Ostatnie, czego chce teraz opozycja, to rządzić. Celem jest rozbić zjednoczoną prawicę. I czekać jak sępy na padlinę

Mamy festiwal głupich i głupszych komentarzy na temat politycznej sytuacji w Polsce w kontekście wyborów prezydenckich. Do zwykłej głupawki polegającej na wymyślaniu kosmicznych scenariuszy na podstawie podpuch, sterowanych przecieków bądź na niczym doszły jeszcze bardziej kosmiczne, wynikające z izolacji komentatorów. Ta izolacja najwyraźniej upośledza zdolności intelektualne (oczywiście tylko tam, gdzie one w ogóle istniały). Do klasycznej głupawki dołącza się równie klasyczna (żeby nie powiedzieć genetyczna) niezdolność do „czytania” polityki, do jej analizowania.
Wszelkie pozory i bzdury są z przejęciem podchwytywane i eksploatowane. W sumie składa się to na obraz kompletnie zmanipulowany albo zmitologizowany, albo prosty jak konstrukcja kija od szczotki. Dla każdego jako tako rozgarniętego powinno być czytelne, że opozycja zgodziłaby się na każdy stan nadzwyczajny, a nawet stan wojenny, byle przełożyć wybory. I byłaby przeciwna wszystkim tym środkom (tak jak była do niedawna), gdyby tylko odpowiedni motyl w odpowiednim miejscu pomachał skrzydłami. W tym względzie opozycja jest równie prosta w obsłudze jak wspomniany kij od szczotki.
Przełożenie wyborów to nie tylko zaradzenie kompletnemu opozycyjnemu bezhołowiu, niemocy i frustracji, ale przede wszystkim zyskanie czasu. Na cokolwiek, bo opozycja i tak nie wie, co się wydarzy, ani co powinna zrobić. Jak tego nie wie, to stosuje metodę Scarlett O’Hary: „Pomyślę o tym jutro”. Domagając się przełożenia wyborów opozycja może też odgrywać tanią operetkę troski o zdrowie i życie Polaków. Operetkę, bo to instrumentalne, nawet jeśli poszczególni politycy szczerze się tym przejmują. Dziś dla opozycji najważniejszy jest czas i przekonanie, że jakieś rozwiązanie znajdzie się samo z siebie bądź ktoś coś wymyśli poza Polską, co jednak także nas obejmie.
Opowieści opozycji o tym, jak to PiS (zjednoczona prawica) kurczowo i za wszelką cenę trzyma się władzy to piramidalna bzdura, bo rządzenie w najgorszym po 1989 r. okresie dla państwa i społeczeństwa to najtrudniejsze zadanie z możliwych. Gdy więc politycy PO przebąkują o stworzeniu rządu np. z Jarosławem Gowinem (wcześniej razem z Porozumieniem wyciągniętym z obozu zjednoczonej prawicy), to opowiadają bajki. Ostatnie, czego by chciała obecnie opozycja, to rządzić. Przecież przy swoim wszechobecnym dziadostwie rządzenie w najtrudniejszym czasie opozycję by zmieliło na miazgę. Oni rękami i nogami będą się od rządzenia odpychać, a nie do tego dążyć.
Jest oczywiste, że poza zyskaniem czasu nadrzędnym celem opozycji jest skłócenie obozu władzy. Także przy pomocy głupkowatych miraży współrządzenia z Porozumieniem. W sensie politycznym wszystko, co robi opozycja, to osłabienie zjednoczonej prawicy wszelkimi metodami i liczenie na to, że walka z epidemią będzie tak trudna, a jej skutki tak dotkliwe, że choćby opozycja była jeszcze bardziej nieudolna niż obecnie, to i tak władza wpadnie jej w ręce. Realnie za żadne skarby nie zdecyduje się więc obecnie starać o władzę. Będzie czekać - jak sępy na swoją część padliny. Dlatego dziś utrzymałby się nawet rząd mniejszościowy. Pytanie, jak byłby skuteczny w czasie, gdy trzeba podejmować bezprecedensowe decyzje i nieść tak wielki ciężar odpowiedzialności w najtrudniejszym czasie po 1989 r.
Wszystko jedno, z kim i jak, opozycji chodzi tylko o to, żeby 10 maja 2020 r. nie było wyborów. A im bardziej karkołomne będą koncepcje, jak to zrobić, także w wydaniu części zjednoczonej prawicy, tym lepiej. W ogóle dla opozycji najlepiej byłoby, gdyby sama zjednoczona prawica to jakoś załatwiła, wikłając się przy tym we wszelkie możliwe konflikty oraz we wszelkie możliwe konsekwencje prawne i ustrojowe. Opozycja będzie tylko obserwować i młotkować. Czyli rządzący znaleźliby się w sytuacji kapitalistów, o których niejaki Lenin miał mówić, że sprzedadzą komunistom sznurek, na którym ci ich powieszą. Taka to jest gra. Wszystko inne to bzdury.
Na koniec warto przywołać balladę Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego „o trzęsących się portkach”. Ona pochodzi z 1953 r., gdy poeta popełniał również tak wstydliwe „dzieła” jak „Umarł Stalin”. Ale załóżmy, iż nawet żyjąc pod presją trzeciego zawału (który faktycznie w grudniu tego troku go zabił) i potrzebując opieki ówczesnego państwa zachowywał jednak w sobie to, co sprawiło, że reprezentował wolne polskie państwo jako attaché kulturalny RP w Berlinie (1931-1933). W treści ballady nie ma prostych odniesień do komuny, a jest mowa o „domu melancho i bardzo cykoryjnym”, więc przyjmijmy, że morał jest uniwersalny:
Gdy wieje wiatr historii, / ludziom jak pięknym ptakom/ rosną skrzydła, natomiast/ trzęsą się portki pętakom.
źródło: https://wpolityce.pl/polityka/494266-os ... to-rzadzic

Fatalne prognozy PKB, recesja coraz bliżej. Co to oznacza dla Kowalskiego?
Coraz więcej ekonomistów prognozuje, że w tym roku polska gospodarka zamiast się rozwijać, po raz pierwszy od prawie 30 lat się skurczy. Co to właściwie oznacza? Wyjaśniamy, jak spadek PKB odbija się na życiu zwykłego Polaka.
Prognoz, które tak wyraźnie zakładają recesję w Polsce, było zresztą więcej. Wcześniej w podobnym tonie wypowiedziały się Credit Agricole, ING, Citi Handlowy czy Morgan Stanley.
Tylko co ta recesja oznacza? Wielu Polaków wciąż nie do końca ma świadomość, w jaki sposób spadek PKB (w przeciwieństwie do bezrobocia czy inflacji) przekłada się na ich codzienne życie.
Więcej: https://www.money.pl/gospodarka/fatalne ... 6113a.html

Co z wyjazdami na święta? Czy będzie więcej kontroli w sklepach? Nowe restrykcje? Szef KPRM i minister zdrowia odpowiadają

Czy będzie więcej kontroli w sklepach i marketach, pod kątem liczby osób w środku i przed placówkami?
Tak, tych kontroli w punktach jak i przestrzeni publicznej będzie więcej. Musimy zrobić w tych kluczowych dniach wszystko, żeby było jak najmniej zarażeń. Polakom należy się pochwała za samodyscyplinę, ale zdarza się, że regulacje są łamane. Dlatego będą kontrole
– odpowiedział minister Michał Dworczyk.
Czy rząd rozważa zmianę regulacji dotyczących liczby klientów mogących przebywać w danej chwili w sklepie, np. w stronę uzależnienia limitu klientów od powierzchni sklepu? Widzimy już, że niektóre sklepy monitują dodatkowe kasy mobilnie, by sztucznie zwiększyć limity kilentów.
Analizujemy sytuację. Obostrzenia są nie dlatego, że chcemy coś zakazywać, tylko chcemy chronić życie ludzi. Analizujemy aktywność Polaków, jak działają regulacje. Z każdym tygodniem będziemy dostosowywali treść regulacji do sytuacji bieżącej. Zbliżają się święta i będziemy musieli zareagować na tę sytuację
– mówił minister zdrowia.
Czy obecnie obserwujemy zapowiadany szczyt zachorowań, czy ognisk choroby nadal przybywa? Jak wpłynie to na ewentualne przedłużenie wprowadzonych ograniczeń?
Więcej: https://wpolityce.pl/polityka/494383-wa ... dpowiadaja

Zadłużenie Polski przez dwa pierwsze miesiące 2020 roku wzrosło bardziej niż przez cały 2019 rok!

Na koniec ubiegłego roku zadłużenie Skarbu Państwa osiągnęło pułap 973,33 mld zł. To oznacza, że w ciągu całego 2019 roku wzrosło o 19,07 mld zł.
A jak wygląda sytuacja na początku 2020 roku? Okazuje się, że w ciągu jego dwóch pierwszych miesięcy, zadłużenie Skarbu Państwa powiększyło się do poziomu ok. 997,4 mld zł. To oznacza, że tylko przez styczeń i luty urosło o ponad 24 mld zł (czyli o 5 mld zł więcej niż przez cały ubiegły rok).
W samym tylko styczniu dług Skarbu Państwa powiększył się o 14,26 mld zł. W lutym doszło kolejne 9,8 mld zł.
Powyższe dane niestety potwierdziło Ministerstwo Finansów w opublikowanym na stronie Gov.pl komunikacie.
Szybki wzrost zadłużenia, jaki zanotowano na początku tego roku, nie może zwiastować niczego dobrego. Szczególnie, że od początku kwietnia obowiązuje tzw. tarcza antykryzysowa, której koszty mają potężnie nadwyrężyć budżet kraju i przyczynić się do powstania dużego deficytu w kasie państwa. Jedyna droga, aby go zasypać będzie prowadziła przez zaciąganie nowych pożyczek. W konsekwencji nominalny (ale pewnie i procentowy) wzrost zadłużenia w 2020 roku może przebić dotychczasowe niechlubne rekordy.
Więcej: https://niewygodne.info.pl/artykul9/Zad ... w-2019.htm

Metoda „na parawan”. Kolejne ofiary oszustw wśród mieszkańców

Mimo zagrożenia epidemicznego, ciągle są wpuszczani do mieszkań. Sprawcy wykorzystują ich nieuwagę, kradną pozostawione bez nadzoru pieniądze i kosztowności. Wrocławscy policjanci po raz kolejny przypominają, aby zawsze weryfikować, kogo wpuszczamy do naszego domu, a w dobie obecnej sytuacji w kraju i na świecie, ograniczyć kontakty do niezbędnego minimum.
Czy kiedykolwiek zaprosilibyśmy do naszego mieszkania całkowicie nieznaną osobę, która po prostu zapuka do naszych drzwi i powie, że chce wejść do środka? Pewnie każdy z nas pomyśli „Oczywiście, że nie!”. Ale czy aby na pewno? Co jeśli dana osoba przedstawi się jako pracownik gazowni, który w celach bezpieczeństwa sprawdza szczelność instalacji w całym budynku? Powie, że był już u sąsiadów, ponieważ dostał zlecenie ze spółdzielni w związku z podejrzeniem wycieku. Wtedy, podświadomie chcąc zapewnić bezpieczeństwo sobie, a także pozostałym członkom rodziny, serdecznie zaprosimy gazownika do środka i wskażemy, gdzie jest kuchnia, gdzie są charakterystyczne żółte rury. Kiedy sprawdzenie się skończy, a kontroler obejrzy całe mieszkanie i wyjdzie mówiąc, że wszystko jest w najlepszym porządku, wtedy oddychamy z ulgą i życząc miłego dnia dziękujemy za zapewnienie bezpieczeństwa.
Niestety parę minut później, przygotowując się np. do wyjścia na zakupy, sięgamy po torbę z portfelem, którego nie ma. Zaglądamy pod stolik, sprawdzamy szafki w kuchni i komodę w salonie. Nigdzie nie widać portfela. Jakby tego było mało, zniknął też telefon komórkowy oraz klucze do mieszkania. Ale przecież te rzeczy nie mogły same zniknąć!
I wtedy pomału dochodzi do nas świadomość, że prawdopodobnie padliśmy ofiarą kradzieży. Ale kiedy? Przecież dzień wcześniej wszystko było na swoim miejscu. Dopiero wówczas zaczynamy przypominać sobie sympatycznego pana gazownika, który w pewnej chwili prosił, abyśmy sprawdzili, czy w kuchni nie pachnie gazem, a on wtedy skontroluje rury w przedpokoju. A przecież kilkanaście sekund wystarczy, żeby zabrać pozostawione na widoku wartościowe przedmioty. I właśnie ten moment wykorzystał złodziej, który, jak się później okaże, jedynie podawał się za pracownika gazowni rzekomo zatrudnionego przez administrację spółdzielni.
Czy powyższa sytuacja mogła wydarzyć się naprawdę? Niestety tak. Złodzieje przybierają różne legendy, aby wzbudzić zaufanie swoich ofiar. A ofiary, najczęściej w dobrej wierze, ufają im i same zapraszają ich do swoich mieszkań. Kilka dni temu w różnych częściach miasta kilkoro Wrocławian zostało okradzionych przez oszustów podających się za pracowników spółdzielni, listonoszy czy wodociągowców.
Podobna sytuacja, jak opisana wyżej spotkała mieszkańca Krzyków. Do jego mieszkania zapukał mężczyzna, podający się za pracownika spółdzielni mieszkaniowej, dokonującego wymiany zaworów na grzejnikach. Wprowadzając w błąd, zażądał 300 złotych, a następnie wykorzystując nieuwagę pokrzywdzonego, skradł portfel z zawartością dowodu osobistego, prawa jazdy, leg. ZUS i 600 złotych.
Kolejna bardzo podobna sytuacja, wydarzyła się również na wrocławskich Krzykach, gdzie mężczyzna podający się za pracownika spółdzielni mieszkaniowej, wszedł do mieszkania, pod pretekstem wymiany dyszy w centralnym ogrzewaniu i wykorzystując nieuwagę mieszkańca, skradł 3500 złotych wraz z czapką. Straty oszacowano na 3650 złotych.
Natomiast 86-letnia mieszkanka wrocławskiego Grabiszynka, została okradziona przez nieznanego jej mężczyznę, który wszedł do jej mieszkania, podając się za hydraulika, sprawdzającego kanalizację. Wykorzystując jej nieuwagę, skradł 2400 złotych.
Funkcjonariusze prowadzą działania ukierunkowane na zatrzymanie tych osób oraz cały czas przypominają, aby nigdy nie ufać nieznajomym, którzy pukają do naszych drzwi. Jeżeli ktoś przedstawia, się jako pracownik wodociągów, Zakładu Ubezpieczeń Społecznych czy pobliskiej elektrowni, powinniśmy zastosować zasadę ograniczonego zaufania. Dana osoba powinna wylegitymować się odpowiednim dokumentem poświadczającym zarówno jej tożsamość jak i sprawowaną funkcję. Nie powinna mieć też żadnych pretensji, jeśli będziemy chcieli skontaktować się z organem, który ta osoba reprezentuje, aby sprawdzić jej tożsamość. Jeśli osoba zaczyna wówczas zachowywać się nerwowo, sugerować że sprawdzanie nie ma sensu albo wręcz próbuje się oddalić, wtedy jak najszybciej powinniśmy zadzwonić na numer alarmowy i przekazać operatorowi informację o sytuacji, do której przed chwilą doszło.
Aby nie stać się ofiarą oszustwa, pamiętaj o przestrzeganiu kilku zasad. Przede wszystkim zawsze przed otwarciem drzwi należy:
- spojrzeć przez wizjer lub okno - kto do nas przyszedł,
- jeśli nie znamy odwiedzającego - spytać o cel jego wizyty oraz poprosić o pokazanie dowodu tożsamości lub legitymacji służbowej, identyfikatora. Uczciwej osoby nie zrazi takie postępowanie powodowane ostrożnością,
- w razie wątpliwości należy umówić się na inny termin, sprawdzając uprzednio w administracji osiedla lub innej odpowiedniej instytucji wiarygodność osoby pukającej do drzwi (jeśli osoba podaje się za przedstawiciela administracji lub innej odpowiedniej instytucji).
Policjanci po raz kolejny przypominają, aby w dobie obecnej sytuacji w kraju i na świecie, ograniczyć kontakty z innymi osobami do niezbędnego minimum.
źródło: http://elubin.pl/wiadomosci,20840.html

Ratownik z Wrocławia: Wytrzymamy jeszcze góra 4 tygodnie

- Myślę, że w ciągu trzech, czterech tygodni ten system stanie się niewydolny – pracownik jednej z wrocławskich podstacji pogotowia ratunkowego opowiada portalowi GazetaWroclawska.pl, jak wieloletnie zaniedbania w służbie zdrowia wpływają na codzienną pracę załóg karetek w stanie epidemii.
Ratownicy jednej z karetek obsługujących wezwania związane z koronawirusem otrzymali osiem maseczek. To maseczki bez jakichkolwiek atestów, szyte chałupniczo przez chcących pomóc ludzi. Miały im wszystkim wystarczyć na pięć zmian.
Według zaleceń niemieckiego Instytutu Roberta Kocha, odpowiednika naszego sanepidu, maski powinny spełniać normę FFP2, a tam, gdzie może dochodzić do rozpylenia w powietrzu śliny przez chorego pacjenta - FFP3.
- Sam producent określa, że maski FFP3 powinny być używane maksymalnie do 6 godzin. A my, jeżeli w ogóle je dostajemy, to jedną na cały dyżur. Ostatnio była jedna na cały zespół na całą noc, a członków zespołu jest minimum dwóch – opowiada wrocławski ratownik medyczny.
Z poczucia odpowiedzialności, ze świadomości, że ich praca jest też misją, a także pasją, wielu ratowników korzysta ze swojego prywatnego sprzętu. Dzięki temu kierownicy mogą nieco zaoszczędzić dając przydział sprzętu tym, którzy swojego prywatnego nie mają. - Ja mam prywatną maskę, ale w niej są filtry, które muszę wyrzucić po kontakcie z pacjentem z potwierdzonym koronawirusem. I żeby miało sens jej używanie później, muszę kupić sobie kolejne – tłumaczy ratownik. - Były rozmowy, żeby zamiast tych masek kupować filtry, ale one spełzły na niczym. Stanęło na tym: chcecie mieć lepszą ochronę osobistą, to musicie sobie kupić. Niestety, w ten sposób to działa – przekonuje wrocławski ratownik medyczny.
Więcej: https://gazetawroclawska.pl/ratownik-z- ... 1-14897711

Komentarze:
Blablabla
Też mi wielkie halo. Sprawdźcie ile zarabia prezes Grupy Azoty, to się dopiero zdziwicie.
-----------------------------
odbiorca
Jak to zarobił, Naród zapłacił w rachunkach: przesyły, opłaty handlowe, abonament, zużycie prądu 30 kw, a rachunek 120zł, jak dalej tak będzie to za rok weżmie 5 ml pensji !!!!!!! skandal
--------------------------------
okradany narod
Takie "zarobki" to demoralizacja nie tylko tych panow, ale i calego spoleczenstwa. To nawet nie jest dziki kapitalizm, bo na cos takiego nie ma slow. Mam nadzieje, ze Polacy w koncu zrobia w kraju rewolucje. KRWAWA. Bo inaczej nic sie nie zmieni.
============================
Jak wynika z raportu rocznego za 2019 rok, czteroosobowy zarząd w Tauron Polska Energia zarobił w sumie astronomiczną kwotę 4 mln 557 tysięcy złotych. Najwięcej otrzymał prezes Filip Grzegorczyk 1,2 mln zł. Ale niewiele mniej otrzymali pozostali członkowie zarządu. Jarosław Broda i Marek Wadowski zarobili po 1 mln 184 tys. złotych. A Kamil Kamiński 984 tys. zł.
Do 20 listopada ubiegłego roku w spółce obowiązywały zasady wynagradzania zarządu przyjęte w 2016 roku. Zgodnie z ich zapisami wynagrodzenie podstawowe członków zarządu, zależało od wielkości spółki. W przypadku spółek z kategorii "duże plus", do której należą grupy energetyczne (co najmniej 1251 osób, obrót roczny netto wyższy niż 250 mln euro) widełki ustalono na poziomie 7-15-krotności przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw.
Wynagrodzenie było podzielone na część stałą i zmienną. W myśl zapisów ustawy "część zmienna wynagrodzenia w spółce nie mogła przekroczyć 50 proc., a w największych spółkach 100 proc. wynagrodzenia podstawowego członka organu zarządzającego w poprzednim roku obrotowym". Ponadto zależała ona od osiągniętych celów inwestycyjnych spółki. Od 21 listopada 2019 roku Tauron przyjął nowe zasady wynagradzania zarządu, a w styczniu br. je uszczegółowił.
Na początku oszczędności, później wzrost płacy
W 2017 roku spółka osiągnęła zysk 1,38 miliarda złotych. Z kolei wynagrodzenie Grzegorczyka wyniosło 817 tysięcy złotych. Co mówił wówczas prezes Tauronu? Chwalił oszczędności. - Powodzenie planu stabilizacji finansów spółki wymaga dobrego przykładu po stronie managementu, dlatego też oszczędności obejmują w pierwszej kolejności zarządzających spółkami grupy – mówił Filip Grzegorczyk. Koncern obliczył, że grupa zaoszczędzi 1,3 mln zł na wynagrodzeniach zarządu w skali roku.
Rok później Grzegorczyk zarobił 1,2 mln zł. Choć wyniki finansowe za 2018 r. były gorsze aniżeli rok wcześniej. W ujęciu skonsolidowanym w 2018 r. zysk operacyjny wyniósł 790,7 mln zł.
Z kolei w ub. roku, o czym wspominaliśmy na początku, zarobił 1 mln 203 tys. zł. Tymczasem spółka zanotowała 11,7 mln zł straty, wobec 207 mln zł zysku. Na ubiegłoroczną stratę wpływ miały głównie odpisy z tytułu utraty wartości aktywów.
Równocześnie spółka mogła się pochwalić większymi przychodami ze sprzedaży - 19,56 mld zł (18,1 mld zł rok wcześniej). Ale co warto podkreślić, wyższe przychody osiągnięto głównie za sprawą wzrostu hurtowych cen energii elektrycznej.
Więcej: https://wiadomosci.wp.pl/rekordowa-pens ... 168376961a
Blablabla
Też mi wielkie halo. Sprawdźcie ile zarabia prezes Grupy Azoty, to się dopiero zdziwicie.
-----------------------------
odbiorca
Jak to zarobił, Naród zapłacił w rachunkach: przesyły, opłaty handlowe, abonament, zużycie prądu 30 kw, a rachunek 120zł, jak dalej tak będzie to za rok weżmie 5 ml pensji !!!!!!! skandal
--------------------------------
okradany narod
Takie "zarobki" to demoralizacja nie tylko tych panow, ale i calego spoleczenstwa. To nawet nie jest dziki kapitalizm, bo na cos takiego nie ma slow. Mam nadzieje, ze Polacy w koncu zrobia w kraju rewolucje. KRWAWA. Bo inaczej nic sie nie zmieni.
============================
Rekordowa pensja prezesa państwowej spółki. Ponad milion złotych na koncie
Filip Grzegorczyk, prezes państwowego giganta energetycznego - spółki Tauron Polska Energia zarobił w ubiegłym roku 1 mln 203 tysiące złotych. Najwięcej od kiedy Grzegorczyk objął posadę prezesa. Według raportu rocznego za 2019 r., grupa Tauron zanotowała 11,7 mln zł straty netto wobec 207 mln zł zysku rok wcześniej. 
Do 20 listopada ubiegłego roku w spółce obowiązywały zasady wynagradzania zarządu przyjęte w 2016 roku. Zgodnie z ich zapisami wynagrodzenie podstawowe członków zarządu, zależało od wielkości spółki. W przypadku spółek z kategorii "duże plus", do której należą grupy energetyczne (co najmniej 1251 osób, obrót roczny netto wyższy niż 250 mln euro) widełki ustalono na poziomie 7-15-krotności przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw.
Wynagrodzenie było podzielone na część stałą i zmienną. W myśl zapisów ustawy "część zmienna wynagrodzenia w spółce nie mogła przekroczyć 50 proc., a w największych spółkach 100 proc. wynagrodzenia podstawowego członka organu zarządzającego w poprzednim roku obrotowym". Ponadto zależała ona od osiągniętych celów inwestycyjnych spółki. Od 21 listopada 2019 roku Tauron przyjął nowe zasady wynagradzania zarządu, a w styczniu br. je uszczegółowił.
Na początku oszczędności, później wzrost płacy
W 2017 roku spółka osiągnęła zysk 1,38 miliarda złotych. Z kolei wynagrodzenie Grzegorczyka wyniosło 817 tysięcy złotych. Co mówił wówczas prezes Tauronu? Chwalił oszczędności. - Powodzenie planu stabilizacji finansów spółki wymaga dobrego przykładu po stronie managementu, dlatego też oszczędności obejmują w pierwszej kolejności zarządzających spółkami grupy – mówił Filip Grzegorczyk. Koncern obliczył, że grupa zaoszczędzi 1,3 mln zł na wynagrodzeniach zarządu w skali roku.
Rok później Grzegorczyk zarobił 1,2 mln zł. Choć wyniki finansowe za 2018 r. były gorsze aniżeli rok wcześniej. W ujęciu skonsolidowanym w 2018 r. zysk operacyjny wyniósł 790,7 mln zł.
Z kolei w ub. roku, o czym wspominaliśmy na początku, zarobił 1 mln 203 tys. zł. Tymczasem spółka zanotowała 11,7 mln zł straty, wobec 207 mln zł zysku. Na ubiegłoroczną stratę wpływ miały głównie odpisy z tytułu utraty wartości aktywów.
Równocześnie spółka mogła się pochwalić większymi przychodami ze sprzedaży - 19,56 mld zł (18,1 mld zł rok wcześniej). Ale co warto podkreślić, wyższe przychody osiągnięto głównie za sprawą wzrostu hurtowych cen energii elektrycznej.
Więcej: https://wiadomosci.wp.pl/rekordowa-pens ... 168376961a

Komentarze:
~Bartek-
Juz daaaawno temu ktos mi powiedzial: kichaj zawsze w podloge - bakterie i wirusy i cala reszta i tak w koncu 'skoncza' na ziemi/podlodze wiec to nie jest problem. Jednak kichajac, kaszlac przed siebie rozpylasz a robiac to samo ale w ziemie/podloze ogranicza sie rozpylanie (mniej osob jest bezposrednio zagrozonych) ale nie roznoszenie...
===========================
Badania potwierdzają zasadność zaleceń, "by unikać większych skupisk ludzkich w zamkniętych pomieszczeniach publicznych", takich jak sklepy czy środki transportu publicznego - podkreślono w opublikowanym w poniedziałek raporcie z badań prowadzonych przez Uniwersytet Aalto w Espoo, Uniwersytet w Helsinkach, państwowe Technologiczne Centrum Badawcze VTT oraz Instytut Meteorologiczny (Ilmatieteen laitos).
Jak wyjaśniono w komunikacie, naukowcy badali, w jaki sposób mikroskopijne cząsteczki, unoszące się w powietrzu, które wydostają z dróg oddechowych w trakcie kaszlu, kichania lub mówienia, rozprzestrzeniają się dzięki strumieniowi powietrza. Badacze doszli do tego samego wstępnego wniosku - w sytuacji bazowej chmura aerozolu rozchodzi się w najbliższym otoczeniu także poza najbliższy obszar wokół osoby kaszlącej. Z drugiej strony chmura jednocześnie rozrzedza się, ale mijają "nawet minuty", zanim do tego dojdzie.
"Jeśli kaszlący nosiciel koronawirusa odejdzie z jednego miejsca, a w pobliżu pojawi się inna, to unoszące się w powietrzu cząsteczki aerozolu, zawierające wirusa, mogą przedostać się do dróg oddechowych tej osoby" - uważa adiunkt na uniwersytecie Aalto Ville Vuorinen, cytowany w komunikacie.
Jussi Sane, główny ekspert Fińskiego Instytutu Zdrowia i Sektora Opieki Społecznej (THL), jednostki odpowiedzialnej za monitorowanie w Finlandii rozwoju epidemii, podkreślił, że wstępne wyniki badań prowadzonych przez cztery ośrodki podkreślają zasadność wydanych zaleceń. THL jeszcze przed wprowadzeniem w połowie marca stanu wyjątkowego w kraju w związku z epidemią zalecił "pozostawanie w domu osobom chorym oraz zachowanie fizycznego dystansu".
Niezależne modele czterech ośrodków
"Według naszych wytycznych należy kaszleć w rękaw lub chusteczkę oraz zadbać o mycie rąk" - dodał Sane.
Naukowcy z czterech głównych fińskich ośrodków i instytutów niezależnie opracowali swoje modele, przy założeniu tej samej sytuacji wyjściowej - kaszlącego człowieka przemieszczającego się pomiędzy półkami sklepu spożywczego oraz typowej dla takiego pomieszczenia wentylacji.
W projekcie udział wzięło ok. 30 badaczy z różnych dziedzin, specjalizujących się m.in. w fizyce przepływu, fizyce aerozoli, wentylacji, wirusologii czy kontaktach społecznych. Do opracowania modelu wykorzystano superkomputer o wysokiej mocy obliczeniowej, dzięki któremu pierwsze wyniki uzyskano w ciągu tygodnia - podsumowano w opisie badania.
źródło: https://fakty.interia.pl/raporty/raport ... ce=special
~Bartek-
Juz daaaawno temu ktos mi powiedzial: kichaj zawsze w podloge - bakterie i wirusy i cala reszta i tak w koncu 'skoncza' na ziemi/podlodze wiec to nie jest problem. Jednak kichajac, kaszlac przed siebie rozpylasz a robiac to samo ale w ziemie/podloze ogranicza sie rozpylanie (mniej osob jest bezposrednio zagrozonych) ale nie roznoszenie...
===========================
Badanie: Koronawirus unosi się w powietrzu dłużej, niż zakładano
Koronawirus utrzymuje się w powietrzu dłużej niż sądzono, nawet przez minuty - wynika z badań czterech fińskich ośrodków badawczych, które w swoich pracach wykorzystały superkomputer i typową sytuację w sklepie spożywczym.
Jak wyjaśniono w komunikacie, naukowcy badali, w jaki sposób mikroskopijne cząsteczki, unoszące się w powietrzu, które wydostają z dróg oddechowych w trakcie kaszlu, kichania lub mówienia, rozprzestrzeniają się dzięki strumieniowi powietrza. Badacze doszli do tego samego wstępnego wniosku - w sytuacji bazowej chmura aerozolu rozchodzi się w najbliższym otoczeniu także poza najbliższy obszar wokół osoby kaszlącej. Z drugiej strony chmura jednocześnie rozrzedza się, ale mijają "nawet minuty", zanim do tego dojdzie.
"Jeśli kaszlący nosiciel koronawirusa odejdzie z jednego miejsca, a w pobliżu pojawi się inna, to unoszące się w powietrzu cząsteczki aerozolu, zawierające wirusa, mogą przedostać się do dróg oddechowych tej osoby" - uważa adiunkt na uniwersytecie Aalto Ville Vuorinen, cytowany w komunikacie.
Jussi Sane, główny ekspert Fińskiego Instytutu Zdrowia i Sektora Opieki Społecznej (THL), jednostki odpowiedzialnej za monitorowanie w Finlandii rozwoju epidemii, podkreślił, że wstępne wyniki badań prowadzonych przez cztery ośrodki podkreślają zasadność wydanych zaleceń. THL jeszcze przed wprowadzeniem w połowie marca stanu wyjątkowego w kraju w związku z epidemią zalecił "pozostawanie w domu osobom chorym oraz zachowanie fizycznego dystansu".
Niezależne modele czterech ośrodków
"Według naszych wytycznych należy kaszleć w rękaw lub chusteczkę oraz zadbać o mycie rąk" - dodał Sane.
Naukowcy z czterech głównych fińskich ośrodków i instytutów niezależnie opracowali swoje modele, przy założeniu tej samej sytuacji wyjściowej - kaszlącego człowieka przemieszczającego się pomiędzy półkami sklepu spożywczego oraz typowej dla takiego pomieszczenia wentylacji.
W projekcie udział wzięło ok. 30 badaczy z różnych dziedzin, specjalizujących się m.in. w fizyce przepływu, fizyce aerozoli, wentylacji, wirusologii czy kontaktach społecznych. Do opracowania modelu wykorzystano superkomputer o wysokiej mocy obliczeniowej, dzięki któremu pierwsze wyniki uzyskano w ciągu tygodnia - podsumowano w opisie badania.
źródło: https://fakty.interia.pl/raporty/raport ... ce=special

Komentarze:
Meritum
Gdzie można kupić rękawiczki?
--------------------------------
wrogie media
Jeszcze nie ukończyłem kursu jak oddychać prawidłowo. W mediach wrogich takie porady już czytałem.Poziom poniżej przedszkola.
------------------------------------
Waldemar
Te chińskie rękawiczki aby tworzyły barierę ochronna ,,to trzeba by było ich nałożyć z3-4 pary ..
============================
źródło + video : https://wideo.wp.pl/blad-przez-ktory-re ... 585812097v
Meritum
Gdzie można kupić rękawiczki?
--------------------------------
wrogie media
Jeszcze nie ukończyłem kursu jak oddychać prawidłowo. W mediach wrogich takie porady już czytałem.Poziom poniżej przedszkola.
------------------------------------
Waldemar
Te chińskie rękawiczki aby tworzyły barierę ochronna ,,to trzeba by było ich nałożyć z3-4 pary ..
============================
Błąd, przez który rękawiczki są nieskuteczne. Pokazujemy, jak go uniknąć
W celu ograniczenia rozprzestrzeniania się koronawirusa specjaliści zalecają noszenie rękawiczek ochronnych. Niestety niektórzy z nas używają ich źle. Wraz z ratownikiem medycznym pokazujemy, jak prawidłowo z nich korzystać i właściwie je ściągać.źródło + video : https://wideo.wp.pl/blad-przez-ktory-re ... 585812097v

Koronawirus. Jak oswoić lęk? Strach w czasie epidemii
Sporo doniesień o koronawirusie, zwiększająca się liczba chorych i izolacja sprawiają, że coraz więcej osób odczuwa strach. Obawiamy się nie tylko choroby, ale również tego, jak będzie wyglądała nasza przyszłość i jak poradzimy sobie ze zmieniającą się rzeczywistością. O tym, jak zadbać o siebie rozmawiamy z psychoterapeutą Piotrem Sawiczem.1. Koronawirus – odczuwanie lęku
Choć zdrowie psychiczne nie wydaje się teraz priorytetem, dla wielu bycie w ciągłym czuwaniu może okazać się trudne. Zbyt trudne, by poradzić sobie z tym samemu. Lęk, zagubienie i napływ informacji mogą powodować dyskomfort. Jak sobie z tym radzić?
Psychoterapeuta Piotr Sawicz w rozmowie z WP abcZdrowie odpowiada na najważniejsze pytania.
Więcej + video: https://portal.abczdrowie.pl/koronawiru ... e-epidemii

Komentarze:
~pomysłowy-
z biustonosza można zrobić 2 szczelne maseczki
----------------------------------
~dobromir-
A na stringach można się powiesić
==========================
W Polsce szczyt zakażeń wirusem SARS-CoV-2, sięgający dziewięciu tysięcy przypadków, prawdopodobnie przesunie się o kilka dni, w okolice 25 kwietnia. Może być on łagodniejszy, niż wcześniej zapowiadano - wynika z najnowszej prognozy przygotowanej przez spółkę ExMetrix.
To druga reestymacja prognozy przy użyciu sztucznej inteligencji, którą po raz pierwszy przedstawiono 28 marca br. W informacji przesłanej Polskiej Agencji Prasowej spółka ExMetrix, zajmująca się prognozowaniem gospodarczym i społecznym, potwierdziła wcześniejsze przewidywania, z niewielką tylko korektą.
Maksimum epidemii przesunęło się o kilka dni
Po wprowadzeniu nowych danych nadal przewiduje się, że szczyt zakażeń sięgnie w naszym kraju około dziewięciu tys. potwierdzonych testami przypadków, natomiast maksimum epidemii przesunęło się o kilka dni - z 20 kwietnia w okolice 25 kwietnia br.
"Najnowsza aktualizacja modelu prognostycznego ExMetrix dla rozwoju COVID-19 wskazuje na minimalnie łagodniejszy wzrost liczby wykrywanych zakażeń. Związane jest to z aktualizacją modelu o dokładniejszą prognozę temperatury (pogoda będzie nieco lepsza, niż wcześniej zakładano) oraz utrzymującą się na dość wysokim poziomie liczbę testów potrzebną do wykrycia jednego zakażenia" - podkreślają przedstawiciele firmy w komunikacie.
Zwracają uwagę, że w Polsce trzeba średnio wykonać 19 testów, by wykryć jeden przypadek zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2, co jest wynikiem zbliżonym do statystyk w Korei Południowej na tym samym etapie epidemii i bardzo podobnym do obecnej sytuacji w Czechach.
Sprawdzalność dotychczasowych prognoz
Sprawdzalność dotychczasowych dziennych prognoz dla Polski odnośnie liczby zakażeń jest wysoka i sięga 94,4 proc. - podaje ExMertix. We wcześniej prognozie przewidywano, że w ciągu doby najwięcej może być ok. 400-500 nowych przypadków. Z danych Ministerstwa Zdrowia wynika, że 7 kwietnia br. było w naszym kraju 435 nowych infekcji, 6 kwietnia - 311, a 5 kwietnia - 475.
"Niezmiennie uważamy, że jednym z kluczowych elementów skutecznej walki z koronawirusem jest ograniczenie migracji, bezpośredniej komunikacji i dyscyplina w przestrzeganiu wprowadzonych ograniczeń. Nasze modele zakładają, że w okresie Wielkanocnym czynniki te znacząco się nie zmienią" - twierdzi Ryszard Łukoś, główny analityk ExMetrix.
źródło: https://fakty.interia.pl/raporty/raport ... Id,4428885
~pomysłowy-
z biustonosza można zrobić 2 szczelne maseczki
----------------------------------
~dobromir-
A na stringach można się powiesić
==========================
W Polsce szczyt zakażeń wirusem SARS-CoV-2, sięgający dziewięciu tysięcy przypadków, prawdopodobnie przesunie się o kilka dni, w okolice 25 kwietnia. Może być on łagodniejszy, niż wcześniej zapowiadano - wynika z najnowszej prognozy przygotowanej przez spółkę ExMetrix.

Maksimum epidemii przesunęło się o kilka dni
Po wprowadzeniu nowych danych nadal przewiduje się, że szczyt zakażeń sięgnie w naszym kraju około dziewięciu tys. potwierdzonych testami przypadków, natomiast maksimum epidemii przesunęło się o kilka dni - z 20 kwietnia w okolice 25 kwietnia br.
"Najnowsza aktualizacja modelu prognostycznego ExMetrix dla rozwoju COVID-19 wskazuje na minimalnie łagodniejszy wzrost liczby wykrywanych zakażeń. Związane jest to z aktualizacją modelu o dokładniejszą prognozę temperatury (pogoda będzie nieco lepsza, niż wcześniej zakładano) oraz utrzymującą się na dość wysokim poziomie liczbę testów potrzebną do wykrycia jednego zakażenia" - podkreślają przedstawiciele firmy w komunikacie.
Zwracają uwagę, że w Polsce trzeba średnio wykonać 19 testów, by wykryć jeden przypadek zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2, co jest wynikiem zbliżonym do statystyk w Korei Południowej na tym samym etapie epidemii i bardzo podobnym do obecnej sytuacji w Czechach.

Sprawdzalność dotychczasowych dziennych prognoz dla Polski odnośnie liczby zakażeń jest wysoka i sięga 94,4 proc. - podaje ExMertix. We wcześniej prognozie przewidywano, że w ciągu doby najwięcej może być ok. 400-500 nowych przypadków. Z danych Ministerstwa Zdrowia wynika, że 7 kwietnia br. było w naszym kraju 435 nowych infekcji, 6 kwietnia - 311, a 5 kwietnia - 475.
"Niezmiennie uważamy, że jednym z kluczowych elementów skutecznej walki z koronawirusem jest ograniczenie migracji, bezpośredniej komunikacji i dyscyplina w przestrzeganiu wprowadzonych ograniczeń. Nasze modele zakładają, że w okresie Wielkanocnym czynniki te znacząco się nie zmienią" - twierdzi Ryszard Łukoś, główny analityk ExMetrix.
źródło: https://fakty.interia.pl/raporty/raport ... Id,4428885

Koronawirus w Polsce. Zwolnienia w urzędach na poważnie. Rząd nie zrezygnuje z tych planów
W ciągu kilku tygodni ukaże się rozporządzenie Rady Ministrów dotyczące redukcji zatrudnienia. Nie ma szans, aby rząd zrezygnował z tych planów.
(Nie) tylko służba cywilna
Od prawie 10 lat urzędnicy mogli narzekać tylko na brak podwyżek i zamrożoną kwotę bazową. O redukcji zatrudnienia nie było mowy. To się jednak zmieni. Rząd zrezygnował z określania dla wszystkich urzędów limitów zwolnień, będą one ustalane indywidualnie dla poszczególnych instytucji. Zostaną nimi objęci nie tylko członkowie korpusu służby cywilnej, lecz także pozostali pracownicy zatrudnieni na podstawie przepisów o pracownikach urzędów państwowych, a także kodeksu pracy.
A to oznacza, że pracę mogą stracić nie tylko osoby w służbie cywilnej, lecz także ci poza nią, np. kierowcy czy sprzątaczki. O posady nie muszą się obawiać szefowie urzędów i dyrektorzy generalni, ale pozostali już takiej pewności w zatrudnieniu nie mają - mówi dr Jakub Szmit, ekspert ds. administracji publicznej z Uniwersytetu Gdańskiego.
Pretekst
Zdaniem opozycji, takie rozwiązanie jest tylko zabiegiem PR i pretekstem do pozbycia się osób, które nie są związane z obecnym rządem.
Pracę mają też tracić urzędnicy mianowani, których obecnie jest w administracji ok. 8 tys. Wśród nich są absolwenci Krajowej Szkoły Administracji Publicznej, a także pozostali pracownicy, którzy przez zdanie trudnego egzaminu i znalezienie się w ograniczonym limicie dla najlepszych otrzymali taki tytuł. Sami zainteresowani podkreślają, że takie rozwiązanie jest skazane na zarzut niekonstytucyjności i powołują się tu na wyrok z 14 czerwca 2011 r. (sygn. akt Kp 1/11).
- Wskazane w tarczy 2.0 rozwiązania nie dają się pogodzić z konstytucyjnymi wymogami dotyczącymi trwałości stosunku pracy urzędników mianowanych wskazanymi w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego. Skutkiem proponowanych regulacji może być osłabienie zdolności korpusu służby cywilnej do realizacji zadań państwa - mówi Jerzy Siekiera, prezes Stowarzyszenia Absolwentów Krajowej Szkoły Administracji Publicznej.
Więcej: https://biznes.interia.pl/praca/news-ko ... ce=special

Te święta nie będą wesołe dla nas wszystkich z powodu tej epidemii.
======================
67 proc. ankietowanych Polaków traktuje Wielkanoc jako święto rodzinne. Dla 51 proc. to przeżycie religijne. Podobny odsetek respondentów uznaje ją przede wszystkim za miłą tradycję – wynika z najnowszych danych CBOS.
Przeżywanie świąt wielkanocnych zależy przede wszystkim od religijności badanych. Ci, którzy częściej uczestniczą w praktykach religijnych, w większości jako drugi najważniejszy wymiar świąt wskazują doświadczenie religijne. Z koli biorący w nich udział rzadziej traktują je miłą tradycję – wynika z badań CBOS.
Ankietowani w ogóle nieuczestniczący w praktykach religijnych relatywnie częściej traktują Wielkanoc jako przerwę w pracy i okazję do wypoczynku (20 proc.), do spotkań z przyjaciółmi (18 proc.).
Sposób przeżywania świąt wielkanocnych właściwie nie zmienił się od roku 1994, kiedy rozpoczęły się tego rodzaju badania. Zawsze były one postrzegane przede wszystkim jako święto rodzinne, a rzadziej jako przeżycie religijne lub miła tradycja.
Więcej: https://niezalezna.pl/322333-dla-wieksz ... nne-swieta
======================
Dla większości Polaków Wielkanoc to szczególnie rodzinne święta

Przeżywanie świąt wielkanocnych zależy przede wszystkim od religijności badanych. Ci, którzy częściej uczestniczą w praktykach religijnych, w większości jako drugi najważniejszy wymiar świąt wskazują doświadczenie religijne. Z koli biorący w nich udział rzadziej traktują je miłą tradycję – wynika z badań CBOS.
Ankietowani w ogóle nieuczestniczący w praktykach religijnych relatywnie częściej traktują Wielkanoc jako przerwę w pracy i okazję do wypoczynku (20 proc.), do spotkań z przyjaciółmi (18 proc.).
Sposób przeżywania świąt wielkanocnych właściwie nie zmienił się od roku 1994, kiedy rozpoczęły się tego rodzaju badania. Zawsze były one postrzegane przede wszystkim jako święto rodzinne, a rzadziej jako przeżycie religijne lub miła tradycja.
Więcej: https://niezalezna.pl/322333-dla-wieksz ... nne-swieta

No i smutne wiadomości
==============================
Dane z piątku :
https://wiadomosci.wp.pl/koronawirus-mapa
==============================
Dane z piątku :

https://wiadomosci.wp.pl/koronawirus-mapa

Informacje
0 użytkowników » 1 gość
