: 26 cze 2012, 12:49
Siarkowodoru mniej, ale nadal przeszkadza
26.06.2012. Radio Elka
Polska Miedź od miesięcy walczy z siarkowodorem, który wydobywa się z szybu św. Jakuba. Chociaż władze spółki zapewniają, że problem częściowo został już zlikwidowany, to w okolicznych wsiach nadal unosi się nieprzyjemna woń.
Mieszkańcy dodają jednak, że nie jest już tak uciążliwa, jak jeszcze pół roku temu. - Czasami czuć ten gaz jeszcze mocno, ale raczej już tak nie przeszkadza. Można się przyzwyczaić. Najgorzej jest teraz przy deszczowej pogodzie - mówią mieszkańcy Jerzmanowej.
Rzecznik KGHM Dariusz Wyborski zapewnia, że prace związane z opracowaniem technologii, która będzie neutralizować śmierdzący gaz, są już na ukończeniu.
- Kiedy w ostatnim miesiącu nasililiśmy próby z najbardziej obiecującymi instalacjami, ten zapach był mniej uciążliwy. W lipcu powinniśmy zabudować całą instalację związaną z matami żelowymi, zawierającymi środek bardzo skutecznie redukującym zapach siarkowodoru i innych towarzyszących mu substancji. Do końca roku chcielibyśmy doprowadzić do finału prace związane z instalacją, która będzie uzupełniać działanie tych mat. Będzie to specjalny aerozol. Jego użycie wymaga zdobycia odpowiednich zezwoleń, a ta procedura trochę trwa. To instalacja eksperymentalna, która uruchamiana jest ręcznie. My chcemy, by była automatyczną - wyjaśnia rzecznik.
Czujniki będą badać stężenie gazu w powietrzu i wtedy rozpylana będzie odpowiednia ilość aerozolu. Zauważono między innymi związek między ciśnieniem atmosferycznym a nasileniem problemu. Gaz bardziej doskwiera podczas niżu. Trwają jednocześnie próby nad trzecią metodą, która ma zwalczać problem. Ona wykorzystuje węgiel aktywny, który jest elementem filtrów.
Pozbycie się nieprzyjemnego zapachu na powierzchni to tylko jeden z etapów. Zdecydowanie trudniejsze jest pozbycie się siarkowodoru pod ziemią. - Pod ziemią problem jest poważniejszy. Ta sama ilość siarkowodoru rozproszona w powietrzu atmosferycznym jest mniej uciążliwa niż w powietrzu kopalnianym w danych chodniku. Tu to stężenie czasami dochodzi do granic dopuszczalnych norm. Maty i aerozol jednak bardziej działają na powierzchni. Tu pokładamy nadzieję w filtrach z węglem aktywnym. Musimy też wzbogacić naszą wiedzę o metody wyciągania tego gazu ze skał i kierowania go do filtrów - dodaje D. Wyborski.
Na całkowite zwalczenie problemu będzie więc trzeba poczekać jeszcze wiele miesięcy. (mat)
źródło: http://miedziowe.pl/content/view/57809/495/
26.06.2012. Radio Elka
Polska Miedź od miesięcy walczy z siarkowodorem, który wydobywa się z szybu św. Jakuba. Chociaż władze spółki zapewniają, że problem częściowo został już zlikwidowany, to w okolicznych wsiach nadal unosi się nieprzyjemna woń.
Mieszkańcy dodają jednak, że nie jest już tak uciążliwa, jak jeszcze pół roku temu. - Czasami czuć ten gaz jeszcze mocno, ale raczej już tak nie przeszkadza. Można się przyzwyczaić. Najgorzej jest teraz przy deszczowej pogodzie - mówią mieszkańcy Jerzmanowej.
Rzecznik KGHM Dariusz Wyborski zapewnia, że prace związane z opracowaniem technologii, która będzie neutralizować śmierdzący gaz, są już na ukończeniu.
- Kiedy w ostatnim miesiącu nasililiśmy próby z najbardziej obiecującymi instalacjami, ten zapach był mniej uciążliwy. W lipcu powinniśmy zabudować całą instalację związaną z matami żelowymi, zawierającymi środek bardzo skutecznie redukującym zapach siarkowodoru i innych towarzyszących mu substancji. Do końca roku chcielibyśmy doprowadzić do finału prace związane z instalacją, która będzie uzupełniać działanie tych mat. Będzie to specjalny aerozol. Jego użycie wymaga zdobycia odpowiednich zezwoleń, a ta procedura trochę trwa. To instalacja eksperymentalna, która uruchamiana jest ręcznie. My chcemy, by była automatyczną - wyjaśnia rzecznik.
Czujniki będą badać stężenie gazu w powietrzu i wtedy rozpylana będzie odpowiednia ilość aerozolu. Zauważono między innymi związek między ciśnieniem atmosferycznym a nasileniem problemu. Gaz bardziej doskwiera podczas niżu. Trwają jednocześnie próby nad trzecią metodą, która ma zwalczać problem. Ona wykorzystuje węgiel aktywny, który jest elementem filtrów.
Pozbycie się nieprzyjemnego zapachu na powierzchni to tylko jeden z etapów. Zdecydowanie trudniejsze jest pozbycie się siarkowodoru pod ziemią. - Pod ziemią problem jest poważniejszy. Ta sama ilość siarkowodoru rozproszona w powietrzu atmosferycznym jest mniej uciążliwa niż w powietrzu kopalnianym w danych chodniku. Tu to stężenie czasami dochodzi do granic dopuszczalnych norm. Maty i aerozol jednak bardziej działają na powierzchni. Tu pokładamy nadzieję w filtrach z węglem aktywnym. Musimy też wzbogacić naszą wiedzę o metody wyciągania tego gazu ze skał i kierowania go do filtrów - dodaje D. Wyborski.
Na całkowite zwalczenie problemu będzie więc trzeba poczekać jeszcze wiele miesięcy. (mat)
źródło: http://miedziowe.pl/content/view/57809/495/
