Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Dlaczego ministerstwo sprawiedliwości manipuluje w sprawie związków partnerskich?
Obrazek
Okazuje się, że po to, by przeforsować własną ideologię, wiceminister Królikowski nie zawahał się skłamać w Sejmie. Podpieranie się Kościołem było dotąd specjalnością polityków PiS. Znaleźli właśnie godnego naśladowcę. A już na groteskę zakrawa to, że zastępca Jarosława Gowina teorie o rzekomym "kompromisie antygejowskim" powtarza za senatorem PiS Piotrem Andrzejewskim.

Premier Tusk ma większy problem z ministrem sprawiedliwości i jego ekipą, niż mu się wydaje: wbrew filozofii rządu PO - przynajmniej tej deklarowanej przez Tuska - Gowin i Królikowski dają do zrozumienia, że oni chętnie uklękną przed księdzem.

Swoją drogą, ciekawe, na jakie jeszcze dziedziny życia rozciągnie się "porozumienie" z Kościołem, które po wprowadzeniu restrykcyjnej ustawy antyaborcyjnej miało zapewnić społeczną zgodę. Nie zapewniło - zepchnął aborcję do podziemia.


Tu akurat rzeczywiście widzę pewną analogię: przeciwnicy związków partnerskich najchętniej do podziemia zepchnęliby ludzi, którzy chcą żyć razem, niezależnie od swojej orientacji seksualnej.

Nie podziękują im na pewno za to zwykli obywatele, ale biskupi owszem. Ci nie mogą się nachwalić posłów, dzięki którym projekt o związkach partnerskich upadł. "Rada Episkopatu ds. Rodziny z wielkim uznaniem dziękuje Paniom i Panom Posłom, którzy głosowali w obronie wartości instytucji małżeństwa i rodziny" - taki list dostała właśnie marszałek Sejmu Ewa Kopacz.

Nie słyszałam, by w Sejmie odbyło się jakieś głosowanie w "obronie małżeństwa". Dla informacji biskupów: chodziło o obronę praw tych ludzi, którzy wybierają inny model życia i nie chcą być z tego powodu gorzej traktowani przez państwo, któremu płacą podatki nie mniejsze niż mężowie i żony.

Gdy słyszę z ust hierarchów czy konserwatywnych polityków, że związki partnerskie - czy to hetero-, czy homoseksualne - są zamachem na tradycyjną rodzinę, zastanawiam się, w jaki sposób miałoby do tego zamachu dojść. Czy młodzi ludzie, mając do wyboru związek partnerski i ślub, częściej będą wybierać to pierwsze? Nawet gdyby tak się stało, chyba lepiej - także dla Kościoła - żeby ślub zawierały osoby naprawdę do tego gotowe, nie dla świętego spokoju albo z braku lepszych możliwości. Plaga rozwodów i tzw. kościelnych stwierdzeń nie-ważności małżeństwa raczej nie sprzyja życiu rodzinnemu, które tak promuje Kościół.

Episkopat jeszcze bardziej niż nieślubnych par damsko-męskich obawia się legalizacji związków homoseksualnych, które uważa za zagrożenie dla tradycyjnej heterorodziny. Ciekawe, na czym to zagrożenie polega? Nie wiem, czy sami biskupi wierzą w groteskową wizję homoseksualizmu jako zaraźliwej choroby, wskutek której heteroseksualiści zaczynają nagle porzucać swoich partnerów i wstępować w związki z osobami tej samej płci tylko dlatego, że byłyby usankcjonowane prawnie.

Padają argumenty, że legalizacja związków partnerskich, w tym homoseksualnych, ułatwi adopcję dzieci przez gejów i lesbijki. O tym nie ma mowy, ale przecież już dziś pary homoseksualne wychowują dzieci, np. z wcześniejszych związków. Ludzie będą żyć w takich związkach, jakie im najbardziej odpowiadają. Państwo powinno ten wybór uszanować, a nie, jak niektórzy politycy, układać się z Kościołem, który chce zaczarować rzeczywistość.


źródło: : http://wyborcza.pl/1,75478,13322999,Dla ... z2JZLku2V1
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze pod artykułem:

moskwasadowa

Pani Anno, gdybym mógł zaglosowac w sejmie, to na pewno na Panią. I nie tylko dlatego, że "na przekór" paniom i panom Pawłowicz, ale po prostu cenię Panią za odwagę bycia sobą. Nie każdy to umie:-)

----------------------------------------------

atena-30

Ja tez Pania podziwiam, Pani Anno. Za odwage, kulture osobista i godnosc, z jaka stawia Pani czola tym wszystkim ignorantom. Pozdrawiam i zycze powodzenia w kazdej z pelnionych przez Pania funkcji.

--------------------------------

6.smiech


Z calego serca popieram jej kandydature i decyzje Palikota. Czas skonczyc z tym polskim ciemnogrodem
i tyrania kosciola, ze o pisszambie juz nie wspomne.


=====================================

Szczęśliwa i wolna - jak Krzysztof stał się Anną Grodzką, kandydatką na wicemarszałek Sejmu
Obrazek
Anna Grodzka, posłanka Ruchu Palikota, dostała oficjalne poparcie swojej partii na stanowisko wicemarszałka Sejmu. Jest jedyną posłanką, która urodziła się w ciele mężczyzny. Tak opisywała swoje życie w wywiadach z "Gazetą Wyborczą".

Urodziła się w 1954 roku jako Krzysztof. Dopiero po latach - gdy rozpoczęła starania o zmianę płci - odkryła, że była dzieckiem adoptowanym. Do 2007 r., jako mężczyzna, był żonaty. Z tego związku ma syna, który dziś ma 30 lat. Fizyczny i prawny proces zmiany płci przeprowadziła jednak dopiero po rozwodzie i uzyskaniu dojrzałości przez syna.

Formalnie procedury zakończyły się w 2010 r., a stacja telewizyjna HBO, która towarzyszyła Grodzkiej w procesie zmiany płci (operację przeprowadzono w Bangkoku), przygotowała na ten temat film dokumentalny "Trans-akcja".

"Nigdy nie czułam się tak szczęśliwa i wolna"

- tak mówiła po coming oucie.

Anna Grodzka z wykształcenia jest psychologiem klinicznym (po Uniwersytecie Warszawskim), przez ponad 30 lat prowadziła biznes wydawniczy, poligraficzny, reklamowy i filmowy.

Działała w Zrzeszeniu Studentów Polskich, Socjaldemokracji RP i warszawskim Sojuszu Lewicy Demokratycznej, który wykluczył ją z szeregów partii po tym, jak w wyborach parlamentarnych w 2011 r. wystartowała z pierwszego miejsca listy wyborczej Ruchu Palikota w okręgu krakowskim. Zdobyła tam jednak 19451 głosów i została pierwszą w Polsce i Europie osobą publicznie ujawniającą swój transseksualizm, którą wybrano do parlamentu na szczeblu krajowym.

W 2008 roku założyła fundację Trans-Fuzja, wspierającą osoby transpłciowe i ich rodziny oraz zabiegającą o tolerancję wobec transseksualizmu. W 2010 roku zakończyła proces zmiany płci. Jeszcze przed otrzymaniem nowego dowodu osobistego opowiadała w rozmowie z Piotrem Pacewiczem , która ukazała się w "Wysokich Obcasach" ("Skazana na płeć", nr 15 [568] z 10 kwietnia 2010 r.).

Mówiła m.in., co czuje po zmianie płci, jak wyglądało jej życie, jak na fizyczną przemianę z Krzysztofa w Annę zareagowała najbliższa rodzina:

O reakcji najbliższych na zmianę płci

- Syn mnie zaakceptował. Zawsze starałam się tak dbać o jego wychowanie, żeby był otwarty na wszystko, co się nam może zdarzyć, na innych ludzi, na odmienność. Gdy się rozwodziłyśmy z żoną, miał już 23 lata. Był po prostu dojrzałym człowiekiem.

Jest ze mną emocjonalnie. Potrafi to pogodzić z bliskim kontaktem także z mamą. Bo my się z żoną już nie kontaktujemy - mówiła.

- Moim potwornym błędem było, że ja jej nic nie powiedziałam [że jest transseksualistką] - ani jak się zakochaliśmy, ani jak byliśmy w narzeczeństwie, ani gdy braliśmy ślub. Nie powiedziałam, bo wiedziałam, że mam do wyboru albo miłość, albo prawdę. Wybrałam miłość.


O mamie i rodzicach adopcyjnych

Gdy Grodzka rozpoczęła starania o zmianę płci, okazało się, że była dzieckiem adoptowanym. Jeszcze przed zmianą płci, jako Krzyś, odnalazła matkę biologiczną, rodzinę, którą założyła i opowiedziała im swoją historię.

- Ta starsza pani przyjęła to, jak najlepiej można, bardzo chciała mnie zaakceptować, skoro już mnie odzyskała, wykazała się troską. Powtarzała: "Niech będzie tak, jak chcesz, żebyś tylko była szczęśliwa".

Dziś mama mówi do mnie "Aniu" i jestem jej czwartą córką. Zyskałam wspaniałą rodzinę, siostry, mamę. I tatę poniekąd. Naprawdę jestem szczęśliwa.

Mama [adopcyjna] umarła wiele lat wcześniej, gdy miałam ledwie 22 lata, tata przeżył 93 lata, ożenił się drugi raz. Na koniec życia mieszkał ze mną i z żoną, opiekowałyśmy się nim.

O trudnej roli ojca

- Bartek urodził się w 1984 roku. To była wielka radość dla nas obojga. Kiedy żona wyjeżdżała, dziecko potrafiło płakać w nocy zasikane po szyję, a ja spałam jak zabita. Takie opowieści pokutowały w rodzinie latami. Zgodnie z najbardziej antymęskim stereotypem. To było takie dorabianie mi gęby. Raz czy dwa zaspałam, ale czułam, że jestem z tym dzieckiem tak blisko, jak tylko można. Zazdrościłam żonie, że to ona jest matką Bartusia. Że karmi, że się wszystkim zajmuje. Zostałam zepchnięta na margines, tak jak zwykle robi się facetom. Wszystko, na co możesz liczyć, to, proszę bardzo, dziecko nakarmione, ubrane, buzia posmarowana kremem, to teraz weź wózek i idź na spacer. Tylko uważaj, żeby go nie przeziębić, i wracaj szybko, bo ja ugotuję pyszną zupkę.


Gdy urodził się Bartek, nasze małżeństwo zaczęło się zresztą psuć, bo żona skoncentrowała się wyłącznie na dziecku. Poczułam się znów samotna i zwątpiłam, czy ja w ogóle dam radę i czy w ogóle się w tej męskiej roli wyrobię.

O męskim ciele, które przeszkadza


Kiedy zorientowała się, że męskie ciało jej nie odpowiada?

- Kiedy zaczęłam dojrzewać. Wcześniej nie pasowała mi tylko rola społeczna. Od kiedy pamiętam, chciałam się bawić z dziewczynkami, a nie z chłopcami. Chciałam bliskiego, emocjonalnego kontaktu, nie znosiłam tej chłopięcej agresji, rywalizacji, przedrzeźniania, kpin. Czułam się jak dziewczynka, ale nie uważałam się za dziewczynkę. Moje ciało zaczęło mi przeszkadzać, kiedy koleżankom wyrosły piersi, stawały się dziewczynami, kobietami, a ja porastałam włosami. Stresowało mnie, że moje ciało zmienia się w drugą stronę.

Doszło do mnie, że urodziłam się w nieprawidłowym ciele. Na początku szkoły średniej znalazłam w domu "Seksuologię kliniczną" Tadeusza Bilikiewicza i Kazimierza Imielińskiego. Nie było tam pojęcia "transseksualizm", ale wśród zboczeń odszukałam "transwestytyzm". Wydał mi się podobny do tego, co się ze mną dzieje.

Próbowałam jednak żyć tak, żeby nie bolało. Mój świat się podzielił. W tajemnicy myślałam o sobie per Ania, ale uczyłam się być chłopakiem, bo tak było trzeba, nawet się zapisałam na koszykówkę. Starałam się polubić to, co oni lubią, odnaleźć się w miejscach, gdzie oni chodzą.

O zabijaniu w sobie kobiety i wyleczeniu raka

- Udawało się przez wiele, wiele lat. Z jednej strony był to piękny okres. Było nam dobrze z żoną, rozkręcałam biznes, syn dorastał. Żyłam jak facet. Ale zabijanie kobiety to była codzienna walka ze sobą. Dręczyło poczucie, że marnuję życie. Pracowałam jak szalona i wtedy wszystko jakoś szło, tak bardzo nie bolało, ale jak tylko był moment wytchnienia, to wpadałam w depresję albo zaczynałam transować - okazywać światu inną płeć. Żona znajdowała jakieś babskie ciuchy czy kosmetyki i była afera. W pewnym momencie upadł mi duży biznes, a potem, w 2003 roku, ciężko zachorowałam. Miałam raka nerki.

Uratowała mnie szybka operacja, którą doradził mi Krzysztof Kolberger. Gdy wychodziłam, lekarz powiedział: "No, jesteś już zdrowy". I wtedy zobaczyłam, że świat wygląda trochę inaczej. Trochę radośniej w szczegółach, może dlatego, że była wiosna i strasznie mnie cieszyły kwiatki, listki.

Potem zdecydowałam się na korektę płci. I dopiero teraz [w 2010 r.], doszło do pełniejszego coming outu.


O początkach zmian i rozpoczęciu leczenia

- Była połowa lat 80. i dostrzegłam wreszcie możliwość prawdziwego leczenia transseksualizmu, czyli korekty płci. Prof. Imieliński z dr. Stanisławem Dulką otworzyli taki ośrodek. Zgłosiłam się i po dwóch latach diagnozowania dostałam odpowiedź, że proszę bardzo, jesteś transseksualistką, jeżeli chcesz, to zmieniaj płeć. Zaczęła się euforia, wariactwo. Poczułam, że Ania może wyjść na wierzch. Byłam w manii, kupowałam ciuchy, zadbałam o paznokcie, zaczęłam wychodzić na miasto w kobiecych strojach. Przez trzy lata nasze małżeństwo było właściwie fikcją. A ja szalałam. Ujawniłam się nawet przed paroma osobami, to był mój pierwszy coming out. W końcu powiedziałam o tym żonie, chciałam wyrzucić to, co całe życie nosiłam w sobie.

Ich małżeństwo w 2007 roku zakończyło się rozwodem.

O trudnościach po zmianie płci

- Jako mężczyzna prowadziłam firmę wydawniczą, produkcji filmowej i telewizyjnej, zasiadałam w zarządach kilku większych spółek. Zapewniałam rodzinie dostatnie życie.

Po transformacji trudno wrócić do tych ról.

- Dawne kontakty przestały działać, jestem osobą z ulicy. Kiedyś, jak dzwoniłam do kolegi z prośbą o namiar na kogoś, to podawał mi komórkę i mówił: "Powołaj się na mnie". Dziś słyszę, że w internecie znajdę numer centrali, a jeśli daje komórkę, to zastrzega, żeby się nie powoływać.

O problemach transseksualistów i pracy fundacji Trans-Fuzja


- Założyliśmy fundację, żeby przekazywać wiedzę o tym wszystkim i przekonywać Polaków, że są wśród nas także osoby transseksualne, czyli takie, których płeć fizyczna nie pokrywa się z psychiczną, i że są oni normalnymi ludźmi. Trzeba ich traktować jak wszystkich, bez stereotypów i stawiania do kąta. Tymczasem jest w Polsce transfobia, gdyż postawa wobec nas to takie "fuj". Ale to zjawisko jest rzadkie, raczej dominuje - ja to nazywam - konformizm. Każdy powie, że oczywiście, mam prawo do zmiany płci. Bądź sobą, ja nic nie mam przeciwko temu itp., ale realną pomoc trudno uzyskać. Jeśli się dowiesz, że ktoś poszukuje do pracy osoby transseksualnej, to daj mi znać.

W fundacji tworzymy grupy wsparcia dla transseksualistów i ich bliskich: rodziców, żon, mężów, dziewczyn, braci. Do niedawna uważano, że transseksualiści są zboczeńcami, a nie nieszczęśnikami, którym los spłatał paskudnego figla. Stąd pomysły, by nagiąć ich psychikę do ciała, siłą woli, perswazją religijną, elektrowstrząsami. Nic z tego! Skutkiem jest tylko pogłębiająca się izolacja, poczucie niezrozumienia, nierzadko samobójstwa.

Skoro nie da się dostosować psychiki do ciała, trzeba ciało dostosować do psychiki. Ale najpierw lekarze muszą jednoznacznie stwierdzić, że mamy do czynienia z transseksualistą. Potem kuracja hormonalna, zmiana płci w sądzie, zmiana imienia, nowe dokumenty, na końcu operacja zmieniająca wygląd narządów płciowych i ewentualnie inne operacje plastyczne umożliwiające osobie transseksualnej normalne życie w otoczeniu społecznym. Żmudne, bolesne i nieodwracalne. Trzeba determinacji.

Kto odwraca głowę w Sejmie

Grodzka jest wiceprzewodniczącą klubu parlamentarnego Ruchu Palikota. Jest również wiceprzewodniczącą sejmowych komisji kultury i środków przekazu oraz sprawiedliwości i praw człowieka. Przewodniczy parlamentarnemu zespołowi zrównoważonego rozwoju społecznego - "Społeczeństwo FAIR", a w parlamentarnej grupie kobiet pełni funkcję wiceprzewodniczącej.

Przyznaje jednak, że dla niektórych posłów "jest jak z innej planety". W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" pięć miesięcy po zdobyciu mandatu poselskiego nie podała żadnych nazwisk, ale opisała, jak omija ją prezes PiS. W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" kilka tygodni po zdobyciu mandatu poselskiego nie podała żadnych nazwisk, ale opisała, jak omija ją prezes PiS.

- Jarosław Kaczyński, gdy mamy się minąć na sejmowym korytarzu, chowa głowę, pochyla się. Parę razy go mijałam, widziałam wyraźnie jego gest w przeciwną stronę, jakby się bał, że do niego podejdę. To straszne by było - podejrzewam - dla niego, bo on przecież podaje wszystkim kobietom rękę i całuje. Dlatego tak stara się chodzić, żeby mnie broń Boże nie spotkać - opowiadała.

Musi borykać się również z posłami z lewej strony sceny politycznej. W październiku 2011 r. poseł SLD Tadeusz Iwiński oświadczył np., że jest "nienaturalną kobietą".

- Kandydowałam do Sejmu po to, by oswajać ludzi z transpłciowością. Widzę, że dużo będę miała do zrobienia w tej dziedzinie. Zawsze miałam ogromny szacunek dla posła Tadeusza Iwińskiego. Tym bardziej jego wypowiedź mnie dziwi. Powinien zdawać sobie sprawę, że takie wypowiedzi krzywdzą i deprecjonują drugiego człowieka - skomentowała wówczas.

31 stycznia 2012 r. jej partia, Ruch Palikota, zgłosiła jej kandydaturę na stanowisko wicemarszałka Sejmu .


Cały tekst + materiał filmowy: http://wyborcza.pl/1,75478,13327599,Szc ... z2JZRMwk5V
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Strajku na kolei na razie nie będzie
Obrazek

Pracodawcy kolejowi przedłużyli do końca lutego obowiązywanie ulg dla kolejarzy na przejazdy pociągami. Negocjacje ze związkowcami będą więc kontynuowane. Choć dotychczasowy główny negocjator pracodawców podał się do dymisji


W zeszły piątek kolejarze przeprowadzili dwugodzinny strajk ostrzegawczy. Wystarczył, by na pół dnia sparaliżować ruch kolejowy w Polsce i doprowadzić do milionowych strat u przewoźników kolejowych. Związkowcy nie zgadzają się na nowy system naliczania ulg za przejazdy kolejowe dla kolejarzy i emerytów kolejowych, który miałby wejść w życie już od 1 lutego. Zniżka dla emerytów obniżona by została z 99 do 80 proc. i zainteresowani musieliby ją wykupić. Zniżka dla pracowników pozostałaby na poziomie 99 proc., ale obowiązywałaby w II klasie.

Kolejarze grozili strajkiem generalnym. Ale na razie do niego nie dojdzie. Bo dziś pracodawcy zgodzili się na odłożenie do końca lutego wejścia w życie nowego systemu naliczania ulg. Poinformował o tym Leszek Miętek, szef Konfederacji Kolejowych Związków Zawodowych. To oznacza, że negocjacje w sprawie ulg będą nadal trwały. Ale pracodawcy będą musieli znaleźć nowego negocjatora do rozmów ze związkowcami, bo do dymisji podał się Krzysztof Mamiński, szef Związku Pracodawców Kolejowych. - Miał o prostu dość pyskówek - mówi nasz informator.


Mediacje pomiędzy związkami zawodowymi i pracodawcami kolejowymi toczą się już od ponad miesiąca. Podczas poniedziałkowych negocjacji pracodawcy zaproponowali, że przeznaczą dodatkowe 5 mln zł na dofinansowanie wykupu uprawnień dla biedniejszych emerytów z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych. Nie zgodzili się na to jednak związkowcy argumentując, że fundusz socjalny nie służy do finansowania biletów.

źródło + materiał filmowy: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,133 ... #BoxBizTxt
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Sprawdź, co najbardziej podrożało, a za co płacimy mniej
Obrazek

W ubiegłym roku największym spadkiem cen mogliśmy się cieszyć w przypadku biletów lotniczych – wynika z danych Eurostatu, unijnego biura statystycznego. W grudniu ceny w kategorii „pasażerski transport powietrzny” były w Polsce o ponad 27 proc. niższe niż rok wcześniej.

W innych krajach unijnych takich obniżek nie było, a nie brakowało i takich rynków, gdzie ceny biletów lotniczych podrożały w skali roku o 20–30 proc. (Grecja, Finlandia, Szwecja). Nie znaczy to jednak, że Polska stała się krajem taniego latania. Ta obniżka to efekt statystyczny. Ceny biletów lotniczych u nas z miesiąca na miesiąc mocno się wahają i akurat na koniec 2012 r. przypadł jeden z takich dołków cenowych. Stąd właśnie taka zniżka w ujęciu statystycznym.

Od lat systematycznie drożeją zaś inne rodzaje transportu – widać to również w danych dotyczących tylko zeszłego roku. Stawki w „pozostałych usługach transportowych” podskoczyły o niemal 12 proc., blisko 10-proc. podwyżki dotyczyły „transportu morskiego i śródlądowego”. W najbardziej istotnej z punktu widzenia przeciętnego gospodarstwa domowego kategorii „transport drogowy” u nas w 2012 r. ceny wzrosły o 5,7 proc. Przeciętny wzrost cen we wszystkich krajach UE to 3,2 proc.

Na liście najbardziej drożejących towarów i usług w ubiegłym roku znalazł się odbiór ścieków, który podrożał o blisko 8 proc. (a od 2005 r. o ponad 70 proc.) wobec średniej unijnej na poziomie 5,3 proc. (w sześciu krajach podwyżki były większe niż u nas). Warzywa, których ceny w ubiegłym roku poszły w górę o 7,4 proc., też były jednym z najszybciej drożejących u nas produktów, ale unijna średnia przekroczyła 10 proc.

Jeśli pominąć wyjątkowe zachowanie cen biletów lotniczych, największe spadki zanotowaliśmy w przypadku sprzętu fotograficznego, audio i komputerów. Tu obniżki to stała tendencja. Za aparaty fotograficzne płacimy obecnie o 60 proc. mniej niż w 2005 r

Daleko nam jednak do tempa obniżek sprzętu elektronicznego, jaki ma miejsce w innych krajach. W Austrii tylko w ubiegłym roku telefony staniały o ponad jedną trzecią, a w Estonii o jedną czwartą. Podobna była skala przecen sprzętu foto na Wyspach Brytyjskich.

W 2012 r. nie brakowało jednak kilkudziesięcioprocentowych podwyżek cen, które najłatwiej wytłumaczyć następstwami kryzysu, np. ograniczeniem transferów budżetowych albo podnoszeniem podatków. W Grecji paliwa podrożały w minionym roku o blisko 38 proc., a ceny leków w Hiszpanii podskoczyły o niemal 53 proc. Najgorzej mają jednak bywalcy stołówek na Słowenii, którzy w grudniu ub.r. płacili o 67,4 proc. więcej niż rok wcześniej.

źródło: http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/ ... mniej.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Co za promocja! Linie lotnicze walczą o Polaków
Problemy LOT-u nie oznaczają, że Polacy nie mogą latać tanio po świecie. Na naszym niebie rozpoczęła się bitwa między dwoma bliskowschodnimi liniami lotniczymi.

Na początku roku z Warszawy zaczął latać Qatar Airlines – w plebiscytach wybierany najlepszą linią lotniczą świata. Od 6 lutego swoje połączenia uruchamia połączenia największy konkurent z nad Zatoki Perskiej – Emirates Airlines.

Z tej okazji linia lotnicza ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich przygotowała promocję. Od 31 stycznia do 5 lutego bilety na loty do 15 czerwca można kupić w bardzo atrakcyjnych cenach.

Do głównej bazy linii – Dubaju, polecimy już 1164 zł w obie strony. Wszystkie dalsze loty wymagają przesiadki w tym mieście. Dzięki promocji na rajskie Malediwy polecimy już za 1418 zł, do Pekinu za 1430 zł (dla porównania LOT oferuje to połączenie za ok. 2000 zł), do Tokio bilet kosztuje 1515 zł.

Oto wszystkie połączenia objęte promocją:

Dubaj – od 1164 zł

Więcej: http://finanse.wp.pl/kat,104126,title,C ... omosc.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze pod artykułem:
~rozowy -

tusk i tak jest dobrym politykiem -- przez 5 lat 40 milionow ludzi cieszylo sie z sukcesu --- ktorego nigdy nie bylo

-------------------------------------------------------

~zenap -

Tanie państwo pułtuska, okazało się absurdalnie drogie.


==========================
"Fakt": Tyle się zarabia w rządzie
Piątek, 1 lutego (08:03)

Średnia pensja urzędnika rządowego to ponad 6 tysięcy 800 złotych - donosi "Fakt".
Obrazek
To ponad trzy razy więcej niż mają pracownicy małych prywatnych firm i dwa razy więcej niż wynosi płaca zwykłych Polaków - komentuje tabloid.

W piątkowym wydaniu dziennika można znaleźć pełną listę wynagrodzeń w poszczególnych resortach.

Najwięcej zarabia się w Ministerstwie Spraw Zagranicznych - średnio nawet 7 tysięcy 919 złotych. Nieco mniej zarabiają urzędnicy w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego (7607 zł) i w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi (7537 zł). Najmniej zarabiają podwładni ministra zdrowia (5511 zł) oraz ministra Skarbu Państwa (5235 zł).

źródło: http://fakty.interia.pl/polska/news/fak ... ie,1889223
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz internauty:

~buuu:

Jak zwykle są dwie strony medalu. Prywatne kliniki są dobrze wyposażone, przyjazne dla pacjenta- po prostu piękne. Ich menadżerowie mają dobre wyniki finansowe, bo:
1. Wybierają pacjentów bez chorób współistniejących, a zagrażających komplikacjami
2. Zatrudniają personel na "śmieciówkach", a on się na to godzi, bo w publiczny szpital płaci za niego pełny
ZUS.
3. Wybierają tylko procedury znakomicie wycenione przez NFZ np. ostre zesp. wieńcowe, artroskopie.
Czy ktoś zna prywatną klinikę, która np. operuje dzieci z hemofilią?
Jestem zwykłym pracownikiem szpitala, ale widzę to wszystko od wielu lat. Jest to układ, którego nikt nie ma zamiaru zmieniać.

====================================
Szpitalne kukułcze jaja

Prywatne kliniki żerują na publicznych. Wybierają sobie najłatwiejszych i najtańszych w leczeniu pacjentów. Ciężej chorych odsyłają do placówek publicznych – informuje "Dziennik Gazeta Prawna".


Spoglądając na naszą nieustannie reformowaną, niedoinwestowaną służbę zdrowia, nie sposób nie zauważyć, że polski system promuje to, co prywatne. W domyśle - niskokosztowe. Niesprawiające kłopotów.

Publiczne szpitale, mające prócz zadania zarabiania pieniędzy misję leczenia każdego i za każdą cenę, wychodzą z tego starcia pokrzywdzone. Tak w kategoriach osiągniętego wyniku finansowego, jak i oceny społecznej.

Prywatne placówki często nie są przygotowane, by pomóc choremu, którego stan radykalnie się pogorszył. Niby spełniają formalne wymogi NFZ, ale tylko na papierze.

"Duży szpital publiczny, mający centrum urazowe lub szpitalny oddział ratunkowy, jest w sytuacji bez wyjścia: ma obowiązek przyjąć pacjenta, którego życie znalazło się w niebezpieczeństwie" – wyjaśnia Dariusz Timler, zastępca dyrektora ds. lecznictwa w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. Mikołaja Kopernika w Łodzi.

źródło: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/dziennik ... omosc.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Obrazek

Jak udała się restrukturyzacja Poczty Polskiej

Kiedy LOT pikuje, a PKP ledwie sapie, Poczta Polska jest jedną z nielicznych państwowych spółek, które udało się z sukcesem zrestrukturyzować za rządów PO. Cud? Nie tylko


Największy poza wojskiem i policją pracodawca w kraju, zatrudniający ok. 90 tys. osób, jeszcze kilka lat temu tracił rok w rok po 200 mln zł. W 2011 r. Poczta miała już prawie 160 mln zł na plusie. Ubiegły rok też zakończy dużym zyskiem. Audytor go dopiero liczy.

To w dużej mierze zasługa powołanego dwa lata temu zarządu, na którego czele stoi Jerzy Jóźkowiak. Ten pięćdziesięciokilkulatek o kamiennej twarzy do tej pory pracował głównie w bankach, m.in. BRE i Pekao, podobnie jak pozostali członkowie zarządu.


Zrobili to, co robi się w restrukturyzowanych firmach: ścięli koszty, wprowadzili nowe produkty. Wystarczyło.

Znikają okienka

Read more: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,133 ... z2Jkb7OGhb
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


CBŚ: trzy osoby podejrzane o wyłudzanie VAT. Zabezpieczono 100 kg złota
Obrazek

- Centralne Biuro Śledcze zatrzymało trzy osoby podejrzane o udział w zorganizowanej grupie przestępczej zajmującej się wyłudzaniem podatku VAT w ramach obrotu złotem. Funkcjonariusze CBŚ zabezpieczyli m.in. 103 kg złota w sztabach - dowiedziała się w KGP.


- Grupa pod pozorem legalnie działających firm zajmowała się wyłudzaniem podatku VAT w ramach obrotu złotem. Działania podjęte przez CBŚ wspólnie z Urzędem Kontroli Skarbowej doprowadziły do zatrzymania trzech osób; ich miejsca stałego pobytu to Niemcy i Wielka Brytania - powiedziała Grażyna Puchalska z wydziału prasowego KGP. Zatrzymania to efekt śledztwa prowadzonego przez CBŚ pod nadzorem Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.

- Postawiono im zarzuty za pranie pieniędzy oraz udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Zastosowano wobec nich policyjne dozory, zakazy opuszczania naszego kraju oraz poręczenie majątkowe na łączną kwotę 400 tysięcy złotych - powiedziała Puchalska.


Policjanci CBŚ zabezpieczyli 103 kg złota w sztabach, 18 złotych monet i sztabek o nieokreślonej wartości, 22 sztabki srebra, ponad 176 tys. euro oraz ponad 200 tys. zł. Funkcjonariusze przejęli także cztery luksusowe samochody, m.in. ferrari, porsche, oraz skuter wodny. "Łączna wartość zabezpieczonego mienia to nie mniej niż 20 milionów złotych" - powiedziała Puchalska. Jak dodała, zatrzymanym osobom grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności.

Więcej: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... BoxWiadTxt
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze internautów:

~Berserk -
"siłą naszego narodu jest wiara Chrystusowa" Rozumiem, że jak wybrałem inną drogę światopoglądową (wiara w potęgę nauki i ludzkiego umysłu) nie jestem już częścią narodu polskiego? Przykro mi z tego powodu. Uważam się mimo to za patriotę. Czy aby "zrobić dobrze" hierarchom kościoła w Polsce i stać się na nowo częścią NARODU MOJEJ OJCZYZNY muszę zacząć przyjmować sakramenty i stać się praktykującym, ale obłudnym i pełnym hipokryzji wiernym wyznawcą wiary chrystusowej...?

--------------------------------------

~olo -

w okresie XVI - XVII każdy biskup był senatorem i wiecie do czego doprowadzili - Polska znikła z mapy Europy.

=============================

24. Pielgrzymka Parlamentarzystów na Jasną Górę

Kilkudziesięciu posłów i senatorów zgromadziła w sobotę na Jasnej Górze 24. Pielgrzymka Parlamentarzystów. W słowie do polityków metropolita częstochowski abp Wacław Depo wskazał m.in. na bolesny brak szacunku dla chrześcijańskich symboli i wartości.
Obrazek
Pielgrzymka Parlamentarzystów zwyczajowo odbywa się 2 lutego - w święto Ofiarowania Pańskiego, czyli Matki Bożej Gromnicznej. Uczestniczą w niej posłowie i senatorowie różnych opcji, często z rodzinami. Wśród uczestników tegorocznego spotkania dominowali posłowie PiS; był m.in. szef klubu parlamentarnego tej partii Mariusz Błaszczak.

W homilii abp Wacław Depo odwołał się do nauk Jana Pawła II. - Błogosławiony papież uczył nas: wszelka antropologia, a więc nauka o godności człowieka, bez odniesienia do Boga jest niszczącym kłamstwem; a wówczas każdy człowiek dla siebie jest prawem i normą, co prowadzi do samopogardy, agresji i samounicestwienia - powiedział metropolita.

Więcej: http://fakty.interia.pl/polska/news/24- ... re,1889710
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Homoseksualizm był i będzie. Istnieje od zarania dziejów, podobnie jak 2 + 2 = około 4... ;-) Wszelkie protesty na nic się zdadzą. Tak jest i tak będzie, czy się to niektórym podoba, czy nie.
===================================

Komentarze internautów:

klarneta8

Moze niech opublikuja list potepiajacy bp PETZA, on tez jest z Poznania.

------------------------------

fjan

A Pawłowicz ile genów przekazała ? Gdyby były takie panie jak ta Pawłowicz to gatunek ludzki by wyginął. Całe szczęście że jest inaczej niż twierdzą ci " naukowcy ".

--------------------------

mefjusz

bezpłodność u kobiet to też anomalia! odebrać im prawa! zlikwidować podjazdy na wózki dla niepełnosprawnych! co mnie ich anomalie obchodzą! ja chcę żyć w normalnym kraju normalnych idealnie genetecznych ludzi!

------------------------------------

nomegusta

Do poznanskich naukowcow: mylicie niebo z jego odbiciem w jeziorze. Nie jest to dyskusja o homoseksualizmie, tylko o uwlaczajacym sposobie wyrazania pogladow!

======================================
Kilkuset naukowców z Poznania broni Pawłowicz. "Homoseksualizm jest anomalią"
Obrazek
Poznańscy naukowcy skupieni w Akademickim Klubie Obywatelskim im. Lecha Kaczyńskiego napisali list, w którym bronią posłanki PiS Krystyny Pawłowicz. To reakcja na list grupy innych naukowców, którzy skrytykowali Pawłowicz za to, że w ostatnich wystąpieniach przy okazji sejmowej debaty na temat związków partnerskich "swoim akademickim statusem wspierała kłamstwa na temat osób homoseksualnych i transpłciowych".
O liście AKO napisał prawicowy portal wpolityce.pl

"Akademicki Klub Obywatelski im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Poznaniu wyraża stanowczy sprzeciw wobec kolejnych działań godzących w podstawowe standardy demokracji, a także w podstawowe elementy etosu nauki. Powodem tego sprzeciwu są nagłaśniane przez niektóre media ataki na panią prof. dr hab. Krystynę Pawłowicz, za jej publicystycznie sformułowane wypowiedzi na temat roszczeń wysuwanych przez homoseksualistów i transseksualistów" - piszą sygnatariusze listu.

Więcej: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... alizm.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »



Krok w niemiecką przepaść
Rząd wraca do pomysłu określenia terminu, w jakim Polska przyjmie euro. Jednak czy warto się spieszyć?

Sprawa euro oraz ingerencji ekonomicznej w polską gospodarkę wraca w ostatnich latach jak bumerang. Poszczególne wypowiedzi ludzi władzy pokazywały, że rząd sam nie jest pewien, jak zachować się wobec dalszej integracji europejskiej. W ustach Tuska sprawa przyjęcia euro po raz pierwszy pojawiła się na początku rządów PO. W 2008 roku zapowiadał przyjęcie przez nasz kraj wspólnej waluty. Początkowo datą finalizacji procesu integracji miał być 2011 rok. Jednak w 2010 roku zmienił już ton, wskazując m.in. w rozmowie z jedną z niemieckich gazet, że euro przyjmiemy, gdy spełnimy kryteria. Ta huśtawka nastrojów i deklaracji wynikała m.in. ze zmieniającej się koniunktury gospodarczej na świecie. Pokazuje ona jednak, jak dalece niepoważne jest podejście rządu do tak ważnej dla Polski sprawy, jak przyjęcie wspólnej waluty.

Więcej: http://waluty.onet.pl/krok-w-niemiecka- ... rasa-detal
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Klimatyczne podchody
To, co wydarzy się w najbliższych tygodniach w Brukseli, może być z punktu widzenia Polski niezwykle ważne

Już za kilka dni kolejny szczyt, na którym ma zapaść decyzja o następnym wieloletnim unijnym budżecie. Jak najszybciej musi też zostać wyjaśniona gorąco ostatnio komentowana sprawa zamrożenia 3,5 mld złotych dotacji na drogi. Na przełomie lutego i marca prawdopodobnie okaże się zaś, czy przejdzie – i w jakiej postaci 
– propozycja Komisji Europejskiej „ręcznego sterowania" Europejskim Systemem Handlu Emisjami, która ma na celu sztuczne podniesienie cen praw do emisji dwutlenku węgla.

(...) Przy każdej okazji trzeba przypominać, jak ogromnymi kosztami obciąży polską, ale i europejską gospodarkę zapisanie w pakiecie klimatycznym zwiększenia redukcji CO2 do 2020 roku z 20 do 30 procent. Jak odbije się na konkurencyjności europejskiego przemysłu, już dziś stojącego często na przegranej pozycji wobec firm ulokowanych w innych częściach świata. I jak małe znaczenie dla zmian klimatu będzie miała unijna krucjata bez porozumienia w tej sprawie z Chinami, Indiami, USA czy Brazylią (kraje UE odpowiadają za niewiele ponad 10 proc. światowej emisji). (...)

Więcej: http://www.ekonomia24.pl/artykul/775542 ... chody.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Polski alkohol podbija świat

Stany Zjednoczone i Francja to stale utrzymujące się zagraniczne rynki zbytu polskich napojów spirytusowych. Choć rynek nieco spowolnił, eksport polskich trunków nadal utrzymuje się na wysokim poziomie.


Przemysł spirytusowy stanowi ważną gałąź polskiej gospodarki, odpowiadając za ok. 93000 miejsc pracy, blisko 10 mld zł wpływów budżetowych pochodzących z akcyzy i podatku VAT. Spory udział w tych zyskach ma eksport polskiego alkoholu. Trunki z naszego kraju są rozpoznawalne na całym świecie, a ich amatorów szukać trzeba nie tylko w Europie, ale także Meksyku, Wielkiej Brytanii czy Kanadzie. Jednak niezmiennie najbardziej zainteresowane polskimi trunkami są Stany Zjednoczone i Francja, które są ich największymi odbiorcami. Na rynek francuski w 2011 r. trafiło ponad 60% napojów wysłanych na rynek unijny. Warto jednak dodać, że Francja jest w dużej mierze reeksporterem sprowadzanych przez siebie produktów. Ważne kierunki eksportu napojów spirytusowych to także Węgry, Niemcy, Włochy, Bułgaria oraz Kanada – mówi Leszek Wiwała, prezes Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy. Największy udział w eksporcie napojów spirytusowych, bo ponad 80% ma wódka czysta. Drugą pozycję stanowią likiery i wódki smakowe, których udział systematycznie rośnie i obecnie wynosi ok. 18% wartości eksportu napojów spirytusowych. Zagraniczne rynki zainteresowane są jednak nie tylko wódką.

Eksport rośnie w siłę

Więcej: http://biznes.onet.pl/polski-alkohol-po ... lizy-detal
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Miller: Tusk musi udowodnić, że nadal jest samcem alfa
Dziś w PO jest o jednego samca alfa za dużo. W sporze z Gowinem ucierpiała pozycja Donalda Tuska. Premier zrobi wszystko, żeby dać opinii publicznej sygnał, kto w tym rządzie jest samcem alfa - uważa gość Przesłuchania w RMF FM, były premier Leszek Miller. - Jedyną szansą Tuska na odzyskanie pozycji jest doprowadzenie do ponownego głosowania nad projektami ustawy o związkach partnerskich. Przed debatą musi porozmawiać z konserwatystami PO i przedstawić im instrumenty wyrafinowanego nacisku, a kiedy będą głosować tak jak trzeba, popatrzeć na Gowina i powiedzieć: I co? I kto tu rządzi? - radzi Miller w RMF FM.

Więcej: http://fakty.interia.pl/tylko_u_nas/new ... fa,1889677
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  Bing [Bot]  »  2 gości

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM