Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

A dlaczego Unia Europejska nie wprowadza restrykcyjnych przepisów w stosunku do alkoholi ? Przecież też są wódki aromatyczne i również tam takie różne...:-) Przyczepili się do papierosów. Śmieszy mnie to i zarazem denerwuje. Ta UE była nam tak potrzebna jak wrzód na ... ( tutaj już sami się domyślcie gdzie) :-)
=================================

Komentarze internautów:

~overlordX35

: I tego nie rozumiem czemu UE ma mówić jakie papierosy i z czym mogą palić ludzie przecież to pachnie ustrojem totalitarnym a gdzie tzw. wolność obywatela dorosłego do podejmowanie decyzji o własnym życiu i zdrowiu. Ja rozumiem że palenie szkodzi (sam nigdy nie paliłem i nie pale) i że trzeba finansować leczenie tych ludzi ale czemu zakazywać: "zakaz sprzedaży wyrobów tytoniowych typu slim, a także tych o aromacie mentolowym, owocowym, czekoladowym. Dyrektywa zabrania także stosowania dodatków kojarzonych z energią i witalnością, jak kofeina i tauryna, bądź stwarzających wrażenie, że wyroby są korzystne dla zdrowia, jak na przykład witaminy. Nie dopuszcza również stosowania środków aromatyzujących w filtrach, papierze ani na opakowaniach." - zamiast zakazać używania tych wszystkich chemicznych substancji smolistych i innego syfu to oni zakazują dodawać tego co było de facto najzdrowsze w papierosie. Przecież to absurd!
------------------

~SLIM
: Ludzie palą od wieków i to jest ich prywatna sprawa. Niech Unia świata nie zbawia, jak sama jest POPAPRANA, aż po same uszy, a właściwie jeszcze wyżej. Nie martwią się, aidsem, kiłą, nikomu wolnego seksu nie zabraniają, wręcz zachęcają, a to też jest źródłem chorób. Propagują co chcą i zabraniają wg biznesowych upodobań. Tylko tyle, że Polska sama dobrowolnie weszła im w " łapy ".
============================

Tutaj tytoń nie zabija, lecz daje życie

Łukowa to wieś, gdzie obory i kurniki stoją puste. Tamtejsi rolnicy już dawno przestali hodować jakiekolwiek zwierzęta, mimo to pracy mają w bród, a bezrobocie praktycznie nie istnieje. Jednak ostatnio na mieszkańców padł blady strach.
Obrazek
Niekwestionowaną stolicą polskiego tytoniu jest niespełna 3-tysięczna Łukowa na Lubelszczyźnie. Mikroklimat i wieloletnia tradycja uprawy sprawia, że tytoń rośnie w gminie wszędzie, wszyscy go uprawiają i jak na piłce nożnej, na tytoniu znają się wszyscy.

Na tle sąsiednich gmin pogrążonych w kryzysie, mała wioska prosperuje w najlepsze, a jej mieszkańcy nie wiedzą, co to znaczy bezrobocie i szczodrze zatrudniają również przyjezdnych, chcących sezonowo dorobić. Jednak do rolników jeszcze nie dociera, że ta tytoniowa arkadia może się skończyć za sprawą unijnych dyrektyw.

Koniec tytoniowego eldorado?

Niekorzystne zapisy projektu dyrektywy przewidują zakaz sprzedaży wyrobów tytoniowych typu slim, a także tych o aromacie mentolowym, owocowym, czekoladowym. Dyrektywa zabrania także stosowania dodatków kojarzonych z energią i witalnością, jak kofeina i tauryna, bądź stwarzających wrażenie, że wyroby są korzystne dla zdrowia, jak na przykład witaminy. Nie dopuszcza również stosowania środków aromatyzujących w filtrach, papierze ani na opakowaniach.

Zgodnie z założeniami, zapis jest skierowany przeciwko nabywaniu wyrobów tytoniowych przez osoby poniżej progu wiekowego i de facto ma zmniejszać spożycie tytoniu.

Na początku lipca nad projektem głosowała już komisja zdrowia w Parlamencie Europejskim. W wyniku głosowania komisja poparła zakaz sprzedaży cienkich papierosów, ale jednocześnie opowiedziała się przeciwko zakazowi sprzedaży papierosów smakowych. Wyniki głosowania, choć martwią producentów tytoniu, nie są jednak na razie wiążące, ostateczna decyzja zapadnie na sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego we wrześniu.

Stanisław Kozyra, wójt gminy Łukowa, pomysłu na rozwiązanie tego problemu nie posiada i podkreśla, że na terenie gminy są dwa tysiące hektarów tytoniu, który rośnie nawet na terenach podmokłych, bo i takie bywają nasadzenia.

- U nas może tylko dwóch plantatorów nie uprawia tytoniu i nikt nie dopuszcza do siebie myśli, że zagrożenie jest realne. Nie wyobrażam sobie, aby tytoń nam padł. Wszyscy by musieli wyruszyć na Niemcy i Holandię w poszukiwaniu chleba. Z tego, co wiem, zostało nam prosić nasz rząd, aby ten prosił Brukselę na wyrażenie zgody dofinansowania plantatorów tytoniu z budżetu Polski. U nas średnia plantacja wynosi dwa hektary i to wystarcza, żeby rodzina mogła wyżyć z tytoniu. Kiedyś tytoń był rośliną, która dawała życie, ale dzisiaj jego opłacalność poleciała na łeb i szyję - opowiada wójt.

Jeden z rolników również nie ukrywa swoich wątpliwości i wie, że w gminie panuje już strach. - U nas tytoniem myślą wszyscy. Ci, którzy mieli do tej pory gospodarstwa z kurami czy krowami, teraz mają tylko tytoń, a w budynkach przerobionych na składowanie i sortowanie tytoniu zwierząt już nie ma. Taka suszarnia ma wartość złomu, po bokach wyłożona jest styropianem. Żniwa tytoniowe idą pełną parą i widmo dyrektywy jeszcze za bardzo do nas nie dociera. Kiedyś czasami czekało się na pieniądze z agencji skupującej towar, były drobne „zakręciki” z tytoniem, ale nie było tąpnięcia, trochę się zakołysało, a potem na prostą i dalej normalne życie. Ale takiej sytuacji jak teraz jeszcze nie było – opowiada rolnik.

Więcej: http://biznes.onet.pl/tutaj-tyton-nie-z ... news-detal
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz internauty:

pijak.i.zlodziej

Obywatelski obowiązek ?? Płacic na hordy urzędników ? Na stutysięczne pensje grada ? Na garnitury Tuska i stroje jego żony ? Na setki prezesików z ramienia kolesiowego w setkach państwowych spółek ? Na dziwki i cygara wierchuszki ?? Na zegarki ?

I co dostaje w zamian ? Nieudolne Państwo nieumiejące osądzić gangsterów za to bez problemów serwujących wysokie wyroki zlodziejowi rowerów, wysokie wyroki za to że wielbiciel rządzącego nurtu dostał w gębe ? (nie popieram przemocy ale mierzwi mnie szybkość i wysokość wyroku). Za nieudolną służbę zdrowia ? Państwo z rekordową ilośćią podsłuchów i rekordową liczbą fotoradarów których zadaniem jest jedyni nabijanie kasy ?


===============================

Płacenie podatków to obywatelski obowiązek? Nie do końca
Obrazek

Zmienia się hierarchia naszych patriotycznych powinności. CBOS podaje, że Polacy powoli przestają uważać płacenie podatku od dochodów osobistych za obywatelski obowiązek. Co jest ważniejsze? Ochrona dobrego imienia Polski przed obcymi.


Zapytał reprezentatywną próbę Polaków, jakie są ich powinności względem państwa i vice versa - jakie są obowiązki państwa wobec obywateli. Wyniki raportu pokazują, że stajemy się bardziej roszczeniowi. Ostatnie tego rodzaju badanie CBOS przeprowadził w 1999 roku. Wówczas 87 proc. respondentów twierdziło, że płacenie podatków od dochodów osobistych jest obywatelskim obowiązkiem. Dziś, po 13 latach, ten odsetek zmalał do 76 proc. 20 proc. badanych uważa, że podatki nie powinny być obowiązkowe.

Najważniejszym obowiązkiem Polaka zdaniem 94 proc. respondentów jest ochrona dobrego imienia kraju przed obcymi. Bardzo ważna jest dla nich również pomoc policji w łapaniu przestępców, o ile oczywiście nadarzy się taka okazja (88 proc.). Przestajemy uważać, że udział w wyborach jest obywatelskim obowiązkiem (11 proc. spadku). Nie jesteśmy też zwolennikami donosów. Tylko 32 proc. badanych twierdzi, że obowiązkiem obywatela jest poinformowanie urzędników o ludziach uchylających się od płacenia podatków.


W kwestii powinności państwa wobec obywatela jesteśmy zgodni jak nigdy i stoimy na tym samym stanowisku co w 1999 r.: państwo powinno zapewnić bezpieczeństwo, szanować własność prywatną, zapewnić bezpłatną opiekę lekarską i minimalny dochód - te obowiązki wskazało powyżej 95 proc. badanych. Ważne są też: bezpłatna edukacja na uczelniach wyższych, zapewnienie obywatelowi dachu nad głową i praca odpowiadająca kwalifikacjom, zapewnienie wolności poglądów i swobody opinii.

Analitycy CBOS ocenili, że Polacy zapytani, czy chcą państwa minimalnego, czy też opiekuńczego, w zdecydowanej większości wybraliby model opiekuńczy.


Read more: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,143 ... z2bBT6KL5T
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Ryszard Petru: Rząd nie podejmie niepopularnych decyzji ws. cięć budżetowych
- Przez ostatnie 20 lat większość cięć budżetowych dokonywano nie tam, gdzie należałoby, tylko tam, gdzie było to możliwe - ocenia ekonomista Ryszard Petru. To zwykle odbijało się na wzroście gospodarczym. Tak może być i tym razem, bo rząd nie będzie podejmował niepopularnych decyzji. Przedstawiciele rządu zapowiadają, że cięcia będą jak najmniej bolesne dla obywateli, ale skutki wszyscy odczujemy pośrednio.
Obrazek
Premier Donald Tusk zapowiedział, że w sierpniu poznamy szczegóły nowelizacji tegorocznego budżetu. Tegoroczny deficyt ma być większy o 16 mld zł od planowanego. Jednocześnie poszczególne ministerstwa mają pracować nad cięciami wydatków, co ma przynieść oszczędności w kwocie prawie 9 mld zł. Planowane przez rząd oszczędności to efekt mniejszych niż zakładał wcześniej resort finansów wpływów do kasy państwa.

- Niestety, w naszym kraju od 20 lat większość cięć odbywała się nie tam, gdzie należałoby ciąć, tylko tam, gdzie było można, a to się zwykle odbywało kosztem przyszłego wzrostu - mówi Ryszard Petru, przewodniczący Towarzystwa Ekonomistów Polskich.

Zdaniem ekonomisty tym razem prawdopodobnie będzie tak samo. Nieoficjalnie mówi się o cięciach w obronności czy infrastrukturze, bo tam najłatwiej ograniczyć środki.

- Siłą rzeczy ktoś nie wyda na coś pieniędzy, nie zakupi jakichś towarów, więc ktoś inny nie zarobi - mówi ekonomista. - Każdy większy deficyt, oszczędności wynikające z tego czy podwyżki podatków Polacy odczują w formie pośredniej, a nie bezpośredniej.

Petru przypomina, że większości wydatków nie da się ruszyć ze względu na to, że są to wydatki sztywne, określone ustawowo.

- Jest cała masa wydatków, które są nieefektywne w kraju, czego dobrym przykładem są nadużycia w rentach inwalidzkich czy zasiłkach chorobowych - mówi prezes Towarzystwa Ekonomistów Polskich. - Jeśli ktoś nadużywa, to te pieniądze powinny być obcięte jako pierwsze, a nie są, dlatego że trzeba by zmienić ustawę i podjąć działania, które mogą być niepopularne w odczuciu społecznym.

Innym przykładem cięć, które przyniosłyby spore oszczędności, jest - według Petru - ograniczenia przywilejów emerytalne górników.

- To są ewidentnie miejsca, gdzie pieniądze są marnotrawione, I to duże miliardy złotych. Oczywiście, pewna grupa by to odczuła, ale w długim okresie przez to, że musieliby dłużej pracować, stworzyliby więcej PKB w Polsce - mówi Ryszard Petru. - To jest niepopularne, w związku z tym szukamy oszczędności tam, gdzie jest to możliwe i tym samym spowalniamy potencjalny wzrost gospodarczy w tym kraju.

Więcej: http://biznes.interia.pl/makroekonomia/ ... ws,1940552
Obrazek
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum
Posty: 16
Rejestracja: 10 maja 2013, 13:11
Kontakt:
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum

Post autor: motur »

Niedługo wprowadzą taki plan, że będą chodzić ludziom po domach i patrzeć, czy ktoś nie ma czegoś wartościowego, co można by mu zabrać.
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Nie ma się czym chwalić. Raczej trzeba płakać nad naszym uzbrojeniem na morzu.
=================
Polska Marynarka powoli umiera. Uda się jej reanimacja?
Marynarka Wojenna do 2030 roku ma dostać ponad 20 nowych jednostek pływających oraz kilkanaście samolotów, śmigłowców i bezzałogowców.
Obrazek
Polska Marynarka Wojenna to 8,1 tysiąca osób personelu, 84 jednostki pływające i 44 statki powietrzne. Niestety znacząca część jej sprzętu jest przestarzała, ponieważ w ostatnim dwudziestoleciu praktycznie nie było dostaw nowych okrętów. Szansą na zmianę sytuacji jest ogłoszony w ubiegłym roku program modernizacji do 2022 roku i koncepcja rozwoju do 2030 roku. Rocznie na ten cel ma być przeznaczanych co najmniej 900 milionów złotych. Najbliższych kilkanaście lat będzie trudne, ponieważ zostanie wycofanych ze służby wiele okrętów i śmigłowców, a ich następcy mają pojawić się dopiero za kilka lat.

Niknąca siła uderzenia

Czytaj więcej na http://facet.interia.pl/obyczaje/milita ... gn=firefox
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Trochę nie na temat, ale... :-)
============================

Komentarz internauty:

andjoach :

Niezbędna już teraz wydaje się inicjatywa ,być może kościoła toruńskiego " (?) ,by zapobiec tej niecnej próbie znieważenia Chrystusa świebodzińskiego, (poprzez postawienie tego ruskiego bałwana ), i zainicjowanie budowy odpowiednio wiekszego , a niechby i na 100 metrów Jezusa ,albo na wszelki wypadek nawet 200 metrów . Nie można tak tego zostawić ,bo to zniewaga , Ruscy po pysku nas leją a ty ojcze Tadeuszu nie zrywasz się by odpór im dać ? W tarabany nie bijesz ? Drugiego policzka nadstawiać każesz (by kasiory oszczędzić ...) ,przecież Jezus byl Polakiem.... i królewiczem polskim (jako syn królowej...)
=======================

W Rosji powstanie 83-metrowy pomnik Jezusa
Pol­ska ma 36 me­tro­wy po­mnik Chry­stu­sa Króla, a w Rio de Ja­ne­iro stoi Jezus, który ma 30 me­trów. Rosja nie chce być gor­sza i pla­nu­je zbu­do­wać po­mnik o wy­so­ko­ści... 83 me­trów.

Więcej: http://wiadomosci.onet.pl/swiat/w-rosji ... zusa/h77zh
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz pod artykulem:

korcia2000

Polski Kościół coraz bardziej zaczyna przypominać zamkniętą sektę odporną na wszystko co nowe i postępowe. Powołuje się na Ewangelie, ale pozostaje w jaskrawej sprzeczności z wieloma naukami Chrystusa. Z jednej strony zabobony rodem ze średniowiecza, z drugiej - gromadzenie dóbr doczesnych i chęć odgrywania czołowej roli w polityce oraz ingerencja w życie zarówno społeczeństwa jak i jednostek.

===================
"Czy istnieje paralelny ksiądz Rydzyk i Radio Maryja gdzieś na świecie, czy to jest polski wynalazek?"
Obrazek
- Ja się zacząłem zastanawiać, czy taki zamknięty Kościół jest tylko w Polsce czy w innych katolickich krajach też? Czy istnieje paralelny ksiądz Rydzyk i Radio Maryja gdzieś na świecie, czy to jest polski wynalazek - mówił w TOK FM Kamil Sipowicz.

Sipowicz, prof. Tadeusz Cegielski i Jacek Kleyff w TOK FM w audycji OFF Czarek komentowali wypowiedź papieża Franciszka, który w drodze powrotnej ze Światowych Dni Młodzieży w Brazylii powiedział, że nie należy wykluczać osób homoseksualnych i nie powinno się ich marginalizować w życiu społecznym. Polskie środowiska katolickie zareagowały na te słowa oburzeniem. Tomasz Terlikowski na stronie Fronda.pl mówił o tym, że "media uprawiają homomanipulację".

- Mnie zbulwersowało takie podejście polskich środowisk katolickich do wypowiedzi i zacząłem czytać wypowiedzi pana Terlikowskiego, to, co jest napisane na Frondzie, to, co od dawna mówią ks. Oko i Radio Maryja. Mam wrażenie, że w Polsce panuje przekonanie, że Kościół katolicki jest zamkniętym zbiorem, który należy chronić przed tymi, którzy są na zewnątrz - mówił Kamil Sipowicz, historyk idei chrześcijańskich, i dodał: - Po ostatnich wydarzeniach słyszę, że to liberałowie przechwycili papieża. Zadziwia mnie, jak te środowiska traktują Kościół, bo o ile wiem, to działalność Kościoła powinna być oparta właśnie na przyciąganiu osób "spoza", a nie traktowanie ich jak wrogów. Polski Kościół i tacy domorośli teologowie jak Terlikowski uważają, że to są okopy Świętej Trójcy i trzeba je bronić przed strasznymi genderystami, liberałami i masonami.

- Papież nie pasuje do tej wizji świata i trzeba będzie go odwołać. Polska wyłączy się z tej strefy wpływów - mówił prowadzący audycję Cezary Łasiczka. Zastanawiał się też nad nazwą nowego Kościoła, który mógłby powstać w Polsce. - To byłby Kościół prawdziwie polsko-katolicki - stwierdził.

- Ja jestem ciekawy, co pan Terlikowski zrobiłby w zamierzchłych czasach, kiedy wprowadzano celibat w Kościele, albo co sądzi o tym, że papież uznał, że Galileusz miał rację? Bo on zawsze broni stanu zastanego przed zmianą - zastanawiał się Jacek Kleyff.

Kościół zacznie się kurczyć i co dalej?

Goście rozmawiali o przyszłości Kościoła katolickiego, zastanawiając się, czy takie radykalne podejście do zmian nie oznacza dla niego marginalizacji. - Ja rozumiem, że Radio Maryja uprawia taką politykę, bo wiemy, kim jest ojciec Rydzyk. Rozumiem, że robi to ks. Oko, natomiast nie rozumiem, czemu robi to Terlikowski. Na pewno to jest człowiek inteligentny, zawsze przygotowany do rozmowy i ma ogromną wiedzę, w przeciwieństwie do niektórych posłów Ruchu Palikota, którzy są bardzo antykościelni, ale nie mają pojęcia, o czym mówią. Chciałbym go zapytać, jak on sobie to wyobraża - czy Kościół będzie się kurczył i kolejne kręgi będą wykluczane i na końcu wykluczy się samego papieża? - mówił Sipowicz.

- Już chce się go wykluczyć. Myślę, że w Polsce będą chcieli robić z nim porządek - mówił prof. Cegielski, a Łasiczka zażartował: - Już wezwali go na rozmowę ostatniej szansy w Krakowie, w 2016 roku.

Prof. Cegielski: - Formuła katolicyzmu wiedzie raczej do jego marginalizacji. Jest taki sposób myślenia konserwatywnego, który panicznie boi się symptomów zwyczajnego życia. Podam przykład - od lat śledzę wypowiedzi internautów na temat zmiany klimatu. Wśród naukowców istnieje konsensus, że zmiany są bardzo radykalne i szybkie. Spierają się tylko na temat przyczyn tej zmiany. Ale oto ludzie myślący konserwatywnie, często afirmujący Radio Maryja, radykalnie przeczą istnieniu tych zmian. Nie używa się żadnych naukowych argumentów, a zanegowanie trendu idzie w parze w atakiem na rządzącą ekipę - tłumaczył swoje obserwacje historyk.

Największy sukces Rydzyka? Niepłacenie podatków

- Ja się zacząłem zastanawiać, czy taki inkluzywny Kościół istnieje tylko w Polsce czy w innych katolickich krajach też. Czy istnieje gdzieś paralelny ksiądz Rydzyk i Radio Maryja gdzieś na świecie? Czy to jest polski wynalazek? - zastanawiał się Sipowicz. Temat ojca Rydzyka kontynuował Łasiczka, pytając swoich gości, czy nie uważają, że największym sukcesem Rydzyka nie jest to, że wszystkim wydaje się, że on ma wielką władze i możliwości. - Jawi się jako osoba, która pociąga za sznurki, tylko dlatego, że tak się o nim mówi - stwierdził. - My kreujemy go w takiej roli, ale przede wszystkim jego ogromnym sukcesem jest to, że nie płaci podatków. Jest jedynym biznesmenem, który nie musi uciekać do rajów podatkowych. On narzucił państwu normy i działa poza ustrojem, bo twierdzi, że działa w imię wyższej konieczności. Taki przykład anarchizuje społeczeństwo - dodał na koniec Kleyff.

źródło: http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,1441 ... BoxWiadTxt
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Dziecko, co z ciebie wyrośnie
Dzieci emigrantów z pierwszej unijnej fali nie są już takie, jak ich rówieśnicy w Polsce. Nie są też Brytyjczykami. A jeszcze się rozwijają. Nikt nie wie, kim będą.
Obrazek
Mówią ponglishem, chcą indyka na Wigilię, do szkół sobotnich chodzą niechętnie. Ale i w Wielkiej Brytanii, Irlandii, Niemczech czy Hiszpanii też nie czują się jak w domu. Właśnie dorasta pierwsze masowe pokolenie naszych dzieci trzeciej kultury. Tylko nie wiadomo, na kogo: Polaków, Brytyjczyków czy może Europejczyków.

- Jeszcze w nursery były pewne problemy, bo Krzysio angielskiego praktycznie nie znał, tyle co podłapał z bajek, jakie specjalnie mu kupiliśmy na płytach do słuchania. Czasem narzekał, że dzieci i opiekunki go nie rozumieją. W reception class było już trochę lepiej, szczególnie że urodził się w listopadzie, więc naukę zaczął w wieku pięciu lat, a nie czterech. A odkąd jest już w primary school, praktycznie nie ma problemów z językiem. Wręcz przeciwnie, coraz bardziej zapomina polski - mówi Monika Dąbrowska, która sześć lat temu wyjechała do Londynu z trzyletnim wówczas synkiem Krzysztofem.

Zapytana, jak jej syn daje sobie radę w innym kraju, opowiada głównie o szkole i języku. Bo to z perspektywy rodziców podstawowe problemy polskich dzieci aklimatyzujących się na emigracji. I typowe jest także to, że z czasem językiem, którego dziecko trzeba uczyć, staje się polski. - Obiecywaliśmy sobie, że będziemy dbać o to, by i polski dobrze znał, ale wie pani, jak to jest: praca, obowiązki i czasu nie ma wcale tak dużo. Ale pilnujemy, by chodził do sobotniej szkoły polskiej i co roku staramy się go przynajmniej na dwa tygodnie do dziadków do Polski na wakacje wysyłać - dodaje Monika.

Podobnie brzmi opowieść Małgorzaty Norek-Klos o jej córce, 5-letniej Antosi. - Urodziła się w Wielkiej Brytanii, jednak kiedy miała kilka miesięcy, wyjechaliśmy do Niemiec. Tam mieszkaliśmy do 2011 r., po czym przeprowadziliśmy się do Polski. Pół roku temu stwierdziliśmy, że jednak w Anglii będzie nam lepiej, i z powrotem przyjechaliśmy tu do Birmingham. Antosia chodzi do reception class, czyli jakby naszej zerówki, i naprawdę szybko uczy się angielskiego. Polskim cały czas posługujemy się w domu, pamięta też troszkę niemieckiego z przedszkola. Oczywiście, że musi dostosować się do tutejszych szkół i życia, więc kładziemy nacisk na język angielski, ale nie wyobrażam sobie, by w przyszłości nie mówiła, czytała po polsku, by nie znała historii Polski, literatury i kultury - zapewnia kobieta. Od tego roku szkolnego będzie więc posyłać córkę także do polskiej szkoły sobotniej. A co, jeśli za kilka lat Antosia się zbuntuje, bo będzie chciała mieć wolne weekendy, jak jej koledzy? Norek-Klos odpowiada, że nie będą jej zmuszać, ale będą się starać, by pozostała Polką. Tyle że na Wyspach, bo powrotu do Polski sobie nie wyobraża.

Statystyki nie sprostają

Czytaj więcej na http://praca.interia.pl/praca-za-granic ... gn=firefox
Obrazek
Początkujący
Początkujący
Posty: 67
Rejestracja: 23 paź 2009, 11:57
Kontakt:
Początkujący
Początkujący
POrzucone obietnice?

Post autor: Benon »

POrzucone obietnice?

Wciąż nie daje mi spokoju – i pewnie jeszcze długo nie da – sprawa narastania długu publicznego Polski pod rządami Platformy Obywatelskiej i podłączonego do niej urządzonka peryferyjnego zwanego Polskim Stronnictwem Ludowym.

Jak można się było domyśleć, zdominowany przez rządzącą koalicję Senat przyklepał przegłosowaną w Sejmie ustawę o zawieszeniu do końca tego roku sankcji wynikających z przekroczenia 50-procentowej relacji długu publicznego do produktu krajowego brutto (PKB). [1]

Przy pomocy „Google” dość łatwo odnaleźć w internecie program wyborczy Platformy Obywatelskiej z 2011 roku zatytułowany „Następny krok. Razem”. Ale dotarcie do tego dokumentu ze strony głównej PO jest co najmniej kłopotliwe. Może dlatego, że aktualnie kłopotliwe dla PO są zawarte w nim obietnice? [2]

W słowie wstępnym do wspomnianego programu, na stronie 19, Donald Tusk składa, sygnowaną swoim podpisem, następującą deklarację:

„Będziemy dążyć do zrównoważonego budżetu przed końcem kadencji. Obniżymy relacje długu do PKB do 48% w 2015 roku i do 40% w 2018 roku, dzięki czemu będziemy mieli niższe stopy procentowe i szybszy wzrost gospodarczy.”

W związku z rozziewem między obecnymi poczynaniami rządu Platformy Obywatelskiej a obiecankami wyborczymi z 2011 roku nasuwają mi się następujące pytania:

1. Jaka wartość długu publicznego w relacji do PKB jest dla obecnego rządu progiem alarmowym, po którego ewentualnym przekroczeniu podejmie on zdecydowane środki zaradcze?

2. Czy w związku z obecną sytuacją wyborcy mają zapomnieć o deklarowanym przez Platformę obniżeniu relacji długu publicznego do 48% PKB w 2015 roku – czyli na koniec kadencji? A jeżeli tak, to jakie zadłużenie publiczne w stosunku do PKB przewiduje rząd w 2015 roku?

3. Kiedy – według rządu – nastąpi największe obciążenie polskich podatników spłatami już zaciągniętych i nadal zaciąganych długów publicznych?

Przypomnę jeszcze raz, że wyliczenia oparte na metodologii Eurostatu wskazują, iż polski dług publiczny już w 2009 roku przekroczył 50% wartości PKB. Według danych Eurostatu dług publiczny Polski pod koniec 2012 roku kształtował się na poziomie 55,6% PKB. [3]

Zapamiętajmy tę ostatnią liczbę i cofnijmy się w naszych rozważaniach o przeszło trzydzieści lat. Obliczyłem na podstawie źródeł, które podaję, że zadłużenie Polski wynosiło na koniec 1981 roku 55,2% PKB. Ów rok, uwieńczony wprowadzeniem stanu wojennego przez Jaruzela, zapoczątkował wieloletni okres nędzy i beznadziei, kiedy na półkach sklepowych królowały ocet i musztarda. [4], [5], [6]

Mogę pocieszyć czytelników, że gdyby jednak Platforma schrzaniła do reszty nasze finanse publiczne, to teraz będzie odwrotnie. System gospodarczy mamy inny i towarów w sklepach nie zabraknie. Tylko wielu z nas zabraknie pieniędzy, żeby je kupić. I być może, kiedy będziemy ślinili się z głodu stojąc przed drzwiami jakichś delikatesów, potrąci nas wychodzący stamtąd z wyładowaną reklamówką Donald albo inny Vincent. Bo ich portfele, jeżeli nawet schudną, to nie na tyle by musieli sobie odmówić szyneczki parmeńskiej na kolację czy paru lampek czerwonego wina na dobry sen i trawienie.

Nadmieniłem, że tytuł programu wyborczego Platformy Obywatelskiej z 2011 roku brzmi „Następny krok. Razem”. Życzę sobie, Polakom i Tuskowi, aby następny krok, który razem wykonamy nie był krokiem w przepaść.
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Polska nie jest folwarkiem premiera Tuska
Obrazek
Premier Tusk, a także inni ważni ludzie Platformy, w zasadzie bez skrępowania i to wręcz codziennie, mówią Polakom - państwo to my, w związku z tym możemy zrobić tutaj wszystko.

1. Mamy za sobą większość mediów, mamy prawie całą Radę Ministrów, większość w Parlamencie, „swojego” prezydenta, więc nawet jak nasi ludzie okazują się „niekompetentni”, albo nawet działają w złej wierze, to dopóki rządzimy, nie pozwolimy im zrobić krzywdy.

Ba, jeżeli się nie sprawdzili w jednym miejscu, to ostentacyjnie ich awansujemy (na przykład wyjątkowo niekompetentna minister zdrowia Ewa Kopacz została marszałkiem Sejmu), a jeżeli muszą odejść, to ich sowicie wynagrodzimy, aby mogli się urządzić gdzie indziej (minister skarbu Aleksander Grad, który doprowadził do „zagłady” przemysłu stoczniowego odszedł z rządu i Sejmu, ale został powołany na prezesa spółki, która ma budować elektrownię atomową z wynagrodzeniem około 50 tys. zł miesięcznie).

2. Okazuje się, że ta dotychczasowa ostentacja jeżeli chodzi o ludzi Platformy na wysokich stanowiskach państwowych, w wykonaniu tej ekipy to jeszcze nie wszystko.

Premier Tusk swoim ostatnim „występem” nagranym przez partyjnych kolegów pokazał, że może wręcz stygmatyzować ludzi zatrudnionych w administracji rządowej i tych, którzy tylko zostaną posądzeni o współpracę z opozycją, wyrzucać natychmiast bez względu na ich kwalifikacje i ocenę dotychczasowej pracy.

Wypowiedź premiera Tuska ujawniona przez Newsweek jest dosłownie porażająca: „Pisior, tak? Na mój nos nie będzie długo dyrektorem gabinetu”.

Tak został potraktowany przez premiera Tuska, Jacek Majcher niedawno zatrudniony szef gabinetu politycznego ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza.

Niedawno Sienkiewicz stanął murem za zatrudnionym w ministerstwie 21- letnim pracowniku bez wyższego wykształcenia, gromiąc tych, którzy taki dobór kadr krytykowali, takim oto tekstem „musimy zmienić myślenie o naborze kadr państwowych, otworzyć się na najzdolniejszych, a nie tych, którzy mają w porządku papiery”.

Ciekawe czy minister po takiej ocenie Jacka Majchra przeprowadzonej przez swego pryncypała, podtrzyma swoją decyzję dotyczącą powołania go na szefa swego gabinetu politycznego?

3. Niestety wszystko wskazuje na to, że ten „występ” premiera Tuska ujdzie mu ma sucho. Już znaleźli się dziennikarze, którzy bagatelizują słowa szefa rządu i tłumaczą, że przecież na partyjnych konwentyklach mówi się takim językiem i w taki sposób. Tyle tylko, że Platforma jest partią niepodzielnie rządzącą w Polsce, a Tusk jest premierem.

Podobne „występy” szef rządu miał niedawno podczas odwoływania ministra Gowina. Próbował „ubarwić” konferencję prasową na ten temat wstawkami, które przerażały.

Pierwsza to porównanie Gowina do Palikota i już sam pomysł takiego zestawienia zasługuje na absolutne potępienie.

Można różne rzeczy zarzucać Gowinowi, ale każdy kto ma choć odrobinę przyzwoitości powinien przyznać, że wtedy, kiedy premierowi Tuskowi nie przeszkadzały nawet najbardziej ohydne wystąpienia i żarty Palikota jako wiceprzewodniczącego klubu parlamentarnego Platformy, Jarosław Gowin zawsze je publicznie potępiał i uznawał za niegodne nie tylko posła, ale nawet człowieka.

Wprawdzie Tusk mówił „jak patrzyłem w oczy Palikota to miałem wrażenie, że jest już gdzie indziej” i podobnie miało być podczas jego ostatnich rozmów z Gowinem, ale użycie tego porównania miało na celu absolutne zdyskredytowanie tego ostatniego.

Druga wstawka to „żarcik” na okoliczność, że zaledwie po 1,5 roku urzędowania pozbywa się z rządu dobrego ministra. Tusk na to stwierdzenie zareagował „kochajmy ministrów tak szybko odchodzą”.

To to wręcz profanacja pięknej myśli wyrażonej przez śp. księdza Twardowskiego, który pisał „śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą”. Jest ona zresztą bardzo często wykorzystywana przy pożegnaniu zmarłych w mowach pogrzebowych.

4.Użycie takiego stwierdzenia przez premiera Tuska w stosunku do swojego ministra i członka tej samej partii pokazywało jakim naprawdę jest cynikiem i że traktuje państwo jak swoją własność.

Dlatego po kolejnym „występie” szefa rządu, polegającym tym razem na nazwaniu urzędnika państwowego pisiorem najwyższy czas zawołać „Panie premierze Tusk, Polska to nie Pana prywatny folwark”.

źródło: http://wgospodarce.pl/opinie/5966-polsk ... iera-tuska
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Wielka klęska polskiego wymiaru sprawiedliwości - odzyskać majątki gangsterów? Niemożliwe
Obrazek
W Polsce gangsterzy zarabiają miliardy. Państwu trudno jednak je znaleźć. Choć państwo łupi obywateli coraz mocniej wobec przestępców jest rażąco nieskuteczne. O odzyskiwaniu majątków od przestępców pisze "Dziennik Polski".

"DP" powołuje się na raport MSW, wedle którego w zeszłym roku oficjalne dane o stratach spowodowanych przestępstwami wyniosły ponad 6,4 mld zł, co znaczy, że wzrosły o 15 procent. To jednak dane, oparte na ujawnionych przypadkach przestępstw. Zdaniem ekspertów rzeczywista skala zarobków gangsterów wynosi nawet kilkanaście miliardów złotych rocznie.

Najszybciej bogacą się oszuści finansowi, przemytnicy papierosów, bossowie narkobiznesu. Dochody inwestują w nieruchomości, auta, firmy, bankowe lokaty - pisze "DP".

Statystyki pokazują, jak fatalnie polskie państwo radzi sobie z zabezpieczaniem majątków, których źródłem są przestępcze procedery. Raport MSW wskazuje, że w 2012 roku udało się zabezpieczyć zaledwie 376 mln złotych, co daje niespełna 6 proc. ujawnionych strat. Skuteczność w tym zakresie była niższa o jedną czwartą niż rok wcześniej.

Tak niska skuteczność państwa to z jednej strony efekt umiejętności gangsterów, którzy zabezpieczają się przed finansowymi skutkami ujawnienia przestępstw, ale z drugiej strony to również dowód na słabość państwa.

Zgodnie z dyrektywą unijną w Polsce od pięciu lat działa system odzyskiwania przestępczego mienia. Już w 2008 roku stworzono w Komendzie Głównej Policji Wydział do spraw Odzyskiwania Mienia, który w założeniu współpracuje z Ministerstwem Finansów i Prokuraturą Generalną w tym obszarze. Jednak okazuje się, że współpraca jest zła.

Zdaniem byłego wiceszefa MSWiA Adama Rapackiego, "nie ma lepszego sposobu na zwalczanie przestępczości niż pozbawianie gangsterów owoców ich działalności".

Dla Europolu i Interpolu jest to priorytet. U nas, niestety, system odzyskiwania mienia oparty jest głównie na policji, a stanowczo za mała jest aktywność innych służb, zwłaszcza podległych ministrowi finansów - tłumaczy Rapacki.

Policja narzeka na brak odpowiednich przepisów, w tym tych dających im dostęp do baz danych. Okazuje się, że wiele informacji mogą uzyskać jedynie za pośrednictwem tradycyjnej poczty. To skutecznie utrudnia im skuteczne namierzanie i odzyskiwanie majątków pochodzących z przestępstwa.

Prosimy często o pomoc urzędy skarbowe i czekamy na wynik kontroli... kilka miesięcy - mówi policjant z Wydziału ds. Przestępczości Gospodarczej.

Trzeba dać policji te uprawnienia, bo inaczej będziemy walczyć z wiatrakami. Dzisiaj ukradziony majątek jest często wyprowadzany za granicę i nie sposób go odzyskać. Co z tego, że sprawca trafia za kraty, skoro wychodzi po trzech latach i żyje jak cesarz? - pyta gen. Rapacki.

Bezsilność państwa obrazuje choćby umorzone przed dwoma laty śledztwo w sprawie majątku grupy pruszkowskiej. Wartość zabezpieczonego mienia wyniosła... 600 zł. Bossowie zdążyli zalegalizować swe fortuny - kwituje "DP".

źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/5964-w ... niemozliwe
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Wpadki, niedbalstwo i komercja. Były szef redakcji zagranicznej o TVP
Obrazek
"Wiadomości" TVP nie są już programem informacyjnym. Teraz szefowie chcą tzw. tematów dla ludzi, dlatego w każdym programie mamy po dwie makabry, czytaj: "jakieś ludzkie nieszczęście" - mówi Karol Małcużyński
Sebastian Kucharski: Wysłał pan do prezesa TVP list, w którym zarzucił tabloidyzację newsów i "Wiadomości". A likwidację redakcji zagranicznej nazwał pan "olbrzymim błędem, a wręcz grzechem". Bardzo mocna krytyka.


Karol Małcużyński, b. szef redakcji zagranicznej TVP: Od dwóch-trzech miesięcy piszę na okrągło. Najpierw telewizja sama poprosiła mnie o opinię. Przesłałem ją do zarządu. Bo uważam likwidację redakcji zagranicznej za degrengoladę telewizji publicznej. Ale z obecnymi szefami odpowiedzialnymi w TVP za informacje, czyli Tomaszem Sandakiem i Piotrem Kraśko, dzielą mnie takie różnice, że dalsza współpraca i tak byłaby bezsensowna.

Jakie to różnice?

Jest ich wiele. Generalnie oni otwarcie przyznają, że po analizie słupków oglądalności w "Wiadomościach" widać spadek zainteresowania, gdy nadaje się informacje zagraniczne. No i oni nie mogą sobie na to pozwolić.

Te spadki są prawdą, ale oglądalność nie może być jedynym kryterium dla telewizji publicznej. Właśnie to spowodowało, że "Wiadomości" nie są już programem informacyjnym. Teraz szefowie chcą tzw. tematów dla ludzi, dlatego w każdym programie mamy po dwie makabry, czytaj "jakieś ludzkie nieszczęście".

A przecież telewizja nie jest od tego, aby zaspokajać jedynie te "przeciętne gusta". Trzeba wręcz narzucać telewidzowi pewien standard. Można robić lżejsze tematy, ale nie muszą być one głupkowate. A od jakiegoś czasu "Wiadomości" kończą się jakimś półgłupim felietonem.


Przez kilkanaście lat pracował pan dla BBC. To wzorzec medium publicznego?


Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75478,14423990,Wpa ... z2bmRX3Nbx
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz internauty:

~wąskotorowy :

Nieprzemyślany zakup.Wyrzucenie pieniędzy w błoto.Pociąg jest przewidziany do osiągania średnich prędkości tj.>250 km/h.U nas w Polsce jest to niemożliwe.Stan podtorza i torów fatalny,sieć energetyczna słaba i systematycznie rozkradana.POciągi (o ile przejdą pomyślne testy na polskich szlakach kolejowych) będą czekały nie wiadomo na co.A w tym czasie okres gwarancyjny minie.Co będzie z częściami zamiennymi?Rewizja wagonów jest bardzo kosztowna,więc nie wiadomo czy bankrutujące PKP będzie stać na utrzymanie tych składów.Jak znam życie-po kilku dniach miejsca do siedzenia w wagonach zostaną pocięte,składy wymalowane sprayem,szyby w oknach będą porysowane...Czy nie lepiej by było zamówić wagony u któregoś z naszych producentów wagonów?Czy nie lepiej dać zarobić rodzimym (DOBRYM) firmom produkującym składy pociągów? Z tymi pendolino będzie tak samo jak z dreamlinerami,F-16 i innymi zagranicznymi zakupami.Mamy w Polsce gospodarkę rabunkową a koleją i wogóle krajem rządzą ludzie niekompetentni,bez żadnego przygotowania zawodowego.Po prostu kolesiostwo.Czy ten minister od komunikacji i infrastruktury ma jakoweś pojęcie o pociągach,drogach czy tylko zna się na zegarkach i gdzie dobrze zjeść za miniserialne pieniądze.

======================================

Internauci krytykują zakup Pendolino
Obrazek
Pierwszy pociąg Pendolino przyjechał na testy do Polski. W poniedziałek został zaprezentowany we Wrocławiu. Tymczasem zakup drogich pociągów skrytykowali internauci, zarzucając PKP, że polska kolej jest przestarzała i nieprzygotowana na Pendolino.

Uwzględniając stan infrastruktury kolejowej, nowoczesne pociągi będą mogły pokonać trasę z Warszawy do Gdańska w ok. 2 godz. 40 min., trasę do Krakowa w 2 godz. 15 min, do Katowic w 2 godz. 10 min., do Wrocławia w 3 godz. 30 min. Z Gdyni do Krakowa pociągi te przejadą w 5 godz. 20 min, do Katowic w 5 godz. 15 min, a do Gliwic w ok. 6 godz.

Docelowo składy mają osiągać prędkość nawet 230 km/h.

źródło: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/internau ... lino/s2czh
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Długi trzeba spłacać!
Obrazek
Tysiąc złotych – to kwota, z jaką większość z nas spotyka się na co dzień. Nawet statystyczny emeryt. Przynajmniej raz w miesiącu.

Tysiąc tysięcy – to milion. Np. wygrana w totka. To już robi wrażenie. Za tę górę szmalu wielu Polaków żyłoby bez pracy do końca życia. Z samych odsetek.

Tysiąc milionów – miliard. Tę kwotę rozumieją tylko nieliczni. Ci z dowcipu o krezusach: „Idą ciężkie czasy. Trzeba się liczyć z każdym miliardem”...

Tysiąc miliardów – to bilion. Zupełna abstrakcja, zrozumiała tylko dla teoretyków matematyki i (być może) ministra Rostowskiego... To wielkość polskiego zadłużenia.

Co o tym mówią fachowcy? Na pytanie:

„...Ile w zasadzie tego długu możemy, pana zdaniem, mieć? Polacy wiedzą to, co wyświetla licznik zawieszony w centrum Warszawy. Wskazuje on obecnie 874 mld (co daje na osobę 23,5 tys.), ale przecież to tylko część rzeczywistych zobowiązań...”

odpowiada Janusz Szewczyk, główny ekonomista SKOK:

„...To jest państwowy dług publiczny. Ale do niego należałoby doliczyć prawie 800 mld zł długu prywatnego, czyli osób prywatnych, gospodarstw domowych, firm. Jest jeszcze dług poukrywany w różnych zakamarkach sfery emerytalnej, służby zdrowia. Wynosi on, według różnych szacunków, nawet ponad 3 bln zł. Wszystko razem powoduje, że na przeciętnego Polaka mamy już astronomiczną kwotę ponad 60 tys. zł, licząc wszystkich obywateli, razem z noworodkami. Problem w tym, ze Polaków ubywa. Według ZUS do 2050 r. może nas ubyć aż 8 milionów! Ten dług gwałtownie będzie się więc zwiększał. Uchwała, od której zaczęliśmy, celuje w serce tej gorzkiej prawdy – może nam pozwolić odpowiedzieć na pytanie, jak dużo będziemy mieli do spłaty za lat 10, 20?...”

Reasumując: oznacza to, że każdy z nas – od stażystki po prezesa firmy – winien jest międzynarodowym korporacjom finansowym (naszym wierzycielom) średniej klasy samochód do oddania... A wzorcowa rodzina (2+2) „wisi” aż cztery takie pojazdy...

Gdyby statystyczny, pracujący Polak miał taki prywatny dług, nie spałby po nocach, zastanawiając się, jak w kryzysie będzie w stanie zwrócić taką furę pieniędzy.

Ale (o dziwo) dług publiczny nie jest nam taki straszny. Chociaż nie maleje, lecz wciąż narasta i narasta; co roku do tych sześciu dych dochodzi parę nowych tysiączków. I nikt się nie dziwi temu, że pozwalają nam tak niefrasobliwie żyć na kredyt!

Niestety - każdy dług trzeba będzie kiedyś spłacić...

Starsi – jeśli w porę opuszczą ten ziemski padół – będą wygrani (co se pożyli, tego nikt im nie odbierze!). Młodsi zaczną masowo wyjeżdżać za chlebem, lub szukać w Wikipedii informacji o argentyńskiej czy innej szkole przetrwania krachu finansowego państwa. Będą od nowa uczyć się wymiany towaru za towar, przekładania wytartych kołnierzyków na lewą stronę, odróżniania szczawiu jadalnego od liści łopianu (cenne przy braku papieru toaletowego!) i rozróżniania grzybów jadalnych od trujących (no, chyba że lasy państwowe też zostaną „opchnięte” ; wtedy – na terenie prywatnym – ani grzybobranie, ani partyzantka nie będą się mogły rozwijać). Cały „sprzedany” naród przejdzie przyspieszony kurs współczesnego niewolnictwa, a starcy opowiadać będą pacholętom bajki o cudownych, beztroskich latach III RP i ciepłej wodzie w kranach...

Wiem, trudno nam sobie wyobrazić, że pewnego dnia bankomaty przestają wypłacać pieniądze, zdesperowany rząd kładzie łapę na naszych nierozsądnie zdeponowanych w bankach oszczędnościach, żyjącym jeszcze emerytom listonosz (też bez kasy) nie przyniesie comiesięcznych świadczeń, a na konto pracowników budżetówki (urzędnicy, nauczyciele, służba zdrowia, policja, wojsko etc. etc.) – przestaną wpływać pobory... (Tu się chyba trochę zagalopowałem; na policję i wojsko musi starczyć! Kto by chciał za darmochę pacyfikować zdesperowaną, manifestującą swe niezadowolenie ludność cywilną?).

Pamiętam wyśmiewanie się moich „nowoczesnych” przyjaciół z ostentacyjnie demonstrowanej przeze mnie niechęci do brania kredytów; uważałem, że mając wolny zawód z nieregularnymi wpływami nie powinienem brać na siebie długoterminowych zobowiązań finansowych. Zawsze kupowałem za gotówkę, albo uznawałem, że na ten czy inny zakup jeszcze mnie nie stać... Wielu z tych prześmiewców, rozwijających skrzydła za pożyczone pieniądze przeklina dziś swoją niefrasobliwość/głupotę...

Reasumując – stoimy dziś nad przepaścią... I nie cofniemy się ani o krok! Wręcz przeciwnie...

P.S. Żeby choć rządzący przysłali nam potem kartkę z Londynu czy innego Miami. Zawsze to pocieszające, że niektórym się udało...

Więcej: http://wgospodarce.pl/opinie/6001-dlugi-trzeba-splacac
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Policja apeluje do motocyklistów. 130 już nie żyje
Piątek, 16 sierpnia (15:53)

Policja apeluje do motocyklistów o rozsądek i rozwagę. W pierwszym półroczu doszło już w Polsce do ponad tysiąca wypadków z ich udziałem. Prawie 130 z nich poniosło śmierć.
Obrazek
"Przyczyną jest jak zwykle brawura i brak dostatecznych umiejętności" - mówi młodszy inspektor Rafał Leśniak z sądeckiej policji. Najczęstsze błędy to wyprzedzanie na zakrętach, wzniesieniach czy na trzeciego. "Nierzadko winę za te wypadki ponoszą również kierowcy samochodów, którzy przed podjęciem manewru wyprzedzania czy skręcania nie patrzą w lusterka" - dodaje Rafał Leśniak.

W ubiegłym roku w całym kraju doszło do około 2400 wypadków z udziałem motocyklistów. Prawie 250 z nich zginęło na miejscu.

źródło: http://motoryzacja.interia.pl/motocykle ... je,1943201
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  Bing [Bot]  »  2 gości

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM