Miasto chce przejąć wioski
: 09 sty 2013, 08:56
Lubin chce przejąć wioski. Dla grubych milionów z KGHM
Władze Lubina chcą w tym roku wchłonąć sąsiadującą z miastem gminę wiejską. Gmina z kolei zamierza przejąć część miasta. Gra toczy się o miliony złotych z podatków od kopalni KGHM oraz od jej bardzo zamożnych pracowników. Choć w Urzędzie Miasta Lubina słyszymy: "Kilkanaście milionów? Co to dla nas!"
74-tysięczny Lubin co roku traci coraz więcej mieszkańców. Tylko w ubiegłym roku z miasta wymeldowało się ponad 1,7 tys. osób. Tymczasem przylegająca do miasta 14-tysięczna gmina wiejska Lubin powiększyła się w ciągu ostatnich ośmiu lat dwukrotnie.
"Jeżdżą po miejskich drogach"
To właśnie tam w większości wyprowadzają się mieszkańcy miasta.
- Płacą tam podatki, ale korzystają z miejskiej komunikacji, jeżdżą po miejskich drogach, a ich dzieci chodzą do miejskich szkół. Dlatego ten podział na gminę wiejską i miejską już od dawna był sztuczny. Obydwie jednostki są jak jeden organizm - przekonuje Jacek Mamiński, rzecznik prezydenta Lubina.
Władze miasta zamierzają złożyć do Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji wniosek o przyłączenie gminy wiejskiej Lubin do miasta. Termin na złożenie dokumentów upływa pod koniec marca. Do tego czasu Lubin jest zobowiązany przedstawić konsultacje społeczne wśród mieszkańców. Do wniosku musi dołączyć również opinię rady gminy. Ale ta najprawdopodobniej nie będzie pozytywna.
"Co to dla nas te kilkanaście milionów"
- Nikt z nami nie konsultował tego pomysłu. To jednostronne działanie ze strony pana prezydenta, które mi się nie podoba - mówi Irena Rogowska, wójt gminy wiejskiej Lubin.
Podejrzewa, że miasto chce przejąć gminę, by zwiększyć wpływy do budżetu. - Mamy spore wpływy z podatków PIT dzięki temu, że osiedlili się tu pracownicy KGHM. Do tego na naszym terenie funkcjonuje kopalnia miedzi. Już same wpływy z podatku od eksploatacji złóż to kilkanaście milionów złotych. To dużo, bo cały nasz budżet to 50 mln zł. Gra toczy się więc o pieniądze - mówi Rogowska.
- Jakie pieniądze? - dziwi się Mamiński. - Co to dla nas te kilkanaście milionów złotych, skoro mamy budżet na poziomie 290 mln zł? Dzięki połączeniu obu gmin odchudzimy administrację. I wreszcie rozwiążemy im kłopot choćby z kulejącą komunikacją publiczną do miasta.
"Wszyscy mają samochody"
Irena Rogowska twierdzi, że gmina z transportem do miasta problemów nie ma.
- Bo nasi mieszkańcy są bardzo dobrze sytuowani i wszyscy mają samochody - mówi. I zapowiada, że w tym roku również złoży wniosek o odłączenie części Lubina i przyłączenie go do gminy.
Chodzi o część dawnej wsi Małomice, która dzisiaj jest ulicą Lubina, oraz teren dawnej miejscowości Krzeczyn. Dlaczego wójt interesują te grunty?
- Bo zostały nam odebrane ponad dziesięć lat temu, a gmina coraz bardziej się rozrasta i musimy inwestować w nowe tereny pod mieszkalnictwo. Poza tym na tym terenie funkcjonuje inna kopalnia KGHM. To by dla nas oznaczało kolejnych kilkanaście milionów złotych wpływów do budżetu od podatku od wydobycia - mówi Rogowska.
Jeśli obydwa wnioski zostaną złożone, to o granicach administracyjnych miasta i gminy zdecyduje do końca lipca Rada Ministrów.
żródło: http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,3577 ... z2HSjJS7Tf