W obecnej kadencji parlamentu powstały aż 104 różne zespoły. Dla porównania - przez 4 lata ubiegłej takich grup utworzono zaledwie 65.
Każda z nich zrzesza od kilku do ponad stu posłów i senatorów, więc nietrudno się domyśleć, że parlamentarzyści działają w kilku na raz. Rekordzistami są Michał Szczerba z PO i Jan Dziedziczak z PiSu, którzy przynależą aż do 9, możemy się tylko domyślać, jak prężna musi być ich działalność.
Pełną listę zespołów możecie podziwiać na stronie internetowej Sejmu, a oto nasz wybór tych najdziwniejszych.
Parlamentarny Zespół Brydża Sportowego - oficjalnie zajmuje się promocją brydża i "propagowaniem rywalizacji sportowej w brydżu sportowym w obrębie parlamentu polskiego i w kontaktach z parlamentami innych krajów". Chyba nie musimy tłumaczyć, co to w praktyce oznacza. Brydżystów jest zaledwie ośmiu, ale mimo to jest to zespół prawdziwie ponadpartyjny. Zrzesza przedstawicieli PO, PiS, SLD i PSL.
Parlamentarny Zespół ds. Piastówanio Ślónskij Godki - jego nazwa zdecydowanie rzuca się w oczy. W jego skład wchodzi 17 posłów w przeważającej mierze z Platformy Obywatelskiej. Jak nietrudno się domyśleć, celem grupy jest ochrona gwary śląskiej.
Parlamentarny Zespół ds. Promocji Badmintona - zespołów o tematyce sportowej jest kilka, ale ten podoba nam się najbardziej. W końcu ile można słuchać o "harataniu w gałę". Innymi sportami promowanymi przez osobne zespoły są żużel i szachy.
Parlamentarny Zespół ds. przywrócenia ekspresowych i pośpiesznych połączeń pasażerskich na trasie Jelenia Góra, Wrocław, Opole, Częstochowa, Warszawa poprzez CMK - zespół o najbardziej ujmującej nazwie, która w sumie wszystko tłumaczy. Ma aż 46 członków i w przeciwieństwie do większości zbiera się dość regularnie, do tej pory aż 4 razy.
Parlamentarny Zespół ds. Wędkarstwa - Wędkarzy w Sejmie jest 13, większość z SLD. Jest to jedyny zespół, w którym zasiada przewodniczący Sojuszu Leszek Miller. Wyobrażenie sobie, jak przechwala się "taaaaaką rybą" nie nastręcza trudności.
Parlamentarny Zespół Profesorów - zespół prawdziwie elitarny, zrzesza 13 najlepiej wykształconych parlamentarzystów. Oficjalnie mają działać na rzecz polskiej nauki, ale jak do tej pory zebrali się zaledwie raz. Czyżby ta pierwsza dyskusja była zbyt burzliwa?
Poselski Zespół Strażaków- to wbrew pozorom niezwykle potężny zespół. Ma aż 114 członków, a jego zarząd liczy 12 osób. Podejrzewamy, że nie wszyscy z nich byli wcześniej prawdziwymi strażakami, ale i tak wydaje nam się, że dzięki nim Sejm powinien przetrwać każdy pożar.
Parlamentarny Zespół Miłośników Motocykli i Samochodów - składa się z 15 posłów PO i Marka Gosa z PSL. Niestety zespół nie uchwalił statutu więc trudno nam jednoznacznie ocenić, co dokładnie jego członkowie robią. Tym bardziej, że sportami motorowymi zajmuje się zupełnie inny zespół. W kontrze do PZMMiS działa prężna (aż pięć spotkań) Parlamentarna Grupa Rowerowa. Co ciekawe poseł Grzegorz Raniewicz działa w obu zespołach.
Parlamentarny Zespół ds. Wyścigów Konnych i Jeździectwa - były samochody, były rowery, to dlaczego by nie zacząć przemieszczać się konno? Niezbyt zaskakująca ciekawostka - w tej grupie także działa Grzegorz Raniewicz.
Po zaprezentowaniu tej listy, nie zostaje już, jak tylko pochylić się z zadumą nad niezwykłą pracowitością naszych posłów i senatorów. Niestety nie wszystkim ta niebywała chęć parlamentarzystów do zrzeszania się przypadła do gustu. Marek Borowski, były marszałek Sejmu, skomentował ten fenomen w wywiadzie dla TVP Info.
Z kadencji na kadencję coraz więcej posłów zauważa, że jest to świetny sposób, by zaimponować wyborcom. (...) Liczba zespołów sprawia wrażenie nadzwyczajnej aktywności, której w rzeczywistości nie ma.
Pan marszałek nie pomyślał, że posłom być może najzwyczajniej w świecie się nudzi?
źródło: http://deser.pl/deser/1,111858,13064297 ... y.html#Cuk




