Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Gdyby rządziło PO/PSL nie byłoby wcale lepiej...
============================
Socjalizm pełną gębą: PiS zwiększa obciążenia, za które i tak zapłacą podatnicy
Obrazek
Wczoraj rząd M. Morawieckiego opublikował projekt rozporządzenia, które przewiduje, że w 2020 roku rolnicy otrzymają od państwa po 1 zł za każdy litr zużytego oleju napędowego. Na ten cel z publicznych pieniędzy na być wydanych blisko 1,2 mld zł. Z kolei Ministerstwo Aktywów Państwowych pracuje nad wprowadzeniem rekompensat za podwyżki cen prądu wynikające z wieloletniej niekompetencji polskich polityków. Koszt dla budżetu, to ok. 3 mld zł. Kto za to zapłaci? Otóż będą to zwykli polscy podatnicy. Nadmierny socjalizm jeszcze nigdy nie skończył się czymś dobrym.

O ile budżet kraju oscyluje wokół równowagi (czyli sytuacji kiedy wszystkie wydatki są pokrywane dzięki osiąganym dochodom), to kwestia na co konkretnie rząd wydaje pieniądze ma znaczenie drugorzędne. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja, gdy budżet kraju się "nie spina" i notowany jest deficyt, który trzeba zasypywać pożyczkami. Wówczas to każdy nadmiarowy wydatek powinien być analizowany pod kątem jego zasadności. Każdy dodatkowy milion powinien być przez rządzących oglądany trzy razy zanim wypłynie poza rachunki budżetowe i powiększy sumę zobowiązań.

Polska od kilku lat zbliża się do sytuacji równowagi budżetowej, której jednak osiągnąć nie może. Wciąż notowany jest deficyt, który trzeba pokrywać długiem. Niestety ostatnie zapowiedzi przedstawicieli obecnej władzy trwale oddalają moment osiągnięcia zbilansowanego budżetu. Przypomnijmy - wczoraj rząd opublikował projekt rozporządzenia w/s zwrotu podatku akcyzowego zawartego w cenie oleju napędowego wykorzystywanego do produkcji rolnej. Na mocy tego rozporządzenia rolnik będzie mógł otrzymać od państwa po 1 zł za każdy zużyty litr oleju napędowego. Całkowity koszt tej inicjatywy w 2020 roku to blisko 1,2 mld zł.

To jednak nie koniec. Ministerstwo Aktywów Państwowych chce, aby gospodarstwa domowe mogły się ubiegać o wypłatę rekompensat za podwyżki cen prądu. Wiadomym jest, że czekają nas w tym roku około 10 proc. podwyżki cen energii. Wszystko przez wieloletni brak inwestycji w energetyce (np. brak elektrowni atomowej) oraz wzrost kosztów emisji CO2. Minister Jacek Sasin chciałby jednak, aby Polacy mogli się ubiegać od państwa o zwrot kosztów podwyżek. Szacowany koszt tej inicjatywy powinien wynieść ok. 3 mld zł.

Kto ostatecznie poniesie wspomniane koszty? Otóż będą to zwykli Polacy. Ich podatki, zamiast być przeznaczane na szkolnictwo, służbę zdrowia, infrastrukturę czy obronność, trafią na konta zagranicznych wierzycieli w ramach spłaty długu, który trzeba było zaciągnąć by pokryć deficyt wywołany dopłatami za zużyty olej napędowy czy refundacją podwyżek rachunków za prąd. Nadmierny socjalizm i rozdawnictwo na koszt podatników, jeszcze nigdy nie skończyły się czymś dobrym. Tak samo będzie i teraz. Polska, zamiast osiągnąć budżetową równowagę, znowu będzie musiała się zmagać z powiększającą się dziurą budżetową.

źródło: https://niewygodne.info.pl/artykul9/Soc ... pelnej.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:
Anonim

bardzo dobry ruch.
----------------------------
tomasz_1971

co te ''roztargnione'' i ''niePOczytalne'' robią to w głowie się nie mieści - przecież jeśli jutro tam przyjdą w togach to każdy z nich POwinien wylecieć na r y j zgodnie z obowiązującym sędziów prawem i to wcale nie autorstwa PIS
----------------------------------
piotras

Dobrze że jesteście, kawał dobrej roboty, dziękuję
-------------------------------------
ww

Czy będzie tam też ten ,dla którego ludzie żyją po 128 lat ?
==========================
Sędziowie będą maszerować w togach. Naprzeciw nich staną ofiary wymiaru sprawiedliwości
Obrazek
W związku z planowaną na jutro demonstracją sędziów, pod znamiennym hasłem "Marsz Tysiąca Tóg", środowiska patriotyczne zorganizują kontrmanifestację pod Sądem Najwyższym. Ma to być odpowiedź na protest "nadzwyczajnej kasty". W odbudowie "Miasteczka Protestu Pokrzywdzonych Bezprawiem" wezmą udział Kluby Gazety Polskiej.

Stowarzyszenia sędziowskie zaapelowały dzisiaj do sędziów, prawników i obywateli o udział w sobotnim "Marszu Tysiąca Tóg". Marsz ma być sprzeciwem m.in. wobec procedowanych ostatnio w parlamencie zmian w ustawach sądowych.

Jutro o godz. 15 sędziowie oraz prawnicy z Polski i Europy mają przejść ulicami Warszawy - jak określają - w obronie niezawisłości sądów. Marsz odbędzie się pod hasłem: "Prawo do niezawisłości. Prawo do Europy". Wcześniej - w holu Sądu Najwyższego - zapowiedziana jest konferencja prasowa z udziałem przedstawicieli sędziów z państw Europy. Jednym z głównych organizatorów "Marszu Tysiąca Tóg" jest Stowarzyszenie Sędziów Polskich "Iustitia".

Tymczasem KPN Niezłomni Adama Słomki organizuje w sobotę kontrmanifestację pod Sądem Najwyższym.

- Odbudowujemy jednodniowe Miasteczko Protestu Pokrzywdzonych bezprawiem przez sędziów III RPRL. Rozpoczęcie kontrmanifestacji w dniu 11 styczna nastąpi o godzinie 14:00 pod Sądem Najwyższym – Plac Krasińskich

- czytamy na portalu barwybezprawia.pl.

Organizatorzy zapraszają wszystkich pokrzywdzonych "przez nadzwyczajną kastę". Apelują także o przybycie na kontrmanifestację przedstawicieli środowisk patriotycznych.

W proteście wezmą także udział Kluby Gazety Polskiej, Solidarni 2010 i wielu sympatyków „dobrej zmiany”.

- Trzeba wspólnym donośnym głosem powiedzieć stanowcze nie gigantycznemu bezprawiu rozpolitykowanych sędziów urządzających żałosną hucpę nad hucpami pod siedzibą Sądu Najwyższego. Mającego współudział w krzywdzeniu społeczeństwa poprzez sankcjonowanie przestępczych rozstrzygnięć procesowych, zapadłych w niższych instancjach z barbarzyńskim pogwałceniem norm prawnych. W oderwaniu od materiału dowodowego i zasad logicznego rozumowania. Godzących w powagę prawa i autorytet Państwa w imieniu którego były i nadal są produkowane na skalę przemysłową. Znajdujące się nadal w obiegu prawnym. Jak się okazuje nie do wzruszenia. Czas to zmienić !. Wszyscy musimy wziąć w tym udział

- apelują organizatorzy.

źródło: https://niezalezna.pl/305535-sedziowie- ... iedliwosci
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:
olejcie cytrusy

jedzcie kiszoną kapustę
------------------------------
Grzmot⚡ w nocniku🚽

POLSKIE państwo ma to gdzieś liczy się tylko sprzedaż a nie zdrowie obywateli
--------------------------------
ergo

Czytając rozmaite artykuły na temat szkodliwości produktów żywnościowych, sam się sobie dziwię, że udało mi się przeżyć ponad 60 lat.
=====================================
Na skórce cytrusów znajdują się szkodliwe konserwanty. Należy myć nawet banany i pomarańcze
Nie myjesz cytrusów przed jedzeniem? To błąd! Nie ma znaczenia, że i tak obierasz je ze skórki. Na powierzchni np. pomarańczy znajdują się konserwanty, które łatwo wnikają do naszego organizmu. Często na własne życzenie narażamy się na niebezpieczeństwo.
Obrazek
Zimą zjadamy zdecydowanie więcej cytrusów niż latem. Obierając pomarańcze, mandarynki czy banany nie zdajemy sobie sprawy, że możemy wprowadzić do naszego organizmu niebezpieczne konserwanty.

Cytrusy trafiające do naszego kraju pochodzą m.in. z Ameryki Południowej, RPA oraz Europy. Zanim zostaną zerwane z drzew i znajdą się w naszych domach, muszą przejść długą drogę. Aby przetrwały transport, a potem nadal wyglądały atrakcyjnie w sklepie, zostają potraktowane konserwantami. Do jednych z najczęściej stosowanych zalicza się imazalil, czyli silny środek grzybobójczy, która zapobiega pleśnieniu owoców. Oczywiście ta substancja nie trafia do wnętrza owocu, znajduje się tylko na skórce. Niestety często sami jesteśmy w stanie przenieść ją - w trakcie obierania - do miąższu pomarańczy czy banana i… zjeść. A skutki tego mogą być opłakane.

- Imazalil jest bardzo skuteczny. Cytrusy, które są dostępne w sklepach, wyglądają jakby dopiero były zerwane z drzewa, pomimo długiego czasu transportu. To właśnie dzieje się za sprawą tej substancji, która ma udowodnione negatywne działanie na organizm ludzki. Oskarża się ją o uszkadzanie układu nerwowego, rozrodczego i powstawanie nowotworów - komentuje prof. dr hab. Ewa Rembiałkowska, prezes Stowarzyszenia Forum Rolnictwa Ekologicznego im. M. Górnego.

W Unii Europejskiej imazalil określany jest jako niebezpieczny dla zdrowia i środowiska. Agencja Ochrony Środowiska USA klasyfikuje go jako środek prawdopodobnie wywołujący raka. Okazuje się, że dla ważącego 20 kg dziecka zjedzenie już nawet 2 pomarańczy pokrytych tym konserwantem może oznaczać ryzyko przekroczenia dziennej normy spożycia tej substancji.
Kolejny niebezpieczny konserwant znajdujący się na owocach pochodzących z importu to tiabendazol. - Również jest silnie toksyczny i podobnie jak imazalil może wpływać negatywnie na funkcjonowanie układu nerwowego - komentuje prof. Rembiałkowska.

Powinniśmy uważać również na ortofenylofenol. Spożycie tej substancji w dużych ilościach może wywoływać mdłości, ale również negatywnie wpływać na pracę serca

Oprócz konserwantów, na powierzchni cytrusów znajdują się też woski, które nabłyszczają skórkę, przez co owoce wyglądają atrakcyjniej i konsumenci chcą je kupić. Te substancje zapobiegają również psuciu się owoców. Najczęściej na pomarańczy czy cytrynie znajdziemy wosk pszczeli żółty i biały, szelak i carnauba. - Niektóre z tych środków mogą powodować reakcje alergiczne - dodaje prof. Rembiałkowska.

Informację o zastosowanym na owocach konserwancie znajdziemy w sklepie na zbiorczych skrzynkach. Jeżeli chcemy uniknąć kupowania takich produktów, to możemy wybierać te oznaczone znaczkiem euroliścia - są to owoce bio, w których nie zastosowano szkodliwych konserwantów. Zgodnie z prawem, stosowanie środków chemicznych w uprawie ekologicznej jest niedozwolone.

Oczywiście takie owoce również należy umyć, aby pozbyć się z nich bakterii czy zanieczyszczeń, które mogły się nagromadzić podczas transportu. Różnica pomiędzy owocami bio, a tymi pochodzącymi z uprawy konwencjonalnej, jest widoczna również w cenie. Owoce bio mogą być nawet o kilka złotych droższe niż te pozbawione tego oznaczenia.

Cytrusy są krynicą zdrowia, dlatego nie chodzi o ich unikanie, ale o właściwie przygotowanie przed jedzeniem. Najważniejsza rzecz to mycie owoców nawet, gdy obieramy je ze skórki!
Jak w takim razie zabrać się np. za jedzenie pomarańczy? Najpierw musimy umyć skórkę owocu. W tym celu nie wystarczy zwykła woda. Niektórzy mówią o wyparzeniu, ale to również za mało, bo sama woda nie wypłucze konserwantów. - Najlepiej umyć skórkę jakimś detergentem np. płynem do naczyń lub mydłem. Można użyć do tego szczoteczki. Potem należy jeszcze wymoczyć owoc we wrzącej wodzie, najlepiej dwukrotnie. Dopiero po tych czynnościach możemy zabrać się za obieranie pomarańczy i jedzenie. Jedną z opcji jest też obieranie cytrusów w rękawiczkach - komentuje prof. Rembiałkowska.

Z czego powinniśmy jednak zrezygnować? Z jedzenia skórki z cytrusów, którą często dodajemy np. do ciast. Mycie owoców detergentem wystarczy w przypadku, kiedy chcemy zjeść sam miąższ. Niestety, aby spożywać skórkę, te czynności mogą być niewystarczające. Wyjściem z sytuacji jest kupowanie cytrusów z uprawy ekologicznej, które nie zawierają konserwantów.

- Bardzo niepokojące jest to, że ponad 80 proc. owoców pochodzących z upraw konwencjonalnych zawiera pozostałości środków ochrony roślin, które są dla człowieka trujące - podsumowuje prof. Rembiałkowska.

źródło: https://finanse.wp.pl/na-skorce-cytruso ... 364179073a
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Wrocławian ubywa. Od lat rodzi się coraz mniej dzieci
Obrazek
W 2019 roku we Wrocławiu urodziło się o ponad 750 dzieci mniej, niż w roku wcześniejszym. Taka tendencja utrzymuje się już od kilku lat. Co powinno się zmienić, żeby rodziny decydowały się na więcej, niż jedno dziecko?

Wrocławski Urząd Stanu Cywilnego zarejestrował w 2019 roku narodziny 9513 dzieci. Dla porównania w 2018 roku na świat przyszło 10 275 nowych wrocławian, a rok wcześniej 10 376. Statystyki pokazują, że liczba narodzin z roku na rok maleje.

Podobna tendencja utrzymuje się w całym kraju. Według wyliczeń fundacji Rycerze i Księżniczki, zajmującej się pomocą chorym dzieciom, jeśli nic się nie zmieni, za 35 lat w Polsce będzie żyło o ponad 4,5 miliona osób mniej.

Co by musiało się zmienić, żebyśmy chcieli mieć więcej dzieci?

Fundacja przytacza badanie przeprowadzone przez panel badawczy Ariadna. Wynika z niego, że aż 74 procent Polaków uważa, iż nie ma wystarczających warunków materialnych na to, by powiększyć rodzinę. Ponadto zwracają uwagę także na inne kwestie:

zwiększenie płac (według 61 procent ankietowanych),
regularne wypłacanie dodatku na dziecko do pensji (45 procent),
stabilność rynku pracy (44 procent),
wprowadzenie ułatwień dla kobiet pracujących (34 procent).

Z badań GUS z 2007 roku wynika, że w przyszłej generacji matek w miastach, kobiet posiadających dziecko będzie o 45 procent mniej, niż teraz. Okazuje się, że im obszar jest bardziej zurbanizowany, tym dzietność niższa. Kobiety także coraz później decydują się na pierwszą ciążę (średnio w wieku 28 lat), co jest także jednym z powodów posiadania tylko jednego dziecka. Późne ciąże mogą być po prostu niebezpieczne.

- Według danych Kliniki Leczenia Niepłodności INVICTA, u 40-letniej kobiety aż 80% komórek jajowych ma wady genetyczne, a u 3 lata starszej już 90% - wylicza Annę Krawczyk, prezes fundacji Rycerze i Księżniczki.

źródło: https://gazetawroclawska.pl/wroclawian- ... 1-14700859
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:
HenryHarry

To normalne ze tacy jak Piotr N.,spotykaja sie na marszu 1000 lapowkarzy z patokasty,zeby bronic ,,praworzadnosci" !!!!!
------------------------------------
Tylko pytam.....!

Nasza tzw. " togowa kasta" broni swoich przywilejów i koryta dla dzieci. Nie rozumiem natomiast tego, że politycy opozycji ich popierają. Sami z siebie są tacy głupi, czy ktoś im za to płaci?
-------------------------------------
wojak

PO je BAnaNA kasta i basta.
============================
"Marsz Tysiąca Tóg". Jeden z uczestników wzbudził szczególne zainteresowanie: Obraz wart więcej niż tysiąc słów
Obrazek
Ulicami stolicy przeszedł "Marsz Tysiąca Tóg" organizowany przez środowiska sędziowskie. Jeden uczestnik tego wydarzenia wzbudził szczególne zainteresowanie.

Marsz pod hasłem "Prawo do niezawisłości, Prawo do Europy" rozpoczął się o godz. 15.00 na Placu Krasińskich w Warszawie. Jego uczestnicy przeszli w milczeniu najpierw pod Pałac Prezydencki, później przed Sejm. W proteście wzięli udział sędziowie z Polski oraz innych państw europejskich. Wydarzenie zostało zorganizowane jako wyraz sprzeciwu wobec ustawy dyscyplinującej sędziów.

Uwagę użytkowników Twittera zwrócił jeden z uczestników protestu. Okazuje się, że wesprzeć sędziów przyszedł Piotr Najsztub.

Przypomnijmy, że w 2017 roku prowadząc po zmroku, dziennikarz potrącił na pasach w Konstancinie-Jeziornie 77-letnią kobietę. Najsztub był trzeźwy, ale auto, którym jechał, nie było ubezpieczone i nie miało aktualnych badań technicznych. Okazało się, że dziennikarz nie miał także prawa jazdy. Poszkodowana trafiła do szpitala, jednak nie doznała poważniejszych obrażeń. W czerwcu sąd w Piasecznie uznał Piotra Najsztuba za niewinnego spowodowania wypadku, a Sąd Okręgowy w Warszawie utrzymał w mocy wyrok uniewinniający Piotra Najsztuba od zarzutu spowodowania wypadku. Orzeczenie jest prawomocne. – Biegli stwierdzili, że nie ma dowodów obiektywnych, które pozwoliłyby na rekonstrukcję zdarzenia. Śladów nie zabezpieczono tak, jak trzeba. Biegli musieli się zatem opierać na pewnych założeniach – ocenił sędzia Piotr Bojarczuk z Sądu Okręgowego w Warszawie. Zaznaczył także, iż starsza kobieta powinna zachować większą ostrożność.

Przed kilkoma dniami Prokurator Okręgowy w Warszawie wniósł do Sądu Najwyższego kasację od prawomocnego wyroku ws. wypadku, który spowodował dziennikarz.

źródło: https://dorzeczy.pl/kraj/125995/marsz-t ... -slow.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:
Jon

A od kiedy wybieramy PZPR ,a nie człowieka ,wybieramy osobę bez względu na to z jakiej opcji politycznej.Ta Pani szybko zrozumiała w jakie bagno wpadła chwała,że tak szybko.
-------------------------------
Kocur Prezes

W Patologi Obywatelskiej takie rzeczy? Kto by pomyślał, tacy wykształceni i oświeceni Europejczycy. Hmm....dziwne.
-------------------------------------
Edek

A my Polacy pokrzywdzeni prze Sądy apelujemy do Sędziów :
1) Żeby przestali wydawać krzywdzące wyroki po których pokrzywdzone osoby umierają ze smutku lub odbierają sobie życie!.
2) Apelujemy, żebyście nie traktowali łaskawie przestępców a biednych ludzi krzywdzili!
3) Przestańcie bezkarnie jeździć autem po pijanemu i kraść w sklepach!

=============================
Szczecin. Edyta Łongiewska-Wijas odchodzi z Koalicji Obywatelskiej. Mówi o wypominaniu menopauzy
Szczecińska randa zrezygnowała z członkostwa w KO. - Nie mam natury obłąkańczo wiernego psa. Jako kobieta działająca w polityce mam swoją godność - tłumaczy decyzję Edyta Łongiewska-Wijas.
Obrazek
Edyta Łongiewska-Wijas decyzję podjęła po konflikcie o sposób działania kierowanej przez nią komisji kultury. Wskazywała, że budżet miasta na kulturę jest za niski. Inni radni KO zrezygnowali wówczas z członkostwa w komisji, zarzucając jej, że nie umie grać w drużynie. Szczecińska radna została zawieszona w prawach członka Koalicji Obywatelskiej dwa miesiące temu. Powodem była krytyka prezydenta miasta Piotra Krzystka.

Radna KO zarzuca, że "bez żadnego istotnego powodu jej klub zbojkotował komisję, której była przewodniczącą" - podaje PAP. Szefowi klubu KO miała się nie podobać częstotliwość posiedzeń, merytoryczność, zadawanie władzy niewygodnych pytań i "że przychodzi na nie dużo szczecinian, artystów". - Czyli to, że staram się wykonywać zadania radnej właściwie - przekonywała.

Teraz Łongiewska-Wijas odchodzi z KO - podaje radioszczecin.pl. Nie jest też członkiem Nowoczesnej. - Nie mam zamiaru udawać, że dzieje się dobrze, gdy dzieje się źle. Nie chcę pozostać z brakiem szacunku do samej siebie na resztę życia, bo uległam hipokryzji i służalstwu. Na żadnym etapie nie mogłam liczyć na zrozumienie i wsparcie ze strony mojej formacji - tłumaczy, cytowana przez gs24.pl.

Radna wskazuje, że "nie ma natury obłąkańczo wiernego psa, idącego posłusznie za panem, który go bije". Pisze też o "politycznym kneblu zakładanym kobietom" i podkreśla, że "jako kobieta działająca w polityce ma swoją godność" - informuje portal wszczecinie.pl. Polityk twierdzi, że politycy PO wypominali kobiecie menopauzę. - Coś obrzydliwego - podsumowała.

źródło: https://wiadomosci.wp.pl/szczecin-edyta ... 523995265a
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

A Trzaskowski w Warszawie chce imieniem Adamowicza nazwać jedną z ulic. Odbiło mu nieźle, zresztą nie pierwszy raz.
=============================
Komentarze:

Piekło go pochłoneło

Zapracował na to co go spotkało .
---------------------------------
RS

Typowy liberał, brał skąd się dało, ile się dało, koledzy z każdej strony
---------------------------------
konkretny

Pan Adamowicz ksywka „35 kont” , był bardzo naiwny zakładając 35 kont w kilku bankach i myśląc że jak lewą kasę będzie setkami operacji przerzucał po kontach mieszając z legalną to się nie połapią
--------------------------------
konkretny

„Układ Gdański ” w sądach chronił Adamowicza jak mógł , podobnie jak z Amber Gold
------------------------------
jurand

robia z pol kryminalisty swietego…PObolszewikom juz calkiem odbilo
==========================
Śmierć miał straszną, ale żył daleko od „świętości”. Skąd przymus „kanonizacji” Pawła Adamowicza? PRZYPOMNIJMY FAKTY
Obrazek
Jedna sprawa nie podlega, według mnie, żadnej dyskusji - nie można niuansować ani tłumaczyć, uzasadniać ani rozgrzeszać okoliczności brutalnego morderstwa prezydenta Gdańska. To była tragedia, której chyba nikt się nie spodziewał, bo przecież nikt przy zdrowych zmysłach Adamowiczowi nie życzył śmierci. Nawet polityczni przeciwnicy, a tych nie brakowało. To jedna sprawa.

Drugą jest to, jak teraz, po roku od tej śmierci i o jej przyczynach rozmawiamy. Jakie padają oskarżenia, kto zawinił, kto się do tej zbrodni przyczynił, czy to był język nienawiści, czy prowadzona była nagonka medialna na prezydenta Gdańska. I wreszcie, czy śmierć człowieka zmazuje jego winy? Czy ma zostać niemal kanonizowany i wydamy zakaz wspominania o śledztwach, które się w jego sprawach toczyły?

Jako dziennikarz, który wielokrotnie zadawał pytania ws. Pawła Adamowicza, jego majątku i sposobu zarządzania miastem nie zgadzam się nawet na sugestie, że to media „zaszczuły” prezydenta, że są w jakimkolwiek stopniu winne jego śmierci.

W lipcu 2016 roku ukazał się w tygodniku „Sieci” tekst „Tajemnice fortuny Adamowicza”, który napisaliśmy wraz z Markiem Pyzą. Proponuję, by sięgnąć do jego kluczowych fragmentów i przypomnieć nasze ustalenia.

Setki tysięcy złotych z niewyjaśnionych źródeł. Notoryczne podawanie nieprawdy w oświadczeniach majątkowych. Kupowane z tajemniczymi rabatami luksusowe mieszkania w najlepszych punktach miasta i zapominanie o nich przy wypełnianiu oświadczeń majątkowych. Wreszcie wewnętrznie sprzeczne wyjaśnienia podejrzanego. Gdyby ta historia dotyczyła zwykłego człowieka, zapewne miałby on bardzo poważne problemy z organami ścigania

— pisaliśmy w tygodniku „Sieci”.


MIESZKANIA PO KORZYSTNEJ CENIE

Sprawa mieszkań Pawła Adamowicza już dawno obrosła legendą.Temperaturę podnosiła mediom ich liczba, raz miał ich więcej, raz mniej. Raz udawało się je wszystkie wpisać do oświadczeń majątkowych, drugim razem nie. Ostatecznie, gdy pani Magdalena Adamowicz została posłem do PE i ją objął obowiązek odkrycia majątku, wszystkie mieszkania się znalazły, opinia publiczna odetchnęła z ulgą. My skupiliśmy się bardziej na bardzo korzystnych cenach, które prezydent płacił za kolejne nieruchomości.

Spora część zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Adamowicza, które 3 października 2013 roku szef CBA Paweł Wojtunik skierował do Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta, dotyczy właśnie tego ekskluzywnego osiedla. Według Centralnego Biura Antykorupcyjnego przestępstwo popełnione przez prezydenta miało polegać na tym, że „2 grudnia 2005 r. od nieustalonego przedstawiciela (…) Pomeranka Sp. z o.o. przyjął korzyść majątkową znacznej wartości w postaci nienależnego rabatu” przy zakupie dwóch mieszkań dla siebie i małżonki (rabat w wysokości 273 326 zł) i jednego dla swojej teściowej Janiny Abramskiej (zapłaciła mniej o 170 942 zł).

Paweł i Magdalena Adamowicz kupili dwa mieszkania na pierwszym piętrze bloku przy ul. Wypoczynkowej 6A. 83,3 m2 za 498 947 zł, co daje 5989,76 zł za m2 i sąsiadujące przez ścianę 67,1 m2 za 410 014 zł – po 6110,49 zł za m2. Dla porównania: inni klienci musieli zapłacić np. 7792 zł za m2 w przypadku mieszkania o powierzchni 83,8 na parterze (to najtańsze lokale na całym osiedlu nie licząc tych należących do Adamowiczów i Abramskiej), 10 126 zł za m2 mieszkania o powierzchni 73,1 m2 na 2. piętrze i aż 10553 zł za m2 innego lokalu na parterze o powierzchni 89,3 m2. (…) Podobnie było w przypadku garaży. Prezydentostwo musieli wyłożyć jedynie 24 400 zł. Ich sąsiedzi – 34 770 zł.

(…) Dlaczego prezydent został potraktowany przez dewelopera tak łaskawie? Według CBA zachodziło „uzasadnione podejrzenie”, że przyjął „korzyść majątkową znacznej wartości”. 22 grudnia 2005 roku, zaledwie 20 dni po podpisaniu umowy przedwstępnej z małżonkami Adamowicz, Rada Miasta Gdańska przyjęła uchwałę XLVI/1599/05 „o przystąpieniu do sporządzania miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego”. W uzasadnieniu czytamy, że „plan przewiduje złagodzenie obowiązujących parametrów urbanistycznych w stopniu, który nie spowoduje naruszenia podstawowych zasad ładu przestrzennego”. Oczywiście żadna tragedia krajobrazowa nie miała prawa się tutaj stać, bo nie było mowy o zbudowaniu wieżowców, ale postawienie bloków nieco gęściej i podniesienie ich o jedną kondygnację dało deweloperowi wymierną korzyść.

DAROWIZN NIE BYŁO

Innym wątkiem, który dogłębnie badały CBA i prokuratura, były oświadczenia majątkowe Pawła Adamowicza. Jak ustalono, z roku na rok rosła kwota, którą prezydent ukrywał. W przypadku urzędnika publicznego to naprawdę ciężki zarzut.

Zakończona wiosną 2013 r. kontrola CBA wykazała, że w oświadczeniach majątkowych prezydenta sukcesywnie rosła suma ukrywanych środków finansowych – od 38 tys. w 2007 r. do 320 tys. w roku 2012. Wtedy małżonkowie musieli zrozumieć, że sprawa jest poważna. Ich wersja w skrócie brzmi tak: cała rodzina, a zwłaszcza dziadkowie Magdaleny sukcesywnie przekazywali wysokie darowizny córkom Adamowiczów.

(…) Dodatkowo darowizny nie były zgłaszane do Urzędu Skarbowego. 1 lipca 2013 r. Magdalena Adamowicz złożyła więc w US jako opiekun prawny małoletnich córek tzw. czynny żal, tłumacząc lakonicznie prezenty dla swoich dzieci od ich pradziadków. Rzekomo iż „byli zaawansowani wiekiem i reprezentowali tzw. odmienną kulturę prawną, byli więźniami obozów i represji. Byli podejrzliwi wobec formalnych procedur i nie życzyli sobie jako darczyńcy dokonywania żadnych formalności.”

Trzeba przyznać, że to odważna argumentacja, zwłaszcza ze strony doktor prawa, której mąż również jest prawnikiem… (…) Wraz z czynnym żalem małżonka prezydenta złożyła w skarbówce oświadczenia o 16 (!) darowiznach, jakie mieli przekazać jej córkom pradziadkowie w latach 2006-2011 w wysokości od 12,5 do 90 tys. zł. Ich suma wynosi zawrotne 549 tys. zł.

Każdy ma prawo tłumaczyć się jak chce, ale ustalenia organów ścigania w tej sprawie były nokautujące:

CBA, Izba Skarbowa, Urząd Skarbowy, prokuratura oraz sąd stwierdziły jednoznacznie: tych darowizn po prostu nie było! Choć Magdalena Adamowicz z pasją opowiadała o zamożności, zaradności i oszczędności swoich dziadków, żadna z powyższych instytucji jej nie uwierzyła. CBA zauważyło m.in., że „kwoty oraz ich źródła pochodzenia (…) wskazują na celową próbę dopasowania przez Kontrolowanego środków wskazywanych jako należące do dzieci z tytułu otrzymywanych przez nie darowizn, tak by były one zgodne z kwotami niewykazanymi w składanych oświadczeniach majątkowych”.

POMIESZANA GOTÓWKA

Prezydent Gdańska zakiwał się we własnych tłumaczeniach. Opisaliśmy to także na podstawie dokumentów:

Wystarczy pobieżna lektura materiałów tej sprawy, by znaleźć stawiać podstawowe pytanie: skąd rzeczywiście wziął się majątek prezydenta Gdańska?

2 lipca 2013 r. prezydent Gdańska pisał do szefa CBA: „Jako zasadę podstawową przyjąłem, iż wszelkie posiadane przeze mnie środki majątkowe będą umieszczane w instytucjach finansowych w taki sposób, aby zawsze była możliwość kontroli mojego stanu posiadania. Dlatego też wszelkie posiadane środki pieniężne są umieszczane wyłącznie na kontach bankowych, albo lokowane są w papierach wartościowych, o których informacja jest powszechnie dostępna dla organów kontrolnych (…) Gdybym chciał lub miałbym cokolwiek do ukrycia, nie gromadziłbym pieniędzy na jawnych dla organów kontrolnych kontach! Wystarczyłoby wynajęcie zwykłej skrytki w banku lub trzymanie w przysłowiowej >>skarpecie>ślubna<< mieszała się z gotówką córek. Mamy orientacyjne zestawienia roczne ile jest której, ale nie detaliczne.”

Publicznie Adamowicz mówił o tych sprawach niewiele, raczej o pomyłkach, przeoczeniach…
=========================
Sami państwo oceńcie, czy rzetelnie wykonaliśmy swoją pracę opisując te fakty, czy można nas wpisać w rzekomą nagonkę. Nie byliśmy zresztą jedyni, majątkiem prezydenckiej pary zajmowali się dziennikarze od prawa do lewa. W jaki sposób to robili, jakich form dziennikarskich używali, czy przekroczyli jakieś granice, nie mnie to oceniać. W 100 proc. mogę natomiast podpisać się pod publikacjami moimi i stworzonymi wraz z Markiem Pyzą.

Spotkałem kiedyś Pawła Adamowicza w Sejmie. Z daleka powiedziałem do niego „dzień dobry panie prezydencie”, odwrócił się uśmiechem, bo taki był. Miły. Ciepły. Ale gdy zobaczył, kto do niego mówi cofnął dłoń i odpowiedział tylko oschle „dzień dobry”. To było już po wspomnianej publikacji. Napisaliśmy prawdę, on o tym wiedział. Obraził się za to, ale mimo zapowiedzi, nie żądał sprostowania, ani nie wniósł przeciwko nam pozwu do sądu. Wybrał milczenie, podobnie jak przed publikacją, gdy ustami rzecznika odmówił wypowiedzi dla redakcji „Sieci” i odniesienia się do zarzutów.

Prezydent Gdańska wybrał taką linię obrony, jego sprawa. To w jakiś sposób wytłumaczalne, bo niepochlebne zdanie o nim mieli także dawni polityczni sprzymierzeńcy. Sławomir Neumann, ówczesny szef klubu Platformy Obywatelskiej w podsłuchanej rozmowie mówił o kandydatach opozycyjnych w wyborach samorządowych, którzy mieli kłopoty z prawem:

Jedynym gościem jest Adamowicz, który ma absolutnie mega twarde rzeczy, które mogłyby go wyprowadzić w kajdankach.

JESZCZE JEDNA SPRAWA. Nie zapominajmy, że śledztwo ws. nieprawidłowości w oświadczeniach majątkowych prezydenta Gdańska zostało zamknięte z powodu jego śmierci, a nie dlatego, że wątpliwości zostały wyjaśnione. Nie zostały.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/482026-sk ... ylko-fakty
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:
kazio

Szkoda pisać komentarzy! Tylko żeby sejm zatwierdził reformę i prezydent jej nie zawetował!
-------------------------------------
PytekLolek@PytekLolek

Niestety komisja europejska/tsue nie może zająć się instrukcją obsługi sedesu, gdyż nie we wszystkich krajach eurokołchozu stosuje się sedesy! W niektórych krajach występuje tylko dziura w podłodze…
-------------------------------
Czarek

Polska powinna wycofać obu swoich przedstawicieli z TSUE i ogłosić, że nie będzie łożyć kasy na tą bandycką instytucję, a tym bardziej stosować się do ogłaszanych przez nią bzdur.
==========================
Kiedy Komisja Europejska i TSUE zajmą się zgodnością z unijnym prawem instrukcji korzystania z sedesu w Polsce?
Obrazek
Pod rządami PiS żadna reforma sądów nie jest możliwa, a jeśli jest realizowana, to i tak TSUE uzna ją za nielegalną. A potem wszystko inne.

Do końca 2019 r. szli ostro po bandzie. Po 1 stycznia 2020 r. wypadli poza bandę i nurkują gdzieś w szlamie. Jeszcze kilka lat temu nikomu w najważniejszych instytucjach Unii Europejskiej nie przyszłoby do głowy, że Komisja Europejska może wnioskować, a Trybunał Sprawiedliwości UE realizować jej wszelkie zachcianki co do ingerowania w ustrój sądów i organizację wymiaru sprawiedliwości w poszczególnych państwach członkowskich. Dziesięć lat temu uznano by to nie tylko za aberrację, ale i przekroczenie wszelkich granic, a także niebywałą bezczelność. Ale zadziałała zasada wybitej szyby, po której następuje kompletna demolka samochodu. TSUE wybił szybę wyrokiem w tzw. sprawie portugalskiej z 28 lutego 2018 r. Chodziło o to, czy portugalski ustawodawca miał prawo czasowo obniżyć wysokość wynagrodzeń sędziów trybunału obrachunkowego. Wprawdzie TSUE uznał, że zasada niezawisłości sędziowskiej nie stoi na przeszkodzie stosowaniu spornych przepisów wobec sędziów portugalskiego trybunału, jednak szyba została wybita.

Młotek czy też kij bejsbolowy okazał się prosty jak konstrukcja TSUE, w stu procentach wybieranego przez władzę wykonawczą w poszczególnych państwach. Co oznacza, że przede wszystkim TSUE nie spełnia kryteriów, które wskazał w wyroku. I to nie spełnia drastycznie. Ale orzeka. I młotek orzekł, że „każde państwo członkowskie powinno zapewnić, by organy należące – jako ‘sąd’ w rozumieniu prawa Unii – do jego systemu środków odwoławczych w dziedzinach objętych prawem Unii odpowiadały wymogom skutecznej ochrony sądowej. (…) Jest to niezbędne nie tylko na poziomie Unii, ale także na poziomie państw członkowskich, a zatem w odniesieniu do sądów krajowych. (…) Pojęcie niezawisłości oznacza między innymi, że dany organ wypełnia swe zadania sądownicze w pełni autonomicznie, nie podlegając żadnej hierarchii służbowej ani nie będąc podporządkowanym komukolwiek i nie otrzymując nakazów czy wytycznych z jakiegokolwiek źródła, oraz że jest on w ten sposób chroniony przed ingerencją i naciskami zewnętrznymi mogącymi zagrozić niezależności osądu jego członków i wpływać na ich rozstrzygnięcia”.

Gdyby sposób powoływania sędziów miał jakiekolwiek znaczenie, TSUE musiałby orzec, że w żadnym z wyżej wymienionych punktów on sam nie spełnia kryteriów niezawisłości, a zatem nie gwarantuje skutecznej ochrony sądowej. Ale tylko bardzo naiwni mogli sądzić, że młotek rozciągnie swoje orzeczenie na siebie samego. Rozciągnął na sądy w Polsce, nie uznając tych praw, które przyznał Portugalczykom. I od tego momentu europejski młotek wpadł w szał i zaczął rozciągać przepisy niczym sparciałą gumę od majtek.

Teraz każdy sąd w państwie członkowskim UE jest sądem europejskim, a każdy orzekający w nim sędzia – sędzią europejskim. A stąd już tylko krok, żeby każde działanie obywatela Polski jako obywatela UE podlegającego sądowi UE i mogącego być sądzonym przez unijnego sędziego może podlegać osądowi pod kątem zgodności z prawem europejskim. A już każde działanie organu państwa polskiego nie tylko temu podlega, ale z definicji jest po 16 listopada 2015 r. niezgodne z prawem Unii Europejskiej. Dlaczego? Bo tak. Stąd prawie pewność, że gdyby Komisja Europejska i TSUE chciały się zająć instrukcją korzystania w Polsce z sedesu, uznałyby ją za niezgodną z prawem UE. I ukarał wszystkich, którzy z sedesu korzystali.

Wszystko da się zinterpretować w stylu tępego młota wychodząc od kilku ogólnikowych artykułów Traktatu o Unii Europejskiej oraz Karty Praw Podstawowych UE. Oto preambuła Karty Praw Podstawowych UE głosi: „Świadoma swego duchowo-religijnego i moralnego dziedzictwa, Unia jest zbudowana na niepodzielnych, powszechnych wartościach godności osoby ludzkiej, wolności, równości i solidarności; opiera się na zasadach demokracji i państwa prawnego.

Poprzez ustanowienie obywatelstwa Unii oraz stworzenie przestrzeni wolności, bezpieczeństwa i sprawiedliwości stawia jednostkę w centrum swych działań. (…) Unia przyczynia się do ochrony i rozwoju tych wspólnych wartości, szanując przy tym różnorodność kultur i tradycji narodów Europy, jak również tożsamość narodową Państw Członkowskich i organizację ich władz publicznych na poziomach: krajowym, regionalnym i lokalnym; dąży do wspierania zrównoważonego i stałego rozwoju oraz zapewnia swobodny przepływ osób, usług, towarów i kapitału oraz swobodę przedsiębiorczości”.

Gdyby komuś było mało ogólników musi sięgnąć do artykułu 2 TUE: „Unia opiera się na wartościach poszanowania godności osoby ludzkiej, wolności, demokracji, równości, państwa prawnego, jak również poszanowania praw człowieka, w tym praw osób należących do mniejszości. Wartości te są wspólne Państwom Członkowskim w społeczeństwie opartym na pluralizmie, niedyskryminacji, tolerancji, sprawiedliwości, solidarności oraz na równości kobiet i mężczyzn”. Od tego można już płynnie przejść do wykładni art. 19 ust. 1 akapit drugi TUE i art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej. Artykuł 19 ust. 1 i 2 TUE stanowi: „1. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej obejmuje Trybunał Sprawiedliwości, Sąd i sądy wyspecjalizowane. Zapewnia on poszanowanie prawa w wykładni i stosowaniu traktatów. Państwa członkowskie ustanawiają środki niezbędne do zapewnienia skutecznej ochrony prawnej w dziedzinach objętych prawem Unii. 2. […] Sędziowie i rzecznicy generalni Trybunału Sprawiedliwości oraz sędziowie Sądu są wybierani spośród osób o niekwestionowanej niezależności”.

Teza jest taka, że „wzajemne zaufanie między państwami członkowskimi oraz w szczególności między ich sądami opiera się na zasadniczym założeniu, zgodnie z którym państwa członkowskie podzielają szereg wspólnych wartości, na których opiera się Unia, a sprecyzowanych w art. 2 TUE”. A to dlatego, że Unia jest Unią prawa, w której jednostki mają prawo zakwestionować przed sądem zgodność z prawem każdej decyzji lub każdego innego aktu krajowego dotyczącego zastosowania wobec nich aktu Unii. A skoro tak, to „zadanie zapewniania kontroli sądowej w porządku prawnym Unii [spoczywa] nie tylko na Trybunale, ale również na sądach krajowych”. Z czego ma wynikać, że „państwa członkowskie są zobowiązane – między innymi zgodnie z zasadą lojalnej współpracy wyrażoną w art. 4 ust. 3 akapit pierwszy TUE – zapewnić na swym terytorium stosowanie i poszanowanie prawa Unii”.

Wszystko to oznacza, że w Polsce pod rządami PiS żadna reforma sadownictwa nie jest możliwa, a jeśli jest przeprowadzania, to i tak TSUE uzna ją za nielegalną – z przytoczonych powyżej powodów. Innych państw to nie dotyczy, nawet gdy mają podobne, a nawet znacznie bardziej „zawisłe” rozwiązania, bo Polska to Polska, a Francja to Francja czy Niemcy to Niemcy. Dyskusja z młotkiem nie ma najmniejszego sensu, bowiem gdy już wybił szybę, chce szybko zdemolować całe auto, czyli polską reformę wymiaru sprawiedliwości i przy okazji węgierską, skoro węgierski samochód stał w pobliżu. Tu już nie ma żadnych racjonalnych argumentów, tylko amok. Pozostaje więc czekać na orzeczenie w sprawie instrukcji korzystania z sedesu, przygotowanie rolki papieru toaletowego i oczekiwanie na areszt, a potem sprawiedliwe osądzenie, czyli dożywocie. I tak w każdej sprawie, o której donosiciele z Polski poinformują, urzędnicy unijni ten donos opracują, a TSUE usłużnie ubierze w szatki prawne, jak karkołomne by to nie było. Z czego wynika, że to wszystko nie ma ani odrobiny sensu.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/482444-ki ... a-z-sedesu
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:
Nie ma już studniówek

Mój syn chodził do bardzo dobrego liceum. Jednak na studniówkę nie chciał iść za żadne skarby. Rodzice na zebraniu wybrali sale balową w zamku, menu bardzo wykwintne, wodzireja, zespół i DJ- eja.. sama nie wiem czego tam miało nie być, bo nawet pokaz fajerwerków. Jak usłyszałam od mamusiek że córeczki bedą miały sukienki za 2 tysiące, do tego fryzjer, kosmetyczka, solarium i wizażysta to stwierdziłam. Dobrze wychowałam syna. On i jego paczka pojechali na kilka dni w Karkonosze. Do dzis mają fajne wspomnienia.
--------------------------------
Jaruś

Głupi rodzice, że płacą za studniówki w lokalach. Sala gimnastyczna w szkole jest od tego wówczas rozumiem, ze szkoła odpowiada za ucznia już pełnoletniego. A w innych przypadkach niech odpowiadają rodzice to oni wyrazili zgodę na te popisy w lokalach i wniesiony alkohol. Będąc nauczycielem w ogóle bym nie poszła na taką studniówkę aby ich pilnować. Niech wynajmą ochronę są już dorośli. Pozdrawiam nauczycieli. Nie bierzcie udziału w takich imprezach szkoda waszego zdrowia. Są tabliczki na zewnątrz Szkoły nr 25 w Olsztynie, że szkoła poza godzinami lekcyjnymi nie odpowiada za bezpieczeństwo na orliku nawet sądzę jakby się nawet przewróciła bramka to też nie ma odpowiedzialnych. A tu bal wszystkich świętych.
==================================
Nauczycielki na studniówce. "Poloneza czas zacząć"
Scenariusz studniówki zazwyczaj wygląda podobnie – stres połączony z ekscytacją, uczniowie przemycający ukradkiem alkohol i rozpoczynamy imprezę na "raz-dwa-trzy, raz-dwa- trzy". Jednak w przypadku tych balów maturalnych nastąpił niespodziewany zwrot akcji. Oddajemy głos nauczycielkom.
Obrazek
W Polsce przyjął się niepisany zwyczaj, że na studniówkę przychodzą dyrekcja oraz wychowawcy klas maturalnych. Pozostali nauczyciele również są zapraszani, lecz nie zawsze się pojawiają. Powód jest prosty – nie chcą być nazywani "darmozjadami", bo nie płacą za szkolną imprezę. Pod tym względem moje rozmówczynie są zgodne. "Za moich czasów obecność nauczyciela to był zaszczyt" – wspomina Regina.

Adriana, Dorota K. i Dorota M. jako nauczycielki mają za sobą już kilka studniówek. Każda z nich przytoczyła historię, która najbardziej zapadła w pamięci.

Gwiazdą wieczoru została przyszła panna młoda

Adriana, nauczycielka z województwa warmińsko-mazurskiego, była świadkiem zaręczyn na studniówce. – Z tego co wiem, byli parą od dłuższego czasu. Uczennica była z naszej szkoły, chłopak z innej. W pewnym momencie wodzirej z zespołu prowadzącego imprezę oznajmił, że ktoś chce coś powiedzieć i wtedy na scenę wszedł on – opowiada kobieta.

– Następnie wziął mikrofon, kwiaty, poprosił dziewczynę do siebie i się oświadczył. Ona powiedziała "tak", były oklaski i wspólny taniec – kontynuuje. Z opowieści dowiaduję się, że dla maturzystki był to wzruszający moment. Pozostali uczestnicy imprezy wzruszyli ramionami, podobnie jak nauczyciele. Większość była zaskoczona, ale nie zszokowana. Rodzice dziewczyny wyglądali na szczęśliwych – matka uroniła łzy, a ojciec pogratulował przyszłemu zięciowi.

Adriana nie wie, jak potoczyły się losy pary i czy doszło do ślubu, "w końcu oboje mieli dopiero po 18 lat". To zdarzenie przeszło jednak do historii szkoły, zwłaszcza wśród uczniów. Tuż po studniówce zamiast skupić się na maturze, plotkowali o tym, co się wydarzyło.

Więcej: https://kobieta.wp.pl/nauczycielki-na-s ... 722446977a
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Katecheta kazał uczniowi zdjąć serduszko WOŚP. "Bo sam ci zedrę!"
Obrazek
Owsiak to złodziej - ogłosił na lekcji religii katecheta z Zespołu Szkół Publicznych im. Jana Pawła II w Kudowie-Zdroju. I kazał jednemu z uczniów odkleić z bluzy serduszko WOŚP. - Jak jutro przyjdziesz z tym czymś na bluzie, sam je zedrę - zagroził. Piętnastolatek serduszka nie zdjął. Dyrektor szkoły wezwał nauczyciela na dywanik. Kazał przeprosić uczniów. A dzieciom obiecał, że wszystkim którzy włączyli się w Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy da wyższe oceny z zachowania.

W poniedziałek 15-letni Mikołaj poszedł do szkoły z dumnie wypiętą piersią, na której dumnie przyklejone było serduszko WOŚP. Dzień wcześniej chłopak kwestował na rzecz Wielkiej Orkiestry. Uzbierał 617 złotych. Wszystko było dobrze, do czasu lekcji religii. - Nauczyciel nakazał mojemu synowi zdjąć z bluzy symbol WOŚP, bo jak to określił Owsiak to złodziej i on się z tym nie zgadza, więc Mikołaj ma to zrobić - opowiada pan Hubert, tato Mateusza.

- Na szczęście mój syn się nie zgodził i powiedział, że tego nie zrobi. Katecheta wygłosił wtedy, że trzeba dawać na Caritas, a nie na Owsiaka, bo to złodziej. Dodał również, że jeżeli jutro przyjdzie z tym czymś na bluzie, to sam mu to zedrze - relacjonuje pan Hubert.

- Z rozmowy z katechetą lekcja religii przebiegała w następujący sposób: po wejściu uczniów do klasy nauczyciel poprosił ucznia o ściągnięcie emblematu WOŚP-u, uczeń nie wyraził na to zgody - przyznaje Jerzy Łukasik, dyrektor Zespołu Szkół Publicznych im. Jana Pawła II w Kudowie-Zdroju w przesłanym nam oświadczeniu. Według dyrektora, uczniowie zaczęli wówczas dopytywać katechetę o jego zdanie na temat WOŚP. - Katecheta zaprezentował prywatne stanowisko, które nie jest oficjalnym stanowiskiem kościoła katolickiego a tym bardziej szkoły, w której pracuje - pisze dyrektor Jerzy Łukasik.

- Zwróciłem uwagę nauczycielowi na niestosowność tego zachowania, potrzebę wyjaśnienia młodzieży niezręczności sformułowań i przeproszenia. Zaręczam, że nie pozwolę na żadne negatywne reakcje w stosunku do ucznia. W tej rozmowie mocno podkreśliłem, że każda lekcja i każdy przedmiot ma powiązanie z podstawą programową, powinny na niej być poruszane problemy, sprawy skorelowane z tematem - informuje dyrektor w oświadczeniu.

- Tradycją jest, że nauczyciele naszej placówki organizują w dniu finału loterię fantową, z której środki zasilają konto WOŚP. W tym roku 5 nauczycieli szkoły przygotowało 660 losów, a dochód z loterii wyniósł 3.539 złotych. Wolontariuszami tegorocznej akcji było 39 uczniów naszej szkoły, dzięki między innymi ich zaangażowaniu i poświęceniu Kudowa-Zdrój zebrała 34186 złotych -informuje dyrektor. Dodatkowo uczniowie, którzy angażują się w Orkiestrę, mogą liczyć na wyższą ocenę z zachowania.

W szkole organizowane są także inne akcje charytatywne, z których dochód przeznaczony jest m.in. na Fundację „Wrocławskie Hospicjum dla Dzieci”. Oprócz tego młodzi ludzie kwestują na cmentarzach czy uczestniczą w porządkowaniu grobów na Ukrainie. Dodatkowo także organizują zbiórki żywności i produktów codziennego użytku, które przekazywane są dla Polaków mieszkających za wschodnią granicą.

źródło: https://gazetawroclawska.pl/katecheta-k ... 1-14721524
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:
poli

Maly kraj? Szwecje mozemy nakryc czapka.Mala to jet ona i zakutana w te dredy.Pluje na Polske i Polakow.To lewus do n-tej potegi.
--------------------------------------
ada

Ta kobieta , to wstyd dla Polski .
----------------------------------------------
zbigniewbednarski @zbigniewbednarski

ona ma rację to jej naród mordował żydów wystarczy przypomnieć ukraińców będących strażnikami w obozach koncentracyjnych a ona przecież jest ukrainką z Polskim obywatelstwem
================================
To ci noblistka! Tokarczuk pluje na Polskę w Sztokholmie
Obrazek
Dominika Wielowieyska zamieściła na Twitterze krótki materiał wideo ze spotkania Olgi Tokarczuk z młodzieżą w szkole w imigranckiej dzielnicy Tensta w Sztokholmie. Słuchając nagrania można usłyszeć, jak noblistka kiepskim angielskim przyznaje, że jest „zawstydzona tym, że polski rząd odmówił przyjęcia imigrantów, czytamy na portalu wPolityce.pl.

Przyjedzcie do Polski, to normalny kraj, ale nie jest tak kolorowy, jak Szwecja. Brakuje mi tego w moim małym kraju. Jestem zawstydzona tym, że polski rząd odmówił przyjęcia imigrantów. Polski rząd nie jest otwarty, mam nadzieję, że możemy to zmienić —słyszymy na nagraniu, cytowanym przez portal.


Po oskarżeniu Polaków o „mordowanie Żydów” i kolonializm, dochodzą teraz przeprosiny za polski rząd, który nie chciał przyjąć imigrantów. Może Tokarczuk zapoznałaby się z sytuacją w Szwecji, której mają już dosyć sami Szwedzi? A to wszystko z powodu imigrantów… -czytamy na portalu wPolityce.

Tensa to imigrancka dzielnica zdominowana przez muzułmanów, o której mogliśmy usłyszeć, gdy przed kilkoma laty szwedzcy dziennikarze udali się tam z kamerą.

Zbyt długo tam nie byli, bo zostali obrzuceni kamieniami i musieli uciekać.

Tokarczuk na spotkaniu z młodzieżą, która uczęszcza do szkoły położonej w tej dzielnicy, ubolewała, że jej „mały kraj” nie jest „taki kolorowy”, jakby chciała.

źródło: https://wgospodarce.pl/informacje/72408 ... ztokholmie
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

W tym roku nie kupisz taniej na wyprzedaży
Sklepy reklamują wyprzedaże, obniżki cen nawet o 70 proc. A tu figa z makiem. Obniżek cen w tym roku niemal nie ma, a jeśli to tylko symboliczne. Tak jest w sklepach internetowych, w których coraz częściej robimy zakupy. O czym to może świadczyć? Być może producenci i sprzedawcy nie mają jak ciąć cen, bo za szybko rosną ich koszty?
Obrazek
"Czarny Piątek" w końcu listopada, a potem - w niektórych sklepach już zaraz po świętach, w innych w styczniu - jak co roku liczyliśmy na duże obniżki cen. Tym razem nic z tego. W tym roku nie kupimy taniej na wyprzedażach. Obniżki cen w niektórych sklepach się zdarzają, generalnie jednak jest to tylko czysta reklama. W rzeczywistości obniżki sięgają zaledwie 9-12 proc. - zbadali analitycy firmy doradczej Deloitte we współpracy z monitorującą ceny w internecie firmą Dealavo.

Wprawdzie najwięcej tegorocznych prezentów świątecznych kupowaliśmy w tradycyjnych, stacjonarnych sklepach (aż 68 proc.), ale to właśnie handel w internecie rośnie najszybciej i nie ma wątpliwości, że wiele branży się tam przeniesie. Kupujemy w internecie bo liczymy tam właśnie na niższe ceny, a w dodatku łatwo możemy je porównać. Dlatego badania objęły sklepy internetowe, bo to one najszybciej reagują na trendy konsumenckie, a nawet je kreują. Także trendy w kształtowaniu się cen.

I tu właśnie niespodzianka. Ceny w okresie najgłębszych wyprzedaży, a więc w pierwszej dekadzie stycznia, w największych polskich sklepach internetowych prawie nie uległy zmianie w porównaniu z drugą połową listopada. Choć sklepy same reklamują obniżki nawet o 70 proc.

Tymczasem badanie cen w 1000 sklepów internetowych zakończone 10 stycznia pokazało, że wbrew tej reklamie ciężko w nich znaleźć produkty, które faktycznie zostały znacząco przecenione. W sumie w badaniu sprawdzono 8 tys. cen 400 rożnych produktów. Najbardziej popularnych i najczęściej kupowanych z takich kategorii jak drobne AGD, czekolady, gry, konsole, kosmetyki, książki, laptopy, muzyka, okulary VR, perfumy, planszówki, smartfony, artykuły sportowe, tablety, telewizory, ubrania, zabawki, zegarki.

Deklarowanych obniżek cen o 70 proc. w pięciu największych polskich sklepach internetowych nie sposób było znaleźć. Promocje - owszem - były, ale obejmowały ceny zaledwie około jednej trzeciej monitorowanych i oferowanych przez sklepy produktów. Maksymalne obniżki pojedynczych produktów wynosiły 45 proc. Średnio "promocyjne" ceny były niższe od wyjściowych o od 9 do 12 proc. Obniżki objęły głownie elektronikę i gry komputerowe.

A równocześnie na "wyprzedażach" w górę poszły ceny zabawek, kosmetyków i drobnego AGD. Co najbardziej w ostatnich dniach drożeje? W porównaniu z połową listopada wzrosły ceny aż 77 proc. kosmetyków i 71 proc. artykułów drobnego AGD. Podrożało także aż 55 proc. zabawek. Analitycy Deloitte zauważyli, że w ciągu ostatnich tygodni zabawki drożeją nieustannie - w sumie od listopada ich ceny poszły w górę o 7-8 proc.

Po zestawieniu cen produktów z noworocznych wyprzedaży z tymi z okresu przed Black Friday, 46 proc. z nich zostało obniżonych, średnio o 4,7 proc. Z kolei ceny ponad połowy produktów (52 proc.) wzrosły, średnio o 6,2 proc.

Eksperci Deloitte dokonali jeszcze jednego bardzo ciekawego porównania. Sprawdzili, jak zachowywały się ceny w tym samym okresie przed rokiem - w drugiej połowie listopada 2018 i w styczniu 2019. I porównali je z cenami z przełomu tego i poprzedniego roku. Co się okazało? Rok temu obniżek było znacznie więcej i były dużo głębsze.

W 2018 roku na tydzień przed Black Friday 41,6 proc. produktów osiągnęło swoją najniższą cenę. W 2019 roku przed ostatnim Black Friday było to 30,8 proc. Podobnie w pierwszej dekadzie stycznia - w ubiegłym roku w czasie poświątecznych wyprzedaży 41,6 proc. produktów osiągnęło najniższe ceny. W tym roku - jedynie 26,1 proc.

O czym te zmiany mogą świadczyć? GUS ogłosił, że ceny konsumpcyjne w grudniu niespodziewanie skoczyły aż o 3,4 proc. licząc rok do roku. Analitycy spodziewają się ich dalszego wzrostu w styczniu. Dane zebrane przez Deloitte potwierdzają, że może być ona także wyższy od oczekiwań, gdyż styczniowe wyprzedaże i spadki cen na wyprzedażach są znacznie mniejsze niż rok temu. A to zawsze obniżało ogólny wskaźnik wzrostu cen.

Analitycy mówią, że inflacja w Polsce ma charakter popytowy. Co to znaczy? Po prostu - ludzie mają więcej pieniędzy i kupują więcej. Mają więcej pieniędzy, więc mogą zapłacić drożej. Na to czekają sprzedawcy i producenci, którzy podnoszą wtedy ceny. W badaniu Deloitte 28 proc. Polaków przyznaje, że do zakupów zachęca ich to, że mają więcej pieniędzy niż przed rokiem. A skoro ludzie mogą płacić więcej, to można cen nie obniżać nawet wtedy, gdy tradycyjnie jest na to sezon.

Ale może być też drugi powód - sprzedawcy i producenci nie mają już z czego ścinać cen. Bo są pod presją rosnących kosztów. To koszty wynagrodzeń, energii, surowców i materiałów, transportu. Kiedy koszty producentów rosną, a w związku z ty rosną ceny mówimy o inflacji podażowej. I być może właśnie taką też mamy w naszej gospodarce. A inflacja popytowa i podażowa równocześnie to bardzo niebezpieczna mieszanka. Może z nami zostać na dłużej.

źródło https://biznes.interia.pl/finanse/news- ... Id,4274385
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:
Anonim

Kolejny pokaz odlatajacej glupoty. Kiedy wraz z glupota odleci jej zrodlo?
-----------------------------------
icek

komu ty salutujesz bolek? Przecież twój pryncypał to kiszczak a nie hitler.
-----------------------------------
Anonim123

Kiedy ten stary pajac przestanie wreszcie pojawiać się w przestrzeni publicznej. Przecież poziom umysłowy i moralny tego człowieka to jakaś kloaka.
==================================
"Zabraniam panu..." - Wałęsa znów popisał się w internecie! Tym razem zwrócił się do prezydenta Dudy
Obrazek
Nie dalej jak wczoraj były prezydent Lech Wałęsa ostrzegał rządzących przed spotkaniem na "kryterium ulicznym", a dziś postanowił wystosować apel do Andrzeja Dudy. "Zabraniam panu powoływać się na Solidarność" - grzmiał na Twitterze. Kancelaria Prezydenta zapowiedziała, że tego typu "apelu" komentować nie będzie.

Lech Wałęsa zwrócił się do Andrzeja Dudy dziś rano na Twitterze.
- Jako współtwórca i Przewodniczący od zarania do odejścia na urząd Prezydenta zabraniam Panu powoływać się na Solidarność. Za postawę jaką Pan prezentuje, burzenie trójpodziału władz, o który Solidarność walczyła, łamanie Konstytucji, manipulacje

- napisał.

Więcej: https://niezalezna.pl/306848-zabraniam- ... prezydenta[/b]
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Wałęsa wzywa do zamieszek? Chce „odstawić” rząd. Inaczej „spotkamy się na kryterium ulicznym”
Obrazek
Musimy zrobić wszystko, aby jak najszybciej odstawić obecne władze, jeśli nie - to spotkamy się na kryterium ulicznym - zapowiedział dziś b. prezydent Lech Wałęsa. W ocenie wicerzecznika PiS Radosława Fogla, to wezwanie do obalenia demokratycznie wybranego rządu w ulicznych zamieszkach.

Wałęsa w opublikowanym na Facebooku wpisie oświadczył:

„Ja, Lech Wałęsa, proszę wszystkich ludzi walczących i budujących w 1980 roku Solidarność, patriotów Polskich, musimy zrobić wszystko, by jak najszybciej odstawić obecnie urzędujących w obrębie władz”. Jak dodał, „to, co wyprawiają i jak to wyprawiają, to jest niszczenie naszych osiągnięć, to jest przeciw interesowi Ojczyzny”.

„Chcą przejąć sądy, by nie dać się rozliczyć za nadużycia w każdej możliwej dziedzinie. To, co głosi prezydent (Andrzej) Duda, to, co głosi premier (Mateusz) Morawiecki, (Zbigniew) Ziobro (minister sprawiedliwości) i polityk Rydzyk (dyrektor Radia Maryja) w wielu dziedzinach, to perfidna manipulacja i kłamstwa”

- napisał były prezydent.

Dodał, iż ma nadzieję, że „rodacy nie nabiorą się i kartką wyborczą to załatwimy”.

„I o to Was proszę, jeśli nie, to spotkamy się na kryterium ulicznym”

- napisał Wałęsa.

Wicerzecznik PiS Radosław Fogiel ocenił, że Wałęsa nie po raz pierwszy wzywa do zanegowania demokratycznego wyboru Polaków.

- Wałęsa chciałby, aby rząd, który mu się nie podoba m.in. z powodu prowadzonej polityki historycznej i rozliczeń z czasami komunizmu, obalić w ulicznych zamieszkach

- podkreślił.

Ocenił, że takie wezwanie ze strony byłego prezydenta jest „oburzające i kompletnie nie do przyjęcia”.

- Można jedynie wziąć poprawkę na to, że nikt już Lecha Wałęsy nie traktuje poważanie

- dodał.

źródło: https://niezalezna.pl/306779-walesa-wzy ... m-ulicznym
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Polska pożycza miliardy. Jeden kraj nie oddaje nam pieniędzy od 30 lat
Obrazek
Chiny, Etiopia, Tanzania, Kenia czy Birma – to tylko część krajów, którym Polska pożyczyła miliony dolarów. Na koniec ubiegłego roku dłużnicy – głównie z Azji – byli nam winni blisko 7,7 mld zł. Na koniec 2020 roku kwota ta ma wzrosnąć do poziomu 8,6 mld zł. Niemal wszyscy pożyczone pieniądze oddają nam w terminie. Jest jednak jeden wyjątek.

Połowa zobowiązań, jakie względem naszego kraju posiadają inne państwa świata, przypada na Irak

Ekspert uważa, że nie jest to zagrożony dług, bo nasz wierzyciel ma dobrą walutę w postaci ropy naftowej, którą mógłby spłacić pożyczkę

W tym roku polski rząd zamierza udzielić kolejnych kredytów między innymi dla Senegalu i Mjanmy - obowiązujący limit to 1,5 mld zł

30 lat bez spłat

Największe zobowiązania - wśród krajów, które regularnie obsługują swoje zadłużenie - względem naszego kraju mają Chiny, którym polski rząd pożyczył w 2000 roku 276,5 mln dolarów. Na drugim miejscu jest Tanzania z kredytem z 2015 roku na poziomie 110 mln dol, a dalej Etiopia, której Polska w latach 2014-15 pożyczyła w sumie 100 mln dol. oraz Kenia, także ze zobowiązaniem sięgającym 100 mln dol. Ostatnia na liście jest Mjanma (dawnej Birma) – otrzymała ona z naszego budżetu trzy lata temu 50 mln dol.

Państwem, które od 30 lat nie oddało nam ani dolara jest Irak. Jego długi względem nas przekraczają już 4,2 mld zł, z czego 1,8 mld zł stanowią zobowiązania z tytułu kapitału, a pozostałą część naliczane odsetki.

"Zobowiązania Iraku wynikają z zawartych w latach 1972-1990 umów międzyrządowych i protokołów uzgodnień z polsko-irackich komisji mieszanych, dotyczących dostaw wojskowych i cywilnych" – wyjaśnia Ministerstwo Finansów. "Przy czym należności przypadające do spłaty do końca 1988 roku zostały uregulowane w całości. Strona iracka przestała regulować zobowiązania po 1990 roku, na skutek wojny oraz sankcji gospodarczych" - dodaje.

Zgodnie z informacjami MF, Irak reguluje swoje zadłużenie na podstawie podpisanego z Klubem Paryskim w 2004 roku "Agreed Minutes" określającego zasady restrukturyzacji i spłaty irackiego zadłużenia, z uwzględnieniem klauzuli równego traktowania wszystkich wierzycieli. W przypadku zadłużenia wobec Polski prowadzone są konsultacje techniczne pomiędzy stronami na temat uregulowania irackiego zadłużenia przy obopólnej akceptacji.
Pomagamy eksporterom i słabszym krajom

Ministerstwo Finansów tłumaczy, że kredyty rządowe są istotnym instrumentem finansowym rządu RP i przyczyniają się do promowania polskiego eksportu w wybranych regionach świata. "Często warunkują realizację kontraktów przez polskich eksporterów na rynkach zagranicznych oraz dają możliwość wejścia na te rynki" – podkreśla resort. Poza tym - zaznacza MF -przyczyniają się również do wypełniania przez Polskę deklaracji zwiększania poziomu świadczonej zagranicznej pomocy rozwojowej.

Dlatego w tym roku rząd zamierza dalej kredytować polskich eksporterów, których kontrakty zostały objęte finansowaniem w ramach międzyrządowych umów kredytowych, m.in. z Mołdawią, Ukrainą, Kenią, Tanzanią, Angolą, i Mongolią oraz wypłat w ramach planowanych do udzielenia nowych kredytów, w tym między innymi dla Senegalu i Mjanmy. Ministra obowiązuje jednak limit do 1,5 mld zł.

Mirosław Gronicki, były minister finansów, podkreśla, że Polska jest już w gronie dość dobrze rozwiniętych krajów, które mają zasoby finansowe i są w stanie pomagać tym gorzej rozwiniętym. - Jednak porównując zaangażowanie krajów rozwiniętych, to nasze zobowiązania nie są duże – podkreśla ekonomista. - Oczywiście z punktu widzenia naszych wewnętrznych potrzeb utrata tych kilku miliardów złotych byłaby dotkliwa, ale raczej to się nie stanie – dodaje.

Były minister przypomina, że po transformacji udawało się odzyskiwać kredyty udzielane wcześniej Iranowi. W wypadku Iraku to powinno być łatwiejsze, bo ma on twardy pieniądz jakim jest ropa naftowa.

źródło: https://businessinsider.com.pl/finanse/ ... ld/0y1txk6
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  Bing [Bot]  »  3 gości

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM