Rzeźba gwałcącego żołnierza była "nieobyczajnym wybrykiem"? Adwokat: "Sex shopy są gorsze"
Pomnik żołnierza w sowieckim mundurze, nachylającego się z pistoletem nad ciężarną kobietą, wykonał Jerzy Bohdan Szumczyk, student Akademii Sztuk Pięknych. Zatytułował go "Komm Frau" - "Chodź, kobieto". Ważącą ponad 300 kilogramów rzeźbę przetransportował i postawił na alei Zwycięstwa w Gdańsku, przy czołgu T-34. Stała tam tylko przez jedną noc - rano usunęła ją policja, która pojawiła się na miejscu poinformowana przez zbulwersowaną mieszkankę Gdańska. Artysta tłumaczył, że postawił rzeźbę, bo poczuł, że musi wyrzucić z siebie temat gwałtów, których dopuszczali się radzieccy żołnierze na mieszkankach Gdańska.
Nie nawoływał do nienawiści...
Choć pomnik widziało niewiele osób, sprawa wywołała wiele kontrowersji. O gdańskiej rzeźbie wspominały media na całym świecie. Ambasador Rosji uznał, że młody artysta znieważył w ten sposób pamięć 600 tysięcy żołnierzy, którzy walczyli o wolność Polski. Rzecznik polskiego MSZ uznał całą akcję za "działanie pseudoartystyczne". Od pracy studenta odcięła się też Akademia Sztuk Pięknych w Gdańsku, choć rzeźba powstawała w pracowni uczelni.
Sprawą zajęła się najpierw prokuratura, ale w działaniach artysty nie dopatrzyła się przestępstwa. Śledczy uznali, że Szumczyk, stawiając nielegalny pomnik, nie nawoływał do nienawiści na tle różnic narodowościowych ani nie znieważył miejsca publicznego, które upamiętnia zdarzenie historyczne. Prokuratura zwróciła się jednak do policji, by ta sprawdziła, czy artysta nie popełnił wykroczeń.
...ale popełnił nieobyczajny wybryk
- Postawiliśmy zarzut z kodeksu wykroczeń, dotyczący publicznego dopuszczenia się nieobyczajnego wybryku - mówi Lucyna Rekowska z biura prasowego Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku. - W najbliższym czasie skierujemy wniosek do sądu rejonowego o ukaranie sprawcy. Za takie wykroczenie grozi kara aresztu, ograniczenia wolności, grzywny do 1500 zł lub nagana.
Policja uznała, że nie doszło do innego wykroczenia, które sugerowała prokuratura - samowolnego używania cudzej rzeczy ruchomej. Rzeźba powstawała w pracowni uczelni i student powinien otrzymać zgodę szkoły na przeniesienie swojej pracy. - Żeby postawić taki zarzut, potrzebny byłby wniosek poszkodowanego, czyli Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, uczelnia jednak takiego nie przedstawiła - wyjaśnia Lucyna Rekowska z gdańskiej policji.
Policja powinna zbadać sex shopy
Rzeźba gwałcącego żołnierza została zabezpieczona przez policję. Co się z nią dalej stanie, zadecyduje sąd. Jerzy Bohdan Szumczyk nie chce się już wypowiadać na temat swojej akcji.
- Twórca rzeźby nie będzie komentował sprawy do momentu rozstrzygnięcia sprawy przez sąd - mówi Donat Paliszewski, adwokat reprezentujący Szumczyka. - Gdy policja przedstawiła zarzut rzekomego nieobyczajnego wybryku za postawienie pomnika, zadaliśmy pytanie o działalność sex shopów na ulicach Gdańska. Ich witryny i reklamy znajdują się przecież w przestrzeni publicznej, do kompetencji policji należy również zbadanie, czy w tej sytuacji nie doszło do wykroczenia. To zasadnicza kwestia - rozstrzygnięcie, co jest obyczajne, a co nie.
Adwokata zastanawia również, czy działanie policji, która usunęła rzeźbę z ulicy w Gdańsku przy pomocy ciężarówki z dźwigiem, było uzasadnione. - Doszło wprawdzie do naruszenia własności prywatnej, należącej do gminy, ale zastanawiam się, czy reakcja policji była adekwatna do zdarzenia, czy nie strzelano z armaty do muchy. Wywołało to kolejne reakcje, wypowiedzi i komentarze. Nie wiem, czy ta akcja zasługiwała na takie rozdmuchanie. Artysta chciał się przecież tylko podzielić ze społeczeństwem swoimi przemyśleniami.
źródło: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... BoxWiadTxt














