Weteran
Weteran
Posty: 624
Rejestracja: 05 kwie 2005, 20:05
Kontakt:
Awatar użytkownika
Weteran
Weteran

Post autor: polar21 »

tomi pisze:
38 stopni
powyżej 32 stopni, jeśli się nie myle :), to mogą tylko ratownicy górniczy, i nie bez znaczenia jest też wilgotność powietrza
no i wszystko jasne:

news z teberii.pl
Do niedawna, gdy temperatura pod ziemią przekraczała 28 stopni, czas pracy skracano o dwie godziny. Jeśli termometry wskazały więcej niż 33 kreski, można było prowadzić wyłącznie akcje ratownicze. Te normy to już przeszłość. Dziś nawet 35 stopni nie wystarczy, by zaniechać fedrowania - pisze "Słowo Polskie - Gazeta Wrocławska".

Związkowcy z miedziowej Solidarności przez przypadek dowiedzieli się, że od roku temperaturę w kopalniach mierzy się po nowemu. Już nie wystarczą wskazania zwykłego termometru. Pod uwagę bierze się również wilgotność powietrza, jego ruch, rodzaj wykonywanych zajęć i inne wskaźniki, a potem przy pomocy skomplikowanego wzoru wylicza się tzw. temperaturę zastępczą. Z reguły jest ona o kilka stopni niższa niż wskazania zwykłego termometru. W efekcie nawet przy 30 stopniach górnicy nie mogą już liczyć na skrócenie czasu pracy - podaje dziennik.

"Żar jest straszny" - opowiada gazecie operator jednej z maszyn pracujący na przodku w kopalni ZG Lubin (boi się ujawnić swoje nazwisko). "Brakuje tlenu. Gorące powietrze dodatkowo nagrzewa się od ociosów, parzy skórę. Rozbieramy się do samych spodenek, bo trudno wytrzymać z gorąca" - dodaje. "W takich warunkach normalny człowiek nie jest w stanie przeżyć" - twierdzi przewodniczący Sekcji Krajowej Górnictwa Rud Miedzi NSZZ "Solidarność" Józef Czyczerski. "Nie ma sensu odprowadzanie składek na emeryturę, bo oni jej nie doczekają" - dodaje ponuro.

Nowy sposób pomiaru warunków klimatycznych zatwierdził w połowie ubiegłego roku ówczesny prezes KGHM Polska Miedź Wiktor Błądek. "Pan Błądek pracował kiedyś pod ziemią, ale widocznie zapomniał, w jakich warunkach harują górnicy, odkąd przesiadł się do klimatyzowanych pomieszczeń i chłodzonych limuzyn" - kpi Józef Czyczerski w rozmowie ze "Słowem Polskim - Gazetą Wrocławską".
Warunki pracy w KGHM coraz stają się coraz gorsze (WSP, 4-ro brygadówka, omijanie prawa górniczego). Ciekawe dokąd to wszystko zaprowadzi?
Weteran
Weteran
Posty: 711
Rejestracja: 24 gru 2004, 09:15
Kontakt:
Awatar użytkownika
Weteran
Weteran

Post autor: JasioJasio »

Cóż, jest nieco prawdy w tym artykule. Ale żeby ją znaleźć trzeba czytać między wierszami. Pozwolicie?

Związkowcy z miedziowej Solidarności przez przypadek dowiedzieli się, że od roku temperaturę w kopalniach mierzy się po nowemu.

Tacy ze związkowców własnie górnicy. Przypadkiem się dowiedzieli jakie przepisy obowiązują w ruchu zakładu górniczego. Oczywiście fakt, że zmianę sposobu wyliczania narzuciły przepisy wydane znacznie wyżej jak kierownik/nadsztygar/dyrektor czy prezes sprytnie pominieto, bo wydźwięk byłby jakiś mniej "związkowy" (czytaj krzykliwy, efektowny ale mało mający z prawdą wspólnego).
Jeszcze w TGR uczono mnie (pozdrawiam profesora Jerzego Czubę kiedys uważałem go za kata, nigdy potem nie spotkałem tak fachowego i dokładnego nauczyciela czy wykładowcy) o katastopniach i intensywności chłodzenia. Są to takie parametry, które oprócz temeratur suchej i wilgotnej mają wpływ na ocenę dopuszczalności pracy. Jak widać związkowcy nie dotrwali do tych zajęć (I lub II klasa techniku) albo byli na posiedzeniu zarządu w tym czasie...

Żar jest straszny" - opowiada gazecie operator jednej z maszyn pracujący na przodku w kopalni ZG Lubin (boi się ujawnić swoje nazwisko).

Fakt, jest ciepło, miejscami jest gorąco nawet za gorąco, ale... Z doświadczenia wiem, że ci którym jest najbardziej gorąco zawsze znajdą chłodniejsze miejsce na papieroska nie mówiąc o tym, że absolutnie nie przyjdzie im do głowy podwiesić lutnię a w ekstremalnych sytuacjach nawet załączyć wentylatora. po prostu gorąco jest i już!

"W takich warunkach normalny człowiek nie jest w stanie przeżyć" - twierdzi przewodniczący Sekcji Krajowej Górnictwa Rud Miedzi NSZZ "Solidarność" Józef Czyczerski.

Pan Czyczerski z pewnością. Podobnie jak wielu "związkowców" choć nie wszyscy dół kopalni ogląda z reguły na corocznie wydawanych kalendarzach ...

Na koniec jeszcze jedno.
Polar21 bądź rzetelny i przytocz jeszcze odpowiedź rzecznika prasowego KGHM. Nie darzę go zbytnim szacunkiem odkąd stwierdził, że miedź wydobywa się na ścianach ale dla rzetelności wypadałoby zamieścić odpowiedź, która znajdowała się w tym samym artykule.
Pozwolę sobie obśmiać Twoją tezę, że WSP pogorszył warunki pracy w kopalniach. Polepszył. Czy nie jest lepiej mniej pracować a zarabiać podobnie jak do tej pory? No chyba się z tym zgodzicie? A tak właśnie jest. Przykład? Proszę:

WSP Zmiana II i IV pracuja na tzw zakładkę czyli gdy one docierają na miejsce pracy na maszynach którymi mają się posługiwać jeżdżą jeszcze operatorzy ze zmiany I lub III! Co robi zmiana II lub IV? Gra w karty, pije kawę albo dłubie w nosie. Realnie praca trwa około 4,5 - 5 godzin (zależy od oddziału, dróg dojazdu a co za tym idzie czasu trwania zakładki)

W czystym WSP kopalnia straciła 1/3 czasu na czynności cyklu technologicznego:
w 3-zmianowym fedrowało się czy wierciło 3x5godzin razem 15 godzin. Oczywiście usredniam. Teraz w czystym WSP 2x5 godzin wiercenia + 2x5godzin fedrunku.
Razem: 3zm - 15 godzin WSP-10godzin. Jest różnica?

WSP jest uciążliwe, zgadzam się. Idiotyczne są godziny początku i końca pracy, choc są tacy którzy wola iść na drugą zmianę na 10,30 jak na pierwszą i zrywać się o 5-tej.
Wg mnie najwięcej na tym jednak tracą kopalnie i cały KGHM. Nie tędy droga.


Na koniec jeszcze deser:

Ile trwa praca maszyn które pracuja na każdej zmianie w systemie WSP? (Łk1, TD, SWTL)
No, no liczycie?
Jedna maszyna w czasie doby pracuje wg dokumentów 30 godzin! Jak to możliwe?
W raporcie zmianowym czas pracy operatora i maszyny (oczywiście pracującej bez awarii) to 7,5 godziny. Za tyle jest zapłacone. 7,5 x 4=30.
Weteran
Weteran
Posty: 624
Rejestracja: 05 kwie 2005, 20:05
Kontakt:
Awatar użytkownika
Weteran
Weteran

Post autor: polar21 »

Tacy ze związkowców własnie górnicy. Przypadkiem się dowiedzieli jakie przepisy obowiązują w ruchu zakładu górniczego. Oczywiście fakt, że zmianę sposobu wyliczania narzuciły przepisy wydane znacznie wyżej jak kierownik/nadsztygar/dyrektor czy prezes sprytnie pominieto, bo wydźwięk byłby jakiś mniej "związkowy" .
phi...bo tak juz rola zwiazkow, co nie znaczy ze to jest w porzadku.
Fakt, jest ciepło, miejscami jest gorąco nawet za gorąco, ale... Z doświadczenia wiem, że ci którym jest najbardziej gorąco zawsze znajdą chłodniejsze miejsce na papieroska nie mówiąc o tym, że absolutnie nie przyjdzie im do głowy podwiesić lutnię a w ekstremalnych sytuacjach nawet załączyć wentylatora.
no oki. nie jestem pewniem czy w tej chwil jako osoba z dozoru jestes calkowicie obiektywny. No bo ile godzin sterczysz na tym przodku? Cala zmiane?

Widocznie punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.
Pan Czyczerski z pewnością. Podobnie jak wielu "związkowców" choć nie wszyscy dół kopalni ogląda z reguły na corocznie wydawanych kalendarzach ...

no tu to sie zgodze. Obecnie to tylko troche lepsza banda niz ZZPPM (bo w opozycji, a wiec musi sie pokazac, czyli walczyc o prawa gornikow). Widze ze nie darzysz ich sympatia ale chyba przyznasz,ze to dzieki im zlodzieje z gory nie przyznali sobie jeszcze wiekszych pensji.
Polar21 bądź rzetelny i przytocz jeszcze odpowiedź rzecznika prasowego KGHM. Nie darzę go zbytnim szacunkiem odkąd stwierdził, że miedź wydobywa się na ścianach ale dla rzetelności wypadałoby zamieścić odpowiedź, która znajdowała się w tym samym artykule.
sorry...ale nie wiem oi co ci teraz chodzi. Gdzie w tym linku ktory podalem masz sprostowanie rzecznika, no chyba ze masz jakis ultrafiolet w oczach. A jesliby nawet, to czemu ty jej nie zamiesciles?
Pozwolę sobie obśmiać Twoją tezę, że WSP pogorszył warunki pracy w kopalniach.
Wielokrotnie podkreslalem, ze nie pracuje w KGHM i wychodzi na to ze nie bede, ale interesuje mnie bardzo temat kombinatu, stad moja obecnosc w tym watku. Stad chyba wiadomo ze nie mam takiej wiedzy jak wy, codziennie (lub prawie) zjezdzajacy na dol.
interesujace lub nawet przewrotne jest to ze jak w II pol. lat 70-tych wprowadzono 4-brygadowke w gornictwie, postulat jej zniesienia byl jednym z czynnikow strajkow na pooczatku lat 80-tych. W wolnej Polsce w trakim np KGHM powrtaca sie do tego i jakos nikt na to nie moze nic poradzic.
Polepszył. Czy nie jest lepiej mniej pracować a zarabiać podobnie jak do tej pory? No chyba się z tym zgodzicie? A tak właśnie jest. Przykład? Proszę:

WSP Zmiana II i IV pracuja na tzw zakładkę czyli gdy one docierają na miejsce pracy na maszynach którymi mają się posługiwać jeżdżą jeszcze operatorzy ze zmiany I lub III! Co robi zmiana II lub IV? Gra w karty, pije kawę albo dłubie w nosie. Realnie praca trwa około 4,5 - 5 godzin (zależy od oddziału, dróg dojazdu a co za tym idzie czasu trwania zakładki)
wydawalo mi sie ze przed WSP tez sie tyle pracowalo, bo nie da sie pominac czasu zjazdu, dojazdu na miejsce pracy, odbioru maszyn itd. W WSP chodzi wlasnie o to zeby wyeliminowac ten martwy czas miedzy kolejnymi zmianami (bo teraz gornicy sie zmieniaja przy stanowiskach pracy - tak czy nie?) , czyli z punktu widzenia dyrekcji czas zmarnowany.
W czystym WSP kopalnia straciła 1/3 czasu na czynności cyklu technologicznego:
w 3-zmianowym fedrowało się czy wierciło 3x5godzin razem 15 godzin. Oczywiście usredniam. Teraz w czystym WSP 2x5 godzin wiercenia + 2x5godzin fedrunku.
Razem: 3zm - 15 godzin WSP-10godzin. Jest różnica?

niestety, nie jestem w stanie zobaczyc to w praktyce, a wiec zweryfikowac. Tu musialby sie wypowiedziec jakis gornik (moze tomi?). W teorii to przynajmniej fajnie wygladalo.
WSP jest uciążliwe, zgadzam się. Idiotyczne są godziny początku i końca pracy, choc są tacy którzy wola iść na drugą zmianę na 10,30 jak na pierwszą i zrywać się o 5-tej.
no ale jednak generalnie dzien ma sie z glowy. ja bym wolal byc juz o 14 wolny. do rannego wstawania moze sie przyzwyczaic.
Wg mnie najwięcej na tym jednak tracą kopalnie i cały KGHM. Nie tędy droga.
ciekawa teza. no wiec po co WSP? Chodzilo tylko o wyciagniecie kasy przez pomyslodawcow??
Maniak
Maniak
Posty: 1976
Rejestracja: 11 maja 2005, 22:32
Kontakt:
Maniak
Maniak

Post autor: tomi »

JasioJasio,
Tacy ze związkowców własnie górnicy. Przypadkiem się dowiedzieli jakie przepisy obowiązują w ruchu zakładu górniczego.
problemem jest to że za pomiary temperatury odpowiada dział bhp - podwładni dyrekcji, a oni nie mają żadnego obowiązku informować zw.zaw., a podejrzewam że któryś się po prostu przed kimś wygadali zresztą poczytaj sobie http://www.lubin.pl/?exid=2370
czytaj krzykliwy, efektowny ale mało mający z prawdą wspólnego
punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
Jeszcze w TGR uczono mnie


a nie nauczyli cię że zdrowie i życie jest najważniejsze? to poczytaj motto które jast powieszone na cechowni.i podpisał się pod nim dyrektor
o katastopniach i intensywności chłodzenia. Są to takie parametry, które oprócz temeratur suchej i wilgotnej mają wpływ na ocenę dopuszczalności pracy
wzory można układać jak się chce, przykład: 2 * 2 nie zawsze jest = 4 matematyka wyższa 1 rok studiów (a może nawet technikum), byłeś na tych wykładach czy nie wytrwałeś :P
Z doświadczenia wiem, że ci którym jest najbardziej gorąco zawsze znajdą chłodniejsze miejsce na papieroska
ale to nie jest usprawiedliwienie, a i nie każdy pali, a tak wogóle palenie jest zabronione na dole :o
W czystym WSP kopalnia straciła 1/3 czasu na czynności cyklu technologicznego:
w 3-zmianowym fedrowało się czy wierciło 3x5godzin razem 15 godzin. Oczywiście usredniam. Teraz w czystym WSP 2x5 godzin wiercenia + 2x5godzin fedrunku.
Razem: 3zm - 15 godzin WSP-10godzin. Jest różnica
LZ jako jedyny pracyje w faktycznym sys. IV zm. miało być tak że albo wiercimy i kotwimy albo wybieramy i szykujemy do wiercenia. jeżeli chodzi o prace maszyn to: zjazd od 6.00 do 6.30 i dalej, np o 7.00 przyjeżdża operator na komore robi OT i jedzie na oddział na przodek i jest tam np: o 8.30 i od tej pory powinna być tam maszyna do około 17.00 bo reszta na zjazd z oddziału i wyjazd. to jest około 8.30 dla wiercenia i tyle samo dla fedrunku, nadmienie że jak się wierci a niema fedrunku to idzie to dużo szybciej. tak być powinno, jeśli jest inaczej to znaczy że masz rozpuszczonych operatorów
najwięcej na tym jednak tracą kopalnie i cały KGHM.
tu się zgadzam ale z innego względu, koszty zjadają zyski. :obled:
Jedna maszyna w czasie doby pracuje wg dokumentów 30 godzin! Jak to możliwe?
W raporcie zmianowym czas pracy operatora i maszyny (oczywiście pracującej bez awarii) to 7,5 godziny. Za tyle jest zapłacone. 7,5 x 4=30.
coś dziwnie to policzyłeś operator 7.5h a maszyna np. 4h - łk1 na oddziale elektrycznym na innych może być trochę inaczej

polar21,
no oki. nie jestem pewniem czy w tej chwil jako osoba z dozoru jestes calkowicie obiektywny. No bo ile godzin sterczysz na tym przodku? Cala zmiane?
nie jest. dozór idzie raz na obchód, i w razie draki. reszta czas na papiery, a jest ich sporo :?
Obecnie to tylko troche lepsza banda niz ZZPPM (bo w opozycji, a wiec musi sie pokazac, czyli walczyc o prawa gornikow).
.

jedyni którzy pokazują przekręty.
a' propos jest wyjazd 25 lipca do wa-wy pod sejm w sprawie emerytur górniczych, na węglu jadą wszystkie centrale związkowe (bo sprawa jest oczywista) u nas nie bo to solidarność organizuje, więc kto walczy o te interesy pracownicze?
4-brygadowke w gornictwie, postulat jej zniesienia byl jednym z czynnikow strajkow na pooczatku lat 80-tych. W wolnej Polsce w trakim np KGHM powrtaca sie do tego i jakos nikt na to nie moze nic poradzic.
to był trochę inny system - piątek, świątek i niedziela - tzw. praca ciągła . powraca dzięki temu że ZZPPM się wyłamał, gdyby było jednolite stanowisko zw. zaw. nie mogli by go wprowadzić, a tak jedni się wyłamali i wolnoć tomku
niestety, nie jestem w stanie zobaczyc to w praktyce, a wiec zweryfikowac. Tu musialby sie wypowiedziec jakis gornik (moze tomi?). W teorii to przynajmniej fajnie wygladalo.
napisałem wcześniej jak to powinno wyglądać, ale z tego co wiem to jeszcze tylko Lubin Zachodni się do tego stosuje. u nas to wychodzi może nie idealnie ale jednak :)
ciekawa teza. no wiec po co WSP? Chodzilo tylko o wyciagniecie kasy przez pomyslodawcow??
WSP - idea? piękna, plany? kiepskie, praktyka? wszyscy wrócili do starych systemów pracy zostały tylko IV zmiany, wyniki? kasa poszła do tzw. racjonalizatorów a kghm-owi wzrosły koszty

i tyle
Weteran
Weteran
Posty: 624
Rejestracja: 05 kwie 2005, 20:05
Kontakt:
Awatar użytkownika
Weteran
Weteran

Post autor: polar21 »

Na oficjalnej stronie KGHM pojawiło się oświadczenie prasowe ulubionego rzecznika prasowego JasiaJasia p. Dariusza Wyborskiego o następującej treści:

Prokuratura umorzyła postępowanie prowadzone po zawiadomieniu Walentego Kosmatki

Prokuratura Rejonowa w Lubinie umorzyła postępowanie podjęte po zawiadomieniu złożonym przez Walentego Kosmatkę w sprawie przekroczenia uprawnień i działania na szkodę spółki w latach 200-2001 przez pracowników O/ZG”Rudna”.

Sprawa dotyczy wyjazdów służbowych w tamtym czasie. Zdaniem Walentego Kosmatki, który jako szef kontroli wewnętrznej w Oddziale Zakłady Górnicze „Rudna”, dokonywał sprawdzenia tych wyjazdów, osoby odpowiedzialne za zatwierdzanie delegacji służbowych oraz uczestnicy tych wyjazdów, działali na szkodę Spółki.

Zlecona rekontrola nie potwierdziła wniosków i spostrzeżeń W. Kosmatki. Wobec stwierdzenia licznych nieprawidłowości w przeprowadzanych przez niego, także innych kontrolach, podkreślając ich nieprofesjonalny charakter, zaproponowano W. Kosmatce objęcie innego, tak samo płatnego stanowiska, w O/ZG”Rudna”. Tej propozycji W. Kosmatka nie przyjął. Ostatecznie rozwiązano z nim umowę o pracę.

Od tego czasu Walenty Kosmatka stara się wykreować wizerunek ofiary, jedynego sprawiedliwego, który poległ w walce z wielką korporacją, a także z pozostającymi w spisku policją, prokuraturą, sądami, Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego, premierem i marszałkiem Sejmu Rzeczypospolitej oraz redaktorem naczelnym „Gazety Wyborczej”.

Prokuratura Rejonowa w Lubinie, umarzając kolejne śledztwo dotyczące rzekomego działania na szkodę Spółki, przeprowadziła wnikliwe postępowanie wyjaśniające. Przeanalizowała protokoły kontroli Walentego Kosmatki, protokoły rekontroli, wysłuchała wyjaśnień uczestników kwestionowanych delegacji oraz samego Walentego Kosmatkę.

Prokuratura w postępowaniu osób wymienionych w pokontrolnym protokole Walentego Kosmatki nie dopatrzyła się żadnych znamion działania na szkodę Spółki, a tym bardziej przestępstwa. Uzasadnienie umorzenia śledztwa zajmuje 25 stron maszynopisu. Jestem gotów udostępnić je w całości zainteresowanym dziennikarzom.
hm...nie bardzo rozumien motywów działania prokturatury. Pan W. Kosmatka jasno przedstawił swe dowody popierając się konkretnymi dowodami, które przedstawił na stronie
http://www.eldoradokghm.com.pl/, więc ciekawy jestem jakie było uzasadnienie prokuratury. Może to sprawa dla TV (czyli dla ssylwii lub DeeSa?)

P.S.
Drodzy moderatorzy. Może już czas zmienic nazwę tego wątku na coś w stylu "KGHM - wydarzenia opinie" itd. :) , bo jak widzicie wątek już dawno się rozwinął poza swój temat (staram się podtrzymywac rozmowę ze względu na swe zainteresowania kombinatem :D )

// do uslug :) :kosa:
// na przyszlosc: jest jeden mod i ekipa adminow :P
Maniak
Maniak
Posty: 1976
Rejestracja: 11 maja 2005, 22:32
Kontakt:
Maniak
Maniak

Post autor: tomi »

polar21,
KGHM - wydarzenia opinie" itd.
nie mam nic przeciwko

a wracając do kosmatki to czy nie dziwne że gość który był uznawany za fachowca przez lata pracy, nagle okazuje się gamoniem? inne jego kontrole były wysoko oceniane (nawet jakieś nagrody dostawał) ta jedna nie hmmm. A prokuratura w Lubinie kolejny raz ujmuje się za KGHM-em ciekawe.
CARPE DIEM ET MEMENTO MORI
odpowiedz

Informacje

  0 użytkowników  »  1 gość

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM