: 24 paź 2020, 20:47
Czułość – remedium na trudne czasy
Czułość to modne dziś słowo. I dobrze. Oznacza troskę i uważność. Wobec partnerki czy partnera, ale i wobec siebie samego czy samej. Ważna jest czułość na co dzień, ale i w sypialni. I wcale nie jest synonimem waniliowego seksu! O różnych odcieniach czułości i cielesności, w tym erotycznej ich stronie opowiada psychoterapeutka, seksuolożka dr Agata Loewe
Przede wszystkim – ładne słowo, które pozytywnie się kojarzy. Po angielsku podobnie – tenderness. Miękkie. Ciepłe. Zapraszające do zbliżenia, bliskości, intymności. Jest w tym coś erotycznego. Ale i słodkość – taka w odpowiedniej dawce. Wiąże się również z troską, ale nie z nadopiekuńczością. Kiedy myślę o czułości, to widzę dwie małpki, które sobie wybierają robaczki z sierści.
Wydaje mi się, że w naszej kulturze czułość wcale nie jest zestawiana z seksem, zwłaszcza w porno, ale i w mainstreamowych filmach. Że jedno zdaje się wykluczać drugie. Co o tym sądzisz?
Oczywiście, jest przecież taka stereotypowa opozycja: wanilia i kink. Czułość jakby z automatu została połączona z wanilią. Uważam, że tego nie da się tak prosto rozdzielić. Kink wcale nie wyklucza czułości! A czuły seks to według mnie taki, który dobrze nam się kojarzy, po którym pozostają pozytywne wrażenia. Taki, w którym jesteśmy naprawdę blisko siebie – można spojrzeć w oczy, wziąć razem oddech, włożyć rękę we włosy… I nie jest ważne, czy był to seks waniliowy, czy nie. Ważniejsze, byśmy byli podczas niego traktowani podmiotowo, by była poświęcana nam uwaga.
Właśnie – uwaga, uważność… To chyba istotna kwestia, choć z pozoru nie kojarzy się z czułością, ciepłym dotykiem, ale jednak jest wyrazem tego, o czym dzisiaj rozmawiamy.
Powiedziałabym nawet, że uważność to jest takie słowo klucz, istotny składnik czułości, choć niby nie namacalny, ale przekłada się szeroko na nasze zachowanie. Uruchamiam wszystkie zmysły, by być w jak najlepszym kontakcie z drugim człowiekiem, odczytywać wysyłane przez niego sygnały i na nie odpowiadać. W momencie, kiedy skupiam się na dawaniu – zgodnie z kołem zgody opracowanym przez seksuolożkę Betty Martin – wtedy właśnie druga osoba jest w centrum mojej uwagi, mojego działania. A jeśli ja robię jej nie tylko to, na co ona ma ochotę, ale zarazem ja również mam na to ochotę, to jest swego rodzaju ideał.
Więcej: https://so-magazyn.pl/artykul/czulosc-r ... udne-czasy






