Oświadczenia majątkowe: czterystu posłów nie ma nic
Jest w Polsce przepis brzmiący groźnie, bo obwarowany sankcją trzech lat więzienia, a zarazem martwy
To nakaz ujawnienia przez posłów "składników mienia ruchomego" o wartości powyżej 10 tys. zł zapisany w rubryce X składanego co roku oświadczenia majątkowego.
Kara owych trzech lat więzienia grozi za "zeznanie nieprawdy lub zatajenie prawdy".
Tylko auta i traktory
Co to jest mienie ruchome? Poza samochodami, maszynami rolniczymi także książki, obrazy, meble, biżuteria, sprzęt elektroniczny, numizmaty itp. Wszystko po to, żeby wyborcy wiedzieli, czy majątek posła nie rośnie szybciej, niżby wynikało z tego, ile zarabia.
Przeczytałem 460 oświadczeń majątkowych i zaskoczyło mnie, gdy okazało się, że grubo ponad 400 posłów deklaruje, że - ewentualnie poza samochodami i traktorami - nie ma nic.
Sprzętu elektronicznego za ponad 10 tys zł nie ma w Sejmie nikt. Biżuterię - jedna posłanka. Ujawniła się jedna właścicielka fortepianu i kilku numizmatyków.
Minister finansów Jan Vincent Rostowski wpisał "liczne cenne pamiątki rodzinne", Ryszard Kalisz (SLD) - "zegarek i wyposażenie mieszkania", a Małgorzata Kidawa Błońska z PO - "pamiątki rodzinne". Minister kultury Bogdan Zdrojewski napisał w tej rubryce "inne o wartości 150 tys. zł", a kilkoro posłów (Arkady Fiedler z PO, Piotr Babinetz, Anna Fotyga, Marek Kuchciński, Andrzej Jaworski, Maciej Łopiński - wszyscy z PiS) wpisało tam swe księgozbiory.
- Kolekcjonuję książki, mam ich parę tysięcy. Traktuję je jako pewną całość, dlatego wpisałem je do oświadczenia - mówi "Gazecie" Jaworski.
Rekordowo wielką biblioteką - wartą prawie pół miliona zł - oraz kolekcją mebli za 3 mln zł pochwalił się Janusz Palikot. Jeden z posłów jego partii wpisał z kolei zestaw mebli kawiarnianych i ekspresy do kawy.
I to niemal wszystko. Inteligent z Żoliborza Jarosław Kaczyński cennej biblioteki najwyraźniej nie ma. Pasjonujący się historią Donald Tusk - podobnie.
Liczyć razem czy osobno
Szef MSZ Radosław Sikorski ma dom - pałacyk w gruncie rzeczy - o powierzchni 800 m kw. i mieszkanie 170 m kw., ale niczego o wartości powyżej 10 tys. zł (poza dwoma samochodami i motocyklem).
- Ja oczywiście mam książki, wraz z żoną dostajemy od dwudziestu lat egzemplarze do recenzji, sporo też dokupujemy, ale rozumiem ten przepis tak, że chodzi o wartość każdego przedmiotu z osobna, a nie łącznie - uważa Sikorski. - A sam przepis jest słuszny, dzięki maksymalnej przejrzystości klasa polityczna w Polsce jest jedną z najmniej skorumpowanych na świecie.
Spory, bo prawie 400-metrowy dom ma Dariusz Rosati z PO, były szef MSZ. W rubryce o mieniu ruchomym - też tylko samochody. - Książek mam dużo, ale nigdy nie myślałem, żeby jakoś oszacować ich wartość i wpisać do rubryki, nie wiem też, jak liczyć wartość mebli - mówi "Gazecie". Nie jest moim jedynym rozmówcą, który uważa, że ten przepis należałoby jakoś poprawić.
- Mam trzy biblioteki, ale nigdy nie traktowałem książek jako czegoś o wartości materialnej - mówi szef klubu PO Rafał Grupiński. - Ten przepis jest dziwny. Kwota 10 tys. jest niewielka, byle grafika wystawiona na aukcję charytatywną może osiągnąć taką wartość. Ujawnianie konkretnych składników majątku to przewodnik dla złodziei. Można rozważyć pewne zmiany: podnieść tę kwotę albo ograniczyć obowiązek do wpisywania rzeczy, które dostało się lub kupiło w trakcie pełnienia obowiązków poselskich.
- Nie wiem, może mam meble warte powyżej 10 tys. zł. Książek też mam dużo, ale ile one są warte, nie mam pojęcia - słyszę od wiceszefa PiS Adama Lipińskiego. - Ale te oświadczenia majątkowe w ogóle są wadliwe. Sądzę, że wielu z nas ma opory przed ujawnianiem, ile mają na koncie, bo to informacja dla ewentualnych szantażystów, a z drugiej strony tych oświadczeń nikt porządnie nie kontroluje. Krążył nawet dowcip "kupię mieszkanie od posła w cenie z oświadczenia majątkowego", bo politycy wpisywali wartość nieruchomości np. sprzed 15 lat. Oświadczenia mogłyby być niejawne, ale za to kontrolowane.
CBA ma kłopot
Prawdziwość oświadczeń majątkowych kontroluje Centralne Biuro Antykorupcyjne, ale nawet jego rzecznik przyznaje, że jest z tym kłopot.
- Możliwość weryfikacji przez funkcjonariuszy CBA posiadania przez posłów składników mienia ruchomego typu meble czy też sprzęt elektroniczny pozostaje ograniczona - mówi Jacek Dobrzyński. CBA podziela zresztą wątpliwości posłów, jak interpretować przepis: czy jeśli np. poseł ma trzy telewizory po 7 tys. zł, to powinien wpisać je do oświadczenia - bo łącznie są warte 21 tys., czy potraktować je osobno i pominąć?
- Zapis pkt X formularza oświadczenia nie precyzuje, czy w przypadku np. sprzętu elektronicznego należy deklarować poszczególne jego składniki łącznie, czy też rozdzielnie. Konstrukcja formularza pozostawia wątpliwości interpretacyjne - zaznacza Dobrzyński.
Rzecznik CBA przypomina też, że już od "przeszło dwóch lat trwają prace nad ujednoliceniem, jak również doprecyzowaniem zapisów formularzy oświadczeń o stanie majątkowym. Celem zmian jest doprecyzowanie informacji, jakie należy zawrzeć w oświadczeniu, aby wyeliminować wątpliwości co do zakresu tych informacji, wprowadzić jednolite, przejrzyste i niebudzące wątpliwości interpretacyjne zasady ich wypełniania".
Innymi słowy, dziś jest z tym nie najlepiej. - Tak naprawdę nie da się sprawdzić prawdziwości oświadczenia majątkowego. CBA nie będzie przecież robiło u posłów rewizji. Może czasem pomagają np. donosy byłej żony, ale generalnie poseł, który ma złote monety i ich nie ujawnia, jest bezpieczny - usłyszałem w Kancelarii Sejmu.
Dzwonię do ministra sprawiedliwości i gustującego w książkach rektora wyższej uczelni Jarosława Gowina. W rubryce o rzeczach ruchomych wpisał po prostu "nie dotyczy".
- Nigdy nie obliczałem wartości mojego księgozbioru, mam ważniejsze rzeczy do zrobienia. To kolejny dowód, że prawo należy przeglądać pod kątem istnienia martwych przepisów - mówi Gowin.
Więcej...
http://wyborcza.pl/1,75248,12415818,Osw ... z25UbEPNUf