Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

~jak -

Sędzia płaci czy my?????

=================

Bezdomny przez pomyłkę sądu trafił do więzienia - dostanie 20 tys. zł
20 tys. zł zadośćuczynienia dostanie od Skarbu Państwa bezdomny, który przez pomyłkę sądu trafił na pół roku do więzienia, choć naprawił szkodę wyrządzoną swym przestępstwem.

W piątek Sąd Apelacyjny w Warszawie prawomocnie utrzymał wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie, nakazujący Sądowi Rejonowemu dla Warszawy-Śródmieścia wypłatę Władysławowi W. 20 tys. zł zadośćuczynienia.

W. został w 2006 r. skazany przez stołeczny sąd na pół roku więzienia w zawieszeniu. Uznano bowiem, że był tzw. "słupem", dzięki któremu wyłudzono od operatora telefonii komórkowej pieniądze za impulsy telefoniczne. W wyroku sąd nakazał W. naprawę wyrządzonej szkody w wysokości 200 zł.

Jeszcze przed tym wyrokiem, W. wpłacił na konto pokrzywdzonego operatora kwotę 750 zł (z których pokrzywdzony pobrał potem 200 zł, a resztę mu zwrócił). Sąd jednak nie dostrzegł w aktach odpowiedniego pisma od operatora. W maju 2008 r. - wobec niewykonania obowiązku naprawienia szkody - sąd wydał zarządzenie o wykonaniu zawieszonej wobec W. kary pozbawienia wolności. Wcześniej sąd usiłował bezskutecznie skontaktować się z W., który nie był dla sądu uchwytny jako bezdomny.

Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/polska/news-bez ... gn=firefox
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Najbardziej dzika wypowiedź polityka
Ogłaszamy plebiscyt na najbardziej "dziką" wypowiedź polityka w 2014 roku! Zasady są proste: co miesiąc z potoku słów naszych rodzimych polityków wyłowimy kilka perełek. Poddamy je waszej ocenie, a wy - za pomocą ankiety - wybierzecie z tych słownych kąsków jeden, który - według was - będzie najbardziej zabawny/zaskakujący i tym samym zyska miano najbardziej dzikiej wypowiedzi miesiąca...

Zakończenie plebiscytu odbędzie się w styczniu 2015 roku, kiedy to z 12 wypowiedzi miesiąca wybierzemy - przy waszej pomocy - trzy wypowiedzi roku, a polityków, będących autorami zwycięskich cytatów, nagrodzimy statuetkami dzików. Wśród tych, którzy wezmą udział w głosowaniu na "Najbardziej dziką wypowiedź polityka 2014 roku" rozlosujemy atrakcyjne nagrody.... Regulamin plebiscytu na "Najbardziej dziką wypowiedź polityka 2014 roku".

A oto nasze styczniowe propozycje:
Obrazek
Wicepremier Elżbieta Bieńkowska: Sorry, taki mamy klimat.

Czytaj więcej na http://dzikikraj.interia.pl/mowatrawa/n ... gn=firefox
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Kiedyś były polskim Emmy, a dziś? Wszystko, co musisz wiedzieć o Telekamerach
Obrazek
Świat już wiele lat temu docenił wagę przemysłu telewizyjnego. To nie tylko wielkie pieniądze, ale też sfera, w której powstają produkcje nierzadko wybitne, nie ustępujące w niczym produkcjom filmowym. W USA najlepsze wyróżniane są telewizyjnym Oscarem, czyli nagrodą Emmy. Może nadużyciem byłoby nazwać Telekamery polską Emmy, jednak umieszczenie tych dwóch nagród w jednym zdaniu jest całkowicie uprawnione. Dlaczego? Ponieważ Telekamery to pierwsze, najdłużej rozdawane i jedyne, jak na razie, liczące się nagrody za osiągnięcia telewizyjne. 3 lutego statuetki zostaną rozdane po raz 17.

Telekamery w odróżnieniu od Emmy przyznawane są głosami telewidzów. Kiedyś największą grupę stanowili czytelnicy "Tele Tygodnia", którzy wysyłali specjalne kupony, drukowane w gazecie. Za ich pomocą można było oddać głos na faworyta w wybranej kategorii. Obecnie głosować można tylko wysyłając sms. Liczeniem głosów zajmuje się zewnętrzna firma Deloitte. Dzięki takiej procedurze można zminimalizować ewentualne próby oszustwa. Według "Rzeczpospolitej" do takiej sytuacji miało dojść 3 lata temu.

Zorganizowana grupa ludzi rzekomo kupowała wtedy masowo "Tele Tydzień" z kuponami do głosowania na Telekamery. Każdy z członków tele-gangu miał głosować na serial "Barwy Szczęścia" w kategorii ''Najlepszy serial codzienny'' oraz na aktorkę Katarzynę Zielińską w kategorii ''Najlepsza aktorka''. Jeśli wierzyć "Rz", w ten sposób na akcję wydano 200 tysięcy złotych, a ''sztucznych'' kuponów z głosami było ponoć aż 70 tysięcy.

Więcej: http://www.plotek.pl/plotek/1,78649,153 ... s_.html#MT
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

~Emeryt

To tylko dzięki naszym europosłom - zostali wybrani politykierzy bez żadnej znajomości języków obcych, więcej czasu spędzają w Polskim sejmie, bo w Brukseli nie wiedza o czym się mówi. Przed kolejnymi wyborami należy wybierać ludzi z wyższym wykształceniem: prawnicy lub ekonomiści, z biegłą znajomością dwóch języków obcych / angielski, niemiecki / potwierdzoną certyfikatem... Wtedy będą coś znaczyć a nie jak dzisiaj towarzysze: Ziobro, Kurski, Cymański itp... biorą tylko po 54 tysiące złotych miesięcznie praktycznie za nic ....

=============
Polski rolnik nielegalny
Obrazek
Na wakacjach we Włoszech od rolnika kupimy oliwę, we Francji wino, a w Niemczech lokalną kiełbasę. Polski rolnik nie może sprzedać nawet kiszonej kapusty ani ogórków małosolnych. Grozi mu za to kara w wysokości nawet 120 tys. zł.

Polscy rolnicy podlegają najbardziej restrykcyjnemu w całej Unii Europejskiej prawu, które nie pozwala im sprzedawać swoich przetworzonych płodów rolnych. Dżemy, kompoty, a nawet zapakowana w torebkę sałata będą w myśl naszego prawa produktem nielegalnym, jeśli farmer będzie chciał je sprzedać na targu czy u siebie w gospodarstwie. Choć rolnicy przeciw idiotycznemu prawu protestują, to na razie zmian w ustawodawstwie brak.

źródło: http://finanse.wp.pl/kat,1033705,title, ... omosc.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

"Fakt": Sejm zapłacił za popijawę agenta Tomka

Za pobyt w pensjonacie "U Jacka", gdzie były poseł PiS Tomasz Kaczmarek groził, że będzie "j... krzesłem" męża swojej kochanki, zapłaciła Kancelaria Sejmu - donosi "Fakt".
Obrazek
Poseł PiS rozliczył w Kancelarii Sejmu ten i parę innych wyjazdów do pensjonatu w Olsztynie za 3,5 tys. złotych.

To 400 kilometrów od kieleckiego okręgu wyborczego posła, a warunkiem rozliczenia delegacji jest wykonywanie mandatu poselskiego - ustalił "Fakt".

Nie spróbujemy nawet zapytać, co robił w tym pensjonacie poseł, bo odpowiedź jest wobec tego oczywista: Myślał nad losem Polski. A w szerszej perspektywie za jego olsztyńskie wycieczki odpowiadają rządy Tuska.

Czytaj więcej na http://dzikikraj.interia.pl/news-fakt-s ... gn=firefox
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

buk.horror.dulszczyzna.00

I ta służba nazywa się policja :)))
no cóż.. na babcie sprzedającą pietruszkę
już nie będzie czym podjechać!!!


-----------------------

arvelli_net


... jaki problem w montażu GPSu w każdym aucie państwowym?.... chyba że boją się śledzenia :)

----------------------

ciemnyludd

Powinni to zgłosić NA POLICJĘ...


=========================

Spod komendy policji skradziono nieoznakowany radiowóz. "Wyjaśniamy okoliczności zdarzenia"

Obrazek
- Był w błękitnym kolorze, pochodził bodajże z 2010 roku - powiedział portalowi Wspolczesna.pl Paweł Jakubiak, rzecznik prasowy policji w Augustowie. Chodzi o skradzionego sprzed budynku komendy policyjnego fiata bravo. Do kradzieży doszło najprawdopodobniej w biały dzień.

Auto skradziono wczoraj z placu manewrowego przy komendzie policji w Augustowie. Był to nieoznakowany fiat bravo należący do policji.

Rzecznik prasowy nie chciał rozmawiać o kradzieży. - Wyjaśniamy okoliczności zdarzenia. Czynności w tej sprawie prowadzi również Wydział Kontroli Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku - powiedział.

źródło: http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,1539 ... owoz_.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

~babcia 53 :

w kraju w którym pół miliona dzieci głoduje i żyje w biedzie , gdzie nie ma na leczenie i rehabilitację , gdzie podnosi sie podatki i kradnie emerytury , lekką ręką wydaje się 6 milionów na kolejny budowlany bubel szpecacy otoczenie i dotuje sie kler z naszych podatków......kto wam dał na to pozwolenie ,bo napewno nie naród który was wybrał , wstyd panowie i panie ministrowie
-------------------

~Andrzej X

: Najsmutniejsze jest to, że 30% społeczeństwa w pełni to popiera i, domagając się słusznie pieniędzy na służbę zdrowia, czy emerytury, jednocześnie nie pozwoliłoby ruszyć ani złotówki ze środków przeznaczonych na Kościół. Ci ludzie w swojej naiwności wierzą, że broniąc jak lwy materialnych interesów Kościoła zapewniają sobie miejsce w Niebie. Obawiam się, że, gdy te 30% zagłosuje za rok na jedynych prawdziwych Polaków, prawych i sprawiedliwych, to jeszcze większe pieniądze z naszych kieszeni pójdą nie tylko na COB, ale także na imperium medialne Ojca Dyrektora. Pomyślcie o tym przed wrzuceniem kartki do urny.
====================
Andrzej Stasiuk o dotacji na Centrum Opatrzności Bożej: "Minister wziął nasze 6 mln i dał na tacę"
Obrazek
Daliśmy 6 milionów. To znaczy minister kultury wyjął nam z kieszeni i bez pytania dał, jako dotację, na Centrum Opatrzności Bożej. Ważne, że dał bez pytania. Odpalam net i patrzę jak to wygląda. Patrzę, na co poszła moja i wasza kasa. Duże to rzeczywiście jest i widać, że każdą sumę weźmie, bo wyraźnie niedokończone. W guście całkiem babilońskie. Architekci wprawdzie twierdzą, że „ekspresja środków wyrazu, ład przestrzenny we wnętrzu katedry to elementy, które mają sprzyjać spotkaniu wiernych z Bogiem”.

W porządku – może sprzyjają, może nie. W każdym razie podobne budynki widziałem zeszłego roku w Biszkek, czyli stolicy Kirgizji. Stąd mi ta Babilonia przyszła do głowy. Jednak Lichenia nie udało się przebić. Licheń ma wdzięk i bezpretensjonalność. No i przy jego budowie nikt mi (i wam) do kieszeni łap nie pchał. Łożyli wierni, którzy chcieli się w Licheniu modlić. Tymczasem tutaj minister wziął sobie nasze 6 milionów i dał na tacę. Ale żeby nie dać się przyłapać na finansowym klerykalizmie, nasz urzędnik dał oczywiście na kulturę, czyli na „Muzeum Jana Pawła i Kardynała Wyszyńskiego”.

Mniejsza, że muzeum to po prostu część kościoła, bo to gdzieś tam w kopule ma być, czy przy kopule, w każdym razie 20 metrów nad ziemią. Pod tym samym dachem, w tych samych murach, z tymi samymi kaloryferami i tak dalej. Więc po prostu finansujemy – w ramach państwowego mecenatu kulturalnego – kawałek kościoła, a sama ekspozycja będzie dotyczyła spraw jak najbardziej kościelnych, czyli będzie przybliżała ludowi dwie wybitne postacie życia religijnego i częściowo politycznego.

I tak zresztą dosyć już przybliżone. Bo przecież Jan Paweł w przestrzeni publicznej jest bardziej obecny od Małysza, Kubicy i Kowalczyk razem wziętych. Można powiedzieć, że mamy do czynienia z jakąś nadpodażą, inflacją obecności. W każdej gminie, powiecie, mieścinie, mamy Jana Pawła w dowolnej formie i postaci. W muzeum JPII w Siedlcach jest „Sutanna, piuska, cztery pary obuwia, swetry, ręcznik, okulary, zegarek ręczny – to wszystko tu posiadamy. To największy zbiór ubrań, tylu rzeczy nie posiada nawet dom rodzinny w Wadowicach” – mówi szef placówki. W Woli Niżnej koło Jaślisk stoi w ogródku papieska figura z żywicy, na widok której o mało się nie zabiłem autem. W zeszłym roku przykryto ją dwuspadowym daszkiem. Po świecie jeździ żółty, osiemnastometrowy ciągnik z naczepą i wozi „pióro, różaniec, buty, narty, krzyż, sutannę, piuskę oraz zegar z prywatnej rezydencji w Castel Gandolfo”.

Śmiało rzec można, że nasza ojczyzna jest parkiem tematycznym imienia JPII, papieskim Disneylandem i dokładanie jeszcze jednej karuzeli, czy diabelskiego młyna wydaje się przedsięwzięciem tyleż desperacki, co bezsensownym.

Umówmy się: postać papieża nie ma już nic wspólnego z kulturą. Wspólnym narodowym wysiłkiem uczyniliśmy z niej świątka, postać plemiennych z jasełek i przydomowego krasnala. Kremówki, szlaki turystyczne: małopolski, podhalański, kolejowy, „kluby Lolka” – przecież to jest festyn i odpust. I nawet jak przyjdzie tysiąc ministrów i każdy zbuduje tysiąc muzeów, to się tego obrazu już w żaden sposób nie na „ukulturalnić”. Przepadło. Na własne życzenie. Mieliśmy ciekawą historycznie postać i zrobiliśmy z niej bałwana, żeby go sobie na skrzyżowaniach i w ogródkach stawiać. Więc ja proszę bardzo, żeby w tej kwestii moje pieniądze zostawić w spokoju. To znaczy: jak już są wzięte na kulturę, by wydawać na kulturę. Kościół sobie sam świetnie poradzi z własnymi inwestycjami. Trzeba tylko mu dać szansę.

A najbezczelniejsze w całej sprawie jest to, że największa suma poza „dotacją papieską”, przyznana w tym ministerialnym rozdaniu to ledwo 600 tysięcy, czyli 10 procent powyższej.

Oto prawdziwe proporcje myślenia o kulturze w urzędzie przy Krakowskim Przedmieściu.

źródło: http://tygodnik.onet.pl/wwwylacznie/and ... ln-i/g49vh
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Jednak Drzewiecki miał rację mówiąc, że Polska, to dziki kraj...
==========================

Komentarze:

3xm

Ciekawe ile państwo wyda na śledztwo i proces. Prawo jest prawem, ale też głupota jest głupotą.

---------------------------------------

ergosumek

Człowiek naprawił krzywdę, jaką ślepa Temida wyrządziła choremu człowiekowi i za to nieludzkie państwo polskie, w majestacie swego chorego prawa, będzie karać tego człowieka, zamiast go wynagrodzić.

-----------------------------------------

spankeemee

Niech Pan się trzyma Panie Dyrektorze! Teraz będą Pana chcieli zniszczyć za to, że za Państwową pensję chciał Pan być także człowiekiem a nie bezduszną maszyną jak większość pozostałych urzędników. Wielka odwaga i wielkie serce!

----------------------------------------

samjack47

ludzie trzymajcie mnie to jakas paranoja tabuny urzędasów za moje pieniadze bedą teraz przez lata wyjsniać cz pułkownik popełnil wykroczenie

====================================

Wafelek wart był 99 gr. Złodziej, chory psychicznie, poszedł siedzieć. Dyrektor więzienia, który mu pomógł, jest w tarapatach
Obrazek
To historia o tym, jak wrażliwy funkcjonariusz na służbie państwa kierowany odruchem serca wyszedł poza procedury i pomógł słabemu obywatelowi. I państwo, któremu służy od wielu lat, chce go za to ukarać.

Dobry funkcjonariusz to Krzysztof Olkowicz, dyrektor Okręgowego Inspektoratu Służby Więziennej w Koszalinie. Podlegają mu miejscowe areszty śledcze i więzienia. Olkowicz pracy w więziennictwie poświęcił prawie 30 lat.

We wrześniu 2013 r. do Olkowicza zadzwonił jeden z pracowników aresztu w Koszalinie.

- Powiedział, że będziemy mieli rekord, że do aresztu w celu odbycia kary doprowadzono mężczyznę skazanego za kradzież wafelka wartego 99 groszy. Wcześniej mieliśmy osobę skazaną za kradzież soku malinowego za 1,19 zł - mówi "Gazecie Wyborczej" Olkowicz. Dyrektor chciał zobaczyć, jak wygląda złodziej wafelka, i zapytać, dlaczego jest w areszcie.

Elvis prosi o przepustkę

Okazało się, że to 42-letni Arkadiusz K., z fryzurą stylizowaną na Elvisa Presleya. Występował m.in. w "Szansie na sukces". Chory na schizofrenię i ubezwłasnowolniony mężczyzna wafelek oblany czekoladą ukradł w 2011 r.

Policjanci, którzy go ujęli, sprawdzili dowód, ale nie zauważyli, że na dokumencie nie ma podpisu, co oznacza, że jest on ubezwłasnowolniony.

Sąd skazał go zaocznie (sprawca nie przyszedł na rozprawę) na 100 zł grzywny. Arkadiusz K. jej nie wpłacił, więc sąd zamienił mu ją na pięć dni aresztu. Orzeczenie wysłał do sprawcy, a ten się nie odwołał. Potem sąd będzie się tłumaczył, że to nie wina sądu, bo przecież można było się odwołać. A że sprawca jest ubezwłasnowolniony? Sąd odpowie: "Nie ma bazy psychicznie chorych, w przyszłości sytuacja może się powtórzyć".

Olkowicz spotkał się ze skazanym, gdy mężczyzna przebywał w celi trzeci dzień.

- Prosił, żeby dać mu przepustkę na godzinę do domu, bo chce nakarmić papużkę - mówi Olkowicz. - Zaproponował mi, że zaśpiewa piosenkę Elvisa Presleya. Od razu zorientowałem się, że nie powinno go tu być. Że ten człowiek wymaga opieki i pomocy, a nie kary więzienia. I to jeszcze za co? Za wafelek.

Zadzwonił do sekretarki i poprosił, żeby wpłaciła 40 zł, bo tyle były warte dwa pozostałe dni aresztu. Sekretarka dokonała wpłaty na nazwisko dyrektora, bo ten czuł, że mogą z tego być problemy. Oddał jej pieniądze. Gdyby dyrektor formalnie złożył wniosek o jego zwolnienie, procedury trwałyby długo.

Następnego dnia Arkadiusz K. wyszedł na wolność.

- Gdy wychodził, w bramie aresztu zaśpiewał mi "Love Me Tender" Presleya - mówi Olkowicz.

Życzliwi współpracownicy donoszą

Ta historia mogłaby mieć happy end. Ale po kilku dniach w Ministerstwie Sprawiedliwości ląduje anonim. "Byliśmy wielce zdumieni, oglądając Wiadomości TVP 1, gdzie dyrektor Olkowicz przyznaje się publicznie do wpłacenia z własnych pieniędzy grzywny za ukaranego, czyli przyznaje się do popełnienia wykroczenia z artykułu 57 kodeksu wykroczeń" - podpisane: "Zaniepokojeni funkcjonariusze okręgu koszalińskiego".

Artykuł 57 zabrania zbiórek na grzywnę oraz opłacania jej osobom nie będącymi krewnymi skazanego. Czemu nie spodobało się to funkcjonariuszom?

- Dlaczego został wykupiony tylko jeden ukarany, a nie wszyscy znajdujący się w podobnej sytuacji? - pytają ministra sprawiedliwości.

Z donosu wynika, że boli ich co innego. Dyr. Olkowicz w połowie 2013 r. wywołał trzęsienie ziemi w koszalińskim więziennictwie. Zrobił wszystko, żeby pomóc wyjść na wolność innemu choremu skazanemu Radkowi Agatowskiemu, który też trafił do więzienia za drobne kradzieże, a w celi przeżył piekło. Z opinii biegłego wynika, że współwięźniowie się nad nim znęcali, a nawet przypalali go papierosami. Prawdopodobnie też go molestowali seksualnie.

Funkcjonariusze żalą się w donosie, że w takich sytuacjach dyrektor nie stosuje procedur. Że po sprawie Agatowskiego zwołał naradę, na której mówił, że są "bezduszni i niekompetentni". Faktem jest, że Olkowicz wyciągnął konsekwencje służbowe.

Za pomoc - grzywna albo sąd

Ministerstwo na podstawie donosu złożyło zawiadomienie do komendanta policji w Koszalinie. Jako dowód opłacenia grzywny za Arkadiusza K. dołączyło kopię anonimu.

- Opisane działanie może wyczerpywać znamiona wykroczenia. W sprawie należy przeprowadzić czynności wyjaśniające w celu ustalenia, czy istnieją podstawy do wystąpienia z wnioskiem o ukaranie - podpisał sędzia Mirosław Przybylski z departamentu wykonania orzeczeń i probacji ministerstwa.

Co zrobiła policja z Koszalina?

- Zaproponowali mi, żebym dobrowolnie przyjął 50 zł grzywny. Ale za co? Za to, że pomogłem człowiekowi, który nigdy nie powinien znaleźć się w więzieniu? Prawo ma być bezduszne, a ja mam zamykać na to oczy? Gdybym tego nie zrobił, byłbym bezdusznym urzędnikiem. Nie chcę być tępym i ślepym wykonawcą wszystkiego. Mam się nie zastanawiać nad tym, co robię? Żeby sędzia chociaż widział, kogo skazuje. Tacy ludzie nie powinni trafiać do więzienia. Karanie ich więzieniem nie ma sensu - dziwi się Olkowicz.

Policja nie uznała jednak, że sprawa ma niski stopień szkodliwości społecznej i skierowała do sądu wniosek o ukaranie ludzkiego dyrektora. Sprawa czeka na termin.

Ministerstwo Sprawiedliwości tłumaczy się, że anonimowe pismo po prostu przekazało właściwym organom. A decyzja należy do sądu.

Z danych Rzecznika Praw Obywatelskich wynika, że upośledzonych osób w stopniu umiarkowanym i znacznym przebywa w więzieniach ponad 200. Ich intelekt jest porównywalny do intelektu dzieci w wieku 6-9 lat. Wymagają stałej opieki.

Olkowicz żartuje: - Będę się bronił, że te 40 zł to tantiemy za wykonanie "Love Me Tender".

Grozi mu grzywna lub areszt.

Dla "Wyborczej": Paweł Moczydłowski, szef więziennictwa w latach 90.:

Olkowicz to jeden z najlepszych dyrektorów więziennictwa. Ma energię, odwagę, żeby wyrażać niezadowolenie z błędnych decyzji sądu. Teraz się go szczypie i mówi: "cicho siedź". Czy urzędnik nie może być człowiekiem? Jego zachowanie to akceptowalna forma protestu, bo takich spraw jak ta jest więcej. Mamy przepełnione więzienia, kolejni skazani czekają w kolejce na odbycie kary, a my wsadzamy do celi ludzi skazanych za wafelek.

Prof. Zbigniew Ćwiąkalski, UJ, były minister sprawiedliwości:

Dyrektor nie powinien tak robić. Ale tej sprawy nie powinno być ze względu na znikomą szkodliwość społeczną. To nie ma sensu, bo w tej sytuacji trzeba by wszcząć postępowanie wobec osób, które dopuściły do umieszczenia tego skazanego w areszcie. Trzeba zbadać, czy zawinił sąd, policja, prokuratura, czy poddano go badaniom psychiatrycznym.

źródło: http://wyborcza.pl/1,75478,15400423,Waf ... borcza#Cuk
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:
ivy

jest takie stare powiedzenie: błędy lekarskie kryje ziemia....
a u nas lekarz to przecież Jaśnie Wielmożne Panisko, co mu słowa nie ma prawa się powiedzieć, tylko bić nisko pokłony...
każda tego typu afera żyje do czasu wyłączenia kamer, a potem umorzenia itp. O bliźniakach co zmarły też już nic nie mówią. Biednych, prostych ludzi się spławi, by państwu lekarzom nie mącić dobrego samopoczucia...
taka to Polska ten śmiszny kraik...

========================

Komu zależy na tuszowaniu błędów lekarskich?
Nie wiemy kto, nie wiemy po co. Wiemy, że doszło do przestępstw, z powodu których lekarskie śledztwa utknęły w martwym punkcie.
Obrazek
Fałszowane dokumenty, gubione akta spraw, dokumenty przez lata ukrywane w nieznanym miejscu. Kontrowersyjny wyrok sądu. Oto, jakie historie zdarzają się przy okazji wyjaśniania podejrzeń o medyczne błędy w jednym z wrocławskich szpitali.

Sprawy ciągną się latami. W jednej z nich podatnicy zapłacili już nawet 20 tys. zł odszkodowania za przewlekłość. A wszystko to przy okazji śledztw i procesów dotyczących rzekomych medycznych błędów lekarzy z Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 1 we Wrocławiu.

Te historie wydarzyły się w dwóch różnych sprawach. Jedną opisywaliśmy w "Gazecie Wrocławskiej" od wielu miesięcy.

Więcej: http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/ ... ,id,t.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Łukasz Warzecha: kupimy sobie bezkarność na drodze
Obrazek
(...) Absurd? Ależ to dokładnie to, co dzieje się na polskich drogach, a będzie się dziać jeszcze bardziej po wejściu w życie nowych regulacji. Od lat bowiem właściwie wszystkie organizacje i osoby, zajmujące się bezpieczeństwem na drogach – od policji, poprzez Inspekcję Transportu Drogowego, Krajową Radę Bezpieczeństwa Drogowego, na posłach zainteresowanych tą problematyką skończywszy – widzą tylko jedną naczelną przyczynę wypadków i w ogóle wszelkiego zła na drogach: „nadmierną prędkość”.

To są właśnie tatuaże z naszego hipotetycznego przykładu. Inaczej mówiąc, to tak, jakby uznać, że przyczyną śmierci zastrzelonej osoby był pocisk kalibru dziewięć milimetrów. Faktycznie, on bezpośrednio spowodował śmierć, ale przecież równie ważne, a nawet ważniejsze są inne pytania. Kto go wystrzelił? Z jakiej broni? Dlaczego ją posiadał? Legalnie czy nie? Co spowodowało strzelaninę?

Analogicznie należałoby spytać: Dlaczego kierowca jechał z nadmierną prędkością? W jakim stanie był jego samochód? Jeśli w złym, to czemu diagnosta dopuścił go do ruchu? Jeśli zawiodły umiejętności kierowcy, to dlaczego? Kto i kiedy go szkolił? Dopiero gdy odpowiemy na te pytania i zaczniemy eliminować faktyczne przyczyny, bezpieczeństwo zacznie się zwiększać. To, co proponuje od lat polska drogówka wespół z GITD, to jedynie – proszę wybaczyć dosadne określenie – pudrowanie syfu. (...)

Więcej: http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title, ... omosc.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Program lojalnościowy może być przykrywką dla piramidy finansowej
UOKiK postawił zarzuty firmie Lyoness Europe AG. I szuka osób, które mogą posiadać wiedzę na jej temat.
Obrazek
Firma Lyoness Europe AG działa w ponad 45 krajach, w Polsce zrzesza ponad 100 tys. osób. Oferowany przez nią program lojalnościowy może - zdaniem prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów - być piramidą finansową.

- Firma proponuje uczestnikom możliwość otrzymania korzyści materialnych, które są uzależnione od wprowadzenia przez nich innych osób do programu. Uczestnik programu musi najpierw wpłacić zaliczkę na zakup bonów lub kart podarunkowych partnerów handlowych Lyoness bądź dokonać u nich zakupów - tłumaczy Małgorzata Cieloch, rzecznik prasowy UOKiK.

Dodaje, że zdaniem urzędu takie działanie może stanowić nieuczciwą praktykę rynkową. Na razie urząd prowadzi postępowanie w sprawie stosowania praktyki naruszającej zbiorowe interesy konsumentów i zbiera informacje na temat funkcjonowania programu lojalnościowego Lyoness.

- Zwracamy się z prośbą do wszystkich osób, które mogą posiadać informacje na ten temat, aby przekazały je urzędowi. Gwarantujemy ochronę danych osobowych - zapewnia Małgorzata Cieloch.

- Przedsiębiorcy postawiliśmy zarzut stosowania praktyki, o której mowa w art. 7 pkt 14 ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym (prowadzenie piramidy finansowej - red.) - wskazuje Małgorzata Cieloch.

Sprzedaż lawinowa


Podobnie działalność firmy Lyoness oceniają prawnicy.

- Wskazana sytuacja faktyczna wiąże się z systemem sprzedaży lawinowej, czyli proponowaniem nabywania towarów poprzez składanie ich nabywcom obietnicy uzyskania korzyści materialnych w zamian za nakłonienie innych osób do dokonania takich samych transakcji. Kolejne osoby zapewniane są, że także otrzymają korzyść z uwagi na udział w programie lojalnościowym, gdy znajdą następnych odbiorców - wyjaśnia Tomasz Gawarecki, prawnik w Kancelarii KKPW.

Zgodnie z ustawą o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym (Dz.U. z 2007 r. nr 171, poz. 1206 z późn. zm.) taka działalność jest zakazana, chyba że zostaną łącznie spełnione dwie przesłanki, które zagwarantują bezpieczeństwo uczestnikom. Jak wskazuje Tomasz Gawarecki, dojdzie do tego, jeżeli:

• korzyści materialne uzyskiwane z uczestnictwa w systemie sprzedaży będą pochodzić ze środków uzyskiwanych z zakupu lub ze sprzedaży dóbr i usług po cenie, której wartość rażąco nie przekracza ich rzeczywistej wartości rynkowej;

• osoba rezygnująca z udziału w systemie sprzedaży będzie miała możliwość odsprzedaży organizatorowi systemu za co najmniej 90 proc. ceny zakupu wszystkich nabytych od niego towarów, materiałów, próbek itp. zakupionych w ciągu 6 miesięcy poprzedzających rezygnację z udziału w systemie.

Odpowiedzialność karna

Twórcom piramid finansowych, oprócz kary ze strony UOKiK, grozić może także odpowiedzialność karna.

- Za organizowanie systemu sprzedaży lawinowej lub kierowanie nim grozi kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat. Ponadto każde wprowadzenie uczestników piramidy finansowej w błąd co do faktycznego mechanizmu funkcjonowania takiej struktury, uczynione w celu nakłonienia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem stanowić może przestępstwo oszustwa stypizowane w art. 286 par. 1 kodeksu karnego - tłumaczy Tomasz Gawarecki.

Jak informuje Rafał Orłowski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Kielcach, w zeszłym roku prowadzone było postępowanie w sprawie Lyoness, jednak zakończyło się umorzeniem.

- Postanowienie o umorzeniu zostało wydane z powodu braku danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia przestępstwa z art. 286 par. 1 k.k. - mówi prokurator Orłowski.

Złote góry


Schemat działania piramid finansowych jest stały - organizator obiecuje uczestnikom wysokie zyski z rzekomych inwestycji.

- W rzeczywistości wysokie oprocentowanie okazuje się czczą obietnicą, gdyż wpłaty uczestników systemu nie są nigdzie inwestowane, a jedynym zyskiem jest procent od zwerbowania nowych uczestników. Piramida polega na wyłudzeniu pieniędzy z obietnicą ich wysokiego oprocentowania, które jest wypłacane tylko pierwszym uczestnikom z wkładów wniesionych przez kolejnych oszukanych - tłumaczy Katarzyna Bialuk-Pietrzak, adwokat w kancelarii Nowakowski i Wspólnicy.

Dodaje, że w sytuacji gdy nie ma wpłat od nowych uczestników, system ulega rozpadowi.

Wykrycie tego typu działalności jest jednak bardzo trudne. Co gorsza, następuje na ogół za późno.

- O zakazanej działalności organy ścigania dowiadują się często w momencie, w którym piramidy zaprzestają płatności na rzecz kontrahentów. Zazwyczaj jest to koniec działalności piramid, a co za tym idzie dosyć mocno ograniczone są możliwości zbierania materiału dowodowego - zauważa mec. Bialuk-Pietrzak.

Firma Lyoness do czasu zamknięcia gazety nie ustosunkowała się do naszych pytań.

Czarna lista pięćdziesięciu

Piramidy finansowe stara się monitorować Komisja Nadzoru Finansowego. Na jej stronie znajduje się "czarna lista" firm, wobec których złożono do prokuratury zawiadomienia. KNF podejrzewa je o popełnienie przestępstwa z art. 171 ust. 1-3 ustawy Prawo bankowe, co oznacza "wykonywanie czynności bankowych, w szczególności przyjmowanie wkładów pieniężnych w celu obciążania ich ryzykiem, bez zezwolenia KNF". Na liście znajduje się 50 podmiotów, m.in. Amber Gold, Fundacja Castellum, Alkol Trade czy Klub Zamożnego Inwestora.

W ostatnich latach takich firm było więcej. Po wybuchu afery Amber Gold Prokuratura Generalna skontrolowała aż 146 śledztw dotyczących parabanków. Były to sprawy z zaledwie pięciu lat. Po zbadaniu akt okazało się, że tylko 41 z postępowań zostało zakończonych aktami oskarżenia.

Co to jest piramida finansowa?

Więcej: http://biznes.interia.pl/finanse-osobis ... st70782466
Obrazek
Początkujący
Początkujący
Posty: 67
Rejestracja: 23 paź 2009, 11:57
Kontakt:
Początkujący
Początkujący
Polska wydmuchana za miedziaka?

Post autor: Benon »

Polska wydmuchana za miedziaka?

Czy Państwo Polskie w latach 2002-2003 dało się wykorzystać Stanom Zjednoczonym za 15 mln dolarów?

Kto dałby się wykorzystać seksualnie za 0,18 promila swoich rocznych dochodów? Czy zapłata w podanej wysokości zrekompensowałaby ryzyko złapania grzybicy, rzęsistka, trypra albo innego HIV-a, czy zrekompensowałaby obniżenie samooceny i możliwość zszargania reputacji? Weźmy konkretny przykład: osoba zarabiająca rocznie 24 tys. zł (2 tys. zł miesięcznie) dostałaby za wyświadczoną usługę 4,32 zł. Zgodzić się na taką propozycję mógłby chyba tylko ktoś niepełnosprawny umysłowo, nieznający się na wartości pieniędzy lub jakiś zdegenerowany, spłukany z kasy nałogowiec, upatrujący w tym szansy zdobycia grosiwa na zaspokojenie swoich chorobliwych skłonności.

Z artykułu Adama Goldmana, zamieszczonego w "Washington Post" wynika, że Polska w latach 2002-2003, w wyniku decyzji jej władz, dała się wydymać Stanom Zjednoczonym za wspomnianą cenę 0,18 promila rocznych dochodów.

Czym dla człowieka są jego roczne dochody, tym dla państwa są roczne dochody sektora finansów publicznych. Na dochody sektora finansów publicznych składają się dochody podsektorów: rządowego, samorządowego i ubezpieczeń społecznych. W 2003 roku dochody sektora finansów publicznych w Polsce liczone w cenach bieżących wynosiły 83,439 mld dolarów. 0,18 promila tych dochodów to wspomniana na wstępie kwota 15 mln dolarów. Tyle właśnie, według Goldmana, zapłacili Polsce Amerykanie. Ów ochłap pieniężny dostarczyli jakoby na początku 2003 roku w dwóch kartonowych pudłach do siedziby Agencji Wywiadu. Miała to być cena za udostępnienie przez Polskę willi i sąsiadującego z nią budynku na terenie ośrodka szkolenia wywiadu w Starych Kiejkutach na Mazurach. Funkcjonariusze amerykańskiej Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA) urządzili tam podobno więzienie z katownią, gdzie przetrzymywali i przesłuchiwali podejrzanych o działalność terrorystyczną. W celu wydobycia zeznań osadzeni w Kiejkutach byli rzekomo poddawani torturom takim jak: bicie po twarzy, pozbawianie snu, podtapianie (osławiony waterboarding), pozorowanie egzekucji, wiercenie dziur w głowie. [1], [2]

Dlaczego Amerykanie mieliby lokować swoje katownie dla domniemanych terrorystów poza granicami USA?

Zapewne dlatego by utrudnić wspólnikom uwięzionych ich odnalezienie. Wspólnicy mogliby szukać osadzonych, by zmniejszyć niebezpieczeństwo wsypy. Zarówno USA jak i wiele krajów ze Stanami współpracujących, to dla ekstremistów islamskich obcy, nieprzyjazny teren. Gdyby zatem odnaleźli pojmanych kompanów, to raczej nie chcieliby ich odbijać, tylko zlikwidować - niewykluczone, że razem z więzieniem i przyległościami. W przypadku zastosowania takiej poszerzonej opcji likwidacyjnej, zastraszyliby obywateli państwa, które działa przeciwko ich interesom. To dla terrorystów byłoby również cenną korzyścią. Mogłoby też być tak, że kompani osadzonych daliby sobie spokój z więzieniem i w odwecie zaatakowaliby inne obiekty w kraju, gdzie znajdowała się katownia.

Umiejscowienie więzień dla ekstremistów islamskich poza terytorium Stanów Zjednoczonych kierowałoby zagrożenia związane z opisanymi wyżej akcjami terrorystów na obszary niezamieszkałe przez obywateli USA. W przypadku katowni w Kiejkutach zagrożenie zostałoby skierowane na Polskę.

Ktoś może częściowo podważać to co napisałem kontrargumentem, że zabicie współtowarzyszy odstraszyłoby następnych chętnych do zasilenia szeregów terrorystów. Odpowiem, że raczej nie, gdyż wielu z nich wstępuje do grup terrorystycznych godząc się z możliwością śmierci w zamachu samobójczym lub w walce i koniec z rąk ideowych pobratymców jest dla nich również śmiercią w imię wyznawanych wartości.

Poza tym, jeżeli Amerykanie organizowali więzienia dla terrorystów w państwach trzecich i tym samym przerzucili część odpowiedzialności na te państwa, to sprytnie odwrócili uwagę międzynarodowej opinii publicznej od siebie, jako inspiratora i głównego wykonawcy bezprawnych i kontrowersyjnych etycznie działań. Przykładem może być właśnie szum, jaki wytworzył się wokół Polski w związku z podejrzeniami dotyczącymi ośrodka w Starych Kiejkutach.

Ponadto ściganie i sądzenie funkcjonariuszy CIA podejrzanych o stosowanie tortur komplikuje się w przypadku, gdy dopuszczali się oni tych przestępstw poza granicami Stanów Zjednoczonych.

Torturowanie ludzi nie jest czynem chwalebnym i chyba każdy normalny człowiek czuje opór przed zadawaniem cierpień drugiemu człowiekowi. Jednak w państwie demokratycznym interes narodu, rozumianego jako ogół obywateli, jest dobrem najwyższym. Dla każdego państwa demokratycznego istotnym ogniwem interesu narodowego jest zapewnienie bezpieczeństwa jego obywateli. O ile można uznać, że po zamachach z 11 września 2001 roku torturowanie podejrzanych o terroryzm leżałoby w interesie Amerykanów, o tyle współudział w tym procederze Polaków za absurdalną cenę 15 mln dolarów z pewnością rozmijałby się z polskim interesem narodowym. Dlatego warto się zapytać, czy w zamian za umożliwienie Amerykanom zorganizowania katowni w Kiejkutach - jeżeli taki fakt miał miejsce - uzyskaliśmy od nich jeszcze inne korzyści, oprócz wspomnianej gotówki, które łącznie z pieniędzmi zrekompensowałyby nam negatywne konsekwencje tego kroku. Za taką korzyść należałoby uznać wzmocnienie gwarancji bezpieczeństwa dla Polski ze strony USA. Widoczna, od wielu lat postępująca marginalizacja spraw polskich w polityce Stanów Zjednoczonych wymownie wskazuje, że żadne realne wzmocnienie gwarancji bezpieczeństwa dla naszego państwa chyba nie nastąpiło.

Warto zastanowić się z jakich powodów Polska mogłaby zawrzeć z USA tak niekorzystny dla siebie deal. Próbując to wyjaśnić nadal będę posługiwał się analogią między państwem a człowiekiem. Wspomniałem, że za żałośnie niską cenę może się dać wykorzystać człowiek dotknięty niepełnosprawnością umysłową lub nałogiem. Obie te przypadłości mają swoje siedlisko w głowie. Głową państwa są ludzie sprawujący władzę. Nie mam najlepszego zdania o kompetencjach mentalnych wielu polskich polityków dzierżących ster rządów w przeszłości i obecnie, ale nie sadzę by byli ograniczeni do tego stopnia, żeby nie rozumieli nieopłacalności dla Polski analizowanej przeze mnie domniemanej transakcji. Zatem pozostaje nałóg jako przyczyna ubicia z Amerykanami tak kiepskiego dla naszego kraju interesu. Nałóg wiąże się z trudnością powstrzymania się przed zaspokojeniem chorobliwego popędu. Popędem jaki należy brać w tym wypadku pod uwagę jest chciwość, a nałogiem wynikająca z chciwości korupcja.

Wobec tego jeżeli politycy rządzący Polską w 2003 roku zgodzili się na urządzenie tutaj amerykańskiej katowni za niedorzeczną cenę 15 mln dolarów, to należy zbadać czy jakaś część tych pieniędzy lub środki z jakiegoś innego amerykańskiego "funduszu motywacyjnego" nie trafiły do ich prywatnej kieszeni.

Prokuratura Apelacyjna w Krakowie prowadzi śledztwo w sprawie domniemanych więzień CIA w Polsce. Przypuszczam, że decyzja o wszczęciu tego śledztwa oparta była na mocnych przesłankach. Jeżeli prokuratura potwierdzi opisane tutaj podejrzenia i wskaże winnych, to - według mnie - nie powinni oni jednak stanąć przed trybunałem stanu lub sądem. Strawestuję starą maksymę prawną w sposób następujący: lepiej puścić wolno parę kanalii i sprzedawczyków niż narażać na szwank interes narodowy. Fakty ujawnione podczas rozprawy i skazanie winnych przede wszystkim dostarczą argumentów przeciwnikom naszego kraju oraz zachęcą ich do podjęcia działań wymierzonych w Polskę.

W takim razie jaką karę należy wymierzyć winnym? W moim przekonaniu powinni oni zostać dyskretnie i dożywotnio wykluczeni z polskiego życia publicznego. Winnych należy skutecznie nakłonić do rezygnacji z wszelkich funkcji publicznych i nieubiegania się o nie w przyszłości. Trzeba im również stanowczo zaproponować wystąpienie z partii politycznych i innych organizacji. Powinni również stracić zainteresowanie występami w mediach. Uważam, że środkiem który może skutecznie zachęcać delikwentów do pozostawania w stanie cywilnej anabiozy jest widmo zaostrzenia sankcji fiskalnych z tytułu braku pokrycia majątku i wydatków w oficjalnych dochodach. Oprócz tego, każdy wyjazd z Polski sprzedawczyków narodowego bezpieczeństwa powinien odbywać się pod troskliwą opieką służb specjalnych w celu przejęcia przez państwo nielegalnego majątku zdeponowanego na zagranicznych kontach lub zdobycia informacji ułatwiających takie przejęcie.

Na koniec zajmijmy się personaliami. W czasie kiedy w Polsce miało dojść do feralnych wydarzeń opisanych przez "Washington Post", urząd Prezydenta RP sprawował Aleksander Kwaśniewski, a stanowisko Prezesa Rady Ministrów piastował Leszek Miller.
Warto przypomnieć, że w 2005 roku Leszek Miller wyjechał razem z żoną na czteromiesięczne stypendium do USA ufundowane przez Woodrow Wilson International Center. Średnia wysokość stypendium udzielanego przez tę instytucję wynosiła wtedy około 5 tys. dolarów miesięcznie. [3]

Niestety, wystawianie się za miedziaka stało się dla naszego kraju niechlubną spécialité de la maison. Czy my współcześni Polacy potrafimy tę fatalną tradycję zmienić?
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Polska wyda miliony na ochronę dla Trynkiewicza
Pedofil i morderca Mariusz Trynkiewicz opuści mury więzienia 11 lutego. Już wiadomo, że inwigilacja przestępcy, a także jego ochrona przed linczem wyniesie podatników kilka milionów złotych.

Nie wiadomo jednak, czy cała policyjna akcja ma szansę powodzenia, nawet jeśli pochłonie tak ogromne fundusze. Nic więc dziwnego, że funkcjonariusze nie są skorzy do wzięcia udziału w tej akcji.

Jak ustalił portal dziennik.pl, oficer policji kierujący pionem, którego zadaniem miało być przeprowadzenie „operacji Trynkiewicz”, inspektor Marek Ślizak nagle zrezygnował z funkcji.

Mimo to, operacja musi dojść do skutku. Zaangażowanych ma być nawet 16 funkcjonariuszy. A to tylko niezbędne minimum! Na same pensje dla członków takiego zespołu, zostanie przeznaczonych 400 tysięcy złotych. A co ze sprzętem, samochodami i różnego typu opłatami? „Dodatkowe koszty” - można usłyszeć. Tylko kto za to zapłaci?

Tymczasem już wiemy, że podobnym programem ma zostać objętych 10 niebezpiecznych przestępców.

Więcej na wSumie.pl.

źródło: http://wgospodarce.pl/opinie/10434-pols ... ynkiewicza
Obrazek
Początkujący
Początkujący
Posty: 71
Rejestracja: 30 sty 2014, 12:30
Kontakt:
Awatar użytkownika
Początkujący
Początkujący

Post autor: Pluto »

Za nasze pieniądze chronić pedofila - to tylko w Polsce takie rzeczy...
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

woophy

"Nie będziemy klękać przed księdzem" - Tusku pamiętasz expose?

--------------------

stenrw

@woophy

I nie klęka - pada na pysk liżąc stópki...

----------------------

Jurek Karolak

@woophy
Już dawno powinni w sejmie zabrać wygodne fotele i postawić klęczniki.
A fotel marszałka przerobić na ołtarz!


----------------------------

michalpopiel

@woophy
Kogo tam obchodzi jakies Expose? Konstytucja gwarantuje religijnie neutrealne panstwo. W jaki sposob mozna wiec modlitwe przed jedzeniem zaliczyc do obowiazkow szkolnych?
Jak ktos chce sie glosno i wspolnie modlic powinien zapisac sie do szkoly wyznaniowej. W szkole publicznej nie powinno byc miejsca n atakie rzeczy. Szkola nie zabrania aby kazdy uczen modlil sie po cichu przed, podczas jak i po jedzeniu.

=======================
Modlitwa w szkolnej stołówce. Fundacja apeluje do premiera
Obrazek
W jednej z lubelskich podstawówek na pierwszym miejscu wśród zasad zachowania na stołówce jest taka: "Pamiętam o modlitwie przed i po jedzeniu". - Nakaz usunięcia tablicy z tym hasłem byłby nieuzasadnioną cenzurą - odpowiada Ministerstwo Edukacji Narodowej. Fundacja "Wolność od Religii" chce więc, by sprawą zajął się teraz premier Donald Tusk

Chodzi o sprawę opisywanej wielokrotnie tablicy w stołówce szkoły podstawowej przy ul. Bursztynowej w Lublinie. Widnieje na niej 12 zasad "kulturalnego spożywania posiłków". Pierwsza z nich to: "Pamiętam o modlitwie przed i po jedzeniu". O usunięcie tablicy walczy Fundacja "Wolność od Religii".

Ministerstwo Edukacji Narodowej nie podziela jednak argumentów fundacji. "Wydanie przez urząd administracji centralnej polecenia usunięcia wspomnianego zapisu z tablicy w stołówce szkolnej miałoby znamiona nieuprawnionej cenzury, naruszającej prawo do wolności religijnej" - twierdzi

Fundacja jednak nie składa broni. Przygotowuje kolejny list - tym razem do premiera Donalda Tuska.

„Obecność w szkole publicznej (będącej miejscem edukacji i wychowania dla osób różnych wyznań jak i bezwyznaniowych) tablicy stwierdzającej, że modlitwa stanowi jeden z obowiązków przed przystąpieniem do posiłku ( »Zasady kulturalnego spożywania posiłków «), nie tylko jest sprzeczna z neutralnym charakterem wyznaniowym placówek publicznych, ale jest potencjalnie negatywnym bodźcem socjalizacyjnym. Prezentuje bowiem taką modlitwę jako normę społeczną, co stanowi jednocześnie przedstawienie osób bezwyznaniowych, czy ogółem - tych, których status wyznaniowy nie zakłada takiej modlitwy - jako niespełniających tej normy, niekulturalnych. To zaś może służyć społecznemu wykluczeniu, groźbie stereotypu i ostracyzmowi”.

- Celem naszych działań nie jest odebranie komuś prawa do modlitwy przed posiłkiem, ale zapewnienie stanu, w którym modlitwa przed posiłkiem nie będzie przedstawiana przez państwową placówkę jako norma społeczna - wyjaśnia Dorota Wójcik z fundacji.

źródło: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... miera.html
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  0 użytkowników  »  1 gość

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM