Odpowiem ci cytatem:
Jestem „dys”!
Ogromna liczba osób zasłania się zaświadczeniem „na dysleksję” i uważa, że to je zwalnia z obowiązku poprawnego pisania. Otrzymując stosowne zaświadczenie z poradni trafiają do raju na ziemi - nauczyciele nie sprawdzają błędów w wypracowaniach / na dyktandach, więc po co się uczyć ortografii? Po co wysilać swoje pozostałe szare komórki i zastanawiać się, jak się pisze dany wyraz? Piszę, jak popadnie, dorzucę (D) w kółeczku przy nazwisku i mam spokój.
Od razu uprzedzamy - nie jest to nagonka na osoby, które naprawdę mają poważne problemy z pisownią. Wiemy, że są tacy, znamy ich osobiście i podziwiamy ich chęć do doskonalenia swoich umiejętności i przezwyciężania dysfunkcji. Tępimy natomiast osoby, które robią masę błędów i zasłaniają się stosownym oświadczeniem... z własnego lenistwa!
Jest to (powyżej) mniej więcej zgodne z moim przekonaniem.
Otóż twój kolega Soprano/Azius/i ile to on tam ma nicków otwartym tekstem przyznał (popełniając z resztą przy okazji masę błędów):
Czegoś takiego ja nie toleruję i tolerować nie mogę więc ja odpisałem. "Ja rozumiem problemy sprzętowe, dysleksje i inne ważne powody. Ale to co piszesz to czyste buractwo i brak szacunku do nas - ludzi, którzy z tobą dyskutują i jednocześnie innych użytkowników języka polskiego."Soprano pisze: "Ja nie mam problemu z polskimi znakami, ani czciąkami. Nie stosuję ich, bo mi się nie chce,"
Każdy z nas tutaj na forum wkłada jakiś wysiłek aby pisać poprawnie (poza tym, nawet dyslektycy mają do dyspozycji pakiet www.firefox.pl z włączoną autokorektą, za darmo).
Przestrzeganie zasad nie jest łatwe ani przyjemne (moderator skosił nie jeden z moich własnych postów, grrr) ale to konieczne jeśli mamy funkcjonować jako 'społeczność' i nie zamienić się w szambo. Lubisz obserwatorze metafory - niech będzie: "Mi znacznie łatwiej i szybciej wyrzucić papierek na ulicę - a mimo to idę i wyrzucam do kosza."
Kolega Soprano nie jest świętym wybrańcem którego reguły nie obowiązują, nie jest księżniczką czy królewiczem z bajki, musi przestrzegać takich samych zasad jak inni forumowicze i finał.
Jawne lekceważenie naszych zasad (w imię lenistwa) to buractwo.
I skoro nalegasz na metafory proszę bardzo:
Wyobraź sobie, że jesteś gospodarzem - czy w swojej toalecie ustalisz zasadę, że gość ma robić kupę do wanny czy do ubikacji? Co pomyślisz o gościu który będzie ci robił do wanny (bo mu się nie chce klapy kibelka podnosić). I do wanny i do kibelka to dla gościa wypróżnienie - czy to nie ma znaczenia? Czy liczy się tylko fakt zrobienia kupy?
Zatem jeszcze raz przypominam co myśli Soprano o zasadach ortografii:
Soprano pisze: ... Nie stosuję ich, bo mi się nie chce,"


