Weteran
Weteran
Posty: 836
Rejestracja: 09 lis 2005, 10:46
Kontakt:
Weteran
Weteran

Post autor: realista »

ok, powiem z perspektywy czlowieka, który z niejednego pieca chleb jadł i w niejednym miejscu/mieście pracował oraz NIE MA i NIE MIAŁ znajomości

MIASTO:

Media karmią nas obrazem "złotych dwudziestolatków" z wielkich miast, którzy mają super warunki, super perspektywy, super lekką prace, super życie, itp. od razu, bez wysiłku, poprzez szczęśliwy traf, bez mozolnego wspinania się po szczeblach kariery. Tyle że na tych nielicznych szczęśliwców przypada wiele tysięcy młodych ludzi z wielkich miast, których zycie w rzeczywistości wygląda odwrotnie. To jest generalnie jedna wielka sciema na resorach.

Standard życia i pracy młodych ludzi w duzych miastach najczęściej jest gorszy niż w rodzinnych stronach (no chyba ze mowimy o jakiś Bieszczadach, itp) a do tego dochodzi gigantyczna konkurencja. Wiem z doświadczeń własnych, wiem jak wyglądało życie kolegów. ALE MAŁO KTO SIĘ DO TEGO PRZYZNAJE!!! i tu jest cała magia wielkiego miasta.

PRACA:

ja oczywiście cenie sobie ludzi ambitnych, którzy chcą czegoś więcej od życia niż państwowa posada czy te 20h za 3tys.

tylko że w życiu po pierwsze nie ma cudów, po drugie nie ma nic za darmo i od razu

np. kiedy ja jako poznański student wchodziłem na rynek pracy koło 7-8 lat temu sytuacja wyglądała tak, że ludzie modlili się o te 20h u prywaciarza, czy o jakąkolwiek posadę za 1000 zł brutto - brało się co było z wdzięcznością - naturalnie nikt nie planował spędzić zycia przy takich pracach, ale ważne było aby mieć jakąkolwiek "bazę" na start i myślalo się już o inwestycjach w siebie i o własnej firmie!!! aha, w tych szklanych biurowcach najpierw szło się do pracy ZA DARMO!!!, a czasami trzeba było dodatkowo "posmarować", bez gwarancji jakiegokoliwek zatrudnienia po "praktyce" - a teraz słysze, że młodzi mają płatne praktyki po kilkaset zł i jeszcze narzekają! absurd!

ok, chodzi mi o to co teraz widzę wśród wiekszości osób z pokolenia ok 10 lat młodszych - każdy chce od razu mieć wszystko bez brudzenia sobie rączek - bez wspinania się od najniższego szczebla, od pucybuta... - gardzą całkiem przyzwoitą pracą na start w rodzinnym mieście, a czasem też znośnym stanowiskiem w większym mieście - ale narzekań co nie miara....

Ale jak się nie ma wyjątkowego szczęścia czy znajomości to się czlowiek MUSI wspinać i walczyć o swoje!!! Do tej wymarzonej super pracy dochodzi się POWOLI (o ile w ogóle!).
Ale też niektórzy co już swoje w dupkę dostali i główkę spuścili wegetują w Wielkim Mieście, gdzie starzy znajomi czy rodzina nie widzą, mieszkają i pracują w cienkich warunkach, a do tego spędzają po 2-3h dziennie na dojazdach :)

No ale to WROCŁAW, WARSZAAAWA :) ufff albo London, UK, wielki świat :) przeciez tam
nawet smród w zapoconych tramwajach jest ekskluzywny niczym Chanel No.5, hahaha, oni przecież nie będą mieszkać w Lubinie bo to dla nich wiocha i obciach.
Inicjatywa dla Lubina - www.inicjatywa.elubin.pl/dokuwiki

Portal tematyczny poświęcony rozwojowi Lubina.
Weteran
Weteran
Posty: 836
Rejestracja: 09 lis 2005, 10:46
Kontakt:
Weteran
Weteran

Post autor: realista »

PERSPEKTYWY W LUBINIE:

Miałem ochotę sobie pogawędzić a tymczasem wypada odpowiedzieć na pytanie o perspektywy w Lubinie. Jak ja zaczne analizować rynek pracy i udowadniać, że "praca jest" to się zaraz zacznie długa dyskusja gdzie każdy będzie tkwił przy swojej racji więc odpowiem z innej beczki.

RÓBCIE W LUBINIE BIZNES!!!

Otóż macie - Szanowni Młodsi Koledzy - teraz zupełnie inne (lepsze) warunki rozwoju w Lubinie niż miałem ja dawniej:

1. macie o wiele taniej całą infrastrukturę telekomunikacyjną której ja nie miałem kiedyś - macie szerokopasmowy internet, komórki - czyli rynek handlu i pracy zdalnej - regionalny, krajowy, światowy, europejski nie ruszając tyłka z domu!!! to samo w sobie mocno likwiduje problem odizolowanej "wiochy" (ja spokojnie mogę obsługiwać klienta w Warszawie czy w Londynie!)

2. Macie naokoło dość mocno zaludniony i gospodarczo rozwinięty, bogaty region w promieniu 1h spokojnej jazdy w jedną stronę (w dużym mieście się do pracy/klienta łącznie dłużej jedzie) - i macie o wiele tańsze samochody przy wyższych zarobkach - kiedyś maluch to było marzenie i się powoli zarabiało na niego - a teraz już licealiści jeżdżą przyzwoitymi autkami, bo ojciec-górnik kupi coś na 18tke! Mobilność to podstawa!

3. Macie w związku z powyższym regionalny, dziewiczy rynek, wciąż mocno nienasycony usługami i handlem w porównaniu do dużych miast (ja po niektóre produkty i usługi dla mojej firmy jeżdżę aż do Wrocławia! zwraca mi się czas i benzyna!) To setki tysięcy potencjalnych klientów.

4. Macie tańsze czynsze na wynajem lokali niż w wielkich miastach, a z resztą można rozpoczynac biznes nawet u siebie w domu, w przydomowym garażu zaczynał Microsoft!!!

5. Macie tutaj całkiem wygodne do życia i pracy miasto, z całkiem wygodną infrastrukturą, z łatwym dojazdem do urzędów i potrzebnych dla przedsiębiorcy miejsc. (W Poznaniu, gdzie zaczynałem, wyprawa do ZUS, skarbówki i banku to czasem dzień z głowy! Same pół godziny szuka się miejsca parkingowego nie mówiąc o kolejce w urzędzie!!! znajdź miejsce parkingowe w centrum poniżej 15 minut krążenia autem w godzinach szczytu to jesteś bohater, i to przy kilku- kilkunastu zł opłaty parkingowej!)

6. Lubin ma piękną lokalizację! Macie w końcu relatywnie blisko do waszego wymarzonego Wrocławia, znając sposoby na dojazd, rozklad godzin szczytu, itp. można nawet w ok. godzinę jazdy z Lubina dotrzeć do klienta. Jest blisko do okolicznych stref ekonomicznych, itp. Macie autostradę - przy mniejszym ruchu można być w 1,5 w Niemczech!, 2h-2,30h w Dreźnie (Dresden) które jest prężnym ośrodkiem (nie mówię już o innych polskich miastach), ja sam chętnie korzystam z Flughafen Dresden.

można naprawdę jeszcze popunktować!

JA WIERZĘ W LUBIN! Widzę szansę która jest w Lubinie i miastach zagłębia, dobrze się tu czuję i powodzi mi się coraz lepiej - własnie w tej naszej "wiosce" z dziurą zamiast rynku :)

Pozdrawiam :)
Inicjatywa dla Lubina - www.inicjatywa.elubin.pl/dokuwiki

Portal tematyczny poświęcony rozwojowi Lubina.
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum
Posty: 41
Rejestracja: 30 mar 2006, 11:17
Kontakt:
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum

Post autor: Kryk »

Po części temat porównujący życie w różnych miastach (szczególnie na linii Lubin-Wrocław) poruszany był już w innych tematach. Abstrahując od tego, że porównania tak różniących się wielkością miast jest pozbawione sensu, często jednak wyłaniają się ciekawe wnioski. Chociażby powyższy post realisty, z którego wynika, że miasta typu Lubin mają w pewnych aspektach przewagę nad wielkimi aglomeracjami.
I ja się pod tym także podpisuję.
Ja akurat za sobą mam kilkuletni epizod wrocławski. I wierzcie mi, że powrót na stare śmieci to uczucie wielkiej ulgi.
A co do perspektyw rozwoju i przyszłości naszego miasta - myślę, że już teraz jest dobrze i będzie stopniowo coraz lepiej.

I jeszcze a propos największego pracodawcy w regionie. Zrobiłem sobie małe podsumowanie i wyszło mi, że większość moich znajomych (w tym także ja) nie pracuje w KGHM a zarabiają dosyć dobrze ;)
Bywalec
Bywalec
Posty: 154
Rejestracja: 25 wrz 2004, 13:34
Kontakt:
Bywalec
Bywalec

Post autor: gombey »

Jak najbardziej masz racje. Żeby coś z życia mieć, trzeba sobie pobrudzić rączki. Gdy zaczynałem studia (dzienne w filii Politechniki Wr. w Legnicy) miałem okazję poznać paru takich cwaniaczków co myśleli, że są nie wiadomo kim, a teraz... cóż... zasuwają u prywaciarza lub w Biedronce bo ich wywalili. Myśleli, że zrobią po najmniejszej linii oporu studia a potem ciach za 5000 lub więcej za biurkiem siedzieć tyle że Politechnika się nie zgodziła i skończyli tam gdzie skończyli :) Ci co się ostali to w większości ludzie ambitni i pracowici. Już niedługo skończą studia i raczej nie wrócą do miast rodzinnych (Jawor, Lubin, Złotoryja, Legnica). Większość z nich nie będzie miała po co, bo jakie szanse ma młody inżynier świeżo po studiach i bez układów w naszym regionie? Owszem... można założyć biznes, ale... jeśli wszyscy byliby biznesmenami to kto by na nich pracował? :) Jeśli o mnie chodzi to mogę powiedzieć, że po 2 latach dziennych studiów przeniosłem się na zaoczne. Mam tu całkiem znośną pracę (nie zasuwam po 20h i nie zarabiam 1000 brutto:) ) w stabilnej firmie i mimo, iż nie widzę w niej szans na większą karierę (wszechobecne układy) to jednak mogę zdobyć tu jakieś doświadczenie i umiejętności, a także spokojnie ukończyć studia i dotrwać do lepszych czasów. Mam pewien plan, ale nie wiem czy tutaj da się zrealizować jego pierwszą część (drugą jak najbardziej tak). O ile kryzys nie zniszczy mi planów to na pewno się uda :)
Weteran
Weteran
Posty: 836
Rejestracja: 09 lis 2005, 10:46
Kontakt:
Weteran
Weteran

Post autor: realista »

Najpierw jedno - napisałeś: "Owszem... można założyć biznes, ale... jeśli wszyscy byliby biznesmenami to kto by na nich pracował?"

No to cię chciałbym wyprowadzić ze złudzeń - jak zakładasz własny biznes to przede wszystkim ty "pracujesz na innych", na początku zasuwasz ostro na rzecz klientów, i nawej jak juz dojdziesz do etapu zatrudniania ludzi to i tak raczej masz co robić od rana do wieczora. Ludziom także trzeba zapewnić bazę do działania, how-know, szkolenia, wsparcie, podejmować decyzje, za które odpowiadasz w sensie finansowym i prawnym - nie ma lekko. Poza tym pracownicy kończą pracę na fajrant i mają wolne a ty zostajesz z firmą, z decyzjami, z problemami....

Oczywiście ja mówię o pozytywnym anglosaskim pojęciu biznesmena - przedsiębiorcy oraz o biznesie jako uczciwej firmie, Namawiając do aktywności gospodarczej namawiam do tego właśnie. (Zasada: nie szukać pracy - ale zacząć szukac zleceń - Ale to tylko jest dobre dla osób ambitnych.)


Druga sprawa:

Układy to zmora naszego regionu, żywy relikt komuny i budowania kombinatu na zasadach rodem z komuny, ale często w większym mieście problem układów, nepotyzmu i sitw jest tylko większy. Od tego się nie ucieknie.

Jednak idzie kryzys i nieuchronnie przetrzebi firemki bazujące tylko na takich korupcyjnych zasadach, bo można trochę naginać finansowe wyniki działalności w obrębie grupy kapitałowej, ale tylko do pewnego stopnia. Zdechłego śledzia nie da się długo ukrywać pod bukietem kwiatów.

Już teraz coraz bardziej liczy się efekt - a młody, pracowity, zdolny inżynier, który do tego inwestuje w siebie zawsze będzie cennym kąskiem dla firm i korporacji. W regionie jest porozrzucanych trochę firm i firemek gdzie na pewno będzie potrzebny prawdziwy specjalista i zostanie doceniony. Polecam te firmy z kapitałem zagranicznym, albo relatywnie nowe na rynku, gdzie liczy się realny wynik pracy a nie bycie siostrzeńcem sekretarki prezesa, itp., przydaje się jednak znajomość języków.

Z drugiej strony nie ma się co przejmować tym co ludzie mówią - bo ludzie sie nakręcają tym gadaniem o układach niesamowicie, i nawet nie wyslą starannie przygotowanego CV
do potencjalnego pracodawcy - z góry rezygnując z wielu szans (bo najlepszy kolega przy piwie powiedział że do firmy XYZ S.A. nie ma co się nawet starać).

Co do kryzysu to na twoim miejscu cieszyłbym się z niego. Jak mówiłem kryzys nieubłaganie rozwali stare zmurszałe firmy gdzie liczy się sitwa i znajomości - a na to miejsce wejdą małe, młode dynamiczne firmy które wezmą rynek i może nieźle urosną w przyszłości. To szansa dla ludzi bez znajomości, ale za to efektywnych. Oraz dla tych co się nie boja samemu chwycic byka za rogi i założyć biznesu.
Inicjatywa dla Lubina - www.inicjatywa.elubin.pl/dokuwiki

Portal tematyczny poświęcony rozwojowi Lubina.
Bywalec
Bywalec
Posty: 154
Rejestracja: 25 wrz 2004, 13:34
Kontakt:
Bywalec
Bywalec

Post autor: gombey »

Co do kryzysu to na twoim miejscu cieszyłbym się z niego. Jak mówiłem kryzys nieubłaganie rozwali stare zmurszałe firmy gdzie liczy się sitwa i znajomości - a na to miejsce wejdą małe, młode dynamiczne firmy które wezmą rynek i może nieźle urosną w przyszłości.
Oby jak najprędzej, chociaż jakby taki KGHM się rozpadł to byłaby katastrofa. Co do tych młodych dynamicznych firm to oby one nie stały się z czasem takimi "zmurszałymi firmami" gdzie karierę robią tylko pociotkowie i tatusiowcy. Nie uważasz jednak, że w większej aglomeracji i jej okolicach jest po prostu więcej takich firm i firemek?
Układy to zmora naszego regionu, żywy relikt komuny i budowania kombinatu na zasadach rodem z komuny, ale często w większym mieście problem układów, nepotyzmu i sitw jest tylko większy. Od tego się nie ucieknie.
Szczerze mówiąc to trudno szukać bardziej "zukładowanej" firmy niż nasz KGHM i jego grupa kapitałowa. To raczej nie zależy od wielkości miasta, lecz jest typową bolączką firm państwowych.
Weteran
Weteran
Posty: 836
Rejestracja: 09 lis 2005, 10:46
Kontakt:
Weteran
Weteran

Post autor: realista »

tak, zgadzam się, że w wiekszej aglomeracji na znacznie mniejszym terenie jest potencjalnie więcej firm o których mówimy, ale z drugiej strony ta mala odległość jest negatywnie "wyrównywana" przez niedogodności takie jak korki i problemy z dojazdem oraz znacznie gorsze i droższe warunki życia

tutaj w identycznym "oknie czasowym", w promieniu powiedzmy godziny jazdy samochodem - masz także dużo potencjalnych pracodawcow - to tyle co w wielkim miescie gniótłby sie człowiek w korkach albo w poniżających warunkach komunikacji miejskiej - smród, tłok, kieszonkowcy, upał czy zimno plus długie czekanie na przystankach


w sumie się powtórzę co do lubina i wrocławia - ale taka jest prawda:

wiem, że często szybciej można nawet z Lubina dojechać do niektórych podwrocławskich rejonów inwestycyjnych od południa czy zachodu Wroclawia niz do tych samych rejonów mieszkając w samym Wroclawiu

taka sama sytuacja panowała w Poznaniu gdzie ja przechodziłem swój "chrzest bojowy w dużym mieście" - do terenów inwestycyjnych/strefy przemysłowych pod Poznaniem ludzie szybciej dojeżdżali z prowincji niż z samego miasta


Polskie aspirujące metropolie z układem komunikacyjnym sprzed 100 lat nie są jeszcze gotowe do spełniania swojej fukncji.


Oczywiście życie towarzyskie, zakupy, Stary Rynek są sympatyczne - no i człowiek chce też tej atmosfery dużego miasta skoro juz raz zasmakował, np. dlatego ja ostatnią niedzielę spędziłem we Wrocławiu. Ruch w niedzielę jest minimalny, dojazd przyjemny i sam nie wiem kiedy minął (muzyka + miłe towarzystwo w drodze) równo godzinka z bezproblemowym zaparkowaniem w okolicach Rynku.

Ale codzienne życie w dużym mieście to męczące użeranie się w imię idei mieszkania w metropolii... bez sensu...
Inicjatywa dla Lubina - www.inicjatywa.elubin.pl/dokuwiki

Portal tematyczny poświęcony rozwojowi Lubina.
Weteran
Weteran
Posty: 711
Rejestracja: 24 gru 2004, 09:15
Kontakt:
Awatar użytkownika
Weteran
Weteran

Post autor: JasioJasio »

... a wielkie miasta czekają z otwartymi rękoma?

Ale bzdura.
Weteran
Weteran
Posty: 836
Rejestracja: 09 lis 2005, 10:46
Kontakt:
Weteran
Weteran

Post autor: realista »

jaka tam bzdura? :)

jeśli chcesz przyjechać z prowincji z wypakowanym portfelem, i trochę ten portfel odchudzić to owszem.... czekają z otwartmi ramionami...
Inicjatywa dla Lubina - www.inicjatywa.elubin.pl/dokuwiki

Portal tematyczny poświęcony rozwojowi Lubina.
Bywalec
Bywalec
Posty: 154
Rejestracja: 25 wrz 2004, 13:34
Kontakt:
Bywalec
Bywalec

Post autor: gombey »

Więc mówisz... że lepiej mieszkać w Lubinie i pracować np we Wrocku niż i mieszkać i pracować we Wrocku. Masz rację bo Lubin mimo, iż nie jest miastem pięknym (paskudny rynek, wszędzie bloki) jest jednak miastem funkcjonalnym. Wszędzie szybko dojedziesz, korków większych brak. Z parkowaniem czasem zdarzają mi się drobne kłopoty nawet pod moim blokiem na Ustroniu 4 (zwłaszcza jak przyjadę późno i wszystko pozajmują), ale takiej makabry jak w dużym mieście nie ma i jakiś wolny skrawek trawnika sie zawsze znajdzie ;) Tak poza tym jest tu spokojniej i nie ma takiej przestępczości i innego syfu jak tam. Jakie jednak są perspektywy dla takiego wspomnianego wyżej człowieka tu, w samym Lubinie i najbliższej okolicy (zakładamy, że człowiek ten nie będzie prowadził biznesu, ale jest dobrym specjalistą inwestującym w siebie, znającym języki, nie mającym znajomości). Owszem... może dojeżdżać codziennie do podwrocławskich rejonów inwestycyjnych i będzie w pracy szybciej niż jego kolega z Psiego Pola czy Leśnicy, lecz równie dobrze może zamieszkać w Oławie czy Oleśnicy i pracować we Wrocku. Do pracy będzie miał góra pół godziny, zaoszczędzi na paliwie lub biletach, mieszkania też są tam tańsze niż we Wro, też nie będzie stał w korkach, też będzie mieszkał w spokojnym, niedużym mieście. A co z samym Lubinem i najbliższymi okolicami? Co taki ktoś może robić tutaj, na miejscu? :)
Weteran
Weteran
Posty: 711
Rejestracja: 24 gru 2004, 09:15
Kontakt:
Awatar użytkownika
Weteran
Weteran

Post autor: JasioJasio »

A co Ty tutaj jeszcze robisz skoro to taka dziura a dookola jest raj? Wkurza mnie takie międlenie frustratów (a może zwykłych maruderów?) jaka to okropna dziura, jak to tutaj nic nie ma, a Wrocła, Poznań lub ... (tu wstaw dowolne miejsce na świecie) to przecież oaza spokoju, hojnych pracodawców i dóbr wszeakich. Dziwnym trafem narzekacze z reguły w Lubinie mieszkają i jakoś nie kwapią się z wyjazdem.
Fak, Lubin nie jest, nie był i nigdy nie będzie konkurencją dla wspomnianych miast, ale przecież nigdy tez konkurencją nie miał być! Inny charakter, inna wielkość inne problemy. Pewnie w dużym mieście łatwiej o pracę, ale czy ta praca będzie lepsza niż w Lubinie? Realnie lepsza? Tzn czy gdy od zarobku odejmiesz koszt wynajęcia mieszkania (kupna mieszkania itp) we Wrocławiu, koszt parkowania auta w mieście itp to czy zostanie w kieszeni więcej kasy niż gdy w Lubinie zarobisz 2/3 tego?
Tak? To wsiadaj panie gombey w swoje auto, zjedź z trawnika (grozi mandatem), ciśnij do Wrocka, zaparkuj bryczkę na parkingu w centrum (np. pomiędzy Halą Targową a Placaem Dominikańskim i z pieknym CV w rączce ruszaj na podbój Wrocławia.
Ty będzieszz szczesliwszy, a ja łatwiej znajdę miejsce do postawienia auta jak będę wracał z II zmiany.

W poniedziałek z Wrocka zjechał mój szwagier. Pracował w " w młodym, kreatywnym zespole w dużej korporacji znanej na całym świecie". Płaca 1500 złotych na rękę - wyższe wykształcenie, język angielski, rozmaite kursy i szkolenia. Koszt wynajęcia miejsca w pokoju dwuosobowym - 1000 złotych. Wytrzymał półtoraroku na wałówce i kasie od rodziców. Życzę Ci - szczerze, naprawdę- abyś lepiej trafił.

realista
No ta, na portfele czekają :) Ale wiesz co miałem na myśli .
Weteran
Weteran
Posty: 836
Rejestracja: 09 lis 2005, 10:46
Kontakt:
Weteran
Weteran

Post autor: realista »

gombey, jeśli mnie pytasz czy mieszkanie w miejszej miejscowosci, ale jednak trochę bliżej Wrocławia ma sens, no to wydaje mi sie, że tak, o ile jesteś już konkretnie zdecydowany i zorientowany na Wro, a zwłaszcza na jakiś podwrocławski przemysł.

Zawsze można zasięgnąć języka - sprawdzić rzeczywiście ile czasu się jedzie do zakładu, w którym cię przyjmą (jeśli 30min to luksus), sprawdzić czynsze za mieszkanie, możliwość zaparkowania i inne czynniki.

Ciekawe jakie są czynsze? Ja jeśli miałbym się gnieść z sublokatorem w małym pokoju, w kilka os. w rozpadającym się mieszkaniu za kosmiczne pieniądze wolałbym kawalerkę w jakiejś spokojnej mieścinie pod Wroclawiej + jakikolwiek samochód.

Ja jak widać, wybrałem Lubin, ale jeśli miałbym ponownie zorientować się zawodowo głównie na Poznań, czy Wrocław, własnie tak bym zrobił.
Inicjatywa dla Lubina - www.inicjatywa.elubin.pl/dokuwiki

Portal tematyczny poświęcony rozwojowi Lubina.
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum
Posty: 41
Rejestracja: 30 mar 2006, 11:17
Kontakt:
Nowy(a) na forum
Nowy(a) na forum

Post autor: Kryk »

Zwróciłbym uwagę jeszcze na jeden temat - znajomi, przyjaciele, rodzina. Wiem, że sporo młodych ludzi wręcz marzy żeby uciec od rodziców, ale przychodzi czas kiedy wyrasta się z tego buntowniczego okresu.
A jak już człowiek "dorobi" się własnych dzieciaków to właśnie dziadkowie są najlepszą przepustką do wieczornego wyskoczenia ze znajomymi na piwko:)
Bywalec
Bywalec
Posty: 154
Rejestracja: 25 wrz 2004, 13:34
Kontakt:
Bywalec
Bywalec

Post autor: gombey »

JasioJasio: Ja wiem, że Ty lubisz mnie krytykować gdzie tylko się nie odezwe. To, że szukam sobie miejsca i jestem generalnie otwarty na różne możliwości (pozostanie w Lubinie też) to od razu "maruder", "narzekacz", "frustrat" itp. Na takie miano zasługują ludzie co chleją pod sklepem całymi dniami piwo na zeszyt lub leżą całymi dniami w domu i ani do nauki ani do roboty tylko płaczą jakie to państwo złe bo im się należy. Ja chcę tylko w miarę przyzwoicie żyć i utrzymać rodzinę na godnym poziomie i staram się coś robić w tym kierunku. Ja wiem, że Ty tu masz super bo pracujesz w KGHMie, w dozorze za niezłą kasę, ale nie każdy ma tyle szczęścia. Co do życia we Wrocku to owszem, jest drogie, ale tak jak pisałem wyżej... można mieszkać np w Oławie (gdzie mieszkania są o wiele tańsze) a pracować we Wrocku. Znasz jednego człowieka, któremu tam nie wyszło. Ja znam natomiast co najmniej 20 ludków (często też takich "emigrantów z prowincji"), którzy mimo iż nie mają jeszcze wyższego wykształcenia, nie znają 2ch języków itp. radzą sobie całkiem nieźle. Czyżbyś się czepiał mojego CV? :) Póki co jest jakie jest, a z czasem będzie lepsze. Niech Cię o to głowa nie boli :) Co poniektórzy ludzie przyjmowani niedawno do kopalni po znajomościach nie mają nawet technikum, więc nie jestem taki najgorszy ;) Z parkowaniem w Lubinie jest na pewno o wiele lepiej niż we Wrocku, ale czasem trzeba kombinować (np parkując na trawniku lub poboczu) bo aut przybyło. Np. u mnie w bloku wiele rodzin ma 2-3 auta a miejsc nie przybyło od 10 lat. Na szczęście Policja jest wyjątkowo wyrozumiała i na takie numery jak parkowanie na poboczu z zakazem lub trawniku po prostu nie zwraca już uwagi :) Jak najbardziej zgodzę się, że we Wrocławiu jest jeszcze bardziej przerąbane. Zwłaszcza w centrum (gdzie trzeba dodatkowo płacić za tą przyjemność) jak i w okolicach takiej np Politechniki (jak nie przyjedziesz o 7 rano to możesz mieć problem ze znalezieniem miejsca), ale także na osiedlowych parkingach. W tej kwestii mamy to samo zdanie więc nie wiem za co mnie i tu krytykujesz :) Żeby pogrubić tekst trzeba wpisać [ b ] tekst [/b ] (oczywiście bez spacji) a nie - to nie html :) Aha... dzisiaj rzeczywiście jadę do Wrocka się edukować więc jak wrócisz z II zmiany to będzie wolne miejsce parkingowe. Takie z boku ulicy :) No... chyba, że ktoś zajmie :) Pozdrawiam serdecznie.
Weteran
Weteran
Posty: 711
Rejestracja: 24 gru 2004, 09:15
Kontakt:
Awatar użytkownika
Weteran
Weteran

Post autor: JasioJasio »

Nie lubie, zdarzyło mi się to chyba 1 raz.
Frustrat to nie pijus spod budki, sprawdź w jakiejś encyklopedii.
Znam więcej takich ludzi. Znam też takich, co jeżdżą codziennie z Lubina do Wrocławia za pracą ale też takich, co jeźdżą z Wrocławai do Lubina. Co ciekawe ten drugi typ człowieka zarabia niemal dokładnie 3x ... więcej.
Nie znam Twojego CV, miej jak najlepsze.
Nie wiem na jakim Ustroniu 4 mieszkasz, ale na moim szczególnie w ostatnim roku powstało bardzo dużo nowych miejsc parkingowych, choć ich ilość jest niewystarczająca.
fakt, pozostałość z innej strony.
Mam jeszcze urlop, potem pierwsze zmiany.
Pozdrawiam również.
odpowiedz

Informacje

  0 użytkowników  »  2 gości

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM