forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Nasze miasto - Lubin » Hydepark » SEX Poprzedni temat :: Następny temat
SEX
Autor Wiadomość
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15963
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Paź 22, 2013 16:47

Komentarze internautów:

kazol


jeśli nie chcą zachodzić w ciążę zakompleksione, 30 letnie karierowiczki, to ktoś musi rodzić kolejne pokolenie... Brawo dziewczyny, tak trzymać, dziecko to zawsze Skarb od Boga!

-----------------

~bhj

Skąd się biorą dzieci ?- z miłości, lecz nie w dzisiejszym świecie bo dziś liczy się tylko stan posiadania, a jak sex się "uprawia" to taki efekt
---------------
~KP -

Głupie podejście do problemu. I co? Jak nastolatki będą wiedzieć skąd się biorą dzieci to nie będzie seksu? Czy ktokolwiek jest tak naiwny, żeby w to wierzyć? Drodzy redaktorzy...na temat seksu i tego skąd się biorą dzieci to akurat nastolatki mają większą wiedzę od was. Problem jest w zupełnie innym miejscu. Brak odpowiedzialności i przewidywania. Młodzi ludzie po prostu nie przywiązują wagi do "przyszłych" problemów. Tak było, jest i pewnie będzie na wieki. Gdyby nie to to pewnie nie byłoby tego typu problemów.

=====================

Skąd się biorą dzieci...




Zatrważająco rośnie liczba nastoletnich ciąż w świecie, w którym z każdej strony dotyka nas seks. Wiedza pomieszana z brutalnością, wulgarnością i stereotypami tworzy sekscodzienność współczesnych nastolatków...

Od kilku lat na antenie MTV można oglądać show pt. "16 and pregnant", którego bohaterkami są amerykańskie nastolatki spodziewające się dziecka. Widzimy dziewczęta, które muszą zmierzyć się z ogromem wyzwań związanych z nową sytuacją: brakiem pieniędzy, często wsparcia ojca dziecka, gniewem rodziców lub ich brakiem zainteresowania, problemami w szkole, itd.

Oglądamy dziewczęta z prowincji i małych miejscowości, które w obliczu rychłego porodu (nastolatki występujące w show widzimy już w zaawansowanej ciąży) często są zmuszone porzucić swoje marzenia i dorosnąć w tempie ekspresowym. Jako że format reality show w TV rządzi się swoimi prawami, jego bohaterki, jak i sytuacje czy odpowiedni montaż są tak konstruowane, żeby trzymać widza w napięciu.

"Jak widać, ty też nie jesteś najlepszą matką, skoro ja w wieku 16 lat jestem w ciąży" - mówi do swojej mamy Barbara Evans, jedna z uczestniczek "16 and pregnant". "To ty rozłożyłaś nogi przed facetem, nie ja!" - odpowiada jej troskliwa rodzicielka.

Amber Portwood z pewnością można uznać za jedną z bardziej kontrowersyjnych uczestniczek programu. Nastolatka straciła prawo do opieki nad dzieckiem, a także odpowiadała przed sądem za pobicie partnera.

"16 and pregnant" (do tej pory nakręcono 4 sezony - przyp. red.) okazał się takim hitem, że MTV postanowiła iść za ciosem i zrobić spin off show z co bardziej popularnymi mamami nastolatkami - "Teen Mum".

Najbardziej zapamiętaną młodą mamą, której "sława" wykroczyła poza granice USA, jest Farrah Abraham, której historia początkowo wzruszyła widzów. Jej córeczka Sophia nigdy nie pozna swojego ojca, który zginął w wypadku samochodowym, kiedy ta była w ciąży. Cały ciężar opieki i utrzymania rodziny spadły na nastolatkę.

Farrah umiała zrobić użytek ze swojej popularności: stała się celebrytką, dostała kontrakt na reklamę środka odchudzającego, powiększyła biust z miseczki "A" do "C" i nakręciła sekstaśmę z gwiazdą porno Jamesem Deenem. Dość krótko i nieskutecznie próbowała przekonać opinię publiczną, że taśma "wyciekła" do sieci. Na jej konto powędrowało 1,5 mln dolarów.

Farrah podąża dość typową ścieżką kariery celebrytki klasy "D". Zasłynęła prowadzeniem auta pod wpływem alkoholu, była na odwyku i uczęszczała na terapię w celu poprawienia relacji z rodzicami. Niedawno świętowała 22. urodziny.

Dzieci mają dzieci

W roku 2010 w USA zaszło w ciążę 700 tys. nastolatek. To najwyższy wskaźnik nastoletnich ciąż w krajach wysoko rozwiniętych gospodarczo. To dziesięć razy więcej niż w Japonii i dwa razy więcej niż w Wielkiej Brytanii.

Prognozy są takie, że 3 na 10 młodych Amerykanek będzie przynajmniej w jednej ciąży przed 20. rokiem życia, a jedna na 10 będzie nastolatką (dane Center for Disease Control and Prevention, 2011).

Z założenia, show MTV "16 and pregnant" miał mieć wymiar edukacyjny (uczyć przez rozrywkę - "edutainment" - przyp. red.) - pokazywać, jak trudne jest bycie młodziutką mamą, jak wygląda poród, jakie opcje ma w sytuacji ciąży nastolatka (adopcja, aborcja). Szybko jednak pojawiły się głosy, że tak naprawdę program gloryfikuje nastoletnie ciąże, pokazuje je jako coś całkowicie normalnego.

"MTV podjęło niełatwą decyzję. Mamy nadzieję, że dzięki programowi więcej rodziców będzie rozmawiało ze swoimi dziećmi na temat sposobów zapobiegania ciąży i bezpiecznego seksu" - napisali w oficjalnym oświadczeniu do mediów przedstawiciele Planned Parenthood Federation of America.

Z kolei Penny Willis z Teen Pregnancy Prevention Project powiedziała: "Moje odczucia odnośnie show MTV są sprzeczne. Z jednej strony dowiadujemy się, z czym zmaga się młoda mama, z drugiej strony, program skupia się na nastoletnich dramatach, randkach, prezentuje negatywny obraz mężczyzny, który zwykle nie interesuje się dzieckiem".

O ile w wyłącznie edukacyjne cele MTV można wątpić, o tyle nie wiadomo, jaki wpływ producenci mają na to, że matki-nastolatki pojawiają się po zakończeniu programu w brukowej prasie, a udział w show traktują jak bilet do sławy. Znawcy mediów podkreślają, że w całej idei "edutainment", która przyświecała twórcom, zatracono balans pomiędzy rozrywką a edukacją właśnie.

W 2011 roku Tiffany Brewer postanowiła zbadać, czy nadawany przez MTV program faktycznie przyczynia się do gloryfikowania ciąży nastolatek. Rezultaty badań opublikowała w raporcie "Exploring the Impact of MTV’s 16 and Pregnant on Parents".

Badaczka nie potrafiła dać jednoznacznej odpowiedzi na postawione sobie naukowe pytanie, natomiast przeprowadziła ankietę wśród nastolatków, widzów show, z której wyłania się ogólny obraz wiedzy młodych osób na temat seksu i jego konsekwencji. 80 proc. przebadanych nastolatków amerykańskich przyznało, że byłoby im łatwiej odroczyć decyzję o współżyciu, jeśli mogłyby porozmawiać o tym otwarcie z rodzicami. 78 proc. przyznało, że wiedzą jak zachodzi się w ciążę, jednocześnie 50 proc. nie ma wiedzy na temat kondomów lub jest ona bardzo ograniczona. 34 proc. zgodziło się ze zdaniem: "Nieważne czy używasz zabezpieczenia, jeśli twój czas na ciążę nadjedzie, to po prostu się to stanie".

Na pytanie o choroby przenoszone drogą płciową jako źródło informacji ankietowani (prawie 90 proc.) podali "Google". Znamienne jest też wprowadzenie do raportu, w którym autorka cytuje nastolatkę Danielę Escalerę: "Zaszłam w ciążę mając 15 lat. Mam rocznego synka i znów jestem w ciąży z kolejnym chłopakiem, ponieważ kocham go, a on chciał mieć syna. On teraz przebywa w Meksyku i ma inną dziewczynę. Chyba na mnie nie zaczeka. Nie wiem, jak poradzę sobie z dwójką dzieci".

Mity o seksie


Problem nastoletnich ciąż i zniekształcona, nacechowana stereotypami wiedza o seksie to nie tylko domena USA. To także spory problem w Wielkiej Brytanii. Na tyle, że rząd brytyjski opracował oficjalną strategię "Teenage Pregnancy Strategy: Beyond 2010", która ma na celu przyczynić się do zmniejszenia odsetka ciąż u podlotków.

Z danych zawartych w opracowaniu wynika, że z różnych powodów, przede wszystkim braku odpowiedniej wiedzy, niskiego poczucia własnej wartości, niskich aspiracji, itd., ok. 40 tys. nastoletnich kobiet zachodzi w ciążę przed 18. rokiem życia. Połowa tych ciąż kończy się aborcją. Twórcy raportu są też zgodni, że właściwa edukacja seksualna może uchronić nastolatki przed lekkomyślnym i nieplanowanym rodzicielstwem.

Pośrednio taką rolę z pewnością spełnia "The sex education show". Znów show i znów w tv, ale skoro nastolatki spędzają przed komputerem czy tv najwięcej czasu, to jest to także najłatwiejszy sposób, żeby do nich dotrzeć.

W emitowanym na Channel 4 programie Anny Richardson dzieci dowiadują się m.in. o tym, jak wyglądają naprawdę kobiece piersi, jak dochodzi do zapłodnienia (wizyta w klinice leczenia niepłodności), jak wyglądają włosy łonowe itd. Dla dziennikarki nie ma trudnych tematów, dlatego w jej programie pojawiają się też kwestie, takie jak seksualny trójkąt czy higiena penisa.

Richardson jeździ po Anglii i odwiedza szkoły. Stara się doprowadzić do otwartego dialogu pomiędzy dziećmi, ich nauczycielami i rodzicami. Edukuje na temat ciąży, dlatego w jednym z odcinków pojawia się też lalka imitująca dziecko, która ma pokazać młodym ludziom wyzwania związane z ciążą. Program cieszy się dużym zainteresowaniem (można go również obejrzeć w Polsce) i nakręcono już pięć sezonów, co świadczy o tym, że zapotrzebowanie na tego typu "edutainment" zdecydowanie istnieje.

"Mój cel jest prosty. Chciałabym, żeby ludzie potrafili mówić o seksie i kwestiach z nim związanych otwarcie, nieważne, czy mają 17 czy 70 lat. Chcę zachęcić rodziców, żeby rozmawiali ze swoimi dziećmi, zanim te na własną rękę rozpoczną tę przygodę. Seks jest wszędzie, w muzyce, w TV, w reklamach. Trudno się temu wszystkiemu oprzeć, i w ten sposób mamy najwyższy wskaźnik nastoletnich ciąż w Europie" - tłumaczy Anna Richardson, producentka i prezenterka "The Sex Eductaio Show".

Pozwólmy dzieciom być dziećmi


Wszechobecny seks ma negatywny wpływ na rozwój dzieci i nastolatków. Odbija się na ich poczuciu własnej wartości, stawia znak równości pomiędzy "atrakcyjna" i "seksowna", uprzedmiotawia kobiety. Przyczynia się do wzrostu nastoletnich ciąż.

Kwestia ta pozostawała nierozwiązana przez lata - była przedmiotem debat rodziców, naukowców i psychologów. Badania Rand Corp. udowodniły bezpośredni związek z ekspozycją na treści seksualne a zachodzeniem w ciążę, w wieku nastoletnim.

Anita Chandra, autorka raportu z badań: "Ciągłe działanie nacechowanych seksualnie przekazów częściowo jest powodem tak dużego wskaźnika nastoletnich ciąż w USA. Przebadaliśmy 1461 nastolatków w wieku 12-17 lat, w latach 2001 - 2004".

Jak dokładnie przekazy odnoszące się do seksu oddziałują na nastolatków i przyczyniają się do nastoletnich ciąż? Według badaczy: poprzez niejednoznaczne pokazywanie, jak używa się środków antykoncepcyjnych i zachęcanie do wczesnej aktywności seksualnej.

Obecnie dwoma najważniejszymi dokumentami, które traktują o wiedzy nastolatków na temat seksu oraz wpływie tegoż na ich rozwój, są: raport Amerykańskiego Stowarzyszenia Psychologicznego na temat seksualizacji dziewcząt oraz raport Ministerstwa Edukacji Wielkiej Brytanii na temat komercjalizacji i seksualizacji dzieciństwa "Pozwólmy dzieciom być dziećmi".

Oba dokumenty zostały przełożone na język polski przez Stowarzyszenie Twoja Sprawa, które promuje marketing oparty na wartościach i sprzeciwia się przejawom seksualizacji w mediach, i są do ściągnięcia dla każdego - na stronie organizacji.

Brytyjski raport, którego oryginalny tytuł to "Letting Children Be Children" skupia się, m.in. na dzieciach jako konsumentach i odpowiedzialności rodziców za postawę wobec produktów dostępnych na rynku. Ogólny wniosek z raportu jest taki, że przepisy odnoszące się do komercjalizacji i seksualizacji są wystarczające, natomiast wniosek dla firm jest taki, że powinny one przywiązywać większą wagę do opinii rodziców, wprowadzając na rynek nowe produkty.

Fragment raportu "Letting Children Be Children": "Dzieci odczuwają presję, by zbyt szybko dorastać. W czasie prac nad niniejszym raportem zauważyliśmy dwa całkowicie odmienne podejścia do tego, jak należy pomóc im w walce z tym problemem. Zgodnie z pierwszym podejściem, powinniśmy zachować niewinność dzieci i nie uświadamiać im, jakie otaczają je niebezpieczeństwa.

To podejście wyraża się często w oburzeniu na fakt, że sklepy z odzieżą dziecięcą oferują ubrania wyglądające jak mniejsze wersje strojów dla dorosłych i podkreślające seksualność (np. usztywniane biustonosze). Zakłada się przy tym, że dzieci można łatwo sprowadzić na złą drogę. Dlatego też, nawet jeśli zobaczą jedynie fragmenty świata dorosłych, szybciej wkroczą w dorosłość. Zgodnie z drugim podejściem, należy przyjąć świat taki, jaki jest, i pomóc dzieciom go zrozumieć oraz nauczyć je w nim funkcjonować".

Drugi z raportów, autorstwa American Psychological Association, skupia się przede wszystkim na seksualizacji dziewcząt. Badacze szukają przyczyn takiego stanu, przytaczają liczne przykłady.

W raporcie czytamy: "Młode kobiety mają ogólnie silniejsze poczucie zaniepokojenia o swój wygląd po obejrzeniu w mediach obrazów wyidealizowanego kobiecego ciała lub jeśli są narażone na seksualizujące słowa, takie jak seksowny czy zgrabny, często pojawiające się na okładkach czasopism".

Badacze wnioskują w nim także, że częsty i regularny kontakt z przekazami obfitującymi w zseksualizowane obrazy (np. teledyski) oraz częste korzystanie ze środków masowego przekazu wiążą się z tym, że mężczyźni i kobiety bardziej akceptują postawy seksualizujące i seksualnie uprzedmiotawiające kobiety.

Anna Chodacka

źródło: http://kobieta.interia.pl...ampaign=firefox

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15963
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Paź 30, 2013 13:57

Komentarz internauty:

~alice :


Po lekturze artykułu i komentarzy doszłam do wniosku, że pogubiliśmy się. Wszyscy. Nie wskażemy młodym mądrego rozwiązania bo sami nie znamy. Może mnie będziecie "dziobać" po treści, ale napiszę, co mi się nasuwa na myśl i gdzie dostrzegam "konia trojańskiego". Są dwa nurty w waszych komentarzach: przychylanie się do argumentów "różowej rewolucji seksualnej" i konserwatywne potraktowanie seksualności, najlepiej tylko praktykowane w trwałym związku małżeńskim tzw "moherstwo". I wiecie co? Jedni i drudzy macie racje, ale jednocześnie mylicie się wszyscy (moim zdaniem). Dlaczego? Ponieważ z biologicznego i naturalnego punktu widzenia "rozjechał się" moment zbieżności dojrzałości płciowej i gotowości na współżycie z momentem społecznej możliwości zakładania rodziny. Z roku na rok stymuluje się sztucznie pogłębianie tej różnicy chcąc pobudzić seksualność (bombardowanie treściami na te tematy) do jeszcze wcześniejszego "pobudznia" seksualnego psychicznego. Czy wiecie, że dziecko seksualnie "śpi" do momentu, w którym organizm naturalnie "budzi się" psychicznie i doznaniowo do wspołżycia w wieku nastoletnim? Czy wiecie, że ten proces trwa kilka lat zanim dojdzie do psychofizycznego zrównoważenia? Czy wiecie, że dzieci "uśpione" (niezainteresowane tematem same z siebie) można sztucznie wybudzic stymulacja psychiczna (tresci porno, zmuszanie do interesowania sie tematem itp) i mozna fizycznie wzbudzic (pedofilia)??? Czy wiecie, ze w obu przypadkach jest to gwałt na dziecku? Czy wiecie, ze juz 5-7 letnie dzieci MOGA BYC POBUDZONE/ ZGWALCONE seksualnie przez samą stymulacje karmienia ich na siłę wiedza seksualna? Ludzie nie zmienili się od setek lat. Dziś nie są gorsi ani lepsi. Są TYLKO bardziej odkryci w rozmowach o tym , co kiedyś traktowało się "obyczajowym milczeniem". To milczenie było korzystne dla psychiki dzieci bo one wiedze zdobywały gdy NATURALNIE temat zaczynał ich interesować "podsłuchiwanie, podglądanie". Rzadziej były gwałcone wiedza przedwcześnie. To samo obyczajowe milczenie szkodziło dorosłym bo w ta stronę hamowało seksualność i wiedzę. Ale... moment dojrzewania seksualnego i moment zakladania rodziny (wchodzenia w zwiazki etoryczne) był zbiezny. Im wczesniej dziewczyna budziła się seksualnie (co widać po zachowaniu, w ubiorze itd) tym szybciej wydawano ją za mąż aby nie dochodziło do zaburzeń na tym tle. A współczesnie w mediach bombarduje się tematyką seksualną wszystkich a wiec dzieci tez i sa wcześniej sztucznie stymulowane, zachowania srodowiskowe rowniez budza dzieci przedwczesnie bo sa silnym bodzcem emocjonalnym (szokiem). Wspolczesnie z przyczyn ekonomicznych, bytowych przesunał się wiek spolecznej AKCEPTACJI do tworzenia trwalych zwiazkow "Chlopcze -skoncz studia, ustatkuj sie zeby bylo cie stac na rodzine", "Skoncz studia, zdobac zawod, zebys nie byla uzalezniona od nikogo i samodzielnie mogla dac sobie rade". Rozjechala sie rownowaga. Pobudzone dzieci w wieku lat nawet 10-12 i akceptowalna spolecznie mozliwosc zaspokajania seksualnego (a to najsilniejszy instynkt na swiecie!!!) przesunieta z 16-20 lat do 26-30. 16 lat róznicy od wybudzenia do akceptowanego zaspokojenia daje ZABURZENIA NA TYM TLE U KAZDEGO. A najsmutniejsze jest to, ze nic z tym zrobic nie mozecie, jestescie bezradni. Seksualnosc to nie tylko zaspokojenie fizyczne napiecia erotycznego. To również naturalne angazowanie POTRZEB bliskosci psychicznej "zaopiekowania" u kobiet i mezczyzn. Rozowa rewolucja gwalci psychicznie dzieci, wybudza je w agresywnosci wciskania sie z tematem przed ich oczy i uszy. "Moherowa" frakcja slusznie alarmuje, ale lekcewazy INSTYNKT, nature u osob dojrzalych plciowo, ktorej nieuporzadkowany rozwoj WYPACZA PSYCHICZNIE. Natura nie da sie wam oszukac bo jej nie wyregulujecie sztucznie czy zyczeniowo. Dojdzie w obu przypadkach do silnych zaburzen i beda jeszcze wieksze zwyrodnienia bo ona szuka ujscia. Niemądrze pogłebiacie i tak tragiczna sytuacje. Za chwile 5 latki beda ogladac sceny erotyczne, sluchac rozmow o seksie i technikach, a rodziny bedzie mozna zakladac gdy sie czegos dorobia ci ludzie czyli grubo po 30stce. Lata "w nawiasie" nie moga nie chca i nie beda pozostawac jalowe. ugna sie pod presja jednych albo drugich ale w obu przypadkach nastapi psychiczne kopniecie w seksualnosc. Tyle ode mnie. Pozdrawiam

==========================

Mamo jak się robi loda?




Dorośli spierają się, czy wprowadzać edukację seksualną, czy zatykać dzieciom uszy. A one mają wszystko w internecie: fora o traceniu cnoty, mity o seksie i twardą pornografię.

Janusz, pracownik agencji reklamowej w Warszawie, uważa się za bardzo liberalnego ojca. Kiedy na rodzinnych zakupach wkłada do koszyka prezerwatywy, nie kryje się przed córką, tylko swobodnie jej wyjaśnia, że gumka jest po to, żeby rodzice nie mieli dzidziusia i że się ją zakłada na ptaszka. Ale kiedy jedenastoletnia dziś córka, czytając w internecie o Miley Cyrus, kiedyś odtwórczyni postaci Hannah Montana, ostatnio znanej raczej ze skandali, zapytała: "Co to znaczy robić loda?", nawet Januszowi szczęka opadła. Zwlekał z odpowiedzią.

Więcej: http://kobieta.onet.pl/dz...robi-loda/xdj2j

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15963
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Lis 02, 2013 12:05

Komentarze internautów:
music0

W średniowieczu bano się tego co tajemnicze i nieznane. U niektórych posłów ten lęk pozostał do dziś. Swoją misję prokreacyjną wykonują tak jak im kościół nakazał : rób ale nie czerp z tego przyjemności, więc się Pan poseł zbulwersował, że można się czegoś więcej nauczyć niż wsadź i wyciągnij.

------------------------

golass


a pewnie! o strefach erogennych naucza sie od ksiadza, on im pokaze co i jak. i jeszcze prosze usunac te modele ukladow slonecznych, co za herezje! ziemia jest plaska i podtrzymywana przez krokodyle!

-----------------------

darkcrosser

Na litość boską, gdyby te ćwoki pokroju Legutki weszły np. do Luwru lub Muzeum d'Orsay to wyszliby tak zniesmaczeni, że w Trybunale UE wylądowałby wniosek o zlikwidowanie tak kontrowersyjnego miejsca. Istne szaleństwo.

======================

Centrum Nauki Kopernik: Prof. Legutko nie miał wpływu na usunięcie kontrowersyjnego eksponatu




Europoseł PiS Ryszard Legutko skierował do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez warszawskie Centrum Nauki Kopernik, które pokazywało urządzenie prezentujące strefy erogenne człowieka. Kontrowersyjny eksponat zniknął z wystawy. - Decyzja o rearanżacji eksponatu i czasowym jego wyłączeniu nie miała żadnego związku z działaniami prof. Legutki - informuje CNK.

"Decyzję o czasowym wyłączeniu z użytkowania eksponatu "Strefy erogenne" podjęliśmy wczesnym rankiem 31 października. Wtedy dostaliśmy wiele sygnałów od zwiedzających, wyrażających swoje zaniepokojenie obecnością tego eksponatu w Centrum. Chcemy być instytucją ponad podziałami. Miejscem, w którym każdy może znaleźć coś dla siebie" - czytamy w oświadczeniu Centrum Nauki Kopernik.


"Zaufanie społeczne i dialog z osobami, które odwiedzają CNK, to fundament naszej działalności - dlatego słuchamy wszystkich głosów. Decyzja o rearanżacji eksponatu i czasowym jego wyłączeniu nie miała żadnego związku z działaniami prof. Ryszarda Legutki. Eksponat został wyłączony przed południem, zanim dotarły do nas jakiekolwiek informacje o tych działaniach" - informuje CNK.

CNK promuje pedofilię?

Wątpliwości europosła PiS wzbudził eksponat "Strefy erogenne", który - jak napisał w uzasadnieniu zawiadomienia do prokuratury - pokazuje, "jak stymulować seksualnie chłopców i dziewczęta". Jak działa? Siadamy na ławeczce, instalujemy w specjalnej szczelinie kartę będącą biletem do Centrum i - wciskając odpowiednie guziki - otrzymujemy głosowe informacje o umiejscowieniu stref erogennych na ciele człowieka oraz poznawaniu wzajemnie przez pary swojej seksualności.

Zdaniem Legutki jest to "ewidentny przykład nachalnego propagowania lewackiej ideologii, który stoi w sprzeczności z polskim prawem". Legutko twierdzi, że "Kodeks karny stanowi jasno - prezentowanie treści pornograficznych osobom małoletnim poniżej 15. roku życia podlega karze. Podobnie jak zachęty do zachowań pedofilskich, a przecież eksponat mówi wyraźnie o "chłopcach i dziewczętach", a nie o mężczyznach i kobietach".

źródło: http://wiadomosci.gazeta....1,14883571.html

Podpis użytkownika:
Ostatnio zmieniony przez NEVIL Wto Sie 19, 2014 21:50, w całości zmieniany 2 razy
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15963
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Lis 02, 2013 12:37

Komentarze internautów:

czerwonooka

Zdrowiej dla każdego byłoby nie twierdzić, że seks jest brudny i zły, nie gadać, że masturbacja to samogwałt (lol), a kobieta lubiąca seks to dziwka i "nie wypada", "dziewczynki się nie masturbują" i "czekaj do ślubu, szanuj się". Religie wmawiają nam, że jesteśmy złymi ludźmi, Maryja była dziewicą nawet po porodzie, a dziewictwo to świętość. A później ludzie nie mogą czerpać przyjemności z seksu, bo taki brudny i w ogóle Jezus patrzy (chociaż niektórzy lubią jak patrzy ;) ) i muszą chodzić na terapie u seksuologów.

-------------------------

herbapol

Boże ! Boże ! Jakich to czasów doczekaliśmy ! Kiedyś taki Onan,syn Judy,się onanizował,a Borynowie swoją babę w stodole na sianie obracali i wszystko było normalne.Dzisiaj bez laptopa,dostępu do internetu i amerykańskich uczonych nawet orgazmu nie przeżyjesz

===================

Tysiące internautów wypowiedziały wojnę masturbacji. "Teraz seks tylko z prawdziwą kobietą"


Amerykańskie media piszą o nowym ruchu społecznym i nietypowej seksualnej rewolucji. Młodzi internauci masowo rezygnują z masturbacji i oglądania pornografii, która do tej pory była ich chlebem powszednim. Nawzajem podnoszą się na duchu i wspólnie odliczają tygodnie i miesiące abstynencji. Internetowa moda dotarła już do Polski.

"Dlaczego to robię? Bo kobiety są istotami, które się kocha, a nie obiektami, które się posiada. Wcześniej widziałem w nich tylko obiekty. Teraz wydają mi się dużo bardziej interesujące, a nawet bardziej seksowne" - NUK380Y (603 dni bez fapu).

"Od liceum miałem tylko jedną dziewczynę - z dużo większym libido niż ja. Zdarzało się, że spędzaliśmy w łóżku godzinę i więcej, ale po 10 minutach czułem się znudzony. Myślałem: po co się tak męczyć? Oglądanie porno wydawało mi się dużo bardziej satysfakcjonujące i łatwiejsze" - CaptainAlone (449 dni bez fapu).

"Widziałem już w życiu tyle porno, że najwyższy czas zobaczyć coś innego. Czymkolwiek jest" - Steaksauce (293 dni bez fapu).

"Fap" jest wyrazem dźwiękonaśladowczym - w internetowym slangu oznacza masturbację. A powyższe wypowiedzi należą do ludzi, którzy z fapem walczą. Pochodzą z forum "NoFap" w serwisie Reddit - jednym z najpopularniejszych w sieci portali, który publikuje linki do ciekawych wiadomości. Forum skupiło ludzi, którzy z różnych powodów postanowili ograniczyć masturbację: na tydzień, miesiąc, kwartał, a czasem na zawsze. Sami o sobie mówią "fapstronauci". Obecnie jest ich 67 tysięcy i cały czas przybywa kolejnych.

Amerykańskie media - być może na wyrost - nazywają "NoFap" nowym ruchem społecznym. Piszą o "antymasturbacyjnej rewolucji". Nie wiadomo, czy to rewolucja, na pewno moda, która rozpowszechnia się po internecie i dotarła już także do Polski.

Zbuntowali się przeciw cyfrowej wersji seksu

- Według moich szacunków mężczyźni masturbują się dziś 50-500 proc. częściej niż w czasach, gdy nie było internetowej pornografii. Korzystanie z niej stało się proste i nie wymaga żadnego wysiłku. Zawsze czeka w internecie, nawet kiedy jej nie chcemy - komentował w CNN Ian Kerner, amerykański konsultant seksuologii i autor bestsellerowych poradników o seksie.

- Mężczyźni przyzwyczajają się do różnorodnych bodźców wizualnych, które im dostarcza. Coraz częściej mają problemy, aby skupić się na seksie z realną kobietą. Mogą odczuwać znudzenie albo zniecierpliwienie, może na tym ucierpieć ich męskość. Podczas seksu nie jadą na pełnym baku i fizycznie, i psychicznie, a na pewno nie seksualnie - dodawał.

- Ruch "NoFap" wzrasta, bo młodzi mężczyźni odkryli, że przez wszechobecną pornografię tracą zainteresowanie partnerami seksualnymi i wchodzeniem w relacje z innymi ludźmi. Nawiązywanie głębszych relacji jest tu ważniejsze niż powstrzymywanie się od masturbacji. Oni się buntują się przeciw cyfrowej wersji seksu. Odstawiają laptopy, by wejść w realny świat. Czyżby ludzie wychowani w świecie komputerów przestawali kochać nowe technologie? Kiedy to się stało? - pytał w maju na łamach "The Huffington Post" Robert Weiss, amerykański terapeuta i specjalista od uzależnień o podłożu seksualnym.

Kobiety nie są tu mile widziane

Wszystko zaczęło się od Aleksandra Rhodesa, dziś 23-latka z amerykańskiego Pittsburgha. W 2011 r. przeczytał na Reddicie tekst o chińskich naukowcach, którzy badali zależność pomiędzy poziomem testosteronu a częstotliwością wytrysków. Naukowcy odkryli, że po siedmiu dniach abstynencji poziom hormonu wzrasta o 43 proc. Artykuł był bardzo popularny i zadziałał Rhodesowi na wyobraźnię. Uczeń college'u założył "NoFap" i zaproponował internautom sprawdzenie wyników badań na własną rękę. Forum szybko przerodziło się w coś więcej, a jego popularność przerosła najśmielsze przypuszczenia twórcy.

W pierwszym miesiącu "NoFap" odwiedziło 20 tys. internautów. Po dwóch latach istnienia jest ich już 400 tys. miesięcznie. Wokół forum powstała społeczność "fapstronautów". Można ich rozpoznać po liczbie dni abstynencji wyświetlanej obok nicków. Choć większość to mężczyźni, na forum udzielają się też kobiety, ale nie zawsze są witane gościnnie. Kobiece wpisy denerwują mężczyzn. Domagają się, by były specjalnie oznaczone, bo wodzą ich na pokuszenie.

Żegnam. Po prostu nie mogę tego dalej robić

Zasady wyzwania są proste: rezygnujesz zarówno z pornografii, jak i masturbacji. Kontakty seksualne z realnymi partnerami są jak najbardziej dozwolone. Administratorzy forum zastrzegają, że zmagania prowadzi się na własne ryzyko i jest niewiele badań naukowych na ten temat. Odcinają się od względów religijnych. - Prosimy nie publikować treści o charakterze religijnym, jeśli nie są bezpośrednio związane z waszą motywacją. Ani nie krytykować osób, które piszą, że religia im pomogła. Nie chcemy tu żadnych konfliktów.

Społeczność skupiona wokół forum podnosi wątpiących na duchu, zapewnia doradztwo i wsparcie. A internauci piszą otwarcie o swoich problemach i wątpliwościach, bo są tam anonimowi. Nie wszystkim udaje się wytrwać.

- Piszę, aby się pożegnać. Po prostu nie mogę tego dalej robić. Chciałabym powiedzieć, że wszystko było tu w porządku, ale tak nie jest. Dzisiaj rano nakryłam męża, jak szukał porno. Mam już dosyć tego chorego współuzależnienia. Nie wiem, co zrobię, ale czytanie o sukcesach i porażkach innych nie da mi niczego dobrego, gdy moje własne życie się spieprzyło - pisze "żona fapstronauty".

"NoFap" nie jest lekarstwem na wszystko

Inni idą w drugą stronę. To, co miało być tylko wyzwaniem, staje się sposobem na życie. "Chcę być osobą, która kontroluje swoje pragnienia. Każdy dzień bez fapu sprawia, że jestem bliżej ideału" - zapewnia Aterazideme. Determinacja wielu użytkowników forum zaskoczyła jego twórcę. Nie przeszło mu przez myśl, że tworzy ośrodek samopomocy.

- To miało być tylko zabawne wyzwanie, które pozwala sprawdzić, jak silną mamy wolę i co dalej się wydarzy. Ale dziś wielu internautów widzi w masturbacji przyczynę swoich wszystkich problemów. Nie łudźmy się, tak nie jest. NoFap nie jest lekarstwem na wszystkie bolączki o podłożu psychicznym, fizycznym i społecznym. Jeśli nie mają nic wspólnego z nawykami seksualnymi, nie znikną wraz z końcem wyzwania - mówił w kwietniu na łamach "The New York Magazine".

Pytany, czy rzeczywiście od 40 dni powstrzymuje się od masturbacji (taką liczbę pokazywał jego licznik), roześmiał się i zaprzeczył: - Moja dziewczyna wyjechała do innego stanu i musiała tam zostać kilka dni dłużej. Zaznaczał, że on sam jest mniej radykalny niż wielu członków społeczności i traktuje masturbację jako coś normalnego i zdrowego.

W 48 godzin znalazłem dziewczynę i pracę

Czy "NoFap" w ogóle działa? Internauci, którym się udało, nie przestają wymieniać korzyści: mniej pryszczy, więcej energii, pozytywne nastawienie do świata. Wielu podkreśla, że teraz czuje się bardziej męsko, co przekłada się na inne dziedziny życia. 19-letni Ojdidit123 opisuje, jak po 70 dniach wstrzemięźliwości poderwał na lotnisku 26-letnią dziewczynę i jeszcze tej samej nocy przestał być prawiczkiem. Następnego dnia poszedł na rozmowę kwalifikacyjną i dostał pracę. - Wszystko wydarzyło się w ciągu 48 godzin. To jakieś szaleństwo! - pisze.

Z "fapingiem" walczą także Polacy. Na Reddicie są nierozpoznawalni, ale ich historie pojawiają się na rodzimych forach obrazkowych. W polskim internecie działają też strony poświęcone odstawieniu masturbacji i pornografii. Relacje na temat efektów są sprzeczne.

"Odkryłem, jak wielką przyjemność sprawia rozmowa z dziewczynami. Czuję taką fajną, ciepłą energię i entuzjazm. Teraz nie liczy się już żadne porno, a seks tylko z kobietą, i to taką, którą kocham. Walczcie, bo warto" - pisze jeden z entuzjastów.

"U mnie prawie miesiąc i nadal muszę szukać pozytywów. Nie ma się co oszukiwać. Koniec masturbacji nie sprawi, że życie stanie się lepsze. Czasem może być nawet gorsze, bo nie mamy naszego lekarstwa" - powątpiewa inny.

Siła popędu może przenieść góry

- Ten ruch kojarzy mi się ze zbiorową grupą wsparcia - komentuje Daniel Cysarz, seksuolog kliniczny i psycholog. Jak mówi, masturbacja jest ludziom potrzebna, bo pozwala rozładować napięcie seksualne, gdy nie mają możliwości kontaktu z partnerem. Ale tu może być wykorzystywana w innym celu.

- Ci ludzie decydują się na abstynencję, co znaczy, że masturbacja ich uwiera i mają z nią trudność. To znak, że może mieć u nich wyraz popędowy i służyć do rozładowania napięcia emocjonalnego, stresu albo lęków. Wielu moich pacjentów w taki właśnie sposób rozładowuje napięcie związane ze stresem w pracy albo w domu. Inaczej nie potrafią sobie radzić. W takim przypadku powstrzymanie się od masturbacji może skłonić do szukania nowych sposobów. Na przykład przez wyrażanie emocji, aktywność fizyczną albo nawiązywanie nowych relacji. Siła popędu może przenieść góry - mówi Cysarz.

źródło: http://wyborcza.pl/1,76842,14345253.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15963
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Lis 08, 2013 17:38

Komentarz:

Gość 05.11.2013

Wreszcie zajmujemy się czymś innym niż pogrzebami, tragediami i polityką.

===========================

Erotyczne gadżety
: http://kafeteria.tv/Jak-p...eto-YlxxACIujaA

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15963
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Lis 08, 2013 18:50

Emocjonalny wpis blogerki: Dziękuję, że mnie nie zgwałciłeś. Jeszcze.




"Samotność i marazm. Albo gwałt. Wybór należy do ciebie, kobieto. Tylko jeszcze listę trzeba zrobić. Spis wszystkich znajomych facetów, z którymi kiedykolwiek się spotkałam. Na kawie, na piwie, na koktajlu z porzeczki. Wszystko jedno. Muszę spisać nazwiska i telefony. A potem do każdego zadzwonić i wyznać: Dziękuję, że mnie nie zgwałciłeś. Jeszcze" - pisze na swoich blogu Sylwia Kubryńska, w odpowiedzi słowa seksuologa i biegłego sądowego dr. Krzysztofa Boćkowskiego.


Kochani, donoszę, że nie ma dla mnie ratunku. Jestem w kompletnej zapaści i, co gorsza, nie jestem w tym osamotniona. W takiej samej beznadziejnej sytuacji są wszystkie kobiety w tym kraju. Już mówię dlaczego. Dlatego, że są kobietami.

Dostałam ostatnio e-mail z informacją o tym, że biegły sądowy psycholog od spraw seksualnych Krzysztof Boćkowski wyraził swoją opinię na temat przemocy seksualnej wobec kobiet tymi oto błyskotliwymi słowami: "często same prowokują i doprowadzają mężczyzn do tych sytuacji", bo: "Przykładowo, gdy kobieta umawia się na randkę, nie jest chyba świadoma, kolokwialnie mówiąc, że mężczyzna zawsze jest nastawiony na seks".

Wystarczy nie spotkać się już nigdy z żadnym facetem

E-mail był napisany przez redaktorkę pisma kobiecego oburzoną słowami seksuologa. Owszem, podzieliłam jej oburzenie i odłożyłam sprawę, licząc na to, że nie ma co kruszyć kopii, słowa seksuologa są wystarczająco wywrotowe, by społeczeństwo samo rozdziobało tego lekarza od siedmiu boleści. Jak się okazało, społeczeństwo ani myśli rozdziobać lekarza, społeczeństwo ani myśli rozdziobać gwałcicieli, nic z tych rzeczy. Wystarczy przejrzeć kilka artykułów na ten temat w sieci i komentarze pod nimi, by się przekonać, że społeczeństwo najchętniej rozdziobałoby ofiary gwałtów, powtarzając jak mantrę stare porzekadło: "sama sobie winna".

Nie ma co się dziwić więc, że biegły sądowy tak rozochocił się w wyrażaniu swoich opinii i mogłam przeczytać w portalu Gazety.pl kolejne rozbrykane wypowiedzi Boćkowskiego. Tym razem dowiedziałam się, że "Jeżeli kobieta nie chce współżyć, to niech się nie spotyka z mężczyznami. Proste".

(Swoją drogą, faktycznie proste. Jak mogłam na to wcześniej nie wpaść? Wystarczy nie spotkać się już nigdy z żadnym facetem i jestem bezpieczna. Może wystarczy zamieszkać na innej planecie?).

Biedny chłop sprowokowany

Seksuolog podał też przykład amerykańskiej organizacji zajmującej się obroną mężczyzn, która doradza, by przed odbyciem stosunku kobieta i mężczyzna podpisywali na to pisemną umowę. Bo - jak się okazuje - gwałt jest po prostu wynikiem nieporozumienia. Ups!

Lekarz mówi dalej: - To jest problem, wypiją wino, on ją obejmuje, ona go całuje. Potem ona się broni, to on ją na siłę weźmie. No weźmie na siłę chłop, no pewnie, że weźmie.

Nie weźmie, chłop, weźmie na siłę. Co ma robić? Taka sympatia do tego chłopa bije z wypowiedzi lekarza, aż serce mięknie. Biedny chłop. Najpierw został prowokowany, potem jeszcze to całe nieporozumienie. W końcu przecież kobieta ma dekolt, uśmiech, odsłonięte kolana. A on co ma, biedny? Tylko pięści.

Jestem kobietą. Jakby nie patrzeć, a wystarczy raz spojrzeć, nie da się ukryć: kobieta. Z nogami, z cyckami, z tyłkiem. Z dekoltem. Bez czadoru. Na dobrą sprawę w ogóle nie powinnam wychodzić z domu. Kiedy tylko wyjdę, jak na złość zawsze napatoczy mi się jakiś facet na drodze. Przepraszam! To ja mu się napatoczę. I sprowokuję.

Tyle wyjazdów i nic! Ale mi się upiekło

Boże, ale miałam szczęście do tej pory. Tyle piw wypitych po kumplowsku, tyle spotkań przy kawie, Jezu, tyle wyjazdów na wakacje, tyle podwózek z knajpy, tyle godzin wspólnie przegadanych - i nic! Żadnego gwałtu! Ale mi się upiekło. Pojęcia nie miałam, ile to was, koledzy, musiało kosztować. A przecież kosztowało, bo jak twierdzi biegły sądowy doktor seksuolog Boćkowski:

"Kobieta myśli o wypiciu kawy i patrzeniu na gwiazdy, a mężczyzna o stosunku płciowym". Doktor czyta w moich myślach. Ja faktycznie myślałam o wypiciu kawy! Pal licho kawę, myślałam także o gwiazdach! Zadzierałam głowę i mówiłam do kolegi: "E, popacz, Wielki Wóz". Co się musiało wtedy dziać w jego głowie? Jaka siła, łaska pańska, jakiż anioł stróż odciągnął wtedy jego lubieżne ręce ode mnie i uratował mnie, naiwną, nic niepodejrzewającą, od seksualnej przemocy?!

Samotność i marazm. Albo gwałt

Ale dobra. Psim swędem się udało, nikt nie mówił, że tak będzie dalej. Nikt nie ma farta przez całe życie. Nikogo anielskie siły wiecznie chronić nie będą. A jak już dojdzie do tragedii - w sądzie też nie ma zmiłuj. Wszak w sądzie jest biegły sądowy. Nie ma co. Trzeba siedzieć w domu. Żadnych kaw, żadnych spotkań. Żadnych rozmów o gwiazdach. Samotność i marazm. Albo gwałt. Wybór należy do ciebie, kobieto.

Tylko jeszcze listę trzeba zrobić. Spis wszystkich znajomych facetów, z którymi kiedykolwiek się spotkałam. Na kawie, na piwie, na winie czy wódce. Na koktajlu z porzeczki. Wszystko jedno. Muszę spisać nazwiska i telefony. A potem do każdego zadzwonić i wyznać:

- Dziękuję, że mnie nie zgwałciłeś. Jeszcze.

Tekst pochodzi z bloga: http://kubrynska.com

źródło: http://wiadomosci.gazeta....eszcze.html#Cuk

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15963
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Lis 08, 2013 19:40

Komentarze:

nosorozecwlochaty

Ona była w pierwszej klasie, on też, ale powtarzał już czwarty raz. Dziewczynie od razu zaimponował starszy kolega

Rozwalił mnie ten tekst :) )) Rzeczywiście miał jej czym zaimponować.
Jak są takie głupie dziewuchy to nie dziwne że w wieku 13 lat już chodzą z brzuchem.


------------------------

remo29

Niech ten chłopak wstąpi do seminarium, to włos mu z głowy nie spadnie.

===================

Kolega z klasy odpowie za seks z 13-latką. Mimo że wycofała zarzuty.





O tym, że jej córka nie jest już dziewicą, opolanka dowiedziała się z SMS-ów. Kolega córki napisał, by zabrała ją do ginekologa i że da pieniądze na usunięcie ciąży.

Ania (imię dziewczynki zmieniono) i Piotr poznali się w gimnazjum. Ona była w pierwszej klasie, on też, ale powtarzał już czwarty raz. Dziewczynie od razu zaimponował starszy kolega. Zaczęli się spotykać. Na randki wybierali sobie las nieopodal opolskiej strzelnicy. Tam też, jak ustaliła prokuratura, doszło do dwukrotnego współżycia 13-letniej dziewczynki i jej pełnoletniego dziś kolegi, a także do tzw. innych czynności seksualnych.

SMS-y do matki

Rodzice nastolatki niczego nie podejrzewali, choć zauważyli, że odkąd ma chłopaka, przestała się uczyć i zaczęła sprawiać kłopoty. Kilka tygodni temu matka Ani dostała SMS-y od chłopaka swojej córki. - Już je wykasowałam, ale pisał w nich, bym zabrała córkę do ginekologa i że jeśli będzie w ciąży, to on da pieniądze na jej usunięcie - opowiadała matka dziewczyny. - Napisałam mu pytanie, czy uprawiali seks, a on odpisał, że tak. Gdy zapytałam córkę, odpowiedziała, że to prawda, ale nie chciała ze mną rozmawiać.

Ostatecznie w rodzinie Ani ustalono, że to babcia pójdzie z nią do ginekologa. Ten zbadał dziewczynkę, orzekł, że nie jest w ciąży.

Sprawą zajęła się również prokuratura, która oskarżyła byłego ucznia gimnazjum (gdy chłopak skończył 18 lat, wydalono go ze szkoły) o doprowadzenie małoletniej do obcowania płciowego, za co grozi od 2 do 12 lat.

Prosił o wycofanie zarzutów


Jeszcze przed zakończeniem śledztwa matka dziewczynki poinformowała prokuraturę, że spotkała byłego chłopaka córki w sklepie, prosił ją o wycofanie zarzutów. - To zrujnuje moje życie - miał mówić. Oskarżony wysłał jej również kolejne SMS-y, tłumacząc całą sytuację. Pisał: "co do tego seksu (...) to nie tak jak pani myśli, że tylko po to, by ją przelecieć, ja ją kocham. Wiem, że tego seksu nie musiało być ale my jesteśmy ludźmi i każdy popełnia jakieś błędy w życiu".

Przekonywał również, że powie na policji, że telefon został mu skradziony i SMS-y pisał ktoś inny. Rzeczywiście podczas przesłuchania Piotr K. nie przyznał się do winy. Zaprzeczał, by miał intymne kontakty z nastolatką, i przekonywał, że jego telefon został skradziony.

Prokuratura uznała jego zeznania jedynie za linię obrony i skierowała do opolskiego sądu rejonowego akt oskarżenia w tej sprawie.

Do sądu przyszło również pismo matki dziewczynki, która prosi o... wycofanie zarzutów. Przekonuje, że ona i córka "doszły z Piotrem K. do porozumienia".

Jednak przestępstwo, o które oskarżony jest K., ścigane jest z urzędu, więc wniosek matki nie zatrzyma procesu. Jednakże jeśli K. zostanie uznany za winnego, sąd będzie mógł wziąć pod uwagę zdanie dziewczynki i jej matki przy wymierzaniu kary.

źródło: http://wiadomosci.gazeta....1,14913138.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15963
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Lis 11, 2013 19:27

Czy prezerwatywy są skutecznym środkiem antykoncepcyjnym? Nasz specjalista wyjaśnia, jak ich używać i o czym pamiętać, aby uniknąć niepożądanej ciąży.

Czy lubrykanty zmniejszają skuteczność prezerwatyw? Jak działa prezerwatywa dla kobiet? Czy prezerwatywy skutecznie chronią przed zakażeniem chorobami wenerycznymi i wirusem HIV?

Ja jako lekarz nieszczególnie polecam tak mało pewne środki antykoncepcyjne – powiedziała nam ginekolog, Lek. Med. Elżbieta Fajfrowska-Alali.

Więcej: http://kafeteria.tv/PREZE...rce=hotmoney.pl

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15963
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Lis 18, 2013 20:42


Najchętniej zakneblowałabym wszystko, co mówi o "normalności" w sferze seksu [FELIETON]




Zazwyczaj jestem dość miłą i łatwą w pożyciu osobą. Do czasu, kiedy w czasie rozmowy o seksie ktoś zaczyna mówić mi o grze wstępnej, równoczesnym orgazmie albo o dobroczynnym wpływie zmiany pozycji na pożycie erotyczne pary. Wtedy trafia mnie szlag.

O seksie ludzie potrafią opowiadać niestworzone rzeczy. Ta przypadłość dotyczy zarówno zwykłych śmiertelników, jak i specjalistów. I niestety większość z tych opowieści ma tyle wspólnego z prawdą, co świnka morska z morzem. Efekt, jest taki, że jako dorośli ludzie wciąż wierzymy w bajki na temat seksualności. Ja natomiast uważam, że jeśli chcesz cieszyć się seksem, nie musisz mieć muskułów ani innych narządów dużych i twardych jak u Arnolda Schwarzeneggera, ani wielkich cycków jak Pamela Anderson. Za to przydaje się dobra wiedza na temat seksu.

Fałszywe mity, które zabierają nam radość z seksu, odczarowywać czas zacząć.


Przedstawiam 3 rzeczy, które najbardziej wkurzają mnie w rozmowach o seksie, a które już dawno powinny wylądować na wysypisku dla przestarzałych przekonań i nieprawdziwych historii.

1. Gra wstępna

Określenie "gra wstępna" kojarzy mi się z wałkowaniem kobiecego ciała jak ciasta na pierogi: pougniatać, powyrabiać, żeby wreszcie można było coś włożyć do środka. Pora powiedzieć to głośno: kobiece ciało to nie materiał na pierogi, a pochwa to nie piekarnik, który się włącza i nagrzewa po naciśnięciu jakiś specjalnych guzików. Nie chcę być źle zrozumiana, jestem wielką entuzjastką zabawy, zanim penis zanurkuje w [...], ale określenie "gra wstępna" sugeruje, że te erotyczne igraszki w łóżku są tylko po to, żeby przygotować się (kobietę) na danie główne, czyli penetrację. Wciąż sugeruje się parom, że najważniejszym elementem ich erotycznych doświadczeń ma być wkładanie penisa do pochwy. To też jest przyjemne, ale czasami umycie sobie wzajemnie włosów może być dużo bardziej erotycznym doświadczeniem niż sama penetracja. W dobrym seksie nie ma czegoś takiego jak przystawka i danie główne.

Każdy rodzaj naszych erotycznych doświadczeń i zmysłowej ekspresji może być źródłem przyjemności. Im więcej sobie zabaw i igraszek zafundujemy, tym więcej przyjemności z seksu będziemy mieli. I większa będzie frajda z seksu będzie dla obu stron, zarówno dla kobiety, jak i dla mężczyzny.

Niezależnie od tego, czego doświadczamy, czy są to pocałunki, przytulanie, zlizywanie słodyczy z nagich ciał, striptiz, przebieranki, zawiązywanie oczu, mówienie sobie słodkich komplementów, trzaśnięcie porządnego klapsa, seks oralny itp., żadna zabawa nie jest bardziej lub mniej znaczącym elementem seksu. Seks jest beztroską wędrówką, drogą ku przyjemności. To nie zadanie matematyczne, w którym ugniatanie punktu A, powoduje, że możemy przejść do punktu B, a potem ma być wynik, czyli orgazm, a jak nie ma wielkiego O, to znaczy, że coś schrzaniliśmy w naszym seksualnym działaniu. To tak nie działa. Cieszmy się różnorodnością, jaką nam oferuje seks i nie traktujmy momentu kiedy penis ląduje w pochwie jako najważniejszego celu naszych erotycznych doświadczeń. Nie ma lepszych, gorszych, mniej istotnych, czy ważniejszych sposobów na doświadczanie naszej seksualności. Nie ma czegoś takiego, jak gra wstępna, bo wszystko co nam sprawia zmysłową przyjemność się liczy tak samo.

2. Równoczesny orgazm

Termin ten ma oznaczać możliwość jednoczesnego szczytowanie obojga kochanków w czasie penetracji. Oto marzenie każdej kobiety - mieć orgazm w czasie, kiedy partner ma wytrysk. W końcu bohaterom seriali telewizyjnych zdarza się to częściej niż zjedzenie wspólnego śniadania.

No cóż, nadchodzi chwila prawdy, o ile jeszcze same na to nie wpadłyście po zapewne niemałej liczbie podejść do tego zagadnienia, to pora powiedzieć sobie to wprost - coś takiego w życiu po prostu nie występuje. Mam nadzieję, że wam ulżyło. Bowiem jedyny skutek niesamowitych historii o równoczesnym orgazmie jest taki, że kobiety, które takich orgazmów nie przeżywają (czyli niemalże wszystkie, ale zawsze trzeba brać pod uwagę różne wariacje), żyją w poczuciu, że coś z nimi jest nie tak. Potomkini samego Napoleona Bonaparte, skądinąd podobno bardzo mądra i wykształcona kobieta, tak bardzo pragnęła przeżywać orgazmy pochwowe w czasie samej penetracji, że kazała sobie operacyjnie przesunąć łechtaczkę. Zabieg się nie udał z tej prostej przyczyny, że łechtaczka to nie tylko mały guzik, który jest widoczny na mapie naszej pochwy, ale o wiele więcej, a tego więcej nie da się operacyjnie wcisnąć do pochwy.

Korzystając z rozczarowujących doświadczeń tej wielkiej damy, a także z moich sprawdzonych rad, rozszerzajcie poszukiwania przyjemności z seksu poza oczekiwanie, że penis kochanka w pochwie wystarczy do tego, żebyśmy cieszyły się seksem. Nasza seksualność to nie tylko dopasowanie penisa do pochwy, to gra różnych emocji, dawanie sobie pozwolenia na przekraczanie kolejnych granic, eksperymentowanie ze swoimi fantazjami, zabawa w scenariusze erotyczne, świntuszenie, mówienie sobie komplementów, dogadzanie sobie na różne sposoby i nabieranie słusznego przekonania, że zasługujemy na rzeczy dobre, zarówno w życiu, jak i tym bardziej w sypialni. Zamiast czekać na cud w postaci orgazmu, który w czasie penetracji ma spaść na nas z sufitu, lepiej wziąć sprawy w swoje ręce i odpowiedzialnie zatroszczyć się o radość z seksu także dla siebie. Potrzeba nam do tego wiedzy na temat tego, czego możemy i naprawdę chcemy w łóżku, dużo rozmów z partnerem na temat wzajemnych fantazji, potrzeb i oczekiwań, oraz wreszcie wstania z kanapy i zrealizowania tego, o czym marzymy w seksie. Jak powiedział król Lear: z niczego nic nie wyniknie.


3. Pozycje takie, śmakie i owakie


Ogromna popularność przekonania, że pozycja w łóżku odgrywa kluczową rolę, jest odwrotnie proporcjonalna do skuteczności takiej strategii. Podawanie zmiany pozycji jako rzekomego antidotum na monotonię, brak przyjemności i radości z seksu, jest jak gaszenie pożaru benzyną. Grzechem głównym bowiem w naszych sypialniach jest rutyna, strach przed eksperymentowaniem, zbyt poważne podchodzenie do seksu, nie pozwalanie sobie na wypróbowywanie rzeczy, nowych. A osławione pozycje nie są niczym innym jak promocją jednowymiarowego seksu sprowadzonego tylko i wyłącznie do samej penetracji. Włożenie penisa do pochwy jest najmniej skomplikowanym i najbardziej oczywistym elementem seksu, nie widzę sensu w promowaniu czegoś, z czym ludzie i tak sobie radzą. Za to widzę duże zagrożenie, że przy takim wąskim spojrzeniu na seksualność, jedynie przez pryzmat penetracji, masa ludzi nigdy nie będzie miała nawet cienia szansy na odkrycie swojej seksualności.

Pomimo tego w informacjach o seksie podaje się niezliczoną ilość pozycji seksualnych. Stosunek jest promowany jako najbardziej naturalny sposób na seksualną przyjemność dla obu płci. A prawda jest taka, że u kobiet rzadko dochodzi do orgazmu pod wpływem samej penetracji. My kobiety lubimy czuć w sobie mężczyznę, to jest przyjemne, ale pod wpływem związanego ze stosunkiem tarcia nie zostajemy dostatecznie pobudzone. Penetracja to świetna droga do orgazmu, ale dla... mężczyzn. Kobiety, które nie osiągają orgazmu w trakcie stosunku, nazywa się oziębłymi, a one tracą ochotę na seks, ponieważ nie przynosi im satysfakcji. To bardzo logiczna zależność.

Gadanie o pozycjach nie zachęca do odkrywania swojej seksualności. Tak naprawdę chodzi w tym o to, żeby było "po bożemu", tak jak zawsze, czyli bez specjalnego doszukiwania się przyjemności. Spójrzmy prawdzie w oczy. Na palcach jednej ręki można policzyć ilość pozycji seksualnych: klasyczna, na jeźdźca, z boku, z tyłu. Reszta to są już tylko mniej lub bardziej powyginane warianty tych 4 podstawowych ułożeń naszego ciała. Z własnego doświadczenia wiem, że sprawdzona, wygodna pozycja, taka bez wygibasów, może być niezłą jazdą, jeżeli tylko rozszerzymy ją o erotyczne zabawy, jak na przykład: opaska na oczy, wibrator, odgrywanie ról w łóżku.

Tylko przypomnę w tym miejscu, że uważam się za ostatnią osobę, która by chciała kogokolwiek w łóżku ograniczać. Jeżeli ktoś ma ochotę pogimnastykować się w łóżku, droga wolna, ale chodzi o to, żeby nie ograniczać erotycznych doświadczeń wciąż, tylko i wyłącznie do stosunku. Jeżeli już miałabym bzykać się w najdziwniejszych pozycjach, to pobawiłabym się w cyrk, wyobraziła sobie publiczność, wyglądałabym wspaniale i robiła to przed dużym lustrem. Sama pozycja to mało, bo w seksie nie chodzi tylko o to, żeby wprowadzić penisa do pochwy i po chwili go wyjąć.

Seksualność to przygoda na całe życie

Seksualność jest skomplikowana, a zaprzyjaźnianie się z nią to proces, który towarzyszy nam przez całe życie. Nie ograniczajmy się do pewników, do tego "co nam wypada", czy do tego co robią lub nie robią inni. Eksperymentowanie w sferze seksu to moim zdaniem najbardziej efektywna postawa. Dzięki niej odkryłam mnóstwo rzeczy, które sprawiają mi frajdę. Najchętniej zakneblowałabym wszystko, co mówi o "normalności" w sferze seksu. To prowadzi do mojej ostatniej rady: nie pozwólcie, żeby ktoś wam mówił, co macie robić. Róbcie wszystko to, co wydaje wam się ok, jeżeli tylko macie na to zgodę obu dorosłych stron.

źródło: http://www.edziecko.pl/ro..._.html#BoxLSTxt

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15963
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Sty 16, 2014 13:06

Komentarz:

amoniak2

Czegóż można się dowiedzieć z pornoli o kobiecej seksualności...? To są męskie fantazje na temat seksu i jeśli facet kształtuje swój wzorzec idealny biorąc na serio to co się dzieje na ekranie to jest to jakiś osobisty dramat tej osoby, nic dziwnego że tylu się nabiera na udawane orgazmy partnerek....
====================

Mity na temat męskości prosto z filmów porno: nieopadająca erekcja, penis jak taran


Ogromne silikonowe piersi, włosy łonowe wydepilowane w pień, orgazm na zawołanie i niesłabnący apetyt na seks - to zarzuty stawiane filmom porno w nierealnemu prezentowaniu kobiet. Mężczyźni jednak wcale nie mają łatwiej... Mamy twarde dowody!

Jedna strefa erogenna




Od razu zastrzegamy, że będziemy generalizować i przejaskrawiać, krzywdząc tym samym pornograficzne produkcje alternatywne i kino erotycznie zaangażowane.

W filmach pornograficznych mężczyźni są ograniczeni do bycia genitaliami - są jak RoboCop, tyle, że do specjalnych zadań seksualnych. Penis to jedyna znana i aktywnie wykorzystywana w miłości strefa erotyczna panów. Jeśli wierzyć filmom erotycznym, z mapy strefy wrażliwych na bodźce zniknęły sutki, szyja, pośladki. Nawet jądra pochłonęła czarna dziura...

więcej: http://kobieta.gazeta.pl/...jaca.html#TRCuk

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15963
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Sty 16, 2014 20:47

Komentarze:

rafal

Przychodzi kobieta ďo lekarza z gorączka i podejrzeniem grypy a on a kiedy miała pani orgazm ? Co to ma być ??? moze nie kazda kobieta ma ochotę sie zwierzac obcym i opowiadac jakie to ma życie seksualne ... CHORY KRAJ

------------------------------

kyo


Takie pytania ksiądz przy spowiedzi zadaje już od dawna.

==========================

Lekarz rodzinny spyta kobietę o orgazm i czy ma ochotę na seks





Jak często w ciągu ostatnich 4 tygodni odczuwała pani pragnienie seksu? Zawsze? A może kilka razy? A jak często odczuwała pani orgazm? To przykłady pytań, jakie kobietom będą teraz zadawali lekarze pierwszego kontaktu podczas rutynowych badań. To pomysł ginekologów i seksuologów. Tłumaczą, że to element diagnostyki, bo wiele chorób przekłada się na życie seksualne.

Test przygotowano podczas grudniowej konferencji ginekologów i seksuologów w Warszawie, powstał na podstawie podobnego dokumentu opracowanego przez Międzynarodowe Towarzystwo Medycyny Seksualnej. Jego autorzy tłumaczą, że część chorób, takich jak cukrzyca, schorzenia związane z przemianą materii czy nadciśnienie tętnicze niekiedy przekładają się na seksualność pacjentek, powodując między innymi mniejsze zadowolenie ze zbliżeń.

więcej: http://www.gazetawroclaws...-seks,id,t.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15963
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Sty 25, 2014 11:50


Uwodzą hurtowo kobiety dzięki feromonom. Czy jesteśmy bezbronne?


Kobieta uległa. Kobieta pałająca pożądaniem. Kobieta mówiąca intymne "tak". Kobieta z dziką namiętnością w oczach. Brzmi jak męskie wyobrażenie kobiety-ideału. Niestety tak wpływają na nas stężone feromony użyte w odpowiedni sposób. Zapomnijmy na chwilę o naciągaczach, tabletkach gwałtu i oszustach matrymonialnych. Feromony w rękach pozbawionych moralności samców to większe zagrożenie. Czy możemy się bronić?



Najnowsze doniesienia nie pozostawiają złudzeń. Od pewnego czasu mamy do czynienia z nowym zagrożeniem, które dopada coraz większą liczbę kobiet. Warto zachować czujność wychodząc na dyskotekę czy imprezę w gronie znajomych. Na rynku pojawiły się bowiem feromony, które zawierają wysokie stężenie substancji odpowiedzialnej za pobudzenie seksualne kobiet.

Siła przyciągania

Niczego nieświadome dziewczyny z łatwością ulegają czarowi mężczyzn pachnących feromonami. To dlatego, że w ich mózgu zachodzą zupełnie niezależne od nich reakcje. Jak więc bronić się przed mężczyznami, którzy feromony zamierzają wykorzystać w nieprzyzwoitym celu? Czy w ogóle mamy taką szansę? Skontaktowałam się z profesorem krakowskiego uniwersytetu, który od kilku lat bierze udział w badaniach nad feromonami. Poprosiłam go o wytłumaczenie czym są i jak działają feromony. Zapytałam również czy to możliwe, że odbierają kobietom rozum.

Więcej: http://www.lifemagazyn.pl/

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15963
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Sty 26, 2014 16:50

Suzy & Gryga: "Mity"


odc. 11

Co ma wspólnego długość kciuka z długością męskiego przyrodzenia? Do czego, poza piciem i odrdzewianiem, można zastosować Coca-Colę? No i dlaczego uważa się, że brzydsze kobiety starają się bardziej? W tym odcinku Suzy & Gryga przedstawią wiele mitów dotyczących życia erotycznego... Czy uda się je obalić?

źródło + video: http://vod.pl/suzy-gryga-mity,133878,w.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15963
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Sty 28, 2014 20:31

Sposób rozmnażania się ludzkości, jest nam znany od zarania dziejów. Ale rozmowy w tym temacie, są dla wielu tematem tabu. Czy to nie śmieszne ?

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15963
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Sty 31, 2014 12:20

Komentarze:
q-ku

spuszczeni ze smyczy jak na delegacji

------------------

paraprawo

Znana kategoria "erotoman - gawędziarz" ma tu pole do popisu.
Nic tak dobrze nie robi na cerę jak butelka wódki i gawędy o niespełnionym seksie - a mistrzem seksu przeważnie jest ten, który o tym nie opowiada - bo dyskrecja jest elementem dobrej renomy wśród partnerów (partnerek).


---------------------

atomek0

No cóż ,kurestwo to nasz obecnie najlepszy towar exportowy.

===========================

Życie seksualne emigrantów: Polacy na Wyspach swingują częściej




Częściej też niż nad Wisłą zdradzają i uprawiają seks z nieznajomymi. Eksperymentują


Takie wnioski płyną z badań Grażyny Czubińskiej, seksuolożki, która przepytała pół tysiąca naszych rodaków w Wielkiej Brytanii.

ANITA. Życie międzynarodowe

Anglia, a zwłaszcza Londyn, to dla mnie morze nowych możliwości. Tu każdy może żyć, jak chce. Nikt nie pyta, dlaczego mam już trzydzieści parę lat i faceta, a żadnych dzieci. Tutaj to normalne, że jestem wegetarianką. Albo że noszę obcasy, chociaż jestem wysoka. A w Polsce mówili: "Taka żyrafa i jeszcze obcasy włoży, jakaś nienormalna".

Z seksem jest tak samo. Możesz poszaleć i nikt nie robi z ciebie dziwki. Jedna z moich współlokatorek, Brytyjka, co weekend wraca z imprezy z innym. Znam Polki, które żyją tak samo.

Generalnie Polacy w Londynie dzielą się na dwie grupy. Pierwsza to ludzie, którzy obracają się w międzynarodowym towarzystwie, łatwo nawiązują kontakty, żyją jak Brytyjczycy. Oni często zmieniają partnerów, chociaż reguły nie ma - ja żyję od dwóch lat z tym samym facetem i jest mi dobrze.

BEATA. Czarny raj

więcej: http://wyborcza.pl/duzyfo...gn=wyborcza#Cuk

Podpis użytkownika:
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 3 z 12  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.