Komentarze pod artykułem:
moskwasadowa
Pani Anno, gdybym mógł zaglosowac w sejmie, to na pewno na Panią. I nie tylko dlatego, że "na przekór" paniom i panom Pawłowicz, ale po prostu cenię Panią za odwagę bycia sobą. Nie każdy to umie:-)
----------------------------------------------
atena-30
Ja tez Pania podziwiam, Pani Anno. Za odwage, kulture osobista i godnosc, z jaka stawia Pani czola tym wszystkim ignorantom. Pozdrawiam i zycze powodzenia w kazdej z pelnionych przez Pania funkcji.
--------------------------------
6.smiech
Z calego serca popieram jej kandydature i decyzje Palikota. Czas skonczyc z tym polskim ciemnogrodem
i tyrania kosciola, ze o pisszambie juz nie wspomne.
=====================================
Szczęśliwa i wolna - jak Krzysztof stał się Anną Grodzką, kandydatką na wicemarszałek Sejmu
Anna Grodzka, posłanka Ruchu Palikota, dostała oficjalne poparcie swojej partii na stanowisko wicemarszałka Sejmu. Jest jedyną posłanką, która urodziła się w ciele mężczyzny. Tak opisywała swoje życie w wywiadach z "Gazetą Wyborczą".
Urodziła się w 1954 roku jako Krzysztof. Dopiero po latach - gdy rozpoczęła starania o zmianę płci - odkryła, że była dzieckiem adoptowanym. Do 2007 r., jako mężczyzna, był żonaty. Z tego związku ma syna, który dziś ma 30 lat. Fizyczny i prawny proces zmiany płci przeprowadziła jednak dopiero po rozwodzie i uzyskaniu dojrzałości przez syna.
Formalnie procedury zakończyły się w 2010 r., a stacja telewizyjna HBO, która towarzyszyła Grodzkiej w procesie zmiany płci (operację przeprowadzono w Bangkoku), przygotowała na ten temat film dokumentalny "Trans-akcja".
"Nigdy nie czułam się tak szczęśliwa i wolna"
- tak mówiła po coming oucie.
Anna Grodzka z wykształcenia jest psychologiem klinicznym (po Uniwersytecie Warszawskim), przez ponad 30 lat prowadziła biznes wydawniczy, poligraficzny, reklamowy i filmowy.
Działała w Zrzeszeniu Studentów Polskich, Socjaldemokracji RP i warszawskim Sojuszu Lewicy Demokratycznej, który wykluczył ją z szeregów partii po tym, jak w wyborach parlamentarnych w 2011 r. wystartowała z pierwszego miejsca listy wyborczej Ruchu Palikota w okręgu krakowskim. Zdobyła tam jednak 19451 głosów i została pierwszą w Polsce i Europie osobą publicznie ujawniającą swój transseksualizm, którą wybrano do parlamentu na szczeblu krajowym.
W 2008 roku założyła fundację Trans-Fuzja, wspierającą osoby transpłciowe i ich rodziny oraz zabiegającą o tolerancję wobec transseksualizmu. W 2010 roku zakończyła proces zmiany płci. Jeszcze przed otrzymaniem nowego dowodu osobistego opowiadała w rozmowie z Piotrem Pacewiczem , która ukazała się w "Wysokich Obcasach" ("Skazana na płeć", nr 15 [568] z 10 kwietnia 2010 r.).
Mówiła m.in., co czuje po zmianie płci, jak wyglądało jej życie, jak na fizyczną przemianę z Krzysztofa w Annę zareagowała najbliższa rodzina:
O reakcji najbliższych na zmianę płci
- Syn mnie zaakceptował. Zawsze starałam się tak dbać o jego wychowanie, żeby był otwarty na wszystko, co się nam może zdarzyć, na innych ludzi, na odmienność. Gdy się rozwodziłyśmy z żoną, miał już 23 lata. Był po prostu dojrzałym człowiekiem.
Jest ze mną emocjonalnie. Potrafi to pogodzić z bliskim kontaktem także z mamą. Bo my się z żoną już nie kontaktujemy - mówiła.
- Moim potwornym błędem było, że ja jej nic nie powiedziałam [że jest transseksualistką] - ani jak się zakochaliśmy, ani jak byliśmy w narzeczeństwie, ani gdy braliśmy ślub. Nie powiedziałam, bo wiedziałam, że mam do wyboru albo miłość, albo prawdę. Wybrałam miłość.
O mamie i rodzicach adopcyjnych
Gdy Grodzka rozpoczęła starania o zmianę płci, okazało się, że była dzieckiem adoptowanym. Jeszcze przed zmianą płci, jako Krzyś, odnalazła matkę biologiczną, rodzinę, którą założyła i opowiedziała im swoją historię.
- Ta starsza pani przyjęła to, jak najlepiej można, bardzo chciała mnie zaakceptować, skoro już mnie odzyskała, wykazała się troską. Powtarzała: "Niech będzie tak, jak chcesz, żebyś tylko była szczęśliwa".
Dziś mama mówi do mnie "Aniu" i jestem jej czwartą córką. Zyskałam wspaniałą rodzinę, siostry, mamę. I tatę poniekąd. Naprawdę jestem szczęśliwa.
Mama [adopcyjna] umarła wiele lat wcześniej, gdy miałam ledwie 22 lata, tata przeżył 93 lata, ożenił się drugi raz. Na koniec życia mieszkał ze mną i z żoną, opiekowałyśmy się nim.
O trudnej roli ojca
- Bartek urodził się w 1984 roku. To była wielka radość dla nas obojga. Kiedy żona wyjeżdżała, dziecko potrafiło płakać w nocy zasikane po szyję, a ja spałam jak zabita. Takie opowieści pokutowały w rodzinie latami. Zgodnie z najbardziej antymęskim stereotypem. To było takie dorabianie mi gęby. Raz czy dwa zaspałam, ale czułam, że jestem z tym dzieckiem tak blisko, jak tylko można. Zazdrościłam żonie, że to ona jest matką Bartusia. Że karmi, że się wszystkim zajmuje. Zostałam zepchnięta na margines, tak jak zwykle robi się facetom. Wszystko, na co możesz liczyć, to, proszę bardzo, dziecko nakarmione, ubrane, buzia posmarowana kremem, to teraz weź wózek i idź na spacer. Tylko uważaj, żeby go nie przeziębić, i wracaj szybko, bo ja ugotuję pyszną zupkę.
Gdy urodził się Bartek, nasze małżeństwo zaczęło się zresztą psuć, bo żona skoncentrowała się wyłącznie na dziecku. Poczułam się znów samotna i zwątpiłam, czy ja w ogóle dam radę i czy w ogóle się w tej męskiej roli wyrobię.
O męskim ciele, które przeszkadza
Kiedy zorientowała się, że męskie ciało jej nie odpowiada?
- Kiedy zaczęłam dojrzewać. Wcześniej nie pasowała mi tylko rola społeczna. Od kiedy pamiętam, chciałam się bawić z dziewczynkami, a nie z chłopcami. Chciałam bliskiego, emocjonalnego kontaktu, nie znosiłam tej chłopięcej agresji, rywalizacji, przedrzeźniania, kpin. Czułam się jak dziewczynka, ale nie uważałam się za dziewczynkę. Moje ciało zaczęło mi przeszkadzać, kiedy koleżankom wyrosły piersi, stawały się dziewczynami, kobietami, a ja porastałam włosami. Stresowało mnie, że moje ciało zmienia się w drugą stronę.
Doszło do mnie, że urodziłam się w nieprawidłowym ciele. Na początku szkoły średniej znalazłam w domu "Seksuologię kliniczną" Tadeusza Bilikiewicza i Kazimierza Imielińskiego. Nie było tam pojęcia "transseksualizm", ale wśród zboczeń odszukałam "transwestytyzm". Wydał mi się podobny do tego, co się ze mną dzieje.
Próbowałam jednak żyć tak, żeby nie bolało. Mój świat się podzielił. W tajemnicy myślałam o sobie per Ania, ale uczyłam się być chłopakiem, bo tak było trzeba, nawet się zapisałam na koszykówkę. Starałam się polubić to, co oni lubią, odnaleźć się w miejscach, gdzie oni chodzą.
O zabijaniu w sobie kobiety i wyleczeniu raka
- Udawało się przez wiele, wiele lat. Z jednej strony był to piękny okres. Było nam dobrze z żoną, rozkręcałam biznes, syn dorastał. Żyłam jak facet. Ale zabijanie kobiety to była codzienna walka ze sobą. Dręczyło poczucie, że marnuję życie. Pracowałam jak szalona i wtedy wszystko jakoś szło, tak bardzo nie bolało, ale jak tylko był moment wytchnienia, to wpadałam w depresję albo zaczynałam transować - okazywać światu inną płeć. Żona znajdowała jakieś babskie ciuchy czy kosmetyki i była afera. W pewnym momencie upadł mi duży biznes, a potem, w 2003 roku, ciężko zachorowałam. Miałam raka nerki.
Uratowała mnie szybka operacja, którą doradził mi Krzysztof Kolberger. Gdy wychodziłam, lekarz powiedział: "No, jesteś już zdrowy". I wtedy zobaczyłam, że świat wygląda trochę inaczej. Trochę radośniej w szczegółach, może dlatego, że była wiosna i strasznie mnie cieszyły kwiatki, listki.
Potem zdecydowałam się na korektę płci. I dopiero teraz [w 2010 r.], doszło do pełniejszego coming outu.
O początkach zmian i rozpoczęciu leczenia
- Była połowa lat 80. i dostrzegłam wreszcie możliwość prawdziwego leczenia transseksualizmu, czyli korekty płci. Prof. Imieliński z dr. Stanisławem Dulką otworzyli taki ośrodek. Zgłosiłam się i po dwóch latach diagnozowania dostałam odpowiedź, że proszę bardzo, jesteś transseksualistką, jeżeli chcesz, to zmieniaj płeć. Zaczęła się euforia, wariactwo. Poczułam, że Ania może wyjść na wierzch. Byłam w manii, kupowałam ciuchy, zadbałam o paznokcie, zaczęłam wychodzić na miasto w kobiecych strojach. Przez trzy lata nasze małżeństwo było właściwie fikcją. A ja szalałam. Ujawniłam się nawet przed paroma osobami, to był mój pierwszy coming out. W końcu powiedziałam o tym żonie, chciałam wyrzucić to, co całe życie nosiłam w sobie.
Ich małżeństwo w 2007 roku zakończyło się rozwodem.
O trudnościach po zmianie płci
- Jako mężczyzna prowadziłam firmę wydawniczą, produkcji filmowej i telewizyjnej, zasiadałam w zarządach kilku większych spółek. Zapewniałam rodzinie dostatnie życie.
Po transformacji trudno wrócić do tych ról.
- Dawne kontakty przestały działać, jestem osobą z ulicy. Kiedyś, jak dzwoniłam do kolegi z prośbą o namiar na kogoś, to podawał mi komórkę i mówił: "Powołaj się na mnie". Dziś słyszę, że w internecie znajdę numer centrali, a jeśli daje komórkę, to zastrzega, żeby się nie powoływać.
O problemach transseksualistów i pracy fundacji Trans-Fuzja
- Założyliśmy fundację, żeby przekazywać wiedzę o tym wszystkim i przekonywać Polaków, że są wśród nas także osoby transseksualne, czyli takie, których płeć fizyczna nie pokrywa się z psychiczną, i że są oni normalnymi ludźmi. Trzeba ich traktować jak wszystkich, bez stereotypów i stawiania do kąta. Tymczasem jest w Polsce transfobia, gdyż postawa wobec nas to takie "fuj". Ale to zjawisko jest rzadkie, raczej dominuje - ja to nazywam - konformizm. Każdy powie, że oczywiście, mam prawo do zmiany płci. Bądź sobą, ja nic nie mam przeciwko temu itp., ale realną pomoc trudno uzyskać. Jeśli się dowiesz, że ktoś poszukuje do pracy osoby transseksualnej, to daj mi znać.
W fundacji tworzymy grupy wsparcia dla transseksualistów i ich bliskich: rodziców, żon, mężów, dziewczyn, braci. Do niedawna uważano, że transseksualiści są zboczeńcami, a nie nieszczęśnikami, którym los spłatał paskudnego figla. Stąd pomysły, by nagiąć ich psychikę do ciała, siłą woli, perswazją religijną, elektrowstrząsami. Nic z tego! Skutkiem jest tylko pogłębiająca się izolacja, poczucie niezrozumienia, nierzadko samobójstwa.
Skoro nie da się dostosować psychiki do ciała, trzeba ciało dostosować do psychiki. Ale najpierw lekarze muszą jednoznacznie stwierdzić, że mamy do czynienia z transseksualistą. Potem kuracja hormonalna, zmiana płci w sądzie, zmiana imienia, nowe dokumenty, na końcu operacja zmieniająca wygląd narządów płciowych i ewentualnie inne operacje plastyczne umożliwiające osobie transseksualnej normalne życie w otoczeniu społecznym. Żmudne, bolesne i nieodwracalne. Trzeba determinacji.
Kto odwraca głowę w Sejmie
Grodzka jest wiceprzewodniczącą klubu parlamentarnego Ruchu Palikota. Jest również wiceprzewodniczącą sejmowych komisji kultury i środków przekazu oraz sprawiedliwości i praw człowieka. Przewodniczy parlamentarnemu zespołowi zrównoważonego rozwoju społecznego - "Społeczeństwo FAIR", a w parlamentarnej grupie kobiet pełni funkcję wiceprzewodniczącej.
Przyznaje jednak, że dla niektórych posłów "jest jak z innej planety". W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" pięć miesięcy po zdobyciu mandatu poselskiego nie podała żadnych nazwisk, ale opisała, jak omija ją prezes PiS. W rozmowie z "Gazetą Wyborczą" kilka tygodni po zdobyciu mandatu poselskiego nie podała żadnych nazwisk, ale opisała, jak omija ją prezes PiS.
- Jarosław Kaczyński, gdy mamy się minąć na sejmowym korytarzu, chowa głowę, pochyla się. Parę razy go mijałam, widziałam wyraźnie jego gest w przeciwną stronę, jakby się bał, że do niego podejdę. To straszne by było - podejrzewam - dla niego, bo on przecież podaje wszystkim kobietom rękę i całuje. Dlatego tak stara się chodzić, żeby mnie broń Boże nie spotkać - opowiadała.
Musi borykać się również z posłami z lewej strony sceny politycznej. W październiku 2011 r. poseł SLD Tadeusz Iwiński oświadczył np., że jest "nienaturalną kobietą".
- Kandydowałam do Sejmu po to, by oswajać ludzi z transpłciowością. Widzę, że dużo będę miała do zrobienia w tej dziedzinie. Zawsze miałam ogromny szacunek dla posła Tadeusza Iwińskiego. Tym bardziej jego wypowiedź mnie dziwi. Powinien zdawać sobie sprawę, że takie wypowiedzi krzywdzą i deprecjonują drugiego człowieka - skomentowała wówczas.
31 stycznia 2012 r. jej partia, Ruch Palikota, zgłosiła jej kandydaturę na stanowisko wicemarszałka Sejmu .
Cały tekst + materiał filmowy:
http://wyborcza.pl/1,75478,13327599,Szc ... z2JZRMwk5V