Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

ego_eminencja

ta sprawa potrwa jeszcze 4-5 lat a moze i dluzej, jezeli bedzie obstrukcja ze strolny Plichty,
niestawianie sie adwokata, niestawianie sie ekspertów, rzeczoznawców, choroba swiadków, choroba adwokata, odwolania,. uchybienia fromalne, odwolania,
wszystko moze zakonczyc sie uniewaznieniem procesu,
a za 3-4 lata oszust wyjdzie na wolnosc,bedzie odpowiadal z wolnej stopy, bo nie moze siedziec w areszcie bez wyroku tyle lat, polskie sądownictwo nie poradzi sobie z tą sprawą


-----------------

bilu46

Gratulacje dla złodziejskiej sitwy z Danzig. Sieg heil, kameraden

----------------------

1234qwerty

Oby tylko się nie okazało że to zarząd pozwie zbiorowo wydymanych klientów o odszkodowanie.

=========================

Sąd: Pozew zbiorowy przeciwko Amber Gold jest niedopuszczalny prawnie
Obrazek
Gdański sąd okręgowy uznał, że pozew zbiorowy przeciwko członkom zarządu spółki Amber Gold jest niedopuszczalny prawnie. W pozwie ok. 900 klientów poszkodowanych przez parabank domagało się łącznie od Katarzyny i Marka P. ponad 76 mln zł.

Według sądu pozew powinien być skierowany przeciwko spółce Amber Gold, a nie przeciwko członkom jej zarządu. Sąd uzasadniał też, że sprawa nie podlega rozpoznaniu grupowemu, bo poszkodowani zawarli różne umowy w różnym okresie; różne były także kwoty, których domagają się klienci parabanku.

Pozew zbiorowy przeciwko Amber Gold to jedna z największych tego typu spraw od czasu powstania w Polsce możliwości dochodzenia roszczeń w tym trybie. Ustawa dająca taką możliwość weszła w życie w lipcu 2010 roku.

Marcin P. ogłosił likwidację spółki w sierpniu 2012 roku

Spółka Amber Gold działała od 2009 r. Miała inwestować w złoto, a klientów kusiła bardzo wysokim oprocentowaniem inwestycji, bo przekraczającym 10 procent w skali roku. 13 sierpnia 2012 r. Marcin P. ogłosił likwidację spółki, a tysiącom swoich klientów nie wypłacił pieniędzy ani obiecywanych odsetek.

Według opinii finansowo-księgowej przygotowanej przez Ernst&Young Audyt Polska wynika, że spółka pozyskała z lokat 851 mln zł, z czego zaledwie ponad 10 mln zł zainwestowała w złoto, które miało być ich zabezpieczeniem.

źródło: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... BoxWiadTxt
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Zobacz, ile naprawdę zarabiają górnicy
Obrazek
Zarobki i przywileje emerytalne górników od lat budzą wiele emocji. Z jednej strony – podawane przez GUS średnie płace w przemyśle wydobywczym zdecydowanie przekraczają średnią krajową. Z drugiej – przedstawiciele górników twierdzą, że przeciętna pensja w tej branży jest silnie zawyżana przez wysokie wypłaty dla zarządów spółek.

Ogólne dane o średnich zarobkach w branży nie dają, rzecz jasna, informacji o faktycznych przychodach na poszczególnych stanowiskach. Zbadaliśmy więc wynagrodzenia górników bardziej szczegółowo. Dane o średnich płacach na konkretnych stanowiskach produkcyjnych nie są zawyżone przez wysokie stawki menedżerów. W wyliczeniach uwzględnione są w odpowiedniej proporcji dodatkowe roczne wypłaty z zysku, trzynaste pensje, dodatkowa wypłata z okazji Barbórki (tzw. czternastka), nagrody regulaminowe i uznaniowe oraz inne dodatki (np. deputat węglowy). Poniższe dane przedstawiają kwoty brutto w ujęciu miesięcznym w przeliczeniu na pełen etat. Uwzględniono jedynie dane zatrudnionych na umowę o pracę na czas nieokreślony. Co istotne: dane nie uwzględniają wynagrodzeń na wyższych szczeblach menedżerskich.

Ile naprawdę zarabia górnik?


Robotnicy w górnictwie – także ci, którzy muszą pracować pod ziemią – po uwzględnieniu dodatków rocznych, premii regulaminowych, dodatków za pracę zmianową i w nadgodzinach oraz nagród i deputatów, zarabiali w 2012 roku średnio od 5 626 PLN dla robotników dołowych po 7 214 PLN dla górników eksploatacji podziemnej. Tymczasem średnia płaca w całej branży wyniosła w 2013 roku 6 744 PLN.

Więcej: http://serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i- ... rnicy.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Niekompetencja rządzących nami, powala na kolana...
==================

Ciąg dalszy afery gazowej: Czy Merrill Lynch zarobi miliardy dolarów na niekompetencji ekipy rządzącej?
Obrazek
Okazuje się, że nasze państwo pod rządami ekipy PO i PSL każdy może doić dowoli. Konsekwencje afery gazowej (opóźnienia przy budowie gazoportu + niekorzystne zapisy "kontraktu katarskiego") przybrały nieoczekiwany kierunek. Pojawiły się informację, że Katarczycy sprzedali słynny "kontrakt" amerykańskiemu bankowi inwestycyjnemu Merrill Lynch. Co to może oznaczać w praktyce? - Merrill kupi ultra tani amerykański gaz po 80$ za 1 tys. m3 i wyśle go do Polski po cenie z "kontraktu katarskiego", czyli po ok. 650$. Za wszystko zapłacą zwykli Polacy w rachunkach za gaz.

Jak donosi "Gazeta Prawna" nabywcą katarskiego kontraktu na dostawy LNG do Polski miał zostać bank inwestycyjny Merrill Lynch. Eksperci są zgodni - Amerykanie wyczuli, że przy ciągle opóźniającej się budowie gazoportu w Świnoujściu, na "kontrakcie katarskim" można zarobić grube pieniądze. W tym miejscu należy przypomnieć, że polski gazoport miał być gotowy do końca 2013 roku, tak aby od połowy 2014 móc przyjmować gaz z Kataru. Tymczasem coraz częściej mówi się, że prace budowlane zakończą się dopiero w drugiej połowie 2015, a może nawet w 2016 roku. Pośredniej odpowiedzi na pytanie dlaczego w ogóle doszło do opóźnienia udziela nam stenogram podsłuchanej rozmowy byłego wiceprezesa zarządu ds. korporacyjnych PGNiG Andrzeja Parafianowicza z byłym ministrem transportu Sławomirem Nowakiem. Dowiadujemy się z niej, że rząd Tuska podpisał bardzo niekorzystne umowy na realizację terminalu LNG w Świnoujściu. Pozwalają one głównemu wykonawcy (który okazał się być powiązany biznesowo z Rosjanami) praktycznie bezkarnie opóźniać realizację tej inwestycji. Podczas nagranej rozmowy pada nawet stwierdzenie, że nasz kraj będzie mógł odbierać gaz z Kataru dopiero w 2017 roku.

PGNiG, mimo że nie odebrał pierwszego transportu gazu z Kataru, który miał się znaleźć w Świnoujściu w czerwcu tego roku, tak czy inaczej musi za niego płacić. Wynika to z konstrukcji kontraktu na dostawy gazu, jaki polski monopolista podpisał z Katarczykami. Kontrakt ten zawiera bowiem klauzulę "take or pay" (bierz lub płać), która wymusza na odbiorcy - czyli PGNiG - płacenie za zakontraktowany surowiec nawet wtedy, gdy nie zostanie on odebrany. Dlatego, aby zminimalizować straty, PGNiG rozpoczął negocjacje z gazoportem w Rotterdamie, aby tam odbierać gazowe przesyłki z Kataru. Ponadto zaczął wysyłać sygnały do Kataru z pytaniem, czy ewentualnie mógłby odsprzedać zakontraktowany gaz innym podmiotom. Na tym tle mogły się pojawić kwestie sporne, bowiem w kontraktach na dostawę gazu często stosuje się klauzulę zakazującą podmiotowi kupującemu gaz, dalszej jego sprzedaży lub reeksportu. Katarczycy widząc, że mają do czynienia z kłopotliwym kontrahentem, a jednocześnie nie chcąc renegocjować umowy i tworzyć niebezpiecznego dla ich biznesu precedensu demoralizującego innych kontrahentów, którzy mogliby zażądać podobnych zmian w swoich umowach, postanowili odsprzedać kontrakt innemu podmiotowi (czego zapewne "spece" z PGNiG nie wyłączyli przy negocjacjach). W ten sposób na horyzoncie pojawił się Merrill Lynch, który inwestuje swoje pieniądze tylko wtedy, gdy stopa zwrotu jest spora i bez ryzyka. W przypadku "kontraktu katarskiego" stopa ta może być gigantyczna. Nie wykluczone bowiem, że bank ten będzie chciał dostarczać do Świnoujścia (gdy budowa gazoportu zostanie w końcu ukończona) tani gaz z USA (obecnie ok. 80-100 $ za 1 tys. m3), żądając za niego ceny "wynegocjowanej" z Katarczykami, czyli ok. 650 $ za 1 tys. m3, a wszystko przez 20 lat (bo na tyle pierwotnie zawarto kontrakt). Dodatkowo Amerykanie definitywnie nie zgodzą się na wyłączenie klauzuli "take or pay", przez co PGNiG będzie musiał zapłacić nawet za gaz, którego i tak nie dostanie, bo terminal w Świnoujściu będzie jeszcze budowany przez minimum kilkanaście najbliższych miesięcy.

Tak się robi biznes! Tak się wykorzystuje niekompetencje ekipy, która od 7 lat rządzi Polską. Szkoda tylko, że za wszystko zapłacą zwykli Polacy w podwyższonych rachunkach za gaz. Nie wykluczone również, że cała "dywersyfikacja" dostaw gazu, prowadzona nieudolnie przez ekipę Tuska, zakończy się jeszcze większym skandalem, gdy Amerykanie z Merrill Lynch po kilku latach zarobią swoje miliardy i postanowią odsprzedać kontrakt na dostawy gazu do Świnoujścia... Gazpromowi. Wszystko wszak jest możliwe. Skoro Katarczycy mogli sprzedać kontrakt Amerykanom, to dlaczego ci ostatni nie mieli by go, za odpowiednią ilość dolarów, pchnąć dalej na Kreml?

Platformo - dziękujemy!

Czytaj więcej: Katar nas sprzedał? Amerykański gigant finansowy przejął kontrakt na dostawy LNG dla Polski (GazetaPrawna.pl)
Czytaj także: Kto odpowiada za kosztowne opóźnienia przy budowie gazoportu w Świnoujściu? Czy ten, który uciekł do Brukseli? (Niewygodne.info.pl)
wpis z dnia 30/09/2014

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul4/0169 ... olarow.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Przeciętny Polak jest biedny i nie ma oszczędności. Powodem są dramatycznie niskie pensje
Obrazek
Aż 54 proc. Polaków deklaruje, że niskie dochody uniemożliwiają im odłożenie nawet drobnych sum pieniędzy. To nie powinno dziwić skoro rządzący naszym krajem ściągają zagranicznych " inwestorów" twierdząc, że Polska to taki "europejski Bangladesz", a pracownicy call-centrów, montowni czy hal przeładunkowych mogą otrzymywać za swoją pracę dramatycznie niskie zarobki.


Polacy, choć w przeważającej mierze mają zatrudnienie, to zarabiają tak mało, że nie są w stanie odkładać nawet drobnych sum pieniędzy. Niskie zarobki gwarantują im życie jedynie "od pierwszego do pierwszego". O oszczędzaniu - szczególnie regularnym - nie ma mowy. Jest to konsekwencja obranego przez rządzących kierunku cywilizacyjnego rozwoju naszego kraju, którzy przyjęli mało ambitnie, że Polska powinna być "Bangladeszem Europy". Ekipa sterująca naszym krajem uznała, że tylko niskie płace będą w stanie przyciągnąć tutaj zagranicznych " inwestorów", którzy łaskawie dadzą zatrudnienie w swoich centrach usług, montowniach czy przeładowniach. Konsekwencją takiego wyboru są twarde statystyki: według Europejskiego Banku Centralnego średnia kwota depozytu na jednego mieszkańca w Polsce w 2013 roku wynosiła tylko 3,4 tys. euro (uwaga! średnia kwota obejmuje także depozyty najbogatszych, które znacząco ją zawyżają). To dwa razy mniej, niż przeciętnie mają Czesi i 8 razy mniej niż przeciętnie posiadają Belgowie. Zarobki ponad 70 proc. pracujących w Polsce znajdują się poniżej kwoty tzw. średniego wynagrodzenia ustalanego przez GUS, które i tak jest 4-krotnie niższe niż wynosi przeciętne wynagrodzenie w Niemczech. Według szacunków GUS około 2,5 mln Polaków żyje w skrajnej biedzie (brak środków gwarantujących egzystencję). Z kolei według Eurostatu aż 27,8 proc. polskiej populacji (ponad 10 mln osób) żyje na co dzień w warunkach wykluczenia społecznego (spowodowanych niskimi dochodami). Przy tym wszystkim ponad połowa mieszkańców Polski egzystuje jedynie "od pierwszego do pierwszego", nie będąc w stanie odłożyć nawet drobnych sum pieniędzy.

Czytaj więcej: Pracują, ale pozostają biedni. Kim są polscy pracujący ubodzy? (GazetaPrawna.pl)
Czytaj także: Topnieją oszczędności Polaków. Czy miesiąc oszczędzania coś zmieni? (Forsal.pl)
wpis z dnia 1/10/2014

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul4/0169 ... dnosci.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

aQQ

Wynagrodzenia dla kadry zarządzającej -nie tylko górnictwem, ale WSZYSTKICH państwowych przedsiębiorstw - to około 85% zysku !!!! Panowie Prezesi i ich kolesie mają ambicje zarabiać tyle ile ich odpowiednicy na zachodzie. I zarabiają ! Ale zapominają, że polscy pracownicy zarabiają siedmiokrotnie mniej od swych zachodnich kolegów. Czas na REWOLUCYJNE ZMIANY !! Pogonić tę bandę cwaniaczków-nierobów.
-----------------------------
oh_realy

precz z prywatyzacją! skoro prywatna kopalnia może przynosić zyski, to dlaczego nie państwowa? podobnie z telekomunikacją, bankami itd., jak czymś się beznadziejnie zarządza, jak np. Polską przez ostatnie 25 lat, to nie dziwne, że przynosi straty .... ludzie, obudźcie się!!! oni wysprzedają dobra narodowe za grosze!!! a wystarczyłoby wprowadzić prawo, w którym prezesi i kadra zarządcza biorą odpowiedzialność za własne decyzje
-------------------------

taktak

obnizenie pensji kadrom zarzadzajacym to sie tyczy calego kraju jeszcze Polska zwanym ,chyba,wszystko w temacie.

============================

"Balcerowicz to ignorant. Kopalnie dają budżetowi 7 mld zł rocznie"
Obrazek
Balcerowicz to ignorant - twierdzi Piotr Szumlewicz, doradca OPZZ. Jego zdaniem receptą na uratowanie kopalni, nie jest zabranie górnikom "tzw. przywilejów", ale obniżenie pensji kadrom zarządzającym kopalniami.

W ostatnich dniach w mediach toczy się dyskusja o sensowności rządowej interwencji w górnictwie. Prof. Leszek Balcerowicz jak zwykle nie owija w bawełnę. Jego zdaniem utrzymywanie nierentownych kopalń to wyrzucanie publicznych pieniędzy w błoto.

W Polsce nie ma miejsca na nierentowne kopalnie. Tam, gdzie nie da się wydobywać węgla bez strat, to trzeba te kopalnie po prostu zamykać - radzi.

Dodał, że jedyne, co rząd Ewy Kopacz może zrobić w kwestii polskiej gospodarki, to nie szkodzić.

- Zaprzestać szkodliwych interwencji, które są pod publiczkę jak z tymi działaczami związkowymi z górnictwa i wreszcie egzekwować prawo. Blokowanie torów jest w Polsce karalne - stwierdził.

Do tych słów odniósł się Piotr Szumlewicz. Na co dzień lewicowy publicysta, a także doradca związkowy, przypomina, że rokrocznie polskie kopalnie dają budżetowi państwa miliardy złotych. W zeszłym było to ponad 7 mld. Jego zdaniem nie można winić za obecny kryzys tylko górników. Winni są także szefowie kopalń.

- Warto spytać, kto zarządza kopalniami. Czyżby to byli związkowcy? Oczywiście nie. Są to prezesi spółek węglowych, których dochody przekraczają 50 tys. zł miesięcznie. Tymczasem rzadko słychać postulaty zaoszczędzenia na dochodach kadr zarządzających. Z raportów dotyczących wynagrodzeń prezesów spółek notowanych na giełdzie wynika, że średnio przekraczają one milion złotych rocznie i nie są skorelowane z wynikami firm - mówi Szumlewicz, cytowany przez serwis wyborcza.biz.

I wylicza zeszłoroczne zarobki szefów Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Prezes spółki Jarosław Zagórowski zarobił 1,14 mln zł, jego zastępca Andrzej Tor 1,34 mln zł. Ten ostatni odszedł w maju tego roku z JSW, pobierając 900 tys. zł odprawy. Ponad milion złotych rocznej pensji ma inny wiceprezes Grzegorz Czornik

- I właśnie ta ekipa chce ciąć deputaty węglowe! - grzmi Szumlewicz.

Retorycznie pyta też, dlaczego polskimi kopalniami tak zainteresowani są Czesi, skoro polscy zarządzający uważają je za nierentowne. Doradca OPZZ sprzeciwia się prywatyzacji sektora górniczego. Argumentuje, że to strategicznie ważna część naszej gospodarki.

- Dlatego władze publiczne powinny dążyć do konsolidacji branży, dbać o zachowanie profesjonalnej, dobrze opłacanej kadry pracowników, przeznaczać dodatkowe środki na bezpieczeństwo pracy i unowocześnienie produkcji, jak też wspierać kopalnie w sytuacji, gdy te na skutek niekorzystnej sytuacji międzynarodowej przeżywają kryzys.

źródło: http://www.biztok.pl/gospodarka/Balcero ... ant_a17922
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

nicpon007

"Ludzie boją się o dzieci..."

O tak, słusznie, co tam pijane dresy rozjeżdżające pieszych na pasach, taki lis to dopiero potrafi zeżreć dziecko w całości i zniknąć.

-------------------------------------

mietekkowalski

Jest taki jeden lis, który zadomowił się w moim telewizorze. Tak ryje łeb propagandą, że też obawiam się o przyszłość moich dzieci.

----------------------------

zbieg-z-ciemnogrodu

Szczepione chyba nie sa bo nie maja PESELU ;)

------------------------

jezdziec_apokalipsy

W Londynie jest ich mnóstwo. Bawią się www.youtube.com/watch?v=5Z1f0SpXYuo&lis ... b3cGPonEOw
I ssą mleko pod oknami domów i uniwersytetów www.youtube.com/watch?v=Oi5aX3ugif0&lis ... b3cGPonEOw


====================================
Lisy opanowały śródmieście Lublina. Ludzie boją się o dzieci
Obrazek
Coraz śmielej wychodzą z kryjówek i przenoszą się do zamieszkanych terenów. W dzień wygrzewają się na słońcu, nocami po śmietnikach szukają jedzenia. Lubelska straż miejska dostaje setki zgłoszeń w sprawie dzikich lisów w centrum miasta. Czy należy się bać?

Czytelnik zgłosił nam, że w okolicy Szpitala Wojskowego przy Alejach Racławickich od kilku miesięcy po zmierzchu hasają dzikie lisy.

W mieście bogatsze menu


- Widać je codziennie. Rozrzucają śmieci z kontenerów, dostawiają nieczystości, podchodzą nawet pod klatki bloków - tłumaczy Grzegorz Szwed, mieszkaniec ul. Junoszy i dodaje: - Niedaleko jest plac zabaw, razem z sąsiadami boimy się o swoje dzieci. Nie wiadomo, czy zwierzęta są szczepione, czy nie są chore i agresywne.

Lisy szczególnie upodobały sobie teren zielony między Szpitalem Wojewódzkim a apartamentowcem przy ul. Popiełuszki. O tym, że już zadomowiły się na dobre, świadczy fakt, że nawet na drzemkę nie wracają do lasu. W dzień wygrzewają się w słońcu, nocami wychodzą na żer. Ich łupem w warunkach naturalnych padają myszy, zające czy padlina. W mieście jednak menu mają bogatsze, a przede wszystkim łatwiejsze do zdobycia. Resztki jedzenia znajdują w śmietnikach i kontenerach. Zdarza się, że mieszkańcy celowo zostawiają im pożywienie.

Klatki znikają

Więcej: http://lublin.gazeta.pl/lublin/1,48724, ... xSlotI3img
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Szkoda gadać. Lepiej sobie przeczytajcie... :-)
==========================
Oto ile naprawdę są warte obietnice Ewy Kopacz
Gdyby nowy rząd chciał się wywiązać ze wszystkich obietnic złożonych w exposé nowej premier, musiałaby dysponować do 2020 r. kwotą 209 mld zł - wyliczył Biztok.pl. Na dziś wiadomo na pewno, że zabraknie prawie 195 mld zł. Zobaczcie sami...

Minister finansów Mateusz Szczurek zapewnia, że rząd ma pieniądze na realizację planu nowej premier.

- Ustawa o finansach publicznych nakłada nieprzekraczalny limit wydatków. Jego wysokość zależy od sytuacji gospodarczej, od inflacji, od wzrostu gospodarczego, miejsca w cyklu koniunkturalnym i stanowi on nieprzekraczalną barierę. I stąd też te nowe wydatki związane z nowymi propozycjami, które szacujemy na ok. 3,5 mld zł w 2016 r., mieszczą się w tym limicie - powiedział szef resortu finansów.

Sęk w tym, że gdyby przyjąć optymistyczny wariant i założyć, że co roku przez kolejne cztery lata rząd będzie miał do dyspozycji te 3,5 mld zł, to wciąż na wypełnienie planu brakuje 195 mld. Oto ile naprawdę są warte obietnice Ewy Kopacz...

Więcej: http://www.biztok.pl/gospodarka/oto-ile ... acz_s17933
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Kopacz: Dziś to JA stoję na czele Rządu!
Obrazek
Wczorajsze wystąpienie Ewy Kopacz to kolejny polityczny festiwal obietnic. Nie byłoby w tym absolutnie nic zaskakującego, gdyby nie rozmach z jakim nowa Premier „wydała” miliardy na projekty, których najprawdopodobniej nigdy nie zrealizuje. Wszak to Rząd jednego roku!

Premier Kopacz można zarzucić wiele uchybień, jednak wybitnie ułańskiej fantazji z pewnością jej nie brakuje. Expose, podczas którego przedstawiła swój program na najbliższe „lata” obfituje bowiem w zapowiedzi będące - poza kilkoma wyjątkami - całkowicie oderwane od obecnych warunków społeczno – ekonomicznych panujących w Polsce.

Jedną z najbardziej kuriozalnych obietnic jest niewątpliwie zapewnienie urlopu rodzicielskiego dla wszystkich rodziców, także tych bezrobotnych. Nasuwają się przy tym dwie wątpliwości – od czego taki bezrobotny rodzic miałby wziąć urlop i czy, biorąc pod uwagę wysokość potencjalnego świadczenia (12.000 zł w skali roku), w ogóle opłacalne będzie podjęcie zatrudnienia? Raczej nie, tym bardziej, że do dyspozycji niepracujących pozostaje przecież jeszcze wiele innych form rozdawnictwa społecznego, które skutecznie zachęcają do degeneracji pozytywnych postaw ekonomicznych. Na tym jednak nie koniec!

Ewa Kopacz, diagnozując podstawowe problemy państwa, zwróciła także szczególną uwagę na konieczność restrukturyzacji polskich kopalń, niewystarczającą ilość żłobków oraz przedszkoli, niedofinansowane wojsko i wreszcie straty przedsiębiorców będące wynikiem wojny handlowej z Rosją. Wszystko to oczywiście prawda... Kosztowna prawda! Premier jednak ani razu nie wspomniała o szansach i planach na pozyskiwanie nowych źródeł dochodu. Zauważyła za to, że w szkołach panuje otyłość, z którą będzie walczyć z całych sił – naiwne.

Równie interesujący jest sposób pojmowania polityki zagranicznej. Polacy dowiedzieli się, że stoją za nimi NATO oraz Unia Europejska, co w świetle ostatnich doniesień o stanie niemieckiego wojska i coraz częstszych głosach sprzeciwu wobec sankcji nałożonych na Rosję, wydaje się dosyć wątpliwe. Niepokojące jest to, że Ewa Kopacz scedując odpowiedzialność za losy kraju na organizacje zewnętrzne, nie odniosła się do potencjału polskiej gospodarki, który w znacznej mierze pozostaje nadal niewykorzystany. Zabrakło wizji rozwoju sektora energetycznego uniezależniającego państwo od importu surowców. Co prawda, Premier nawiązała do planów restrukturyzacji górnictwa, ale o gazie łupkowy już nie wspomniała. Równie zdawkowo wypowiedziała się o strefie wolnego handlu z USA i Kanadą – jest to przecież jeden z kluczowych projektów, który może przynieść polskim przedsiębiorcom miliardy złotych i stymulować eksport przez wiele lat.

Niestety, expose było poprawne, choć standardowe – dużo wydatków, zero przychodów.

źródło: http://wgospodarce.pl/opinie/16554-kopa ... zele-rzadu
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Kolejny przykład, jakich gamoni mamy w rządzie PO. Czy znajdą się jeszcze tacy, którzy zechcą ich wesprzeć w najbliższych wyborach ? Liczę na zdrowy rozsądek głosujących.
=================================

Komentarze:

podwladnywk

Święte słowa wypowiedziane przez ministra Sienkiewicza : TEN KRAJ ISTNIEJE TYLKO TEORETYCZNIE /lub bardziej dosadnie : ch..j,dupa i kamieni kupa !!!!

-----------------------------

rabingoldblatt

Upośledzony ukradnie batonik i ląduje w pierdlu. Dyrektor ZK który chce mu pomóc musi tłumaczyć się w sądzie.

Ministrowi finansów spier*oliły 3 miliardy i słyszymy że mu przykro.

Ch*j d*pa i kamieni kupa istnieje naprawdę a nie tylko teoretycznie... Niestety.

----------------------

al-bundy

Dlaczego osoby za to odpowiedzialne jeszcze nie są aresztowane, a minister jest nadal ministrem?

------------------------------

niezyczliwypisiorom

strach pomyśleć że to coś jest ministrem finansów

======================
Państwo straciło 3,3 mld zł przez błąd urzędników? Minister finansów: Ubolewam
Obrazek
Do dzisiaj nie została opublikowana ustawa o zagranicznej spółce kontrolowanej, która nakłada 19 proc. podatku na dochody spółek zagranicznych firm, które działają w Polsce. Według szacunków "Rzeczpospolitej" państwo straci przez to co najmniej 3,3 mld zł.

Ustawa została podpisana 17 września. Rząd chciał nałożyć na zagranicznych przedsiębiorców działających w Polsce 19 proc. podatku i ukrócić wyprowadzanie przez firmy zysków za granicę. Nowe przepisy wejdą jednak dopiero za rok. Dlaczego? Bo opóźniono ich publikację w Dzienniku Ustaw.

- Z przepisów ustawy wynika, że nawet kilka dni opóźnienia w publikacji odsuwa jej obowiązywanie o cały rok - mówi "Rzeczpospolitej" Patrycja Goździkowska, doradca podatkowy i partner w kancelarii SSW.

Warto dodać, że dzisiaj Dziennik Ustaw jest opracowywany w formie elektronicznej, dlatego wprowadzenie do niego nowej ustawy trwa zaledwie kilka godzin. W tym przypadku opóźnienie wynosi już dwa tygodnie.

Kto zawinił?

Nie wiadomo, czy brak publikacji ustawy od razu po jej podpisaniu wynika z bałaganu w procesie legislacyjnym, czy też z błędu systemu, który sprawia, że kontrola wchodzenia przepisów w życie jest pobieżna. Prawdą jest, że nowa ustawa wejdzie w życie w przyszłym roku. -Opublikowanie ustawy w październiku oznacza dla osób fizycznych, które są właścicielami spółek ulokowanych w krajach przyjaznych podatkowo, takich jak Cypr czy Luksemburg, że przepisy wchodzą w życie 1 lutego. Jeżeli jednak ich spółki zagraniczne mają rok podatkowy zaczynający się przed 1 lutego, to te osoby będą musiały dochód zaraportować dopiero w 2016 r. - mówi TOK FM Andrzej Marczak, doradca podatkowy z firmy KPMG.

"Rzeczpospolita" szacuje, że przez to niedopatrzenie rząd straci co najmniej 3,3 mld zł, jednak Marczak twierdzi, że strata jest trudna do określenia.

A co w związku z opodatkowaniem powinny zrobić firmy? Andrzej Marczak mówi, że w zależności od regulacji podatkowych danych krajów, przedsiębiorstwa mogą zmieniać czas, od którego rozpoczną swój rok podatkowy.

- Należy oczekiwać, że te spółki, których rok podatkowy zaczyna się po lutym 2015 r., zmienią datę na wcześniejszą - twierdzi Marczak.

Warto dodać, że zmiana obowiązuje tylko te firmy, które są podatnikami PIT (płacą podatek dochodowy od osób fizycznych). Dla spółek opłacających CIT (podatek od dochodów spółek), ustawa wchodzi w życie 1 stycznia 2015 r.

Minister finansów: Nie mam pełnej wiedzy

Mateusz Szczurek, minister finansów, twierdzi, że opóźnienie w publikacji ustawy nie narobi bałaganu w budżecie. - Brak tej ustawy nie wywraca niczego do góry nogami, ale jeśli to prawda, to ubolewam - mówił w RMF FM. Dodał też, że nie ma posiada pełnych informacji, z jakimi stratami się to wiąże.

źródło: http://pieniadze.gazeta.pl/pieniadz/1,1 ... l#TRHotBar
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Nie stać nas na ten skarb
Obrazek
Węgiel, gaz - o tym wiemy. Ale to, że mamy złoża surowców cennych i rzadkich, budzących skrajne emocje - wie mało kto. Gdzie szukać Polsce złóż uranu, tytanu czy wanadu? I dlaczego z nich nie korzystamy?

Z czego Polska słynie? W odpowiedzi na to pytanie zadawane na lekcjach geografii każdy gimnazjalista umie wyrecytować naszą narodową mantrę: węgiel kamienny i brunatny, sól zwykła i potasowo-magnezowa, gaz ziemny. A jak doda do tego jeszcze gaz i ropę w złożach niekonwencjonalnych, rudy miedzi, srebra, cynku i ołowiu, siarkę, surowce skalne i kruszywa budowlane - nie pozostanie słowa do dodania. Po prostu: "siadaj, szóstka!".

Bo to nasze zasoby na skalę światową. Klejnoty rodowe.

Tymczasem według najnowszego "Bilansu zasobów kopalin" sporządzonego przez Państwowy Instytut Geologiczny w naszym kraju występuje aż 13 197 złóż surowców mineralnych. Lista jest imponująca, obejmuje ponad 70 kategorii kopalin. Co prawda wielu pozycji brakuje: nie mamy i nigdy nie mieliśmy przemysłowych koncentracji rud aluminium, manganu, cyny, nikłe są zasoby ropy naftowej, fosforytów, rud żelaza i metali ziem rzadkich. Ale za to szczycimy się solidnym siódmym i dziesiątym miejscem w światowym rankingu produkcji węgla kamiennego i brunatnego, miedzi rafinowanej i srebra. Kraj mamy bogaty - nie tylko w surowce z pierwszych stron gazet.

Polski uran

Więcej: http://wyborcza.pl/piatekekstra/1,14094 ... html#CukGW
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

Gość

Nagnoił i <font color=red>[...]</font> do Brukselii
---------------------

Gość

Nie ważne co ma być zrobione, ważne żeby z czego można rąbnąć kasę.
-------------------------

Gość

Jak się robi biznes ? Ano robi się niepełnosprawną A4 na której można jechać 110 km/h ale kasa za pełnosprawną autostradę wzięta !
Kto na to pozwolił ? Nazwiska !

---------------------------

cdr5t6y789

"ekspresówki" są o wiele tańsze ,bo można ziemię pod jej realizację PO prostu....ukraść właścicielom . Można tego dokonywać nawet z bezczelnym uśmiechem na ryju URZĘDASA....
---------------------------

ROYAL NAVY

Ja do dzisiaj za roboty na A4 koło Bochni nie dostałem kasy...Polimeks-Doprastaw

==================================

Czy budowa autostrad była błędem? Sprawdzamy, czy ekspresówki byłyby lepsze
Obrazek
Niedawna decyzja rządu, by zrezygnować z budowy odcinka autostrady A2 na wschód od Warszawy i zamiast tego postawić na drogę ekspresową – co ma być i tańsze, i szybsze – wywołała pytanie: czy budowa autostrad w Polsce mogła być błędem? Może trzeba było zdecydować się wyłącznie na ekspresówki?

Ciągnące się latami prace budowlane, nieprawidłowości, ogromne koszty, bankructwa firm budowlanych, opóźnienia, których nie udało się uniknąć nawet mając nóż na gardle w postaci EURO 2012, a do tego gigantyczne korki przed punktami poboru opłat w okresie wyjazdów wakacyjnych. I same opłaty, które należą do najwyższych w Europie.

Choć autostrady przez lata były marzeniem polskich kierowców zapatrzonych we wzorcową sieć dróg za naszą zachodnią granicą, gdy zaczęły naprawdę powstawać, okazało się, że stały się jednym z ulubionych tematów do narzekań.

Czy można było tego uniknąć, gdybyśmy od początku poskromili apetyty i postawili na drogi ekspresowe?

Tak postawioną tezę postanowiliśmy poddać próbie argumentów zarówno ekspertów w dziedzinie budownictwa drogowego i znawców zagadnień infrastruktury drogowej, jak i instytucje, które firmują polską politykę budowy sieci drogowej. Zagadnienie "autostrady czy drogi ekspresowe" rozbiliśmy na kilka pytań, oto one.

Więcej: http://www.biztok.pl/gospodarka/Czy-bud ... sze_a17934
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »


Pokaż, lekarzu, co masz w garażu
Ministerstwo Finansów wskazało listę zawodów, w których najczęściej oszukuje się na podatkach.

Pomińmy grube ryby handlujące stalą czy paliwami. Skupmy się na drobniejszych sztukach, które wolą pływać w szarej strefie. To lekarze (w tym stomatolodzy), budowlańcy, fryzjerzy i mechanicy samochodowi. Eureka!

Ministerstwo, rzecz jasna, Ameryki nie odkryło. Tych omijających fiskusa szerokim łukiem zna doskonale każdy, kto choć raz był u lekarza, dentysty albo remontował mieszkanie czy naprawiał samochód. Nie są to zwykle, niestety, tanie usługi. Fryzjerów się nie czepiam, bo kokosów zwykle nie zarabiali. Ale może ich nie doceniam w czasach, gdy wokół sami „styliści fryzur"?

Niestety, państwo samo sobie tę szarą strefę wyhodowało. I rzecz nie tylko w wysokości podatków, przed którymi ludzie uciekają. Ale również w nierównym traktowaniu Polaków i przymykaniu oka na zarobki wielu z nich. Przez całe lata w prywatnych gabinetach lekarskich i dentystycznych nie było śladu kasy fiskalnej. Obowiązkowo będzie u wszystkich dopiero od nowego roku. Teraz lekarze muszą mieć kasę tylko wtedy, gdy ich roczne obroty przekroczą 20 tysięcy złotych. To jakiś żart – bo to są zarobki porównywalne do najniższego rocznego wynagrodzenia!

Tak więc mamy nadal całą masę lekarskiej biedoty, u której pieniądze przepływają wyłącznie z ręki do ręki. I kto udowodni panu doktorowi, że przyjął dziś 30 pacjentów, a nie pięciu? Są nawet tacy pechowcy jak żona ministra Nowaka, która na gabinecie stomatologicznym wykazała stratę. Jakiś dochód znalazła dopiero wtedy, gdy fiskus się nią, wraz z gabinetem, zainteresował.

Pokaż, lekarzu, co masz w garażu – brzmi bon mot ukuty przez niewdzięcznych, zapewne, pacjentów. Dotarł też chyba w końcu do fiskusa. Ten wolał bowiem sprawdzać raczej szarego człowieka, wcale nie z szarej strefy. Ot choćby takiego... przestępcę korzystającego z ulgi na dzieci!

źródło: http://prawo.rp.pl/artykul/757643,11469 ... arazu.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

A oto, jak działa nasza policja.
===================

Komentarze:

krzych.korab

Policja doskonale zna numery samochodów nie podlegających kontroli.

----------------------

smith81

zapewne konieczna będzie ekspertyza super fachowców na którą trzeba będzie poczekać ze 3 miesiące. oczywiście ekspertyza tylko potwierdzi to co już wszyscy wiemy...nic się przecież nie stało więc luzik największy. statystyki się naprostuje jakimś pijanym rowerzystą, dzieciakiem bez legitymacji albo ułomnym co weźmie batonik za złotówkę. to tylko Polska

----------------------

Szalony rajd opla ulicami Gdańska. Policja ma kłopoty z ustaleniem, kto kierował... [WIDEO]
Obrazek

W piątkowy wieczór opel corsa mknie ulicami Gdańska. Jedzie bez świateł, wyprzedza w niedozwolonym miejscu, kierowca rozmawia przez telefon, przekracza prędkość i przejeżdża na czerwonym świetle. Wszystko rejestruje samochodową kamerą jeden z kierowców. Powiadamia policję, ale ta mimo wszczętego postępowania nie może ustalić, kto siedział za kierownicą opla.


Nagranie trwa niecałe 7 minut. Jest piątek, 26 września, godz. 21.01. Pan Paweł jedzie ul. Słowackiego w kierunku Moreny. Zatrzymuje się na czerwonym świetle na rondzie de La Salle. Widzi, jak z przeciwka zjeżdża biały opel corsa. Jedzie bez włączonych świateł. Skręca w Potokową i znika.

"Dużo jeżdżę, wiele widzę, więc reaguję"

- To było bardzo dziwne i od razu zwróciło moją uwagę - opowiada nam pan Paweł. - Dużo jeżdżę po kraju i widziałem już naprawdę sporo sytuacji na drodze, z jazdą wężykiem włącznie. Zawsze w takich sytuacjach staram się reagować - podkreśla.

Gdy panu Pawłowi zapala się zielone światło, rusza za oplem, który jedzie w stronę Rakoczego bez świateł i z pewnością większą niż maksymalna dopuszczalna prędkością. Na światłach przed Brętowem kierowca opla omija czerwone światło, skręcając w prawo, po czym robi nawrotkę i wyjeżdża po drugiej stronie skrzyżowania. Chwilę później, kilkaset metrów przed budowanym wiaduktem PKM, włącza światła.

W tym czasie pan Paweł próbuje już dodzwonić się na policję.

- Kiedyś dwukrotnie korzystałem z numeru 112, ale za każdym razem osoba, która przyjmowała zgłoszenie, zadawała mnóstwo zbędnych pytań. Tu trzeba było działać szybko i skutecznie, więc od razu wykręciłem 997 - mówi pan Paweł.

Dyżurny podnosi słuchawkę, gdy opel przejeżdża na czerwonym świetle skrzyżowanie na ul. Rakoczego. Pan Paweł, co słychać w tle nagrania, mówi funkcjonariuszowi, że jedzie za dziwnie zachowującym się kierowcą. Po chwili go dogania i podaje numery z tablicy rejestracyjnej.

Nieporadna interwencja policji

Jak się okazuje, za kierownicą siedzi... kobieta. Na kolejnych światłach, tuż przy skrzyżowaniu Rakoczego z Jaśkową Doliną, pan Paweł dostrzega, że rozmawia przez telefon. Nie przeszkadza to jej jednak, by na krótkim odcinku Rakoczego w kierunku Nowolipia rozpędzić swoje auto do 120 km/h.

W tym czasie z posterunku przy Nowych Ogrodach w kierunku uciekającego opla i pana Pawła wyjeżdża nieoznakowany radiowóz.

Gdy corsa skręca w Kartuską, policyjny opel insignia przejeżdża na sygnale, ale... mija obu kierowców i jedzie dalej. Jak tłumaczyli się potem policjanci, nie zauważyli obu pojazdów, mimo że pan Paweł, mijając pędzący radiowóz, migał długimi światłami.

Spłoszona widokiem policjantów kobieta postanawia zniknąć im z pola widzenia i skręca w wąską jednokierunkową uliczkę bez wyjazdu. Pan Paweł ustawia się przodem do wracających na sygnale policjantów i - po raz kolejny - światłami daje im znać, gdzie stoi. Tym razem policjanci już go nie przeoczyli. Gdy wysiadają z auta, nagranie się urywa.

- Dyżurny poprosił mnie, bym zaczekał na policjantów, ale ci odesłali mnie do domu. Dopiero później odebrałem od nich telefon z pytaniem, czy byłbym w stanie rozpoznać kierowcę, bo policjanci zatrzymali trzy kobiety, w dodatku każda była pod wpływem alkoholu i żadna nie chciała się przyznać do prowadzenia auta - opowiada pan Paweł.

Jak mówią policjanci, autor nagrania zostanie przesłuchany w charakterze świadka.

Kierowca odpowie za wykroczenia

Co ciekawe, choć pan Paweł informował policjantów, że dysponuje nagraniem całego pościgu, ci nie zainteresowali się filmem. Materiał jako dowód w sprawie trafił na komendę dopiero wtedy, gdy znalezione w internecie wideo wysłaliśmy na adres rzecznika.

Na razie wiadomo tylko tyle, że auto nie było kradzione. Postępowanie jest w toku, dlatego policja nie ujawnia, kim jest właściciel auta, czy to on prowadził lub czy osoba siedząca za kierownicą była pod wpływem alkoholu czy środków odurzających.

- Trwają czynności sprawdzające - mówi nam Aleksandra Siewert, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku. - Film jest analizowany pod kątem popełnionych wykroczeń drogowych, zajmują się tym nasi funkcjonariusze z wydziału ds. przestępstw w ruchu drogowym i wykroczeń. Ustalane są okoliczności tego zdarzenia oraz trwają ustalenia, kim był kierowca.

Po ustaleniu, kim była kierująca lub kierujący, osoba ta odpowie za szereg popełnionych wykroczeń, m.in. jazdę bez świateł mijania, wyprzedzanie w niedozwolonym miejscu, przejazd na czerwonym świetle, przekroczenie prędkości czy rozmawianie przez telefon komórkowy w trakcie jazdy.

Wideo pana Pawła na portalu Youtube.pl znajdziesz TUTAJ

źródło + video: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... BoxWiadTxt
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Fiskalna paranoja Platformy nie podoba się RPO. Kuriozalnie niska kwota wolna od podatku jest niekonstytucyjna
Obrazek

Ekipa Platformy Obywatelskiej dusi polską gospodarkę wysokimi podatkami. Jedną z naczelnych zasad fiskalizmu wyznawanego przez partię Tuska jest utrzymywanie kwoty wolnej od podatku na niezmienionym i niezwykle niskim poziomie od 2007 roku (3091 zł w skali roku). Rzecznik Praw Obywatelskich twierdzi, że to jest niekonstytucyjne i kieruje sprawę do Trybunału Konstytucyjnego. Czy fiskalna paranoja ekipy rządzącej zostanie w końcu ukrócona?


Donald Tusk wraz ze swoimi ludźmi wprowadził w Polsce stalinizm podatkowy. Żadna inna ekipa rządząca w historii III RP nie zafundowała Polakom tak wielkiego wzrostu obciążeń podatkowych, co Platforma Obywatelska. Naczelną zasadą polityki finansowej tej partii miało być stopniowe obniżanie podatków i danin publicznych. Tak przynajmniej twierdził Donald Tusk w listopadzie 2007 roku podczas wygłaszania swojego pierwszego expose. Tymczasem po wypowiedzeniu tych słów premier lekką ręką - przy wsparciu posłów swojej partii - podniósł podatek VAT, kilkukrotnie podnosił akcyzę, podwyższył składki na ZUS, podwyższył składkę rentową dla przedsiębiorców, zlikwidował ulgi: budowlaną i internetową, obniżył o 1/3 zasiłek pogrzebowy, opodatkował lokaty 1-dniowe, kilkukrotnie podnosił maksymalne limity na podatki lokalne oraz zamroził kwotę wolną od podatku. W tej ostatniej kwestii mamy do czynienia z istną fiskalną paranoją!

Warto podkreślić, że na świecie normą jest, że jeśli ktoś w ciągu roku zarabia kwotę nie przekraczającą równowartość 3-4 średnich miesięcznych pensji, to w ogóle nie płaci podatku dochodowego. W Polsce kwota wolna od podatku dochodowego wynosi jedynie 3091 zł i - decyzją rządu Tuska - od 2007 roku nie została podniesiona. Dla porównania: w Wielkiej Brytanii podatku dochodowego nie płacą ci, którzy zarobią w ciągu roku poniżej 9,5 tys. funtów, w Niemczech - 8,35 tys. euro, we Włoszech - 8 tys. euro, w Irlandii - 7,9 tys. euro, we Francji - 6,0 tys. euro, w USA - 10 tys. dolarów. Jedynie w Polsce, w efekcie obowiązywania kuriozalnie niskiej kwoty wolnej od podatku, rozliczać się z urzędem skarbowym muszą osoby, które zarabiają nawet po 260 zł miesięcznie, mimo że jest to kwota znacznie poniżej minimum gwarantującego biologiczną egzystencję (w 2013 roku minimum to wynosiło 542 zł miesięcznie na osobę)! Co gorsze - ekipa Platformy Obywatelskiej z rozmysłem i premedytacją nie nie planuje podnieść tej kwoty aż do 2017 roku!

Rzecznik Praw Obywatelskich powiedział "stop" i zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego kwotę wolną od podatku. Jego zdaniem norma, która nakazuje osobom uzyskującym dochód niepozwalający na zaspokojenie niezbędnych potrzeb życiowych, dzielić się tym dochodem z resztą społeczeństwa poprzez płacenie podatku, jest niekonstytucyjna. W piśmie kierowanym do Trybunału słusznie zauważył, że roczny dochód odpowiadający takiemu zwolnieniu (3091 zł) nie pozwala na zapewnienie elementarnych potrzeb życiowych. Zdaniem Rzecznika kwota wolna od podatku powinna odpowiadać progowi ubóstwa, to jest kwocie 542 zł miesięcznie, co w skali roku przekłada się na limit w wysokości 6504 zł.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul4/0172 ... ie-RPO.htm
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  Bing [Bot]  »  1 gość

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM