Weteran
Weteran
Posty: 624
Rejestracja: 05 kwie 2005, 20:05
Kontakt:
Awatar użytkownika
Weteran
Weteran

Post autor: polar21 »

coz powiedziec...tych samorzadowcow chyba popier.....teraz nagle sie okazuje ze tam gdzie mam powstac jakas przemyslowa inwestycja odkrywane sa rzadkie gatunki roslin i zwierzatek....w dupach im sie poprzewracalo. najlepiej to caly obszar Polski uznac za obsszar Natura 2000 - nie powstanie zadna nowa autostrada, szybka kolej, nowe fabryki, Polska bedzie SKANSENEM za to zabki,m bociany i jelonki beda mialy dobrze LOL
Początkujący
Początkujący
Posty: 57
Rejestracja: 04 kwie 2008, 19:16
Kontakt:
Początkujący
Początkujący

Post autor: YreQ »

Nawet szkoda komentować powyższy komentarz. LOL.
Weteran
Weteran
Posty: 624
Rejestracja: 05 kwie 2005, 20:05
Kontakt:
Awatar użytkownika
Weteran
Weteran

Post autor: polar21 »

YreQ pisze:Nawet szkoda komentować powyższy komentarz. LOL.
dokladnie. LOL (o ile wiesz co to wogule znaczy).
Tak apropo to licze rowniez ze bedziesz dawal przyklad swa pro-ekologiczna postawa i do pracy do Legnicy dojezdzal z Karczewisk niezanieczyszczajacym powietrza rowerem :)
Początkujący
Początkujący
Posty: 57
Rejestracja: 04 kwie 2008, 19:16
Kontakt:
Początkujący
Początkujący

Post autor: YreQ »

"ó"
lol
Początkujący
Początkujący
Posty: 57
Rejestracja: 04 kwie 2008, 19:16
Kontakt:
Początkujący
Początkujący

Post autor: YreQ »

Nie będę "dojezdzal" z i do "Karczewisk" bo takiej miejscowości po prostu nie ma :)
Weteran
Weteran
Posty: 791
Rejestracja: 04 wrz 2005, 01:11
Kontakt:
Weteran
Weteran

Post autor: Dale Cooper »

Weteran
Weteran
Posty: 624
Rejestracja: 05 kwie 2005, 20:05
Kontakt:
Awatar użytkownika
Weteran
Weteran

Post autor: polar21 »

Warto przytoczyc tutaj tego linka ktory pojawil sie na forum muratora

http://www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Lead01&layout=18&news_id=251186&news_cat_id=936&page=text

a jeszcze bardziej warto przytoczyc ten fragment, ktory potiwerdza tylko to oczy wiedza madrzy ludzie a naiwniacy obecni takze na tym forum daja sie nabrac

W świetle nowych danych przepowiednie IPCC dotyczące ocieplenia klimatu wywołanego przemysłową emisją CO2 należałoby odłożyć do lamusa. Znikomy wpływ CO2 będącego efektem ludzkiej działalności (ramka 4) nie zahamuje nadchodzącego oziębienia. Nawet gdyby (kosztem 180 mld dolarów rocznie lub, według innych, ocen 3 proc. produktu globalnego brutto) w pełni zrealizować ograniczenia emisji CO2 zalecane w Protokole z Kioto, to przewidywane ocieplenie klimatu w 2100 r. opóźniłoby się zaledwie o dwa do pięciu lat (Lomborg, 2007). Natomiast poczynania polityków zmierzające do drastycznego zmniejszenia emisji tego gazu są poważnym zagrożeniem dla ekonomii, dobrobytu i rozwoju cywilizacyjnego świata. Ambicją Brukseli jest przewodzenie poczynaniom, których skutkiem będzie wyprowadzka przemysłu europejskiego do krajów mających nadwyżkę limitów emisji CO2 (m.in. do Rosji i Chin) oraz odpływ do nich naszych pieniędzy na zakup tych limitów. Nic się zatem nie zmieni: ten sam CO2 będzie nadal emitowany do atmosfery, ale poza Europą, albo u nas jeśli zapłacimy za limity, co drastycznie podroży nasze produkty. Scentralizowany mechanizm handlu limitami emisji CO2 przypomina handel odpustami w dawnych wiekach, ale nie chodzi tym razem o zbawianie kogokolwiek. Wartość tego rynku oceniono na 60 mld dolarów w 2007 r., a w bliskiej przyszłości będzie jeszcze większy. Jest to niesłychana gratka dla finansistów: ogromne pieniądze i absolutny brak ryzyka, bo lukratywny handel dotyczy nie towarów, pracy czy energii, lecz zezwoleń. Okazję dojrzał m.in. rząd brytyjski, który ustami Kitty Ussher, minister skarbu, ogłosił, że Londyn powinien stać się globalnym centrum handlu emisjami CO2.

Wedle oceny Instytutu Badań Ekonomicznych (Pellervo Economic Research Institute) w Finlandii, w latach 2013-2020 kraj ten będzie musiał zapłacić niemal 10 mld dolarów handlarzom limitów emisji CO2. W Polsce, jak niedawno stwierdził w Brukseli minister środowiska Maciej Nowicki, proponowane ograniczenia emisji CO2 „wpłynęłyby negatywnie na poziom życia Polaków, na naszą konkurencyjność i gospodarkę" a koszty energii mogą wzrosnąć o 70 proc. W Brukseli ujawniła się zdecydowana różnica postaw dawnych krajów członkowskich i nowych postkomunistycznych, tj. Polski, Węgier, Słowacji, Rumunii, Litwy i Bułgarii. Te ostatnie nie godzą się z planem Komisji Europejskiej przyjęcia jako podstawy ograniczenia emisji roku 1990, kiedy w Europie wschodniej ciężki przemysł już przestał dymić. Bogate państwa już oferują biedniejszym odpowiednie urządzenia i usługi eksperckie. Oczywiście nie za darmo. Na przeciwdziałaniu ociepleniu klimatu można więc nieźle zarobić, zwłaszcza gdy wprowadzi się obowiązujące normy międzynarodowe.

Sprawa ograniczeń coraz bardziej dzieli Unię Europejską. Dał temu wyraz Wacław Klaus, prezydent Republiki Czeskiej. W swoim wystąpieniu w czasie Międzynarodowej Konferencji w sprawie Zmian Klimatu, zorganizowanej w dniach 2-4 marca w Nowym Jorku przez Nongovernmental International Panel on Climate Change (NIPCC - Pozarządowy Międzynarodowy Zespół do spraw Zmiany Klimatu, ramka 5), stwierdził, że słabiej rozwinięte państwa europejskie, które wcześniej weszły do Unii - Grecja, Irlandia, Portugalia i Hiszpania wykorzystały ten okres do gwałtownej poprawy ekonomii. W ciągu tych 15 lat ich emisja CO2 wzrosła o 53 proc. Kraje postkomunistyczne przeszły wtedy głęboką transformację gospodarczą, łącznie z likwidacją ciężkiego przemysłu, co zaowocowało drastycznym obniżeniem PKB oraz zmniejszeniem emisji CO2 o 32 proc. Natomiast stare kraje unijne, rozwijając się powoli, a nawet wykazując stagnację, zwiększyły swą emisję CO2 o 4 proc. Brukselska biurokracja chciałaby zapomnieć o tych różnicach i w ciągu następnych 13 lat zrobić „urawniłowkę", żądając od wszystkich zmniejszenia emisji o 30 proc.!

Czy więc naprawdę chodzi o klimat? Jeśli tak, to dlaczego nie proponuje się zmasowanego przejścia na energetykę jądrową, nie emitującą gazów cieplarnianych, najbezpieczniejszą, najtańszą i najbardziej przyjazną środowisku? Czy nie jest tak właśnie, jak stwierdził niegdyś zastępca sekretarza stanu USA Richard Benedick: „Traktat o globalnym ogrzewaniu musi być wdrożony, nawet jeśli nie ma dowodów na poparcie (podwyższonego) efektu cieplarnianego" (Anonymous, 1996).

W liście otwartym do sekretarza generalnego ONZ Ban Ki-Moona z 13 grudnia 2007 r., 100 naukowców skrytykowało restrykcje dotyczące emisji CO2 i handel nimi, jak również główną podstawę histerii klimatycznej jaką stały się raporty IPCC uznawane w Brukseli za księgi święte, a od dawna krytykowane (m.in. przez redaktorów renomowanego tygodnika naukowego „Nature": (Anonymous, 1994; Maddox, 1991)) za stronniczość i nierzetelność. W podobnym duchu wypowiadali się liczni naukowcy na wymienionej konferencji w Nowym Jorku. Zaprezentowano na niej raport NIPCC pt. „Nature, Not Human Activity, Rules the Climate - Sumary for Policymakers" (Natura, nie człowiek, rządzi klimatem - podsumowanie dla polityków), w którym omówiono liczne grzechy raportów IPCC. Najważniejsze to:

● Opieranie swoich prognoz na modelach komputerowych, które nie pozwalają rzetelnie przewidywać przyszłości klimatu. Nigdy na ich podstawienie nie można było odtworzyć dawnego klimatu ani nawet obecnego.
● Twierdzenie, że poziom morza podnosi się wskutek topnienia lodowców pod wpływem gazów cieplarnianych. Na Malediwach, uznawanych przez IPCC jako sztandarowy przykład zagrożonego archipelagu, ten poziom nawet obniżył się nawet o 30 cm w ciągu minionych 30 lat.
● Błędne przedstawienie historii stężeń CO2 w atmosferze oparte na rdzeniach lodowych, a zwłaszcza roli oceanów jako źródła CO2.
●Ignorowanie faktu, że podwyższona zawartość CO2 w atmosferze jest korzystniejsza dla roślin, zwierząt i ludzi niż zawartość niska.

Znaczna część polityków uległa rozpowszechnionej przez IPCC quasi religijnej aberracji: chcą leczyć Ziemię z ciepłego naturalnego cyklu klimatycznego, który, niestety, zbliża się ku końcowi. Uznali, że naukowa dyskusja się skończyła, że o klimacie wiemy już wszystko, że osiągnięto pełny konsens. Wniosek: jest źle, będzie jeszcze gorzej, a winien temu jest człowiek. Każdy, kto ma inne zdanie i ośmiela się to kwestionować, jest przekupiony albo kompletnie niemoralny, jak niedawno stwierdziła Gro Harlem Brundtland, była premier Norwegii, a obecnie reprezentant ds. zmiany klimatu sekretarza generalnego NZ. Biurokracja ONZ i Brukseli z hipotezy ogrzewania klimatu przez człowieka uczyniła tabu, któremu nie wolno się sprzeciwiać, a jego prorokiem mianowała IPCC.

Zebrani na nowojorskiej konferencji uczeni i politycy wydali wspólnie „Manhattańską Deklarację w Sprawie Zmiany Klimatu". Stwierdzają w niej, że nie ma żadnych przekonujących dowodów, by przemysłowe emisje CO2 mogły kiedyś, obecnie i w przyszłości powodować katastrofalną zmianę klimatu. Plany ograniczenia emisji CO2 są błędnym i groźnym ukierunkowaniem kapitału intelektualnego oraz pieniędzy, które należałoby poświęcić na rozwiązywanie rzeczywistych poważnych problemów ludzkości.
no coz Yreq - twoja ironiczna odpowiedz znaczy ze masz ekologie tak naprawde w czterch literach a te ekologiczne frazesy i zatroskanie o emisje CO2 sa ci potrzebne tylko do tego zeby ochronic swoj dom przez zburzeniem.
Początkujący
Początkujący
Posty: 57
Rejestracja: 04 kwie 2008, 19:16
Kontakt:
Początkujący
Początkujący

Post autor: YreQ »

Ty kolego chyba za bardzo wziąłeś sobie moją osobę na tapetę, a to świadczy o płyciźnie twojej osoby jednak. Mam tylko nadzieję że Twoje sny nie są zaprzątnięte moim wizerunkiem :). Zarówno ja jak i przede wszystkim TY jesteśmy za malutcy w tym konflikcie interesów biznesu, polityki i społeczeąstwa. Więc koleko sympatyczny zejdź ze mnie bo zaczynasz być śmieszny na tym forum. Zaczynam się zastanawiać do której klasy podstawówki chodzisz. Kiedyś będziesz miał rodzine i dom, i bedziesz wiedział jak masz sie zachować i czego bronić. Pozdrawiam i na tym koączę dyskusję z Tobą. edit: Legnickie złoża zbyt drogie dla energetyki

śro, 8. października 08, 09:33 Elektrownia wykorzystująca legnickie złoża węgla brunatnego nie jest w stanie rozpocząć działalności przed 2020 r. – powiedział cytowany przez „Rzeczpospolitą” minister środowiska Maciej Nowicki.

Minister podkreślił, że koszty wydobycia węgla znajdującego się 200 m pod ziemią będą tak duże, że wykorzystanie złóż legnickich będzie gorszym pomysłem niż budowa biogazowni w każdej gminie i pozyskanie w ten sposób 2,5 tys. MW energii. http://www.cire.pl/item,35579,1.html Kopalnia pod Legnicą czy Gubinem?

2008-10-09 13:31:12 - Powstanie kopalni jest nieuniknione, jednak nie wiadomo jeszcze czy węgiel wydobywany będzie w okolicach Legnicy czy Gubina – podkreślał na dzisiejszym wykładzie „Węgiel brunatny – przyszłość Legnicy” doktor Stanisław Ślusarczyk z Instytutu Górnictwa Politechniki Wrocławskiej. Spotkanie odbyło się w Zespole Szkół nr 1 w ramach Dolnośląskiego Festiwalu Nauki. http://www.lubin.pl/_portal/news/122355 ... em%3F.html //Edytuj posty. //DC
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Nic, tylko budować nam elektrownie opalane węglem brunatnym. Będziemy mieć światło w domach, ale ciemno w oczach z głodu...

=================================================== Wiadomości Premier: pakiet klimatyczny UE doprowadzi do nawet 90 proc. wzrostu cen energii (PAP, dd/13.10.2008, godz. 18:08) Zdaniem premiera Donalda Tuska, powołującego się na ekspertyzy, przyjęcie pakietu klimatyczno-energetycznego w kształcie proponowanym przez UE doprowadzi nawet do 90 proc. wzrostu cen energii. Komisja Europejska zaproponowała w projekcie pakietu klimatycznego, by od 2013 roku elektrownie musiały kupować 100 proc. pozwoleą na emisje CO2 na unijnym rynku handlu emisjami. "Propozycja pakietu energetycznego w takim kształcie może doprowadzić nawet do 90 proc. wzrostu cen energii. Ta (najbliższa - PAP) Rada Europejska może być w tej kwestii rozstrzygająca. Udało się zbudować koalicję paąstw, które podzielają polski punkt widzenia" - powiedział w poniedziałek na konferencji prasowej premier. "Celem rządu jest ochrona energetyki i przemysłu przed negatywnymi skutkami pakietu" - dodał. Zdaniem ekspertów pakiet w unijnym kształcie może doprowadzić do zapaści gospodarczej Polski, obniżenia tempa wzrostu gospodarczego oraz przeniesienia całych gałęzi krajowego przemysłu poza unijne granice. Jak podkreślił premier Polska w pełni akceptuje cele pakietu, nie zgadza się natomiast na proponowaną przez Komisję Europejską drogę, która ma doprowadzić do osiągnięcia tych celów. Zaznaczył także, że po rozmowach z prezydentem Francji, nt. założeą pakietu, nie doszedł do wniosku, że prezydencja francuska za wszelką cenę doprowadzi do przeforsowania go w obecnym kształcie. "Kraje bardziej wrażliwe na limity CO2 muszą uzyskać zrozumienie całej UE, nie mam wrażenia, że Francja będzie dążyć za wszelką cenę do rozbicia koalicji (blokującej wejście w życie pakietu - PAP)" - twierdzi Tusk. Z informacji przekazywanych przez Ministerstwo Środowiska Polsce udało się stworzyć grupę paąstw, które będą w stanie zablokować, ewentualne niekorzystne decyzje KE. Propozycja polskiego rządu zakłada rozdział 80 proc. praw do emisji CO2 za darmo w 2013 roku i 20 proc. na aukcjach. Potem z roku na rok zmniejszanie o 10 proc. liczby darmowych uprawnieą, tak żeby dopiero w 2020 roku na aukcjach kupowane było 100 proc. Najnowsze rozwiązanie Polski proponuje, aby po 2013 roku unijne elektrownie otrzymywały za darmo część uprawnieą do emisji CO2. Dopiero powyżej pewnego poziomu emisji będą musiały kupować je na aukcji. źródło: http://biznes.onet.pl/0,1843153,wiadomosci.html edit Podpisz manifest. Jest o co walczyć.

http://podpisdlaklimatu.vattenfall.pl/signmanifesto.php
Obrazek
Początkujący
Początkujący
Posty: 57
Rejestracja: 04 kwie 2008, 19:16
Kontakt:
Początkujący
Początkujący

Post autor: YreQ »

Polecam wizytę w kiosku i zakup listopadowego numeru Muratora. Jest w nim artykuł o węglu pod Legnicą.
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

,, Nie jestem makroekonomistą, ale podpisuję się pod oceną prof. Krzysztofa Żmijewskiego, który ocenia, że obowiązek zakupu 100 proc. uprawnień do emisji CO2 może kosztować Polskę utratę do 500 tys. miejsc pracy i skończyć się emigracją do 2 mln osób. Wyglądalibyśmy wtedy jak dom niekoniecznie spokojnej starości, bo emigrują przede wszystkim ludzie młodzi, a zostają starsi i emeryci, tylko kto zarobi na ich emerytury płacone przez ZUS? Trzeba stale pamiętać, że o inwestycjach decydują koszty pracy, podatki i właśnie ceny energii."

Więcej : http://biznes.gazetaprawna.pl/wywiady/9 ... ergii.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Budowa elektrowni atomowych w Polsce znowu na tapecie...

===================================================


Polskie elektrownie jądrowe: kiedy, gdzie i za ile?
Szymon Gebert Gazeta.pl, Maciej Zientarski, Łukasz Konarski TOK FM
2008-11-13, ostatnia aktualizacja 2008-11-13 19:15

Klasyczne elektrownie nie bedą w stanie zaspokoic wszystkich potrzeb energetycznych Polski. Czy rozwiazniem bedą elektrownie atomowe?

Samorząd województwa pomorskiego jako pierwszy apeluje do premiera, aby to na jego terytorium powstały planowane dwie elektrownie atomowe. Decyzja w sprawie lokalizacji ma zapaść do końca roku, ale obawy znane są już teraz. Jak wskazują sondaże większość Polaków wciąż boi się energii jądrowej. Jednak przykład innych krajów europejskich pokazują, że to droga, której praktycznie nie da się uniknąć.




Jeszcze w październiku marszałek woj. pomorskiego apelował do premiera Tuska: niech elektrownie staną u nas. Powody są dość oczywiste: Pomorze jest energetycznie samowystarczalne tylko w 30 procentach. Braki musi uzupełniać importem surowców i samego prądu z południa i centrum kraju.



Jeśli elektrownia atomowa miałaby stanąć na Pomorzu, to gdzie? Decyzji nie ma, ale proponowane przez samorządowców lokalizacje to rejon Żarnowca i powiat wejherowski. Żarnowiec jest propozycją odgrzewaną; to tu w latach 80. podjęto jedyną do tej pory w Polsce próbę stworzenia elektrowni jądrowej. Moment był jednak niesprzyjający: budowę rozpoczętą cztery lata przed katastrofą w Czarnobylu przerwano w 1990 roku z powodu protestów mieszkańców, przerażonych wizją powtórki z ukraińskiej tragedii. Także ekolodzy protestowali wówczas głośno i skutecznie - tak, żeby do uruchomienia ośrodka nigdy nie doszło.

Większość nie chce, ale...

Teraz, blisko dwadzieścia lat później, polski rząd głośno zaproponował powrót do tamtego pomysłu. W październiku premier Tusk poprosił o pomoc w tej sprawie Koreańczyków. Na spotkaniu z prezydentem Południowej Korei w Pekinie padła nawet data powstania "dwóch, lub trzech" (jak wówczas mówiono) ośrodków - rok 2012. Później okazało się, że był to tylko polityczny lapsus polskiej delegacji.

Tymczasem okazuje się, że w miarę jak pamięć o Czarnobylu blednie, patrzymy na taką perspektywę coraz przychylniej. W sondażu przeprowadzonym dla portalu Money.pl we wrześniu tego roku 42 procent Polaków opowiedziało się za budową elektrowni jądrowych w Polsce. Przeciwników wciąż jest więcej - tego rodzaju źródła energii nie chce w naszym kraju 45 procent Polaków. Zupełnie odwrotne wyniki prezentuje internetowa ankieta przeprowadzona pośród czytelników pomorskiego wydania "Gazety Wyborczej".

Co ciekawe, ci, którzy chcą polskiego atomu, nie boją się nawet mieszkać w jego pobliżu. Takiej obawy nie wyraziło 72 procent ankietowanych zwolenników powstania w Polsce elektrowni jądrowych.

Nowoczesna Europa żyje atomem

Jeśli spojrzeć na państwa sąsiadujące z Polską, z tego rodzaju ośrodków nie korzysta jedynie Białoruś. Jesteśmy w gronie 12 państw Unii, które nie mają na swoim terytorium elektrowni jądrowej, jednak oprócz Włoch, Polska jest w tej grupie jedynym dużym krajem: pozostałe to np. Cypr, Malta i Luksemburg.



W grupie pozostałych 15 państw rolę atomowego "przodownika" pełni Francja, której technologia jądrowa dostarcza blisko 80 procent potrzebnej energii. I właśnie to, jak wypadamy w porównaniu z resztą Europy jest koronnym argumentem zwolenników energii jądrowej w Polsce. Wszystkie państwa, nie tylko Polska, chcą być energetycznie niezależne i - jak powtarzają zwolennicy projektu - "z jakiegoś powodu sięgają właśnie po ten sposób".

Ekolodzy przeciw, energetycy za

Przeciwników polskiego atomu jednak jest wielu: najgłośniej protestują Greenpeace i Partia Zielonych. Jak mówi Andrzej Kassenberg, prezes i założyciel Instytutu na Rzecz Ekorozwoju, chodzi o pieniądze.

- To jest energetyka bardzo droga, wymagająca dużego kapitału - mówi w rozmowie z TOK FM. Przyznaje jednak, że już zbudowana, elektrownia jądrowa jest bardzo tanim źródłem energii.



Jako ekologowi bardzo odpowiada mu też brak emisji gazów cieplarnianych, zaznacza jednak, że "zwolennikiem nie jest". Każda elektrownia wymaga bowiem składowania radioaktywnych odpadów.



Elektrownia jądrowa to miliardy euro, dziesiątki tysięcy zatrudnionych

Argument finansowy rozumieją wszyscy, włącznie ze znanym orędownikiem powstania elektrowni w Polsce, prezesem Państwowej Agencji Atomistyki Jerzym Niewodniczańskim. W rozmowie z Gazeta.pl przytoczył on przykład budowanej właśnie elektrowni w Finlandii, przy powstaniu której pracują firmy z 27 krajów. - Łącznie jest to ponad 60 tysięcy osób zaangażowanych w jej stworzenie - mówi Niewodniczański.

Koszt budowy elektrowni nie jest na razie znany, nawet w przybliżeniu. Wiadomo jednak, że postawienie nawet jednego takiego ośrodka, to co najmniej kilka miliardów euro. Jeśli zgodnie z zapowiedzią rządu, pierwsze decyzje zapadłyby do końca tego roku, na powstanie elektrowni i tak poczekamy do końca przyszłej dekady. Jak mówi profesor Krzysztof Żmijewski z Politechniki Warszawskiej, "to nie będzie mniej niż 10 lat".

źródło : http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/ ... _ile_.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Nie dajmy się zaskoczyć i miejmy oczy otwarte na wszystko, co chcą zrobić oszołomy z naszą najbliższą okolicą.
================================================

Nadal cisza o węglu
02.12.2008.
Mieszkańcy terenów położonych pomiędzy Lubinem, Legnicą a Ścinawą nadal nie mogą spać spokojnie. Do tej pory nie dowiedzieli się bowiem, jakie są dokładne plany rządu na temat powstania na tym obszarze kopalni węgla brunatnego. Już od dłuższego czasu lokalni samorządowcy domagają się spotkania z wicepremierem Waldemarem Pawlakiem, by poznać szczegóły inwestycji. Do konfrontacji jednak nie doszło.
Dziesięciu wójtów, burmistrzów, prezydent Legnicy i starostowie Legnicy oraz Lubina chcieli spotkać się z przedstawicielem rządu, by przedstawić mu obawy mieszkańców w sprawie planów budowy kopalni odkrywkowej. Obszar, na którym miałaby powstać kopalnia, cieszy się bowiem dużym zainteresowaniem pod względem budownictwa jednorodzinnego oraz jako tereny usługowo-przemysłowe. Informacje o ewentualnej kopalni spowodowały spadek cen nieruchomości i wycofanie się kilku inwestorów. Protestowali też sami mieszkańcy. - Dalsze trwanie w niepewności może mieć większe konsekwencje, dlatego tak ważne jest to spotkanie – mówi wójt gminy Lubin Irena Rogowska. - Oczekujemy wyjaśnienia kwestii budowy kopalni. Nie wiemy, czy możemy mówić mieszkańcom, że mogą być spokojni o swoje domy. Chcielibyśmy, aby informacja była jasna i zapadła w miarę szybko – dodaje wójt.

Mimo, że list do Warszawy z prośbą o spotkanie z premierem wysłano miesiąc temu, nie otrzymano oficjalnej odpowiedzi. Jak powiedział nam rzecznik gminy Janusz Łucki, odbyły się jedynie nieoficjalne rozmowy kuluarowe. - Podczas zjazdu Gmin Wiejskich Rzeczpospolitej Polski w Warszawie udało się porozmawiać z wicepremierem Pawlakiem. Zapewnił, że znajdzie czas i spotka się z nami. Nie mamy jednak oficjalnego potwierdzenia i trudno mówić o konkretnej dacie – tłumaczy J. Łucki.

Sprawa kopalni węgla brunatnego jest w tej chwili priorytetową dla lokalnej społeczności. Mieszkańcy i samorządowcy domagają się, aby sprawa stała się też priorytetową dla rządu. Sytuacją zainteresowała się także Greenpeace. Przedstawiciele fundacji protestują obecnie przeciwko powstawaniu wszelkich kopalń odkrywkowych podczas trwającej w Poznaniu konferencji klimatycznej ONZ. Jeśli zapadnie decyzja o budowie kopalni w okolicach Lubina, włączą się też w lokalne protesty. (mat)

źródło : http://elka5.fm//content/view/32002/78/
=====================================================

Cytat:
Mieszkańcy terenów położonych pomiędzy Lubinem, Legnicą a Ścinawą nadal nie mogą spać spokojnie. Do tej pory nie dowiedzieli się bowiem, jakie są dokładne plany rządu na temat powstania na tym obszarze kopalni węgla brunatnego.


Brak protestów, mogliby odczytać jako akceptację rządowych koncepcji, wobec czego bądźmy czujni.
========================================================

A Pawlak ? Ten ,,chłopek" za wiele nie może... Jak dotychczas to miga się przed spotkaniem z mieszkańcami regionu. Widocznie pisze sobie na kartce co ma powiedzieć, gdy do spotkania dojdzie ;-) .
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

No to poczekamy....

====================================================

Rozbieżnie o odkrywce


Ministerstwo Gospodarki zleci niezależnemu instytutowi przygotowanie opracowania o skutkach rozpoczęcia odkrywki węgla brunatnego w rejonie Legnica - Prochowice - Ścinawa - Lubin.

Dane, jakie w środę w Warszawie przekazała przedstawicielom rządu grupa samorządowców z tego obszaru, diametralnie różnią się od wcześniejszych informacji, przedstawianych resortowi przez powiązaną z energetycznym lobby spółkę Poltegor Projekt. Skala wysiedleń i zniszczeń zdumiała ministerialnych urzędników.
Według samorządowców, jeśli zapadnie decyzja o budowie kopalni w jednej tylko gminie Lubin do wyburzenia będzie 3,3 tys. budynków: domów, szkół, kościołów. Za tydzień lub dwa rząd przedstawi strategię energetyczną Polski. Bardzo ogólnikowo będzie traktowała o złożach węgla pod Legnicą. Na konkretne decyzje w sprawie budowy kopalni lub odstąpienia od tej inwestycji trzeba poczekać.
PEKA - POLSKA Gazeta Wrocławska

źródło : http://lubin.naszemiasto.pl/wydarzenia/944611.html

elka5.fm też porusza ten temat : http://elka5.fm//content/view/32686/78/
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Rozmowy w ministerstwie...

================================

Po wizycie w ministerstwie

- To była rzetelna i merytoryczna rozmowa - ocenili samorządowcy, którzy w ubiegłym tygodniu gościli w ministerstwie gospodarki. Spotkanie dotyczyło przyszłości złóż węgla brunatnego.

O wizytę w siedzibie resortu gospodarki samorządowcy gmin naszego regionu sami zabiegali, zaniepokojeni coraz częściej pojawiającymi się informacjami na temat planowanej eksploatacji węgla brunatnego na złożu legnickim. W ustalonym na 7 stycznia terminie do Warszawy pojechali m.in. prezydent Legnicy, starosta i przewodniczący rady powiatu legnickiego, przedstawiciel starostwa lubińskiego, wójtowie Kunic, Miłkowic, Rui, gminy Lubin, a także burmistrzowie Prochowic i Ścinawy. Towarzyszyli im wicewojewoda dolnośląski Zdzisław Średniowski oraz poseł Janusz Mikulicz. Po drugiej stronie stołu zasiedli wiceminister Joanna Strzelec-Łobodzińska., główny geolog kraju oraz pracownicy departamentów polityki energetycznej oraz departamentu geologii i koncesji.

- Strona rządowa mówiła o zarysach nowej strategii polityki energetycznej kraju, która lada dzień ukaże, obejrzeliśmy również prezentację na temat złóż węgla w Polsce, podczas której usłyszeliśmy, że ewentualna ekploatacja mogłaby się odbywać albo w naszym regionie albo w okolicach Gubina - zrelacjonował początek spotkania Jan Raduchowski, dyrektor wydziału geodezji w lubińskim starostwie.

Dane, jakimi dysponowało ministerstwo na temat regionu legnickiego mocno zdziwiło jednak naszych samorządowców.

- To w ogóle nie miało nic wspólnego z rzeczywistością! - powiedziała nam wójt gminy Lubin Irena Rogowska. - Założono m.in., że rozpcozęcie eksploatacji u nas wiązałoby się z koniecznością wysiedlenia... tysiąca osób. No, więc zwróciliśmy uwagę, że chyba tylko z jednej wioski. Tymczasem miejscowości, leżących nad złożami i w ich sąsiedztwie tylko w naszej gminie jest 18! Nie można przecież zakładać, że wydobycie ruszy w okolicach Legnicy i na tym się skończy...

Samorządowcy przywieźli ze sobą materiały na temat infrastruktury, ilości istniejących obiektów na swoim terenie. Mówili też wiele o trwającej urbanizacji naszego regionu i obawach społecznych, jakie wywołują wzmianki na temat eksploatacji. W odczuciu naszych przedstawicieli, w resorcie nie zdawano sobie sprawy z tego, jak rozwinął się i rozwija miedziowy region.

Jedna z mapek, przedstawiająca obszar zalegania złóż węgla brunatnego. - Poltegor, który bierze udział w pracach tzw. komitetu sterującego [prowadzi badania złóż węgla -przyp. MB] na róznych konferencjach w Polsce mówiąc o opłacalności wydobycia na naszym terenie przedstawia dane co do np. ludności, zabudowań, sprzed 20-30 lat. I o tym też mówiliśmy - stwierdził Jan Raduchowski. - Również o tym, że "na węglu" różne grupy i firmy chcą zarobić. Podałem przykład ze swojego "podwórka": kilka lat temu jeden z podmiotów, dziąłających na naszym terenie zaproponował zarządowi powiatu zawarcie porozumienia, w myśl którego powiat miał "wyciągnąć" z Państwowego Instytutu Geologicznego dokumentacjl złóż węgla brunatnego, którą tenże podmiot chciał później odpłatnie udostępniać!

- Ustalono, że ministerstwo wystąpi o rzetelne dane do wszystkich zainteresowanych gmin - powiedziała wójt Irena Rogowska.

- Co ważne, usłyszeliśmy, że żadne decyzje w sprawie wydobycia węgla brunatnego jeszcze nie zapadły - dodał Raduchowski. - A lobby górniczo-energetyczne, które forsuje plany ekploatacji złóż legnickich nie działa w porozumieniu czy na zlecenie ministerstwa gospodarki.

- Ale ta działalność wprowadziła niepokój wśród mieszkańców i straty, które już odczuwamy. I o tym także mówiliśmy - stwierdziła Rogowska.

- Zwróciliśmy uwagę, że sytuacja "zawieszenia" - powiedział prezydent Legnicy Tadeusz Krzakowski. - Brak decyzji w sprawie węgla wstrzymuje decyzję o budowie drogi S-3, a to z kolei wstrzymuje nasze inwestycje drogowe w mieście. Pani wiceminister zadeklarowała, że w tej sprawie również będzie rozmawiać - w ministerstwie infrastruktury.

Zdaniem prezydenta Legnicy cel, z jakim pojechali do stolicy - zapoznać przedstawicieli resortu z opinią drugiej, nie górniczej strony na temat eksploatacji węgla - został osiągnięty.

- Rozmowa była rzetelna i merytoryczna. Nie był to czas stracony - przyznała Irena Rogowska.

- Prosiliśmy o jak najszybsze deczyje w sprawie węgla, ale pani wiceminister żadnych konkretnych terminów deklarować nie mogła - powiedział Jan Raduchowski. - Niewykluczone, że sprawa pójdzie w kierunku ochrony złóż.

Ochrony, dodajmy, dla przyszłych pokoleń, w czasach, kiedy technologia umożliwi eksploatowanie bez wielkiej szkody dla środowiska. Jedną z konsekwencji decyzji o konieczności zabezpieczenia złóż byłby wówczas zakaz zabudowy terenu objętego ochroną.

- Żadne decyzje jednak, jak nas zapewniono w ministerstwie, nie zapadną bez konsultacji społecznych - dodał Jan Raduchowski.

źródło > http://www.powiat-lubin.pl/news.php?id=1925
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  Bing [Bot]  »  2 gości

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM