Brunatne plany KGHM
11.08.2011. Radio Elka
Polska Miedź chce wydobywać węgiel brunatny między Lubinem a Głogowem. Spółka złożyła już wniosek o koncesję w Ministerstwie Środowiska. KGHM nie myśli jednak o odkrywce, a o metodzie zgazowania węgla.
Chodzi o tereny na północ od Lubina w kierunku Głogowa, są to obszary, które pokrywają się z przymiarkami spółki do Głogowa Głębokiego Przemysłowego, czyli tradycyjnej górniczej eksploatacji złóż miedzi.
- Węgiel brunatny zalega nad naszą rudą i to dosyć głęboko, 300 m pod powierzchnią ziemi i tu trudno mówić o odkrywce - przyznaje Dariusz Wyborski, rzecznik KGHM - My zwolennikami odkrywki specjalnie nie jesteśmy, natomiast chcielibyśmy wypróbowywać alternatywne metody wykorzystania takiego bogactwa jak węgiel brunatny. Jedną z takich metod jest zgazowanie węgla pod ziemią i takie próby chcemy prowadzić.
Nie będą to od razu próby przemysłowe, bardziej chodzi o szukanie metody niż przystąpienie do wydobycia złoża węgla brunatnego. Próby eksploatacji zasobów przez ich zgazowanie podejmowane są na całym świecie. - Nam się wydaje, że chińscy partnerzy, z którymi współpracujemy, są mocno zaawansowani w tym obszarze i chcemy z ich wiedzy skorzystać, ale też nie jest to zaawansowanie takie, które pozwalałoby rozpocząć przemysłową eksploatację złóż - zaznacza rzecznik.
Dariusz Wyborski podkreśla, że jest to kilka lat prób, poszukiwań, które dadzą odpowiedź na pytanie o to, czy rzeczywiście można, także przy współpracy ośrodków naukowych, opracować metodę, która pozwalałaby w sposób nieinwazyjny dla środowiska wydobywać węgiel brunatny.
(mon)
źródło : http://miedziowe.pl/content/view/51261/150/
11.08.2011. Radio Elka
Polska Miedź chce wydobywać węgiel brunatny między Lubinem a Głogowem. Spółka złożyła już wniosek o koncesję w Ministerstwie Środowiska. KGHM nie myśli jednak o odkrywce, a o metodzie zgazowania węgla.
Chodzi o tereny na północ od Lubina w kierunku Głogowa, są to obszary, które pokrywają się z przymiarkami spółki do Głogowa Głębokiego Przemysłowego, czyli tradycyjnej górniczej eksploatacji złóż miedzi.
- Węgiel brunatny zalega nad naszą rudą i to dosyć głęboko, 300 m pod powierzchnią ziemi i tu trudno mówić o odkrywce - przyznaje Dariusz Wyborski, rzecznik KGHM - My zwolennikami odkrywki specjalnie nie jesteśmy, natomiast chcielibyśmy wypróbowywać alternatywne metody wykorzystania takiego bogactwa jak węgiel brunatny. Jedną z takich metod jest zgazowanie węgla pod ziemią i takie próby chcemy prowadzić.
Nie będą to od razu próby przemysłowe, bardziej chodzi o szukanie metody niż przystąpienie do wydobycia złoża węgla brunatnego. Próby eksploatacji zasobów przez ich zgazowanie podejmowane są na całym świecie. - Nam się wydaje, że chińscy partnerzy, z którymi współpracujemy, są mocno zaawansowani w tym obszarze i chcemy z ich wiedzy skorzystać, ale też nie jest to zaawansowanie takie, które pozwalałoby rozpocząć przemysłową eksploatację złóż - zaznacza rzecznik.
Dariusz Wyborski podkreśla, że jest to kilka lat prób, poszukiwań, które dadzą odpowiedź na pytanie o to, czy rzeczywiście można, także przy współpracy ośrodków naukowych, opracować metodę, która pozwalałaby w sposób nieinwazyjny dla środowiska wydobywać węgiel brunatny.
(mon)
źródło : http://miedziowe.pl/content/view/51261/150/

A nasz rząd planuje budowę elektrowni opartej na spalaniu węgla brunatnego. Czym się to wszystko dla nas skoączy ? O tym poniższy artykuł. =========================================================== 
Miliardowe koszty energetyki z powodu ochrony klimatu
Analitycy szacują, że od 2013 r. sama Polska Grupa Energetyczna może wydać na prawa do emisji CO2 o 1 mld zł więcej, niż zakładano.
PGE, Tauron czy Enea zakładały do niedawna, że w 2013 r. będą mogły za darmo wyemitować 70 proc. dwutlenku węgla. Tymczasem proponowana im przez rząd pula uprawnieą obejmuje od 45 do 53 proc. rzeczywistej emisji. A w kolejnych latach przydziały te będą jeszcze maleć. Pod koniec sierpnia rząd prześle do Komisji Europejskiej projekt podziału praw do emisji CO2 po 2013 r. Analitycy już szacują, że nowe regulacje obciążą firmy energetyczne kosztami liczonymi w miliardach złotych rocznie. – Gdy te nowe regulacje wejdą w życie, to PGE w 2013 r. będzie musiała wydać na kupno praw do emisji CO2 ok. 1,8 mld zł, czyli prawie o 1 mld zł więcej, niż do niedawna zakładano. Dla porównania, w 2011 r. PGE na zakup uprawnieą przeznaczy ok. 300 mln zł – wyjaśnia Maciej Hebda, analityk Espirito Santo. Szacuje, że koszt zakupu praw do emisji dla Tauronu wzrośnie w związku z nowymi wyliczeniami do 700 mln zł w 2013 r., wobec 200 mln zł oczekiwanych wcześniej. W przypadku Enei dodatkowy koszt to ok. 200 mln zł w 2013 r. Jak to przełoży się na wyniki spółek? – Jest za wcześnie na prognozowanie. Obecnie wiemy tyle, że od 2013 r. zmieni się cały obraz branży. Nie znamy przyszłej ceny praw do emisji CO2. Można oczekiwać wzrostu cen energii w tym okresie, ale nie wiemy też, w jakim stopniu prąd podrożeje ani w jakim stopniu energetyka będzie w stanie przenieść te dodatkowe koszty na konsumentów – mówi Hebda. Dodatkowe koszty zrekompensowałyby dopiero podwyżki cen energii przekraczające 20 proc., ale wtedy mógłby spaść popyt. – Można wstępnie szacować, że EBITDA (wynik operacyjny plus amortyzacja) PGE w 2013 r. będzie o ok. 750 mln zł niższy, niż gdyby przydział bezpłatnych praw do emisji CO2 wyglądał tak, jak wcześniej zakładano – ocenia Piotr Dzięciołowski, analityk Credit Suisse. Obniżkę EBITDA Tauronu szacuje on na ok. 250 mln zł, Enei – 140 mln zł. źródło : http://gielda.onet.pl/miliardowe-koszty ... rasa-detal

Miliardowe koszty energetyki z powodu ochrony klimatu
Analitycy szacują, że od 2013 r. sama Polska Grupa Energetyczna może wydać na prawa do emisji CO2 o 1 mld zł więcej, niż zakładano.
PGE, Tauron czy Enea zakładały do niedawna, że w 2013 r. będą mogły za darmo wyemitować 70 proc. dwutlenku węgla. Tymczasem proponowana im przez rząd pula uprawnieą obejmuje od 45 do 53 proc. rzeczywistej emisji. A w kolejnych latach przydziały te będą jeszcze maleć. Pod koniec sierpnia rząd prześle do Komisji Europejskiej projekt podziału praw do emisji CO2 po 2013 r. Analitycy już szacują, że nowe regulacje obciążą firmy energetyczne kosztami liczonymi w miliardach złotych rocznie. – Gdy te nowe regulacje wejdą w życie, to PGE w 2013 r. będzie musiała wydać na kupno praw do emisji CO2 ok. 1,8 mld zł, czyli prawie o 1 mld zł więcej, niż do niedawna zakładano. Dla porównania, w 2011 r. PGE na zakup uprawnieą przeznaczy ok. 300 mln zł – wyjaśnia Maciej Hebda, analityk Espirito Santo. Szacuje, że koszt zakupu praw do emisji dla Tauronu wzrośnie w związku z nowymi wyliczeniami do 700 mln zł w 2013 r., wobec 200 mln zł oczekiwanych wcześniej. W przypadku Enei dodatkowy koszt to ok. 200 mln zł w 2013 r. Jak to przełoży się na wyniki spółek? – Jest za wcześnie na prognozowanie. Obecnie wiemy tyle, że od 2013 r. zmieni się cały obraz branży. Nie znamy przyszłej ceny praw do emisji CO2. Można oczekiwać wzrostu cen energii w tym okresie, ale nie wiemy też, w jakim stopniu prąd podrożeje ani w jakim stopniu energetyka będzie w stanie przenieść te dodatkowe koszty na konsumentów – mówi Hebda. Dodatkowe koszty zrekompensowałyby dopiero podwyżki cen energii przekraczające 20 proc., ale wtedy mógłby spaść popyt. – Można wstępnie szacować, że EBITDA (wynik operacyjny plus amortyzacja) PGE w 2013 r. będzie o ok. 750 mln zł niższy, niż gdyby przydział bezpłatnych praw do emisji CO2 wyglądał tak, jak wcześniej zakładano – ocenia Piotr Dzięciołowski, analityk Credit Suisse. Obniżkę EBITDA Tauronu szacuje on na ok. 250 mln zł, Enei – 140 mln zł. źródło : http://gielda.onet.pl/miliardowe-koszty ... rasa-detal
Ostatnio zmieniony 21 paź 2011, 17:43 przez NEVIL, łącznie zmieniany 1 raz.

Pikieta wójtów u premiera
Dziś rano, wójtowie, burmistrzowie i przewodniczący Rad Gmin razem z Ireną Rogowską, wójtem gminy Lubin i przewodniczącą Ogólnopolskiej Koalicji „Rozwój TAK – Odkrywki NIE”, zorganizowali pikietę przed budynkiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.
Jest to protest przeciwko planom przyjęcia uchwały zatwierdzającej Koncepcję Przestrzennego Zagospodarowania Kraju 2030 (KPZK). Przyjęcie uchwały doprowadzi do wdrożenia w życie planów budowy nowych kopalń węgla brunatnego, co otworzy drogę do wywłaszczeń mieszkańców i zniszczeń w środowisku. Przedstawiciele Koalicji zwrócili również uwagę, że dokument został przygotowany w sposób sprzeczny z procedurą.
Protestujący przekazali Premierowi list otwarty, w którym podkreślają, że dokument ignoruje setki poprawek i zastrzeżeń zgłoszonych w toku konsultacji społecznych. Jego przyjęcie umożliwi też przeprowadzenie wysiedleń na masową skalę. Najprawdopodobniej, losy uchwały będą ważyć się już na najbliższej Radzie Ministrów.
- Mam nadzieję, że Rada Ministrów nie przyjmie uchwały zatwierdzającej Koncepcję Zagospodarowania Przestrzennego Kraju w obecnym kształcie. W 2009 r. tysiące mieszkańców gmin na terenie których planuje się eksploatację złóż węgla brunatnego, sprzeciwiło się w referendach budowie kopalni odkrywkowych. Polska już dziś może przejść z ery kopalnej do odnawialnej, wystarczy do tego odpowiedni impuls ze strony rządu – mówi Irena Rogowska, wójt gminy Lubin.
KPZK, jako dokument planistyczny najwyższego szczebla, jest przyjmowany w drodze uchwały tj. aktu wewnętrznego, wywiera jednak istotny wpływ na dokumenty planistyczne na poziomie województw oraz gmin. Władze wojewódzkie a następnie gminne zobowiązane są uwzględnić zapisy KPZK w wojewódzkich planach zagospodarowania przestrzennego i w planach miejscowych. Przy uchwalaniu KPZK Rada Ministrów wskazuje inwestycje o charakterze publicznym, które powinny znaleźć się w programach rządowych. Te ostatnie zaś, jako przepisy powszechnie obowiązujące, wywierają bezpośredni wpływ na sytuację prawną obywateli. Dokument ten otwiera więc drogę do narzucenia samorządom gminnym obowiązku wprowadzenia kopalń odkrywkowych do planów miejscowych a dla mieszkańców stwarza bezpośrednie niebezpieczeństwo wywłaszczeń.
- Uchwalenie KPZK przez rząd byłoby złym sygnałem dla polskiej demokracji a tym samym dla nas wszystkich. Zielone światło otrzymałby bowiem dokument, który bezpośrednio wpływa na prawa, zwłaszcza na prawo własności, oraz wolności dziesiątek tysięcy obywateli. Niedopuszczalny jest fakt, że przygotowanie tego dokumentu było obarczone istotnymi wadami o charakterze proceduralnym – mówi Beata Filipcova, radca prawny Ekologicznego Serwisu Prawnego.
Oto treść listu otwartego do Premiera:
Lubin/Warszawa 25.08.2011
Pan Donald Tusk
Prezes Rady Ministrów
Szanowny Panie Premierze,
W związku z planowanym na koniec sierpnia br. pojawieniem się w porządku obrad Rady Ministrów punktu dotyczącego uchwalenia Koncepcji Przestrzennego Zagospodarowania Kraju 2030 wzywamy Pana Premiera - Prezesa Rady Ministrów i całą Radę Ministrów, w tym w szczególności, Ministra Rozwoju Regionalnego Elżbietę Bieńkowską, do skierowania wskazanego dokumentu do ponownej analizy.
Żądamy otwarcia rzetelnej, publicznej debaty nad zapisami zawartymi w Koncepcji Przestrzennego Zagospodarowania Kraju 2030 i poważnego potraktowania głosów obywateli, którzy w związku z tymi zapisami, dotyczącymi ochrony złóż oraz planowanej budowy kopalń odkrywkowych, czują się zagrożeni: po pierwsze, wieloletnią, niczym nieuzasadnioną blokadą inwestycyjną, po drugie, możliwymi już wkrótce masowymi wywłaszczeniami.
KPZK z punktu widzenia ewentualnej budowy kopalń odkrywkowych jest o tyle istotna, że uchwalając ją Rada Ministrów bezpośrednio wskazuje inwestycje, które mają stać się przedmiotem programów rządowych służących realizacji inwestycji celu publicznego o znaczeniu krajowym. Programy te są następnie opracowywane i wydawane przez właściwych ministrów w formie powszechnie obowiązujących rozporządzeń.
Taką inwestycją, jak podkreślają władze na szczeblu krajowym i wojewódzkim, jest właśnie wydobycie węgla brunatnego metodą odkrywkową i związana z tym budowa kopalń i elektrowni. Są to działania, które zobowiązują do uwzględnienia inwestycji w planach wojewódzkich oraz umożliwiają narzucenie gminom obowiązku wprowadzenia kopalni do planów miejscowych. Jest to więc, bez wątpienia, prosta droga do dokonywania wywłaszczeń.
Odnosząc się do pisma z Ministerstwa Rozwoju Regionalnego z dnia 20 lipca 2011 r. (DKS-VIII-470-37-Ibn/11, NK 95094/11) skierowanego do Przewodniczącej Koalicji „Rozwój Tak - Odkrywki Nie”, w którym neguje się znaczenie KPZK dla lokalizacji kopalni odkrywkowych i zaprzecza temu by jakakolwiek lokalizacja została w tym dokumencie przedstawiona, pragniemy zauważyć, że projekt KPZK z dnia 25 stycznia 2011 r., a więc ostatnia wersja jaka została społeczeństwu zaprezentowana, zawiera w aż dwóch miejscach – na stronie 52 i 134 - wskazanie złoża gubińskiego (Gubin, Gubin 1) oraz legnickiego jako miejsca przyszłych kopalni odkrywkowych. Nie jest więc prawdą, że KPZK żadnych konkretnych lokalizacji nie wskazuje.
Konkretnym przykładem świadczącym o nader istotnym wpływie KPZK na planowanie przestrzenne na niższych szczeblach i jej bezpośrednim wpływie na sytuację mieszkańców jest wprowadzenie (z powołaniem się na razie na Politykę Energetyczną Polski do 2030 r.) do projektu zmiany Planu Zagospodarowania Przestrzennego Województwa Lubuskiego inwestycji publicznej polegającej na wydobywaniu węgla brunatnego metodą odkrywkową na terenie gmin Gubin i Brody. Po uchwaleniu Koncepcji w jej obecnym kształcie z wymienieniem złoża gubińskiego jako potencjalnej lokalizacji kopalni odkrywkowej zaistnieje rzeczywista podstawa do wprowadzenia tej inwestycji do planu wojewódzkiego jako inwestycji o charakterze publicznym i planowanego już teraz przez władze tego województwa zakazu podejmowania jakiejkolwiek działalności inwestycyjnej niezwiązanej z energetyką na obszarze zalegania węgla brunatnego.
W tych okolicznościach KPZK wywrze bezpośredni wpływ na sytuację obywateli zamieszkujących zagrożone tereny. Spowoduje daleko idącą niepewność co do ich przyszłości i możliwości spokojnego bytu, bez widma budowy kopalni węgla brunatnego poprzez zastosowanie archaicznej, najbardziej dewastującej środowisko odkrywkowej metody wydobycia.
Pomimo tak daleko idących konsekwencji dla obywateli i środowiska naturalnego, proces konsultacji społecznych i międzyresortowych nie przebiegał w sposób prawidłowy ani przejrzysty. Przedstawiciele samorządów, późniejsi członkowie Ogólnopolskiej Koalicji „Rozwój Tak - Odkrywki Nie”, już na początku marca bieżącego roku wnieśli do projektu KPZK wiele krytycznych uwag i wniosków. Ministerstwo było zobowiązane - na podstawie ustawy z dnia 6 grudnia 2006 r. o zasadach prowadzenia polityki rozwoju - do ustosunkowania się do uwag (wraz z uzasadnieniem) w terminie 30 dni od dnia zakończenia konsultacji oraz opublikowania sprawozdania na swojej stronie internetowej.
Na złożony przez EPS (Ekologický Právní Servis-członek Koalicji) wniosek o udostępnienie informacji publicznej w postaci projektu KPZK - uwzględniającego ewentualne zmiany wprowadzone w wyniku konsultacji społecznych – Ministerstwo odpowiedziało negatywnie zasłaniając się argumentem, iż „(...) nie ma praktyki ujawniania takich dokumentów (...)” (sic!) , oraz że KPZK będzie udostępniona dopiero po zakończeniu nad nią prac Rządu, a więc w momencie kiedy akt będzie już uchwalony.
Skoro jednak do dnia skierowania projektu KPZK pod obrady Rady Ministrów w celu jego uchwalenia (co miało już miejsce w czerwcu 2011 r.) nie było nawet śladu po tym aby jakikolwiek organ zajmował się złożonymi przez obywateli uwagami i wnioskami, należy przyjąć, że zostały one w całości pominięte ! A to oznacza kolejny drastyczny przykład łamania procedur (o konieczności przestrzegania których tyle się ostatnio mówi) przez polskie państwo.
W cytowanym już wyżej piśmie Ministerstwa Rozwoju Regionalnego stwierdza się, że opracowanie Raportu w sytuacji zgłoszenia 3 tysięcy uwag przez 170 różnych podmiotów jest czasochłonne (co można jeszcze zrozumieć), natomiast zupełnie niezrozumiałe jest kierowanie projektu KPZK pod obrady Rządu przed ustosunkowaniem się do złożonych przez społeczeństwo uwag i świadczy z całą pewnością o totalnym lekceważeniu podmiotów je wnoszących czyniąc społeczne konsultacje w istocie fikcyjnymi! Dokument pod nazwą Raport z konsultacji społecznych Projektu Koncepcji Przestrzennego Zagospodarowania Kraju 2030 pojawił się na stronie MRR w dniu 29 lipca 2011 r., a więc aż pięć miesięcy po zakończeniu konsultacji.
Znaczna część tego dokumentu została poświęcona opisowi procedury w ramach, której KPZK powstawała, w tym omówieniu przebiegu prac i konsultacji społecznych. Uwagi poszczególnych uczestników konsultacji nie zostały potraktowane indywidualnie jak to uczyniono chociażby przy sporządzaniu raportu z konsultacji Polityki Energetycznej Polski do 2030 r. Wszystkie uwagi i wnioski samorządów oraz uwagi setek mieszkańców zagrożonych terenów zostały skomentowane na jednej stronie dokumentu, a wynikiem ich rzekomego rozpatrzenia jest dodanie jednego zdania: „Wydanie zgody na zagospodarowanie nowych złóż strategicznych poprzedzi szeroka wielokryterialna analiza opłacalności, uwzględniająca aspekty społeczne i ekonomiczne, w tym koszty konfliktów funkcji istniejących i projektowanych dla planowanego obszaru wydobywczego”.
W ocenie Koalicji „Rozwój Tak - Odkrywki Nie” oraz przedstawicieli jednostek samorządu terytorialnego zbiorcze i powierzchowne rozpatrzenie uwag całkowicie nie spełnia wymogów opisanych art. 6a ustawy dnia 6 grudnia 2006 r. o zasadach prowadzenia polityki rozwoju, która w zakresie udziału społeczeństwa odsyła do ustawy i przepisów dotyczących udziału społeczeństwa w ochronie środowiska oraz ocen oddziaływania na środowisko tj. ustawy z dnia 3 października 2008 r. o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz ocenach oddziaływania na środowisko.
Zgodnie z przytoczoną ustawą każda uwaga lub wniosek musi zostać rozpatrzony w sposób indywidualny. Organ uchwalający dokument nie musi, oczywiście, uwag uwzględnić, musi jednak do każdej z nich z osobna się ustosunkować. W świetle powyższego niepodważalnym faktem jest, że MRR nie rozpatrzyło należycie tj. zgodnie z procedurami zgłoszonych przez społeczeństwo uwag i wniosków do KPZK.
Przypominamy również Radzie Ministrów oraz Panu Premierowi osobiście, że tysiące mieszkańców zagrożonych odkrywkami terenów już przed dwoma laty wypowiedziało się w ważnych i rozstrzygających referendach lokalnych przeciwko budowie kopalń (17.607 mieszkańców złoża “legnickiego” tj. 95 % biorących udział w referendach oraz 2806 mieszkańców złoża “gubińskiego” tj. 66 % biorących udział w referendach) ! Ich głos jak dotąd nie został uszanowany.
Przedstawiciele tych środowisk złożyli fundamentalne z punktu widzenia lokalnych społeczności uwagi do KPZK, które niestety, zostały zignorowane. W związku z powyższym domagamy się kolejnej rundy konsultacji społecznych i wzięcia pod uwagę sprzeciwu mieszkańców zanim obywatelski protest przybierze radykalne, czy wręcz niekontrolowane formy.
z poważaniem
Irena Rogowska
Wójt Gminy Lubin
Przewodnicząca Ogólnopolskiej Koalicji "Rozwój Tak - Odkrywki Nie"
Poparcie Listu Otwartego do Premiera Donalda Tuska
My, niżej podpisani, przedstawiciele polskich samorządów, fundacji i stowarzyszeń, ruchów obywatelskich, a także osoby publiczne i prywatne – założyciele, członkowie i podmioty wspierające powstałą w maju 2011 r. Ogólnopolską Koalicję „Rozwój TAK – Odkrywki NIE”, powołaną w celu powstrzymania planów budowy nowych kopalni węgla brunatnego metodą odkrywkową oraz przeprowadzenia Polski z ery kopalnej do ery odnawialnej w całości popieramy wnioski oraz postulaty zawarte w załączonym Liście Otwartym skierowanym do Pana Premiera Donalda Tuska.
Jest naszą wolą by List Otwarty, podpisany także w naszym imieniu przez Przewodniczącą Koalicji Panią Irenę Rogowską -Wójt Gmin Lubin, stał się poważnym głosem przestrogi przy podejmowaniu fundamentalnych rozstrzygnięć dotyczących tysięcy polskich obywateli, polskiej gospodarki i będącego naszym wspólnym dobrem środowiska.
W obliczu powagi sytuacji list przekażemy również Prezydentowi RP, Marszałkom Sejmu i Senatu, Przewodniczącym klubów i kół poselskich, pozostałym członkom Rady Ministrów oraz mediom ogólnopolskim i regionalnym.
1) Mira Stanisławska - Meysztowicz - Fundacja Nasza Ziemia
2) Beata Filipcowa i Jan Srytr - Ekologiczny Prawny Serwis
3) Dorota Prugar–Wasilewska - Stowarzyszenie „Nie Kopalni Odkrywkowej”, Gubin
4) Radosław Gawlik - Stowarzyszenie Ekologiczne EKO-UNIA
5) prof. dr hab. Dariusz Tarnawski - Towarzystwo Przyrodnicze Ziemi Oleśnickiej
6) Agnieszka Grzybek i Dariusz Szwed – Zieloni 2004
7) Zbigniew Tynenski – Centrum Zrównoważonego Rozwoju
prof. nadzw. dr hab. Beata Raszka - Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu
9) prof. nadzw. dr hab. Krzysztof Kasprzak - Akademia Wychowania Fizycznego im. Eugeniusza Piaseckiego w Poznaniu, Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu
10) Marcin Stoczkiewicz i Piotr Turowicz - ClientEarth
źródło : http://lubin24.org/news.php?id=68751
Dziś rano, wójtowie, burmistrzowie i przewodniczący Rad Gmin razem z Ireną Rogowską, wójtem gminy Lubin i przewodniczącą Ogólnopolskiej Koalicji „Rozwój TAK – Odkrywki NIE”, zorganizowali pikietę przed budynkiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.
Jest to protest przeciwko planom przyjęcia uchwały zatwierdzającej Koncepcję Przestrzennego Zagospodarowania Kraju 2030 (KPZK). Przyjęcie uchwały doprowadzi do wdrożenia w życie planów budowy nowych kopalń węgla brunatnego, co otworzy drogę do wywłaszczeń mieszkańców i zniszczeń w środowisku. Przedstawiciele Koalicji zwrócili również uwagę, że dokument został przygotowany w sposób sprzeczny z procedurą.
Protestujący przekazali Premierowi list otwarty, w którym podkreślają, że dokument ignoruje setki poprawek i zastrzeżeń zgłoszonych w toku konsultacji społecznych. Jego przyjęcie umożliwi też przeprowadzenie wysiedleń na masową skalę. Najprawdopodobniej, losy uchwały będą ważyć się już na najbliższej Radzie Ministrów.
- Mam nadzieję, że Rada Ministrów nie przyjmie uchwały zatwierdzającej Koncepcję Zagospodarowania Przestrzennego Kraju w obecnym kształcie. W 2009 r. tysiące mieszkańców gmin na terenie których planuje się eksploatację złóż węgla brunatnego, sprzeciwiło się w referendach budowie kopalni odkrywkowych. Polska już dziś może przejść z ery kopalnej do odnawialnej, wystarczy do tego odpowiedni impuls ze strony rządu – mówi Irena Rogowska, wójt gminy Lubin.
KPZK, jako dokument planistyczny najwyższego szczebla, jest przyjmowany w drodze uchwały tj. aktu wewnętrznego, wywiera jednak istotny wpływ na dokumenty planistyczne na poziomie województw oraz gmin. Władze wojewódzkie a następnie gminne zobowiązane są uwzględnić zapisy KPZK w wojewódzkich planach zagospodarowania przestrzennego i w planach miejscowych. Przy uchwalaniu KPZK Rada Ministrów wskazuje inwestycje o charakterze publicznym, które powinny znaleźć się w programach rządowych. Te ostatnie zaś, jako przepisy powszechnie obowiązujące, wywierają bezpośredni wpływ na sytuację prawną obywateli. Dokument ten otwiera więc drogę do narzucenia samorządom gminnym obowiązku wprowadzenia kopalń odkrywkowych do planów miejscowych a dla mieszkańców stwarza bezpośrednie niebezpieczeństwo wywłaszczeń.
- Uchwalenie KPZK przez rząd byłoby złym sygnałem dla polskiej demokracji a tym samym dla nas wszystkich. Zielone światło otrzymałby bowiem dokument, który bezpośrednio wpływa na prawa, zwłaszcza na prawo własności, oraz wolności dziesiątek tysięcy obywateli. Niedopuszczalny jest fakt, że przygotowanie tego dokumentu było obarczone istotnymi wadami o charakterze proceduralnym – mówi Beata Filipcova, radca prawny Ekologicznego Serwisu Prawnego.
Oto treść listu otwartego do Premiera:
Lubin/Warszawa 25.08.2011
Pan Donald Tusk
Prezes Rady Ministrów
Szanowny Panie Premierze,
W związku z planowanym na koniec sierpnia br. pojawieniem się w porządku obrad Rady Ministrów punktu dotyczącego uchwalenia Koncepcji Przestrzennego Zagospodarowania Kraju 2030 wzywamy Pana Premiera - Prezesa Rady Ministrów i całą Radę Ministrów, w tym w szczególności, Ministra Rozwoju Regionalnego Elżbietę Bieńkowską, do skierowania wskazanego dokumentu do ponownej analizy.
Żądamy otwarcia rzetelnej, publicznej debaty nad zapisami zawartymi w Koncepcji Przestrzennego Zagospodarowania Kraju 2030 i poważnego potraktowania głosów obywateli, którzy w związku z tymi zapisami, dotyczącymi ochrony złóż oraz planowanej budowy kopalń odkrywkowych, czują się zagrożeni: po pierwsze, wieloletnią, niczym nieuzasadnioną blokadą inwestycyjną, po drugie, możliwymi już wkrótce masowymi wywłaszczeniami.
KPZK z punktu widzenia ewentualnej budowy kopalń odkrywkowych jest o tyle istotna, że uchwalając ją Rada Ministrów bezpośrednio wskazuje inwestycje, które mają stać się przedmiotem programów rządowych służących realizacji inwestycji celu publicznego o znaczeniu krajowym. Programy te są następnie opracowywane i wydawane przez właściwych ministrów w formie powszechnie obowiązujących rozporządzeń.
Taką inwestycją, jak podkreślają władze na szczeblu krajowym i wojewódzkim, jest właśnie wydobycie węgla brunatnego metodą odkrywkową i związana z tym budowa kopalń i elektrowni. Są to działania, które zobowiązują do uwzględnienia inwestycji w planach wojewódzkich oraz umożliwiają narzucenie gminom obowiązku wprowadzenia kopalni do planów miejscowych. Jest to więc, bez wątpienia, prosta droga do dokonywania wywłaszczeń.
Odnosząc się do pisma z Ministerstwa Rozwoju Regionalnego z dnia 20 lipca 2011 r. (DKS-VIII-470-37-Ibn/11, NK 95094/11) skierowanego do Przewodniczącej Koalicji „Rozwój Tak - Odkrywki Nie”, w którym neguje się znaczenie KPZK dla lokalizacji kopalni odkrywkowych i zaprzecza temu by jakakolwiek lokalizacja została w tym dokumencie przedstawiona, pragniemy zauważyć, że projekt KPZK z dnia 25 stycznia 2011 r., a więc ostatnia wersja jaka została społeczeństwu zaprezentowana, zawiera w aż dwóch miejscach – na stronie 52 i 134 - wskazanie złoża gubińskiego (Gubin, Gubin 1) oraz legnickiego jako miejsca przyszłych kopalni odkrywkowych. Nie jest więc prawdą, że KPZK żadnych konkretnych lokalizacji nie wskazuje.
Konkretnym przykładem świadczącym o nader istotnym wpływie KPZK na planowanie przestrzenne na niższych szczeblach i jej bezpośrednim wpływie na sytuację mieszkańców jest wprowadzenie (z powołaniem się na razie na Politykę Energetyczną Polski do 2030 r.) do projektu zmiany Planu Zagospodarowania Przestrzennego Województwa Lubuskiego inwestycji publicznej polegającej na wydobywaniu węgla brunatnego metodą odkrywkową na terenie gmin Gubin i Brody. Po uchwaleniu Koncepcji w jej obecnym kształcie z wymienieniem złoża gubińskiego jako potencjalnej lokalizacji kopalni odkrywkowej zaistnieje rzeczywista podstawa do wprowadzenia tej inwestycji do planu wojewódzkiego jako inwestycji o charakterze publicznym i planowanego już teraz przez władze tego województwa zakazu podejmowania jakiejkolwiek działalności inwestycyjnej niezwiązanej z energetyką na obszarze zalegania węgla brunatnego.
W tych okolicznościach KPZK wywrze bezpośredni wpływ na sytuację obywateli zamieszkujących zagrożone tereny. Spowoduje daleko idącą niepewność co do ich przyszłości i możliwości spokojnego bytu, bez widma budowy kopalni węgla brunatnego poprzez zastosowanie archaicznej, najbardziej dewastującej środowisko odkrywkowej metody wydobycia.
Pomimo tak daleko idących konsekwencji dla obywateli i środowiska naturalnego, proces konsultacji społecznych i międzyresortowych nie przebiegał w sposób prawidłowy ani przejrzysty. Przedstawiciele samorządów, późniejsi członkowie Ogólnopolskiej Koalicji „Rozwój Tak - Odkrywki Nie”, już na początku marca bieżącego roku wnieśli do projektu KPZK wiele krytycznych uwag i wniosków. Ministerstwo było zobowiązane - na podstawie ustawy z dnia 6 grudnia 2006 r. o zasadach prowadzenia polityki rozwoju - do ustosunkowania się do uwag (wraz z uzasadnieniem) w terminie 30 dni od dnia zakończenia konsultacji oraz opublikowania sprawozdania na swojej stronie internetowej.
Na złożony przez EPS (Ekologický Právní Servis-członek Koalicji) wniosek o udostępnienie informacji publicznej w postaci projektu KPZK - uwzględniającego ewentualne zmiany wprowadzone w wyniku konsultacji społecznych – Ministerstwo odpowiedziało negatywnie zasłaniając się argumentem, iż „(...) nie ma praktyki ujawniania takich dokumentów (...)” (sic!) , oraz że KPZK będzie udostępniona dopiero po zakończeniu nad nią prac Rządu, a więc w momencie kiedy akt będzie już uchwalony.
Skoro jednak do dnia skierowania projektu KPZK pod obrady Rady Ministrów w celu jego uchwalenia (co miało już miejsce w czerwcu 2011 r.) nie było nawet śladu po tym aby jakikolwiek organ zajmował się złożonymi przez obywateli uwagami i wnioskami, należy przyjąć, że zostały one w całości pominięte ! A to oznacza kolejny drastyczny przykład łamania procedur (o konieczności przestrzegania których tyle się ostatnio mówi) przez polskie państwo.
W cytowanym już wyżej piśmie Ministerstwa Rozwoju Regionalnego stwierdza się, że opracowanie Raportu w sytuacji zgłoszenia 3 tysięcy uwag przez 170 różnych podmiotów jest czasochłonne (co można jeszcze zrozumieć), natomiast zupełnie niezrozumiałe jest kierowanie projektu KPZK pod obrady Rządu przed ustosunkowaniem się do złożonych przez społeczeństwo uwag i świadczy z całą pewnością o totalnym lekceważeniu podmiotów je wnoszących czyniąc społeczne konsultacje w istocie fikcyjnymi! Dokument pod nazwą Raport z konsultacji społecznych Projektu Koncepcji Przestrzennego Zagospodarowania Kraju 2030 pojawił się na stronie MRR w dniu 29 lipca 2011 r., a więc aż pięć miesięcy po zakończeniu konsultacji.
Znaczna część tego dokumentu została poświęcona opisowi procedury w ramach, której KPZK powstawała, w tym omówieniu przebiegu prac i konsultacji społecznych. Uwagi poszczególnych uczestników konsultacji nie zostały potraktowane indywidualnie jak to uczyniono chociażby przy sporządzaniu raportu z konsultacji Polityki Energetycznej Polski do 2030 r. Wszystkie uwagi i wnioski samorządów oraz uwagi setek mieszkańców zagrożonych terenów zostały skomentowane na jednej stronie dokumentu, a wynikiem ich rzekomego rozpatrzenia jest dodanie jednego zdania: „Wydanie zgody na zagospodarowanie nowych złóż strategicznych poprzedzi szeroka wielokryterialna analiza opłacalności, uwzględniająca aspekty społeczne i ekonomiczne, w tym koszty konfliktów funkcji istniejących i projektowanych dla planowanego obszaru wydobywczego”.
W ocenie Koalicji „Rozwój Tak - Odkrywki Nie” oraz przedstawicieli jednostek samorządu terytorialnego zbiorcze i powierzchowne rozpatrzenie uwag całkowicie nie spełnia wymogów opisanych art. 6a ustawy dnia 6 grudnia 2006 r. o zasadach prowadzenia polityki rozwoju, która w zakresie udziału społeczeństwa odsyła do ustawy i przepisów dotyczących udziału społeczeństwa w ochronie środowiska oraz ocen oddziaływania na środowisko tj. ustawy z dnia 3 października 2008 r. o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz ocenach oddziaływania na środowisko.
Zgodnie z przytoczoną ustawą każda uwaga lub wniosek musi zostać rozpatrzony w sposób indywidualny. Organ uchwalający dokument nie musi, oczywiście, uwag uwzględnić, musi jednak do każdej z nich z osobna się ustosunkować. W świetle powyższego niepodważalnym faktem jest, że MRR nie rozpatrzyło należycie tj. zgodnie z procedurami zgłoszonych przez społeczeństwo uwag i wniosków do KPZK.
Przypominamy również Radzie Ministrów oraz Panu Premierowi osobiście, że tysiące mieszkańców zagrożonych odkrywkami terenów już przed dwoma laty wypowiedziało się w ważnych i rozstrzygających referendach lokalnych przeciwko budowie kopalń (17.607 mieszkańców złoża “legnickiego” tj. 95 % biorących udział w referendach oraz 2806 mieszkańców złoża “gubińskiego” tj. 66 % biorących udział w referendach) ! Ich głos jak dotąd nie został uszanowany.
Przedstawiciele tych środowisk złożyli fundamentalne z punktu widzenia lokalnych społeczności uwagi do KPZK, które niestety, zostały zignorowane. W związku z powyższym domagamy się kolejnej rundy konsultacji społecznych i wzięcia pod uwagę sprzeciwu mieszkańców zanim obywatelski protest przybierze radykalne, czy wręcz niekontrolowane formy.
z poważaniem
Irena Rogowska
Wójt Gminy Lubin
Przewodnicząca Ogólnopolskiej Koalicji "Rozwój Tak - Odkrywki Nie"
Poparcie Listu Otwartego do Premiera Donalda Tuska
My, niżej podpisani, przedstawiciele polskich samorządów, fundacji i stowarzyszeń, ruchów obywatelskich, a także osoby publiczne i prywatne – założyciele, członkowie i podmioty wspierające powstałą w maju 2011 r. Ogólnopolską Koalicję „Rozwój TAK – Odkrywki NIE”, powołaną w celu powstrzymania planów budowy nowych kopalni węgla brunatnego metodą odkrywkową oraz przeprowadzenia Polski z ery kopalnej do ery odnawialnej w całości popieramy wnioski oraz postulaty zawarte w załączonym Liście Otwartym skierowanym do Pana Premiera Donalda Tuska.
Jest naszą wolą by List Otwarty, podpisany także w naszym imieniu przez Przewodniczącą Koalicji Panią Irenę Rogowską -Wójt Gmin Lubin, stał się poważnym głosem przestrogi przy podejmowaniu fundamentalnych rozstrzygnięć dotyczących tysięcy polskich obywateli, polskiej gospodarki i będącego naszym wspólnym dobrem środowiska.
W obliczu powagi sytuacji list przekażemy również Prezydentowi RP, Marszałkom Sejmu i Senatu, Przewodniczącym klubów i kół poselskich, pozostałym członkom Rady Ministrów oraz mediom ogólnopolskim i regionalnym.
1) Mira Stanisławska - Meysztowicz - Fundacja Nasza Ziemia
2) Beata Filipcowa i Jan Srytr - Ekologiczny Prawny Serwis
3) Dorota Prugar–Wasilewska - Stowarzyszenie „Nie Kopalni Odkrywkowej”, Gubin
4) Radosław Gawlik - Stowarzyszenie Ekologiczne EKO-UNIA
5) prof. dr hab. Dariusz Tarnawski - Towarzystwo Przyrodnicze Ziemi Oleśnickiej
6) Agnieszka Grzybek i Dariusz Szwed – Zieloni 2004
7) Zbigniew Tynenski – Centrum Zrównoważonego Rozwoju
9) prof. nadzw. dr hab. Krzysztof Kasprzak - Akademia Wychowania Fizycznego im. Eugeniusza Piaseckiego w Poznaniu, Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu
10) Marcin Stoczkiewicz i Piotr Turowicz - ClientEarth
źródło : http://lubin24.org/news.php?id=68751

Kucharski wybudza ze snu
31.08.2011. Radio Elka
Granica złoża węgla brunatnego przebiega przez Lubin - tak wynika z map, do których dotarł Jerzy Kucharski. Geomorfolog z Lubina przekonuje, że mieszkańcy miasta od wielu lat śpią spokojnie, dlatego trzeba im ten sen nieco zakłócić, żeby nie obudzili się jak już będzie za późno.
Jerzy Kucharski dysponuje mapą, która pokazuje, jak przebiegają złoża. Mają one klasyfikację C2 - jest to kategoria najmniej dokładna, ale oznacza, że prawdopodobieństwo, że jest tam węgiel brunatny wynosi 60 proc.
Geomorfolog przekonuje, że granica przebiega w okolicach cmentarza żołnierzy radzieckich, obwodnicę, przez OBI na Przylesie, które w 2/3 znajduje się na złożu. Kucharski zastanawia się, co będzie, jeżeli zostanie wprowadzona ochrona złoża: - Ciekawostką jest chociażby to, że właściciel OBI będzie miał pewien problem, bo część obiektu znajduje się na węglu. Innym ciekawym miejscem na Przylesiu jest chociażby kościół, który jest na złożu, a leżąca po drugiej stronie drogi Biedronka jest poza węglem. Biedronkę będzie można rozwijać, kiedy zostanie wprowadzona ochrona złoża. A co z drugą częścią Przylesia?
Jerzy Kucharski zastanawia się także, jak wtedy będą szacowane wartości działek czy budynków, ale na te pytania nikt nie chce udzielić odpowiedzi. Geomorfolog przypomina, że dwa lata temu prezydent Lubina zarzucił mu kłamstwo, twierdząc, że złoża znajdują się 10 km od Lubina: - Nie, węgiel nie leży 10 km od Lubina. Granica przebiega dokładnie w miejscu, gdzie droga prowadzi do ciepłowni, przechodzi prawie przez komin.
Marzena Reutt, dyrektor gabinetu prezydenta Lubina, przyznaje, że Urząd Miejski nie widział map i komentuje: - To nie dotyczy miasta, w związku z czym może należałoby się zastanowić nad rozbudową jego granic.
Specjalnych przygotowań do tematu nie ma także w powiecie. Starosta Tadeusz Kielan uważa, że są to dalekosiężne plany, nie do końca sprecyzowane i na razie nie ma potrzeby podejmowania jakichś działań.
Tymczasem Jerzy Kucharski apeluje, żeby już dzisiaj zadawać pytania i domagać się odpowiedzi, jakie będą konsekwencje wprowadzenia złoża: - Bo za moment okaże się, że będzie tak samo jak z rozkładem jazdy pociągów. Ktoś wprowadza rozkład jazdy, tylko okazuje się, że tych pociągów nie ma. Dlatego my dzisiaj zadajemy pytania. Zastanówmy się wcześniej, a nie bądźmy jak zwykle mądrzy po szkodzie...
(mon)
źródło : http://miedziowe.pl/content/view/51663/78/
31.08.2011. Radio Elka
Granica złoża węgla brunatnego przebiega przez Lubin - tak wynika z map, do których dotarł Jerzy Kucharski. Geomorfolog z Lubina przekonuje, że mieszkańcy miasta od wielu lat śpią spokojnie, dlatego trzeba im ten sen nieco zakłócić, żeby nie obudzili się jak już będzie za późno.
Jerzy Kucharski dysponuje mapą, która pokazuje, jak przebiegają złoża. Mają one klasyfikację C2 - jest to kategoria najmniej dokładna, ale oznacza, że prawdopodobieństwo, że jest tam węgiel brunatny wynosi 60 proc.
Geomorfolog przekonuje, że granica przebiega w okolicach cmentarza żołnierzy radzieckich, obwodnicę, przez OBI na Przylesie, które w 2/3 znajduje się na złożu. Kucharski zastanawia się, co będzie, jeżeli zostanie wprowadzona ochrona złoża: - Ciekawostką jest chociażby to, że właściciel OBI będzie miał pewien problem, bo część obiektu znajduje się na węglu. Innym ciekawym miejscem na Przylesiu jest chociażby kościół, który jest na złożu, a leżąca po drugiej stronie drogi Biedronka jest poza węglem. Biedronkę będzie można rozwijać, kiedy zostanie wprowadzona ochrona złoża. A co z drugą częścią Przylesia?
Jerzy Kucharski zastanawia się także, jak wtedy będą szacowane wartości działek czy budynków, ale na te pytania nikt nie chce udzielić odpowiedzi. Geomorfolog przypomina, że dwa lata temu prezydent Lubina zarzucił mu kłamstwo, twierdząc, że złoża znajdują się 10 km od Lubina: - Nie, węgiel nie leży 10 km od Lubina. Granica przebiega dokładnie w miejscu, gdzie droga prowadzi do ciepłowni, przechodzi prawie przez komin.
Marzena Reutt, dyrektor gabinetu prezydenta Lubina, przyznaje, że Urząd Miejski nie widział map i komentuje: - To nie dotyczy miasta, w związku z czym może należałoby się zastanowić nad rozbudową jego granic.
Specjalnych przygotowań do tematu nie ma także w powiecie. Starosta Tadeusz Kielan uważa, że są to dalekosiężne plany, nie do końca sprecyzowane i na razie nie ma potrzeby podejmowania jakichś działań.
Tymczasem Jerzy Kucharski apeluje, żeby już dzisiaj zadawać pytania i domagać się odpowiedzi, jakie będą konsekwencje wprowadzenia złoża: - Bo za moment okaże się, że będzie tak samo jak z rozkładem jazdy pociągów. Ktoś wprowadza rozkład jazdy, tylko okazuje się, że tych pociągów nie ma. Dlatego my dzisiaj zadajemy pytania. Zastanówmy się wcześniej, a nie bądźmy jak zwykle mądrzy po szkodzie...
(mon)
źródło : http://miedziowe.pl/content/view/51663/78/

Samorządowcy uwierzyli, a kopalnia wraca
18 października 2011 godz. 10:49
GMINA LUBIN. – Po czterech latach udało się nawiązać dialog z rządem. Wprawdzie wróciliśmy bez deklaracji, ale z nadzieją, że będą prowadzone dalsze rozmowy – na kilka tygodni przed wyborami cieszyła się wójt gminy Lubin, Irena Rogowska. Jak się okazuje, przedwyborcze obietnice na rozmowy i konkrety w sprawie ochrony złóż węgla brunatnego pomiędzy Lubinem a Legnicą, okazują się złudne. Dziś temat wraca pod obrady rządu.
- Co z naszymi inwestycjami w miejscowościach, które zagrożone są ochroną złóż? – pyta ponownie wójt gminy, Irena Rogowska. Jak się okazuje, widmo odkrywki wraca po wyborach w nieco innym świetle. – Mamy 1800 hektarów pod budowę, a 1000 pod inwestycję, przecież to są ogromne pieniądze, do tego wysiedlenie ludzi – ubolewa wójt. – A jeszcze tak niedawno podczas naszej wizyty w stolicy obiecano nam dialog – dodaje rozczarowana Rogowska.
Dziś wójt spotkała się z prezesem Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA z Wrocławia, Radosławem Gawlikiem, by ponownie zjednoczyć siły w walce z odkrywką. – Jestem ciekaw, jak rząd poradzi sobie z wysiedleniem tylu ludzi? Przykład chociażby z budową lubelskiej obwodnicy, gdzie rząd wysiedlił mieszkańców i nie miał pieniędzy na odszkodowania – podkreśla Gawlik. – Pamiętam jak przed wyborami wiceminister Pawlak obiecał nam zaangażowanie w tej sprawie, śmiał się nawet, że będzie po „zielonej stronie mocy”, czyli po naszej- dziś okazuje się, że wiceminister przeszedł, ale na te brunatną stronę – dodaje rozczarowany prezes.
Dziś uchwała przewidująca wprowadzenie ochrony złóż, m.in. w okolicach Legnicy i Gubina
wraca pod obrady Rady Ministrów. Jak zapewnia wójt Irena Rogowska, na dwóch dokumentach, jakie skierowała gmina do rządu na pewno się nie skończy. Samorządowcy będą protestować, bo nie godzą się na odkrywkę.
źródło : http://www.lubin.pl/aktualnosci,16353,s ... wraca.html
18 października 2011 godz. 10:49
GMINA LUBIN. – Po czterech latach udało się nawiązać dialog z rządem. Wprawdzie wróciliśmy bez deklaracji, ale z nadzieją, że będą prowadzone dalsze rozmowy – na kilka tygodni przed wyborami cieszyła się wójt gminy Lubin, Irena Rogowska. Jak się okazuje, przedwyborcze obietnice na rozmowy i konkrety w sprawie ochrony złóż węgla brunatnego pomiędzy Lubinem a Legnicą, okazują się złudne. Dziś temat wraca pod obrady rządu.
- Co z naszymi inwestycjami w miejscowościach, które zagrożone są ochroną złóż? – pyta ponownie wójt gminy, Irena Rogowska. Jak się okazuje, widmo odkrywki wraca po wyborach w nieco innym świetle. – Mamy 1800 hektarów pod budowę, a 1000 pod inwestycję, przecież to są ogromne pieniądze, do tego wysiedlenie ludzi – ubolewa wójt. – A jeszcze tak niedawno podczas naszej wizyty w stolicy obiecano nam dialog – dodaje rozczarowana Rogowska.
Dziś wójt spotkała się z prezesem Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA z Wrocławia, Radosławem Gawlikiem, by ponownie zjednoczyć siły w walce z odkrywką. – Jestem ciekaw, jak rząd poradzi sobie z wysiedleniem tylu ludzi? Przykład chociażby z budową lubelskiej obwodnicy, gdzie rząd wysiedlił mieszkańców i nie miał pieniędzy na odszkodowania – podkreśla Gawlik. – Pamiętam jak przed wyborami wiceminister Pawlak obiecał nam zaangażowanie w tej sprawie, śmiał się nawet, że będzie po „zielonej stronie mocy”, czyli po naszej- dziś okazuje się, że wiceminister przeszedł, ale na te brunatną stronę – dodaje rozczarowany prezes.
Dziś uchwała przewidująca wprowadzenie ochrony złóż, m.in. w okolicach Legnicy i Gubina
wraca pod obrady Rady Ministrów. Jak zapewnia wójt Irena Rogowska, na dwóch dokumentach, jakie skierowała gmina do rządu na pewno się nie skończy. Samorządowcy będą protestować, bo nie godzą się na odkrywkę.
źródło : http://www.lubin.pl/aktualnosci,16353,s ... wraca.html

Brak decyzji w sprawie złoża
18.10.2011. Radio Elka
Rząd po raz trzeci robił podejście do zatwierdzenia Koncepcji Przestrzennego Zagospodarowania Kraju 2030. W dokumencie mówi się między innymi o ochronie złoża węgla brunatnego w rejonie Legnicy i Lubina. Po raz trzeci jednak decyzja nie zapadła.
Podobnie jak przy poprzednich próbach została odroczona na następne posiedzenie rady ministrów. Janusz Łucki, rzecznik gminy Lubin a także Ogólnopolskiej Koalicji ‘Rozwój Tak - Odkrywki Nie’, wierzy, że kolejne odroczenie to dobry znak. – Zapisy dotyczące kopalni odkrywkowej są tylko elementem całej koncepcji. Temat na pewno wróci jeszcze pod obrady, ale czy w pełnym takim zapisie, tego nie wiemy. Liczymy cały czas, że rząd będzie chciał z nami przeprowadzić dalsze rozmowy – mówił J. Łucki.
Przeciwko ochronie złoża od kilku lat protestują mieszkańcy regionu i władze zagrożonych samorządów. Według nich wprowadzenie takich zapisów będzie oznaczało koniec inwestycji w gminach, a w efekcie spadek atrakcyjności regionu. Lokalna społeczność interweniowała w tej sprawie już między innymi u Rzecznika Praw Obywatelskich, w Parlamencie Europejskim, organizowali referendum i liczne pikiety. Wciąż jednak nie ma jasnej odpowiedzi polskiego rządu w kwestii ewentualnej budowy kopalni odkrywkowej. (mat)
źródło : http://miedziowe.pl/content/view/52798/78/
18.10.2011. Radio Elka
Rząd po raz trzeci robił podejście do zatwierdzenia Koncepcji Przestrzennego Zagospodarowania Kraju 2030. W dokumencie mówi się między innymi o ochronie złoża węgla brunatnego w rejonie Legnicy i Lubina. Po raz trzeci jednak decyzja nie zapadła.
Podobnie jak przy poprzednich próbach została odroczona na następne posiedzenie rady ministrów. Janusz Łucki, rzecznik gminy Lubin a także Ogólnopolskiej Koalicji ‘Rozwój Tak - Odkrywki Nie’, wierzy, że kolejne odroczenie to dobry znak. – Zapisy dotyczące kopalni odkrywkowej są tylko elementem całej koncepcji. Temat na pewno wróci jeszcze pod obrady, ale czy w pełnym takim zapisie, tego nie wiemy. Liczymy cały czas, że rząd będzie chciał z nami przeprowadzić dalsze rozmowy – mówił J. Łucki.
Przeciwko ochronie złoża od kilku lat protestują mieszkańcy regionu i władze zagrożonych samorządów. Według nich wprowadzenie takich zapisów będzie oznaczało koniec inwestycji w gminach, a w efekcie spadek atrakcyjności regionu. Lokalna społeczność interweniowała w tej sprawie już między innymi u Rzecznika Praw Obywatelskich, w Parlamencie Europejskim, organizowali referendum i liczne pikiety. Wciąż jednak nie ma jasnej odpowiedzi polskiego rządu w kwestii ewentualnej budowy kopalni odkrywkowej. (mat)
źródło : http://miedziowe.pl/content/view/52798/78/

Węgiel, uran i gaz ziemny
21.10.2011. Radio Elka
KGHM zwiększył zakres swojej działalności. Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy wpisało do statutu spółki nowe branże i działalności w tym wydobycie węgla brunatnego, górnictwo gazu ziemnego, rud uranu i toru.
Największe niepokoje w regionie wzbudził zapis związany z węglem brunatnym. Herbert Wirth, prezes Polskiej Miedzi, tłumaczył, że wpisanie nowych branż jest konieczne, by w przyszłości firma mogła starać się o koncesje na wydobycie poszczególnych surowców. Uspokajał jednak, że nie chodzi tu o złoże w rejonie Lubina i Legnicy, a zgazowanie węgla brunatnego w obszarze Głogowa. – Występowaliśmy do ministra o przyznanie koncesji na taką działalność, ale otrzymaliśmy odmowę. Nie mieliśmy w statucie odpowiednich zapisów. Jeżeli chcemy przetestować technologię zgazowania węgla brunatnego w rejonie głogowskim, to musimy mieć ten zakres wpisany w statut – mówił H. Wirth.
Wirth odniósł się też do prywatyzacji dwóch kopalń węgla brunatnego Adamów i Konin. Jednoznacznie stwierdził, że KGHM nie jest zainteresowane ich kupnem. – Nawet gdybyśmy byli zainteresowani kupnem tych kopalń, to nie musielibyśmy wpisywać nowych zakresów w statucie. Mamy spółkę, która się tym zajmuje. Podkreślam jednak, że nie wchodzi w grę zakup tych prywatyzowanych przedsiębiorstw – dodał prezes.
Oprócz węgla brunatnego, uranu i gazu ziemnego w statucie firmy pojawiły się też zapisy dotyczące wydobycia minerałów dla przemysłu chemicznego oraz do produkcji nawozów, a także produkcji wapna, gipsu oraz materiałów budowlanych z gipsu, betonu i cementu. W statucie umieszczono też przyszłościowy zapis, że spółka będzie mogła prowadzić działalność związaną z górnictwem i wydobyciem innych surowców niesklasyfikowanych gdzie indziej. (mat)
źródło : http://miedziowe.pl/content/view/52864/495/
21.10.2011. Radio Elka
KGHM zwiększył zakres swojej działalności. Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy wpisało do statutu spółki nowe branże i działalności w tym wydobycie węgla brunatnego, górnictwo gazu ziemnego, rud uranu i toru.
Największe niepokoje w regionie wzbudził zapis związany z węglem brunatnym. Herbert Wirth, prezes Polskiej Miedzi, tłumaczył, że wpisanie nowych branż jest konieczne, by w przyszłości firma mogła starać się o koncesje na wydobycie poszczególnych surowców. Uspokajał jednak, że nie chodzi tu o złoże w rejonie Lubina i Legnicy, a zgazowanie węgla brunatnego w obszarze Głogowa. – Występowaliśmy do ministra o przyznanie koncesji na taką działalność, ale otrzymaliśmy odmowę. Nie mieliśmy w statucie odpowiednich zapisów. Jeżeli chcemy przetestować technologię zgazowania węgla brunatnego w rejonie głogowskim, to musimy mieć ten zakres wpisany w statut – mówił H. Wirth.
Wirth odniósł się też do prywatyzacji dwóch kopalń węgla brunatnego Adamów i Konin. Jednoznacznie stwierdził, że KGHM nie jest zainteresowane ich kupnem. – Nawet gdybyśmy byli zainteresowani kupnem tych kopalń, to nie musielibyśmy wpisywać nowych zakresów w statucie. Mamy spółkę, która się tym zajmuje. Podkreślam jednak, że nie wchodzi w grę zakup tych prywatyzowanych przedsiębiorstw – dodał prezes.
Oprócz węgla brunatnego, uranu i gazu ziemnego w statucie firmy pojawiły się też zapisy dotyczące wydobycia minerałów dla przemysłu chemicznego oraz do produkcji nawozów, a także produkcji wapna, gipsu oraz materiałów budowlanych z gipsu, betonu i cementu. W statucie umieszczono też przyszłościowy zapis, że spółka będzie mogła prowadzić działalność związaną z górnictwem i wydobyciem innych surowców niesklasyfikowanych gdzie indziej. (mat)
źródło : http://miedziowe.pl/content/view/52864/495/


Koniec inwestycji na północ od Legnicy
Dzisiaj, 14:16:26, autor Oprac. TOW
Koalicja "Rozwój Tak - Odkrywki Nie" przesłała do naszej redakcji oświadczenia w sprawie rządowego zabezpieczenia złóż węgla brunatnego pod Legnicą.
We wtorek 13 grudnia Rada Ministrów przyjęła koncepcję Przestrzennego Zagospodarowania Kraju 2030. Przyjęto ją w wersji zawierającej ochronę złóż węgla brunatnego. To oznacza koniec jakichkolwiek inwestycji w tym rejonie, nie związanych z przemysłem wydobywczym.
W związku z wtorkowym (13.12.2011 r.) posiedzeniem Rady Ministrów w załączeniu przesyłam oświadczenie Przewodniczącej Ogólnopolskiej Koalicji „Rozwój Tak - Odkrywki Nie”, Wójt Gminy Lubin skierowane do członków Rady Ministrów z prośbą o przekazanie go dalej wg kompetencji.
Czytaj dalej : http://otolubin.pl/news.php?id=72426
oraz : http://miedziowe.pl/content/view/54095/78/


O odkrywce w Warszawie
2012-01-18, 15:37:49, autor red
W Warszawie dobyła się konferencja „Samorząd terytorialny w Polsce – problemy i zagrożenia” zorganizowana przez Klub Parlamentarny PiS. Na zaproszenie poseł Elżbiety Witek wzięła w niej udział Irena Rogowska, wójt Gminy Lubin.
ji wójt przedstawiła kilkusetosobowemu gronu samorządowców z całej Polski oraz licznej reprezentacji posłów największego klubu opozycji parlamentarnej główne bolączki jednostek samorządu terytorialnego w oparciu o doświadczenia gminy wiejskiej Lubin. Jako przykład daleko idącej nieodpowiedzialności przywołano najnowsze rządowe plany dodatkowego obciążenia podatkowego największego pracodawcy woj. dolnośląskiego, jakim jest KGMH Polska Miedź S.A. Nadmierne obciążenie spółki podatkiem od wydobycia niektórych kopalin może spowodować m.in. drastyczną redukcję zatrudnienia.
Jako niezwykle istotny problem wójt gminy przywołała brak dialogu społecznego pomiędzy rządem a mieszkańcami gmin zagrożonych budową odkrywkowych kopalni węgla brunatnego oraz nieuszanowania przez władze państwowe werdyktu społecznego jakim był wynik referendów z 2009 r.
Irena Rogowska przekazała swoje uwagi i postulaty władzom Klubu Parlamentarnego PiS na piśmie. Wśród kilkunastu palących problemów znalazła się również sprawa nieuwzględnienia przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego uwag i wniosków samorządów położonych na złożach węgla brunatnego „Legnica” i „Gubin” do Koncepcji Przestrzennego Zagospodarowania Kraju 2030 (KPZK). Mimo licznych protestów, przyjęta 13 grudnia 2011 r. przez Radę Ministrów koncepcja zawiera zapisy, których konsekwencją będzie objęcie tych złóż ochroną przed dalszą zabudową niezwiązaną z energetyką. Wprowadzenie ochrony złóż wbrew woli społeczności z zagrożonych terenów oznacza dla gmin kompletne zablokowanie ich rozwoju, odpływ wszelkich inwestycji, regres cywilizacyjny i to bez względu na to czy kopalnia węgla powstanie czy też nie.
Wójt Irena Rogowska tego samego dnia spotkała się z przedstawicielami pozostałych klubów opozycji parlamentarnej. Posłowie Małgorzata Szmajdzińska (KP SLD), Wincenty Elsner (KP Ruch Palikota), Patryk Jaki (Rzecznik KP Solidarna Polska) zostali poinformowani o przyczynach i skali protestu społecznego. Wszyscy zadeklarowali pomoc.
źródło : http://otolubin.pl/news.php?id=73127

W sytuacji gdy nasz kraj jest w stanie permanentnego i stale pogłębiającego się kryzysu, uporczywe stawianie na uzyskiwanie energii elektrycznej opartej na bazie kopalń węgla brunatnego jest oderwaniem od rzeczywistości, której jesteśmy częścią.
==================================================
Ministerstwo Środowiska przyznaje, to musi nas kosztować!
Czwartek, 9 lutego (06:00)
Ministerstwo Środowiska przyznaje, że unijna polityka klimatyczna kosztuje sporo, choć wyliczenia są różne. Krajowa Izba Gospodarcza ocenia, że w 2030 roku wydatki polskich przedsiębiorstw związane z redukcją emisji CO2 mogą sięgnąć nawet 22 miliardów złotych. Już za 3 lata koszty wyniosą 5 miliardów.

Z raportu przygotowanego na zlecenie KIG wynika, że polityka klimatyczna spowoduje znaczący wzrost cen energii elektrycznej. Wiceminister środowiska Beata Jaczewska przekonywała dziennikarzy, że w Polsce jest potrzeba debata o kosztach polityki klimatycznej. Wiceminister ostrzegła jednak, że zatrzymanie redukcji emisji CO2 spowoduje w przyszłości jeszcze większy wzrost cen prądu.
" Próby zatrzymania tych zmian pod hasłem nie podwyższania cen prądu obecnie, mogą spowodować kilkuset procentowe podwyżki za 10 lat." - przyznaje wiceminister. Beata Jaczewska zgadza się z ekspertami, że w Polsce jest potrzeba debata społeczna poświęcona konsekwencjom unijnej polityki klimatycznej.
Ekspert Krajowej Izby Gospodarczej Herbert Leopold Gabryś w rozmowie z IAR apelował do rządu, by sprzeciwiał się próbom zaostrzenia obecnej unijnej polityki klimatycznej. Jego zdaniem, wyższe normy ekologiczne oznaczają między innymi utratę setek tysięcy miejsc pracy. " Szacujemy w naszym raporcie, że problemy mogą dotyczyć 800 tysięcy miejsc pracy " - przyznaje ekspert. Herbert Leopold Gabryś wyjaśnia, że część firm może przenieść swoją produkcję do krajów, które nie muszą przestrzegać unijnych wymagań ekologicznych. Komisja Europejska rozważa podniesienie celu redukcji CO2 na 2020 rok z 20 do 30 proc., z czego 5 proc. mogłoby zostać przeprowadzone za granicą. Według scenariusza określonego w raporcie w 2030 roku obowiązkowe byłoby zmniejszenie emisji o 40 proc., w 2040 roku - o 60 proc., a w 2050 roku - o 80 proc.
Taką propozycję ma przedstawić duńska prezydencja na spotkaniu ministrów środowiska 9 marca tego roku. O dotkliwych skutkach pakietu klimatycznego mówi się od dawna. Unia Europejska zakłada 20-procentową redukcję emisji gazów cieplarnianych, zwiększenie efektywności wykorzystania energii o jedną piątą oraz zwiększenie wykorzystania energii ze źródeł odnawialnych do 20 proc. - cele te mają być osiągnięte do roku 2020. Polska ma prawo do bezpłatnych uprawnień do emisji CO2, które jednak stopniowo będą redukowane i od 2020 roku również polskie elektrownie będą musiały kupować wszystkie uprawnienia do emisji na aukcjach.
Opinie
Krajowa Izba Gospodarcza ocenia, że w 2030 roku wydatki polskich przedsiębiorstw związane z redukcją emisji CO2 mogą sięgnąć nawet 22 miliardów złotych. Już za 3 lata koszty wyniosą 5 miliardów. Z raportu przygotowanego na zlecenie KIG wynika, że polityka klimatyczna Unii Europejskiej jest ogromnym zagrożeniem dla polskiej gospodarki. Ekspert Izby Herbert Leopold Gabryś w rozmowie z IAR apeluje do rządu, by sprzeciwiał się próbom zaostrzenia obecnej unijnej polityki klimatycznej.
Jego zdaniem, wyższe normy ekologiczne oznaczają między innymi utratę setek tysięcy miejsc pracy. " Szacujemy w naszym raporcie, że problemy mogą dotyczyć 800 tysięcy miejsc pracy " - przyznaje ekspert. Herbert Leopold Gabryś wyjaśnia, że część firm może przenieść swoją produkcję do krajów, które nie muszą przestrzegać unijnych wymagań ekologicznych. Komisja Europejska rozważa podniesienie celu redukcji CO2 na 2020 rok z 20 do 30 proc., z czego 5 proc. mogłoby zostać przeprowadzone za granicą.
800 tysięcy miejsc pracy zagrożone?
Według scenariusza określonego w raporcie w 2030 roku obowiązkowe byłoby zmniejszenie emisji o 40 proc., w 2040 roku - o 60 proc., a w 2050 roku - o 80 proc. Taką propozycję ma przedstawić duńska prezydencja na spotkaniu ministrów środowiska 9 marca tego roku. Janusz Steinhoff przewodniczący rady KIG przekonuje, że Izba nie jest przeciwnikiem ochrony klimatu.
Były wicepremier dodaje, że należy racjonalnie podchodzić do ochrony klimatu. " Świat za Europą w tej kwestii nie poszedł. W takiej sytuacji Unia powinna zrewidować tempo wprowadzania klimatycznych reguł." - mówi Stenhoff. Z raportu Krajowej Izby Gospodarczej wynika, że miliardowe wydatki związane z redukcją emisji CO2 będą połączone z drogimi inwestycjami, które zmodernizują w Polsce infrastrukturę energetyczną.
Co z cenami?
To wszystko spowoduje znaczący wzrost cen energii elektrycznej. O dotkliwych skutkach pakietu klimatycznego mówi się od dawna. Unia Europejska zakłada 20-procentową redukcję emisji gazów cieplarnianych, zwiększenie efektywności wykorzystania energii o jedną piątą oraz zwiększenie wykorzystania energii ze źródeł odnawialnych do 20 proc. - cele te mają być osiągnięte do roku 2020. Polska ma prawo do bezpłatnych uprawnień do emisji CO2, które jednak stopniowo będą redukowane i od 2020 roku również polskie elektrownie będą musiały kupować wszystkie uprawnienia do emisji na aukcjach.
źródło : http://biznes.interia.pl/wiadomosci/new ... ki,1756644
==================================================
Ministerstwo Środowiska przyznaje, to musi nas kosztować!
Czwartek, 9 lutego (06:00)
Ministerstwo Środowiska przyznaje, że unijna polityka klimatyczna kosztuje sporo, choć wyliczenia są różne. Krajowa Izba Gospodarcza ocenia, że w 2030 roku wydatki polskich przedsiębiorstw związane z redukcją emisji CO2 mogą sięgnąć nawet 22 miliardów złotych. Już za 3 lata koszty wyniosą 5 miliardów.

Z raportu przygotowanego na zlecenie KIG wynika, że polityka klimatyczna spowoduje znaczący wzrost cen energii elektrycznej. Wiceminister środowiska Beata Jaczewska przekonywała dziennikarzy, że w Polsce jest potrzeba debata o kosztach polityki klimatycznej. Wiceminister ostrzegła jednak, że zatrzymanie redukcji emisji CO2 spowoduje w przyszłości jeszcze większy wzrost cen prądu.
" Próby zatrzymania tych zmian pod hasłem nie podwyższania cen prądu obecnie, mogą spowodować kilkuset procentowe podwyżki za 10 lat." - przyznaje wiceminister. Beata Jaczewska zgadza się z ekspertami, że w Polsce jest potrzeba debata społeczna poświęcona konsekwencjom unijnej polityki klimatycznej.
Ekspert Krajowej Izby Gospodarczej Herbert Leopold Gabryś w rozmowie z IAR apelował do rządu, by sprzeciwiał się próbom zaostrzenia obecnej unijnej polityki klimatycznej. Jego zdaniem, wyższe normy ekologiczne oznaczają między innymi utratę setek tysięcy miejsc pracy. " Szacujemy w naszym raporcie, że problemy mogą dotyczyć 800 tysięcy miejsc pracy " - przyznaje ekspert. Herbert Leopold Gabryś wyjaśnia, że część firm może przenieść swoją produkcję do krajów, które nie muszą przestrzegać unijnych wymagań ekologicznych. Komisja Europejska rozważa podniesienie celu redukcji CO2 na 2020 rok z 20 do 30 proc., z czego 5 proc. mogłoby zostać przeprowadzone za granicą. Według scenariusza określonego w raporcie w 2030 roku obowiązkowe byłoby zmniejszenie emisji o 40 proc., w 2040 roku - o 60 proc., a w 2050 roku - o 80 proc.
Taką propozycję ma przedstawić duńska prezydencja na spotkaniu ministrów środowiska 9 marca tego roku. O dotkliwych skutkach pakietu klimatycznego mówi się od dawna. Unia Europejska zakłada 20-procentową redukcję emisji gazów cieplarnianych, zwiększenie efektywności wykorzystania energii o jedną piątą oraz zwiększenie wykorzystania energii ze źródeł odnawialnych do 20 proc. - cele te mają być osiągnięte do roku 2020. Polska ma prawo do bezpłatnych uprawnień do emisji CO2, które jednak stopniowo będą redukowane i od 2020 roku również polskie elektrownie będą musiały kupować wszystkie uprawnienia do emisji na aukcjach.
Opinie
Krajowa Izba Gospodarcza ocenia, że w 2030 roku wydatki polskich przedsiębiorstw związane z redukcją emisji CO2 mogą sięgnąć nawet 22 miliardów złotych. Już za 3 lata koszty wyniosą 5 miliardów. Z raportu przygotowanego na zlecenie KIG wynika, że polityka klimatyczna Unii Europejskiej jest ogromnym zagrożeniem dla polskiej gospodarki. Ekspert Izby Herbert Leopold Gabryś w rozmowie z IAR apeluje do rządu, by sprzeciwiał się próbom zaostrzenia obecnej unijnej polityki klimatycznej.
Jego zdaniem, wyższe normy ekologiczne oznaczają między innymi utratę setek tysięcy miejsc pracy. " Szacujemy w naszym raporcie, że problemy mogą dotyczyć 800 tysięcy miejsc pracy " - przyznaje ekspert. Herbert Leopold Gabryś wyjaśnia, że część firm może przenieść swoją produkcję do krajów, które nie muszą przestrzegać unijnych wymagań ekologicznych. Komisja Europejska rozważa podniesienie celu redukcji CO2 na 2020 rok z 20 do 30 proc., z czego 5 proc. mogłoby zostać przeprowadzone za granicą.
800 tysięcy miejsc pracy zagrożone?
Według scenariusza określonego w raporcie w 2030 roku obowiązkowe byłoby zmniejszenie emisji o 40 proc., w 2040 roku - o 60 proc., a w 2050 roku - o 80 proc. Taką propozycję ma przedstawić duńska prezydencja na spotkaniu ministrów środowiska 9 marca tego roku. Janusz Steinhoff przewodniczący rady KIG przekonuje, że Izba nie jest przeciwnikiem ochrony klimatu.
Były wicepremier dodaje, że należy racjonalnie podchodzić do ochrony klimatu. " Świat za Europą w tej kwestii nie poszedł. W takiej sytuacji Unia powinna zrewidować tempo wprowadzania klimatycznych reguł." - mówi Stenhoff. Z raportu Krajowej Izby Gospodarczej wynika, że miliardowe wydatki związane z redukcją emisji CO2 będą połączone z drogimi inwestycjami, które zmodernizują w Polsce infrastrukturę energetyczną.
Co z cenami?
To wszystko spowoduje znaczący wzrost cen energii elektrycznej. O dotkliwych skutkach pakietu klimatycznego mówi się od dawna. Unia Europejska zakłada 20-procentową redukcję emisji gazów cieplarnianych, zwiększenie efektywności wykorzystania energii o jedną piątą oraz zwiększenie wykorzystania energii ze źródeł odnawialnych do 20 proc. - cele te mają być osiągnięte do roku 2020. Polska ma prawo do bezpłatnych uprawnień do emisji CO2, które jednak stopniowo będą redukowane i od 2020 roku również polskie elektrownie będą musiały kupować wszystkie uprawnienia do emisji na aukcjach.
źródło : http://biznes.interia.pl/wiadomosci/new ... ki,1756644

Zaskarżą prawo geologiczne do Trybunału
22.02.2012. Radio Elka
Samorządowcy sześciu gmin zagrożonych budową odkrywkowej kopalni węgla brunatnego zaskarżą do Trybunału Konstytucyjnego przepisy z ustawy Prawa Geologicznego i Górniczego dające wojewodzie kompetencje do przyjęcia ochrony złoża.
Znowelizowana ustawa o prawie geologicznym i górniczym nakłada na lokalne samorządy przyjęcie nowych planów zagospodarowania terenów z uwzględnieniem ochrony złoża. Władze sześciu podlubińskich i podlegnickich gmin zagrożonych kopalnią odkrywkową
zapowiedziały, że takich koncepcji nie zgłoszą pod obrad swoich rad gmin. Ale zamiast samorządów, takie plany może przyjąć wojewoda dolnośląski. Samorządowcy sprzeciwiają się takiej ingerencji Urzędu Wojewódzkiego w ich lokalne plany zagospodarowania. - Jeżeli my tego nie zrobimy, zrobi to za nas wojewoda tak zwanym zarządzeniem zastępczym na koszt gminy. A więc wojewoda otrzymuje moc prawną zastąpienia organu stanowiącego gmin i wprowadzi ochronę, jeżeli nie zrobią tego gminy. Mam wolę mieszkańców wyrażoną w referendum i nie zgodzimy się na wprowadzenie do naszych planów ochrony złoża. Zapis dający wojewodzie takie kompetencje jest daleko idący - uważa Irena Rogowska, wójt gminy wiejskiej Lubin.
Sygnatariuszami wniosku o zaskarżenie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego, oprócz władz gminy wiejskiej Lubin, są także przedstawiciele samorządów Ścinawy, Miłkowic, Rui i Kunic. (tom)
źródło : http://miedziowe.pl/content/view/55401/78/
22.02.2012. Radio Elka
Samorządowcy sześciu gmin zagrożonych budową odkrywkowej kopalni węgla brunatnego zaskarżą do Trybunału Konstytucyjnego przepisy z ustawy Prawa Geologicznego i Górniczego dające wojewodzie kompetencje do przyjęcia ochrony złoża.
Znowelizowana ustawa o prawie geologicznym i górniczym nakłada na lokalne samorządy przyjęcie nowych planów zagospodarowania terenów z uwzględnieniem ochrony złoża. Władze sześciu podlubińskich i podlegnickich gmin zagrożonych kopalnią odkrywkową
zapowiedziały, że takich koncepcji nie zgłoszą pod obrad swoich rad gmin. Ale zamiast samorządów, takie plany może przyjąć wojewoda dolnośląski. Samorządowcy sprzeciwiają się takiej ingerencji Urzędu Wojewódzkiego w ich lokalne plany zagospodarowania. - Jeżeli my tego nie zrobimy, zrobi to za nas wojewoda tak zwanym zarządzeniem zastępczym na koszt gminy. A więc wojewoda otrzymuje moc prawną zastąpienia organu stanowiącego gmin i wprowadzi ochronę, jeżeli nie zrobią tego gminy. Mam wolę mieszkańców wyrażoną w referendum i nie zgodzimy się na wprowadzenie do naszych planów ochrony złoża. Zapis dający wojewodzie takie kompetencje jest daleko idący - uważa Irena Rogowska, wójt gminy wiejskiej Lubin.
Sygnatariuszami wniosku o zaskarżenie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego, oprócz władz gminy wiejskiej Lubin, są także przedstawiciele samorządów Ścinawy, Miłkowic, Rui i Kunic. (tom)
źródło : http://miedziowe.pl/content/view/55401/78/

W sytuacji gdy nasz kraj jest w stanie permanentnego i stale pogłębiającego się kryzysu, uporczywe stawianie na uzyskiwanie energii elektrycznej z DROGICH zrodel odnawialnych i brniecie dalej w zgubne ograniczanie emisji CO2 bedacej wynikiem bajek o zmianach klimatu (juz nie mowi sie o ocieplaniu, ale zmianie klimatu - przyp.)jest oderwaniem od rzeczywistości, której jesteśmy częścią.NEVIL pisze:W sytuacji gdy nasz kraj jest w stanie permanentnego i stale pogłębiającego się kryzysu, uporczywe stawianie na uzyskiwanie energii elektrycznej opartej na bazie kopalń węgla brunatnego jest oderwaniem od rzeczywistości, której jesteśmy częścią.
Prawda ze brzmi wiarygodnie?
polar21, tzw rachunek kosztów ciągnionych ( pisałem na początku tego tematu) nie wykazuje, że energia pozyskana na bazie wydobycia węgla brunatnego jest tańsza. Poza tym mamy podpisany pakiet ustaw w Kioto ( nieważne jakie one są, ale są dla nas obowiązujące na dziś) , również przyczynia się do tego, aby z węglem brunatnym dać sobie spokój, dopóki nie wejdą w życie inne technologie jego wydobycia i późniejszego przetwarzania.

Szkoda ze nie napisales o tzw. rachunku kosztow ciagnioncych w przypadku el. Fukushima.NEVIL pisze:polar21, tzw rachunek kosztów ciągnionych ( pisałem na początku tego tematu) nie wykazuje, że energia pozyskana na bazie wydobycia węgla brunatnego jest tańsza. Poza tym mamy podpisany pakiet ustaw w Kioto ( nieważne jakie one są, ale są dla nas obowiązujące na dziś) , również przyczynia się do tego, aby z węglem brunatnym dać sobie spokój, dopóki nie wejdą w życie inne technologie jego wydobycia i późniejszego przetwarzania.
no ale tansza jednak jest (biorac pod uwage rachunek za prad gdzie masz prad wytworzony "brudnymi" metodami a tzw. ekologiczny). ze zreszta ta cala energia odnawialna nie moze istneic bez wsparcia Panstwa.
Zadaj sobie trud i posluchaj conieco o elektrowniach wiatrowych (wypowiadaja sie nie teoretycy ale ludzie, ktorzy z elektrowniami wiatrowymi sie zetkneli):
http://www.radiomaryja.pl/dzwieki/2012/ ... 2.rn18.mp3
http://www.radiomaryja.pl/dzwieki/2012/ ... 2.rn22.mp3
ten caly protoklol z Kioto, czy pozniejsze pakiety klimatyczne w UE sa wielka szkoda dla polskiej gospodarki, wiec czym predzej powinny zostac jednostronnie wypowiedziane.
Coprawda Polska moze znopwu dostac "Skamieline roku" ale dla mnie teog rodzaju nagroda to nobilitacja pokazujaca ze ludzie w Polsce jeszcze do konca nie zglupieli.

Ciekawy artykuł. Warto przeczytać.
KLIK - http://stop-odkrywce.pl/2012/03/15/musi ... o-kryzysu/
=======================================
Macie jakieś swoje przemyślenia w powyższym temacie ? Zapraszam do wypowiedzi...

Informacje
Google [Bot] » 1 gość

