A ja wierze...
Kiedyś, bardzo kiedyś
miałam nadzieję, że Muza nie będzie spychać na margines ambitniejszych filmów - bo przecież te "marginesy", czyli DKF, a ostatnio Kino Konesera, to sztuczne twory. DKF miał sens na początku swego istnienia - przegląd twórczości J. Jarmuscha, M. Leigh, K. Loacha..
A w ostatnich latach wiele ciekawych filmów nie obejrzałam, bo niestety niekiedy nie mogłam przyjść na tę jedną projekcję "wytrawnego tytułu" we wtorek (DKF). A mały ekran TV to już nie to samo..
No i
nadzieję straciłam - tak jakoś z wiekiem człowiekowi się dzieje..
Jaką śmiercią mogą umrzeć DKF?
W ostatnich latach
miałam nadzieję, że szybką (wyjaśnienie wyżej). Ale jakoś ten sztuczny twór nadal funkcjonował - i dlatego nie wierzę, że ambitne kino zajmie należne mu miejsce w repertuarze.
a bez popcornu? Klient nasz Pan...
Klient kilka lat temu chciał popcorn - dostał.
Teraz nie chce - nie dostanie.
Nie ogarniam tego.
Choć zawsze
miałam nadzieję, że te śmierdzące kubełki znikną z Muzy.. I tę nadzieje też w pewnym momencie straciłam..
A teraz okazuje się, że będzie ambitnie filmowo i bez popcornu. Dzieki Heliosowi - to przecież na jakąś ironię zakrawa..
Dlatego nie wierzę.
Pani Iwono - zapraszam do obejrzenia Czarnych Chmur rola Edmunda FettingaTam znakomita kreacja... I myslenie o racji stanu (parafraza do racji Muzy:)
Niestety, roli nie kojarzę, w dzieciństwie oglądałam

Kino Polska ostatnio emitowało chyba, ale nie skusiłam się.. Ogólnie poczytałam o roli Fettinga w necie
"Czarne Chmury" kojarzą mi się ostatnio z człowiekiem kilku "zawodów": "agent gestapo w Polsce, pisarz, bohater wywiadu AK, pijak i mitoman, potomek słynnego rycerza, esesman, uwodziciel, kapuś bezpieki." To prawdopodobnie twórca scenariusza.
http://wyborcza.pl/1,75480,6305515,Kalkstein.html
Kalkstein też miał swoje myślenie o racji stanu..
My stajemy sie zaglowcami:D Czyli... rączka, spacer... gitara... zielone oczy:)
Nie wierzę. Zbyt długo byliście przyzwyczajeni do dżejmsów bondów, lejdisow, grocholi, itp puszczanych non-stop..
Zapraszam na Nosowską;)
Bilet już dawno zakupiony. Mnie nawet komórka Nosowską dzwoni
No bo jak tu nie iść na Nosowską - nawet jeśli na N/O udowodniła, że śpiewać nie umie
