: 29 sie 2006, 15:49
Myslę że SILU reprezentuje typowego Polaka. Zniechęconego ciągłymi wojenkami, przekonanego o braku wpływu swojego głosu na cokolwiek, zawiedzionego przez ludzi na których głosował a którzy natychmiast po uzyskaniu tego co chcieli o nim zapominali. Trudno się z nim nie zgodzić, skoro jak sądzę większość z nas ma podobne wrażenia (surgeon, ja nie o tobie).
Tym trudniej jest przekonać właśnie tak myslących ludzi, ze ich głos jest jednak ważny. Skutecznie zniechęca do tego władza wprowadzając blokowanie list, czyli znowu będzie powtórka z rozrywki i nie traci na aktualności hasło "Głosujac na PiS głosujesz na Samoobronę". Róznica jest może jedna, bo o ile w lutym bodaj gdy okazało się że wygrana PiS w wyborach skutkuje dojściem do władzy Leppera i Giertycha to spora grupa i wyborców i świeżo wybranych parlamentarzystów tej partii była delikatnie mówiąc zaskoczona koalicją, to teraz wiadomo o tym od początku i nie ma mowy o zdziwieniu tylko o zimnej kalkulacji.
Własnie jednak teraz szczególnie istotne jest nakłonienie tych zrezygnowanych czy niezainteresowanych do głosowania. Zminimalizowanie ilości tych, którzy nie głosują doprowadzi do prawdziwych wyników wyborów. Nie zakładam oczywiście falszowania wyników, chodzi po prostu o to, że im więcej ludzi do wyborów pójdzie i zagłosuje, tym bardziej oddające rzeczywiste głosy będą wyniki.
Należałoby jeszcze tłumaczyc jedną rzecz, jesli ktoś nie idzie głosować, to wcale nie znaczy, że nie oddał głosu. Przy aktualnie forsowanej ordynacji samorządowej nie pójście do głosowania oznacza poparcie rządzącego układu, czy to się komuś podoba czy nie. Myslę, że Samoobrona i LPR zostały sprytnie przez PiS wykorzystane, po wejściu w koalicję watażkowie Endrju i Roman musieli przysiąść na pupciach i notowania tych "walczących" od zawsze partii poleciały na łeb na szyję, teraz obie ekipy nie miały wyjścia jak pójść na układ (ładne słowo) z PiS i poprzeć taką ordynacje. Mają po prostu świadomość, że bez lokomotywy w postaci PiS w tych wyborach polegną, a tak blokując wspólnie listy mają gwarancję dostania się sporej grupy "swoich".
Tym trudniej jest przekonać właśnie tak myslących ludzi, ze ich głos jest jednak ważny. Skutecznie zniechęca do tego władza wprowadzając blokowanie list, czyli znowu będzie powtórka z rozrywki i nie traci na aktualności hasło "Głosujac na PiS głosujesz na Samoobronę". Róznica jest może jedna, bo o ile w lutym bodaj gdy okazało się że wygrana PiS w wyborach skutkuje dojściem do władzy Leppera i Giertycha to spora grupa i wyborców i świeżo wybranych parlamentarzystów tej partii była delikatnie mówiąc zaskoczona koalicją, to teraz wiadomo o tym od początku i nie ma mowy o zdziwieniu tylko o zimnej kalkulacji.
Własnie jednak teraz szczególnie istotne jest nakłonienie tych zrezygnowanych czy niezainteresowanych do głosowania. Zminimalizowanie ilości tych, którzy nie głosują doprowadzi do prawdziwych wyników wyborów. Nie zakładam oczywiście falszowania wyników, chodzi po prostu o to, że im więcej ludzi do wyborów pójdzie i zagłosuje, tym bardziej oddające rzeczywiste głosy będą wyniki.
Należałoby jeszcze tłumaczyc jedną rzecz, jesli ktoś nie idzie głosować, to wcale nie znaczy, że nie oddał głosu. Przy aktualnie forsowanej ordynacji samorządowej nie pójście do głosowania oznacza poparcie rządzącego układu, czy to się komuś podoba czy nie. Myslę, że Samoobrona i LPR zostały sprytnie przez PiS wykorzystane, po wejściu w koalicję watażkowie Endrju i Roman musieli przysiąść na pupciach i notowania tych "walczących" od zawsze partii poleciały na łeb na szyję, teraz obie ekipy nie miały wyjścia jak pójść na układ (ładne słowo) z PiS i poprzeć taką ordynacje. Mają po prostu świadomość, że bez lokomotywy w postaci PiS w tych wyborach polegną, a tak blokując wspólnie listy mają gwarancję dostania się sporej grupy "swoich".