Nowy(a) na forum


Pytanie jest takie: ile jest jeszcze ludzi którzy maja tego dośc. Kleryków proszę o nie odpowiadanie. Mocherów prosze o to samo,o ile zdają sobie sprawe z tego kim są. Prosze również o nie porównywanie mszy z innymi hałasami typu muzyka,wrzaski i koncerty. Msza to religia-reszta to coś innego. Proszę także o rozsądna dyskusję, a nie o obelgi itp. szkoda miejsca,a to że jestem heretykiem,bede się zmazył w piekle itd-już wiem.Nawet mi z tym dobrze.Lubie ciepło. start 
Ostatnio zmieniony 01 sty 2012, 20:44 przez amen, łącznie zmieniany 1 raz.
Proponuję Ci, żebyś poszedł do proboszcza i powiedział mu, co o nim myślisz
Na Przylesiu też były protesty, że dzwony hałasują i jakoś te protesty nie odniosły żadnego skutku. Czarnosukienkowi nadal mają się dobrze...
Czytaj tu : http://forum.lubin.pl/viewtopic.php?t=5890
Czytaj tu : http://forum.lubin.pl/viewtopic.php?t=5890

Nowy(a) na forum


No cóż... Desperacja polskiego kościoła ma tendencję zdecydowanie wzrostową... czego przejawem są między innymi głośniki na zewnątrz nachalnie zmuszające do przysłuchiwania się występom panów w sukienkach. Nie sądzę jednak żeby takie działania mogły przyczynić się do czyjegoś nawrócenia, raczej przeciwnie. Na pewno za to mogą doprowadzić do rozpierniczenia głośników w niedzielny, jedyny wolny od pracy i wczesnego wstawania, poranek
Mieszkam co prawda dość daleko od kościoła, ale rozumiem problem i szczerze współczuję wszystkim, którzy mają to nieszczęście mieszkać bliżej. Wiele cierpliwości życzę
No i róbmy szum, może w końcu ktoś zrozumie, że bez sensu jest to nagłośnienie...
Lajf is szort

30 godz. prac społecznych dla księdza za dzwony
Sąd uznał, że ksiądz zakłócił kościelnymi dzwonami spoczynek nocny mieszkańców wsi, i skazał go na 30 godzin prac społecznych - pisze "Gazeta Wyborcza". Lewin to wieś między Łodzią a Warszawą. W kościele kiedyś bił zwykły dzwon, ale w 2009 r. nowy ksiądz - Andrzej Wróbel - zainwestował w elektronikę
Teraz dzwon bił także w nocy. O 23 jedenaście razy, a potem tylko raz co godzinę aż do piątej nad ranem, gdy witał nowy dzień pięcioma gongami. Do tego trzy razy na dobę odzywały się kuranty - o szóstej, w południe i o 18. I jeszcze pieśni. Zegar wygrywał codziennie o 15: ''Jezu, ufam Tobie'', o 21: ''Apel Jasnogórski'', a 37 minut później - w godzinę śmierci papieża - ''Barkę''.
Franciszek Stępiński, który mieszka przy kościele, prosił księdza, żeby dzwony chociaż w nocy nie biły. Bez skutku. Poszedł więc na policję, a policja zawiadomiła sąd. Adwokatka Barbara Wróbel-Trzeciak prosiła o uniewinnienie księdza. Przekonywała, że buntownicy skarżą się, bo mają z nim inne konflikty. - Czy ''Barka'' może zakłócać spokój? Są ludzie, którzy mówią: ''Niech dzwony biją do końca świata i jeden dzień dłużej''. I przypominała ''starą zasadę, że nie można dogodzić wszystkim, bo zawsze znajdą się tacy, którym coś przeszkadza''.
Sąd uznał, że ksiądz zakłócił dzwonami spoczynek nocny mieszkańców, i skazał go na 30 godzin prac społecznych. Co będzie robił? Zadania wyznaczy kurator. Sędzia Bartłomiej Biegański zganił księdza za uporczywość: - Wiedział, że swoim zachowaniem przeszkadza niektórym osobom, ale nadal to robił!
źródło: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... zwony.html

Ksiądz za karę malował ściany, bo hałasował dzwonami
W tamtejszym kościele kiedyś bił zwykły dzwon, ale w 2009 r. nowy ksiądz - Andrzej Wróbel - zainwestował w elektronikę. Kilkanaście tysięcy złotych dali parafianie. Od tej pory kościelne dzwony biły tam w dzień i w nocy. O godz. 23 jedenaście razy, a potem raz co godzinę, aż do 5 nad ranem, gdy witały nowy dzień pięcioma gongami, o 6 - biły sześć razy itd. Kilka osób mieszkających blisko kościoła prosiło księdza Wróbla, żeby dzwony chociaż w nocy nie biły. Bez skutku. W dodatku w maju kościelny zegar wygrywał też pieśń "Chwalcie łąki umajone". O godz. 1.30 w nocy, co potwierdziła policja.
W czerwcu rawski sąd uznał, że ksiądz zakłócił kościelnymi dzwonami spoczynek nocny mieszkańców Lewina, i skazał go na 30 godzin prac społecznych. Ksiądz się odwołał, ale w październiku Sąd Okręgowy w Łodzi wyrok podtrzymał. Tym samym wyrok się uprawomocnił i ksiądz musiał iść do pracy.
Kurator sądowy skierował go do Sadkowic, a tam wójt włączył księdza do brygady remontującej szkołę podstawową w Kłopoczynie. - W szkole było mieszkanie, które jest przerabiane na sale lekcyjne. Robotnicy malowali ściany i kaloryfery, wymieniali podłogi - mówi "Gazecie" Katarzyna Ciołak z Urzędu Gminy w Sadkowicach. Dodaje, że ksiądz przed rozpoczęciem pracy meldował się w urzędzie i dopiero stamtąd jechał do szkoły - z ekipą budowlaną lub własnym autem. Po pracy również się odhaczał. Ciołak zapewnia, że ksiądz nie narzekał i w ogóle nie sprawiał żadnych problemów.
Marianna Wasiak, dyrektorka szkoły w Kłopoczynie, ani tego nie potwierdza, ani nie zaprzecza. Tłumaczy, że interesuje się wyłącznie pracą nauczycieli i szkolnej woźnej. Księdza nie kontrolowała, więc jego pracy oceniać nie będzie.
W czerwcu sędzia Bartłomiej Biegański szczegółowo wyjaśnił, dlaczego skazał księdza na prace społeczne, a nie na najczęstszą w takich sytuacjach karę grzywny: - Dla księdza grzywna nie byłaby dolegliwa.
Od tamtej pory we wsi w nocy wreszcie jest cicho. - Nie ma gongów ani żadnych pieśni. W końcu można się wyspać - cieszy się Franciszek Stępiński, który stanął na czele buntowników.
W grudniu wyrokiem sądu zainteresował się rzecznik praw obywatelskich.
- Dowiedzieliśmy się o tym z mediów, a mamy obowiązek monitorowania spraw, w których może dojść do dyskryminacji ze względu na religię czy wyznanie - mówi "Gazecie" Katarzyna Kaleta-Sennik z biura prasowego RPO.
W tej sprawie rzecznik nie dopatrzył się jednak żadnej dyskryminacji i po dwóch tygodniach odesłał akta do sądu.
źródło: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... onami.html

"Policja? Przyjedźcie, ksiądz zakłóca spokój"
Jak czytamy, lekarz wielokrotnie zgłaszał policji hałas dobiegający z kościoła, między innymi przez głośniki. Policja zdecydowała, że nie może rozstrzygnąć tej sprawy, więc skierowała ją do sądu.
Jesienią ubiegłego roku sąd skazał księdza na karę grzywny w wysokości 200 zł. Zgodnie z paragrafem 51 par.1 Kodeksu Wykroczeń "Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny (…) podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny" - przypomina "Gazeta Lubuska".
Duchowny odwołał się od decyzji.
źródło: http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title, ... omosc.html

Proboszcz nie zakłócił spokoju
12.02.2013. Radio ElkaGłogowski sąd uniewinnił proboszcza parafii Miłosierdzia Bożego na osiedlu Piastów Śląskich. Jeden z mieszkańców osiedla poskarżył się bowiem na to, że dokucza mu hałas dobiegający podczas nabożeństw z głośników umieszczonych na kościele. Sędzia nie dopatrzył się w tym złamania prawa.
Argumentując swoją decyzję sędzia stwierdził, że nie ulega wątpliwości, że transmisja nabożeństw przez kościelne głośniki, może utrudniać życie pokrzywdzonego, to jednak działania proboszcza nie były w sprzeczności z powszechnie obowiązującymi normami społecznymi.
- Sąd Najwyższy, w jednym ze swych orzeczeń wskazał, że musi to być ostra sprzeczność z obowiązującymi normami społecznymi. W tej sprawie, w ocenie sądu, zebrane materiały dowodowe nie pozwalają przyjąć, że doszło do takiej ostrej sprzeczności z przyjętymi normami. Żyjemy w kraju, którego większość obywateli jest wyznania katolickiego. Większość z nich uczestnicy w nabożeństwach, więc trudno tu stwierdzić, żeby było to sprzeczne z normami społecznymi. Nie ma jednak wątpliwości, że zakłócenie spokoju w tym przypadku wystąpiło, jednak spór powinien zostać rozstrzygnięty na gruncie cywilnym - tłumaczył sędzia prowadzący sprawę.
Pokrzywdzony nie skomentował orzeczenia. Nie wie jeszcze, czy będzie składał apelację. Jak stwierdził, musi skonsultować się w tej materii ze swym prawnikiem. Zadowolenia z takiego wyroku nie kryli natomiast parafianie, którzy licznie przybyli na publikację wyroku. - To dobry wyrok. Tak powinno być. Spodziewaliśmy się, że właśnie takie będzie to orzeczenie. Jesteśmy w większości i jedna osoba nie może nas w ten sposób dyskryminować. Nam te głośniki absolutnie nie przeszkadzają i do tej pory nigdy nikomu nie przeszkadzały - mówili mieszkańcy osiedla Piastów Śląskich.
Wtorkowe orzeczenie było kolejną już odsłoną sporu pomiędzy mieszkańcem osiedla, a proboszczem parafii Miłosierdzia Bożego. Na hałasy dobiegające z kościelnych głośników poskarżył się on jeszcze w biegłym roku. Wówczas proboszcz został ukarany mandatem za zakłócanie spokoju. Duchowny odwołał się jednak od tej kary i sąd kolejny raz zajął się sporem. Wyrok nie jest prawomocny. (mai)
źródło: http://miedziowe.pl/content/view/61625/189/

Miejska Górka: Ksiądz terroryzuje miasteczko z dzwonnicy
O 7 rano "Kiedy ranne wstają zorze", o 12.00 "Anioł Pański", o 15.00 pieśń religijna, a 21.00 "Apel jasnogórski". Dodatkowo co godzinę bicie zegara, msze święte, pogrzeby, ogłoszenia parafialne. Ksiądz proboszcz Marian Podlarz zamontował na kościelnej wieży głośniki i dręczy tym mieszkańców.W małej miejscowości Miejska Górka pod Rawiczem (woj. wielkopolskie) głośniki dają się ludziom we znaki od wiosny.
- Moim zdaniem wszystkim się to podoba, tylko jednej rodzinie nie - mówi zadowolony ze swojego wynalazku ksiądz Podlarz i za nic nie zamierza dać mieszkańcom spokoju.
- To przeszkadza większości - odparowuje Kazimiera Orzechowska, kwiaciarka, która przez cały dzień skazana jest na dźwięki modlitw ze świątyni. - Jestem religijna, ale to trudno wytrzymać. Człowiek nie może normalnie spać, jeść, spotykać się ze znajomymi, bo wciąż coś z tej wieży gra - denerwuje się kwiaciarka i na samą myśl o dźwiękach z głośników zatyka rękami uszy.
W domowym zaciszu wielu mieszkańców złorzeczy na działania księdza.
- Ale ludzie nie chcą o tym głośno mówić, bo boją się, że proboszcz nie dopuści dziecka do pierwszej komunii - mówią, prosząc o anonimowość. Jeden z mieszkańców Miejskiej Górki napisał już nawet pismo do kurii z prośbą o pomoc w uciszeniu ryczących w kościelnej wieży głośników.
źródło: http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/miejsk ... 50122.html
================================================
Pobudka.Miejska Górka kościół - uciążliwe głosniki kościelne (4/8)
Klik: http://www.youtube.com/watch?v=HYIYnJ_x8z8====================================
Komentarz internauty:
kamilo1201
Jestem osobą wierzącą, katolikiem praktykującym, ale poczynania Waszego proboszcza to przegięcie. Współczuję osobom mieszkającym przy tym kosciele. Co na to osoby, które nie praktykują wiary? Jest przecież wolność słowa i wyznania. Ja uczestniczę w cotygodniowej mszy św. w niedzielę ale nie wyobrażam sobie od godz. 7-mej rano wysłuchiwać kurantów i wszystkich po kolei mszy św. z ogłoszeniami włącznie. Te głośniki na zewnątrz kościoła są naruszeniem prawa!!! Jak można było do tego dopuścić????
=================================
Niedziela. Miejska Górka kościół - uciążliwe głosniki kościelne (7/8)

Komentarze:
~rrroman :
Jeżeli ktoś broni dzwonów dzwoniących o północy, to znaczy że nie mieszka w pobliżu kościoła. Do- starego ateisty- i jego bzdur, chyba źle słyszysz. Odwiedziłem znajomych mających małe dzieci i mieszkających w pobliżu kościoła. Godzina 22 i rozpoczyna się koncert, dzieci obudzone, p.proboszcz ma wszystko gdzieś. Kilka osób próbowało porozmawiać z proboszczem, głuchy jaka ateista, no i podniósł się krzyk nawiedzonych wiernych, ale najbardziej tych co mieszkają na obrzeżach miejscowości.
--------------------------------------
~katolik :
Sprawa jest bardzo prosta to kościół jest dla ludzi, a nie ludzie dla kościoła i każdy rozsądny i zachowujący naukę Jezusa proboszcz powinien zrobić wszystko aby nie przeszkadzać ludziom bo oni mają dzisiaj dość swoich problemów. Zegarek nie jest już dobrem luksusowym i każdy wie która jest godzina. Natomiast dzwony niech biją zwyczajowi pół godziny przed Mszą św. i to powinno wystarczyć. Nie ma to żadnej wielkiej filozofii.
=================================
Rusza jeden z najciekawszych procesów w Austrii. Poszkodowany o pomoc prosi papieża
W najbliższy piątek w austriackim mieście Linz rozpocznie się jeden z najciekawszych procesów cywilnych, którym żyją najważniejsze austriackie media. Architekt Wolfgang Lassy pozwał parafię katedralną i domaga się prawnego zakazu używania katedralnych dzwonów nocą. W całą sprawę zamieszani są polski kościelny z Linz, polski prawnik praktykujący w Austrii, a tle pojawia się też papież Franciszek, do którego o pomoc zwrócił się poszkodowany.
"Zwracamy się do Waszej Świątobliwości z palącym problemem, który wiąże się z parafią katedralną w Linzu w austriackiej diecezji Linz" – tak zaczyna się list wysłany przez kancelarię List Rechstanwalts GmbH do papieża Franciszka. W liście czytamy również, że Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu w jednym z wyroków wskazał, że cisza nocna, a zatem prawo do spokojnego, niezakłócanego snu jest – jak przekonują wnioskodawcy - w świetle konwencji, jednym z podstawowych praw człowieka. List nawiązuje do nowej polityki wprowadzonej przez Franciszka, która mówi o zbliżaniu kościoła do ludzi i zwrócenie uwagi na ich potrzeby i problemy, które wiążą się z ludzką codziennością. "Nie chcemy sporów sądowych. Jedynie o co nam chodzi, to spokój" – czytamy.
- Złożony przez pana Lassy’ego pozew to efekt ignorancji gospodarzy katedry w Linzu – mówi Piotr Pyka, jeden z prawników reprezentujących Lassy’ego. – Nasz klient wielokrotnie próbował porozumieć się z tamtejszym proboszczem, jednak bezskutecznie, gdyż ksiądz problemu nie widzi. Dlatego też napisaliśmy list do papieża Franciszka z prośbą o interwencję – dodaje Pyka.
Problem ze "świętym bim bam"
Historia zaczęła się w 2004 roku, gdy Lassy kupił wymarzony dom w centrum Linzu, w sąsiedztwie słynnej, największej w Austrii, katedry. Wszystko było pozornie w porządku do momentu, gdy Lassy nie zaczął czuć się ciągle przemęczony. Po serii badań w 2010 roku okazało się, że jego zła kondycja jest wynikiem permanentnych zaburzeń snu spowodowanych dźwiękiem katedralnych dzwonów. Specjaliści z zakresu zaburzeń snu stwierdzili, że ten stan trwał przynajmniej od dwóch lat.
- Pójście spać przed północą nie ma sensu, a często już od 3 w nocy zaczynam się co chwila budzić. Spanie wiąże się dla mnie ze stresem, muszę zażywać leki, żeby móc spokojnie chwilę się przespać – mówi Lassy .
W grudniu zeszłego roku architekt z Linzu złożył pozew cywilny przeciwko parafii katedralnej i zwrócił się z prośbą o zaniechanie "nierozsądnego łamania ciszy nocnej przez używanie dzwonów w Katedrze Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Linzu".
W styczniu 2014 roku Lassy zlecił przeprowadzenie badań związanych z hałasem, jaki w nocy emitują katedralne dzwony. Na ich podstawie okazało się, że miedzy godziną 22. a 6. dzwony uderzają 198 razy. Łączny czas bicia dzwonów w ciągu doby waha się między 55 a 87 minutami. Odnotowane najwyższe natężenie hałasu w kulminacyjnych momentach wynosiły od 68 do 77 dB. Austriackie normy hałasu, opracowane na podstawie zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia, określają ograniczenie hałasu do 55-65 dB w ciągu dnia oraz 40-55 dB w nocy. Warto przypomnieć, że dorosłego człowieka budzi hałas na poziomie 30 dB.
Badania naukowe z 2012 r., opracowane przez badaczy z Politechniki Federalnej w Zurychu, pokazują, że hałas emitowany przez dzwony kościelne może być bardziej szkodliwy dla zdrowia niż ten związany z mieszkaniem w bliskim sąsiedztwie lotniska. Z raportu szwajcarskich naukowców wynika, że hałas dzwonów kościelnych w średniej odległości 120-140 metrów powoduje przynajmniej jedną aktywność elektryczną mózgu (EEG) w ciągu nocy, która wybudza organizm ze snu.
Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że w 2009 roku, kiedy Linz był Europejską Stolicą Kultury, dźwięk dzwonów został wzmocniony. Fakt ten wiązany jest z nowym kościelnym, który zafascynowany jest katedralnymi dzwonami. To za jego namową wprowadzono nowe zasady bicia dzwonów i zwiększono częstotliwość i ilość uderzeń. Co ciekawe, nowy kościelny pochodzi z… Polski.
Jak podkreśla Lassy, nie chodzi mu ani o odszkodowanie, ani o to, by zakazać całkowicie używania dzwonów. Zwraca uwagę na fakt, że między 18.30 a 7.30, w katedrze nie ma nikogo, a katedra nie jest wykorzystywana w celach religijnych. W związku z tym – jak twierdzi Lassy - nocne bicie dzwonów nie ma żadnych podstaw, jeśli chodzi o praktykę religijną.
Co na to parafia katedralna?
Pełnomocnicy parafii podkreślają, że cała sprawa jest bezzasadna. Obrońcy powołują się m.in. na fakt, że w całej Europie od setek lat dzwony kościelne wybijają czas i nikomu to nie przeszkadza. Kartą przetargową jest również austriacka umowa konkordatowa, zgodnie z którą Kościół ma prawo do publicznego manifestowania swojej obecności w przestrzeni publicznej.
Parafia odrzuca również argument oskarżyciela mówiący o normach hałasu. "Parafia katedralna nie jest instytucją przemysłową, zatem normy hałasu jej nie dotyczą" – czytamy. Przedstawiciele parafii podkreślają również, że katedra została konsekrowana w 1924 roku, a Lassy wprowadził się do okolicznego domu w 2004 roku.
W odpowiedzi na pozew można przeczytać również, że dźwięk dzwonów nie ma żadnego wpływu na zdrowie. Co więcej - według przedstawicieli kościoła - dźwięk dzwonów "przypomina szum strumyka i jest dla ludzi równie przyjemny".
Pierwszy tego typu proces w Austrii
O procesie i liście do Franciszka piszą wszystkie najważniejsze austriackie dzienniki. Dlaczego? Jest to pierwszy w Austrii proces cywilny przeciwko instytucji kościelnej, w której chodzi o zakłócanie hałasu. Cała sprawa może nabrać symbolicznego charakteru. Okazuje się bowiem, że choć około 60 proc. Austriaków – czyli ponad 5 mln osób - przynależy do Kościoła katolickiego, to kraj uznawany jest za dość zlaicyzowany. Nie zmienia to faktu, że niektóre elementy katolickie są na stałe zakorzenione w tradycji austriackiej. Może zatem dojść do dyskusji o miejsce instytucji kościelnych w austriackim krajobrazie kulturowym.
Nie jest to jednak pierwszy proces w sprawie dzwonów w Europie. W 2012 roku sąd w Rawie Mazowieckiej skazał proboszcza parafii Lewin na 30 godzin prac społecznych za zakłócanie ciszy nocnej głośnym biciem elektronicznych dzwonów. - Obwiniony dobrze wiedział, że swoim zachowaniem przeszkadza niektórym osobom. Mówili mu o tym policjanci, mówił sołtys. A jednak nadal to robił – mówił sędzia w uzasadnieniu wyroku.
źródło: http://wiadomosci.onet.pl/swiat/rusza-j ... ieza/0nc3s
~rrroman :
Jeżeli ktoś broni dzwonów dzwoniących o północy, to znaczy że nie mieszka w pobliżu kościoła. Do- starego ateisty- i jego bzdur, chyba źle słyszysz. Odwiedziłem znajomych mających małe dzieci i mieszkających w pobliżu kościoła. Godzina 22 i rozpoczyna się koncert, dzieci obudzone, p.proboszcz ma wszystko gdzieś. Kilka osób próbowało porozmawiać z proboszczem, głuchy jaka ateista, no i podniósł się krzyk nawiedzonych wiernych, ale najbardziej tych co mieszkają na obrzeżach miejscowości.
--------------------------------------
~katolik :
Sprawa jest bardzo prosta to kościół jest dla ludzi, a nie ludzie dla kościoła i każdy rozsądny i zachowujący naukę Jezusa proboszcz powinien zrobić wszystko aby nie przeszkadzać ludziom bo oni mają dzisiaj dość swoich problemów. Zegarek nie jest już dobrem luksusowym i każdy wie która jest godzina. Natomiast dzwony niech biją zwyczajowi pół godziny przed Mszą św. i to powinno wystarczyć. Nie ma to żadnej wielkiej filozofii.
=================================
Rusza jeden z najciekawszych procesów w Austrii. Poszkodowany o pomoc prosi papieża
"Zwracamy się do Waszej Świątobliwości z palącym problemem, który wiąże się z parafią katedralną w Linzu w austriackiej diecezji Linz" – tak zaczyna się list wysłany przez kancelarię List Rechstanwalts GmbH do papieża Franciszka. W liście czytamy również, że Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu w jednym z wyroków wskazał, że cisza nocna, a zatem prawo do spokojnego, niezakłócanego snu jest – jak przekonują wnioskodawcy - w świetle konwencji, jednym z podstawowych praw człowieka. List nawiązuje do nowej polityki wprowadzonej przez Franciszka, która mówi o zbliżaniu kościoła do ludzi i zwrócenie uwagi na ich potrzeby i problemy, które wiążą się z ludzką codziennością. "Nie chcemy sporów sądowych. Jedynie o co nam chodzi, to spokój" – czytamy.
- Złożony przez pana Lassy’ego pozew to efekt ignorancji gospodarzy katedry w Linzu – mówi Piotr Pyka, jeden z prawników reprezentujących Lassy’ego. – Nasz klient wielokrotnie próbował porozumieć się z tamtejszym proboszczem, jednak bezskutecznie, gdyż ksiądz problemu nie widzi. Dlatego też napisaliśmy list do papieża Franciszka z prośbą o interwencję – dodaje Pyka.
Problem ze "świętym bim bam"
Historia zaczęła się w 2004 roku, gdy Lassy kupił wymarzony dom w centrum Linzu, w sąsiedztwie słynnej, największej w Austrii, katedry. Wszystko było pozornie w porządku do momentu, gdy Lassy nie zaczął czuć się ciągle przemęczony. Po serii badań w 2010 roku okazało się, że jego zła kondycja jest wynikiem permanentnych zaburzeń snu spowodowanych dźwiękiem katedralnych dzwonów. Specjaliści z zakresu zaburzeń snu stwierdzili, że ten stan trwał przynajmniej od dwóch lat.
- Pójście spać przed północą nie ma sensu, a często już od 3 w nocy zaczynam się co chwila budzić. Spanie wiąże się dla mnie ze stresem, muszę zażywać leki, żeby móc spokojnie chwilę się przespać – mówi Lassy .
W grudniu zeszłego roku architekt z Linzu złożył pozew cywilny przeciwko parafii katedralnej i zwrócił się z prośbą o zaniechanie "nierozsądnego łamania ciszy nocnej przez używanie dzwonów w Katedrze Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Linzu".
W styczniu 2014 roku Lassy zlecił przeprowadzenie badań związanych z hałasem, jaki w nocy emitują katedralne dzwony. Na ich podstawie okazało się, że miedzy godziną 22. a 6. dzwony uderzają 198 razy. Łączny czas bicia dzwonów w ciągu doby waha się między 55 a 87 minutami. Odnotowane najwyższe natężenie hałasu w kulminacyjnych momentach wynosiły od 68 do 77 dB. Austriackie normy hałasu, opracowane na podstawie zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia, określają ograniczenie hałasu do 55-65 dB w ciągu dnia oraz 40-55 dB w nocy. Warto przypomnieć, że dorosłego człowieka budzi hałas na poziomie 30 dB.
Badania naukowe z 2012 r., opracowane przez badaczy z Politechniki Federalnej w Zurychu, pokazują, że hałas emitowany przez dzwony kościelne może być bardziej szkodliwy dla zdrowia niż ten związany z mieszkaniem w bliskim sąsiedztwie lotniska. Z raportu szwajcarskich naukowców wynika, że hałas dzwonów kościelnych w średniej odległości 120-140 metrów powoduje przynajmniej jedną aktywność elektryczną mózgu (EEG) w ciągu nocy, która wybudza organizm ze snu.

Jak podkreśla Lassy, nie chodzi mu ani o odszkodowanie, ani o to, by zakazać całkowicie używania dzwonów. Zwraca uwagę na fakt, że między 18.30 a 7.30, w katedrze nie ma nikogo, a katedra nie jest wykorzystywana w celach religijnych. W związku z tym – jak twierdzi Lassy - nocne bicie dzwonów nie ma żadnych podstaw, jeśli chodzi o praktykę religijną.
Co na to parafia katedralna?
Pełnomocnicy parafii podkreślają, że cała sprawa jest bezzasadna. Obrońcy powołują się m.in. na fakt, że w całej Europie od setek lat dzwony kościelne wybijają czas i nikomu to nie przeszkadza. Kartą przetargową jest również austriacka umowa konkordatowa, zgodnie z którą Kościół ma prawo do publicznego manifestowania swojej obecności w przestrzeni publicznej.
Parafia odrzuca również argument oskarżyciela mówiący o normach hałasu. "Parafia katedralna nie jest instytucją przemysłową, zatem normy hałasu jej nie dotyczą" – czytamy. Przedstawiciele parafii podkreślają również, że katedra została konsekrowana w 1924 roku, a Lassy wprowadził się do okolicznego domu w 2004 roku.
W odpowiedzi na pozew można przeczytać również, że dźwięk dzwonów nie ma żadnego wpływu na zdrowie. Co więcej - według przedstawicieli kościoła - dźwięk dzwonów "przypomina szum strumyka i jest dla ludzi równie przyjemny".
Pierwszy tego typu proces w Austrii
O procesie i liście do Franciszka piszą wszystkie najważniejsze austriackie dzienniki. Dlaczego? Jest to pierwszy w Austrii proces cywilny przeciwko instytucji kościelnej, w której chodzi o zakłócanie hałasu. Cała sprawa może nabrać symbolicznego charakteru. Okazuje się bowiem, że choć około 60 proc. Austriaków – czyli ponad 5 mln osób - przynależy do Kościoła katolickiego, to kraj uznawany jest za dość zlaicyzowany. Nie zmienia to faktu, że niektóre elementy katolickie są na stałe zakorzenione w tradycji austriackiej. Może zatem dojść do dyskusji o miejsce instytucji kościelnych w austriackim krajobrazie kulturowym.
Nie jest to jednak pierwszy proces w sprawie dzwonów w Europie. W 2012 roku sąd w Rawie Mazowieckiej skazał proboszcza parafii Lewin na 30 godzin prac społecznych za zakłócanie ciszy nocnej głośnym biciem elektronicznych dzwonów. - Obwiniony dobrze wiedział, że swoim zachowaniem przeszkadza niektórym osobom. Mówili mu o tym policjanci, mówił sołtys. A jednak nadal to robił – mówił sędzia w uzasadnieniu wyroku.
źródło: http://wiadomosci.onet.pl/swiat/rusza-j ... ieza/0nc3s

Informacje
Bing [Bot] » 1 gość


