Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Jarosław Kaczyński dla "Wprost": Tusk musiał wiedzieć wcześniej o aferze Amber Gold

- Nic o Amber Gold przed wybuchem afery nie wiedziałem – przyznał w rozmowie z tygodnikiem "Wprost" Jarosław Kaczyński. Prezes PiS podkreślił jednak, że o wszystkim musiał wiedzieć premier Donald Tusk. – Zresztą pośrednio przyznał to jego syn, który powiedział, że ojciec go ostrzegał przed pracą w OLT – zaznaczył. Jego zdaniem w "normalnie funkcjonującej demokracji" premier musiałby się podać do dymisji.

- W sprawie Amber Gold za dużo jest przypadków i dziwnych zbiegów okoliczności. Dlaczego szef Amber Gold był bezkarny? Wiemy, że kolejni sędziowie i prokuratorzy zawodzili. Ale musiała być jakaś przyczyna ich zaniechań. Nie da się uciec dziś od poczucia, że nad Amber Gold i jej szefem był rozpięty szeroki parasol ochronny – powiedział Jarosław Kaczyński.

Jego zdaniem zatrudnienie przez Marcina P. syna Donalda Tuska, jak i wyłożenie pieniędzy na film o Lechu Wałęsie, były elementami budowania osłony politycznej. – Ale ci, którzy dają się tak wykorzystywać, ponoszą za to odpowiedzialność także polityczną. W normalnie funkcjonującej demokracji taki konflikt interesu niewątpliwie zmusiłby premiera do dymisji – przyznał.


Według rozmówcy tygodnika "Wprost" "Tusk w sprawie Amber Gold chce zrobić z Andrzeja Seremeta kozła ofiarnego". Jak stwierdził, to błąd, że prokuratorem generalnym nie jest minister sprawiedliwości. – Od początku byliśmy przeciwni rozdziałowi tych funkcji. PO przeforsowała ten pomysł i dziś obywatele boleśnie odczuwają tę decyzję – powiedział.

Komentując jesienną ofensywę legislacyjną Jarosław Kaczyński stwierdził, że PiS chce pokazać społeczeństwu, że wciąż jest alternatywą dla rządów Donalda Tuska. – Uważamy też, że naszym obowiązkiem jest próba zmiany tego rządu – zaznaczył. Według niego najoryginalniejszym pomysłem byłoby utworzenie rządu pozaparlamentarnego.

Więcej na ten temat w tygodniku "Wprost".

źródło: http://wiadomosci.onet.pl/amber-gold,5235082,temat.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komorowski utopił w piramidzie finansowej 500 000 zł!
Łatwo jest szydzić z „naiwnych emerytów”, którzy zaufali znanej na całą Polskę firmie i stracili w Amber Gold swoje oszczędności. Ale i tęgie głowy dają się nabić w butelkę oszustom finansowym – nawet głowa państwa

Politycy PiS wytykają prezydentowi, że utopił pół miliona złotych w piramidzie finansowej. Bronisław Komorowski (60 l.) sam się do tego przyznał. A było to jeszcze zanim cała Polska usłyszał o Amber Gold. W piramidę ówczesny wiceminister obrony zainwestował niebagatelne pieniądze – ćwierć miliona niemieckich marek, czyli w przeliczeniu około 500 tysięcy obecnych złotych: – Pożyczyłem pieniądze od rodziny i powierzyłem panu Rayzacherowi, który je umieścił w jakiejś piramidzie – wyznał prezydent w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”. Pieniędzy nigdy nie odzyskał.

Wpadkę przypomnieli prezydentowi politycy PiS: – Okazuje się, że na początku lat dziewięćdziesiątych głowa rodziny, ojciec pięciorga dzieci, ówczesny wiceminister obrony, potem minister, potem Marszałek Sejmu i wreszcie Prezydent Najjaśniejszej Rzeczypospolitej – wtopił w piramidę finansową ponad ćwierć miliona marek niemieckich! I to żeby jeszcze swoich, zarobionych na udzielaniu młodzieży lekcji historii – gdzie tam! Od rodziny biedaczysko pożyczyło i w zębach zaniosło oszustowi – szydzi z prezydenta Janusz Wojciechowski z PiS. – Takiej to tęgiej Głowie Państwa szanowni wyborcy powierzyli odpowiedzialność za losy Ukochanej Ojczyzny – konkluduje europoseł.

Niestety finał nieudanej prezydenckiej inwestycji nie jest pocieszający dla oszukanych przez Amber Gold. Pieniądze utopione w niemieckiej piramidzie przepadły raz na zawsze. A proces oszusta, który naciął wielu ludzi w tym naszego prezydenta, ciągnął się przez 17 lat. Nie wytrzymał tego nawet oskarżony. Zniecierpliwiony zaproponował, że sam dobrowolnie podda się niezbyt surowej karze.

źródło: http://finanse.wp.pl/kat,134314,title,K ... omosc.html
Obrazek
Freetekk
Freetekk

Post autor: Freetekk »

Idealne PIS-iory potrafią tylko wytykać ludziom błędy i tworzyć kolejne teorie spiskowe. Aż mdłości biorą...chory kraj-chorzy politycy
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Oświadczenia majątkowe: czterystu posłów nie ma nic
Obrazek

Jest w Polsce przepis brzmiący groźnie, bo obwarowany sankcją trzech lat więzienia, a zarazem martwy

To nakaz ujawnienia przez posłów "składników mienia ruchomego" o wartości powyżej 10 tys. zł zapisany w rubryce X składanego co roku oświadczenia majątkowego.

Kara owych trzech lat więzienia grozi za "zeznanie nieprawdy lub zatajenie prawdy".


Tylko auta i traktory

Co to jest mienie ruchome? Poza samochodami, maszynami rolniczymi także książki, obrazy, meble, biżuteria, sprzęt elektroniczny, numizmaty itp. Wszystko po to, żeby wyborcy wiedzieli, czy majątek posła nie rośnie szybciej, niżby wynikało z tego, ile zarabia.

Przeczytałem 460 oświadczeń majątkowych i zaskoczyło mnie, gdy okazało się, że grubo ponad 400 posłów deklaruje, że - ewentualnie poza samochodami i traktorami - nie ma nic.

Sprzętu elektronicznego za ponad 10 tys zł nie ma w Sejmie nikt. Biżuterię - jedna posłanka. Ujawniła się jedna właścicielka fortepianu i kilku numizmatyków.

Minister finansów Jan Vincent Rostowski wpisał "liczne cenne pamiątki rodzinne", Ryszard Kalisz (SLD) - "zegarek i wyposażenie mieszkania", a Małgorzata Kidawa Błońska z PO - "pamiątki rodzinne". Minister kultury Bogdan Zdrojewski napisał w tej rubryce "inne o wartości 150 tys. zł", a kilkoro posłów (Arkady Fiedler z PO, Piotr Babinetz, Anna Fotyga, Marek Kuchciński, Andrzej Jaworski, Maciej Łopiński - wszyscy z PiS) wpisało tam swe księgozbiory.

- Kolekcjonuję książki, mam ich parę tysięcy. Traktuję je jako pewną całość, dlatego wpisałem je do oświadczenia - mówi "Gazecie" Jaworski.

Rekordowo wielką biblioteką - wartą prawie pół miliona zł - oraz kolekcją mebli za 3 mln zł pochwalił się Janusz Palikot. Jeden z posłów jego partii wpisał z kolei zestaw mebli kawiarnianych i ekspresy do kawy.

I to niemal wszystko. Inteligent z Żoliborza Jarosław Kaczyński cennej biblioteki najwyraźniej nie ma. Pasjonujący się historią Donald Tusk - podobnie.

Liczyć razem czy osobno

Szef MSZ Radosław Sikorski ma dom - pałacyk w gruncie rzeczy - o powierzchni 800 m kw. i mieszkanie 170 m kw., ale niczego o wartości powyżej 10 tys. zł (poza dwoma samochodami i motocyklem).

- Ja oczywiście mam książki, wraz z żoną dostajemy od dwudziestu lat egzemplarze do recenzji, sporo też dokupujemy, ale rozumiem ten przepis tak, że chodzi o wartość każdego przedmiotu z osobna, a nie łącznie - uważa Sikorski. - A sam przepis jest słuszny, dzięki maksymalnej przejrzystości klasa polityczna w Polsce jest jedną z najmniej skorumpowanych na świecie.

Spory, bo prawie 400-metrowy dom ma Dariusz Rosati z PO, były szef MSZ. W rubryce o mieniu ruchomym - też tylko samochody. - Książek mam dużo, ale nigdy nie myślałem, żeby jakoś oszacować ich wartość i wpisać do rubryki, nie wiem też, jak liczyć wartość mebli - mówi "Gazecie". Nie jest moim jedynym rozmówcą, który uważa, że ten przepis należałoby jakoś poprawić.

- Mam trzy biblioteki, ale nigdy nie traktowałem książek jako czegoś o wartości materialnej - mówi szef klubu PO Rafał Grupiński. - Ten przepis jest dziwny. Kwota 10 tys. jest niewielka, byle grafika wystawiona na aukcję charytatywną może osiągnąć taką wartość. Ujawnianie konkretnych składników majątku to przewodnik dla złodziei. Można rozważyć pewne zmiany: podnieść tę kwotę albo ograniczyć obowiązek do wpisywania rzeczy, które dostało się lub kupiło w trakcie pełnienia obowiązków poselskich.

- Nie wiem, może mam meble warte powyżej 10 tys. zł. Książek też mam dużo, ale ile one są warte, nie mam pojęcia - słyszę od wiceszefa PiS Adama Lipińskiego. - Ale te oświadczenia majątkowe w ogóle są wadliwe. Sądzę, że wielu z nas ma opory przed ujawnianiem, ile mają na koncie, bo to informacja dla ewentualnych szantażystów, a z drugiej strony tych oświadczeń nikt porządnie nie kontroluje. Krążył nawet dowcip "kupię mieszkanie od posła w cenie z oświadczenia majątkowego", bo politycy wpisywali wartość nieruchomości np. sprzed 15 lat. Oświadczenia mogłyby być niejawne, ale za to kontrolowane.

CBA ma kłopot

Prawdziwość oświadczeń majątkowych kontroluje Centralne Biuro Antykorupcyjne, ale nawet jego rzecznik przyznaje, że jest z tym kłopot.

- Możliwość weryfikacji przez funkcjonariuszy CBA posiadania przez posłów składników mienia ruchomego typu meble czy też sprzęt elektroniczny pozostaje ograniczona - mówi Jacek Dobrzyński. CBA podziela zresztą wątpliwości posłów, jak interpretować przepis: czy jeśli np. poseł ma trzy telewizory po 7 tys. zł, to powinien wpisać je do oświadczenia - bo łącznie są warte 21 tys., czy potraktować je osobno i pominąć?

- Zapis pkt X formularza oświadczenia nie precyzuje, czy w przypadku np. sprzętu elektronicznego należy deklarować poszczególne jego składniki łącznie, czy też rozdzielnie. Konstrukcja formularza pozostawia wątpliwości interpretacyjne - zaznacza Dobrzyński.

Rzecznik CBA przypomina też, że już od "przeszło dwóch lat trwają prace nad ujednoliceniem, jak również doprecyzowaniem zapisów formularzy oświadczeń o stanie majątkowym. Celem zmian jest doprecyzowanie informacji, jakie należy zawrzeć w oświadczeniu, aby wyeliminować wątpliwości co do zakresu tych informacji, wprowadzić jednolite, przejrzyste i niebudzące wątpliwości interpretacyjne zasady ich wypełniania".

Innymi słowy, dziś jest z tym nie najlepiej. - Tak naprawdę nie da się sprawdzić prawdziwości oświadczenia majątkowego. CBA nie będzie przecież robiło u posłów rewizji. Może czasem pomagają np. donosy byłej żony, ale generalnie poseł, który ma złote monety i ich nie ujawnia, jest bezpieczny - usłyszałem w Kancelarii Sejmu.

Dzwonię do ministra sprawiedliwości i gustującego w książkach rektora wyższej uczelni Jarosława Gowina. W rubryce o rzeczach ruchomych wpisał po prostu "nie dotyczy".

- Nigdy nie obliczałem wartości mojego księgozbioru, mam ważniejsze rzeczy do zrobienia. To kolejny dowód, że prawo należy przeglądać pod kątem istnienia martwych przepisów - mówi Gowin.


Więcej... http://wyborcza.pl/1,75248,12415818,Osw ... z25UbEPNUf
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Jednomandatowe Okręgi Wyborcze
Paweł Kukiz nawołuje do poparcia. Można to zrobić tutaj : http://www.zmieleni.pl/

=============================

Kukiz: Ja już nigdy nie uwierzę Tuskowi. Nigdy
Obrazek

Znany muzyk Paweł Kukiz uruchomił w internecie stronę Zmieleni.pl i chce "odtworzyć" listę 750 tysięcy podpisów pod projektem wprowadzeni w Polsce jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW). W 2005 r. tyle podpisów zebrała PO Donalda Tuska, ale JOW-ów nie wprowadziła, a kartki z podpisami zostały zmielone. - Ja już nigdy nie uwierzę Tuskowi. Nigdy. Nie ma takiej możliwości. Zaufać mogę jedynie "Solidarności", która powróci do etosu z lat 80. - mówi Onetowi Kukiz, który miał kilka propozycji startu w wyborach.

Stronę internetową, którą firmuje wokalista zespołu "Piersi", zaopatrzono we fragment filmu Tomasza Sekielskiego "Władcy marionetek", w którym to pokazano, jak podpisy pod inicjatywa PO zostały zniszczone. Jak na razie, a witryna dopiero co ruszyła, Kukizowi udało się zebrać ponad 1,2 tys. podpisów. Z kolei na Facebooku zebrał około tysiąca sympatyków.

Kukiz: ja po prostu poruszyłem kamyczek


- Zmielonych zostało 750 tysięcy obywateli. Potężną ilość ludzi zlekceważono i poniżono. Ja po prostu poruszyłem kamyczek. Zaczyna się do internetu - tak Paweł Kukiz wyjaśnia Onetowi powody stworzenia strony Zmieleni.pl. Wyśmiewa jednocześnie podejrzenia, że chce wejść do polityki. - Nie idę do polityki. Wielokrotnie miałem propozycje startowania do Sejmu z list partyjnych. Do Senatu również. Ten mój głos jest zwykłym głosem obywatelskim, a jeśli głośniejszym niż zwykle, to tylko dlatego, że z gardła śpiewaka. Głos zabieram takim samym prawem jak ślusarz czy dziennikarz - mówi Kukiz. Wskazuje przy tym, że JOW-y cieszą się poparciem wielkich nazwisk - jak Zbigniew Brzeziński, Jan Nowak Jeziorański czy Jadwiga Staniszkis - a przy nich on jest jedynie "małym śpiewaczyną z prowincji".

Paweł Kukiz nie chce jedynie zachęcać ludzi do wirtualnego składania podpisów, ale stworzyć papierowe listy podpisów, jak to w 2005 r. zrobiła PO. - Ludzie popierając JOW-y na Zmieleni.pl, zostawiają kontakt do siebie. W ciągu 2-3 miesięcy, kiedy akcja się rozwinie, będzie można fizycznie stworzyć, na papierze, taką listę z ich podpisami - stwierdza muzyk.

Z "Solidarnością" pod Sejm za 2-3 miesiące

Kukiz obiecuje, że podpisy zbierane dzięki Zmieleni.pl, nie zostaną zmielone jak te, które zbierał Donald Tusk. - Ja już nigdy nie uwierzę Tuskowi. Nigdy. Nie ma takiej możliwości. Zaufać mogę jedynie "Solidarności", która powróci do etosu z lat 80. Kiedy Janusz Śniadek był szefem związku, to "S" była przybudówką PiS. Wierzę jednak, że "Solidarność" może być równie silna jak w 1980 r. To, co aktualnie się z nią dzieje, budzi moją ogromną nadzieję na to, że w ciągu 2-3 miesięcy będzie to związek, z którym z przyjemnością pójdę pod Sejm, aby żądać sprawiedliwości dla państwa obywatelskiego - mówi Onetowi Paweł Kukiz.

Jednocześni artysta przyznaje, że kilka lat temu popierał PO, ale tylko dlatego, że wprowadzenie JOW-ów było jednym z najważniejszych postulatów tej partii. Wedle Kukiza JOW-y są znakiem rozpoznawczym państw, które odniosły sukces - jak USA, Francji, Wielkiej Brytanii - więc chciałby, aby i w Polsce obowiązywał system wyborczy oparty na jednomandatowych okręgach wyborczych. Według niego JOW-y poprawiłyby kondycję państwa.

A ta jest w ocenie Kukiza bardzo kiepska. - Nie mogę pogodzić się z państwem, które jest jak samochód, w którym silnik ledwo zipie, a dyskusje trwają o tym, na jaki kolor go przemalować. A w tym samym zaś czasie, kiedy wyborcy mało co o te kolory nie pozabijają się nawzajem, władza jeździ taksówką. Za obywatelską kasę - zaznaczył.

źródło: http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-oneci ... omosc.html

Wywiad z Pawłem Kukizem tutaj : http://muzyka.onet.pl/publikacje/najpie ... omosc.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Do połowy września decyzja w sprawie taryfy PGNiG
Urząd Regulacji Energetyki zakończył postępowanie taryfowe w sprawie korekty obowiązującej taryfy gazowej PGNiG. Decyzja w tej sprawie będzie ogłoszona do połowy września - poinformował PAP prezes URE Marek Woszczyk podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy.

"Zostało zakończone postępowanie taryfowe w sprawie korekty obowiązującej taryfy PGNiG. Wczoraj poinformowałem spółkę, że zakończyliśmy postępowanie, do połowy września zostanie ogłoszona decyzja prezesa URE" - powiedział PAP Woszczyk.

"Na chwilę obecną nie chcę jeszcze informować jaką podjęliśmy decyzję" - dodał.

Pod koniec czerwca prezes URE, informował w rozmowie z dziennikarzami, że PGNiG złożyło wniosek o podwyżkę cen gazu w taryfie.

URE w połowie marca tego roku zatwierdził nową taryfę gazową dla PGNiG. Nowy cennik, zakładający wzrost cen dla odbiorców przemysłowych na poziomie ok. 15 proc., a dla domowych od 7 do 10 proc., został wprowadzony od 31 marca. Postępowanie rozpoczęło się w końcu października ubiegłego roku.

źródło: http://gazownictwo.wnp.pl/do-polowy-wrz ... 1_0_0.html

Czytaj też: http://gazownictwo.wnp.pl/podatek-akcyz ... 1_0_0.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Kolejny dowód na indolencję rządzących nami...

=========================================================
Nowe komputery za 13 mln zalegają w magazynach urzędów
Już od dawna słyszymy zapowiedzi wprowadzenia w Polsce elektronicznych dowodów osobistych. Przy wdrażaniu nowego systemu nie brakuje kontrowersji. Nie dość, że cały proces jest opóźniony i nie zostanie wdrożony w początkowo zakładanym kształcie, to na dodatek wydaje się, że urzędnicy zwyczajnie marnują pieniądze. Chodzi o komputery zakupione za kwotę, bagatela, 13 mln złotych, które ze względu na panujący bałagan od dwóch lat zalegają w magazynach. Nowy system komputerowy nie działa, a z zakupionego sprzętu nikt nie korzysta.

W całej Polsce w gminach zalegają dziesiątki komputerów. Nowy sprzęt trafił do urzędów dwa lata temu w ramach wdrażania systemu informatycznego Zintegrowanego Modułu Obsługi Końcowego Użytkownika (ZMOKU), który ma służyć wydawaniu dowodów osobistych. System do dzisiaj nie działa, a nowe zestawy komputerowe kurzą się w magazynach. Cała sprawa może mieć związek ze śledztwem prowadzonym przez CBA i zastrzeżeniami, które mogą budzić zakupy sprzętu realizowane przez Centrum Projektów Informatycznych ówczesnego MSWiA.

Tysiące komputerów zalegają w magazynach


Z informacji, które zdobyli dziennikarze TOK FM wynika, że w ramach wdrażania ZMOKU zakupiono ponad 6,5 tys. stacji roboczych, które trafiły do wszystkich gmin w Polsce. Zestawy komputerowe z systemem operacyjnym Windows 7 kosztowały około 13 mln złotych, a ich zakup był finansowany ze środków Unii Europejskiej. System ma pomóc w obsłudze wydawania dowodów osobistych. Będzie umożliwiał Polakom załatwienie swoich spraw przez internet.

Niestety system wciąż nie działa. Cały czas jest w fazie testów. Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji przewiduje, że projekt ma zostać wdrożony pod koniec 2013 roku. Ta data była już wielokrotnie przekładana, więc niewykluczone są dalsze opóźnienia.

Na system czekają nowe komputery, które od dwóch lat zalegają w magazynach. Sprzęt jest objęty trzyletnią gwarancją, więc urzędnicy tracą czas na sprawdzanie czy nadal jest sprawny. W przypadku wystąpienia problemów, komputery oddawane są w ramach gwarancji do naprawy. Co ciekawe, w niektórych przypadkach porozumienie zawarte pomiędzy gminą a ministerstwem zabrania urzędnikom wykorzystywania komputerów do innych celów niż obsługa ZMOKU. Sprzęt z roku na rok się starzeje, a nikt z niego nie korzysta.

Śledztwo prowadzone przez CBA


W nieoficjalnych rozmowach z TOK FM, urzędnicy sugerują, że problem może mieć związek ze śledztwem CBA. Od lipca 2011 roku funkcjonariusze prowadzą dochodzenie w sprawie zamówień na zakup sprzętu i usług teleinformatycznych realizowanych przez Centrum Projektów Informatycznych MSWiA. W związku ze sprawą zatrzymano już 9 osób, w tym byłego dyrektora Centrum Projektów Informatycznych. Ponadto CBA prowadzi kontrolę w Centrum Projektów Informatycznych, która ma zakończyć się w październiku 2012 roku.

źródło: http://tech.wp.pl/kat,1009779,title,Now ... omosc.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Legnica: Rekordzista z regionu stracił 490 tys. zł
Do prokuratury trafiają kolejne osoby poszkodowane przez Amber Gold.

Obrazek

- Od 29 sierpnia do 4 września zgłosiło się do nas siedem kolejnych osób poszkodowanych przez Amber Gold. Łącznie z regionu legnickiego takich osób jest już 85 - wyjaśnia Liliana Łukasiewicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Legnicy.

W Legnicy zawiadomienia złożyło 56 osób, w Lubinie 23, w Złotoryi 4 oraz po jednej w Jaworze i Głogowie.

– Kwoty jakie ludzie inwestowali to od kilku do nawet kilkuset tysięcy złotych. Średnio było to od 10 do 50 tysięcy złotych - dodaje Liliana Łukasiewicz.

Rekordzista z regionu włożył do Amber Gold aż 490 tysięcy złotych.

źródło: http://lubin.naszemiasto.pl/artykul/152 ... 7e23,1,3,8
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Polacy zostają Brytyjczykami
Sobota, 8 września (07:17)

Coraz więcej Polaków w Wielkiej Brytanii ubiega się o tamtejsze obywatelstwo. Robią to głównie dla wygody, ale też ze strachu - stwierdza "Gazeta Wyborcza".

Obrazek

Przez dwie ostatnie dekady brytyjski paszport dostawało co roku kilkuset Polaków. Ale w 2010 r. - 6 lat po wejściu Polski do UE i otwarciu brytyjskiego rynku pracy - potroiła się ich liczba do 1419 osób, a w 2011 r. jeszcze podskoczyła do 1863.

Temat brytyjskiego obywatelstwa jest obecnie bardzo popularny na forach internetowych, z których korzystają Polacy. Zwłaszcza, że dla wielu z nich właśnie teraz mija pięcioletni okres pobytu na Wyspach - jeden z warunków niezbędnych do uzyskania obywatelstwa.

Powodów starań o podwójne obywatelstwo jest wiele. Niektórzy boją się, że na skutek kryzysu rozpadnie się UE, a Wielka Brytania znów ograniczy prawo do pracy dla cudzoziemców. Inni chcą dzięki drugiemu paszportowi bez problemu pojechać na wycieczkę do USA czy też brać udział w wyborach władz kraju, w którym żyją.

Jak pisze "Gazeta Wyborcza", dla większości Polaków na Wyspach uzyskanie tamtejszego obywatelstwa nie oznacza wyrzeczenia się swojej pierwszej ojczyzny.

Wśród 160 tys. osób, które co roku otrzymują brytyjskie obywatelstwo Polacy wciąż są niewielką grupą. Najwięcej jest wśród nich Hindusów i Pakistańczyków.

Wielka Brytania to zresztą nie jedyne państwo UE, którego obywatelstwo naszym rodakom wydaje się atrakcyjne. Jak przypomina "Gazeta Wyborcza", w 2010 roku najwięcej Polaków otrzymało niemiecki paszport (3,8 tys.). Na drugim miejscu są Włochy (1,8 tys.), a na trzecim Szwecja (1,4 tys.).

źródło: http://fakty.interia.pl/swiat/news/pola ... mi,1840579
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Tragiczna czy komiczna sytuacja w TVP. Za co płacimy abonament RTV?
Media donoszą o tragicznej sytuacji Telewizji Polskiej. Chodzi oczywiście o sytuację finansową. Rok ubiegły TVP zamknęła deficytem w wysokości 88 milionów złotych. W bieżącym nie widać lepszych perspektyw.

Pomimo rekordowej publiki w czasie EURO 2012 i z pewnością sporej oglądalności w czasie Olimpiady, szacunkowo 2012 rok ma przynieść stratę około 60 milionów. Zwykłemu śmiertelnikowi pewnie nie mieści się w głowie, jak najważniejsze medium w kraju może mieć takie kłopoty. TVP to jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek w Polsce, dociera do największej grupy docelowej, kasa z reklam płynie do niej rzeką. Są też wpływy z abonamentu, choć jego ściągalność to największy problem TVP. Ale o tym za chwilę.

Więcej: http://interia360.pl/polska/artykul/tra ... -rtv,56590
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz pod artykułem:

Obrazek

====================================================================

Poszkodowani podczas służby w Afganistanie polscy żołnierze mają otrzymać specjalistyczne rowery. Pomoc w zakupach zaoferował Bumar - informuje "Nasz Dziennik".

Pierwsze jednoślady mogą trafić do odbiorców przed przyszłorocznym majowym Dniem Weterana. Pojazdy mają służyć weteranom głównie do rehabilitacji, ale również będą oni mogli brać na nich udział w zawodach sportowych.

W czasie ostatnich kieleckich targów zbrojeniowych wstępne porozumienie w tym względzie zawarły Stowarzyszenie Rannych i Poszkodowanych w Misjach Poza Granicami Kraju i firma Bumar - czytamy w gazecie.

źródło: http://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/a ... owery.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Niezawisłe sądy ? ;-) ===========================================
Sensacyjne nagrania ws. Amber Gold
Prezes Sądu Okręgowego w Gdańsku Ryszard Milewski w rozmowie z urzędnikiem kancelarii Donalda Tuska prosił o instrukcje, czy przyspieszać posiedzenie sądu ws. aresztu Marcina P., prezesa Amber Gold - informuje "Gazeta Polska Codziennie". Dziennik zapewnia, że jest w posiadaniu nagrania tej rozmowy.

Jarosław Gowin 6 września podjął decyzję o kontroli pracy Ryszarda Milewskiego, prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku. Powodem był nadzór nad wykonaniem orzeczeą w postępowaniach karnych wobec szefa Amber Gold Marcina P. Tego samego dnia mężczyzna, który przedstawił się jako asystent szefa Kancelarii Premiera Tomasza Arabskiego, zadzwonił do Ryszarda Milewskiego i ustalił z nim zarówno datę posiedzenia sądu ws. zażalenia obroący Marcina P. Łukasza Daszuty na areszt szefa Amber Gold, jak i umówił spotkanie prezesa z premierem Donaldem Tuskiem. Ustalono, że do spotkania dojdzie 13 września. W trakcie rozmowy poruszana była między innymi sprawa kontroli, którą zarządził w gdaąskim sądzie okręgowym minister sprawiedliwości Jarosław Gowin. – Dowiedziałem się o tym z telewizji i od kolegów z ministerstwa i z Warszawy, że leci na pasku zarządzenie, a już o piątej mówiono o tym w Sejmie – zapewniał Milewski, zaznaczając w rozmowie z rzekomą Kancelarią Premiera, że na spotkaniu chciałby przekazać bardzo istotne informacje na temat prac cywilnych. – Było 15 osób, a ja nawet słowem się nie odezwałem na tym spotkaniu (…). Spotkanie prowadził minister Gowin, pani prezes od spraw cywilnych zreferowała sprawę, minister spytał o kuratora okręgowego, ten odpowiedział, po czym Gowin wyszedł na konferencję i ogłosił swoją decyzję – takimi słowami prezes Milewski komentował w trakcie rozmowy telefonicznej spotkanie trójmiejskich sędziów z szefem resortu sprawiedliwości. Prezes sądu okręgowego nie chciał ujawnić, jakie informacje chciał osobiście przekazać premierowi Donaldowi Tuskowi. źródło: http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title, ... omosc.html Czytaj też: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... miera.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz internauty:

Obrazek
==============================================================
Sąd: ksiądz ma zapłacić 2 mln zł kary za nieujawnione dochody
Opolski urząd skarbowy dociekał, skąd u księdza 2,5 mln zł. Ksiądz zasłonił się tajemnicą spowiedzi. Ani dla skarbówki, ani sądu nie był to argument.

W Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym zdecydowano wczoraj, że ksiądz Bernard K. musi zapłacić karę 1 mln 880 tys. zł. Tyle naliczył mu opolski urząd skarbowy z tytułu podatku za nieujawnione dochody. Skarbówka doliczyła się u księdza 2,5 mln zł niewiadomego pochodzenia, a skoro nie można ustalić źródła, można nałożyć na nieuczciwego podatnika karę w wysokości 75 proc. sumy nieujawnionych dochodów.

Ksiądz K. zaskarżył decyzję skarbówki do sądu.


I przegrał.

- Sąd podzielił ustalenia urzędu skarbowego, że wykazany majątek nie znajduje potwierdzenia w rzeczywistych dochodach księdza. Jednocześnie nie dał wiary wyjaśnieniom złożonym przez podatnika - mówi sędzia Jerzy Krupiński, rzecznik WSA.

Przypomnijmy, że na tę sprawę urząd skarbowy trafił zupełnie przypadkiem, gdy prześwietlał działalność pewnego śląskiego biznesmena. Ten opowiedział, że mógł finansować swoją działalność, bo dostał od księdza K. z Opolszczyzny 2,5 mln zł.

Urzędnicy zastukali więc do jednej z podopolskich parafii, gdzie K. jest proboszczem. Ksiądz potwierdził znajomość z biznesmenem. Opowiedział także o tym, że biznesmen pomógł mu kiedyś wyciągnąć auto z rowu, dlatego ksiądz bez wahania przekazał mu tak dużą kwotę na rozruch biznesu. Ksiądz nie zażądał żadnego wynagrodzenia, nie postawił też warunków.

Trzy lata później - co potwierdzają dokumenty - całość została księdzu zwrócona.

Wobec tego Urząd Kontroli Skarbowej przyjrzał się deklaracjom podatkowym księdza. Wskazywały, że jako katecheta nie może być aż tak bogaty.

Proboszcz powiedział, że utrzymuje się też z datków, które na parafię przekazują wierni. Ile? Tego nie wiadomo, bo nie prowadzi żadnej ewidencji (nie ma takiego obowiązku).

Parafia liczy około pięciuset wiernych. To w większości mało zamożni ludzie, utrzymujący się głównie z pracy na roli.

Skoro nie można wykazać, skąd takie pieniądze znalazły się u księdza, UKS uznał, że powinien on zapłacić podatek "od przychodów nieznajdujących pokrycia w ujawnionych źródłach dochodu".

Proboszcz się odwołał.

Podczas kolejnych rozmów ze skarbówką opowiedział o innym biznesmenie (też ze Śląska), który w tajemnicy poprosił go o przechowanie pieniędzy. Nie ma na to jednak żadnego dokumentu. Ksiądz tłumaczy, że nic więcej nie powie, bo obowiązuje go tajemnica spowiedzi.

Biznesmena nie można przesłuchać, bo zmarł, nim UKS dowiedział się o sprawie, choć rodzina zaprzecza, by kiedykolwiek miał takie pieniądze.

Urzędnicy nie uwierzyli w wersję księdza, uznając, że doświadczony biznesmen, a takim był człowiek, na którego powołał się ksiądz G., powinien raczej zainwestować pieniądze, niż oddać na przechowanie księdzu z małej parafii.

I podtrzymali decyzję o tym, że ksiądz ma płacić. Ksiądz zaskarżył decyzję urzędników do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.

Sprawa trafiła tam w ub.r. Sąd wstrzymał wyznaczenie terminu, gdyż w tym samym czasie do Trybunału Konstytucyjnego wpłynęło zapytanie, czy w ogóle konstytucyjne jest naliczanie tak wysokich kar nieuczciwym podatnikom. TK orzekł na niekorzyść nieuczciwych podatników. Nie ma więc wątpliwości, że wysokie kary nakładane przez skarbówkę są zgodne z prawem.

Wczorajszy wyrok ws. księdza K. jest nieprawomocny. Wiadomo, że ksiądz zamierza złożyć wniosek o pisemne uzasadnienie i najpewniej odwołać się do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

źródło:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... nione.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Politycy o wyroku w sprawie "Pruszkowa": Porażka wymiaru sprawiedliwości
Środa, 12 września (19:33)

Zbyt długi proces, porażka prokuratury i całego aparatu sprawiedliwości; Prokurator Generalny powinien wnikliwie przyjrzeć się pracy prokuratorów w tej sprawie - to opinie posłów po wyroku warszawskiego sądu okręgowego w procesie członków gangu pruszkowskiego.

W środę sąd zdecydował o skazaniu dawnego szefa "Pruszkowa" z lat 90. Janusza P., pseud. Parasol, na półtora roku więzienia oraz uniewinnieniu dwóch innych przywódców gangu - Andrzeja S., ps. Słowik, i Zygmunta R., ps. Bolo.

Jerzy Kozdroń (PO) z sejmowej komisji sprawiedliwości powiedział PAP, że nie chce wypowiadać się w zakresie wyroku sądu, bo nie ma wiedzy, na podstawie jakich przesłanek został wydany.

"Natomiast jedna rzecz budzi moją głęboką troskę - to trwający 6 lat proces, to jest dramat" - podkreślił.

"To jest największy problem wymiaru sprawiedliwości" - uważa Kozdroń. Pytany o receptę, odparł: "postępowania powinny być prowadzone wobec poszczególnych sprawców pojedynczych, jednego, dwóch, trzech maksymalnie i wtedy mamy szansę zakończyć je w rozsądnym terminie".

Poseł zwrócił też uwagę, że to, iż część oskarżonych została uniewinniona, oznacza, że "był źle zebrany materiał dowodowy przez prokuraturę, że prokuratura w oparciu o jakieś poszlaki wniosła akty oskarżenia i nie przekonała sądu co do winy tych osób, czyli materiał musiał być mizerny". Pytany, czy zgadza się z posłami opozycji, którzy mówią o porażce prokuratury, odparł: "porażka jest niewątpliwa, natomiast takich porażek może być więcej i z tego nie wolno robić wielkiego dramatu. (...) Musimy się przyzwyczaić do tego, że tak jak adwokat (...), tak samo i prokurator ma prawo mieć niepowodzenie".

Więcej: http://fakty.interia.pl/polska/news/pol ... ,1841926,3
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Na Białorusi się wzorują ?
===============================
Tą ustawą władza ograniczy możliwość organizowania manifestacji?
Obrazek

Koalicja rządowa PO-PSL jest coraz bliżej skończenia prac nad ustawą o zgromadzeniach. Posłowie koalicji właśnie zaostrzyli kształt projektu ustawy, który trafił do nich z Senatu. Organizacje broniące praw człowieka alarmują i krytykują działania polityków - czytamy w "Rzeczpospolitej".

Organizacje pozarządowe przestrzegają, że po piątkowych zmianach zatwierdzonych przez Sejm ustawa może posłużyć ograniczania możliwości organizowania manifestacji. Najwięcej kontrowersji budzi przyjęty przepis zakazujący organizowania manifestacji w tym samym miejscu i czasie , w którym organizowana jest inna demonstracja. Taki zapis uniemożliwia przeprowadzenie więc kontrmanifestacji.

Zdaniem "Rzeczpospolitej" zostawia to także okienko do zakazywania demonstracji przeciwko władzy. - To bardzo niebezpieczny zapis. Jak się daje władzy instrument pozwalający na ograniczenie wolności obywatelskich, prawa do demonstrowania swoich poglądów, to władza prędzej czy później tego instrumentu nadużyje - mówi "Rz" Katarzyna Sadło, prezes Fundacji Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego.


Więcej: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/ta-ustaw ... omosc.html
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  0 użytkowników  »  3 gości

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM