Tak zabija się kolej. Co u nas zobaczył turysta z Pomorza
W czasie tegorocznych wakacji, zachęceni reklamami pięknej Ziemi Dolnośląskiej, przybyliśmy wraz z rodziną do Pokrzywnika koło Jeleniej Góry, by wypoczywać, zwiedzać, korzystać z bogatej oferty turystycznej i krajoznawczej [LIST OTWARTY DO MARSZAŁKA WOJEWÓDZTWA]
W ramach urlopu planowaliśmy także przejazd jedną z najpiękniejszych linii kolejowych w Polsce - Koleją Doliny Bobru. Niestety, nie było to łatwe, udało nam się w końcu pojechać tym pociągiem, ale w zasadzie trafienie na jadący popołudniowy pociąg do i z Lwówka to szczęśliwy los wygrany na loterii.
Pociągu nie ma, a jak jest, to spóźniony
Popołudniowe kursy na tej linii bowiem nie odbyły się lub były znacznie opóźnione m.in. dnia 2, 6, 14, 17, 20, 28 i 30 lipca, a także 2, 3, 11 i 12 sierpnia. M.in. w tych wszystkich dniach kursy nie odbyły się, zwykle z powodu awarii szynobusu Kolei Dolnośląskich. Po kilkukrotnych próbach przejazdu w końcu nam się udało szczęśliwie odbyć podróż POCIĄGIEM (a nie busem, co nam czasem proponowano w zastępstwie), ale mamy doświadczenia i obserwacje, które pozwalają nam postawić tezę, iż to, co odbywa się na linii kolei Doliny Bobru, to klasyczne, opisane w literaturze fachowej, WYGASZANIE POPYTU.
Wygaszanie polega na podjęciu szeregu działań, z pozoru logicznych, by udowodnić tezę, że daną linię należy zamknąć. To właśnie odbywa się na linii Jelenia Góra - Lwówek. Najpierw skraca się relację, by zmniejszyć dostępność i rynek (likwidacja pociągów do Zebrzydowej), potem ogranicza się prędkość i wydłuża czas przejazdu (20 km/godz, 1 godz. 17 min), zrywa skomunikowania na przesiadki w Jeleniej Górze, ogranicza liczbę kursów pociągów do nieprzystających do potrzeb czterech par (przy czym pierwszy kurs jest o z całą pewnością popularnej godz. 4.38, a ostatni o 16.08 - jeśli ktoś nie zdąży, czeka do rana) i układa taki rozkład, by przypadkiem komuś nie przyszło do głowy korzystać z tego pociągu w celu dojazdu do pracy czy szkoły.
Niecałe 30 km na godz.
Trasę Jelenia Góra-Lwówek pociąg pokonuje (jeśli w ogóle jedzie) w czasie 1 godz. 17 min, a to raptem 33 km (jak na XXI wiek taki czas przejazdu akceptowalny chyba jedynie przez ortodoksów - miłośników). Jeśli jeszcze został ktoś, komu trzeba wybić z głowy jazdę pociągiem, planuje się szynobus, który dziwnym trafem jakoś często się psuje...
Nie dziwi zatem, kiedy po tych wszystkich "przypadkowych" działaniach liczy się podróżnych i okazuje się, że jest ich za mało (co należało udowodnić). Czytam zatem w internecie o planach dalszej redukcji liczby połączeń od grudnia 2012, zakładających zostawienie raptem jednej pary pociągów w weekendy. To chyba ma być pociąg alibi dla mieszkańców tej części województwa, by wydawało im się, że mają dojazd koleją. Tak samo, jak obecnie wydaje im się, że można dojechać do Lwówka czy Wlenia pociągiem...
Panie Marszałku! Po co tworzyć i utrzymywać tę fikcję? Dlaczego naraża się ludzi na dantejskie sceny i próby wejścia do malutkiego busa z rowerem czy wózkiem (2.08 - stacja Pilchowice Zapora po awarii szynobusu) czy na tracenie czasu i nerwów przy zwracaniu biletów w kasie innej spółki (3.08. - Jelenia Góra, tu też kurs o 13.18 się nie odbył). W tych i w innych dniach zwłaszcza turyści - rodziny z dziećmi - zostali na lodzie; bo przecież miejscowi już dawno wiedzą, że nie ma co tracić czasu na pociąg, który i tak nie pojedzie, więc głosują "nogami", wybierając samochody lub ciasne i niebezpieczne busy. Ciekawy jestem tylko, czy UMWD zapłaci Kolejom Dolnośląskim za niewykonane kursy (lub wykonane komunikacją zastępczą, czyli busem).
Nie takie miały być wspomnienia z Dolnego Śląska
Panie Marszałku! Ma Pan na Dolnym Śląsku prawdziwe skarby i atrakcje turystyczne, jednakże zapewniam Pana, nie o takie przygody turystom chodzi, na jakie naraża ludzi Pana spółka Koleje Dolnośląskie. To, co dzieje się na linii lwóweckiej, to skandal, skandal sowicie opłacany z pieniędzy podatnika.
Idąc ta drogą, z taką jakością, można wykończyć i rozłożyć ekonomicznie każde, nawet najlepsze połączenie, i skutecznie odstraszyć turystów. Nie przykryją tego piękne reklamy czy ładne stroje pracowników nowej spółki. Apelujemy do Pana o interwencję i ratowanie linii kolejowej Jelenia Góra-Lwówek. Tylko proszę nie sugerować się w ocenie sytuacji tej linii tłumaczeniem przewoźnika o niskiej frekwencji - jest ona bowiem skutkiem, a nie przyczyną złej sytuacji ekonomicznej połączeń na tej trasie.
Więcej...
http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,3575 ... z247zg4Dxh