Z odkrywką jadą do Sejmu
2012-04-17
Polska Gazeta Wrocławska Ewa Chojna
Przedstawiciele Ogólnopolskiej Koalicji "Rozwój Tak - Odkrywki Nie", skupiającej też gminy legnickie, organizują w Sejmie konferencję obywatelską.
Będą omawiać sprawę planowanych kopalni węgla brunatnego i sposobów uniknięcia tej wizji przez rozwój źródeł energii odnawialnej. Spotkanie zaplanowano na 23 kwietnia.
Samorządowcy gmin zagrożonych budową odkrywkowej kopalni węgla brunatnego chcą poruszyć problem nieuznania przez władze państwowe wyników referendów z 2009 roku. Mieszkańcy ośmiu gmin z woj. dolnośląskiego i lubuskiego opowiedzieli się wtedy przeciw budowie kopalni.
W zorganizowaniu konferencji w Sejmie pomógł Wincenty Elsner, wrocławski poseł Ruchu Palikota. Czy samorządowcy nie obawiają się przez to upolitycznienia sprawy odkrywek?
- Nie, nam chodzi o nagłośnienie problemu - mówi Janusz Łucki, rzecznik prasowy gminy wiejskiej Lubin. - Nie chcemy być kojarzeni z jakąkolwiek partią. Ale taką konferencję może zorganizować tylko klub poselski. Dla nas równie dobrze mogły to być PiS, SLD czy PO, bez różnicy.
Ważny jest problem, który dotyka mieszkańców regionu.
źródło : http://lubin.naszemiasto.pl/artykul/136 ... ytaj_dalej
2012-04-17
Polska Gazeta Wrocławska Ewa Chojna
Przedstawiciele Ogólnopolskiej Koalicji "Rozwój Tak - Odkrywki Nie", skupiającej też gminy legnickie, organizują w Sejmie konferencję obywatelską.
Będą omawiać sprawę planowanych kopalni węgla brunatnego i sposobów uniknięcia tej wizji przez rozwój źródeł energii odnawialnej. Spotkanie zaplanowano na 23 kwietnia.
Samorządowcy gmin zagrożonych budową odkrywkowej kopalni węgla brunatnego chcą poruszyć problem nieuznania przez władze państwowe wyników referendów z 2009 roku. Mieszkańcy ośmiu gmin z woj. dolnośląskiego i lubuskiego opowiedzieli się wtedy przeciw budowie kopalni.
W zorganizowaniu konferencji w Sejmie pomógł Wincenty Elsner, wrocławski poseł Ruchu Palikota. Czy samorządowcy nie obawiają się przez to upolitycznienia sprawy odkrywek?
- Nie, nam chodzi o nagłośnienie problemu - mówi Janusz Łucki, rzecznik prasowy gminy wiejskiej Lubin. - Nie chcemy być kojarzeni z jakąkolwiek partią. Ale taką konferencję może zorganizować tylko klub poselski. Dla nas równie dobrze mogły to być PiS, SLD czy PO, bez różnicy.
Ważny jest problem, który dotyka mieszkańców regionu.
źródło : http://lubin.naszemiasto.pl/artykul/136 ... ytaj_dalej

W sejmie przeciw "brunatnej zagładzie"
24.04.2012. Radio Elka
Koalicja „Rozwój tak, odkrywka nie” po raz drugi zorganizowała konferencję w Sejmie. Tym razem odbyła się ona przy współpracy z Ruchem Palikota, który mocno wspiera gminy zagrożone budową kopalni odkrywkowych węgla brunatnego.
W konferencji uczestniczyli samorządowcy z rejonu Legnicy i Lubina, a także Gubina i Brodów, gdzie takie kopalnie mają powstać. - Te gminy miały pecha, bo na ich terenie znaleziono bogate złoża węgla brunatnego. Nie oznacza to jednak, że te samorządy trzeba zniszczyć i na ich terenie wykopać głębokie wyrobiska, a tym samym przesiedlić tysiące ludzi. Taki scenariusz buduje lobby węglowe i rząd. My jesteśmy przeciwni tej brunatnej zagładzie - mówił Wincenty Elsner, poseł Ruchu Palikota.
Samorządowcy mówili podczas konferencji, że do tej pory nie doczekali się jasnych odpowiedzi na pytania, czy kopalnie odkrywkowe powstaną, a jeśli tak, to kiedy. Starali się ponownie przekonać rząd, że alternatywą dla degradujących środowisko kopalni są odnawialne źródła energii. - Społeczeństwo nie chce wydobywania węgla metodą odkrywkową. Mamy inne propozycje, w jaki sposób można pozyskiwać energię. Do tej pory rząd nie odpowiedział na nasze apele. Dziś wystosowaliśmy kolejny - mówi Irena Rogowska, wójt gminy Lubin.
Uczestnicy konferencji wystosowali apel do sejmu, senatu, rządu i prezydenta. Domagają się wstrzymania wszelkich prac związanych z ochroną złoża i przyszłą budową kopalni. Dodajmy, że złoża w okolicach Legnicy i Lubina są prawdopodobnie największymi w Europie. (mat)
źródło : http://miedziowe.pl/content/view/56637/78/
24.04.2012. Radio Elka
Koalicja „Rozwój tak, odkrywka nie” po raz drugi zorganizowała konferencję w Sejmie. Tym razem odbyła się ona przy współpracy z Ruchem Palikota, który mocno wspiera gminy zagrożone budową kopalni odkrywkowych węgla brunatnego.
W konferencji uczestniczyli samorządowcy z rejonu Legnicy i Lubina, a także Gubina i Brodów, gdzie takie kopalnie mają powstać. - Te gminy miały pecha, bo na ich terenie znaleziono bogate złoża węgla brunatnego. Nie oznacza to jednak, że te samorządy trzeba zniszczyć i na ich terenie wykopać głębokie wyrobiska, a tym samym przesiedlić tysiące ludzi. Taki scenariusz buduje lobby węglowe i rząd. My jesteśmy przeciwni tej brunatnej zagładzie - mówił Wincenty Elsner, poseł Ruchu Palikota.
Samorządowcy mówili podczas konferencji, że do tej pory nie doczekali się jasnych odpowiedzi na pytania, czy kopalnie odkrywkowe powstaną, a jeśli tak, to kiedy. Starali się ponownie przekonać rząd, że alternatywą dla degradujących środowisko kopalni są odnawialne źródła energii. - Społeczeństwo nie chce wydobywania węgla metodą odkrywkową. Mamy inne propozycje, w jaki sposób można pozyskiwać energię. Do tej pory rząd nie odpowiedział na nasze apele. Dziś wystosowaliśmy kolejny - mówi Irena Rogowska, wójt gminy Lubin.
Uczestnicy konferencji wystosowali apel do sejmu, senatu, rządu i prezydenta. Domagają się wstrzymania wszelkich prac związanych z ochroną złoża i przyszłą budową kopalni. Dodajmy, że złoża w okolicach Legnicy i Lubina są prawdopodobnie największymi w Europie. (mat)
źródło : http://miedziowe.pl/content/view/56637/78/

...
Z kolei prezes KGHM Herbert Wirth mówił o współpracy z Chińczykami w zgazowywaniu pod ziemią węgla brunatnego(metoda polega na wtłoczeniu do pokładu węgla tlenu i pary wodnej, w wyniku reakcji powstaje wodór i tlenek węgla czyli tzw. gaz syntezowy - PAP). Kombinat, we współpracy z Uniwersytetem Pekińskim, próbuje rozwijać tę technologię w pokładach głębokich - 350-450 metrów pod ziemią. Chcemy sprawdzić, czy w określonych warunkach - geologicznych i środowiskowych - jest możliwe jej przemysłowe zastosowanie na terenie Polski - mówił Wirth. Przypomniał, że tylko na Dolnym Śląsku są złoża liczące ponad 40 mld ton węgla brunatnego.
Jak dodał prezes KHGM, w Chinach, według metody opracowanej na Uniwersytecie Pekińskim, powstało 18 instalacji podziemnej gazyfikacji. - Pozyskany z nich gaz jest używany do produkcji energii elektrycznej. Wydajność tych instalacji jest dziś na poziomie 150 tys.m sześc. gazu dziennie, ale z ostatnich informacji wynika, że są już instalacje zdolne wytworzyć 1,5 mln sześc. gazu dziennie - mówił Wirth. Jest to szansa, której trzeba spróbować - dodał.
Więcej: http://finanse.wp.pl/kat,104122,title,O ... omosc.html
Z kolei prezes KGHM Herbert Wirth mówił o współpracy z Chińczykami w zgazowywaniu pod ziemią węgla brunatnego(metoda polega na wtłoczeniu do pokładu węgla tlenu i pary wodnej, w wyniku reakcji powstaje wodór i tlenek węgla czyli tzw. gaz syntezowy - PAP). Kombinat, we współpracy z Uniwersytetem Pekińskim, próbuje rozwijać tę technologię w pokładach głębokich - 350-450 metrów pod ziemią. Chcemy sprawdzić, czy w określonych warunkach - geologicznych i środowiskowych - jest możliwe jej przemysłowe zastosowanie na terenie Polski - mówił Wirth. Przypomniał, że tylko na Dolnym Śląsku są złoża liczące ponad 40 mld ton węgla brunatnego.
Jak dodał prezes KHGM, w Chinach, według metody opracowanej na Uniwersytecie Pekińskim, powstało 18 instalacji podziemnej gazyfikacji. - Pozyskany z nich gaz jest używany do produkcji energii elektrycznej. Wydajność tych instalacji jest dziś na poziomie 150 tys.m sześc. gazu dziennie, ale z ostatnich informacji wynika, że są już instalacje zdolne wytworzyć 1,5 mln sześc. gazu dziennie - mówił Wirth. Jest to szansa, której trzeba spróbować - dodał.
Więcej: http://finanse.wp.pl/kat,104122,title,O ... omosc.html

Energia atomowa w Polsce
Klik : http://www.youtube.com/watch?v=QdmBnQtNky8
Dziennikarz prowadzący rozmowę - beznadziejny....
Klik : http://www.youtube.com/watch?v=QdmBnQtNky8
Dziennikarz prowadzący rozmowę - beznadziejny....

Ku rozwadze niektórym zwolennikom budowy kopalni węgla brunatnego.
=================================================
KE forsuje instalacje CCS; polscy eksperci - to oznacza drogą energię
Choć instalacje CCS, czyli wychwytywania i składowania dwutlenku węgla są drogie i niesprawdzone, to Komisja Europejska traktuje je jako warunek przetrwania elektrowni węglowych. Dla Polski to wielkie wyzwanie.
Komisja Europejska dofinansowuje w Unii Europejskiej sześć pilotażowych projektów CCS, ale - jak przyznał w czasie ubiegłotygodniowej wizyty w Polsce komisarz UE ds. energii Guenther Oettinger - sukcesów w ich realizacji nie widać.
Mimo to Komisja Europejska forsuje je, uznając to za sposób na przetrwanie energetyki węglowej w długiej perspektywie w związku z realizacją polityki ochrony klimatu i planu redukcji emisji dwutlenku węgla o 80 proc. do 2050 roku. Komisarz Oettinger mówił w Warszawie, że "elektrownie spalające węgiel kamienny i brunatny mieszczą się w unijnym planie redukcji emisji, o ile na dużą skalę będą wykorzystywać instalacje CCS".
Komisarz zapowiedział także, że elektrownie pracujące na gazie również będą musiały takie instalacje posiadać.
Eksperci ostrzegają, że dla polskiej energetyki, która w ponad 90 proc. oparta jest na węglu kamiennym i brunatnym i ma w planach budowę bloków gazowych, nie tylko polityka klimatyczna Unii Europejskiej jest wyzwaniem, ale także instalacje CCS.
- Gdyby się okazało, że mamy realizować inwestycje tylko z CCS, to oznacza drogą energię, a wtedy powstaje pytanie, jak polska gospodarka będzie wyglądać i czy przemysł przetrwa - powiedział PAP ekspert branży, profesor Politechniki Warszawskiej Krzysztof Żmijewski.
Tymczasem problemy są już z realizacją pierwszego w Polsce pilotażowego projektu w elektrowni Bełchatów i to pomimo że uzyskał częściowe dofinansowanie z Komisji Europejskiej. Bruksela zgodziła się przeznaczyć na ten cel 180 mln euro, podczas gdy cała inwestycja kosztuje ok. 600 mln euro. Za projekt w Bełchatowie odpowiada Polska Grupa Energetyczna, ale - jak powiedział PAP wiceprezes firmy Paweł Skowroński - "to przedsięwzięcie nie ma dziś ekonomicznego uzasadnienia, a jego realizacja zależy od funduszy pomocowych".
Jego zdaniem "skala wydatków jest taka, że nie stać na to PGE". - Obecnie dostępna jest technologia, w której koszt wychwytu i składowania jednej tony CO2 wynosi ponad 60 euro - wyjaśnił Skowroński.
- Jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że pozwolenie na emisję jednej tony CO2 kosztuje teraz ok. 8 euro, to choć prognozy wskazują, iż w najbliższych latach cena wzrośnie, jednak na pewno nie do poziomu 60 euro. Dlatego jeśli nie będzie dodatkowego dofinansowania nie tylko na budowę, ale także na eksploatację tej instalacji, to trudno oczekiwać od nas, że zrealizujemy nierentowny projekt.
Należąca do PGE spółka, która bezpośrednio realizuje CCS w Bełchatowie, wystąpiła o dodatkowe fundusze do Brukseli, ale ich dotąd nie otrzymała. Według ekspertów tego typu inwestycję można traktować jako projekt badawczo-rozwojowy, więc dofinansowanie z UE powinno być wysokie. Chodzi nie tylko o wsparcie finansowe na etapie budowy i realizacji, ale także w czasie jej eksploatacji. Koszty produkcji energii w elektrowni z instalacją CCS będą dużo wyższe, na dodatek powoduje obniżenie sprawności elektrowni.
- Mamy do czynienia z kuriozalną sytuacją, że z jednej strony wymaga się podniesienia sprawności bloków w elektrowniach, a z drugiej każe instalować CCS, który obniża ją o kilka procent - powiedział Żmijewski.
Jego zdaniem, gdyby uwzględnić koszty budowy i funkcjonowania CCS, to energia produkowana w takiej elektrowni powinna kosztować dwa razy tyle, co obecnie.
Agnieszka Łakoma
źródło: http://finanse.wp.pl/kat,104122,title,K ... omosc.html
=================================================
KE forsuje instalacje CCS; polscy eksperci - to oznacza drogą energię
Choć instalacje CCS, czyli wychwytywania i składowania dwutlenku węgla są drogie i niesprawdzone, to Komisja Europejska traktuje je jako warunek przetrwania elektrowni węglowych. Dla Polski to wielkie wyzwanie.
Komisja Europejska dofinansowuje w Unii Europejskiej sześć pilotażowych projektów CCS, ale - jak przyznał w czasie ubiegłotygodniowej wizyty w Polsce komisarz UE ds. energii Guenther Oettinger - sukcesów w ich realizacji nie widać.
Mimo to Komisja Europejska forsuje je, uznając to za sposób na przetrwanie energetyki węglowej w długiej perspektywie w związku z realizacją polityki ochrony klimatu i planu redukcji emisji dwutlenku węgla o 80 proc. do 2050 roku. Komisarz Oettinger mówił w Warszawie, że "elektrownie spalające węgiel kamienny i brunatny mieszczą się w unijnym planie redukcji emisji, o ile na dużą skalę będą wykorzystywać instalacje CCS".
Komisarz zapowiedział także, że elektrownie pracujące na gazie również będą musiały takie instalacje posiadać.
Eksperci ostrzegają, że dla polskiej energetyki, która w ponad 90 proc. oparta jest na węglu kamiennym i brunatnym i ma w planach budowę bloków gazowych, nie tylko polityka klimatyczna Unii Europejskiej jest wyzwaniem, ale także instalacje CCS.
- Gdyby się okazało, że mamy realizować inwestycje tylko z CCS, to oznacza drogą energię, a wtedy powstaje pytanie, jak polska gospodarka będzie wyglądać i czy przemysł przetrwa - powiedział PAP ekspert branży, profesor Politechniki Warszawskiej Krzysztof Żmijewski.
Tymczasem problemy są już z realizacją pierwszego w Polsce pilotażowego projektu w elektrowni Bełchatów i to pomimo że uzyskał częściowe dofinansowanie z Komisji Europejskiej. Bruksela zgodziła się przeznaczyć na ten cel 180 mln euro, podczas gdy cała inwestycja kosztuje ok. 600 mln euro. Za projekt w Bełchatowie odpowiada Polska Grupa Energetyczna, ale - jak powiedział PAP wiceprezes firmy Paweł Skowroński - "to przedsięwzięcie nie ma dziś ekonomicznego uzasadnienia, a jego realizacja zależy od funduszy pomocowych".
Jego zdaniem "skala wydatków jest taka, że nie stać na to PGE". - Obecnie dostępna jest technologia, w której koszt wychwytu i składowania jednej tony CO2 wynosi ponad 60 euro - wyjaśnił Skowroński.
- Jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że pozwolenie na emisję jednej tony CO2 kosztuje teraz ok. 8 euro, to choć prognozy wskazują, iż w najbliższych latach cena wzrośnie, jednak na pewno nie do poziomu 60 euro. Dlatego jeśli nie będzie dodatkowego dofinansowania nie tylko na budowę, ale także na eksploatację tej instalacji, to trudno oczekiwać od nas, że zrealizujemy nierentowny projekt.
Należąca do PGE spółka, która bezpośrednio realizuje CCS w Bełchatowie, wystąpiła o dodatkowe fundusze do Brukseli, ale ich dotąd nie otrzymała. Według ekspertów tego typu inwestycję można traktować jako projekt badawczo-rozwojowy, więc dofinansowanie z UE powinno być wysokie. Chodzi nie tylko o wsparcie finansowe na etapie budowy i realizacji, ale także w czasie jej eksploatacji. Koszty produkcji energii w elektrowni z instalacją CCS będą dużo wyższe, na dodatek powoduje obniżenie sprawności elektrowni.
- Mamy do czynienia z kuriozalną sytuacją, że z jednej strony wymaga się podniesienia sprawności bloków w elektrowniach, a z drugiej każe instalować CCS, który obniża ją o kilka procent - powiedział Żmijewski.
Jego zdaniem, gdyby uwzględnić koszty budowy i funkcjonowania CCS, to energia produkowana w takiej elektrowni powinna kosztować dwa razy tyle, co obecnie.
Agnieszka Łakoma
źródło: http://finanse.wp.pl/kat,104122,title,K ... omosc.html

Już wiadomo, który prąd jest najtańszy
Uwzględniający wszystkie czynniki koszt energii z atomu we Francji to obecnie 54 euro za MWh - powiedział PAP wicedyrektor Komisariatu ds. Energii Atomowej (CEA) Herve Bernard. Dodał, że szacunki koszów z innych źródeł wskazują, iż atom jest najtańszy.

Pełny koszt energii z atomu we Francji ustalił francuski Trybunał Obrachunkowy. Jak podkreślił Bernard, wyliczenie sporządzono po raz pierwszy w historii, przy okazji kampanii przed wyborami prezydenckimi. Wyliczenie sporządziła instytucja niezależna, o uznanej renomie - zaznaczył.
Jak wyjaśnił, w wyliczeniu Trybunału wzięto pod uwagę koszty wszystkich elementów: budowy reaktorów, ich modyfikacji zarządzonych po wypadku w Fukushimie, a także paliwa, utrzymania, rozbiórki, zarządzania odpadami, włącznie z tymi, które zostaną umieszczone w przyszłym składowisku geologicznym. - Trybunał w swoim raporcie ocenił, że we Francji nie ma żadnych "kosztów ukrytych" energetyki jądrowej, a z tym stanowiskiem zgodziły się różne środowiska m.in. politycy, media - dodał Bernard.
Na 75 euro za MWh wycenił Trybunał koszt energii w przypadku zastąpienia działających we Francji 58 reaktorów tymi najnowszej generacji - EPR. Przyjęto przy tym założenie, że koszt kolejnych EPR-ów spadałby o ok. 25 proc. w stosunku do kosztu pierwszego EPR we Flamanville, które wyniosą ponad 6 mld euro.
Bernard poinformował też, że koszty energii z innych źródeł oszacowała rządowa komisja "Energie 2050", z jej wyliczeń wynika, że MWh z węgla kosztuje 67 euro, z gazu - 69 euro, z farm wiatrowych na morzu - 102 euro, a z ogniw fotowoltaicznych - ponad 150 euro. Bernard zaznaczył, że te koszty oszacowano w nieco inny sposób i dlatego nie są bezpośrednio porównywalne. - Ale widać, że energetyka jądrowa jest najtańsza - dodał.
Podkreślił też, że z czasem koszt energii z wiatru i ogniw słonecznych powinien spaść, jednak obecnie są jeszcze wyższe prawdopodobnie niż w ustaleniach komisji, bo np. energia z czterech wielkich farm wiatrowych we Francji jest kontraktowana po 180-200 euro za MWh. Zaznaczył też, że w kalkulacjach dotyczących węgla i gazu nie wzięto pod uwagę kosztów emisji CO2.
Bernard przypomniał, że nowy prezydent Francji Francois Hollande, jeszcze jako kandydat podczas kampanii wyborczej nie zastosował się do porozumienia francuskich Zielonych z Partią Socjalistyczną, na mocy którego 24 reaktory miały zostać zamknięte. Hollande zapowiedział, że w czasie jego kadencji zamknięty zostanie jeden reaktor w elektrowni Fessenheim.
źródło: http://biznes.interia.pl/wiadomosci/new ... zy,1799670
Uwzględniający wszystkie czynniki koszt energii z atomu we Francji to obecnie 54 euro za MWh - powiedział PAP wicedyrektor Komisariatu ds. Energii Atomowej (CEA) Herve Bernard. Dodał, że szacunki koszów z innych źródeł wskazują, iż atom jest najtańszy.

Pełny koszt energii z atomu we Francji ustalił francuski Trybunał Obrachunkowy. Jak podkreślił Bernard, wyliczenie sporządzono po raz pierwszy w historii, przy okazji kampanii przed wyborami prezydenckimi. Wyliczenie sporządziła instytucja niezależna, o uznanej renomie - zaznaczył.
Jak wyjaśnił, w wyliczeniu Trybunału wzięto pod uwagę koszty wszystkich elementów: budowy reaktorów, ich modyfikacji zarządzonych po wypadku w Fukushimie, a także paliwa, utrzymania, rozbiórki, zarządzania odpadami, włącznie z tymi, które zostaną umieszczone w przyszłym składowisku geologicznym. - Trybunał w swoim raporcie ocenił, że we Francji nie ma żadnych "kosztów ukrytych" energetyki jądrowej, a z tym stanowiskiem zgodziły się różne środowiska m.in. politycy, media - dodał Bernard.
Na 75 euro za MWh wycenił Trybunał koszt energii w przypadku zastąpienia działających we Francji 58 reaktorów tymi najnowszej generacji - EPR. Przyjęto przy tym założenie, że koszt kolejnych EPR-ów spadałby o ok. 25 proc. w stosunku do kosztu pierwszego EPR we Flamanville, które wyniosą ponad 6 mld euro.
Bernard poinformował też, że koszty energii z innych źródeł oszacowała rządowa komisja "Energie 2050", z jej wyliczeń wynika, że MWh z węgla kosztuje 67 euro, z gazu - 69 euro, z farm wiatrowych na morzu - 102 euro, a z ogniw fotowoltaicznych - ponad 150 euro. Bernard zaznaczył, że te koszty oszacowano w nieco inny sposób i dlatego nie są bezpośrednio porównywalne. - Ale widać, że energetyka jądrowa jest najtańsza - dodał.
Podkreślił też, że z czasem koszt energii z wiatru i ogniw słonecznych powinien spaść, jednak obecnie są jeszcze wyższe prawdopodobnie niż w ustaleniach komisji, bo np. energia z czterech wielkich farm wiatrowych we Francji jest kontraktowana po 180-200 euro za MWh. Zaznaczył też, że w kalkulacjach dotyczących węgla i gazu nie wzięto pod uwagę kosztów emisji CO2.
Bernard przypomniał, że nowy prezydent Francji Francois Hollande, jeszcze jako kandydat podczas kampanii wyborczej nie zastosował się do porozumienia francuskich Zielonych z Partią Socjalistyczną, na mocy którego 24 reaktory miały zostać zamknięte. Hollande zapowiedział, że w czasie jego kadencji zamknięty zostanie jeden reaktor w elektrowni Fessenheim.
źródło: http://biznes.interia.pl/wiadomosci/new ... zy,1799670

Akcyza: Znów wzrośnie cena węgla i oleju napędowego
Nowa dyrektywa energetyczna, która ma wejść w życie 1 stycznia 2013 r., uzależni wysokość stawki akcyzy od wyprodukowanej energii i emisji CO2. Zdaniem ekspertów wejście w życie nowych przepisów spowoduje, że wzrosną ceny węgla i oleju napędowego.
(...)
Nowa dyrektywa energetyczna wprowadza istotne zmiany w konstrukcji podatku akcyzowego. Dyrektywa ma na celu rozróżnienie, począwszy od 2013 r., opodatkowania typowego zużycia energii od opodatkowania zużycia energii ściśle związanego z emisją dwutlenku węgla, przy czym wskutek dokonania takiego rozróżnienia docelowo nadmierna emisja dwutlenku węgla karana będzie wyższą akcyzą.
(...)
Więcej: http://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly ... owego.html
Nowa dyrektywa energetyczna, która ma wejść w życie 1 stycznia 2013 r., uzależni wysokość stawki akcyzy od wyprodukowanej energii i emisji CO2. Zdaniem ekspertów wejście w życie nowych przepisów spowoduje, że wzrosną ceny węgla i oleju napędowego.
(...)
Nowa dyrektywa energetyczna wprowadza istotne zmiany w konstrukcji podatku akcyzowego. Dyrektywa ma na celu rozróżnienie, począwszy od 2013 r., opodatkowania typowego zużycia energii od opodatkowania zużycia energii ściśle związanego z emisją dwutlenku węgla, przy czym wskutek dokonania takiego rozróżnienia docelowo nadmierna emisja dwutlenku węgla karana będzie wyższą akcyzą.
(...)
Więcej: http://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly ... owego.html

Atomowa Republika Czeska. A my?
Zależność od surowców z Rosji i zobowiązania do redukcji gazów cieplarnianych z elektrowni węglowych zmuszają państwa Europy Środkowej do poszukiwań nowych źródeł energii. Czesi już dawno temu postawili na atom.

W kwestiach bezpieczeństwa energetycznego i energii jądrowej Czechy, Polska, Słowacja i Węgry mówią jednym głosem; na szczycie Grupy Wyszehradzkiej w Pradze 22 czerwca szefowie rządów tych krajów zapewnili o swym poparciu dla rozwoju elektrowni nuklearnych.
To - według ich zwolenników - energia czysta, bezpieczna i bardzo wydajna. Przeciwnicy zwracają uwagę na ryzyka związane z promieniowaniem i przypominają katastrofy w Czarnobylu oraz Fukushimie.
Z czterech państw Grupy Wyszehradzkiej w tej chwili jedynie Polska nie ma na swym terenie siłowni nuklearnej. Czesi dysponują dwoma - w Dukovanach i Temelinie, Słowacy również dwoma - w Jaslovskych Bohunicach oraz Mochovcach, a Węgrzy jedną - w mieście Paks nad Dunajem.
"Kiedy idzie się na zdjęcie rentgenowskie płuc, otrzymuje się dawkę promieniowania rzędu 2-3 milisiwertów (mSv), czyli tysiąc razy więcej, niż gdyby stać przez około godzinę w pomieszczeniu wyłączonego reaktora" - tłumaczy Marek Svitak, rzecznik operującej elektrownią jądrową w Temelinie czeskiej spółki energetycznej ŹEZ, który oprowadza mnie po elektrowni atomowej.
"Tutaj - pokazuje mi Svitak - pracownicy prowadzą montaż reaktora. Niżej, na dole, jest paliwo, które już trafiło do jego wnętrza. Teraz zaczynają dodawać poszczególne części i nałoży się to na siebie". Za moment pokazuje na ubranych na biało ludzi pod nami: "Mają białe kombinezony, maski tlenowe, aby - w ramach środków ostrożności - czegoś się nie nawdychali". "A tu są szyby rewizyjne, do których odkłada się części, które nie są już potrzebne do montażu" - dodaje.
Wskazuje też na kryjącą reaktor budowlę, tzw. containment. "Żelazobetonowy płaszcz ma dwie funkcje: chroni reaktor przed ewentualnymi nieprzewidzianymi zdarzeniami zewnętrznymi - trzęsieniem ziemi, uderzeniem samolotu. Ale także zabezpiecza okoliczne środowisko na wypadek, gdyby do czegoś doszło wewnątrz reaktora".
Temelińska elektrownia wyposażona jest w dwa reaktory wodne ciśnieniowe WWER-1000 rosyjskiej konstrukcji. Ich budowa jest bardzo prosta; zwykła woda wewnątrz reaktora spełnia podwójną rolę - moderatora reakcji oraz przekaźnika energii cieplnej, zasilającego turbiny elektryczne. Pierwotny obieg wody ogrzewanej przez reaktor i narażonej na promieniowanie w wytwornicy pary ogrzewa wodę obiegu wtórnego, który - podobnie jak w każdej elektrowni konwencjonalnej - wywołuje ruch turbiny.
Wykorzystanie zwykłej wody jako moderatora oznacza, że w przypadku odcięcia jej dopływu, procesy zachodzące w reaktorze wygasają samoczynnie.
Moc towarzyszących reaktorom turbogeneratorów wynosi 1000 MW. Dzięki temu dwie czeskie elektrownie jądrowe są w stanie pokryć 1/3 krajowego zapotrzebowania na energię elektryczną.
W tej chwili drugi blok energetyczny jest wyłączony. Trwa w nim wymiana części paliwa. Dlatego mogę zobaczyć go z bliska.
Polska też planuje budowę elektrowni atomowych. W 2008 roku premier Tusk zapowiedział, że co najmniej dwie powstaną w północno-wschodniej części kraju. Niedawno Polska Grupa Energetyczna wskazała, że staną one w Żarnowcu (gdzie w 1990 przerwano budowę elektrowni jądrowej), Choczewie lub Gąskach i nie wykluczyła, że pierwszy reaktor mógłby zacząć pracę już w 2020 roku.
Czescy specjaliści jednak w tej kwestii są sceptyczni. Choć Polska ma w nich sojusznika, twierdzą, że na rozwój energetyki jądrowej kraj, który praktycznie zaczyna od zera, potrzebuje o wiele więcej czasu. Ich zdaniem samo przygotowanie legislacyjne trwa około pięciu lat. Tymczasem oprócz zmian w prawie potrzeba bardzo dobrej kampanii informacyjnej, konsultacji społecznych, przetargów na dostawy poszczególnych elementów siłowni i - zanim rozpocznie się produkcja prądu - licznych testów bezpieczeństwa i wydajności.
"Do działania elektrowni jądrowej potrzeba także doświadczonego personelu - zwraca uwagę Kamil Muzika, główny inżynier sterowni pierwszego bloku elektrowni Temelin. - Jego pozyskanie nie będzie łatwe. Raczej powinni być to ludzie, którzy znają język polski".
Muzika przyznaje, że część czynności mogą wykonywać firmy zewnętrzne, ale lepszy dla elektrowni jest własny zespół, który z czasem nabiera coraz większego doświadczenia.
Inżynier wspomina też, iż nie ma zbyt wielkich różnic między klasyczną elektrownią węglową a elektrownią atomową. "Różnica tkwi przede wszystkim w kwestiach bezpieczeństwa. Elektrownie węglowe nie potrzebują żadnych systemów awaryjnych dla kotła. U nas większa część technologii w pierwszej kolejności podporządkowana jest bezpieczeństwu jądrowemu - tłumaczy. - Tego klasyka nie ma".
Dla Temelina system sterowania kupiono od Amerykanów, ale nie było schematów opracowanych dla rosyjskiej technologii. "Współpracowaliśmy z nimi około pięciu lat i de facto wszystkie schematy nakreśliliśmy im my. Oni natomiast ożywili aktywne punkty w sieci" - zauważa.
"Gdyby porównać amerykański PWR-1000 bezpośrednio z rosyjskim WWER-1000, to dziś mają one praktycznie zgodną konstrukcję naczynia reaktora. I choć w tym amerykańskim inaczej rozłożony jest pierwotny obieg wody, to sposób ułożenia paliwa oraz system sterowania prętów kontrolnych jest zgodny. A więc wyprowadzenie z reaktora termometrów i ciśnieniomierzy, włączenie ich do sieci i digitalizacja stanowi już właściwie problem techniczny, a nie filozoficzny" - mówi Muzika.
W ciągu kilkugodzinnego pobytu w elektrowni atomowej przechodzę przez sześć wyraźnych kontroli dozymetrycznych. Pierwsza odbywa się przy wejściu i sprawdza, czy na jej teren nie wnoszę materiałów nuklearnych. Druga, to rozdawane przy wejściu do bloku reaktora osobiste dozymetry. Trzecia sprawdza obuwie i rękawiczki przy wyjściu z komory reaktora na wypadek kontaminacji. Czwarta i piąta oceniają całe ciało na wypadek nagłej absorpcji promieniowania. Szósta - przy wyjściu - kontroluje ewentualną dawkę całkowitą otrzymanego promieniowania.
U człowieka mniej-więcej 1 siwert prowadzi do ostrego zespołu popromiennego. W Polsce naturalna roczna dawka promieniowania wynosi 2,4 mSv.
Wszystkie kontrole przy wyjściu ukazują zera.
źródło: http://fakty.interia.pl/swiat/news/atom ... my,1817763

O odkrywce na żywo w internecie
Sprawa węgla brunatnego, zalegającego między Lubinem a Legnicą, znów trafi pod obrady Parlamentu Europejskiego. Jutro (12 lipca) sprawą ponownie zajmie się Komisja Petycji. Obrady – od godziny 15.00 - będzie można na żywo śledzić w internecie.
Petycję w imieniu mieszkańców gmin zagrożonych budową odkrywkowej kopalni węgla brunatnego złożyła wójt gminy Lubin Irena Rogowska .Pismo dotyczy nieuznania i niewdrożenia przez rząd RP wyników referendum z 27 września 2009 r. w sprawie budowy odkrywkowej kopalni węgla brunatnego na terenie sześciu gmin województwa dolnośląskiego w Polsce oraz łamania prawa wspólnotowego w dziedzinie środowiska naturalnego.
Skarga wraz z sześcioma tysiącami podpisów mieszkańców trafiła do Komisji Petycji PE. I dwukrotnie została uznana za zasadną. Na najbliższe posiedzenie wybierają się samorządowcy z naszego regionu oraz Gubina i Brodów, gdzie także odbyły się referenda
w tej samej sprawie, które podobnie jak nasze nie zostały uszanowane przez władze państwowe.
Przedstawiciele naszego regionu planują przedstawić członkom komisji aktualną sytuację oraz przyczyny i przebieg narastającego obywatelskiego protestu przeciw planom budowy nowych kopalni węgla brunatnego metodą odkrywkową.
Obrady będzie można śledzić tutaj: www.europarl.europa.eu/activities/commi ... &body=TRAN
Autor: MS
źródło: http://www.lubin.pl/aktualnosci,20881,o ... necie.html
Sprawa węgla brunatnego, zalegającego między Lubinem a Legnicą, znów trafi pod obrady Parlamentu Europejskiego. Jutro (12 lipca) sprawą ponownie zajmie się Komisja Petycji. Obrady – od godziny 15.00 - będzie można na żywo śledzić w internecie.
Petycję w imieniu mieszkańców gmin zagrożonych budową odkrywkowej kopalni węgla brunatnego złożyła wójt gminy Lubin Irena Rogowska .Pismo dotyczy nieuznania i niewdrożenia przez rząd RP wyników referendum z 27 września 2009 r. w sprawie budowy odkrywkowej kopalni węgla brunatnego na terenie sześciu gmin województwa dolnośląskiego w Polsce oraz łamania prawa wspólnotowego w dziedzinie środowiska naturalnego.
Skarga wraz z sześcioma tysiącami podpisów mieszkańców trafiła do Komisji Petycji PE. I dwukrotnie została uznana za zasadną. Na najbliższe posiedzenie wybierają się samorządowcy z naszego regionu oraz Gubina i Brodów, gdzie także odbyły się referenda
w tej samej sprawie, które podobnie jak nasze nie zostały uszanowane przez władze państwowe.
Przedstawiciele naszego regionu planują przedstawić członkom komisji aktualną sytuację oraz przyczyny i przebieg narastającego obywatelskiego protestu przeciw planom budowy nowych kopalni węgla brunatnego metodą odkrywkową.
Obrady będzie można śledzić tutaj: www.europarl.europa.eu/activities/commi ... &body=TRAN
Autor: MS
źródło: http://www.lubin.pl/aktualnosci,20881,o ... necie.html

Komisja z Brukseli w zagłębiu
2012-07-13, Aktualizacja: dzisiaj 12:06
Urszula Romaniuk
Delegacja Komisji Petycji w Parlamencie Europejskim przyjedzie w październiku na ziemię legnicką.
To efekt wczorajszej wizyty w Brukseli delegacji gmin zagrożonych rządowymi planami budowy odkrywki węgla brunatnego. Przedstawiciele gmin pojechali tam, by przedstawić sytuację w kontekście nie uznania przez rząd wyników referendum z 2009 roku przeciwko odkrywce, w którym mieszkańcy zdecydowanie powiedzieli: Nie odkrywce.
źródło: http://lubin.naszemiasto.pl/artykul/147 ... 2e18,1,3,3
2012-07-13, Aktualizacja: dzisiaj 12:06
Urszula Romaniuk
Delegacja Komisji Petycji w Parlamencie Europejskim przyjedzie w październiku na ziemię legnicką.
To efekt wczorajszej wizyty w Brukseli delegacji gmin zagrożonych rządowymi planami budowy odkrywki węgla brunatnego. Przedstawiciele gmin pojechali tam, by przedstawić sytuację w kontekście nie uznania przez rząd wyników referendum z 2009 roku przeciwko odkrywce, w którym mieszkańcy zdecydowanie powiedzieli: Nie odkrywce.
źródło: http://lubin.naszemiasto.pl/artykul/147 ... 2e18,1,3,3

Złoża uranu - teoria spiskowa czy rzeczywiście czegoś nie wiemy?
(...)
Co do kosztów paliwa, należałoby przyjąć wartość ok. 72 mln euro za rok dla elektrowni o mocy 1 GWe (216 mln dla jednego planowanego reaktora o mocy 3 GWe). Jeśli jednak komuś wydaje się to dużo, warto wziąć pod uwagę koszty elektrowni węglowej. Dla jednostki o sprawności cieplnej 35 proc., wytwarzającej 8 TWh rocznie, potrzeba około 3 mln ton węgla. Cena węgla to jakieś 444 zł za tonę, czyli ok. 100 euro. W tym przypadku koszty węgla wyniosłyby więc 300 mln euro za rok. Do tego trzeba doliczyć opłaty za emisje CO2. Przyjmując umiarkowaną wysokość opłat równą 16 euro/t otrzymamy rocznie dodatkowych 176 mln euro kary, a więc w sumie 476 mln euro kosztów elektrowni węglowej. Różnica jest widoczna gołym okiem.
(...)
Więcej: http://biznes.onet.pl/zloza-uranu-teori ... news-detal
(...)
Co do kosztów paliwa, należałoby przyjąć wartość ok. 72 mln euro za rok dla elektrowni o mocy 1 GWe (216 mln dla jednego planowanego reaktora o mocy 3 GWe). Jeśli jednak komuś wydaje się to dużo, warto wziąć pod uwagę koszty elektrowni węglowej. Dla jednostki o sprawności cieplnej 35 proc., wytwarzającej 8 TWh rocznie, potrzeba około 3 mln ton węgla. Cena węgla to jakieś 444 zł za tonę, czyli ok. 100 euro. W tym przypadku koszty węgla wyniosłyby więc 300 mln euro za rok. Do tego trzeba doliczyć opłaty za emisje CO2. Przyjmując umiarkowaną wysokość opłat równą 16 euro/t otrzymamy rocznie dodatkowych 176 mln euro kary, a więc w sumie 476 mln euro kosztów elektrowni węglowej. Różnica jest widoczna gołym okiem.
(...)
Więcej: http://biznes.onet.pl/zloza-uranu-teori ... news-detal

O kopalni odkrywkowej węgla brunatnego w naszym regionie narazie ucichło. Być może spowodowały to społeczne protesty, czego nasz Rząd się nie spodziewał. Powinniśmy jednak być czujni i każde chore zamierzenia, prowadzące do degradacji terenu od Legnicy, aż po Głogów, dusić w zarodku. To my żyjemy tu i teraz. Za nasze postępowania będą nas rozliczały następne pokolenia. Nie dajmy się zbałamucić, że w miejscu wyrobisk powstaną akweny wodne do wypoczynku i górki do zjazdów na nartach. Istna kraina szczęśliwości się przed nami rozpościera. Trzeźwo myślący trochę inaczej na to patrzą, i bardzo dobrze.

Lubin: Konferencja antyodkrywkowa

Przeciwnicy budowy kopalni odkrywkowej węgla brunatnego z Serbii przyjadą do Lubina na konferencję z okazji trzeciej rocznicy referendum, 26 września, o godz. 11 w Muzie.
Lokalni przeciwnicy budowy kopalń odkrywkowych zyskują nowych sojuszników. Poparcie otrzymali od podobnych organizacji działających w Niemczech, przedstawiciele kolejnych krajów deklarują pomoc w walce z odkrywkami w Polsce i Europie. Predrag T. Savić z organizacji „House of justice Strasbourg” zajmującej się propagowaniem Europejskiej Konwencji Praw Człowieka oraz Zeljko Stojković będą jednymi z wielu uczestników konferencji organizowanej 26 września w Lubinie przez Ogólnopolską Koalicję „Rozwój TAK - Odkrywki NIE” i Społeczny Komitet "STOP Odkrywce". W swoim wystąpieniu opowiedzą o realnych zagrożeniach związanych z funkcjonowaniem odkrywek na przykładzie odkrywki „Kolubara” w Serbii. Uczestnikami konferencji będą przedstawiciele Fundacji Greenpeace Polska, CEE Bankwatch Network/Polish Green Network z Warszawy i Stowarzyszenia Eko - Unia z Wrocławia oraz przedstawiciele jednostek samorządu terytorialnego z gmin zagrożonych budową kopalni odkrywkowej. Delegacja prawników EPS z Brna (Czechy) przedstawi projekt skargi do Trybunału Konstytucyjnego w obronie praw mieszkańców terenów zagrożonych odkrywką. Swój udział w konferencji potwierdziła Lidia Geringer de Oedenberg poseł do Parlamentu Europejskiego, która przedstawi szczegóły planowanej na koniec października br. misji rozpoznawczej w Polsce przedstawicieli Komisji Petycji PE. Wizyta delegacji z Brukseli związana jest z nieuszanowaniem przez władze państwowe prawomocnego referendum z 27.09.2009 r. na terenie sześciu gmin: Lubin, Kunice, Miłkowice, Ruja, Ścinawa i Prochowice w województwie dolnośląskim, których mieszkańcy w blisko 95 % zagłosowali przeciw budowie kopalni odkrywkowej na złożu „Legnica”. (źródło: UG Lubin).
źródło: http://lubin.naszemiasto.pl/artykul/154 ... 4055,1,3,6

Smutna trzecia rocznica referendum
26.09.2012. Radio ElkaW trzecią rocznicę referendum, w którym mieszkańcy sześciu podlegnickich i podlubińskich gmin opowiedzieli się przeciwko budowie odkrywkowej kopalni węgla brunatnego, w lubińskiej "Muzie" zorganizowano konferencję antyodkrywkową, w której uczestniczyli m.in. aktywiści z Serbii.
Przeciwnicy budowy na złożu "Legnica" odkrywkowej kopalni węgla brunatnego wciąż podkreślają, jak wielkie zagrożenie dla mieszkańców i środowiska niesie ze sobą ta inwestycja. Jednocześnie nie mogą się pogodzić, że wyniki referendum sprzed trzech lat, w którym 95. procent głosujących opowiedziało się przeciwko odkrywce, nie są wiążące dla polskiego państwa. - Przypomnę, że referendum nie dotyczyło wydobycia węgla, a metody, jaką chcą zastosować przy tym wydobyciu.
Do dzisiaj nic się nie zmieniło, jesteśmy nadal pełni obaw, szczególnie mieszkańcy, którzy nas odwiedzają i nadal zadają nam pytania, czy mogą spokojnie się budować, niestety nie możemy dać jasnej odpowiedzi, ponieważ my też jej nie uzyskaliśmy i do dzisiaj o nią zabiegamy. Chcemy dialogu, rozmowy i szczerej dyskusji na ten temat, bo świat idzie zupełnie w innym kierunku - odnawialnych źródeł pozyskiwania energii. Niestety wszystkie przepisy są przygotowywane w kierunku wprowadzenia ochrony złoża, już od nas żąda się dostarczenia dokumentów po to, by taką ochronę wprowadzić - mówiła Irena Rogowska, wójt gminy wiejskiej Lubin, a zarazem przewodnicząca ogólnopolskiej koalicji "Rozwój TAK - Odkrywki NIE” i społecznego komitetu "STOP Odkrywce".
Obecna na konferencji wrocławska europosłanka SLD, Lidia Geringer de Oedenberg zapowiedziała wizytę w naszym regionie przedstawicieli Komisji Petycji Parlamentu Europejskiego. Takie spotkanie planowane jest pod koniec października. - To smutna, trzecia rocznica, bo w dalszym ciągu nic się nie wyjaśniło w tej sprawie. Pamiętam, gdy w moim biurze we Wrocławiu spotkałam się z samorządowcami gmin zagrożonych odkrywką i zastanawialiśmy się wtedy, co można zrobić, by głos mieszkańców wyrażony w tym referendum był ważny, liczący się i słyszalny. Postanowiliśmy wówczas złożyć petycję do Parlamentu Europejskiego, a teraz przyjadą do naszego regionu eurodeputowani, którzy bliżej poznają problemy i zagrożenia wynikające z tej inwestycji - zapowiedziała europosłanka Geringer de Oedenberg.
W konferencji w lubińskiej "Muzie" uczestniczyli aktywiści antyodkrywkowi z Serbii, przedstawiciele Fundacji Greenpeace Polska, Stowarzyszenia Eko - Unia z Wrocławia, prawnicy z Czech oraz władze Ścinawy, Rui, Miłkowic, Kunic i Prochowic, tj. gmin zagrożonych budową kopalni odkrywkowej.
źródło: http://miedziowe.pl/content/view/59399/78/
Czytaj też : http://www.lubin.pl/aktualnosci,22039,w ... zadem.html

Antyodkrywkowa kampania Greenpeace
03.10.2012. Radio ElkaW piątek i sobotę w Raszówce i Miłkowicach odbędą się spotkania informacyjne z mieszkańcami na temat zagrożeń związanych z budową odkrywkowej kopalni węgla brunatnego na złożu "Legnica". Organizatorem tej antyodkrywkowej kampanii jest Greenpeace Polska.
Spotkania z mieszkańcami dwóch z sześciu miejscowości zagrożonych budową odkrywkowej kopalni odbędą się pod wspólnym hasłem: "Energoetyczni". Poza Raszówką i Miłkowicami, członkowie Greenpeace chcą odwiedzić jeszcze pozostałe miejscowości w naszym regionie oraz inne w województwach lubuskim i wielkopolskim.
Udział tej pozarządowej organizacji działającej na rzecz ochrony naturalnego środowiska w kampanii antyodkrywkowej nie jest przypadkowy. Greenpeace od dawna bowiem współpracuje z Ogólnopolską Koalicją „Rozwój Tak - Odkrywki Nie” oraz społecznym komitetem „Stop Odkrywce”, którymi przewodniczy wójt gminy wiejskiej Lubin, Irena Rogowska. - Do dzisiaj nic się nie zmieniło, jesteśmy nadal pełni obaw, szczególnie mieszkańcy, którzy nas odwiedzają i nadal nas pytają, czy mogą spokojnie się budować. Niestety nie możemy dać jasnej odpowiedzi, ponieważ my też jej nie mamy i do dzisiaj o nią zabiegamy. Chcemy dialogu, rozmowy i szczerej dyskusji na ten temat, bo świat idzie w kierunku odnawialnych źródeł pozyskiwania energii. Niestety wszystkie przepisy są przygotowywane w kierunku wprowadzenia ochrony złoża, bo już dzisiaj żąda się od nas dokumentów po to, by taką ochronę wprowadzić - przypomina wójt Irena Rogowska.
Piątkowe spotkanie mieszkańcami Raszówki w świetlicy wiejskiej rozpocznie się o godz. 18, dzień później o godz. 17. członkowie Greenpeace zorganizują debatę w podlegnickich Miłkowicach. (tom)
źródło: http://miedziowe.pl/content/view/59518/78/

Informacje
0 użytkowników » 2 gości
