: 20 lis 2012, 18:28
Podróżni mogliby się poprzewracać ? Takie jaja, to tylko w Polsce... 
===========================================================
Chodzi o 22 pociągi Elf wyprodukowane przez Pesę. Samorząd kupił je za blisko pół miliarda złotych. Pierwsze z nich są już w Wielkopolsce. Pasażerów zaczną wozić od grudnia.
Urzędnicy reklamowali je jako nowoczesne, klimatyzowane i rozwijające prędkość do 160 km na godz. Dlatego elfy trafią na trasy Poznań-Kutno i Poznań-Zbąszynek. Obie leżą na międzynarodowej linii kolejowej z Berlina do Warszawy, po której można jeździć właśnie z taką prędkością.
Ale - jak się okazuje - nowe pociągi nawet nie zbliżą się do swoich maksymalnych osiągów. Zgodnie z rozkładem jazdy mają jeździć najwyżej 120 km na godz.
Dlaczego wolne, choć szybkie
- Szybsza jazda byłaby po prostu nieekonomiczna. Średnia odległość między stacjami to 4-5 km. Trudno sobie wyobrazić, że pociąg ciągle przyspiesza tylko po to, żeby zaraz potem hamować. Jazda powinna być płynna - wyjaśnia Włodzimierz Wilkanowicz, szef Kolei Wielkopolskich, które będą korzystać z nowych pociągów.
Zatem elfy wcale nie będą dużo szybsze od pociągów Przewozów Regionalnych, które do Kutna i Zbąszynka kursują teraz. Stare składy jeżdżą tam z prędkością 110 km na godz., a lokomotywa z wagonami nawet 120 na godz. (z tym że ta druga wolniej się rozpędza). Od grudnia podróż np. do Konina potrwa półtorej godziny. A więc zaledwie kilka minut krócej niż dziś.
Prezes Wilkanowicz wymienia też szereg kolejnych argumentów: - Jazda powyżej 130 km na godz. wymaga drugiego maszynisty. Oznacza także większe zużycie energii. Jak kupuje pan nowy samochód, to raczej nie jeździ nim pan z maksymalną prędkością. Poza tym pociągi Pesy mają bardzo duże przyspieszenie. W ruchu regionalnym nie wszyscy podróżni mają miejsca siedzące. Ci, którzy stoją, mogliby się poprzewracać - tłumaczy.
Podobnego zdania jest odpowiedzialny za kolej wicemarszałek Wojciech Jankowiak: - Nagłe przyspieszanie i hamowanie nie jest zbyt komfortowe dla pasażerów.
Czy to ma sens?
Specjalista transportu dr Michał Beim przyznaje, że te argumenty mają sens. Dlatego proponuje inne rozwiązanie: - Można pomyśleć o tym, aby pojedyncze pociągi puścić w godzinach szczytu jako regionalne ekspresy. Np. jeden rano, jeden po południu. Zatrzymywałyby się tylko na większych stacjach, takich jak Września, Słupca, Konin i Kutno. To pozwoliłoby przynajmniej częściowo wykorzystać możliwości Elfów.
Tak jeżdżą obecnie pociągi TLK czy InterRegio. Zysk na czasie jest wyraźny: cały odcinek pokonują aż o pół godziny szybciej niż zwykłe osobowe. - Oczywiście pasażerowie z innych miejscowości mieliby do dyspozycji wszystkie pozostałe pociągi. Podobne rozwiązania stosuje się w Niemczech. Taki regionalny ekspres pozwala zaoszczędzić na trasie nawet kilkadziesiąt minut - podkreśla Beim.
- Każdy pomysł wart jest rozważenia. Ale obecnie walczymy, żeby w ogóle utrzymać obecny rozkład. Na kolejne pociągi nie mamy pieniędzy - rozkłada ręce wicemarszałek Jankowiak. Niedawno informowaliśmy, że samorządowi brakuje środków na rozwój kolei aglomeracyjnej. Na uruchomienie regionalnych ekspresów nie ma zatem większych szans. Elfy będą służyć jako zwykłe pociągi osobowe.
Co ciekawe, Pesa ma też w ofercie wersję Elfów o prędkości maksymalnej 130 km na godz. W przetargu startowały również zagraniczne firmy CAF i Stadler. Być może i one zaproponowałyby wolniejsze (i przy tym tańsze) wersje swoich pojazdów, gdyby takie były kryteria.
Ale nasz samorząd chciał kupić pociągi jeżdżące 160 km na godz. Po co, skoro i tak nie wykorzystamy ich parametrów? Jankowiak: - To uniwersalne pociągi. Być może w przyszłości będą jeździć na innych liniach i wtedy uda się wykorzystać ich wszystkie możliwości.
Cały tekst: http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36037, ... z2CmiF0cZD
===========================================================
Koleje Wielkopolskie: Kupiliśmy szybkie pociągi. Ale pojadą wolno
Nowe pociągi, którymi pojedziemy od grudnia, mogą się rozpędzić nawet do 160 km na godz. Ale nie rozpędzą się. Szef Kolei Wielkopolskich: - Tak szybka jazda jest nieekonomiczna, a poza tym pasażerowie mogliby się poprzewracać.Chodzi o 22 pociągi Elf wyprodukowane przez Pesę. Samorząd kupił je za blisko pół miliarda złotych. Pierwsze z nich są już w Wielkopolsce. Pasażerów zaczną wozić od grudnia.
Urzędnicy reklamowali je jako nowoczesne, klimatyzowane i rozwijające prędkość do 160 km na godz. Dlatego elfy trafią na trasy Poznań-Kutno i Poznań-Zbąszynek. Obie leżą na międzynarodowej linii kolejowej z Berlina do Warszawy, po której można jeździć właśnie z taką prędkością.
Ale - jak się okazuje - nowe pociągi nawet nie zbliżą się do swoich maksymalnych osiągów. Zgodnie z rozkładem jazdy mają jeździć najwyżej 120 km na godz.
Dlaczego wolne, choć szybkie
- Szybsza jazda byłaby po prostu nieekonomiczna. Średnia odległość między stacjami to 4-5 km. Trudno sobie wyobrazić, że pociąg ciągle przyspiesza tylko po to, żeby zaraz potem hamować. Jazda powinna być płynna - wyjaśnia Włodzimierz Wilkanowicz, szef Kolei Wielkopolskich, które będą korzystać z nowych pociągów.
Zatem elfy wcale nie będą dużo szybsze od pociągów Przewozów Regionalnych, które do Kutna i Zbąszynka kursują teraz. Stare składy jeżdżą tam z prędkością 110 km na godz., a lokomotywa z wagonami nawet 120 na godz. (z tym że ta druga wolniej się rozpędza). Od grudnia podróż np. do Konina potrwa półtorej godziny. A więc zaledwie kilka minut krócej niż dziś.
Prezes Wilkanowicz wymienia też szereg kolejnych argumentów: - Jazda powyżej 130 km na godz. wymaga drugiego maszynisty. Oznacza także większe zużycie energii. Jak kupuje pan nowy samochód, to raczej nie jeździ nim pan z maksymalną prędkością. Poza tym pociągi Pesy mają bardzo duże przyspieszenie. W ruchu regionalnym nie wszyscy podróżni mają miejsca siedzące. Ci, którzy stoją, mogliby się poprzewracać - tłumaczy.
Podobnego zdania jest odpowiedzialny za kolej wicemarszałek Wojciech Jankowiak: - Nagłe przyspieszanie i hamowanie nie jest zbyt komfortowe dla pasażerów.
Czy to ma sens?
Specjalista transportu dr Michał Beim przyznaje, że te argumenty mają sens. Dlatego proponuje inne rozwiązanie: - Można pomyśleć o tym, aby pojedyncze pociągi puścić w godzinach szczytu jako regionalne ekspresy. Np. jeden rano, jeden po południu. Zatrzymywałyby się tylko na większych stacjach, takich jak Września, Słupca, Konin i Kutno. To pozwoliłoby przynajmniej częściowo wykorzystać możliwości Elfów.
Tak jeżdżą obecnie pociągi TLK czy InterRegio. Zysk na czasie jest wyraźny: cały odcinek pokonują aż o pół godziny szybciej niż zwykłe osobowe. - Oczywiście pasażerowie z innych miejscowości mieliby do dyspozycji wszystkie pozostałe pociągi. Podobne rozwiązania stosuje się w Niemczech. Taki regionalny ekspres pozwala zaoszczędzić na trasie nawet kilkadziesiąt minut - podkreśla Beim.
- Każdy pomysł wart jest rozważenia. Ale obecnie walczymy, żeby w ogóle utrzymać obecny rozkład. Na kolejne pociągi nie mamy pieniędzy - rozkłada ręce wicemarszałek Jankowiak. Niedawno informowaliśmy, że samorządowi brakuje środków na rozwój kolei aglomeracyjnej. Na uruchomienie regionalnych ekspresów nie ma zatem większych szans. Elfy będą służyć jako zwykłe pociągi osobowe.
Co ciekawe, Pesa ma też w ofercie wersję Elfów o prędkości maksymalnej 130 km na godz. W przetargu startowały również zagraniczne firmy CAF i Stadler. Być może i one zaproponowałyby wolniejsze (i przy tym tańsze) wersje swoich pojazdów, gdyby takie były kryteria.
Ale nasz samorząd chciał kupić pociągi jeżdżące 160 km na godz. Po co, skoro i tak nie wykorzystamy ich parametrów? Jankowiak: - To uniwersalne pociągi. Być może w przyszłości będą jeździć na innych liniach i wtedy uda się wykorzystać ich wszystkie możliwości.
Cały tekst: http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36037, ... z2CmiF0cZD


