Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Przyszli "panowie z elektrowni", dali niższe ceny. Uważaj, co podpisujesz
Obrazek
Liberalizacja rynku energii elektrycznej przyniosła możliwość zmiany dostawcy prądu. Otworzyła również furtkę dla nieuczciwych akwizytorów, którzy pod pozorem wizyty "pana z elektrowni" przekonują do podpisania nowej umowy na dostawę prądu.

Historia zaczyna się od dzwonka do drzwi. Opowiada pani Małgorzata*.

- Do moich drzwi zapukał nieznany mężczyzna z pytaniem, czy otrzymałam pocztą pismo od dostawcy energii. Zgodnie z prawdą odpowiedziałam, że nie otrzymałam żadnego pisma. Wówczas zapewnił mnie, że otrzymam je wkrótce. Następnie poprosił o fakturę od aktualnego dostawcy (PGE). Na tej fakturze zaznaczył, że firma miała siedzibę w Rzeszowie, a obecnie ma w Warszawie, "żeby było bliżej". Następnie stwierdził, że nigdy nie zalegałam z płatnościami, więc teraz będę płacić 15 proc. mniej za energię. Pokazał mi przy tym cennik energii elektrycznej, na którym zaznaczył nazwę mojego operatora i taryfę, według której opłacam rachunki za prąd. Oznajmił również, że licznik, który posiadam, jest bardzo stary, więc musi być wymieniony.

Potem rzekomy pracownik elektrowni zwykle prosi o podpisanie "jakichś papierów", tłumacząc że chodzi o potwierdzenie wizyty albo zgodę na obniżkę ceny energii.

- Są też przypadki, że dzwonią z informacją, że zaraz przyjedzie kurier z umową i proszą, by ją podpisać (bez wyjaśnienia czego dotyczy). Za chwilę pojawia się kurier i też żąda podpisania umowy, ale twierdzi, że nie wie, o co chodzi i nie potrafi wyjaśnić, kto go przysłał - dodaje pani Agata, która obserwuje takie przypadki w swojej miejscowości.

Kim są naprawdę "panowie z elektrowni"? To wysłannicy działającej od 2011 roku spółki Energetyczne Centrum. Przekonują, zwykle starszych ludzi, do podpisania dokumentu, który jest deklaracją zmiany operatora energii elektrycznej.

Nieczyste reguły gry

Pomysł, by wcielić się w "pana z elektrowni", nie jest jedynym w asortymencie trików stosowanych przez akwizytorów z Energetycznego Centrum. Bardzo często informują oni klientów o dodatkowych możliwościach, które operator energii elektrycznej może im dać. Przykład takich informacji podaje pan Łukasz:

- Ważną informacją był rzekomy fakt nałożenia kary na firmę Tauron za prowadzenie monopolu na rynku energii elektrycznej. Co najciekawsze - w celu uniknięcia kary finansowej firma Tauron rzekomo zobligowała się do zapewnienia wszystkim poszkodowanym konsumentom rekompensaty w postaci umowy na darmowe interwencje specjalistów (elektryk, hydraulik, itp.) przez okres roku do kwoty 10 tys. zł na miesiąc za symboliczną opłatą 9 zł miesięcznie - tak twierdzili akwizytorzy. Skorzystanie z tej usługi - dodawali - powoduje dalsze obniżenie rachunków za energię elektryczną, pozwalając praktycznie zniwelować symboliczną opłatę.

Rzecznik UOKiK cytuje jedną z otrzymanych skarg.

"Zadzwoniły do moich drzwi 2 młode kobiety i okazując identyfikatory (którym nie przyjrzałam się szczegółowo), oświadczyły, że są z Energi i przyszły zaktualizować moją umowę z nią. Poinformowałam panie, że sama udam się do Energi i zaktualizuję umowę, jeśli to konieczne, nie chciałam bowiem udostępniać swoich danych tym paniom. Kobiety poinformowały mnie, że jeśli nie zaktualizuję umowy w ciągu 2 dni, otrzymam telefon ponaglający z Energi, ponieważ rozwiązuje się Energa Obrót, a w to miejsce powstaje Energetyczne Centrum i będę miała problemy z podpisaniem umowy, bo centrala będzie w Warszawie".

Podpiszesz papier - zmienisz operatora

Zmianę dostawcy prądu można z grubsza porównać do zmiany operatora telefonu albo internetu. Nie trzeba ciągnąć kabli, tylko podpisać umowę z nowym dostawcą. Pierwsza taka decyzja nic nie kosztuje, a formalności można załatwić nawet korespondencyjnie.

URE podaje, że od 2007 r. do końca lipca 2013 r. 104 tys. gospodarstw zmieniło sprzedawcę prądu. Jednak świadomość możliwości zmiany wśród konsumentów systematycznie rośnie, bo przez siedem miesięcy tego roku zdecydowało się na ten krok prawie 28 tys. Dla porównania, w Wielkiej Brytanii blisko 225 tys. konsumentów miesięcznie zmienia operatora energii.

Zmiany operatorów energii w praktyce nie wyglądają tak różowo. UOKiK prowadzi w tej chwili 6 postępowań wyjaśniających, w których sprawdza, czy mogło dojść do nieprawidłowości przy oferowaniu i zawieraniu umów sprzedaży energii elektrycznej w domach konsumentów.

Nowe umowy rzadko są korzystne

Spora część klientów nie jest świadoma wagi dokonanych zmian. Zwłaszcza że przedstawiciele firmy często rozmawiają z osobami starszymi, które mają problem nawet z przeczytaniem umowy. Opowiada pan Piotr:

- Mój tata od kilku lat jest na emeryturze. Przyszła do niego pani podająca się za pracownicę elektrowni i powiedziała mu, że jeśli nie podpisze umowy, odetną mu prąd. Co więcej, podpisali też umowę na ubezpieczenie komputera, którego tata nie posiada.

Klienci, którzy podpisali umowę, nie są z niej w pełni zadowoleni. Pan Łukasz, kiedy na spokojnie przeczytał umowę, poczuł się wprowadzony w błąd:

- Pierwsza rzecz, która zwróciła moją uwagę, to warunki obu umów określone w regulaminach, które znacząco odbiegały od zapewnień pani przedstawiciel. Umowa z Energetycznym Centrum nie była bezterminowa, lecz zawarta na 3 lata, z zamrożoną ceną, atrakcyjną jedynie w przypadku zawarcia dodatkowej umowy ubezpieczenia w firmie Allianz. Ubezpieczenie to, przestawione mi jako rekompensata ze strony firmy Tauron, okazało się zwyczajnym ubezpieczeniem od awarii w mieszkaniu zawartym również na 3 lata, bez możliwości rezygnacji po roku, a także z wieloma obostrzeniami co do kwot i sposobów usuwania awarii.

Inni klienci tej firmy, z którymi rozmawiałem, również czują się nie w pełni poinformowani.


Co więcej, sama zmiana operatora energii elektrycznej może skutkować płaceniem dwóch faktur: jednej za sprzedaż energii (nowej firmie, z którą klient podpisał umowę na sprzedaż energii) i drugiej za świadczenie usług dystrybucyjnych.

Firmy energetyczne ostrzegają


Firmy energetyczne ostrzegają swoich klientów, by ci świadomie podejmowali decyzję o zmianie operatora. Jak czytamy w komunikacie PGE Obrót:

- Od naszych odbiorców otrzymujemy liczne sygnały, że ich mieszkania i domy coraz częściej nachodzą agenci handlowi proponujący podpisanie rzekomo korzystniejszej umowy na sprzedaż energii elektrycznej. Handlowcy podają się jako "przedstawiciele zakładu energetycznego". Informujemy zatem, że nasza spółka nie prowadzi żadnych działań polegających na składaniu wizyt domowych w celu podpisania lub zmiany umowy związanej ze sprzedażą energii elektrycznej. Osoby podające się za "przedstawicieli zakładu energetycznego" nie reprezentują PGE Obrót S.A.

Podobnie Tauron: "Ostrzegamy przed nieuczciwymi akwizytorami, przekazywaniem danych osobowych obcym oraz podpisywaniem umów i innych dokumentów bez zapoznania się z ich treścią. Podkreślamy, że przedstawiciele Taurona nie zawierają umów w domach klientów".

Dwa słowa od siebie dodaje UOKiK: "Skargi dostajemy najczęściej od rodzin osób starszych, bo to seniorzy są najczęściej wprowadzani w błąd. Klient podpisuje dokumenty, jest ufny, chowa do szuflady, więc nawet nie wie, że może odstąpić od takiego kontraktu w ciągu 10 dni (bo to umowa zawierana poza lokalem przedsiębiorcy - w domu)".

Ile to kosztuje i czy się opłaca?

Ile kosztuje zmiana operatora? Jeśli nie zmienialiśmy wcześniej dostawcy energii, pierwsza zmiana nic nie kosztuje. Jeśli jednak zawarliśmy umowę z innym dostawcą na czas określony, możemy zapłacić karę zgodnie z umową. Samo Centrum Energetyczne (zgodnie z ogólnymi warunkami umowy) za zmianę operatora podczas trwania umowy nalicza karę 25 złotych za każdy miesiąc, o który został skrócony okres obowiązywania umowy.

Czy zmiana operatora się opłaca? To zależy od tego, ile prądu zużywamy. Dla przykładu czteroosobowa rodzina mieszkająca w Warszawie, która płaci za prąd niezależnie od tego, w jakich godzinach go używa, wydaje rocznie niecałe 1200 złotych (według kalkulatora URE). Korzystając z usług Energetycznego Centrum zaoszczędziłaby około 150 złotych. Dodając do tego koszt wciskanego przez akwizytorów ubezpieczenia assistance za 10 złotych miesięcznie oszczędność jest właściwie niezauważalna - 2,5 zł miesięcznie. Warto jednak samodzielnie sprawdzić, czy w naszym przypadku nie będzie inaczej.

"Nie tolerujemy nieuczciwych sprzedawców"

Firma Energetyczne Centrum jednoznacznie odcina się od nieuczciwych metod sprzedaży. Według Karoliny Kawskiej, rzeczniczki Energetycznego Centrum:

- W odniesieniu do informacji, jakie trafiają do państwa redakcji, chciałam z całą stanowczością zaznaczyć, że spółka nie toleruje nieuczciwych działań i nie wprowadza klientów w błąd. Na rynku sprzedawców energii elektrycznej konkurujemy ceną i jakością oferowanych usług. Nasi przedstawiciele działający na terenie całej Polski przechodzą szkolenia i mają obowiązek rzetelnego informowania klientów o ofercie. Nasi handlowcy nie wymieniają liczników, dlatego nie wiem, dlaczego takie informacje pojawiły się w doniesieniach czytelników.

Nasi przedstawiciele prowadzą sprzedaż terenową poprzez odwiedzanie klientów w domu. Dzięki temu mogą zaprezentować naszą ofertę, odpowiedzieć na wszystkie pytania czy rozwiać wątpliwości. Każdy z nich posiada identyfikator z logo, nazwą i hologramem firmy oraz danymi osobowymi, które nasi konsultanci powinni nosić w widocznym miejscu. Ponadto każdy dokument, który klient podpisuje, ma widoczne logo firmy. Klienci podpisują również dokument potwierdzający, że mają świadomość tego, iż sprzedawca zmienia się i jest niezależny od dotychczasowego. Wykonujemy również telefony powitalne, aby raz jeszcze poinformować klientów o wszystkich szczegółach związanych ze zmianą sprzedawcy prądu i gazu. Podkreślam, nasi partnerzy mają obowiązek rzetelnego informowania klientów o ofercie, a także informowania, że nasza firma to niezależny sprzedawca.

Dokładnie czytaj umowę przed podpisaniem

Jak uchronić się przed nieuczciwym akwizytorem? Odpowiada Agnieszka Głośniewska z Urzędu Regulacji Energetyki.

- To może dość trywialne, ale niestety z naszych doświadczeń wynika, że nigdy za dużo powtarzania: przede wszystkim należy dokładnie czytać umowy przed ich podpisaniem. Często niestety zdarza się, że odbiorcy pochopnie podpisują dokumenty, a później mają trudności z odstąpieniem od zawartych umów. Jeżeli np. akwizytor puka do drzwi i namawia do zmiany sprzedawcy energii, sugerując, że tylko jego oferta chroni przed wzrostem cen energii - warto nie ulegać jego namowom, ale dokładnie sprawdzić inne oferty rynkowe. Można je łatwo porównać korzystając z bezpłatnego kalkulatora cenowego , który dostępny jest na stronach URE i może pomóc w wyborze nowego sprzedawcy.

Pamiętajmy, że przed podpisaniem umowy na sprzedaż energii należy szczególnie dokładnie zbadać zapisy umowy w ofercie nowego sprzedawcy - przede wszystkim ceny i warunki ich stosowania; sprawdzić dostępne opcje płatności (np. co miesiąc, rozliczanie prognozowane raz na pół roku czy raz na rok); ustalić okres obowiązywania umowy i warunki wypowiedzenia (np. czy umowa jest przedłużana automatycznie, jakie są kary umowne za wcześniejsze rozwiązanie umowy ) a także sprawdzić, czy umowa nie wiąże się z koniecznością skorzystania z dodatkowych usług (np. usługa ubezpieczeniowa, usługa zdrowotna).

UOKiK podkreśla, że w przypadku umów zawieranych poza lokalem przedsiębiorstwa mamy 10 dni na odstąpienie od takiej umowy bez żadnych skutków ubocznych.

Rzecznik Energetycznego Centrum dodaje:


- Każdy klient, który czuje się wprowadzony w błąd, ma możliwość złożenia reklamacji dotyczącej pracy konkretnego handlowca. Wystarczy kontakt z naszą infolinią. Wszelkie sprawy rozpatrujemy indywidualnie i z należytą starannością. Nie ma tolerancji dla nieuczciwych działań, a nasi partnerzy działający w terenie mają tego świadomość.

Cała sprawa jest bardzo podobna do historiiTelekomunikacji Dzień Dobry . Namawiani do zawierania umów ludzie byli przekonani, że rozmawiają z przedstawicielem Telekomunikacji Polskiej. Kurier, który dostarczał pismo do podpisania, zwykle bardzo się spieszył. Często nie zostawiał też kopii. Klienci, nawet jeśli zorientowali się, że zawarli umowę z innym operatorem, nie pamiętali dokładnej nazwy firmy i nie wiedzieli z kim się kontaktować. Gdy już się zorientowali, że padli ofiarą oszustwa, było za późno - za odstąpienie od umowy firma groziła karą finansową - około 300 zł. Dodatkowym haczykiem była niska opłata za abonament. Atrakcyjna cena 25 zł obowiązywała tylko przez pierwsze miesiące. Potem abonament wynosi już 50 zł - skarżyli się oszukani internauci.

źródło: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,165 ... sz.html#MT
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Udowodnione naukowo: Niższe podatki = mniejsza szara strefa = większe wpływy do budżetu. Socjaliści z PO tego nie rozumieją
Obrazek

W ciągu siedmiu lat rządów PO-PSL w Polsce znacząco wzrosły obciążenia fiskalne. Obietnice Donalda Tuska jakoby jego partia miała stopniowo obniżać podatki okazały się zwykłymi kłamstwami. Efekty takiej polityki są dramatyczne - dwa miliony osób wyemigrowało na stałe wspierać swoją pracą i umiejętnościami zagraniczne gospodarki, a ponad milion osób w kraju pracuje w szarej strefie.


Warto to podkreślać za każdym razem: żaden inny rząd w historii III RP nie zafundował Polakom tak wielkiego wzrostu obciążeń podatkowych co rząd Donalda Tuska. Naczelną zasadą jego polityki finansowej miało być stopniowe obniżanie podatków i danin publicznych. Tak przynajmniej twierdził Tusk w listopadzie 2007 roku podczas wygłaszania swojego expose. Tymczasem po wypowiedzeniu tych słów premier lekką ręką - przy wsparciu posłów swojej partii, która w nazwie ma "obywatelskość" (!) - podniósł podatek VAT, kilkukrotnie podnosił akcyzę, podwyższył składki na ZUS, podwyższył składkę rentową dla przedsiębiorców, zlikwidował ulgi: budowlaną i internetową, obniżył o 1/3 zasiłek pogrzebowy, opodatkował lokaty 1-dniowe, kilkukrotnie podnosił maksymalne limity na podatki lokalne oraz zamroził na 5 lat kwotę wolną od podatku. Obecnie zaś pracuje nad nowym podatkiem od garaży i obowiązkową dla wszystkich opłatą audiowizualną.

Zamordyzm podatkowy wprowadzony w naszym kraju przez ekipę Donalda Tuska przyczynił się do stałej emigracji około dwóch milionów ludzi - głównie młodych i obrotnych, którzy dzisiaj swoją pracą i pomysłami zasilają gospodarki państw zachodnioeuropejskich. Jakby tego było mało według oficjalnych danych GUS 1,078 mln osób w Polsce pracuje w tzw. szarej strefie. Ich praca wyceniana jest na około 50 mld zł. Z tych pieniędzy rząd nie dostaje ani złotówki, bo zamiast pomyśleć i obniżyć podatki, woli je nieustannie podnosić. Rozwiązanie jest proste i udowodnione naukowo: niższe podatki są równoznaczne z mniejszą szarą strefą, a to z kolei oznacza znaczny wzrost wpływów do budżetu z tytułu... podatków właśnie. Niestety ta prosta logika jest nie do pojęcia przez ekipę Tuska.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul4/0156 ... onomii.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Czy F-16 obronią polskie niebo? Niekoniecznie. "Wystarczą dwie tony gruzu i są uziemione"
Obrazek
- Samoloty F-16 w wersjach, które posiadamy, były nowoczesne, kiedy je kupowaliśmy. Jednak świat szybko idzie do przodu - mówił w Radiu TOK FM Wojciech Łuczak, wydawca i ekspert lotniczy. Jego zdaniem chluba polskiego lotnictwa wcale nie gwarantuje nam bezpieczeństwa. Nawet na misje NATO wysyłamy samoloty rosyjskiej konstrukcji.

- Wszyscy politycy mocno chwalą się naszymi F-16. Ale sprawa jest dyskusyjna - przyznał w Radiu TOK FM Wojciech Łuczak, wiceprezes Agencji Lotniczej Altair, wydawca magazynów "Raport" i "Skrzydlata Polska".

- Samoloty F-16 w wersjach, które posiadamy, były nowoczesne, kiedy je kupowaliśmy. Jednak świat szybko idzie do przodu - zaznaczył ekspert. I sugerował, że amerykańskie myśliwce wcale nie zwiększyły wydatnie możliwości obronnych polskiego lotnictwa. Dlaczego?

"Wystarczyłoby zrzucić 2,5 tony gruzu na pas startowy..."

Łuczak zwrócił uwagę, że w prowadzonych przez Polaków misjach patrolowych nad państwami bałtyckimi biorą udział nie F-16, ale MiG-29 rosyjskiej konstrukcji. - F-16 to samoloty o specyficznym systemie obsługi i bazowania. Mają bardzo nisko położony wlot powietrza do silnika. Wystarczyłoby zrzucić 2,5 tony gruzu na pas startowy i te samoloty byłyby uziemione. Pas wymaga absolutnej czystości - wyjaśniał ekspert.

Dlatego bazowanie F-16 wymaga specjalnych "odkurzaczy". Polska ma dwa takie urządzenia czyszczące pasy startowe w bazach w Łasku i podpoznańskich Krzesinach. Aby wysyłać amerykańskie myśliwce do Litwy, należałoby przebazować tam "odkurzacz". A to kłopotliwe.

F-16 ograniczyły polskie możliwości obronne?

Jednak wymagania techniczne F-16 rzutują także na polskie możliwości obronne. Łuczak tłumaczył, że dotychczas polska strategia obronna opierała się na rozproszeniu sił powietrznych, aby trudniej było je zlokalizować i zniszczyć. Dominujące swego czasu w polskim lotnictwie rosyjskie samoloty mogły korzystać ze znajdujących się w całym kraju tzw. DOL, drogowych odcinków lotniskowych. F-16 nie mają takich możliwości, bo lądowanie na nieoczyszczonym fragmencie drogi mogłoby się skończyć poważną awarią silnika.

- Szwedzi mają taki system, że lądują na autostradach, obok nich są niewielkie punkty zaopatrzenia, gdzie odtwarzają zdolność bojową Gripenów - zaznaczał Łuczak. To właśnie m.in. z Gripenami w przetargu wygrały F-16. - Wybór tego typu samolotu podyktowany był względami politycznymi - podkreślał gość Radia TOK FM.

"Polskie bazy są oczywistym obiektem ewentualnego ataku"

- Dziś mamy dwie bazy na wzór amerykański, jakbyśmy żyli w głębi USA, gdzie uderzenie lotnicze jest wykluczone - wskazywał ekspert. - A polskie bazy są oczywistym obiektem ewentualnego ataku. Nie lotniczego, rakietowego. Trzy minuty i tych baz nie ma - mówił.

Za kilka lat polską flotę powietrzną mogą wzmocnić kolejne amerykańskie maszyny. - Minister Siemoniak podjął początkowo decyzję, aby zrezygnować z Su-22, samolotów uderzeniowych, które w dzisiejszych czasach mogą wyjść w powietrze, ale misje bojowe na tych samolotach oznaczają niemal samobójstwo - wyjaśniał ekspert. Stare poradzieckie maszyny miały zastąpić samoloty bezzałogowe. Tak się jednak nie stanie. Teraz MON mówi o 64 samolotach piątej generacji. Najbliżej ich seryjnej produkcji są USA, Rosja, Indie i Chiny. Łuczak zasugerował, że wybór z powodów politycznych znów padnie na amerykańską konstrukcję.

źródło: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... rel_nc_SST
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

~To tyle -

Marszałek Senatu Bogdan Borusewicz sam sobie przyznał 50 tys. zł premii. Kancelaria Senatu podała, że koszt jednego przelotu Borusewicza to ok. 511-538 zł. 713 lotów kosztowało więc ok. 364 tys. - 383 tys. zł.

=========================

Nasze zadłużenie rośnie zaskakująco szybko
Dotychczas przejedliśmy już prawie jedną trzecią tego, co w lutym rząd przejął z OFE. Jeśli zabrane wtedy oszczędności państwo będzie konsumować w takim tempie, to skończą się już za półtora roku pisze dzisiejsza Rzeczpospolita.

Obrazek
Sformułowanie o przejadaniu pieniędzy jest trafne, bo choć 130 mld zł poszło na obniżenie zadłużenia państwa, to od tego czas dług państw dalej rośnie i to zaskakująco szybko.

Zadłużenie Skarbu Państwa na koniec czerwca 2014 r. wzrosło o 0,8 proc. mdm, czyli o 5 mld 829,9 mln zł do 750 mld 204,0 mln zł - podał resort finansów w komunikacie. Od początku roku zadłużenie spadło o 10,5 proc., czyli o 87 mld 821,4 mln zł. "Wzrost zadłużenia w czerwcu 2014 r. wynikał przede wszystkim z finansowania potrzeb pożyczkowych netto budżetu państwa (4,7 mld zł) oraz różnic kursowych (1,1 mld zł)" - napisano w komunikacie MF. "Spadek zadłużenia od końca 2013 r. wynikał z umorzenia obligacji skarbowych w lutym 2014 r. w efekcie reformy systemu emerytalnego.

Po wyłączeniu efektu umorzenia SPW zadłużenie SP wzrosło od początku 2014 r. o 42.366,2 mln zł (5,1 proc.), co wynikało głównie z finansowania potrzeb pożyczkowych netto budżetu państwa (31,7 mld zł) i zmiany stanu środków na rachunkach budżetowych (wzrost o 6,1 mld zł)" - dodano.

Zadłużenie krajowe na koniec czerwca wyniosło 488 mld 822,7 mln zł, czyli wzrosło o 1,0 proc., tj. o 4 mld 810,9 mln zł wobec maja, a wobec końca 2013 roku spadło o 16,3 proc., czyli o 95 mld 450,3 mln zł.

Zadłużenie zagraniczne wyniosło 261 mld 381,3 mln zł, czyli wzrosło o 0,4 proc., tj. o 1 mld 19,0 mln zł wobec maja, a wobec końca 2013 roku wzrosło o 3,0 proc., czyli o 7 mld 628,9 mln zł. Dodano, że zapadalność długu zagranicznego w 2014 roku, według stanu na koniec czerwca, wynosiła 1 mld 32 mln euro. Zapadalność w 2015 r. wynosi 4 mld 166 mln euro.

Resort poinformował, że na koniec czerwca 71 proc. zadłużenia zagranicznego Skarbu Państwa nominowane było w euro, tyle ile miesiąc wcześniej. "Wartość nominalna zadłużenia w EUR na koniec czerwca 2014 r. wyniosła ok. 44,5 mld EUR" - napisano w komunikacie.

Jak podano, zadłużenie Skarbu Państwa w złotych na koniec czerwca wyniosło 65,2 proc. całości długu wobec 65,0 proc. na koniec poprzedniego miesiąca i 69,7 proc. na koniec 2013 r.

Na koniec czerwca zadłużenie w euro wyniosło 24,7 proc., tyle samo, ile miesiąc wcześniej. Zadłużenie w dol. wyniosło na koniec czerwca 6,2 proc. wobec 6,2 proc., na koniec poprzedniego miesiąca. Na koniec czerwca zadłużenie w innych walutach wyniosło 4,0 proc. wobec 4,0 proc. na koniec poprzedniego miesiąca.

źródło: http://biznes.interia.pl/makroekonomia/ ... st78743990
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

marudna.maruda


Bardzo konkretne i charakterystyczne dla kk powody suspensy. Ciekawe, że nie ma tu nic o łamaniu przykazań bożych, wszelkie dotyczą bardzo ziemskich zasad ustalonych przez kościelnych dostojników.
Troszkę ( tylko troszkę) zastanawiajace, dlaczego suspensa nie ejst nakladana na księży- alkoholików, rozjeżdżajacych ludzi po pijaku, pedofilów, molestujacych nieletnich, księdza, który pozwolił, żeby jego dziecko rodziło się w mękach, na plebanii, tuż przy jego nosie.... czyżby dlatego, że ich grzechy dotyczą innych, nie czołówki kleru?


------------------------------------------

arkadiusz_ch

Czekam na tę chwilę, kiedy to Hoser potknie się przez te swoje 5 punktów i już nigdy sie nie podniesie.
Ile pychy może się mieścić w jednym Hoserze?


==============================
Kuria podała powody suspensy ks. Lemańskiego. A tam m.in. podważanie wiarygodności Episkopatu [5 POWODÓW]
Obrazek
Kuria Warszawsko-Praska opublikowała właśnie pięć powodów decyzji o suspendowaniu ks. Wojciecha Lemańskiego. Dotyczą głównie posłuszeństwa duchownego i jego stosunku do hierarchów.

Decyzję o suspendowaniu abp Henryk Hoser przekazał ks. Lemańskiemu dzisiaj w siedzibie kurii. Kara suspensy obejmuje zakaz wykonywania wszelkich aktów wynikających z władzy święceń (np. odprawiania mszy) i noszenia stroju duchownego. Ksiądz Lemański już zapowiedział złożenie apelacji.

Teraz na swojej stronie internetowej kuria podała powody, którymi kierował się abp Hoser, nakładając karę. W uzasadnieniu wymieniono następujące powody:

1. Brak ducha posłuszeństwa i notoryczne kontestowanie decyzji prawowitego przełożonego w osobie Biskupa Diecezjalnego i Stolicy Apostolskiej;

2. Sposób postępowania, który przynosi kościelnej wspólnocie poważne szkody i zamieszanie;

3. Publiczne podważanie nauczania Kościoła w ważnych kwestiach natury moralnej i propagowanie jako alternatywy swoich osobistych poglądów;

4. Brak szacunku i podważanie wiarygodności Episkopatu Polski i kapłanów;

5. Upór w zajmowanej postawie, alienacja ze wspólnoty kapłańskiej i szeroko pojętej wspólnoty Kościoła.

Jak czytamy w komunikacie, kara suspensy ma "charakter naprawczy", a "zwolnienie z niej zależy od dalszej postawy ukaranego".

źródło + video: http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,1651 ... BoxWiadTxt
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

aron67

To skandal!
Zagłada krzyżaków powinna mieć miejsce w rocznicę bitwy pod Grunwaldem!


--------------------------

mrblix

Pająki pomścimy!

===========================

Ogromne pajęczyny nad Wisłostradą. "Nie przeszkadzajmy im"
Obrazek
Fascynujące skupisko pająków krzyżaków powstało w szklanych wiatach nad tunelem Wisłostrady. Pajęczyny rozrosły się w wieloprzestrzenne struktury. W czwartek uległy zagładzie

Schody, które prowadzą na przystanki autobusowe w tunelu Wisłostrady przy Centrum Nauki "Kopernik", mają obudowę ze szkła. W zadaszeniach jeszcze do wczesnego popołudnia rozpościerały się całe kłębowiska pajęczyn. Podobne można oglądać tylko w amerykańskich filmach grozy.

Kto cierpi na arachnofobię, od razu wpada w panikę. W pajęczynach tkwiły niezliczone okazy - większe płci żeńskiej i mniejsze męskiej z charakterystycznym zarysem krzyża na odwłokach. Czekały na ofiary. Na murkach, na których wspiera się konstrukcja przeszklonych wiat, zalegały ślady po wielkim żarciu - stosy resztek po wyssanych owadach. W sieci tkwiły motyle skrzydła, muchy, komary.

- To fantastyczna obserwacja z miasta, chcę to zobaczyć na własne oczy - mówi Wioletta Wawer, doktorantka z Muzeum i Instytutu Zoologii PAN. Pająki to jej pasja. Przypomina, że w Polsce nie ma pająków, po których ukąszeniu człowiek może umrzeć.

Z badaczką dzielę się obawami, że jeśli zacznę drążyć sprawę stołecznych krzyżaków przy Koperniku, to Zarząd Dróg Miejskich albo Zarząd Oczyszczania Miasta wyruszy na bitwę z nimi z myjkami, by zaprowadzić porządek.

- Pająki to przecież nie szkodniki, są pożyteczne. Nawet o jedną trzecią potrafią zredukować populację owadów - mówi Wioletta Wawer.

Pajęczy raj w wiatach nad Wisłostradą opisuję dr. Andrzejowi Kruszewiczowi, dyrektorowi warszawskiego zoo. Mówi, że krzyżaki lubią bardziej zaciszne miejsca, gdzie nie wieje wiatr. Ale duże okazy i sieci to nic dziwnego, a np. kątniki bywają jeszcze większe.

- Myć i usuwać? Bo to nieestetyczne? - pytam.

- Powinny żyć. Nie przeszkadzajmy im. Niech łapią owady. Pajęczyny to przecież cudowny twór natury. Doskonały! - przypomina dyrektor Kruszewicz.

Królestwo krzyżaków nad Wisłą

Nie wszyscy tak łatwo wpadają w zachwyt. - Moja koleżanka Ewa, co prawda z uśmiechem, ale skarżyła się, że niezbyt lubi tędy chodzić. Pająki albo owadzie truchła kilka razy spadły jej na głowę - mówi Katarzyna Nowicka z Centrum Nauki "Kopernik".

Po namyśle dochodzimy jednak do wniosku, że na wiaty można przecież patrzeć pozytywnie, jak na dodatkowe gabloty - eksponaty pełne życia, które wzbogacają ofertę edukacyjną Parku Odkrywców przy Koperniku.

Pająki wybrały sobie fantastyczne miejsce do życia. Blisko rzeki jest więcej owadów. Światło w nocy dodatkowo je przyciąga. Dzięki różnicy temperatur i ciśnienia tunel zasysa owady. Gdyby nie naruszać ich spokoju, można się spodziewać, że ich kolejne pokolenia będą bardziej okazałe. Są na to dowody naukowe.

Kilka dni temu na stronach "CityLab" (dodatek amerykańskiego czasopisma "The Atlantic") John Metcalfe napisał o obserwacjach, które prowadzi Elizabeth Lowe z zespołem z Uniwersytetu w Sydney. Badaczka zauważyła, że pająki żyjące w miastach "w porównaniu ze swoimi kuzynami żyjącymi w buszu są większe, mają więcej tłuszczu i cięższe jajniki". Przypomina też, że miasta tworzą tzw. wyspy ciepła, a wyższa temperatura od tej, która panuje na obszarach zielonych i niezabudowanych, sprzyja wzrostowi bezkręgowców. Sztuczne oświetlenie sprawia, że owadów, czyli pożywienia, też jest więcej. Dlatego pająki z miasta są bardziej rosłe od tych na prowincji.

Niestety, w piątek przy Koperniku już tego nie sprawdzimy. Wczoraj do akcji wkroczyła ekipa na zlecenie ZOM. Skutek - więcej komarów i meszek, które będą gryźć warszawiaków nad Wisłą.

Badacze ronią łzy. Musimy poczekać, aż świat przyrody odrodzi się nad Wisłą. Apelujemy: ręce precz od krzyżaków, niech się mnożą i łapią komary!

- A może nie warto zbierać opinii tylko u miłośników zwierząt. Niech pan zadzwoni do Małgorzaty Rozenek, która prowadzi program "Perfekcyjna pani domu", i zapyta, czy pajęczyna to przejaw czystości czy brudu - ucina Adam Sobieraj, rzecznik Zarządu Dróg Miejskich, który odpowiada za tunel Wisłostrady.

źródło: http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34 ... xSlotI3img
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Oto polskie sądownictwo...
============================

Komentarze:

Stanislaw Starczewski

Polska "sprawiedliwosc" w dzialaniu. Dobrze ze choc po wielu latach niszczenia czlowieka wykonywujacego swoj zawod i obowiazki w nalezyty sposob sad wrescie to uznal. Kto zplaci za zadoscuczynienie krzywd wyrzadzonych temu czlowiekowi? Nikt albo wszyscy podatnicy. Prokutator i sad pozostanie bezkarny.


---------------------

miroslove

13 lat Panie Ministrze "Sprawiedliwości". W tym czasie wybudowano w Polsce autostrady, w tym czasie zbudowano stadiony, w tym czasie udało się wynegocjować wstąpienie do UE, wstąpić do niej i przyjąć miliardy Euro z unijnego budżetu. Przez 13 lat powstawały nowe kina, sklepy, teatry, zmieniały się rządy. Ale prostej sprawy karnej państwo polskie nie umiało sprawnie przeprowadzić.
Argument, że zarzut niedopełnienia obowiązków za zasadny uznały sądy w pierwszym procesie jest nietrafny, u nas siłą inercji wszyscy są skazywani, dopiero jak sprawa wróci do ponownego rozpoznania sędziowie zajmują się nią rzetelnie.

-----------------------------------

c2u

Dopóki funkcjonariusze państwowi w tym kraju nie będą ponosili personalnej odpowiedzialności za swoje decyzje (mowa o odpowiedzialności materialnej), dopóty lekką ręką będą podejmować bezmyślne decyzje za które będziemy płacić my, dodatkowo utrzymując na prokuratorskich etatach takich matołków.

=========================

Po 13 latach były generalny konserwator zabytków został prawomocnie uniewinniony. Sąd oskarża prokuraturę w słynnej sprawie spichlerza
Obrazek

Czy niewinna jest też prokuratura, która oskarżyła, i sądy, które latami mieliły tę sprawę?


Sąd Apelacyjny w Częstochowie w zeszłym tygodniu prawomocnie odrzucił apelację prokuratury od uniewinnienia Brody. Uznał, że w tej sprawie nie było materiału na oskarżenie. I że od czasu postawienia zarzutu prokuratura praktycznie nie wzbogaciła materiału dowodowego.

Uznał też, że to, co robił Aleksander Broda w sprawie renowacji XVIII-wiecznego spichlerza, nie było działaniem "na szkodę interesu publicznego", ale dla jego ochrony.

Broda: Chciałem ratować


Sąd podtrzymał więc lutowy wyrok, w którym sąd rejonowy uniewinnił Brodę i współoskarżonego z nim przedsiębiorcę Krzysztofa Stacherczaka.

Uzasadnienie sędziego Sądu Rejonowego w Częstochowie Mateusza Przesłańskiego jest aktem oskarżenia prokuratury. Równie mocnym co słynne uzasadnienie warszawskiego sędziego Igora Tulei sprzed półtora roku w sprawie doktora G.

Chodzi o słynną sprawę spichlerza XVIII wieku, który niszczał od czasów PRL-u. I byłby się rozpadł całkiem, gdyby Broda jako wojewódzki konserwator zabytków w Częstochowie nie wydał w 1998 r. prywatnemu przedsiębiorcy Stacherczakowi zezwolenia na jego renowację. I nie przyznał na to dotacji - 140 tys. zł. Spichlerz, rozebrany, uzupełniony, przeniesiony i odtworzony w podczęstochowskim Olsztynie, dostał nagrodę ministra kultury dla najlepiej odrestaurowanego obiektu 2008 r. Mimo to prokuratura nie wycofała się z oskarżenia, a sądy dwóch instancji uznały, że Broda "działał na szkodę interesu publicznego", nie dopełniając obowiązków funkcjonariusza publicznego.

Wyrok uchylił w 2011 r. Sąd Najwyższy.


Aleksander Broda: - To, że chciałem uratować ten zabytek, jest oczywiste. Byłem przecież konserwatorem zabytków. To, że został uratowany, jest zasługą kilku osób, które w większości zostały posadzone na ławie oskarżonych. Nie byłoby sprawy, gdybym nie zrobił nic. Gdyby spichlerz spłonął - a nieproszeni lokatorzy palili w nim ogniska - sprawcy najpewniej nie zostaliby wykryci, a sprawa zniszczenia bezcennego zabytku umorzona.

"Mistrz i Małgorzata" dla więźniów


W 2001 r. Broda, wówczas generalny konserwator zabytków, został w świetle telewizyjnych kamer wyprowadzony z budynku Ministerstwa Kultury przez policjantów z wydziału antykorupcyjnego. Po jego zatrzymaniu policja przekazała dziennikarzom film pokazujący "stertę zgniłych desek", w jaką rzekomo zamienił się w wyniku jego działań zabytkowy spichlerz.

Zarzut korupcji upadł w sądzie po sześciu latach, choć jedyny świadek oskarżenia wycofał zeznania jeszcze w śledztwie. Zarzut niedopełnienia obowiązków upadł dopiero po 13 latach.

W uzasadnieniu uniewinnienia sędzia Przesłański pisze o działaniach organów ścigania powodujących "skompromitowanie w przestrzeni medialnej obu oskarżonych, zwłaszcza Brody jako urzędnika w randze ministra, i ferowanie w mediach przyszłego wyroku, co stało w opozycji do zasady (...) domniemania niewinności".

Broda przesiedział w areszcie ponad rok. Zerwał kontakt ze światem zewnętrznym. Więźniom czytał "Mistrza i Małgorzatę" Bułhakowa i dawał wykłady o architekturze ilustrowane wykonywanymi w trakcie rysunkami. Przez pierwsze sześć miesięcy aresztu nie był w ogóle przesłuchiwany. Ale sąd automatycznie przedłużał areszt "ze względu na grożącą wysoką karę", a co za tym idzie, groźbę ucieczki i mataczenia. Odrzucał odwołania, w których adwokat wskazywał, że groźba matactwa nie została uzasadniona.

Gdzie autorytet sądu?

Sędzia Przesłański napisał: "Ograniczenie uzasadnień do przytoczenia ustawowych określeń i przepisów doprowadziło do błędu logicznego typu idem per idem. Sąd odwoławczy nie rozpoznał zarzutów zażaleń. (...) Ze względu na konsekwencje stosowania tymczasowego aresztowania względem oskarżonych tego typu uzasadnienia godzą w poczucie sprawiedliwości społecznej i podważają autorytet sądu".

Sędzia pisze dalej, że prokuratura "uchybiła zasadzie prowadzenia postępowania fair". Po zatrzymaniu pozbawiono Brodę pomocy adwokata, bo nie uznano ustnego pełnomocnictwa, jakie dał adwokatowi (a dania pisemnego uniemożliwiono). "Znacznie bardziej niegodziwym posunięciem, by uzyskać przedłużenie tymczasowego aresztowania, było posłużenie się oficjalnym listem oskarżonego do ministra kultury, którego treść miała rzekomo świadczyć o próbie mataczenia w sprawie" - uzasadnia wyrok sędzia.

Chodzi o wysłany z aresztu list, w którym Broda zaniepokojony informacją o "stercie zgniłych desek", w jaką zamienił się spichlerz, prosi ministra o ustanowienie rzeczoznawcy, który ustali faktyczny stan rozebranego spichlerza.

Sędzia zwraca uwagę, że ten list prokurator osobiście cenzurował i przekazał adresatowi, uznając, że nie ma w nim przestępczych treści, a potem użył do oskarżenia Brody o próbę matactwa: "Postępowanie takie było biegunowo odległe od fundamentalnej zasady ustrojowej - praworządności, której ma strzec prokuratura RP".

Prokuratura naciska na świadków

Sędzia Przesłański, podobnie jak swojego czasu sędzia Tuleya, pisze o naciskach prokuratury na świadków. Nie wspomina - jak Tuleya - o "stalinowskich metodach", ale sytuacja jest podobna: przesłuchuje się w charakterze świadków potencjalnych oskarżonych, grożąc im aresztem i oskarżeniem (które zresztą w końcu ich spotkało - wraz z Brodą i Stacherczakiem oskarżono pięć osób).

Oskarżenie o korupcję prokuratura oparła wyłącznie na zeznaniach jednego świadka: byłej sekretarki Stacherczaka Elżbiety F. od lat leczącej się psychiatrycznie. Zeznania odwołała jeszcze w śledztwie. Sędzia Przesłański: "Organa ścigania przesłuchiwały ją nawet po przyjęciu znacznej ilości silnych środków psychotropowych". Prokuratura twierdziła, że F. odwołała zeznania, bo była zastraszana. Wszczęto w tej sprawie postępowanie, ale je umorzono, nie znajdując dowodów ani sprawców zastraszania. Prokurator żądał przesłuchania F. przez sąd na tę okoliczność, ale biegli stwierdzili, że jej stan wyklucza składanie zeznań. Teraz prokuratura tłumaczy swoją porażkę właśnie tym, że F. nie została przesłuchana w sądzie.

Sędzia Tuleya złożył w prokuraturze tzw. sygnalizację o możliwych nadużyciach metod śledczych. Skończyła się porażką: prokuratura grożenie aresztowaniem i oskarżeniem uznała za udzielenie informacji, a wielogodzinnych nocnych przesłuchań prawo nie zabrania.

Co może prokurator


Sędzia Przesłański "sygnalizacji" nie złożył. - W tej sprawie doszło do tak poważnych naruszeń ze strony prokuratury, że myślę o powiadomieniu o tym prokuratora generalnego. Chodzi o to, by dać mu impuls do zastanowienia, jakie mechanizmy kontrolne wprowadzić, żeby prokurator tak działać nie mógł. Powinna być dokonana ocena pracy prokuratora w tej sprawie i wyciągnięte odpowiednie wnioski - mówi adwokat Brody, Adam Kasperkiewicz.

Prokuratorem prowadzącym sprawę był Tomasz Tadla, który awansował do Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach.

Zapytany przez nas o odpowiedzialność prokuratora za bezpodstawne oskarżenie i wątpliwe metody prokurator generalny Andrzej Seremet odpowiedział, że zwrócił się o nadesłanie uzasadnienia wyroku. Jego lektura umożliwi odniesienie się do naszych pytań.

I dodał to, co zawsze w takich przypadkach: że prokurator podobnie jak sąd ma prawo do swobodnej oceny dowodów, że w tej sprawie zarzut niedopełnienia obowiązków za zasadny uznały sądy w pierwszym procesie, a więc trudno nazwać zarzuty bezpodstawnymi. I że bezwzględne egzekwowanie odpowiedzialności za zarzuty, które nie utrzymały się w sądzie, odstraszałoby prokuratorów od oskarżania. Wreszcie, że trudno znaleźć precyzyjne kryterium, które byłoby pomocne w stwierdzeniu, że prokurator lub sąd mają ponieść odpowiedzialność za błędną ocenę dowodów.

Co zrobi Broda?

Aleksander Broda myśli o wystąpieniu o zadośćuczynienie i odszkodowanie za ponadroczne pozbawienie wolności, utratę dobrego imienia, pracy i złamanie kariery. Jego adwokat - o doradzeniu klientowi procesu cywilnego przeciw prokuraturze o naruszenie dobrego imienia niesłusznym i bezpodstawnym oskarżeniem.

Jest już precedens: Krzysztof B., warszawski biznesmen, wygrał prawomocnie w zeszłym roku proces o ochronę dóbr osobistych przeciwko prokuraturze, która zarzuciła mu przestępstwa skarbowe i zabrała paszport. Sędzia Elżbieta Jakacka z Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa wydała podtrzymany w apelacji wyrok, w którym uznała, że choć prokuratura miała prawo zastosować dozór policyjny i zabrać paszport, to jednak naruszyła dobra osobiste, działając bezprawnie. Bezprawność polegała na tym, że przedłużała śledztwo przez cztery lata, a w tym czasie nie robiła nic, narażając Krzysztofa B. i jego rodzinę na upokorzenia i trudności.

źródło: http://wyborcza.pl/1,75478,16500331,Po_ ... al.html#MT
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

idiot_hunter

Co to jest 17 lat? Na rzece Skawie (Małopolska) budują zbiornik i zaporę od 1986 roku i nikt się tym nie przejmuje

------------------------

part_of_the_game


ojtam ojatm, zaporę w Świnnej Porębie budują już 28 lat, I linię metra w Warszawie budowano 25 lat

-------------------------

smiki48

syn prawnik wraca z sądu i mówi do ojca, również adwokata. Tato, udało mi się zakończyć sprawę z X, Zawarliśmy ugodę.
A ojciec na to. Synu, coś ty najlepszego narobił, przecież z tej sprawy żyliśmy przez ostatnie 18 lat.
Tak samo jest z budową tego stopnia. Gdyby budowa została zakończona, wielu ludzi straciłoby intratne posady. A tak jest szansa, że etaty zostaną odziedziczone.

=========================

Nowy kosztorys Malczyc. Co rok drożały o 100 mln zł
Obrazek
Według najnowszych obliczeń stopień wodny Malczyce będzie kosztował 1,4 mld zł. To oznacza, że przez ostatnie sześć lat inwestycja drożała średnio o 100 mln rocznie. - Chcemy zmiany finansowania budowy - mówią urzędnicy.

Przypomnijmy: stopień wodny Malczyce powstaje od 17 lat. Ma sprawić, że poniżej Brzegu Dolnego podniesie się poziom wody, który w tej chwili uniemożliwia albo utrudnia żeglugę na kilkudziesięciu kilometrach Odry.

Początkowy budżet inwestycji przekraczał zaledwie 300 mln zł, ale 10 lat później kosztowała już ona ponad 800 mln zł. Teraz okazuje się, że zdrożała o kolejne 600 mln zł.

Zmieniły się przepisy

Jak mówi Piotr Stachura z wrocławskiego Zarządu Gospodarki Wodnej, to w dużej mierze efekt wydanej w 2009 r. decyzji środowiskowej. Wymusiła ona budowę systemu nawadniania lasów łęgowych i dodatkowej przepławki dla ryb, bo - jak przekonywali ekolodzy - ta pierwsza była za mała dla jesiotrów.

Według Eugeniusza Piotrowskiego z RZGW koszty tej decyzji mogą sięgać nawet 40 proc. ceny całej inwestycji. Do tego dochodzą także koszty budowy systemu melioracyjnego, który ma odprowadzać nadmiary nagromadzonej wody powyżej stopnia.

Nowy kosztorys wyjaśnia też, co na Malczycach jest jeszcze do zrobienia. Co jednak ważne dla tej inwestycji, dokument ma stać się podstawą do rozmów na temat ewentualnej zmiany systemu finansowania budowy.

Zmiany w finansowaniu

W tej chwili wrocławscy urzędnicy narzekają na to, że rocznie na prace przeznacza się za mało pieniędzy, które dodatkowo przelewane są na konto inwestora z opóźnieniami. Przez to budowa często stoi w miejscu.

- Prace muszą przebiegać według ściśle określonego harmonogramu. Żeby odbywały się płynnie, konieczne jest zapewnienie finansowania, najlepiej w trybie wieloletnim, a nie rocznym, tak jak to się dzieje teraz. Ale znamy już całkowite koszty inwestycji i po zatwierdzeniu ich przez Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej, będziemy mogli starać się o zmianę systemu finansowania. Po jej przeprowadzeniu realizacja inwestycji byłaby znacznie efektywniejsza - przekonuje Stachura.

Oficjalny termin ukończenia inwestycji to 2017 r. Urzędnicy twierdzą, że przy sprawnym finansowaniu nie będzie on zagrożony.

źródło: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... ln_zl.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Prawo zmieniane pod Nowaka? Minister może uniknąć kary dzięki nowelizacji
Obrazek
Polska to kraj uniewinnionych. To samo może spotkać też byłego ministra Sławomira Nowaka. Wszystko wskazuje na to, że prawo jest zmieniane - wyraźnie pod niego. Może on nie tylko uniknąć kary, ale także i dalszych procesów. Prawo w Polsce po raz kolejny zadziała wstecz?

Pomóc mu może projektowana ustawa o oświadczeniach majątkowych, jeśli wejdzie w życie w kształcie proponowanym przez resort Marka Biernackiego. Zgodnie z nią nie będzie stanowiło przestępstwa niewpisanie do deklaracji przedmiotów o wartości do 20 tys. zł. Dziś ten próg ustalony jest na 10 tys. zł. A biegli wycenili zegarek ministra Nowaka między 11 a 15 tys. zł.

Rzecznik Prokuratury Generalnej nie ukrywa, że nowe przepisy sprawią, że wiele spraw znajdzie dla oskarżonych szczęśliwe zakończenie.

Jeśli zmienione regulacje zaczną obowiązywać, to sądy będą musiały to uwzględnić i zastosować wobec oskarżonego przepis korzystniejszy – przyznaje Mateusz Martyniuk, rzecznik prasowy Prokuratury Generalnej.
Prawo zmienione pod Nowaka?

źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/15661- ... owelizacji
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

GUS na ratunek Donaldowi Tuskowi: Pomaga ukryć fakt, że w Polsce żyje mniej niż 37 milionów ludzi
Mimo tego, że już w 2011 roku Główny Urząd Statystyczny (GUS), zapowiedział publikowanie dwóch stanów ludności naszego kraju tzw. faktycznej, oraz rezydującej, do tej nie wywiązuje się z tego obowiązku.

Teraz urzędnicy GUS twierdzą, że rozporządzenie PE i Rady nr 1260/2013 z 13 grudnia 2013 roku, zobowiązuje ich do publikacji dwóch stanów ludności Polski ale dopiero od 2016 roku.

Faktyczna liczba to według definicji, którą posługuje się GUS, obejmuje wszystkich stałych mieszkańców naszego kraju, poza tymi którzy przebywają ponad 3 miesiące poza miejscem swojego zamieszkania ale w kraju (w ramach tej definicji więc stałymi mieszkańcami naszego kraju, są także wszyscy ci którzy wyjechali za granicę nawet na stałe).

Z kolei definicja ludności rezydującej obejmuje wszystkich mieszkających na stałe w kraju, poza tymi które wyjechały za granicę i przebywają tam dłużej niż 12 miesięcy i jak łatwo się domyślić, to właśnie ta liczba w miarę wiernie oddaje „ludnościową rzeczywistość”.

Dlaczego GUS w tej sprawie zachowuje się tak powściągliwie? Otóż gdyby GUS opublikował dane dotyczące ludności rezydującej, okazałoby się, że jest nas tylko około 36,8 mln tj. o 1,7 mln mniej niż to wynika z urzędowych publikacji.

Więcej: http://wgospodarce.pl/opinie/15639-gus- ... onow-ludzi
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Obrazek

Donald Tusk przewodniczącym Rady Europejskiej
Do­nald Tusk zo­stał wy­bra­ny na prze­wod­ni­czą­ce­go Rady Eu­ro­pej­skiej. Za­stą­pi na tym sta­no­wi­sku Her­ma­na Van Rom­puy'a. Pol­ski pre­mier od kilku dni był wy­mie­nia­ny w gro­nie fa­wo­ry­tów do ob­ję­cia tego sta­no­wi­ska. Teraz bę­dzie mu­siał zre­zy­gno­wać ze sta­no­wi­ska szefa pol­skie­go rządu. Eu­ro­pej­scy so­cja­li­ści po­par­li kan­dy­da­tu­rę wło­skiej mi­ni­ster spraw za­gra­nicz­nych Fe­de­ri­ki Mo­ghe­ri­ni na sta­no­wi­sko sze­fo­wej unij­nej dy­plo­ma­cji.

Więcej: http://wiadomosci.onet.pl/swiat/donald- ... kiej/9jyzc
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Tusk rządził w Polsce przez 2480 dni. W tym czasie rozłożył kraj od wewnątrz i skutecznie ograniczył jego potencjał na zewnątrz
Obrazek

2480 dni trwały zmagania naszego kraju z Donaldem Tuskiem. Jego ucieczka do Brukseli nie załatwia jednak sprawy. Polską nadal będzie administrować ekipa Platformy Obywatelskiej.


Mimo, że Tusk rządził blisko 7 lat, to nie udało mu się zmodernizować kraju. W zamian za to podwyższył nam podatki, zwiększył biurokrację, rozłożył armię, ograbił OFE, podwyższył wiek emerytalny i dwukrotnie zwiększyć dług publiczny. Ponadto w czasie swoich rządów skutecznie ograniczył potencjał naszego kraju na arenie międzynarodowej. Staliśmy się co najwyżej największym niemieckim wasalem, który jednak nie może mieć własnego zdania. Po 2480 dniach rządów ekipy Tuska wyłania się obraz Polski osłabionej, targanej korupcją czy kryminalnymi układami, w Europie zredukowanej do roli dostarczyciela taniej siły roboczej i łatwego kapitału dla innych gospodarek. Beneficjentami rządów ekipy Tuska stała się przede wszystkim wąska grupa osób. Tak zwana platformerska "sitwa", obstawiająca swoimi osobami zarządy spółek Skarbu Państwa i ustawiająca pod siebie intratne przetargi, ma się całkiem dobrze. Im żyje się lepiej. Wobec nich przedwyborcze hasło Platformy zostało zrealizowane. Co z resztą społeczeństwa? Niech się żywi emocjami kreowanymi przez pro-rządowe telewizje. Mama Madzi czy ksiądz Lemański skutecznie odwrócą uwagę.
Obrazek
źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul4/0159 ... -Tuska.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Najbardziej dzika wypowiedź polityka - sierpień

"Nakłamał pan tak, że Słońcu wstyd świecić!" - rzekł do Tuska prezes PiS Jarosław Kaczyński. Jego wypowiedź uzyskała 40 procent z 3951 waszych głosów i została najbardziej dziką wypowiedzią lipca. Czas na świeżą, sierpniową, dostawę słownych perełek. Zachęcamy do głosowania!
Obrazek
Więcej: http://dzikikraj.interia.pl/mowatrawa/n ... =exclusive
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Polska sponsorem Rosji. W ciągu najbliższych 8 lat przelejemy na rosyjskie konta równowartość ok. 160 miliardów złotych!
Obrazek
Sprowadzamy z Rosji ok. 70 proc. zużywanego gazu i ponad 90 proc. ropy, płacąc przy tym niemal najwięcej w Europie. Gdyby Polsce udało się uniezależnić od dostaw surowców zza wschodniej granicy, to Rosja momentalnie popadłaby w bardzo poważne problemy finansowe.

Szacuje się, że w ciągu najbliższych 8 lat PGNiG, Orlen oraz Lotos, w ramach realizacji długoterminowych kontraktów na dostawy ropy i gazu, przeleją na konta kontrolowanych przez Kreml spółek kwotę około 160 mld zł. Eksperci są zgodni - gdyby Polsce udało się uniezależnić od dostaw zza wschodniej granicy, rosyjska gospodarka momentalnie popada w poważne tarapaty. Z uwagi na powyższe Rosjanom bardzo zależy na tym, aby kontynuowany był "łupkowy paraliż" (rząd Tuska tkwi w nim już od kilku lat). Na rękę włodarzom Kremla są także opóźnienia przy budowie gazoportu w Świnoujściu czy wszelkie zaległości w modernizacji polskiej sieci przesyłowej (celem rozbudowy i modernizacji wspomnianej sieci jest umożliwienie sprowadzania ropy lub gazu z innego niż wschodni kierunek). Niestety ekipa Tuska i Pawlaka w ciągu 7 lat swoich rządów nie tylko nie przybliżyła naszego kraju do energetycznej niezależności, ale wręcz pogorszyła pod tym względem naszą sytuację. Wspomniane 7 lat to naprawdę długi okres czasu. Wystarczający do tego, aby realnie zmienić politykę surowcową i energetyczną. W przypadku Tuska i Pawlaka było to jednak niemożliwe. Oni tańczyli tak jak im Putin zagrał.

źródło : http://niewygodne.info.pl/artykul4/0160 ... -8-lat.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

~qaz do ~healer:

Tusk ceni takich ludzi co mu nie podskoczą a będa 3 kroki w tyle i usłuznie wypełniali polecenia, wystarczy popatrzec na PO każdy który cos zaczynał znaczyć szybko był odcinany, wyrzucany, spadał na margines
------------------------
~kama :

Kopacz brak jest elementarnej samokrytyki! powszechnie nielubiana (po sprawie Smoleńskiej), była nieudolnym Ministrem Zdrowia, wazelina Tuska, nie będzie w stanie kierować pracami rządu (o niczym pojęcia) z niej taka druga Szydło (PiS), która wypowiadała się w spr. finans. Pąństwa, a jest specjalistką... od tańców ludowych!); nie wspominając już, że nie lubią Kopacz w samej PO! Już na wyjściu obciach i żenada! Kaczor może liczyć na pełny sukces wyborczy, w tym i przyszłym roku!
==========================
Ewa Kopacz zastąpi Tuska? "Nie udźwignie ciężaru"
Mar­sza­łek Sejmu Ewa Ko­pacz ma pełne wspar­cie za­rzą­du par­tii jako kan­dy­dat na pre­mie­ra - po­in­for­mo­wał dzien­ni­ka­rzy po po­sie­dze­niu za­rzą­du PO To­masz Lenz. Po de­cy­zji Plat­for­my pa­da­ją py­ta­nia o prio­ry­te­ty jej po­li­ty­ki. Po­ja­wia­ją się też ko­men­ta­rze, że Ko­pacz nie spraw­dzi się w roli szefa rządu.
Obrazek
Marszałek Sejmu była wymieniana jako główna kandydatka do zastąpienia w fotelu szefa rządu Donalda Tuska. Tej decyzji zarządu Platformy należało się spodziewać.

Lider największej partii opozycyjnej Jarosław Kaczyński stwierdził, że jeśli Kopacz zostanie premierem Donald Tusk nadal będzie obecny w polskiej polityce.

- Donald Tusk zostawia w kraju osobę całkowicie powolną i spolegliwą, żeby po paru latach powrócić z Brukseli i odebrać upadającą PO. Taki jest plan Tuska. Pani Kopacz nie udźwignie ciężaru premierostwa - powiedział Jacek Kurski w "Faktach po Faktach".

"Wiemy kto, nie wiemy po co?" - napisała na Twitterze Barbara Nowacka związana Twoim Ruchem.

Więcej: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/ewa-kopa ... zaru/cyv76
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  0 użytkowników  »  2 gości

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM