Początkujący
Początkujący
Posty: 57
Rejestracja: 04 kwie 2008, 19:16
Kontakt:
Początkujący
Początkujący

Post autor: YreQ »

wiesz, tomi, oczywiscie że mozna rozmawiać, ale raczej nie z takimi jak polar
kazdy ma soje racje co do tego tematu w kwestii odkrywki - bo problem jest bardzo złozony i jak każdy medal ma dwie strony.
ale czy nie uwazasz, że osoby na wstepie stwierdzające że nic ich nie obchodzi poza tym, żeby prąd był w gniazdku i bluzgające bez powodu innych, ubliżające to kandydaci do dyskusji?
Maniak
Maniak
Posty: 1976
Rejestracja: 11 maja 2005, 22:32
Kontakt:
Maniak
Maniak

Post autor: tomi »

myślę że rozmawiać należy z każdym szczególnie z tymi mającymi inne zdanie. Są też inne głosy za budową kopalni ... tutaj
CARPE DIEM ET MEMENTO MORI
Początkujący
Początkujący
Posty: 57
Rejestracja: 04 kwie 2008, 19:16
Kontakt:
Początkujący
Początkujący

Post autor: YreQ »

No jasne że są. I będą. Tylko że liczą się proporcje w głosach. A zobacz na komentarze do artykułu.
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Kolejny artykuł na temat energii w Polsce.

Nie-moc w Polsce



Sobota, 3 maja (06:00)

Od lat mówi się o potrzebie budowy nowych mocy wytwórczych w Polsce, ale mocy niemal nie przybywa. Powodem tego są niskie, zdaniem inwestorów, ceny energii oraz chaos prawnoadministracyjny.

W Polsce co roku powinno oddawać się do użytku bloki energetyczne o mocy 800-1000 MW - przekonywał podczas marcowego posiedzenia sejmowej Komisji Skarbu Państwa Jan Bury, wiceminister Skarbu Państwa.

Dokładnie taka sama deklaracja znalazła się w "Programie dla elektroenergetyki" przyjętym w marcu 2006 roku przez rząd Kazimierza Marcinkiewicza. Przez dwa lata w Polsce zmieniło się co nieco, ale akurat nie deklaracje rządów dotyczące konieczności budowy nowych mocy wytwórczych. Nie zmieniło się także to, że na deklaracjach się kończy.
czytaj dalej


Sytuacja w sektorze wytwarzania energii staje się coraz trudniejsza. Według Głównego Urzędu Statystycznego, produkcja energii elektrycznej spadła w 2007 roku o 2 proc. w stosunku 2006 roku. Jedną z przyczyn tego spadku był wzrost awaryjności jednostek wytwórczych. Według PSE Operator, łączny czas niedyspozycyjności bloków o mocy od 125 do 500 MW, ze względu na postoje planowane i nieplanowane, wyniósł w minionym roku 15,22 proc. Jeszcze w roku 2004 łączny czas niedyspozycyjności wyniósł 10,55 proc.

Starzejący się majątek wytwórczy i prawdopodobny wzrost zużycia energii spowoduje, że w Polsce będzie brakowało energii. Jednym z potwierdzeń tych prognoz było wstrzymanie na początku br. przez PSE Operator eksportu energii, ponieważ, jak Operator wprost przyznał, w kraju było jej za mało.

Bo ceny były za niskie...

O potrzebie budowy nowych mocy wytwórczych mówi się od dawna, od mówienia nowych mocy jednak nie przybywa. - Na taki stan rzeczy składa się kilka czynników: po pierwsze inwestycje w energetykę są bardzo drogie - ocenia Paweł Urbański, prezes Polskiej Grupy Energetycznej.

- Do niedawna nie było podmiotów mogących poradzić sobie z inwestycjami na tak wielką skalę. Teraz, kiedy powstały duże grupy energetyczne, sytuacja uległa zmianie. To wiarygodne podmioty dla banków i potencjalnych partnerów biznesowych. Dowodem na to jest przeprowadzenie programu emisji obligacji przez PGE Polską Grupę Energetyczną.

Jak dodaje prezes Urbański, drugim powodem braku inwestycji były ceny energii elektrycznej. Do niedawna mieliśmy całkowicie regulowany rynek, a ceny zatwierdzane przez URE często pozwalały tylko na zwrot kosztów, na inwestycje po prostu nie starczało.

- Po trzecie w Polsce dosyć często zmieniało się prawo. Inwestycje, których realizacja jest rozłożona na lata, nie lubią tego. No właśnie: po czwarte czas. Pamiętajmy, że część inwestycji już się rozpoczęła. Bo inwestycja to nie tylko ta widoczna część - budowa. To często miesiące, czasami nawet lata dokładnych analiz technicznych, środowiskowych i ekonomicznych - przypomina Urbański.

Także według Arkadiusza Zieleźnego, dyrektora zarządzającego Atel Polska, na drodze realizacji nowych inwestycji stoją liczne bariery prawne i administracyjne. Jego zdaniem, w Polsce mamy do czynienia z dużą niestabilnością regulacji prawnych, regulacji Krajowego Systemu Elektroenergetycznego oraz niepewnością zasad działania Operatora Sieci Przesyłowej wobec wytwórców.

- Ta niestabilność i niepewność to ważne elementy podlegające wycenie przy realizacji nowych przedsięwzięć. Trzeba sobie zdawać sprawę, że w przypadku finansowania inwestycji takie ryzyko jest wyceniane i będzie wliczane w cenę rachunków za energię. Dlatego jeśli w Polsce mają powstawać nowe jednostki wytwórcze, muszą obowiązywać jasne i przejrzyste zasady regulujące rynek energii. Obecnie inwestorzy mają duże wątpliwości co do przejrzystości rynku i tego, czy rozwija się on w pożądanym kierunku - przyznaje Arkadiusz Zieleźny.

Jak zapewnia Zieleźny, pomocna w zwiększeniu przejrzystości rynku energii byłaby platforma informacyjna dla przedsiębiorstw energetycznych, gdzie dostępne byłyby m.in. aktualne informacje o stanie rynku, wyłączeniach jednostek, pozycjach poszczególnych wytwórców. Takie platformy działają m.in. na rynku skandynawskim i niemieckim. W Polsce powstał projekt utworzenia tego typu platformy, jednakże prace nad jej utworzeniem przebiegają bardzo wolno.

Gdzie kucharek sześć

Na podobne przyczyny braku nowych inwestycji w nowe moce zwraca uwagę Katarzyna Rozenfeld, dyrektor zespołu ds. sektora energetycznego Pricewaterhouse- Coopers. Jej zdaniem, jednym z kluczowych problemów wpływających na brak nowych inwestycji jest niestabilność w zakresie polityki energetycznej państwa - np. przyjęta w styczniu 2005 roku "Polityka energetyczna Polski do roku 2025" w wyniku kolejnych prac, rozpoczętych jesienią 2007 r., zostanie najprawdopodobniej w bieżącym roku zastąpiona "Polityką energetyczną Polski do roku 2030".

- Ważną przeszkodą jest także rozmycie odpowiedzialności za funkcjonowanie sektora energetycznego - podkreśla Katarzyna Rozenfeld. - Funkcje ustawodawcze pełni oczywiście parlament, Ministerstwo Gospodarki odpowiedzialne jest za wyznaczanie kierunków rozwoju sektora, a także koordynuje wykorzystanie funduszy z Unii Europejskiej. O wykorzystaniu funduszy unijnych decyduje również Ministerstwo Środowiska. Oprócz tego, jest Ministerstwo Skarbu Państwa pełniące nadzór właścicielski, Urząd Regulacji Energetyki, a także Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, którego działania i decyzje (szczególnie w obliczu ostatnich konsolidacji, a także liberalizacji) będą dla sektora coraz istotniejsze.

Mówi też, że duży wpływ na wstrzymywanie się z nowymi inwestycjami mają oczywiście ceny energii. Jej zdaniem, utrzymanie taryf na sprzedaż energii dla gospodarstw domowych powoduje, że nadal nie możemy mówić, iż sytuacja panująca w branży energetycznej oparta jest na zasadach rynkowych. Inwestorzy z reguły, przygotowując się do inwestycji, są w stanie oszacować ryzyko rynkowe, trudno im jednak ustosunkować się do oceny ryzyka "administracyjnego".

Ważnym elementem zwiększającym ryzyko inwestorów jest także niepewność związana z pozwoleniami na emisję CO2 - ale to jest obecnie problem całej europejskiej branży energetycznej.

- Te wszystkie okoliczności powodują, że oszacowanie wartości i zamknięcie finansowania każdej inwestycji w nowe moce wytwórcze jest bardzo trudne. Inwestor mający wydać na nowy blok (np. 800 MW) ponad miliard euro ma przed sobą ogromny dylemat - ocenia Rozenfeld.

Kurp zapewnia, że PKE może zawierać kontrakty na budowę kolejnych bloków, ale bez udziału banków nie jest to możliwe. Zwraca jednak uwagę, że dzisiejsze podejście banków do sektora energetycznego jako - ich zdaniem - niewiarygodnego, jest bardzo ostrożne. Trudno się jednak temu dziwić. PKE w roku 2007 wyemitował 21 mln ton CO2, a według propozycji z grudnia 2007 r. miał w nowym okresie rozliczeniowym otrzymywać pozwolenie na 16 mln ton rocznie. Przy takiej ilości pozwoleń na emisję CO2 legną w gruzach wszystkie projekcje finansowe.

Jako poważny sukces potraktowano likwidację KDT.

- Jaki to był sukces? Dzięki KDT zrealizowano wiele inwestycji, np. w elektrowniach w Jaworznie i Turowie - stwierdza prezes PKE.

Kurp przypomina, że kolejne rządy w bardzo poważnych dokumentach zapewniały, że w zamian za likwidację KDT pojawią się nowe mechanizmy ułatwiające realizację inwestycji w sektorze wytwórczym. Skończyło się na tym, że kontrakty rozwiązano, nie proponując nic w zamian.

Jak prognozuje Katarzyna Rozenfeld, być może od stycznia 2009 roku, kiedy - zgodnie z zapowiedzią prezesa URE - zostaną uwolnione ceny dla gospodarstw domowych, inwestorzy śmielej będą podejmować decyzje inwestycyjne.

Według Rozenfeld, stworzenie na szczeblu rządowym jednej instytucji, która opracowałaby precyzyjny program dotyczący odbudowy mocy wraz z określeniem narzędzi wspomagających te inwestycje, na pewno byłoby pomocne w likwidowaniu barier dotyczących inwestowania w nowe moce wytwórcze.

Na pewno zachętą do rozpoczęcia budowy nowych mocy będą rosnące ceny energii w Polsce. Co prawda średnio są one nadal niższe niż na rynkach sąsiednich, ale w najbliższych latach ceny w Polsce zapewne zrównają się z cenami w innych krajach. Dowodem tego jest zwiększona aktywność w ostatnich miesiącach międzynarodowych koncernów energetycznych, m.in. RWE, Vattenfall i Endesa, szukających miejsca pod nowe elektrownie w Polsce.

Dariusz Ciepiela

Źródło informacji: Nowy Przemysł

źródło : http://biznes.interia.pl/news/nie-moc-w-polsce,1102751
Obrazek
Maniak
Maniak
Posty: 1976
Rejestracja: 11 maja 2005, 22:32
Kontakt:
Maniak
Maniak

Post autor: tomi »

już wcześniej wspominałem o tym że energia elektryczna w Polsce potrzebna jest już dziś, dlatego rozmawianie o atomówkach jest fajne ale zbyt odległe w realizacji by załatwiło 'sprawę'.
CARPE DIEM ET MEMENTO MORI
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

tomi, nie mogę się z Tobą zgodzić, ponieważ równie dużo czasu potrzeba na wybudowaniu elektrowni na bazie węgla brunatnego (zbudowanie kopalni odkrywkowej od podstaw), jak i na zbudowanie elektrowni atomowej.
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Kolejny reportaż TVL na temat odkrywki.

http://tvlubin.pl/?play=28-04-2008_stopodkrywce
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Na forum Muratora, YreQ, zapodał taki oto artykuł , z którym powinniśmy się zapoznać wszyscy, bo to sprawa naszej najbliższej przyszłości i otaczających nas terenów. Myślę, że YreQ nie będzie miał o to do mnie pretensji, bowiem nie wszyscy tam zaglądają.


Tysiące mieszkańców okolic Legnicy czeka przesiedlenie z powodu węgla?


Rząd myśli nad wykorzystaniem tamtejszych złóż węgla brunatnego. Okoliczne samorządy zgłaszają wątpliwości i zarzucają władzom centralnym, że nie informują o swoich planach - projektach wydobycia węgla oraz budowie elektrowni w okolicach Ścinawy. Wśród inwestorów wymienia się szwedzkiego Vatenfalla, niemieckie RWE, PGE oraz KGHM wraz z Tauronem.

O tym, że w okolicach Legnicy znajduje się węgiel brunatny wiadomo od lat 60. Tutejsze złoża są uznawane za najbogatsze w kraju i jedne z największych w Europie. Jednak jeszcze w latach 90. uznano wydobycie za nieopłacalne. Dziś ministerstwo gospodarki znów zastanawia się nad eksploatacja legnickiego węgla i wydaje się, że uruchomienie złóż staje się coraz bardziej prawdopodobne. Według uzyskanych przez nas informacji, w fazie wstępnych projektów jest rozpoczęcie wydobycia oraz budowa elektrowni w okolicach Ścinawy. Wśród potencjalnych inwestorów wymienia się szwedzkiego Vatenfalla, niemieckie RWE, PGE oraz KGHM wraz z Tauronem. Wstępnie koszt inwestycji szacuje się na około 24 mld zł.


Sceptyczne samorządy

Zgodnie z analizami zgoda na eksploatację oznacza decyzję o rozpoczęciu przesiedlania mieszkańców wsi Gogołowice i Redlice. W Urzędzie Gminy w Miłkowicach, na terenie której ruszy ewentualne wydobycie usłyszeliśmy. – Jesteśmy zdecydowanie przeciwni budowie kopalni na naszym terenie. Na terenach, które prawdopodobnie znajdą się w rejonie wydobycia, planujemy rozwój budownictwa jednorodzinnego. Zostało to ujęte w planach rozwojowych gminy, które niedługo wejdą w życie. Ewentualna inwestycja koliduje także z gminnymi projektami terenów inwestycyjnych. Do tej pory nikt ciągle nie zwrócił się do nas oficjalnie w tej sprawie.

Zdzisław Tersa, wójt gminy Kunice, na terenie której znajduje się część złóż: – Kunice to turystyczne i rekreacyjne zaplecze Legnicy, 100-tysięcznego miasta. To piękny teren. Na obszarze gminy znajdują się trzy wykorzystywane turystycznie jeziora, są tu też miejsca objęte programem Natura 2000. Według mnie ewentualne rozpoczęcie wydobycia w tym regionie to nieporozumienie ze społecznego jak i ekonomicznego punktu widzenia. Co teraz powiedzieć ludziom, którzy postanowili wybudować dom w naszej gminie?

Rzecznik Gminy Lubin, Janusz Łucki: – W tej chwili nasza gmina bardzo dobrze prosperuje. Zaprzestanie wydobycia miedzi to perspektywa 30 lat. Już teraz skutecznie działają programy restrukturyzacyjne, nie sądzę żeby nastąpiło jakieś tąpnięcie. Do tego należy pamiętać, że obecnie wydobycie nie wiąże się z dużym zatrudnieniem. Analizy Poltegoru mówiące o konieczności przeniesienia bardzo zaniżają społeczne koszty wydobycia. Zgodnie z przedstawionymi nam projektami inwestycja pociągnie ze sobą konieczność przesiedlenia w sumie 1500 mieszkańców. Według naszych obliczeń tylko na terenie naszej gminy problem ten dotknie około 5 tys. mieszkańców.

Bardziej wyważoną opinię prezentuje Jerzy Burzyński z legnickiego starostwa. – Na razie nie jesteśmy w stanie przedstawić opinii w tej sprawie. Wiele zależy od stanowiska rządu w kwestii przyszłości polskiej energetyki - a to poznamy w czerwcu wraz z zapowiadaną Strategią Energetyczną. Inwestycja wiąże się ze sporymi kosztami społecznymi. Należy jednak zwrócić uwagę na olbrzymie korzyści, które gminy będą mogły czerpać - wzrost wpływów z podatków i zainteresowania inwestorów.

Mieszkańcy nie wierzą w wydobycie

Z. Tersa: – Najgorsze jest to, że nie dysponujemy w tej chwili żadnymi informacjami na temat planów rządu. Po prostu nic nie wiemy. Zgłaszaliśmy się do naszych posłów, ale nikt nie umie udzielić nam żadnych informacji. Oczekujemy, że ten temat zostanie z nami skonsultowany. Do tej pory otrzymaliśmy tylko mało profesjonalną ankietę środowiskową z Poltegoru, która cały ciężar sporządzania opinii przerzuciła na samorządy. Z tego co wiem, część gmin ją zbojkotowało. Pomimo tego dowiadujemy się teraz, że opinia została sporządzona, na terenie naszej gminy są same ‘stare budynki’ a to po prostu nieprawda.

Od kiedy sprawa legnickiego węgla pojawiła się w mediach budzi żywe emocje wśród okolicznych mieszkańców. Janusz Łucki: – Te informacje wywołują spore zaniepokojenie. Gmina stara się przekazywać swoim mieszkańcom wszelkie informacje, które zamieszczane są między innymi na witrynie internetowej Urzędu Gminy. Próbujemy także wzbudzić dyskusję na ten temat` poprzez media krajowe i lokalne.

Opinia mieszkańców nie pozostawia wątpliwości co do ich stosunku do rozwoju górnictwa w tym regionie.

- Nie słyszałem dotąd pozytywnej reakcji na temat wydobycia - powiedział nam sołtys wsi Ziemnice w gminie Kunice, Andrzej Ostrowski. - Jeden z mieszkańców przygotował petycję do gminy, aby ta zwróciła się z protestem do odpowiedzialnych ministerstw. Część mieszkańców obawia się perspektywy powstania tej inwestycji, większość jednak traktuje ją jako prasowy straszak. Niestety, nikt nie potrafi przekazać nam żadnych informacji, śledzimy więc prasę. Ja mimo wszystko widzę pewne pozytywne strony. Nasza wieś nie jest bezpośrednio zagrożona inwestycją, więc istnieje szansa, że stanie się atrakcyjnym miejscem dla osób poszukujących nowego miejsca zamieszkania.

- Nie wykluczam, że możliwe są demonstracje mieszkańców podobne do tych, które odbyły się w dolinie Rospudy - powiedział nam J.Łucki

- Jestem zdecydowanie przeciw - zadeklarowała Wiadomościom24.pl Joanna Draczyńska, mieszkanka gminy Kunice. - Nie widzę po prostu zalet takiej inwestycji. Pytana o możliwość udziału w akcji protestacyjnej dodaje: - Nie będę przykuwać się do drzew, ale aktywnego udziału w protestach nie wykluczam.

Rząd: ekologiczne technologie, eksperci: tylko odkrywka

Przedstawiciele zainteresowanych gmin wysłali do ministra gospodarki zapytanie w sprawie planów ministerstwa dotyczących złóż. W odpowiedzi otrzymali pismo podkreślające rolę węgla brunatnego w gospodarce energetycznej kraju i potrzebie eksploatacji nowych złóż wobec planowanego po 2025 roku drastycznego spadku wydajności w miejscach dotychczasowego wydobycia. W piśmie, podpisanym przez Eugeniusza Postolskiego, podsekretarza stanu w ministerstwie gospodarki, czytamy: „Odnosząc się do złoża legnickiego, biorąc pod uwagę protesty społeczne, potencjalną ingerencję w obszarze Natura 2000, oraz coraz wyższe koszty emisji CO2 wydaje się, że udostępnienie możliwe byłoby jedynie przy zastosowaniu najnowocześniejszych metod( np. (...) podziemnego wypalania lub biogazyfikacji) pozwalających uniknąć zastosowania odkrywkowej metody wydobywania węgla brunatnego ze złóż.(...) Niezależnie od tego, należy mieć jednak na względzie, że aby udostępnienie złóż węgla brunatnego, nawet w perspektywie po roku 2030, było możliwe, to obecnie należy przygotować i podejmować działania dla zapewnienia ochrony prawnej tego złoża kopalin strategicznych, uwzględnienia ich w planach zagospodarowania przestrzennego oraz niedopuszczenia do zabudowania infrastrukturą niezwiązaną z przemysłem wydobywczym.”

Co ciekawe, zgodnie z informacjami, które uzyskaliśmy od profesora Jerzego Bednarczyka i profesora Zbigniewa Kasztelewicza, wydobycie metodami innymi niż odkrywkowa nie jest możliwe przy złożach tych rozmiarów. Dodatkowo znacznie zmniejszyłoby wydajność energetyczną. Do tego tylko metoda odkrywkowa daje szansę pełnej rekultywacji zagospodarowanych terenów. Twierdzą oni, że technologie zgazowywania są melodią przyszłości i należy je rozwijać ale na chwilę obecną nie są konkurencyjnym dla kopalni odkrywkowej rozwiązaniem.

Kasztelewicz: - Zgazowanie i biogazowanie to bardzo modne hasła, ale obecnie nie ma alternatywy dla odkrywki. Nigdzie na świecie nie prowadzi się podziemnego odgazowywania i wypalania na tego rodzaju złożach - stwarzałoby to olbrzymie zagrożenie ekologiczne i znacząco zmniejszyło możliwą maksymalną wydajność energetyczną złoża. Ta teza przeczy powtarzanym w mediach informacjom jakoby głębokość legnickich złóż wykluczała zastosowanie metody odkrywkowej.
Co to jest gazyfikacja i biogazyfikacja?

Zabezpieczenie złóż - hamulec dla regionu?

Wspomniane w ministerialnym piśmie zabezpieczenie złóż pod inwestycję oznacza nic innego jak brak zgody na przyszłe prace budowlane i remontowe niezwiązane z kopalnią. Może się to okazać katastrofą dla ludzi, którzy postanowili na tym obszarze wybudować, na przykład, dom jednorodzinny. Według J. Łuckiego „oznaczać to będzie powolne obumieranie tego terenu jeszcze zanim zaczną się tu jakiekolwiek prace”. Władze samorządowe już teraz zapewniają wsparcie wszystkim, którzy ucierpią wskutek inwestycji. Chodzi tu m.in. o pomoc w trakcie ewentualnych procesów odszkodowawczych z inwestorem. Gminy obawiają się również, że w skutek rozpoczęcia wydobycia staną się mniej atrakcyjne. Słowo „kopalnia” może bowiem skutecznie odstraszać zarówno potencjalnych inwestorów, jak i osoby zainteresowane osiedleniem się w okolicy. Nieruchomości z terenów sąsiadujących ze złożami mogą znacząco stracić na wartości.

Węgiel lepszy niż w Bełchatowie

Głównym orędownikiem rozpoczęcia inwestycji jest Komitet Sterujący dla Przygotowania Zagospodarowania Legnickiego Zagłębia Górniczo-Energetycznego Węgla Brunatnego. W jego skład wchodzą przedstawiciele branży energetycznej oraz świata nauki związani z górnictwem i energetyką.

- Inwestycje w sektorze wydobycia surowców energetycznych powinny stać się priorytetem polityce bezpieczeństwa energetycznego kraju. Myślę, że inwestycji w rejonie tzw. Zagłębia legnickiego mogłyby się podjąć polskie firmy wydobywcze, ale zainteresowanie wykazują również duże zagraniczne koncerny - mówi profesor Zbigniew Kasztelewicz z AGH w Krakowie, członek Komitetu Sterującego. - Rozpoczęcie wydobycia węgla brunatnego gwarantuje regionowi bezpieczeństwo zatrudnienia dla mieszkańców w przypadku kryzysu na rynku miedzi lub też stopniowemu wygaszaniu jej wydobycia z powodu wyczerpywania się złóż.

- Obecnie jesteśmy na końcowym etapie prac koncepcyjnych. Legnicki węgiel charakteryzuje się bardzo wysoką wartością opałową - powiedział Wiadomościom24.pl profesor Jerzy Bednarczyk z Poltegoru - Instytut Górnictwa Odkrywkowego, odpowiedzialnego za wstępne analizy. - Możliwe roczne wydobycie to 24 mln ton rocznie. Najbardziej optymalnym miejscem na rozpoczęcie wydobycia są tereny na zachód od Legnicy, słabiej zurbanizowane i bardziej zanieczyszczone metalami ciężkimi przez legnicką hutę. W perspektywie 30 lat zagospodarowane powinny być jednak kolejne fragmenty złoża.

Głosy w dyskusji

Prof. Zbigniew Kasztelewicz (Komitet Sterujący): – Komitet działa od trzech lat, tworzą go praktycy i naukowcy związani z górnictwem i energetyką. Chcemy pokazać, jak poważny jest problem braku energii w naszym kraju w perspektywie następnych dwóch dekad. Do 2030 roku w Polsce podwoi się zużycie energii. Już w tym roku możemy się spodziewać awaryjnych wyłączeń prądu w dużych miastach. Elektrownie atomowe wymagają odpowiednio przygotowanych kadr a tych, niestety, brakuje. Ilość energii, którą można wyprodukować za ich pomocą jest wobec przewidywanych potrzeb niewystarczająca. Energia wiatrowa winna być w naszym kraju rozwijana, ale to nie jest lekarstwo na brak energii elektrycznej. Węgiel brunatny to najtańsze i najłatwiej dostępne w Polsce źródło energii zarówno obecnie, jak i w przyszłości. Według najnowszych analiz, jeżeli nie zbudujemy nowych kopalń w Legnicy czy Gubinie, wydobycie węgla brunatnego zacznie spadać po 2022 roku. Na całe szczęście obecny rząd wykazuje otwartość na dyskusję w tej kwestii i zrozumienie dla wagi problemu.

Dziś protestujący przeciw inwestycji muszą sobie jednak odpowiedzieć na pytanie: jeśli nie węgiel to co? Czy są w stanie zaakceptować elektrownie atomową w swojej okolicy?

Janusz Mikulicz (poseł PO, wieloletni wójt gminy Kunice): – Jestem sceptyczny wobec planów tej inwestycji. Minister Grad mówił nam, że istnieją inne skuteczne źródła pozyskiwania energii. Jesteśmy jedynym w tej części Europy krajem, który nie rozwija energetyki atomowej. Najwyższy czas, żeby rozpocząć pozyskiwanie energii ze źródeł odnawialnych. Uważam, że problem legnickiego zagłębia węgla brunatnego został rozdmuchany przez lobby energetyczne, które chce zabezpieczyć swoje interesy. Takie działania musiałyby być związane z olbrzymimi kosztami społecznymi – nie możemy zapomnieć o tysiącach ludzi, którzy związali swoje życie z tym regionem i którzy sprzeciwiają się tego typu inwestycjom w sąsiedztwie swoich domów. Jeśli jednak zapadnie decyzja o rozpoczęciu wydobycia to nie wyobrażam sobie, żeby zdecydowano się na odkrywkę. Należy zastosować najnowocześniejsze i nieinwazyjne technologie. Rząd w czerwcu przedstawi program energetyczny i jestem pewien, że wtedy wszystko stanie się jasne.

http://www.wiadomosci24.pl/artykul/tysi ... 65025.html
Obrazek
Początkujący
Początkujący
Posty: 57
Rejestracja: 04 kwie 2008, 19:16
Kontakt:
Początkujący
Początkujący

Post autor: YreQ »

Spoko. Moją ideą jest nie żarcie się z idiotami, którzy chcą miec prąd w gniazdku, ale zwrócenie uwagi jak największej rzeszy mieszkańców na największy PROBLEM naszego regionu od czasów II wojny światowej - WĘGIEL BRUNATNY.

Następny artykuł - nasi parlamentarzyści zaczynają się łaczyć dla wspólnej idei. I to jest budujace.

WARSZAWA Z wicepremierem Pawlakiem o węglu
Dzisiaj w sejmie podczas spotkania z wicepremierem Waldemarem Pawlakiem parlamentarzyści z naszego regionu chcą porozmawiać z nim o pomysłach na eksploatację węgla brunatnego między Lubinem a Legnicą.


- Chcemy dowiedzieć się bezpośrednio od wicepremiera jakie są założenia polityki energetycznej rządu na nabliższe lata i czy faktycznie zamierza on wspierać budowę kopalni węgla brunatnego - poinformował nas
lubiński poseł Norbert Wojnarowski. - Sprawa ta budzi tak nasze jak i mieszkańców zaniepokojenie - dodaje Wojnarowski. - Musimy pamiętać, że koszty pozyskania energii z węgla wiążą się z emisją dwutlenku węgla, której wielkość dla każdego z państw Unii Europejskiej jest ściśle określona.

Zdaniem posła Wojnarowskiego czas postawić na alternatywne źródła energii, a nie degradowanie środowiska w regionie, który i tak jest już mocno dotknięty efektami ubocznymi działalności przemysłowej.

Podobnego zdania przed dzisiejszym spotkaniem jest poseł Janusz Mikulicz. - Zgadzam się z tym, że w kraju energii mamy na przysłowiowy "styk", dlatego też już dziś czas postawić na inne żródła energii niż węgiel brunatny - podkreśla poseł. Nie można ludzi straszyć eksploatacją póki nie ma żadnych decyzji.

- Wątpię w takie argumenty jak nowe miejsca pracy - uważa Mikulicz - bo jeśli nawet, to większośc kadry będą stanowili nie specjaliści z KGHM, a ludzie z branży węglowej.

http://www.powiat-lubin.pl/news.php?id=1183
Weteran
Weteran
Posty: 711
Rejestracja: 24 gru 2004, 09:15
Kontakt:
Awatar użytkownika
Weteran
Weteran

Post autor: JasioJasio »

Moją ideą jest nie żarcie się z idiotami, którzy chcą miec prąd w gniazdku
Fajne stwierdzenie.

Napisane na urządzeniu zasilanym energią z gniazdka.
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

To teraz wreszcie wiemy, komu zależy na uruchomieniu odkrywkowej kopalni wb na naszym terenie.

LUBIN/WARSZAWA Węgiel brunatny: to lobby nie rząd

To górnicze lobby prze do eksploatacji węgla brunatnego między Legnicą i Lubinem, a nie rząd - powiedział nam po spotkaniu z Waldemarem Pawlakiem lubiński poseł Norbert Wojnarowski.

- Rząd nie firmuje komitetów zajmujących się problematyką eksploatacji węgla brunatnego na naszym terenie, zostały one utworzone przez górnicze lobby związane z obecnym przemysłem wydobywczym tego surowca i częścią naukowców z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie - wyjaśnia Wojnarowski.

- To, że rząd debatuje nad problematyką energetyczną kraju w następnych latach i dziesięcioleciach - to normalne - mówi poseł. - Ale nie ma dziś parcia na węgiel brunatny. Koszty jego pozyskania z uwzględnieniem emisji CO2 są zbyt wielkie. Dlatego też należy liczyć się ze wzrostem aktywności państwa w sferze energii ze źródeł alternatywnych - takich jak wiatr, woda, ale również z powrotem do energetyki jądrowej. Należy odejść od gospodarki opartej tylko na węglu.

Przypomnijmy, iż Komisja Europejska zmniejszyła ostatnio limit emisji dwutlenku węgla dla Polski. Nie poparła propozycji emisji 284 mln ton w ciągu roku. Zadecydowała wręcz o obcięciu proponowanego przez nas limitu o 76 mln ton rocznie.

Poseł przyznaje, że górnicze lobby jest bardzo aktywne - od organizowania konferencji, spotkań, badań po działania medialne. Nic dziwnego, za kilka-kilkanaście lat zakończą działalność obecnie funkcjonujące kopalnie węgla brunatnego.

http://www.powiat-lubin.pl/news.php?id=1191
Obrazek
Maniak
Maniak
Posty: 1976
Rejestracja: 11 maja 2005, 22:32
Kontakt:
Maniak
Maniak

Post autor: tomi »

ta ..
primo - nieładnie tak prowokowaćYreQ, to tak a'propo rzekomych idiotów ..
secundo - mamy w gniazdku napięcie a prąd płynie do odbiornika (co razem daje energię ;-) )
tercjo - nie wiemy komu zależy tak na prawdę, ponieważ informacja którą podał NEVIL, jest produktem polityka. trudno żeby sam siebie pozbawiał elektoratu. czytałem wypowiedzi polityków koalicji, które są w innym tonie (raczej za) więc.... . ważne jednak że lokalni zdają sobie sprawę z powagi sytuacji.
CARPE DIEM ET MEMENTO MORI
Początkujący
Początkujący
Posty: 57
Rejestracja: 04 kwie 2008, 19:16
Kontakt:
Początkujący
Początkujący

Post autor: YreQ »

Ładnie - nie ładnie. Kwestia gustu.
Jeżeli mnie ktoś za obrone regionu porównuje do idioty, to nie widzę przeszkód aby takim samym epitetem obdarować kogoś, kto spłyca sposób tworzenia energii wyłacznie do faktu jej istnienia w ścianie. Bez wzgledu na metody i koszty jej powstania.
Chyba za długo byliśmy jako kraj za żelazna kurtyną, bo jednak w innych krajach na zachód od Odry energie pozyskuje się innymi metodami i nie wszyscy forumowicze chyba o tym wiedzą. Zainteresowanych odsyłam do lektury chociazby internetu.
W całej kwestii pozyskiwania energii z węgla brunatnego kłócą się ogólnoeuropejskie tendencje ochrony środowiska z metodami wydobycia i produkcji prądu.
Metody odkrywkowe to jednak degradacja środowiska, krajobraz księżycowy, lej depresyjny i wysiedlenia. Produkcja prądu to emisja CO2. Komitet twierdzi, że ma osiągnięcia w rekultywacji. Ale gdzie??? W małych odkrywkach eksploatowanych kilka lat, a potem zalanych wodą a hałdy obsiane trawą?? A dam przykład terenu porównywalnego powierzchniowo z planowana kopalnią pod Legnicą (chociaż ma być jednak większa
) - tereny Bogatyni. Eksploatacje zaczeli już Niemcy przed wojną - czyli przed 1945. Potem Polacy kontynuuja. Mamy rok 2008 - eksploatacja trwa. Jeszcze kilkanascie lat conajmniej. czyli robi się z tego ok 80 lat. I gdzie ta rekultywacja?? jakos nie zauwazyłem dziś tam jakichkolwiek prac. Na naszym terenie może wasze prawnuki dostąpia zaszczytu taplania się w wodzie lub zjazdów na nartach.
Mozna rekultywowac żeby to było widoczne w czasie zycia jednego pokolenia a nie kilku.
Maniak
Maniak
Posty: 1976
Rejestracja: 11 maja 2005, 22:32
Kontakt:
Maniak
Maniak

Post autor: tomi »

wszystko się zgadza, tylko nie wracajmy do epitetów. proszę.
akurat wytwarzanie energii mnie interesuje bardzo, w różnych aspektach. niestety na dzień dzisiejszy elektrownia na węgiel brunatny jest zadaniem najłatwiejszym z punktu widzenia wytwórców energii.
CARPE DIEM ET MEMENTO MORI
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Jest najłatwiejszym sposobem uzyskania paliwa dla energetycznego lobby. Nie znaczy to, że mamy się godzić na fanaberie wszelakiej maści pseudonaukowców i profesorów z Krakowa czy Warszawy , w imię ich wąsko pojętych interesów. Ich interesuje osiągnięcie swych celów nawet po trupach. Tym trupem będzie nasza ziemia, gdy uda im się zrealizować swe plany. To my będziemy mieli krajobraz porównywalny ze stepem, dziurę na ponad 200 m, lej depresyjny pozbawiający okolice wody i unoszący się pył w wietrzne dni. Nas to wszystko doświadczy, a nie tych panów siedzących w zaciszach swych gabinetów w Krakowie i w Warszawie.
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  0 użytkowników  »  3 gości

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM