I doczekaliśmy się najgorszego. Przez najbliższe lata możemy zapomnieć o dalszym rozwoju Zagłębia Miedziowego.
======================================
Za rok zacznie obowiązywać ochrona złóż.
Stało się: rząd przyjął "Politykę energetyczną Polski do roku 2030". Dokument zakłada pełniejsze wykorzystanie krajowych zasobów surowcowych. Złoża węgla brunatnego w rejonie Legnicy i Lubina nie będą eksploatowane wcześniej niż za 20 lat, ale już od przyszłego roku ma zacząć obowiązywać ich prawna ochrona. Przygotowywane są zmiany w ustawach, nowe rozporządzenia i procedury, które powstrzymają zabudowę infrastrukturalną obszarów nie tylko nad udokumentowanymi, ale też perspektywicznymi pokładami węgla.
W tym kontekście w załączniku nr 3 do "Polityki energetycznej Polski" wymienia się szczególnie złoża: "Legnica", "Gubin", "Złoczew". Ale ochroną zostanie objęty najprawdopodobniej również obszar na północ od Lubina, aż po sam Głogów (patrz: mapka), bo wszędzie tam geolodzy stwierdzili występowanie węgla brunatnego.
Co to oznacza dla mieszkańców? Nie dostaną już pozwoleń na budowę domów czy budynków gospodarczych. Nie ma co liczyć na nową drogę, kanalizację, wodociąg, prąd, linię telefoniczną, bazę telefonii komórkowej czy rozbudowę sieci internetowej. Wszystko to w przyszłości podrożyłoby koszty eksploatacji złoża.
- Od Sejmu będzie zależeć, czy te akty prawne zaczną obowiązywać zgodnie z harmonogramem rządu już w 2010 roku czy w roku 2011, ale bezwzględnie są pilnie potrzebne - twierdzi prof. Zbigniew Kasztelewicz z Komitetu Sterującego dla Przygotowania Zagospodarowania Legnickiego Zagłębia Górniczo-Energetycznego Węgla Brunatnego. - Złoża w rejonie Legnicy zostały w dużym stopniu zabudowane na powierzchni, choć od dawna powinny być chronione jako skarby narodowe.
Co oznacza ochrona, wiedzą mieszkańcy Rzymówki - podlegnickiej wsi, w której od lat sześćdziesiątych planuje się budowę zbiornika przeciwpowodziowego. Zbiornika do dziś nie ma i nie wiadomo, czy kiedykolwiek powstanie, ale inwestycyjne ograniczenia obowiązują.
- Domy zniszczone, wieś zrujnowana, malutki sklepik, nie ma nic - mówi Wiesława Lizoń, mieszkanka Rzymówki. - Nie budujemy się, bo nie można. Jako ostatnia wioska w gminie nie mamy kanalizacji. Młodzi wyjechali, zostali sami dziadkowie, emeryci, renciści i ci, co nie mają się gdzie podziać.
Dzięki KGHM-owi wioski w okolicy Lubina i Legnicy w ostatnich latach rozwijały się bardzo intensywnie. Kto w kopalni odłożył trochę grosza, stawiał willę za miastem. Raszówka, Karczowiska, Osiek, Krzeczyn, Kunice to dziś nowoczesne, nierzadko ekskluzywne osiedla z pełną infrastrukturą. Czy podzielą los Rzymówki?
- To nie do pomyślenia - wzdycha ciężko Jan Landeburski, sołtys Karczowisk. - Dzisiaj chodziłem po wsi, liczyłem: są cztery nowe fundamenty. Ludzie stanęli, bo nie wiedzą, czy jest sens dalej budować.
Landeburski wprowadził się do Karczowisk w 1995 roku. Odtąd we wsi powstała ponad setka nowych domów.
"Konieczne jest również skorelowanie (...) planów eksploatacji złóż z planami inwestycyjnymi w innych sektorach, np. dotyczącymi infrastruktury drogowej" - czytamy w "Polityce energetycznej Polski do roku 2030". To w szczególny sposób może dotyczyć przyszłej drogi ekspresowej S3, zaprojektowanej przez środek legnickiej kopalni.
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad planowała realizację odcinka Nowe Miasteczko - Legnica w 2013 r. Nie wiadomo, co teraz będzie z tą inwestycją. Co do samej kopalni też jest wiele niewiadomych. Ministerstwo Gospodarki informuje, że przyjęty przez rząd dokument nie rozstrzyga o sposobie ani harmonogramie eksploatacji legnickiego złoża: - Należy jednak mieć na względzie, że aby udostępnienie złóż węgla nawet w perspektywie po roku 2030 było możliwe, to obecnie należy przygotować i podejmować działania dla zapewnienia ochrony prawnej tego złoża kopalin strategicznych, uwzględnienia ich w planach zagospodarowania przestrzennego oraz niedopuszczenia do zabudowania infrastrukturą niezwiązaną z przemysłem wydobywczym.
Zacznijmy oszczędzać energię
Z Radosławem Gawlikiem, ekologiem, członkiem Partii Zieloni 2004, rozmawia Piotr Kanikowski
Jak podoba się Panu polityka energetyczna Polski?
Wmawia się nam, że jesteśmy skazani albo na węgiel, albo na atom. To fałszywa alternatywa. Nie zauważa się, że w Polsce zużywamy trzy razy więcej energii na jednostkę produkcji niż w krajach starej piętnastki. Oszczędność to powinien być podstawowy kierunek w polityce energetycznej naszego kraju.
Lobby węglowe przekonuje, że przeciwnie, będziemy musieli produkować coraz więcej energii, by zaspokoić rosnące potrzeby.
Lobby węglowe zawsze będzie mówiło, że potrzeba więcej energii, bo broni w ten sposób swoich dochodów. Tymczasem nowoczesność polega na oszczędzaniu, zużywaniu mniej kilowatów na jednostkę.
Mieszkańcy chcą, by wstrzymać się z odkrywką, bo niebawem mogą się pojawić nowe, lepsze technologie.
I mają rację. Bezpieczniej inwestować w takie rzeczy, które są pewne. Na przykład w wymianę żarówek na energooszczędne. Ale ten argument jest przez rząd zbywany.
Czy polityka energetyczna Polski powinna skupiać się na wykorzystaniu krajowych złóż węgla? Czekamy na Wasze komentarze.
źródło :
http://lubin.naszemiasto.pl/wydarzenia/ ... material_2