowa rodzina mieszkająca w Warszawie, która płaci za prąd niezależnie od tego, w jakich godzinach go używa, wydaje rocznie niecałe 1200 złotych (według kalkulatora URE). Korzystając z usług Energetycznego Centrum zaoszczędziłaby około 150 złotych. Dodając do tego koszt wciskanego przez akwizytorów ubezpieczenia assistance za 10 złotych miesięcznie oszczędność jest właściwie niezauważalna - 2,5 zł miesięcznie. Warto jednak samodzielnie sprawdzić, czy w naszym przypadku nie będzie inaczej.
"Nie tolerujemy nieuczciwych sprzedawców"
Firma Energetyczne Centrum jednoznacznie odcina się od nieuczciwych metod sprzedaży. Według Karoliny Kawskiej, rzeczniczki Energetycznego Centrum:
- W odniesieniu do informacji, jakie trafiają do państwa redakcji, chciałam z całą stanowczością zaznaczyć, że spółka nie toleruje nieuczciwych działań i nie wprowadza klientów w błąd. Na rynku sprzedawców energii elektrycznej konkurujemy ceną i jakością oferowanych usług. Nasi przedstawiciele działający na terenie całej Polski przechodzą szkolenia i mają obowiązek rzetelnego informowania klientów o ofercie. Nasi handlowcy nie wymieniają liczników, dlatego nie wiem, dlaczego takie informacje pojawiły się w doniesieniach czytelników.
Nasi przedstawiciele prowadzą sprzedaż terenową poprzez odwiedzanie klientów w domu. Dzięki temu mogą zaprezentować naszą ofertę, odpowiedzieć na wszystkie pytania czy rozwiać wątpliwości. Każdy z nich posiada identyfikator z logo, nazwą i hologramem firmy oraz danymi osobowymi, które nasi konsultanci powinni nosić w widocznym miejscu. Ponadto każdy dokument, który klient podpisuje, ma widoczne logo firmy. Klienci podpisują również dokument potwierdzający, że mają świadomość tego, iż sprzedawca zmienia się i jest niezależny od dotychczasowego. Wykonujemy również telefony powitalne, aby raz jeszcze poinformować klientów o wszystkich szczegółach związanych ze zmianą sprzedawcy prądu i gazu. Podkreślam, nasi partnerzy mają obowiązek rzetelnego informowania klientów o ofercie, a także informowania, że nasza firma to niezależny sprzedawca.
Dokładnie czytaj umowę przed podpisaniem
Jak uchronić się przed nieuczciwym akwizytorem? Odpowiada Agnieszka Głośniewska z Urzędu Regulacji Energetyki.
- To może dość trywialne, ale niestety z naszych doświadczeń wynika, że nigdy za dużo powtarzania: przede wszystkim należy dokładnie czytać umowy przed ich podpisaniem. Często niestety zdarza się, że odbiorcy pochopnie podpisują dokumenty, a później mają trudności z odstąpieniem od zawartych umów. Jeżeli np. akwizytor puka do drzwi i namawia do zmiany sprzedawcy energii, sugerując, że tylko jego oferta chroni przed wzrostem cen energii - warto nie ulegać jego namowom, ale dokładnie sprawdzić inne oferty rynkowe. Można je łatwo porównać korzystając z bezpłatnego kalkulatora cenowego , który dostępny jest na stronach URE i może pomóc w wyborze nowego sprzedawcy.
Pamiętajmy, że przed podpisaniem umowy na sprzedaż energii należy szczególnie dokładnie zbadać zapisy umowy w ofercie nowego sprzedawcy - przede wszystkim ceny i warunki ich stosowania; sprawdzić dostępne opcje płatności (np. co miesiąc, rozliczanie prognozowane raz na pół roku czy raz na rok); ustalić okres obowiązywania umowy i warunki wypowiedzenia (np. czy umowa jest przedłużana automatycznie, jakie są kary umowne za wcześniejsze rozwiązanie umowy ) a także sprawdzić, czy umowa nie wiąże się z koniecznością skorzystania z dodatkowych usług (np. usługa ubezpieczeniowa, usługa zdrowotna).
UOKiK podkreśla, że w przypadku umów zawieranych poza lokalem przedsiębiorstwa mamy 10 dni na odstąpienie od takiej umowy bez żadnych skutków ubocznych.
Rzecznik Energetycznego Centrum dodaje:
- Każdy klient, który czuje się wprowadzony w błąd, ma możliwość złożenia reklamacji dotyczącej pracy konkretnego handlowca. Wystarczy kontakt z naszą infolinią. Wszelkie sprawy rozpatrujemy indywidualnie i z należytą starannością. Nie ma tolerancji dla nieuczciwych działań, a nasi partnerzy działający w terenie mają tego świadomość.
Cała sprawa jest bardzo podobna do historiiTelekomunikacji Dzień Dobry . Namawiani do zawierania umów ludzie byli przekonani, że rozmawiają z przedstawicielem Telekomunikacji Polskiej. Kurier, który dostarczał pismo do podpisania, zwykle bardzo się spieszył. Często nie zostawiał też kopii. Klienci, nawet jeśli zorientowali się, że zawarli umowę z innym operatorem, nie pamiętali dokładnej nazwy firmy i nie wiedzieli z kim się kontaktować. Gdy już się zorientowali, że padli ofiarą oszustwa, było za późno - za odstąpienie od umowy firma groziła karą finansową - około 300 zł. Dodatkowym haczykiem była niska opłata za abonament. Atrakcyjna cena 25 zł obowiązywała tylko przez pierwsze miesiące. Potem abonament wynosi już 50 zł - skarżyli się oszukani internauci.
źródło: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,165 ... sz.html#MT















