forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Nasze miasto - Lubin » Hydepark » SEX Poprzedni temat :: Następny temat
SEX
Autor Wiadomość
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14644
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sro Paź 24, 2012 16:02

Nauczmy się mówić otwarcie o seksie. Bez zakłamań i zahamowań.
=====================================================

"Niepoważne spotkania z wibratorami". Uczymy kobiety rozmawiać o seksie




- Ciągle pokutuje przekonanie, że kobiety nie powinny lubić seksu. Gdy na naszych spotkaniach jakaś dziewczyna otwarcie mówi, co lubi w łóżku, widzę, że inne oddychają z ulgą. Uff, to ktoś jeszcze też myśli jak ja. Kobiety wstydzą się tego, jak wyglądają, mają problem z akceptacją swoich potrzeb seksualnych. My uczymy je o tym rozmawiać - opowiada Dorota Sakowska z Pussy Project.

Prezentujemy kolejną odsłonę cyklu "Seks nasz powszedni". Wczoraj opublikowaliśmy rozmowę z właścicielami jednego z największych sex shopów w Polsce, którzy m.in. opowiadali o swoich pierwszych klientkach - starszych paniach z sąsiedztwa.

Agnieszka Wądołowska: Jesteś współzałożycielką Pussy Project. Prowadzicie warsztaty, spotkania i sex shop dla kobiet. Polki potrzebują ćwiczeń z seksualności?

Dorota Sakowska* trenerka seksualna Pussy Project i współwłaścicielka sex shopu: - Nazwa warsztaty może brzmieć myląco, to nie tak, że kobiety przychodzą na spotkanie z nami, rozbierają się i coś sobie ćwiczymy. Nam chodzi o to, żeby nauczyć się rozmawiać o seksualności.

Te spotkania nazywamy też "niepoważnymi spotkaniami z wibratorami" i raczej mają więcej wspólnego z warsztatami rozwoju osobistego. Wiele Polek ma problem nawet z wypowiedzeniem słowa "[...]". Wstydzą się tego, jak wygląda, mają problem z akceptacją swoich potrzeb seksualnych. My uczymy je o tym rozmawiać.

Polki często zakładają, że to partner pokaże im, co jest fajne, czy przyjemne w seksie i czekają, aż ktoś taki się pojawi. Ciągle pokutuje też przekonanie, że kobiety nie powinny lubić seksu. Gdy na spotkaniach jakaś dziewczyna otwarcie mówi, co lubi w łóżku, widzę, że inne oddychają z ulgą. Uff, to ktoś jeszcze też myśli jak ja, dla kogoś też ta sfera jest taka ważna.

Prowadzimy również warsztaty dla mam, które urodziły i które chcą wrócić do seksu, a nie bardzo wiedzą jak to zrobić. Po porodzie zmienia się organizm, zmieniają się potrzeby i pojawia się wiele pytań, co zrobić, żeby seks znów był przyjemnością.

Jakie pytania czy wątpliwości najczęściej pojawiają się na waszych warsztatach?


- Kobiety mają problem z orgazmami, często nie wiedzą, czy wszystko z nimi w porządku. Czasem proszą o radę, jak rozwiązać problemy z partnerem, pytają, czy gadżet erotyczny w związku to coś normalnego, czy tylko dla sfrustrowanych i lepiej po niego nie sięgać, bo to jak przyznanie się do porażki.

Pytają, czy masturbacja jest OK! Są nauczone, że jest czymś złym, więc nawet jej nie próbują. Powszechne jest przeświadczenie, że autoerotyzm i kontakt ze swoim ciałem jest "dozwolony" tylko wtedy, gdy nie mamy partnera, gdy jesteśmy sfrustrowane, długo nie miałyśmy seksu. Po takich spotkaniach dziewczyny mówią mi: Dzięki, nie sądziłam, że masturbacja może być drogą do poznania i zrozumienia własnego ciała.

Uczestniczki naszych warsztatów chcą też rozmawiać o budowaniu intymności. To słowo kojarzy nam się tylko z łóżkiem, z zamknięciem w ścianach sypialni, a my staramy się im pokazywać, że można ją budować na co dzień, po prostu w kontaktach z partnerem czy partnerką.

Jakie kobiety pojawiają się na waszych spotkaniach? Nieśmiałe, które o pewne kwestie obawiają się pytać znajomych albo lekarza, czy te wyzwolone, otwarte, szukające nowości?

- Już samo przyjście na takie spotkanie wiąże się z pewną dozą otwartości i ciekawości.

A przynajmniej odwagi.

- Dokładnie tak. Te bardziej nieśmiałe są z reguły przyprowadzane przez swoje śmielsze koleżanki.

Jakie jeszcze kobiety się pojawiają? Bardzo różne. Najmłodsza uczestniczka miała 19 lat, a najstarsze panie około sześćdziesiątki. Mają różny status społeczny i wykształcenie - przychodzą fryzjerki, manikiurzystki, właścicielki firm, kobiety na emeryturze. Niektóre zwracają się z pytaniami drogą mailową. Najstarsza pani, z którą korespondowałam, miała ponad sześćdziesiąt lat. Dzwoniła też do mnie, bo chciała wybrać sobie jakiś gadżet i dowiadywała się o różne lubrykanty. To było bardzo miłe, bo ciekawość młodych kobiet jest jakoś powszechnie rozumiana, ale gdy okazuje się, że kobiety w wieku naszych mam i babć nadal są aktywne seksualnie, to dla mnie jest to ciągle niesamowite.

Pokutuje stereotyp, że starszych kobiet w ogóle nie dotyczy kwestia seksualności.

- Niestety tak i koniecznie trzeba z nim walczyć. Jak można myśleć, że kobiety po 50. to już tylko zajmują się wnuczkami, a seks już ich nie interesuje. Przecież to bzdura. Miałyśmy spotkania tylko z paniami po pięćdziesiątce i wszystkie były bardzo zaangażowane, bardzo zainteresowane. Niektóre dowiedziały się nowych rzeczy, inne nam coś podpowiedziały, więc my też się na tych spotkaniach uczymy.

A te nieśmiałe kobiety otwierają się na spotkaniach, zadają pytania?


- Im więcej czasu mija, im dłużej rozmawiamy, tym bardziej dziewczyny się oswajają. Umiemy bardzo dobrze dbać o atmosferę spotkania i komfort uczestniczek. Na te spotkanie przynosimy różne gadżety. Staramy się, żeby były pretekstem do rozmowy. One nie są żadnym fetyszem, ale pomagają rozpocząć temat. Puszczamy w obieg wibratory, kulki waginalne, różne kosmetyki erotyczne i na końcu spotkania zdarza się, że te dziewczyny, które były najbardziej zamknięte, podchodzą, pytają, dzielą się wątpliwościami. Reakcje są bardzo różne. Tylko raz zdarzyła się sytuacja, że ktoś nas zaatakował słownie na takim spotkaniu.

Kogoś obraziło o czym albo jak rozmawiałyście?


- Dziewczyna chyba po prostu nie czuła się komfortowo i z tego wynikała jakaś próba wytknięcia nam błędów czy nieścisłości. My zawsze zaznaczamy, że to są nieformalne spotkania, że żadna z nas nie wie wszystkiego na temat seksu, bo to tak szeroki temat, że nawet my się ciągle uczymy.

Gdzie spotykacie się z kobietami? Takie rozmowy wymagają dość kameralnej atmosfery.

- Na początku spotykałyśmy się w domach, bo ważny był dla nas komfort dziewczyn. Okazało się, że one nie mają oporów, by spotykać się na mieście. Teraz wybieramy na spotkania miejsca, które są przyjazne kobietom, czy środowiskom LGBT. Dla nas nie są ważne wybory kobiet. Niezależnie do tego, czy ma partnera czy partnerkę, czy jest singielką czy ma męża, jest dla nas kobietą z takimi samymi potrzebami. Spotykamy się w tzw. otwartych miejscach - w Krakowie jest to np. "Miejsce Bar", w Warszawie "Chwila Moment", w Bielsku "Vagina Cafe". Tych miejsc jest wiele, w tej chwili mamy warsztaty w siedmiu dużych miastach, ale nadal jesteśmy też zapraszane na "domówki": na urodziny, wieczory panieńskie, na wieczory rozwodowe.

Rozwodowe? O takich jeszcze nie słyszałam, ale może moje pokolenie na razie jest jeszcze na etapie ślubów.


- To nowość, ale też przejaw, jak polskie społeczeństwo się zmienia. Organizują je albo kobiety, które się rozwodzą, albo ich przyjaciółki. Byłam na kilku takich wieczorach i nastrój jest na nich bardzo różny - od absolutnej nienawiści do byłego męża, rzucania w jego zdjęcie lotkami, palenia ich, opowiadania okropnych historii o nim, wyrzucenia z siebie całej złości, do naprawdę fajnej imprezy, na którą były mąż przysyła kwiaty, a dziewczyny opowiadają sobie, jaki to fajny facet, bo w zasadzie to oni już mają oddzielne życia i rozwodzą się w takiej pozytywnej atmosferze.


Jak takie warsztaty przebiegają?


Na pierwszej części opowiadamy m.in. o anatomii kobiecej, bo okazuje się, że wiele kobiet niestety nie zna swojej anatomii, nie uczą nas tego w szkołach, albo w bardzo okrojonym stopniu, opowiadamy o seksualności w Polsce, a potem opowiadamy o gadżetach. Staramy się przekonać kobiety do zaprzyjaźnienia się ze swoim ciałem, opowiadamy, jak to można zrobić. Że wcale nie potrzeba do tego gadżetów, ale potrzebne jest poświęcenie trochę czasu sobie samej. Na koniec każdego spotkania panie mogą zamówić u nas dowolny gadżet. Jedyna rzecz, do której namawiamy, to kulki waginalne, bo mają związek ze zdrowiem kobiety, a nie tylko z przyjemnością.

Jak kobiety reagują na gadżety, które pokazujecie? Są zaskoczone czy zawstydzone?

Dziewczyny nie spodziewają się, że gadżety mogą być ładne, że są zrobione specjalnie z myślą o kobietach. Niektóre myślą chyba, że przyniesiemy jakiegoś wielkiego, 25-centymetrowego fallusa w kolorze skóry pokrytego żyłkami i z którym nie będzie wiadomo co zrobić, czy postawić na półce jako rzeźbę, czy schować pod łóżkiem. A większość gadżetów, które mamy, w ogóle nie ma kształtów fallicznych. Specjalnie jeździmy na targi do Berlina i Hanoweru, przyglądamy się ofertom różnych firm i wybieramy produkty, które są bezpieczne. Nie sprzedajemy jakiś chińskich zabawek z najniższej półki, które są pełne chemikaliów i mogą być niebezpieczne dla zdrowia. Wszystkie nasze produkty są zrobione z silikonu medycznego, dlatego nie powodują podrażnień. Dla nas bezpieczeństwo to podstawa. No i same staramy się sprawdzać wszystko to, co polecamy. To oczywiście bardzo przyjemna część naszej pracy.

To, jak postrzegamy seksualność, zależy w dużej mierze od poglądów i przekonań. Do czego się odwołujecie, prowadząc spotkania?

- Opieramy się na doświadczeniu spotkań z setkami kobiet, widzimy, jak kobiety reagują, o co pytają, rozmawiamy o tym z seksuologami, z psychologami. Nigdy nie mówimy, że wiemy, jak powinna wyglądać kobieca seksualność. Pokazujemy pewne sposoby, dajemy wskazówki, ale niczego nie narzucamy. Każda kobieta sama, czy też razem z partnerem, musi dojść do tego, co jest dla niej dobre i czego potrzebuje.

Ale same nie jesteście seksuolożkami?

- Nie. Marta ma pierwszy stopień certyfikatu sexcoacha. To jak coach biznesowy, tyle że skupiający się na seksualności, na relacjach w związku etc. Chodzi o specjalne sposoby uwalniania tych zasobów, które ludzie mają w sobie. Naszą siłą jest już samo to, że o tym rozmawiamy, że potrafimy o tym rozmawiać z otwartością.

Jak powstał Pussy Project, czemu zaczęłyście zapraszać kobiety na rozmowy o seksualności?

- 10 lat temu trafiłam do sex shopu w Wiedniu. Byłam zaskoczona, bo był zupełnie inny niż te u nas. Prowadziła go kobieta i było widać, że został stworzony dla innych kobiet. Zaskoczyło mnie jej ogromnie profesjonalne podejście do seksualności. I to, że mogłam z nią o tym porozmawiać - nie na jakimś warsztacie tematycznym tylko w zupełnie mainstreamowym miejscu, w samym centrum miasta. Pomyślałam, że fajnie, gdyby coś takiego było w Polsce. Ten pomysł ewoluował i trzy lata temu zaczęłyśmy z Martą działalność.

Na czym polegała atmosfera tego wiedeńskiego sklepu?

- Wchodziło się tam jak to sklepu z cukierkami, albo jak do kawiarni, zupełnie się nie czuło, że to sex shop. I bardzo chętnie się tam wracało. Nie tylko po gadżety, ale żeby porozmawiać z obsługą. Panie, które tam pracowały, odpowiadały na każde pytanie z uśmiechem, bez zażenowania czy skrępowania. U nas wtedy nie było żadnych warsztatów związanych z seksualnością, sex shopy wyglądały jak wyglądały. Były ukierunkowane na mężczyzn. A tam - zupełnie inna atmosfera, pełna otwartość i wyrozumiałość.

Pewnie spotkałyście się z zarzutami, że te spotkania to po prostu skuteczna metoda marketingowa i napędzacie sobie nimi klientki?

- W Polsce powszechne jest przeświadczenie, że jeżeli ktoś ma ideę albo chce się dzielić swoją wiedzą, to nie powinien na tym zarabiać. Ale niestety tak się nie da. Nie jesteśmy bogate z domu i nie mamy wielkich majątków, wkładamy w to tyle prywatnych funduszy, ile możemy. Czy jest w tym marketing? Na pewno, prowadzimy sklep internetowy. Ale podstawą naszej działalności są i zawsze będą te spotkania i warsztaty, których jest coraz więcej.

Nie zarabiamy na tym kokosów, a większość spotkań jest bezpłatnych. Jesteśmy trochę idealistkami. Wychodzimy z założenia, że seks jest bardzo ważnym elementem naszego życia i że jeżeli nauczymy się rozmawiać o seksie, bo przecież nikt tego nie uczy, jeśli będziemy zaprzyjaźnione ze własnym ciałem, jeżeli będziemy je rozumiały, to zniknie wiele frustracji z naszego życia i nieporozumień w związkach, czy to partnerskich, czy małżeństwach.

źródło: http://wiadomosci.gazeta....my_kobiety.html

Podpis użytkownika:
Ostatnio zmieniony przez NEVIL Wto Kwi 15, 2014 21:17, w całości zmieniany 1 raz
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14644
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Lis 05, 2012 13:15


Tęczowi bohaterowie


Książka "Gejerel. Mniejszości seksualne w PRL-u" Krzysztofa Tomasika wypełnia lukę po kultowym "Lubiewie". Książka Michała Witkowskiego opisywała życie „ciot” z perspektywy ich samych. Publikacja autora "Homobiografii" pokazuje natomiast, jak świat gejów i lesbijek w PRL-u widziano z zewnątrz i jakim dyskursem posługiwały się do ich opisu media, kształtujące społeczne o nich wyobrażenie.
(...)

Pederaści są tylko na Zachodzie

Oficjalnie homoseksualizm w komunistycznej Polsce nie istniał. Jeśli nie istniał, to nie można było za niego karać (jak to nierzadko miało miejsce na liberalnym i tolerancyjnym, zdawałoby się, Zachodzie). I nie mam tu na myśli szlachetnej idei równości, w imię której każdy - bez względu na różnice (płciowe, rasowe itd.) - przykłada się do budowy idealnego socjalizmu. Nic z tych rzeczy. Partia uznała, że geje i lesbijki może i istnieli, ale raczej gdzieś daleko; w mitycznym świecie zgniłego kapitalizmu. U nas - w żadnym wypadku.

(...)

Więcej: http://kultura.onet.pl/li...11,artykul.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14644
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Lis 06, 2012 17:16

Zapraszam do łóżka w celu konsumpcyjnym


Jednym z powodów umawiania się singli na randki jest po prostu seks bez zobowiązań. Część z wypowiadających się na ten temat osób swoich partnerów seksualnych traktuje wyłącznie w sposób instrumentalny.

Tym singlom randki mają zapewnić przyjemność bez zobowiązań. Odpowiadają im płytkie i jednopłaszczyznowe relacje.

Singiel i singielka na seks-łowach



- Jestem singlem, nie angażuję się uczuciowo. Może to trochę dziwnie zabrzmi, ale te moje relacje z kobietami opierają się na seksie, co tu dużo gadać. Poznaję różne kobiety, spędzamy miło czas, nie zawsze to musi być seks, czasami miła kolacja, pójście do klubu, wyjazd na weekend, ale są relacje bez zobowiązań, oparte na przyjemnościach, bez założenia bycia razem – mówi Marcin, lat 33.

- Mam duży krąg znajomych kobiet, a wiadomo, że to bycie singlem daje przepustki do takich swobodnych relacji, oczywiście, jak ktoś takich relacji potrzebuje, a nie na przykład chcę być sam. Powiedziałbym, że w tym nawale moich relacji z kobietami, ale nie użyłbym tu słowa przedmiotowych, tylko luźnych takich, niezobowiązujących (…). Przechodzę z jednej relacji w drugą. Czasami się zdarza, że mam kilka relacji (…), ale żadnej z nich nie daję prawa, i też w swoim sumieniu, mieć do mnie pretensji o to. Staram się, jako uczciwy człowiek, jasno stawiać sprawę – Łukasz, 33 lata.

Niektórzy z dużą łatwością nawiązują "jednorazowe" znajomości podczas imprez w klubach czy dyskotekach. Przyznają, że to żaden problem "wyrwać kogoś na jedną noc", i wbrew stereotypowemu postrzeganiu, że to mężczyźni częściej wchodzą w rolę "łowcy". Skutecznymi "łowczyniami" są także singielki.

Więcej: http://sympatia.onet.pl/t...=trescired_1103

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14644
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Lis 15, 2012 17:41

"Noworodek ze spiralą w głowie" - czy tego uczą w poradniach przedmałżeńskich? [WYWIAD]




Co roku tysiące Polaków przygotowują się w poradniach przedmałżeńskich do ślubów kościelnych. Czego się tam dowiadują o seksualności? - To ciągle temat tabu, niedotykalny. Jak się słucha tych dyskusji: "uczmy antykoncepcji, uczmy zakładania prezerwatyw", to rodzi się smutek... Dlaczego nie uczymy, że seks jest związany z miłością i że nie obdarza się nim każdego, kto się napatoczy na drodze? - mówi Urszula Bogdalska, która prowadzi spotkania w przykościelnej poradni przedmałżeńskiej.

Prezentujemy kolejną odsłonę cyklu "Seks nasz powszedni". W poprzednim odcinku rozmawialiśmy z Dorotą Sakowską z Pussy Project, która opowiadała o tym, jak uczy kobiety rozmawiać o seksie na "nieformalnych spotkaniach z wibratorami". W tej odsłonie przyglądamy się wiedzy przekazywanej przez poradnie przedmałżeńskie.

Więcej: http://wiadomosci.gazeta....ego_ucza_w.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14644
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Lis 16, 2012 12:27

Płukanka z coli, kąpiel w occie... a pytają o seks analny i kosmiczny orgazm - co nastolatki wiedzą o seksie? [WYWIAD]


Nastolatki nie wiedzą nic o fizjologii, płodności, antykoncepcji. Bo i skąd mieliby wiedzieć. A potem dzwonią do nas i pytają, czy wypłukanie pochwy colą zapobiegnie ciąży - mówi Natalia Boniarczyk z grupy edukatorów seksualnych Ponton.

Milena Bryła: Mam na imię Kaśka, mam 16 lat, chcę zacząć uprawiać seks, kogo mogę o ten seks zapytać? Rodziców?

Natalia Boniarczyk, Ponton*: - Z rodzicami jest problem. 20-30 lat temu, kiedy byli nastolatkami, edukacja była zupełnie inna i media były inne. I też nikt z nimi o seksie nie rozmawiał. Rodzice kompletnie nie wiedzą, jak taką rozmowę zacząć. I kompletnie nie rozumieją, że ich dzieci są otoczone seksem ze wszystkich stron. Seks jest w mediach, w filmach, w gazetach, książkach, internecie.

Myślę, że rodzice często się nie interesują, bo boją się wiedzieć, co tak naprawdę się dzieje z ich dzieckiem. Mają nadzieję, że przeczekają okres dojrzewania. I tylko czekają, czy aby nie wydarzy się "coś złego".

Więcej: http://wiadomosci.gazeta....aja_o_seks.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14644
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Lis 16, 2012 18:50

Nierząd pod Tatrami. Fragment książki "Zakopane Odkopane"




"Nierząd to śliski temat. I właśnie dlatego przyjemny! Przymykano oko na drobne miłostki młodych, ale nie wybaczano odbijania żon czy mężów. Ksiądz Stolarczyk, który za punkt honoru postawił sobie okiełznanie seksualnych wybryków swej temperamentnej trzódki, w kazaniach sporo miejsca poświęcał niewłaściwemu prowadzeniu się. Dla powołujących na świat nieślubne dzieci wymyślił nawet okrutną formę restrykcji, nadając ich potomstwu specjalne imiona, które stawały się piętnem dla całej rodziny." Przeczytaj fragment książki "Zakopane Odkopane" Pauliny Młynarskiej i Beaty Sabała-Zielińskiej!



Dla artystycznej bohemy rozwiązłość miała w Zakopanem imiona muz, dla górali zaś jedno imię: "kurwiarka"! A na kurwiarkę nigdy nie było tu jawnego przyzwolenia.

Nie chciałybyśmy jednak, by w tej opowieści zarysował się obraz puszczalskich góralek i niewiernych górali, bo byłoby to nieprawdziwe i krzywdzące. Góralki i górale zakochiwali się i kochali jak wszyscy ludzie pod każdą szerokością geograficzną, od początku świata do dziś. Chcemy raczej tym wstępem podkreślić, że w tatrzańskim powietrzu pełno jest erotyzmu. Tu życie toczy się w rytm natury. Wstajemy rano, patrzymy, jaka jest pogoda, i od tego uzależniamy, co i jak robimy. A że najczęściej jest zimno i ciemno, od razu się rozglądamy, do kogo by się przytulić...

Przyjeżdżający tu turyści błyskawicznie to wyczuli. Na przychylność i czułość góralek jednak liczyć nie mogli. Trudno zdobyć ich ufność, bo życie znają jak mało kto i nie lecą na ceperskie dyrdymały. Turystki, owszem, bywały chętne, ale nie zawsze, nie wszystkie i nie na pewno. Pozostawało więc ściągnąć profesjonalną pomoc z zewnątrz. I tak w Zakopanem pojawiły się panie lekkich obyczajów, które skutecznie, ale dyskretnie zaspokajały apetyty poszukiwaczy erotycznych przygód z Giewontem w tle. Witkacy zwierzał się żonie w listach, że bywa bardzo zmęczony po orgiach, stwierdzając jednak, że "K*** co tydzień jak Flaubert. [...]ż musi być zwiększony (...)".

Biznesmeni, politycy i artyści, wybierając się tu na wakacje, wraz z turystycznym ekwipunkiem chętnie też zabierali swoje kochanki i przyjaciółki. A bogate i prominentne panie wędrowały po górach w towarzystwie również przywiezionych wraz z ekwipażem młodzieńców. Wszystko to jednak odbywało się raczej dyskretnie i z przywiązaniem do zasad dobrego smaku. Jawny i rozchełstany nierząd pojawił się tu dopiero wraz z postawieniem luksusowego hotelu Kasprowy w 1972 roku. Wtedy pod Tatry wkroczył "high life". Do Zakopanego zaczęli przyjeżdżać bogaci goście z różnych stron świata.

O pracujących dziewczynach z Kasprowego do dziś mówi się:

"Te to miały klasę. Nie z każdym szły i bardzo wysoko się ceniły!" (oczywiście chodzi o ich cennik). Urzędowały w tzw. Podkowie, czyli przy hotelowym barze. Branie miały jak mało kto, a z polskich klientów mogli po nie sięgnąć wyłącznie najbogatsi, czyli głównie szemrani biznesmeni i cinkciarze. Oj, gdyby te hotelowe ściany mogły mówić...

Nad hotelem Kasprowy aż do lat 90. unosiła się niemal widoczna gołym okiem smuga rozpusty, tak że uczciwi górale i młode panny omijali to miejsce szerokim łukiem, bo pokazanie się w okolicy mogło coś sugerować. Jak bardzo to miejsce było naznaczone, świadczy historia naszej koleżanki, która mieszka tuż obok. Pewnego razu przyjechała do niej rodzina z psem wabiącym się Amor.

Pech chciał, że dorośli poszli na bibę w mieście, a niesforny kundel uciekł. Cóż miała robić młoda opiekunka psa? Poszła go szukać. Jakże jednak pod hotelem Kasprowy wołać głośno "Amor!"? Zaczęła więc krzyczeć, przesadnie artykułując: "Amuuur, Amuuur!", by nikt nie posądził jej o śmiałą propozycję. Zwierzak na szczęście znalazł się, zanim rozochoconym facetom byłoby wszystko jedno, jak śliczna panienka kręcąca się pod hotelem wymawia to zrozumiałe we wszystkich językach hasło.

Drugim siedliskiem prostytucji w Zakopanem w latach 80. był orbisowski hotel Giewont, o zgrozo, w dawnych czasach miejsce spotkań elity intelektualnej! Ale że elita była już wówczas znacznie zdziesiątkowana i do Zakopanego prawie przestała zaglądać, teren przejęły łatwe panienki. Najpierw te z Kasprowego, potem świeży narybek. Początkowo oblegały dyskotekę Piekiełko, by z czasem, zważywszy na centralne położenie hotelu, opanować całe miasto.

Jakież to były imprezy! Wspominają ci, których najlepsze lata przypadły na ten okres: "Dziewczyny potrafiły bawić się do dziewiątej rano, a klienci, którzy wpadli w ich sidła, wychodzili w skarpetkach. Wyciągały z nich ostatni grosz, każąc płacić za drogie drinki i piosenki na zamówienie. To nie była zabawa na pół gwizdka. Dzwony w kościołach dzwoniły na pierwszą mszę, a dziwki rzucały w orkiestrę stuzłotówkami, rozkręcając imprezę!".

Czasy reżimowych panienek skończyły się wraz z wolną Polską, która ich głównym klientom podcięła skrzydła i zrujnowała oszczędności.

Zakopiańskiej prostytucji nie pomogła także wdzierająca się wraz z powiewem wolności rewolucja seksualna. Dostęp do seksu niemal z dnia na dzień stał się łatwiejszy od dostępu do państwowego stomatologa. Młode dziewczyny, które gdzieś w Polsce pakują plecaki na wyjazd w nasze strony, śmiało planują erotyczne wrażenia w ramionach przygodnych kochanków i wcale nie myślą o zarobku. A jeśli myślą, to kierują swe kroki do jednej z licznych agencji towarzyskich, które jak grzyby po deszczu wyrosły w naszym - nareszcie wolnym - kraju.

Górale początkowo byli zdumieni dwulicowością państwa, w którym przecież stręczycielstwo jest przestępstwem, ale otrząsnąwszy się po pierwszym szoku, postanowili wejść w interes. Wzięli się do tego z takim sercem, że mogliby nawet trafić do Księgi Rekordów Guinessa, bo oto w trzydziestotysięcznym miasteczku powstało aż pięć lupanarów!

Nie każdy od razu rozumiał znaczenie słów "agencja towarzyska". Nasz znajomy na przykład, niczego złego nie podejrzewając, zadzwonił do jednej z nich, by, jak sama nazwa wskazuje, zapewnić sobie towarzystwo miłej pani. Szef przybytku ochoczo odpowiadał na wszelkie pytania: "Owszem - pani jest młoda, owszem - pani jest ładna i chętnie spędzi z panem trochę czasu". Zaniepokoiło go dopiero pytanie: "Czy ona ma górskie buty?". A gdy kolega w końcu zdradził, że chciałby mieć towarzystwo na górskiej wycieczce, szef agencji z furią wrzasnął: "To zadzwoń pan sobie do Klimka Bachledy!" i rzucił słuchawką. Od tamtej pory wiadomo, że na takie towarzystwo w zakopiańskich agencjach liczyć nie można. A swoją drogą... Co jeśli trafi się fetyszysta osiągający satysfakcję jedynie z dziewczyną w stroju taternickim? Znamy takich, więc może warto, prócz szpilek, mieć także na stanie choćby jedną parę porządnych pionierek, a dla amatorów mocnych wrażeń także kawałek liny, latarkę czołówkę i raki!

Był czas, gdy na wielkich billboardach, a nawet na zabytkowych budynkach wisiały zdjęcia roznegliżowanych panienek, które zapraszały do klubów "only for men". No, skoro "only", nie odważyłyśmy się tam pójść. Ale za to wysłuchałyśmy ciekawych opowieści górali.

W Poroninie na przykład był słynny klub Bahama. Słynny, bo bracia, którzy go prowadzili, w końcu skazani zostali za handel ludźmi i to mimo nawrócenia, jakie publicznie deklarowali po śmierci Jana Pawła II. Miejscowi, zapytani o to, co się w klubie dzieje, odpowiadali zgorszeni, że "nam Bahamów nie trza!", choć zaraz potem skwapliwie dodawali, że masaż kosztuje tam 100 zł. "Ale pani, ile to się trza nad takim masożem napracować!!! Stówka to naprowde nic!".

Teraz z pięciu agencji ostały się w Zakopanem tylko trzy i wciąż budzą duże emocje. Nawet wśród tych, którzy tam nie zaglądają. Mąż Beaty na przykład mocno się kiedyś zdziwił, gdy kierowca za- mówionej przez niego o świcie taksówki uprzejmie zapytał, czy nie miałby nic przeciw temu, żeby po drodze wzięli jedną dziewczynkę. Na wpół śpiący Marcin zgodził się, myśląc, że pewnie chodzi o jakieś dziecko, które trzeba podwieźć do szkoły. Sprawa wyjaśniła się kilka minut później, gdy taksówkarz z piskiem opon podjechał pod burdel.



Podobno od jakiegoś czasu pod Tatrami nie ma Ukrainek, a przyjemność amatorom płatnej miłości dają wyłącznie Polki. Nie brak za to ukraińskich klientów, bo Zakopane jest od kilku lat ich ulubionym kurortem.

Ruch w interesie trwa przez cały rok, bo - jak wiadomo - sezon w Zakopanem nigdy się nie kończy. Kursokonferencje, masowe imprezy, festiwale czy po prostu święta ściągają tu dzikie tłumy, także napalonych samców. I nie ma na to rady. Prostytucja na Podhalu trzyma się doskonale.

Agencje towarzyskie nie są w Zakopanem specjalnie widoczne i nie powalają architektonicznie, np. jedna z nich mieści się w odrapanym bloku mieszkalnym z czasów Gomułki i, co ciekawe, w ciągu dnia jest tam po prostu myjnia samochodowa. Jakby nie patrzeć, pomysłowe rozwiązanie: obsługa dla męskości i jej przedłużenia w jednym miejscu, choć nie w jednym czasie.

Więcej wskazówek adresowych nie podamy, bo skala zjawiska wcale nas nie cieszy, tak jak nie cieszy nas widok pijanych małolat dających się wyrywać po knajpach. Możliwe nawet, że sam Witkacy przeraziłby się, widząc, jak bardzo sprawdziło się tutaj postulowane przez niego "zwiększanie [...]żu"(...).

źródło: http://turystyka.interia....ne,1862980,3575

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14644
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Lis 25, 2012 11:38

Ruch Palikota chce obowiązkowej nauki o seksie


Wprowadzenie do szkół podstawowych, gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych obowiązkowego przedmiotu "wiedza o seksualności człowieka" - zakłada projekt przygotowany przez Ruch Palikota. Nowoczesna edukacja seksualna wpłynie na ochronę młodych ludzi - przekonują autorzy.



Więcej: http://fakty.interia.pl/p...-seksie,1867036

Podpis użytkownika:
Ostatnio zmieniony przez NEVIL Wto Sie 19, 2014 21:20, w całości zmieniany 1 raz
   
Magda_S
Początkujący



Wiek: 39
Dołączyła: 04 Lis 2012
Posty: 58
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Sty 15, 2013 19:20

NEVIL napisał/a:
Wprowadzenie do szkół (...) obowiązkowego przedmiotu "wiedza o seksualności człowieka" (...). Nowoczesna edukacja seksualna wpłynie na ochronę młodych ludzi - przekonują autorzy.


I bardzo dobrze, niech im się powiedzie. Byle tylko tego przedmiotu nie uczyli katecheci.

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14644
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Sty 27, 2013 17:05


7 etapów w życiu seksualnym kobiety




Dzieciństwo, dorosłość i starość - to trzy podstawowe etapy naszego życia. W dziedzinie seksualności sprawa nie jest jednak taka prosta... Seksualność kobiety rozwija się powoli. Choć dojrzałość fizyczną osiągamy stosunkowo wcześnie, to umiejętność czerpania przyjemności z seksu nabywamy stopniowo. Jak rozwija się nasza seksualność i jakie towarzyszą temu zmiany emocjonalne?

16 - 25 lat. Pierwsze próby.

Jest to czas pierwszych eksperymentów: z kobiecością (pierwsze próby zrobienia makijażu, drastyczne zmiany fryzury) oraz z seksualnością (pierwszy pocałunek, pierwszy stosunek). Jednak w sprawach seksu pozostajemy w tym czasie dość konserwatywne - rzadko decydujemy się na awangardowe zabawy seksualne. Związane może to być, z jednej strony, z pragnieniem romantyzmu, które jest bardzo silne w tym czasie. Szukamy idealnego partnera i staramy się przeżywać z nim idealną miłość, nie ma więc tam miejsca na eksperymenty, np. z seksem analnym. Z drugiej strony, nasza zachowawczość wynikać może z niepewności. W tym wieku mamy z reguły wiele kompleksów, które nie pozwalają nam całkowicie otworzyć się na doznania pochodzące z naszego ciała. Dopiero uczymy się zachowań seksualnych, więc przyjemność odczuwana w tym czasie jest z reguły mniejsza niż w późniejszych okresach życia.


Więcej: http://kobieta.wp.pl/gid,...riazdjecie.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14644
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Sty 27, 2013 17:29

Komentarz pod artykułem:

ciemnyludd

Robimy z dzieci KRETYNÓW nie tylko seksualnych. Bo istotą nauki religii w szkołach jest wpajanie dzieciom PRAWDY OBJAWIONEJ, niezależnie od tego jaka jest PRAWDA OBIEKTYWNA....Czyli czym jest w rzeczywistości zarodek, jakim dobrodziejstwem dla ludzi jest metoda in vitro, jakie są rodzaje seksualności człowieka, ale nade wszystko, że SUMIENIE człowieka jest najwyższym sędzią uczynków ludzi, a nie WIARA, z nagrodami w niebie i z karami w piekle...i że nie ma takiego czegoś jak "komfort" ODPUSZCZENIA GRZECHÓW...
==========================================

Robimy z dzieci seksualnych kretynów [LIST MATKI]


SEKS NASZ POWSZEDNI. Pełno w księgarniach książek o chomiczkach, księżniczkach, samochodzikach, motylkach czy planetach z naszej galaktyki. A o siusiaku żadnej nie ma! Nie róbmy z dzieci seksualnych kretynów. Od ręki mogę kupić synowi książkę o hodowaniu szczurów, ale o jego budzącej się seksualności nie mogę - pisze do nas mama 9-latka. Oto jej list:
"Jestem dumną mamą dziewięciolatka. Czytam regularnie Wasz cykl i chcę się podzielić refleksją. Mój syn krok po kroku dostawał ode mnie nowe informacje o seksie - oczywiście takie, na jakie był gotowy. Nie dałam mu profesjonalnego atlasu anatomicznego z męskimi i żeńskimi organami rozrodczymi w wieku lat 3, a raczej opowiadałam na pytanie "dlacego dziefczyna nie ma siusiaka", bo o to pytał. Np. w wieku lat 4 wrócił z przedszkola bardzo radosny z informacją: "Mamo, a ja się z Julką w krzakach miziałem" i trzeba było to mizianie rozpracować.

Zaczęliśmy wspólnie oglądać "Było sobie życie", potem wybrane programy na Discovery. Syn rósł i miał w międzyczasie aż 4 dziewczyny, którym kupował za kieszonkowe metalowe pierścionki.


Niedawno się przeprowadziliśmy. Mój kochany dziewięciolatek został zderzony z nową seksualną rzeczywistością. Jego nowy kolega wziął głowę innego kolegi w ręce i zaczął symulować seks oralny, wydając stosowne odgłosy. W szkole, na przerwie, na korytarzu. Kiedy mi o tym opowiedział, zszokowana postanowiłam, że edukacja seksualna musi wejść na kolejny poziom - solidnej, merytorycznej książki, do której chętnie moje dziecko sięgnie, bo bardzo lubi czytać (tak, są jeszcze takie dzieci). Lepsze to niż zostać wyedukowanym w praskiej szkole. Ja taką książkę dostałam od rodziców, dobrze mi zrobiła.

Praktycznie na każdym stoisku są książki dla dzieci o minerałach, zwierzętach, motoryzacji, ba, nawet o sławnych przywódcach. Co to za kłopot kupić tam książkę o seksie dla dziewięciolatka? Uznałam, że trzeba sprawę załatwić od ręki. Poszłam do jednej księgarni, drugiej, trzeciej, czwartej i z coraz większą irytacją spoglądałam na książeczki o księżniczkach, chomiczkach, samochodzikach, motylkach czy planetach z naszej galaktyki. A o siusiaku żadnej książeczki nie ma! Normalnie robimy z dzieci seksualnych kretynów.

W końcu w necie znalazłam listę dobrych publikacji polecanych przez ekspertów, ale wcale nie tak łatwo z dostępnością tych książek. Od ręki mogę kupić synowi książkę o hodowaniu szczurów, ale o jego budzącej się seksualności nie mogę. Jeśli jednak włączę telewizor lub choćby młody spotka się z kolegami - zderzy się z tematem seksu w pierwszej kolejności, a nie z hodowlą szczurów".

źródło: http://www.tokfm.pl/Tokfm...tml#BoxSlotIIMT

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14644
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Sty 27, 2013 17:50


Seks jest bardzo śmieszny


Tak zwane rozmowy uświadamiające z dojrzewającym dzieckiem powinny być karalne. Bo to zawsze jest pieprzenie po basenie. O tym się powinno mówić na każdym etapie rozwoju dziecka – mówi dziennikarka TVN Dorota Wellman.



Newsweek: Co to jest "seks na pająka"?

Dorota Wellman: Skąd pani o tym wie? (śmiech) Już tłumaczę: seks na pająka ma zastosowanie wtedy, gdy mężczyzna jest znacznie wyższy od partnerki i jest kłopot, żeby się jakoś dopasować. Takiej parze seks na pająka może bardzo pomóc, bo partnerka wisi na specjalnej uprzęży. Taki żart.

- Nie wstydzi się pani tak żartować o seksie?

- Nie. Uważam wręcz, że to jedna z tych sfer życia, z których należy żartować. Nie wstydzę się o tym mówić, często wręcz prowokuję takie rozmowy, bo uważam, że to ważny temat. A tak w ogóle seks jest bardzo śmieszny.

-Jak to?

- Nigdy pani nie patrzyła na siebie, uprawiając seks? Ci partnerzy tacy poplątani, te nie zawsze perfekcyjne ciała, no i te śmieszne ruchy od pasa w dół. Bardzo zabawna rzecz ten seks.

- Strasznie pani zgorszy tych, dla których seks to piękna i święta sprawa.


- To też oczywiście. Ale jak się będziemy tak strasznie nadymać, to zaczniemy uważać, że seks to jest msza cielesna. Oczywiście są w nim piękne i romantyczne chwile, ale są i bardzo śmieszne. Myślę, że jak ktoś uprawia seks i się nie śmieje, to nie ma z niego radości.

- A jak została pani uświadomiona w "tych" sprawach? Na lekcjach w szkole?

Więcej: http://wiadomosci.onet.pl...-wiadomosc.html

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14644
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Sty 27, 2013 18:12


Psycholog: Moi pacjenci? 8-letnie dzieci uzależnione od porno. Od twardej pornografii





SEKS NASZ POWSZEDNI. Rodzice nie spodziewają się, że ich dzieci mogą oglądać treści pornograficzne. I najgorsza jest ich reakcja: krzyk, groźby, zakazy. Są w szoku, że ich dziecko jest zdolne do "czegoś takiego" - o uzależnieniu dzieci od pornografii rozmawiamy z psycholog Anetą Zielińską, polską specjalistką, do której mali pacjenci na konsultacje przylatują z Niemiec, Francji, Belgii.

Przedstawiamy kolejny wywiad z cyklu "Seks nasz powszedni", w którym przyglądamy się mniej oczywistym aspektom seksualności Polaków oraz temu, jak rozwój nowych mediów wpływa na zmiany w tym obszarze. W poprzednim odcinku rozmawialiśmy z 21-letnim Kamilem, który był zatrudniony w firmie naciągającej ludzi na SMS-y. Jego praca polegała na podszywaniu się pod kobiety i mężczyzn, którzy nie istnieli i esemesowaniu z nieświadomymi tego klientami.

Dzisiaj przedstawiamy rozmowę z psycholog, która opowiada o uzależnieniu dzieci od pornografii oraz tego skutkach.

Milena Bryła: Byłam zaskoczona, gdy dowiedziałam się, że jako psycholog dziecięcy zajmuje się Pani dziećmi uzależnionymi od pornografii. Nawet nie młodzieżą, ale dziećmi. Dzieci i uzależnienie od porno...Nie bardzo mieści mi się to w głowie. W jakim wieku są Pani pacjenci?

Aneta Zielińska*: - Najmłodsi mają osiem lat. Większość - dziesięć, jedenaście...

Ośmiolatkowie uzależnieni od porno!

- Tak. W dodatku zazwyczaj są to dzieci, które oglądają już tzw. twardą pornografię, a więc wcześniej musiały jeszcze oglądać lżejsze treści. Oglądanie pornografii przez dzieci może poczynić szkody w ich psychice: może nastąpić wzrost poziomu niepokoju, nadpobudliwość, wystąpienie objawów nerwicowych, a później także depresyjnych. Na poziomie somatycznym mogą natomiast występować problemy ze snem, bóle głowy, apatia, nudności - a to są już objawy nasycenia pornografią.

Przecież ośmiolatki to małe dzieci, nie mają życia erotycznego, rozwiniętej seksualności. Co więc przeżywają podczas oglądania porno?

Więcej: http://wiadomosci.gazeta....zaleznione.html

Podpis użytkownika:
Ostatnio zmieniony przez NEVIL Sro Cze 18, 2014 19:11, w całości zmieniany 1 raz
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14644
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Lut 03, 2013 21:28


Dzieci bywają bezwzględne. Nauczycielom potrzeba wyobraźni




LIST CZYTELNICZKI. Z zainteresowaniem przeczytałam artykuł Doroty Wodeckiej na temat reakcji polonistki na okładkę ze szkicami Rodina. Chciałabym się podzielić swoimi refleksjami na ten temat.

Dużo mówi się dziś w mediach o przemocy psychicznej w szkole. Wytyka się nauczycielom, że nie reagują na jej przejawy. Bywa tak, że to, co podoba się nam - rodzicom, może stać się przyczyną kłopotów dla dziecka. Nauczyciele muszą wykazać się wyobraźnią.

Co by było, gdyby nauczycielka nie zareagowała na okładkę z erotycznymi szkicami, za to zareagował na nią jakiś rozwinięty ponad wiek Franek, kolega z klasy córki pani redaktor? Dzieci bywają bezwzględne, zarówno w stosunku do kolegów i koleżanek, jak i nauczycieli. Zdarzały się już sytuacje, że uczniowie podstawówki wykonywali ruchy kopulacyjne za plecami nauczycielki, która np. sprawdza zadanie domowe, chodząc po klasie.

Można sobie wyobrazić sytuację, kiedy córka pani redaktor wraca do domu i mówi, że Franek dokucza jej z powodu okładki na zeszycie do polskiego. Jakie formy przyjęłoby dokuczanie? Fantazja dziecięca jest bardzo bogata. Wspomagają ją telewizja i internet. Czy którakolwiek mama chciałaby, żeby jej córka została wprowadzona w świat uczuć i tego, co jest piękne, w brutalny i wulgarny sposób?

Całym sercem jestem za tym, aby dzieci oswajać ze sztuką. To imponujące, że 11-letnia dziewczynka podała nauczycielce nazwisko autora szkicu. Będąc na miejscu polonistki, pochwaliłabym ją za to, pamiętajmy jednak, że do spraw intymnych trzeba dojrzeć. Jedne dzieci dojrzewają wcześniej, inne później.

Wystarczy, że w klasie znajdzie się jeden wulgarny uczeń, aby zamienić uczniowski los w piekło. Dlatego rodzice i nauczyciele powinni chronić dzieci (bo 11 lat to przecież jeszcze nie młodzież!) przed takimi sytuacjami. Powinni umieć przewidzieć zagrożenia. Leonardo da Vinci zajmował się anatomią, ale przecież rysunku fallusa nie umieścilibyśmy na okładce zeszytu do plastyki.

W muzeach też nie ma potrzeby zasłaniać dzieciom oczu. Ale trzeba podchodzić do takiej wycieczki świadomie - umieć przewidzieć, jakie reakcje mogą wzbudzić u dzieci poszczególne dzieła sztuki. Jeśli nauczyciel zna klasę, wie, gdzie może z nią pójść i co obejrzeć. Czasem szczytne cele mogą, niestety, przynieść tylko szkody. Szkoły podstawowe bowiem gromadzą dzieci z bardzo różnych domów - tych o wysokiej kulturze i tych o bardzo niskiej. Dlatego pewne tabu jest w szkole potrzebne.

Na miejscu pani redaktor byłabym wdzięczna nauczycielce za reakcję. Jedyne, o co mogłabym mieć żal, to o formę załatwienia sprawy. Zakładając, że polonistka miała na względzie nie tylko swoje poczucie estetyki, ale przede wszystkim dobro dziecka, oczekiwałabym, żeby porozmawiać najpierw z rodzicem i wyjaśnić mu, jakie zagrożenie powodować może taka okładka. Polecenie jej zmiany na pewno nie wpłynęło pozytywnie na dziecko, tylko niepotrzebnie wzbudziło jego zaniepokojenie i może też zaciekawienie klasy, o czym już artykuł nie wspomina.

Potrzeba wiele taktu i dyplomacji, żeby załatwiać tak trudne sprawy. Nie tylko bowiem nauczyciele mają swój plan wychowawczy, ale i myślący rodzice taki plan posiadają. Ważne, żeby one ze sobą nie kolidowały. Zarówno rodzice, jak i nauczyciele powinni umieć przewidywać, żeby zapobiegać , a nie interweniować, kiedy dziecko ma kłopoty. Mniejszy kłopot to zmiana okładki...


Cały tekst: http://wroclaw.gazeta.pl/...l#ixzz2JryhX7GK

Podpis użytkownika:
Ostatnio zmieniony przez NEVIL Wto Sie 19, 2014 21:23, w całości zmieniany 1 raz
   
zawiass
Nowy(a) na forum


Dołączył: 16 Maj 2013
Posty: 1
Wysłany: Czw Maj 16, 2013 21:19

Witam wszystkich serdecznie, uważam tak i zresztą reszta że seks jest nieodłącznym zjawiskiem towarzyszącym każdemu człowiekowi, ostatnimi czasy pojawiła się nowa lektura która wyjaśnia w sposób literacki zagadki i preferencje naszych polskich umysłów, gorąco zachęcam do przeczytania i rozwiązania wątpliwości czym jest seks i temat tabu z nim związany. Link do książki poniżej pozdrawiam i udanej lektury
http://org-epost.com/2/book28564031.php

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 14644
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Czw Maj 23, 2013 19:55

Sprawdź, jakim jesteś kochankiem


Wydaje ci się, że możesz zdobyć każdą kobietę? A czy potrafisz zaspokoić ją tak, by już nie chciała odejść? Rozwiąż nasz test, a będziesz bliżej odpowiedzi. I pamiętaj: to tylko psychozabawa...



1.Orgazm wielokrotny jest:

wymysłem feministek i pisarzy. Kobietom z krwi i kości wystarczy raz, a dobrze,

stanem możliwym do osiągnięcia pod warunkiem, że mężczyzna nie zaprzestanie pieszczot po pierwszym szczytowaniu partnerki. Kobieta najczęściej powraca do fazy plateau, która przy odpowiedniej stymulacji, jest wstępem do ponownej rozkoszy,

zdaniem seksuologów osiągalny zaledwie przez co trzecią kobietę. Większość przeżywa go jedynie w wyniku masturbacji, albo seksu oralnego.

Więcej: http://zdrowie.gazeta.pl/...1.html#BoxLSTxt

Podpis użytkownika:
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 1 z 10  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.