Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 338
Rejestracja: 31 paź 2004, 17:36
Kontakt:
Stały bywalec
Stały bywalec

Post autor: if_ona »

realista pisze:jestem ciekaw powodu twojego oburzenia.
Oburzenia? Raczej braku zrozumienia dla takiej formy dyskusji - przyklejania etykietek typu "faszyzm", "bolszewizm".. Zawsze będę twierdzić, że przyklejaniem etykietek zajmują się osoby, którym brak argumentów i za pomocą takich "epitetów" chcą zdyskredytować rozmówcę, albo osoby, które w życiu kierują się utartymi schematami, bo tak jest łatwiej.
2. Niesmak wywołany faktem, że jednak trafnie oceniłem pewne fakty i naprawdę głupio Ci przyznać mi rację
Głupio? Kolejne pojęcie, którego nie rozumiem. Raczej nie mam problemów z przyznaniem komuś racji. Trudne to nie jest.
A co do racji mojej i Twojej: mój ulubiony tytuł jednej z płyt "This Is My Truth, Tell Me Yours".
Rozumiem, że dla Ciebie dyskusja to walka. Dla mnie wymiana poglądów bez dążenia do pełnego triumfu skopania rozmówcy.

Chyba offtopicowo zrobiło się..
Obrazek
Weteran
Weteran
Posty: 836
Rejestracja: 09 lis 2005, 10:46
Kontakt:
Weteran
Weteran

Post autor: realista »

Ponieważ wkraczanie państwa w osobiste wolności oraz rażąca ingerencja we własność prywatną to jest zasadniczy element systemów totalitarnych jak właśnie NAZIZM i BOLSZEWIZM.

Dla ciebie to etykietka i próba dyskredytowania czy cośtam.... - dla mnie nazwanie rzeczy po imieniu.

Na kradzież samochodu przez złodzieja nikt (no może poza euro-wykształciuchami) nie mówi "nieautoryzowane pożyczenie pojazdu na czas bliżej nie określony dokonane w złej woli" tylko po prostu KRADZIEŻ.


Jeśli Cię to razi, to proszę pomóż mi odszukać takie określenia Nazizmu i Bolszewizmu, które w dyskusji nie będą ranić twych wrażliwych uszu. Ponieważ mimo przeciwnych stron w dyskusji wydajesz mi się osobą sympatyczną i chciałbym aby ci się miło ze mną dyskutowało.

Mam używać słów: "Narodowy Socjalizm Adolfa Hitlera" oraz "System Poilityczny Towarzysza Józefa Stalina"??? Długo trochę - podpowiedz coś....


Kurcze, naprawdę zastanówmy się jak wyeliminować palenie z Muzy!!! (to zbieg okoliczności, ale zgodnie z twoją zagmatwaną dla mnie ideologią to słuszne, i zgodnie z moją "własnościową" ideologią też, chyba że chodzi tu nam tylko o pomamlanie i ponarzekanie bez konkretów???)
Weteran
Weteran
Posty: 711
Rejestracja: 24 gru 2004, 09:15
Kontakt:
Awatar użytkownika
Weteran
Weteran

Post autor: JasioJasio »

Ponieważ wkraczanie państwa w osobiste wolności oraz rażąca ingerencja we własność prywatną to jest zasadniczy element
... KAŻDEGO systemu politycznego (płacisz podatki choćby prawda?). Wybrałeś to co pasowało ci do tekstu :)

Odnośnie odpowiedzi na mojego posta z knajpa, w której nie można palić. Sorki ale McDonald to co najwyżej w kategorii "bar" się może łapać ale na pewno nie jako restauracja.

W Oberży x 2, Bomabolu, Baronie, Muzie, Memo (tym w danwej siedzibie, w nowej nie byłem), Lutni, Enigmie, Veronie, Murphy`m nie da się zjeść bez wdychania dymyu z papierosów ludzi, którzy z neijasnych przyczyn uważają palenie za świetny dodatek do obiadu. W najlepszym razie, jak wspomniała if-ona do sali dla niepalących trzeba przejść przez zaczadzoną salę "dla wszystkich".
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 321
Rejestracja: 01 wrz 2005, 16:29
Kontakt:
Stały bywalec
Stały bywalec

Post autor: Sakis »

realista pisze:CK Muza, niezależnie od aktualnego stanu zarządzania nią, jest jednak własnością miasta = komunalną. To nie prywatny pub tylko Centrum Kultury dla wszystkich - także niepalących. I mamy pełne prawo wymusić docelowo pełny zakaz palenia na jej terenie!!!
Dla palących także. Czy to oznacza ze jako palący mam prawo wymuszać nakaz palenia na terenie CK Muzy? Trochę kosmiczny pomysł.
Weteran
Weteran
Posty: 836
Rejestracja: 09 lis 2005, 10:46
Kontakt:
Weteran
Weteran

Post autor: realista »

Kolego żartujesz? Podpuszczasz mnie do dalszego produkowania się?

Kolego czy uważasz, że w terenie publicznym - jak np. Przystanek Autobusowy, czy Publiczne Centrum Kultury zakaz palenia narusza prawa palaczy???

Palacz może odejść i zapalić poza przystankiem - on ma wybór - to nie narusza jego wolności. Dziecko czekające na przystanku nie miałoby wyboru, bo ktoś paliłby cały czas.

Oczywiście nad tym przykładem można długo teoretyzować i dokładać nowe wątki.

na koniec

1. Uważam po prostu, że można wymusić zakaz palenia w Muzie, bo jest własnością miasta - jak ten przystanek - bronię jednak interesów właścicieli prywatnych knajp i restauracji do zezwalania na palenie na dowolnym % powierzchni lokalu.

2. A co do jeszcze poprzedniego postu - uważam że nakazywanie mi co mogę, a czego nie mogę palić (pod warunkiem, że nie przeszkadzam innym w miejscu publicznym) - to jest element totalitaryzmu.

3. Sam nie palę i jestem przeciwnikiem palenia.

Właśnie zdałem sobie sprawę, że właściwie kilkakrotnie powtórzyłem w postach powyższe stwierdzenia. Dalsza dyskusja zatem z mojej strony nic nie wniesie (a będzie nawet zakrawać na trollowanie i zaśmiecanie forum). Kto chce poznać moje zdanie niech przeczyta posty. Dziękuję i pozdrawiam. A mimo ostrej dyskusji i wymiany zdań mam do was wszystkich dużą sympatię :usmiech:
Weteran
Weteran
Posty: 711
Rejestracja: 24 gru 2004, 09:15
Kontakt:
Awatar użytkownika
Weteran
Weteran

Post autor: JasioJasio »

No,no! nie każdego stać na takie stwierdzenie. Szacuneczek realista.

PS Najsmieszniejsze jest to, ze o ile zauwazyłem to najbardZiej zażarcie dyskutują osoby niepalące :)
Weteran
Weteran
Posty: 791
Rejestracja: 04 wrz 2005, 01:11
Kontakt:
Weteran
Weteran

Post autor: Dale Cooper »

Bo teraz jest moda na niepalenie :D
Stały bywalec
Stały bywalec
Posty: 338
Rejestracja: 31 paź 2004, 17:36
Kontakt:
Stały bywalec
Stały bywalec

Post autor: if_ona »

realista pisze:Jeśli Cię to razi, to proszę pomóż mi odszukać takie określenia Nazizmu i Bolszewizmu,
Proponuję nadrobić braki z historii i poczytać o genezie i rozwoju w/w ideologii, bo ja związku między nimi a zakazem palenia w miejscach publicznych - bo lokale są miejscami publicznymi - nie widzę.
chyba że chodzi tu nam tylko o pomamlanie i ponarzekanie bez konkretów???)
Konkrety już są - ustawa w sejmie..
Obrazek
Weteran
Weteran
Posty: 711
Rejestracja: 24 gru 2004, 09:15
Kontakt:
Awatar użytkownika
Weteran
Weteran

Post autor: JasioJasio »

Dale Cooper pisze:Bo teraz jest moda na niepalenie :D
O pardąsik! Ja nie palę od zawsze. Nie dla żadnej mody tylko dla siebie.
Weteran
Weteran
Posty: 836
Rejestracja: 09 lis 2005, 10:46
Kontakt:
Weteran
Weteran

Post autor: realista »

....- bo lokale są miejscami publicznymi..... W twoim przekonaniu może są, ja to szanuję. W teoriach dot. psychologii/socjologii może są i ja to akceptuję. Natomiast logicznie/faktycznie/rzeczywiście nie są publiczne: 1. Są własnością prywatną.

2. Spotyka się tam dobrowolnie

i zupełnie prywatnie ograniczona grupa osób. Tupanie nóżkami i dalsza dyskusja nie zmienią faktu że prywatny lokal pozostaje prywatny. Czy ilość i częstotliwość przyjmowanych gości zmienia jakoś stan faktyczny??? Czy magiczną róźdżką przez to sam się zmienia wpis w Księgach Wieczystych i to co prywatne staje się nagle publiczne-komunalne czy znacjonalizowane??? Dominacja użyteczności nad własnością jest elementem czerwonego-anarchizmu. Według anarchistów jeśli 100 działaczy zajmie moje (chwilowo opuszczone) lokum i rozłoży tam menażki i karimaty to robi się z tego SQUAT. Społeczna i publiczna własność, gdzie kolektyw, jako gospodarz, może wydawać swoje własne prawa.
Weteran
Weteran
Posty: 711
Rejestracja: 24 gru 2004, 09:15
Kontakt:
Awatar użytkownika
Weteran
Weteran

Post autor: JasioJasio »

realista jednak się skusiłes i koncertowo odwracasz kota ogonem.

Lokal/budynek "publiczny" to okresnienie nie stanu własności ale użyteczności.

Nawet najbardziej prywatna restauracja jest budynkiem czy lokalem uzyteczności publicznej podobnie jak stacje benzynowe czy hipermarkety, które w zasadzie są przecież w pełni prywatne.

Marihuana? Podobnie jak inne narkotyki powinna być dostepna wl egalnej sprzedaży. Państwo miało by dodatkową kasę (choćby na modne ostatnio pielegniarki o doktorów) a i IQ narodu by wzrosło, bo kretyni poszli by do piachu w dość krótkim czasie.
Weteran
Weteran
Posty: 836
Rejestracja: 09 lis 2005, 10:46
Kontakt:
Weteran
Weteran

Post autor: realista »

Słuchaj, ja po prostu odciąłem się od ciągłego klepania starych wątków. Czysto, jasno i na temat.

A ponieważ rzeczywiście chce się trzymać polityki czystej dyskusji na temat wykroję z poprzedniego postu powtórki. Stop dyskusji o papierosach z mojej strony.

Gadaliśmy o paleniu, a pojawił się tu zupełnie nowy wątek, który chciałbym dokończyć: Co jest publiczne a co nie jest? Ty właśnie rozwijasz wątek "użyteczności publicznej" - czyli dominacja użytku nad własnością - ja trzymam się kursu "własności", który uważam za bardziej konkretny, udokumentowany i logiczny.

Zakładasz że coś może być prywatne i "użyteczności publicznej". Jednak kwestia co jest użyteczności publicznej a co nie jest to kwestia dla mnie bardzo rozmyta.

Trzy pytanka:

1. Powyżej 100 osób na dobę to lokal jest użyteczności publicznej? Gdzie to napisane (Paragraf i Art. proszę)? A co jeśli przyjdzie średnio 95 osób na dobę?

2. Czy jeśli wyjadę na rok do UK, a przez moją działkę - ludność osiedla zrobi sobie skrót i wydepta ścieżkę - to jest to miejsce "użyteczności publicznej" oraz czy chodnik koło mojego sklepu zbudowany na działce prywatnej jest "użyteczności publicznej"?

i wreszcie:

3. Czy jeśli otworzę lokal zamknięty - tylko na zaproszenia - to według ciebie będzie on "użyteczności publicznej"?
Weteran
Weteran
Posty: 711
Rejestracja: 24 gru 2004, 09:15
Kontakt:
Awatar użytkownika
Weteran
Weteran

Post autor: JasioJasio »

Zgrywasz się czy tak serio?

Nie jestem co prawda ekspertem od prawa ale chyba nie istnieje coś takiego jak "lokal zamknięty".
Otwierając bar czy restaurację podlegasz działaniu stosownych przepisów od Kodeksu Pracy, poprzez ustawę o podatku VAT do działania Państwowej Inspekcji Sanitarnej i nie zmieni tego nawet jeśli miałbyś jednego klienta na dobę czy w miesiącu. Prowadzisz okreslony typ działalności podpadasz pod stosowny przepis.

Nie umiem rostrzygnąć czy Twój chodnik prowadzący do Twojej restauracji jest użyteczności publicznej czy nie, natomiast jestem pewien, ze jesli ten chodnik bedziesz miał dziurawy to każą Ci go naprawić czy odsnieżąc zimą i jeśli tego nie zrobisz to dostaniesz mandat.
Weteran
Weteran
Posty: 836
Rejestracja: 09 lis 2005, 10:46
Kontakt:
Weteran
Weteran

Post autor: realista »

Kolego staram się traktować Cię poważnie, mimo, że moje wypowiedzi mają z lekka humorystyczny akcent (nastrój weekendowy).

Mam swoje poglądy na sprawę własności, przy czym naprawdę nie jestem ekspertem w sprawie prawa i własności więc zadałem pytania, które przyszły mi do głowy. To mnie interesuje. Kiedyś sam z kolegami teoretyzowałem na temat otwarcia lokalu i już wstępnie były jakieś przymiarki, ale zrezygnowałem.

Może się jeszcze jakiś ekspert włączy w dyskusję?

Co do moich pytań to je sam sobie jeszcze skomentuję - może wtrącisz swoje 3 grosze?

- Jak Państwo wprowadziło podatek od samochodów powyżej 1,5 tony, to fabryki natychmiast zaczęły produkować auta o ładowności 1,49 tony. Nie spełniały już bodajże definicji samochodu ciężarowego. (może tak jest z miejscem użyteczności publicznej)

- Jak zabroniono wiatrówek o energii pocisku pow. 17J, fabryki z miejsca wypusciły linię produktów o mocy 16,9J. I teraz co chwile mi wyskakują w necie reklamy - "kup giwerę".

- Czytałem, że w bodajże w Warszawce jakieś centrum handlowe dobudowało do istniejącego przejścia swój pas chodnika (na swojej działce) ochrona goniła z tego prywatnego pasa chodnika meneli i grajków czy coś w tym stylu i wzbudziło to wielkie oburzenie "elyt", dziennikarzy - zwłaszcza tych lewicowych.

- Czytałem że jakiś lokal w innym mieście miał problemy ze zdobyciem stosownych koncesji, zrobili tak, że klient który wchodził do nich podpisywał parafkę na zaproszeniu na zamknięte przyjęcie prywatne i umowie o płatny catering (który to nie podlega przepisom o koncesje) - nie wiem jak się skończyła sprawa, ale co słyszałem urzędnicy mogli im "skoczyć".

- Pod Poznaniem jest rodzinna firma nabiałowa której nie dano pozwoleń na produkcję (normy UE) - zaczęli drukować na produktach etykietkę "Nabiał...." i małymi literami "... dla psów i kotów". To już spełniało normy. Produkcja idzie po dziś dzień.
Weteran
Weteran
Posty: 711
Rejestracja: 24 gru 2004, 09:15
Kontakt:
Awatar użytkownika
Weteran
Weteran

Post autor: JasioJasio »

A co te przykłady mają wspólnego z paleniem w restauracji? Omijanie przepisów? Owszem, tylko że jeśli Twoja przykładowa knajpa zejdzie do podziemia (parafki, cateringi i przyjęcia zamknięte) to już nie będzie restauracją czy lokalem o jakim tu mówimy.
odpowiedz

Informacje

  0 użytkowników  »  1 gość

Moderatorzy

NEVIL, Muza, ModTEAM