MIASTO:
Media karmią nas obrazem "złotych dwudziestolatków" z wielkich miast, którzy mają super warunki, super perspektywy, super lekką prace, super życie, itp. od razu, bez wysiłku, poprzez szczęśliwy traf, bez mozolnego wspinania się po szczeblach kariery. Tyle że na tych nielicznych szczęśliwców przypada wiele tysięcy młodych ludzi z wielkich miast, których zycie w rzeczywistości wygląda odwrotnie. To jest generalnie jedna wielka sciema na resorach.
Standard życia i pracy młodych ludzi w duzych miastach najczęściej jest gorszy niż w rodzinnych stronach (no chyba ze mowimy o jakiś Bieszczadach, itp) a do tego dochodzi gigantyczna konkurencja. Wiem z doświadczeń własnych, wiem jak wyglądało życie kolegów. ALE MAŁO KTO SIĘ DO TEGO PRZYZNAJE!!! i tu jest cała magia wielkiego miasta.
PRACA:
ja oczywiście cenie sobie ludzi ambitnych, którzy chcą czegoś więcej od życia niż państwowa posada czy te 20h za 3tys.
tylko że w życiu po pierwsze nie ma cudów, po drugie nie ma nic za darmo i od razu
np. kiedy ja jako poznański student wchodziłem na rynek pracy koło 7-8 lat temu sytuacja wyglądała tak, że ludzie modlili się o te 20h u prywaciarza, czy o jakąkolwiek posadę za 1000 zł brutto - brało się co było z wdzięcznością - naturalnie nikt nie planował spędzić zycia przy takich pracach, ale ważne było aby mieć jakąkolwiek "bazę" na start i myślalo się już o inwestycjach w siebie i o własnej firmie!!! aha, w tych szklanych biurowcach najpierw szło się do pracy ZA DARMO!!!, a czasami trzeba było dodatkowo "posmarować", bez gwarancji jakiegokoliwek zatrudnienia po "praktyce" - a teraz słysze, że młodzi mają płatne praktyki po kilkaset zł i jeszcze narzekają! absurd!
ok, chodzi mi o to co teraz widzę wśród wiekszości osób z pokolenia ok 10 lat młodszych - każdy chce od razu mieć wszystko bez brudzenia sobie rączek - bez wspinania się od najniższego szczebla, od pucybuta... - gardzą całkiem przyzwoitą pracą na start w rodzinnym mieście, a czasem też znośnym stanowiskiem w większym mieście - ale narzekań co nie miara....
Ale jak się nie ma wyjątkowego szczęścia czy znajomości to się czlowiek MUSI wspinać i walczyć o swoje!!! Do tej wymarzonej super pracy dochodzi się POWOLI (o ile w ogóle!).
Ale też niektórzy co już swoje w dupkę dostali i główkę spuścili wegetują w Wielkim Mieście, gdzie starzy znajomi czy rodzina nie widzą, mieszkają i pracują w cienkich warunkach, a do tego spędzają po 2-3h dziennie na dojazdach
No ale to WROCŁAW, WARSZAAAWA
nawet smród w zapoconych tramwajach jest ekskluzywny niczym Chanel No.5, hahaha, oni przecież nie będą mieszkać w Lubinie bo to dla nich wiocha i obciach.


