forum LUBIN pl Strona Główna
Współpraca: eLubin.pl forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
forum LUBIN pl Strona Główna
FAQSzukajUżytkownicyGrupyProfilRejestracjaZalogujDodaj do ulubionych!Startuj z nami!Współpraca/reklamaKontakt
forum LUBIN pl Strona Główna » Nasze miasto - Lubin » Hydepark » Co się w tym kraju dzieje ? ! Poprzedni temat :: Następny temat
Co się w tym kraju dzieje ? !
Autor Wiadomość
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15956
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Lis 29, 2019 20:46

Black Friday to porażka. W USA obniżki totalne i szał w sklepach. W Polsce promocje jak "chemia z Niemiec"


Black Friday w Polsce wygląda zupełnie inaczej niż w Stanach Zjednoczonych. U nas obniżka 10 proc., za oceanem drogie artykuły za bezcen. Wyjaśniamy, dlaczego tak jest i tłumaczymy, czemu - mimo lichych promocji - święto promocji z Ameryki prędko nam się nie znudzi.

Tłumy napierają. Czekają na otwarcie sklepu. Kiedy pracownik przekręca kluczyk, masa spragnionych promocji osób rusza. Biegną i biorą wszystko, co znajdzie się pod ręką. Najbardziej wartościowe produkty, dostępne w wyjątkowo niskiej cenie, wyrywane są innym z rąk. Lepiej się nie potknąć, bo łowcy okazji w pogoni za tańszym telewizorem, telefonem i mikrofalówką nawet nie zauważą leżącego. To nie przesada - Black Friday ma na sumieniu nawet ofiary śmiertelne.

Właśnie takie obrazki kojarzyły się Polakom z Black Friday zanim wyprzedaże z tej okazji przybyły do nas. Relacje ze sklepów pokazywane były w telewizji. W końcu "Czarny piątek" mamy też u nas - ale nie w takiej formie. Owszem, Polacy chcą korzystać z okazji, jednak sceny rodem z USA mieliśmy tylko wtedy, gdy rozdawano darmowe hamburgery w nowej galerii handlowej. Sam Black Friday takich emocji nie wywołuje.

Promocyjna bieda

Więcej: https://tech.wp.pl/black-friday-to-porazka-w-usa-obnizki-totalne-i-szal-w-sklepach-w-polsce-promocje-jak-chemia-z-niemiec-6451304547264641a

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15956
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pią Lis 29, 2019 21:36

Komentarz:

chcieliby a boja sie

Skoro sa watpliwosci co do majatku Banasia no to niech prokuratura postawi
zarzuty a sad prawomocnie skaże za korupcje wtedy bedzie go mozna odwolac
Tylko ze chyba zbyt wielu partyjniakow pisu boi sie rozprawy i tego co tam powie
szef nik’u Za duzo Marian wie moglby spowodowac tsunami

======================================
Dlaczego Marian Banaś lekceważył prezesa Kaczyńskiego. Ma asa w rękawie


Jak gdyby nigdy nic przeszedł do pracy. Siadł za biurkiem i czytał dokumenty. Wezwał do gabinetu kilku współpracowników, ale w rozmowach nawet nie zająknął się o swojej dymisji. Tak wyglądał piątkowy poranek Mariana Banasia, szefa NIK, który ośmiela się nie złożyć dymisji, nawet na żądanie Jarosława Kaczyńskiego

W tym czasie najważniejsi politycy PiS powtarzali uzgodniony wcześniej przekaz. O tym, że Marian Banaś powinien podać się do dymisji, bo tego oczekuje prezes Jarosław Kaczyński. Zarzuty wobec majątku prezesa NIK, wywołują gniew opinii publicznej i szkodzą wizerunkowi partii.

- "Prezes Banaś milczy i milczy... pogrąża siebie i przy okazji nas. Po co? Komu to służy? Panie Banaś pobudka, czas wstać ludziom odpowiedź dać: rezygnacja czy nie?" - skomentowała w mediach społecznościowych Beata Mazurek, europosłanka PiS.

Napisała to w nocy z czwartku na piątek. Rano kolejni ważni politycy Prawa i Sprawiedliwości, Jacek Sasin i Stanisław Karczewski powtarzali hasło o honorowej dymisji. - Na pewno znajdziemy jakiś sposób, by Banaś przestał być prezesem NIK - powiedział Stanisław Karczewski.

Więcej: https://wiadomosci.wp.pl/dlaczego-marian-banas-lekcewazyl-prezesa-kaczynskiego-ma-asa-w-rekawie-6451310526121601a

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15956
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Lis 30, 2019 20:15

Rośnie konkurencja między centrami handlowymi




W Polsce zasoby powierzchni handlowej przekraczają już 15 mln mkw. W całym kraju jest ok. 450 centrów i galerii, a nasycenie powierzchnią handlową przekracza europejską średnią. Konkurencja na rynku jest duża, a centra handlowe mierzą się z wyzwaniami takimi jak rosnąca pozycja e-commerce, rozszerzenie zakazu handlu w niedziele w 2020 roku czy coraz większe oczekiwania klientów. Szansą na sprostanie tym wyzwaniom są nowe technologie, np. aplikacje, które zapewniają klientom szereg benefitów, np. zniżki, porady stylisty czy nawigację po galeriach.

– Rynek centrów handlowych w Polsce jest dojrzały. Średnie nasycenie powierzchnią handlową przekracza 300 mkw. na mieszkańca, co oznacza, że jesteśmy odrobinę powyżej średniej europejskiej. W dużych ośrodkach miejskich, jak Warszawa, Poznań, Wrocław czy Trójmiasto, poziom nasycenia powierzchnią handlową jest nawet 2–3-krotnie wyższy. Tylko w ciągu ostatniego 1,5 roku w tych miastach otworzyły się trzy bardzo duże centra handlowe, co oznacza jeszcze większy podział tego tortu zakupowego pomiędzy dużych graczy – mówi agencji Newseria Biznes Sylwia Wiszowata-Łazarz, associate director, head of marketing w Cushman & Wakefield.

Na koniec trzeciego kwartału tego roku całkowite zasoby powierzchni handlowej w Polsce przekroczyły 15 mln mkw. – pokazują dane Cushman & Wakefield (raport „Marketbeat – polski rynek handlowy – III kw. 2019 r.”). Planowana wielkość nowej podaży na koniec roku, przy uwzględnieniu obiektów będących jeszcze w budowie, to ponad 400 000 mkw., z czego blisko 1/4 zasiliła najmniej nasycone rynki miast o populacji poniżej 100 tys. mieszkańców. To głównie efekt wysokiego nasycenia rynku centrów handlowych w dużych miastach.

– Konkurencyjność na tym rynku jest niezwykle duża. Mamy w kraju ok. 450 centrów handlowych, co oznacza, że inwestorzy muszą stale podążać za zmieniającymi się trendami, spełniać oczekiwania klientów, którzy są w różnych grupach wiekowych i wybierają różne platformy zakupowe. Dlatego stale potrzebne są inwestycje w sam produkt, jego wygląd i unowocześnianie oraz dostarczanie miejsc, w których klienci – oprócz typowych zakupów – mogą też spędzać czas ze znajomymi lub korzystać z szeroko pojętej rozrywki – mówi Sylwia Wiszowata-Łazarz.

Wyzwaniem dla rynku centrów handlowych jest w tej chwili szybki rozwój e-commerce – zamiast sklepu stacjonarnego klienci coraz częściej decydują się na zakup internetowy z opcją dostawy. Kolejne to zakaz handlu w niedziele, który w 2020 roku zostanie rozszerzony i obejmie już prawie wszystkie niedziele w roku (z siedmioma wskazanymi wyjątkami), oraz stale rosnące oczekiwania klientów.

– Sama funkcja handlowa to już przeżytek. Teraz klienci oczekują doświadczania. Sprzedawcy muszą ich zaskoczyć wysoką jakością obsługi, prezentując świetnie towar i znając się na produkcie, który chcą klientowi zaproponować. Te doświadczenia kreujemy też poprzez akcje promocyjne i marketingowe, które angażują klientów nie tyle w działalność centrum handlowego, co lokalnej społeczności czy organizacji non-profit. To jest też zwiększanie atrakcyjności galerii poprzez tworzenie multifunkcjonalnych stref rozrywki i stref coworkingowych, działania edukacyjne czy informacyjne – wylicza Sylwia Wiszowata-Łazarz. – Niezmiennie klienci centrów handlowych oczekują też wygodnych i komfortowych zakupów w miejscach, które znają, w galeriach, w których się nie gubią.

Sprostanie coraz bardziej wyśrubowanym wymogom rynku i konsumentów umożliwiają nowe technologie. Klienci nie rozstają się w tej chwili ze smartfonami i w każdej chwili mają możliwość sprawdzenia, porównania, znalezienia informacji o danym produkcie, marce czy sklepie w centrum handlowym. Z kolei dane i analiza big data dają zarządcom obiektów możliwość lepszego dostosowania się do potrzeb klienta.

– Big data daje możliwość gromadzenia i analizowania danych dotyczących zachowania klienta w centrum handlowym. Możemy np. dowiedzieć się, czy dana przestrzeń sklepowa jest dla niego odpowiednia, na co w niej zwraca uwagę, czy witryna sklepowa go przyciąga. W świecie digitalowym jesteśmy w stanie dowiedzieć się jakich produktów klient szukał albo jaki post o danym produkcie zamieścił w mediach społecznościowych. Dzięki temu możemy dostarczyć klientowi ofertę spersonalizowaną, szytą na miarę, z której będzie mógł skorzystać tu i teraz – mówi Sylwia Wiszowata-Łazarz.

Jak podkreśla, technologia jest dla inwestorów, właścicieli i zarządców centrów handlowych potężnym źródłem informacji o klientach pochodzących zarówno z online’u, jak i offline’u. Pozwala precyzyjnie dostosować ofertę do potrzeb konkretnej grupy wiekowej, do konkretnych preferencji zakupowych.

– Aplikacja centrum handlowego, która w jasny i klarowny sposób informuje o ofertach, zniżkach, rabatach i innych wartościach dodanych ze sklepów, łatwo nawiguje po centrum i kieruje do miejsca, w którym zostawiliśmy auto, to przykład technologii, która klientom zdecydowanie pomaga – mówi Sylwia Wiszowata-Łazarz.

źródło : https://wgospodarce.pl/informacje/71580-rosnie-konkurencja-miedzy-centrami-handlowymi

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15956
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Sob Lis 30, 2019 21:11

Demograficzna groza!




Polska gospodarka już teraz odczuwa negatywne konsekwencje kryzysu demograficznego. Osób wchodzących na rynek pracy, urodzonych na przełomie XX i XXI wieku, jest dużo mniej niż w poprzednim pokoleniu. Zmniejszona pula pracujących osób ma wpływ nie tylko na sytuację ekonomiczną i gospodarczą Polski, ale również negatywnie odbije się na polityce społecznej państwa.

Wypłacanie emerytur i opieka nad starzejącym się pokoleniem są bardziej obciążające dla skarbu państwa, gdy zmniejsza się liczba osób na rynku pracy. Ma to również wpływ na konsumpcję, a co za tym idzie na rozwój przedsiębiorstw. To bardzo niebezpieczny problem, gdyż nie da się go szybko rozwiązać. Teraźniejsza sytuacja zależy bowiem od dzietności dwie dekady temu, a rozwiązania wprowadzane dzisiaj będą miały swoje skutki dopiero za kilkadziesiąt lat. W międzyczasie kryzys demograficzny już daje nam się we znaki, a prognozy nie są optymistyczne.

– Pod względem demografii Polska jest w jednej z najtrudniejszych sytuacji w całej Europie. Z prognoz GUSu wynika, że do 2050 roku zaludnienie naszego kraju zmniejszy się do 34 milionów osób. To oznacza ubytek około 4 milionów osób z obecnej liczby Polaków. W niektórych regionach Polski możemy spodziewać się ubytków nawet na poziomie 30% ludności – powiedział Andrzej Kubisiak, ekspert Polskiego Instytutu Ekonomicznego. – W największym stopniu na demografię wpływa dzietność Polaków. Ta w ostatnich latach nieznacznie się poprawiła, gdyż wskaźnik dzietności w Polsce osiągnął 1,40%. Jednak aby zapewnić zastępowalność pokoleń, wskaźnik ten musiałby przekroczyć poziom dwóch punktów procentowych. Do takiego wyniku jest nam jeszcze bardzo daleko, a kryzysu demograficznego doświadczamy już teraz.

Coraz mniej osób wchodzi na rynek pracy. Nie przyczynia się do tego wzrost bezrobocia, ani brak nowych miejsc pracy – maleje po prostu pula osób, które mogłyby się pracy podjąć – tłumaczy Kubisiak.

źródło: https://wgospodarce.pl/informacje/71712-demograficzna-groza

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15956
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Nie Gru 01, 2019 21:53

Politycy pobiegli na wiece w „obronie” sądów. Nie zabrakło też dyżurnej ekipy aktorów




Miały być apolityczne demonstracje, ale skończyło się jak zwykle. Liderka Zielonych Małgorzata Tracz, kandydatka w prawyborach PO na udział w wyborach prezydenckich Małgorzata Kidawa-Błońska, lider Nowoczesnej Adam Szłapka, znana z kontrowersji poseł z list Koalicji Obywatelskich Klaudia Jachira – wszyscy ci politycy wzięli udział w „apolitycznych” protestach, które odbyły się po cofnięciu delegacji do olsztyńskiego sądu okręgowego sędziego Pawła Juszczyszyna, a następnie zawieszeniu go w wykonywaniu obowiązków. On sam też zabrał głos na jednym z wieców.

W protestach, zorganizowanych m.in. w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Gdańsku, Łodzi, Lublinie, Katowicach, Częstochowie, Bydgoszczy, Wrocławiu, Szczecinie uczestniczyli sędziowie, prawnicy, artyści - Agnieszka Holland, Maja Ostaszewska, Jacek Poniedziałek, prezenterka Hanna Lis.

Niektórzy wykorzystują każdą okazję, aby "demonstrować" - bez znaczenia jaki temat.

Więcej + video: https://niezalezna.pl/299896-politycy-pobiegli-na-wiece-w-obronie-sadow-nie-zabraklo-tez-dyzurnej-ekipy-aktorow

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15956
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Gru 02, 2019 11:21

Czas wprowadzić pełne równouprawnienie. Dlaczego jedni mają pracować do 65 a inni tylko 60 roku życia?




Statystyczny mężczyzna w Polsce żyje 73,8 lat. Statystyczna kobieta – 81,7 lat. Różnica jest całkiem spora, bo wynosząca blisko 8 lat. W efekcie panie w naszym kraju spędzają na emeryturze znacznie więcej czasu od mężczyzn. Ktoś powie, że to sprawiedliwe, bo kobiety zajmują się wychowaniem dzieci. Jeśli tak, to dlaczego panie, które nigdy dzieci nie posiadały również nabywają uprawnienia emerytalne po ukończeniu 60. roku życia? W dobie pełnego równouprawnienia trzeba tę kwestię uregulować. Dlaczego mężczyźni mają być krzywdzeni za sam fakt bycia mężczyznami?

Kwestia różnego wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn to nie jedyny problem polskiego systemu emerytalnego. Równie ważną (jeśli nie ważniejszą) kwestią jest jego... kastowość. Pierwszy z brzegu przykład to sędziowie. Art. 91 Prawa o ustroju sądów powszechnych zwalnia sędziów z obowiązku płacenia składek ZUS ("Od wynagrodzenia sędziów nie odprowadza się składek na ubezpieczenie społeczne"). Mimo to przeciętna emerytura sędziowska stanowi wielokrotność emerytury kapitałowej przeciętnego Polaka, który przez całe swoje zawodowe życie wyłożył setki tysięcy złotych w składkach na ubezpieczenia społeczne.

Pisałem już o tym jakiś czas temu, ale nie zaszkodzi powtórzyć - nie mam nic przeciwko lepszemu uposażeniu sędziów, jako intelektualnej elity, bez której państwo nie mogłoby normalnie funkcjonować. Wysokie, adekwatne do kompetencji pensje, to jednak co innego od wysokich, wypłacanych z budżetu emerytur. Szczególnie, gdy zdecydowaną większość społeczeństwa obowiązuje dość twardy lecz sprawiedliwy system kapitałowy, zgodnie z którym wysokość emerytury jest uzależniona od tego, ile się w ciągu życia odłoży w składkach emerytalnych.

Sędziowie to oczywiście nie jedyna uprzywilejowana grupa zawodowa. Podobną sytuację mamy w przypadku prokuratorów czy służb mundurowych. Te grupy zawodowe również są zwolnione z obowiązku płacenia składek ZUS, a uposażenia emerytalne są im wypłacane z budżetu państwa i stanowią krotność przeciętnej emerytury kapitałowej zwykłego Polaka, który przez całe życie musiał odkładać składki do ZUS-u. O wyłomach dla górników, rolników, nauczycieli czy kolejarzy nawet nie wspominam. Fakty są jednak takie, że m.in. przez takie wyjątki Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS), czyli finansowe zaplecze ZUS, odnotowuje gigantyczne deficyty, które - aby każdy emeryt lub rencista mógł dostać swoje świadczenie na czas - muszą być pokrywane dotacjami z budżetu państwa (czyli pieniędzmi podatników, które mogłyby iść np. na drogi, szkolnictwo, służbę zdrowia czy obronność).

Artykuł 2 Konstytucji RP stanowi, że "Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej". Artykuł 32 Konstytucji dodaje: "Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne". Jeśli tak, to w jaki sposób uzasadnić to, że kobieta, która nigdy dzieci nie posiadała nabędzie uprawnienia emerytalne już po ukończeniu 60. roku życia, a mężczyzna - choćby był ojcem 5 dzieci i pracował całe życie - to prawo do emerytury nabędzie dopiero po ukończeniu 65. roku życia? Jak wyjaśnić to, że emerytura wspomnianego mężczyzny, który składki ZUS odkładał przez 40 lat, będzie blisko trzykrotnie niższa od uposażenia emerytalnego np. cywilnego pracownika pracującego przez 25 lat w służbach mundurowych, który przez ten okres nie odłożył ani jednej składki ZUS?

źródło: https://niewygodne.info.pl/artykul9/Czas-wprowadzic-pelne-rownouprawnienie.htm

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15956
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Pon Gru 02, 2019 18:09

Niemcy są przeciw energii atomowej w Polsce, bo chcą nam sprzedawać rosyjski gaz z Nord Streamu




Dlaczego nasi zachodni sąsiedzi tak intensywnie walczą o powodzenie Nord Streamów? Odpowiedź jest prosta: chodzi o gigantyczne pieniądze. Dzięki tym gazociągom Niemcy staną się europejskim hubem gazowym i głównym dystrybutorem rosyjskiego Gazpromu. Zyski z tego tytułu będą olbrzymie. Dlatego też niemieccy politycy starają się dławić w zarodku wszelkie inicjatywy, które są na kursie zderzeniowym z ich gazowymi interesami. Rozwój energetyki atomowej w Polsce i w UE jest na takim kursie. Stąd m.in. 20 tys. oficjalnych niemieckich protestów w/s polskiej elektrowni atomowej.

Niemieccy europosłowie zaproponowali, aby treść unijnej deklaracji ws. kryzysu klimatycznego, która ma być zaprezentowana na zbliżającym się szczycie COP25 w Madrycie, zawierała zapowiedź wygaszenia wszystkich elektrowni atomowych na terenie Unii Europejskiej. Dlaczego niemieccy politycy chcą wyłączenia wszystkich elektrowni jądrowych UE, skoro nie emitują one żadnych gazów cieplarnianych podczas produkcji energii i są kompletnie neutralne z punktu widzenia zmian klimatycznych?

Odpowiedzi na to pytanie udzielił w książce "Energiewende. Nowe niemieckie imperium" Jakub Wiech, ekspert z dziedziny energetyki: - "Niemcy walczą z czystą energetyką jądrową w Europie, by w jej miejsce weszły jednostki opalane gazem - a tym paliwem handlować ma Berlin dzięki Nord Streamom. Nie ma to nic wspólnego z ochroną klimatu, ale dużo z niemieckim interesem".

Jednym z założeń niemieckiej polityki energetycznej jest utworzenie z tego kraju "europejskiego huba gazowego", który miałby dystrybuować rosyjski gaz dostarczany przez gazociągi Nord Stream 1 & 2 na całą Unię Europejską. Aby wszystko "spięło się" jednak z ekonomicznego punktu widzenie, trzeba najpierw wygenerować odpowiedni popyt na gaz ziemny dostarczany do Niemiec po dnie Bałtyku przez Gazprom. Wpływ na taki popyt bez wątpienia miałoby przeforsowanie pomysłu likwidacji elektrowni atomowych funkcjonujących na terytorium UE. Wszak w przypadku realizacji tak sformułowanego postulatu elektrownie jądrowe będą musiały być zastąpione innymi siłowniami o znaczeniu systemowym. Węgiel jest na cenzurowanym, a OZE nigdy nie zapewnią stałych dostaw mocy. W takich okolicznościach elektrownie na gaz sprowadzany z Rosji i dystrybuowany przez niemieckie firmy byłyby "idealnym" rozwiązaniem.

Patrząc przez pryzmat powyższego nie powinno nas dziwić, że w zawartej w 2018 roku umowie koalicyjnej między głównymi partiami rządzącymi Niemcami stwierdzono, iż energetyka atomowa jest zagrożeniem dla możliwości eksportowych niemieckich firm na rynkach międzynarodowych.

Warto również przypomnieć, że już w 2011 roku nasi zachodni sąsiedzi oraz działające tam organizacje ekologiczne wysłały do Komisji Europejskiej specjalny list protestacyjny w sprawie planowanej w Polsce pierwszej elektrowni atomowej. Do rządu w Warszawie trafiło również - uwaga - aż 20 tys. indywidualnych zastrzeżeń dotyczących polskiego programu jądrowego (!). Niemcy po prostu dbali o swoje interesy. Wiedzieli, że jeśli w Polsce powstanie siłownia jądrowa, to produkowana w naszym kraju energia będzie - po pierwsze - tańsza od energii produkowanej przez niemieckie wiatraki, a po drugie - nie będzie zwiększonego zapotrzebowania na dostawy gazu dla nowych elektrowni opalanych tym surowcem, bowiem takich elektrowni po prostu u nas nie będzie. Obecnie mamy rok 2019 i elektrowni atomowej w Polsce jak nie było, tak nie ma. Konsekwencją tego stanu rzeczy jest deficyt mocy wytwórczych skutkujący koniecznością kupowania sporej ilości energii z Niemiec oraz rozważania na temat budowy nowych elektrowni na gaz, które mógłyby być zaopatrywane w rosyjski surowiec z kierunku niemieckiego.

źródło: https://niewygodne.info.pl/artykul9/Niemiecka-energiewende-w-praktyce.htm

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15956
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wto Gru 03, 2019 12:56

Opłaty za wywóz śmieci w Polsce są ponad 2-krotnie wyższe niż w Czechach. Co u nas poszło nie tak?




Choć wydaje się to być nieprawdopodobne, to koszty wywozu śmieci u naszych południowych sąsiadów potrafią być dużo niższe od kosztów, jakie obowiązują w Polsce. I to pomimo, iż statystyczny Czech generuje rocznie porównywalną ilość śmieci, co statystyczny Polak. Dla przykładu: mieszkańcy czeskiej części Cieszyna płacą w ciągu roku ok. 80 zł za wywóz śmieci. Mieszkańcy polskiej części Cieszyna już 180 zł. W Ostrawie roczna opłata za wywóz śmieci to ok. 84 zł, tymczasem w Częstochowie wynosi ona 240 zł. W czeskim Brnie płaci się ok. 112 zł, a w Łodzi aż 288 zł!

Świetną pracę wykonał użytkownik portalu Wykop.pl o nicku nowy_ja, który zebrał informację o opłatach za wywóz śmieci obowiązujących w trzech miastach Czech i porównał je z podobnej wielkości miastami w Polsce.

Pod analizę wzięto opłaty jakie obowiązują w Czeskim Cieszynie (24,5 tys. mieszkańców), Ostrawie (293,5 tys. mieszkańców) oraz Brnie (404,8 tys. mieszkańców) i porównano je z opłatami funkcjonującymi w trzech polskich miastach: Cieszynie (33,5 tys. mieszkańców), Częstochowie (223,3 tys. mieszkańców) oraz Łodzi (682,6 tys. mieszkańców).

Poniżej zestawienie opłat rocznych za wywóz śmieci, jakie funkcjonują we wspomnianych powyżej trzech miastach naszych południowych sąsiadów. W (nawiasie) podano równowartość w PLN przyjmując aktualny kurs przeliczeniowy (1 CZK = 0,1678 PLN):

Czeski Cieszyn: 480 CZK / rok (80,54 PLN)
Ostrawa: 498 CZK / rok (83,56 PLN)
Brno: 670 CZK / rok (112,43 PLN)

Jak opłaty za wywóz śmieci przedstawiają się w trzech porównywalnych miastach Polski? Poniżej zestawienie:

Cieszyn: 180 PLN
Częstochowa: 240 PLN
Łódź: 288 PLN

Opłaty za wywóz śmieci w polskim Cieszynie są zatem o 123 proc. wyższe od opłat, jakie funkcjonują w Czeskim Cieszynie. Częstochowa ma opłaty o 187 proc. wyższe od Ostrawy, a Łódź o 156 proc. wyższe od Brna.

Przyjęta w naszym kraju w 2013 roku ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach nałożyła na mieszkańców polskich miast obowiązek wykonywania bezpłatnej pracy polegającej na segregowaniu odpadów na 5 typów. Mimo wykonywania tej pracy mieszkańcy muszą płacić za wywóz segregowanych śmieci więcej, niż płacili gdy śmieci nie trzeba było segregować. Co poszło nie tak, że za wywóz segregowanych śmieci płacimy dziś znacznie więcej niż nasi południowi sąsiedzi?

źródło: https://niewygodne.info.pl/artykul9/Oplaty-za-smieci-w-Polsce-i-w-Czechach.ht

A Lubin ? Czytaj : http://miedziowe.pl/content/view/94205/78/

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15956
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wczoraj 16:12

Komentarz
[email protected]

Pani Redaktor, tu trzeba jednak trzymac jakieś proporcje aby w ferworze walki politycznej nie wylewac dziecka z kąpielą. Nie wszystkie dązenia czy dzialania prowadzone w celu poprawienia warunków hodowli zwierząt złe. Przemysłowa hodowla zwierząt to jest koszmar dla zwierząt i wcale nie produkuje dobrego mięsa. Kury hodowane w potwornym zatłoczeniu i ładowane antybiotykami i hormonami to niedobre nie tylko dla kur, które rzeczywiście cierpią w takiej hodowli ale równiez dla człwieka, który takie mięso naładowane chemią spozywa. Cierpienie zwierząt w hodowlach przemysłowych jest realne i powinno byc zaadresowane co jednak nie znaczy, ze nalezy podązc drogą zwariowanej Spurek. Zadne skrajnosci tak w jedną jak i w drugą stronę nie są dobre. Taka polaryzacja gdzie na jednym końcu jest odleciana Spurek a na drugim ludzie, którym cierpienie zwierząt jest obojętne jest wysoce niewskazana i realne problemy sprowadza, no właśnie, tylko do walki politycznej.
==================================
Otwarte klatki triumfują. Dostali pół miliona dolarów, wsparli ich politycy prawicy, teraz idą po więcej




Otwarte Klatki triumfują. Stowarzyszenie zostało uznane za jedną z czterech najefektywniejszych organizacji prozwierzęcych na świecie, otrzymując tytuł „Top Charity” jako pierwsza organizacja wywodząca się z Polski. Gdyby nie pomoc polityków prawicy, pewnie nie wspięliby się tak wysoko w swojej lewicowej pogoni za wegetarianizacją świata. Na progu nowej kadencji, warto sprawdzić, kogo się wspiera.

Ekologia została skutecznie zawłaszczona przez środowiska lewicowe. Większość akcji ma charakter skrajnie ideologiczny i opiera się na koncepcji, w której to człowiek podporządkowany jest światu przyrody. Ekoszaleństwo postępuje etapami. Z rozsądnych i zasadnych początkowo postulatów wyłaniają się kolejne, skrajnie irracjonalne. W efekcie dochodzimy do takich pomysłów, jak te wygłaszane przez Sylwię Spurek, wpierającą akcje Otwartych klatek: obłożenie wysokimi podatkami mięsa i powolne wypieranie go z rynku, a nawet ograniczanie spożycia mleka i jajek. Na końcu stoją wyroki więzienia za zabicie karpia bez ogłuszenia. I choć pogłębianie świadomości, wrażliwości jest kluczowe, trudno przejść do porządku nad stawianiem rzeczywistości na głowie.

Organizacje ekologiczne są suto karmione tłustymi grantami zza granicy, by efektywnie realizować powierzone im zadania. „Otwarte klatki” otrzymały dwa lata temu grant wysokości ponad 472 tys. dolarów od amerykańskiej fundacji Silicon Valley Community Foundation. Pół miliona dolarów z Doliny Krzemowej otworzyło stowarzyszeniu nowe możliwości działań, które – jak sami działacze zapowiadali – chcieli przeznaczyć na rzecz poprawy sytuacji zwierząt z ferm przemysłowych. Ich działania poszły wyjątkowo sprawnie. Do tego stopnia, że otrzymali potężne wsparcie niektórych polityków prawicy, a Krzysztof Czabański osobiście nadzorował projekt ustawy, która w pierwotnym kształcie miała zakazać hodowli zwierząt futerkowych. Politycy PiS włączyli się także w przygotowanie wspólnie z Otwartymi Klatkami wystawy w Europarlamencie pt. „Niech futra przejdą do historii”.

Działania te przełożyły się z pewnością na realną punktację Otwartych klatek w międzynarodowych rankingach. Skuteczność wyraża się przecież ostatecznie w działaniach politycznych, medialnych i legislacyjnych. Animal Charity Evaluators – podmiot zajmujący się oceną skuteczności działań organizacji działających na rzecz zwierząt – przyznał Otwartym Klatkom tytuł „Top Charity”, ogłaszając że stowarzyszenie jest jedną z czterech najefektywniejszych organizacji prozwierzęcych na świecie.

Anima International to grupa powstała w 2018 roku z połączenia Otwartych Klatek i zagranicznych oddziałów tego stowarzyszenia (białoruskiego, estońskiego, litewskiego, rosyjskiego, ukraińskiego) ze skandynawską organizacją Anima.

Celem Animal Charity Evaluators – niezależnej organizacji pozarządowej ze Stanów Zjednoczonych – jest analizowanie pracy organizacji zajmujących się ochroną zwierząt i identyfikowanie tych, które robią to najlepiej. Zgłoszenia poddawane są złożonemu i rygorystycznemu procesowi, na który składają się m.in. pogłębione raportowanie finansowe, oceny strategii i postępów, obszerne rozmowy z kierownictwem czy zbieranie informacji od pracowników. Tylko czterem organizacjom udaje się co roku uzyskać tytuł “Top Charity”.

Otwarte Klatki zostały docenione m.in. za strategiczne myślenie i samodoskonalenie, silną kulturę organizacyjną oraz wysoki poziom satysfakcji pracowników, a także duży wkład w budowanie ruchu.

Wśród słabych stron znalazły się duża zależność od wolontariuszy, krótka historia funkcjonowania, a także zróżnicowany wpływ poszczególnych programów. Ocenione zostały działania organizacji związane ze współpracą z firmami, obecnością w mediach, śledztwami na fermach, promocją diety roślinnej, budowaniem ruchu, a także kampaniami, których celem są zmiany legislacyjne

— czytamy w informacji stowarzyszenia, które przypomina że powstało w 2012 roku, by „zapobiegać cierpieniu zwierząt poprzez wprowadzanie systemowych zmian społecznych, dokumentowanie warunków chowu przemysłowego oraz edukację promującą pozytywne postawy wobec zwierząt”. Otwarte klatki prowadzą kampanie dotyczące m.in. wprowadzenia w Polsce zakazu hodowli zwierząt na futra, poprawy warunków życia kur i kurczaków, promocji diety roślinnej wśród konsumentów i firm z branży gastronomicznej i handlowej, a także rezygnacji przez sklepy ze sprzedaży futer czy żywych ryb.

Przeprowadzamy śledztwa obnażające okrucieństwo wobec zwierząt. Naciskamy na polityków i firmy, by zmieniali prawo i regulacje. Prowadzimy ogromne kampanie, by kruszyć mur obojętności na los zwierząt w Polsce. Nie poddamy się, dopóki każde zwierzę nie będzie wolne od cierpienia z rąk ludzi

— zapewniają.

Zdrowa, racjonalna ekologia wypierana jest systematycznie przez skrajnie lewicową ideologię, z którą trudno dyskutować. Za wielkodusznymi apelami stoją konkretne interesy i duże pieniądze. Naturalne futra i skóry mają zostać zastąpione sztucznymi, co w naturalny sposób napędza nowe gałęzie biznesu. Lada moment ruszą kampanie zniechęcające nas do kupna żywego karpia, choć Polska jest największym jego hodowcą w całej Unii Europejskiej. Są już postulaty wprowadzenia całkowitego zakazu polowań i coraz częściej mówi się, że należy pozostawić przyrodę samą sobie. Jakie są tego skutki, widzimy dziś choćby na przykładzie Puszczy Białowieskiej. Zanim więc ponownie staniemy empatycznie po stronie organizacji ekologicznych, warto dogłębnie sprawdzić ich motywacje, cele i finansowanie.

źródło + video: https://wpolityce.pl/polityka/475850-otwarte-klatki-wsparte-przez-politykow-prawicy-triumfuja

Podpis użytkownika:
   
NEVIL
Przyjaciel Forum
NEVIL



Dołączył: 07 Kwi 2005
Posty: 15956
Skąd: LUBIN
Osiedle: Przylesie
Wysłany: Wczoraj 20:39

Komentarze:
Ula

Trudno o inną decyzję,jeżeli nadzwyczajna kasta tak po prostu kradła.
--------------------------
Kdlf

Nasze państwo przegrywa z mafią.
====================
Szokująca decyzja WSA! Znów uchylił decyzję Komisji weryfikacyjnej! Roszczenia do nieruchomości wartej 9,5 mln. zł kupiono za jedynie 100 tys. zł




Kupić roszczenia do nieruchomości wartej 9,5 milionów złotych za ledwie 100 tys. złotych? Dla Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego nie ma problemu! Sąd uchylił właśnie decyzję komisji weryfikacyjnej ws. nieruchomości przy Senatorskiej 7 i Krakowskie Przedmieście 83.

Najwyraźniej Wojewódzki Sąd Administracyjny nie zamierza zakończyć swojej krucjaty przeciwko Komisji weryfikacyjnej. Jak ustaliła Komisja, w tej sprawie roszczenia do nieruchomości wartych 9,5 mln zł zostały kupione za 100 tys. zł. Chodzi o decyzje komisji weryfikacyjnej z lipca ub.r. Komisja uchyliła wówczas decyzje prezydenta Warszawy o zwrocie nieruchomości. Zdaniem komisji decyzje miasta zostały wydane z naruszeniem prawa. Beneficjenci tych decyzji i warszawski ratusz zaskarżyli postanowienia komisji do WSA.

Obie nieruchomości zostały całkowicie zniszczone w czasie wojny, Odbudowano je siłami wszystkich Polaków, a ich przedwojenny właściciel nigdy nie starał się o ich zwrot. Mimo tego, we wrześniu 2011 roku, „odzyskano” obie nieruchomości. Beneficjenci decyzji szybko odsprzedali prawa do obu nieruchomości za śmieszną kwotę 100 tys. złotych. Tymczasem same budynki postawione w tym miejscu były warte ponad 6 milionów złotych!

Oto mapa z 1945 roku, obie nieruchomości były doszczętnie zniszczone. Handlarze zakupili za 100 tys. złotych te nieruchomości, które warte były miliony złotych. Tradycyjnie w ratuszu nie zbadano posiadania i nikt nie zbadał, czy prawowici spadkobiercy byli w w ogóle w posiadaniu tych nieruchomości. (…) Nie tylko uchyliliśmy decyzje, ale także nie wydaliśmy zgody na ustanowienie użytkowania wieczystego. Grunty wraz z budynkami wracają do miasta.

– mówił Patryk Jaki ogłaszając w lipcu 2018 roku decyzję komisji.

Ta sprawa jest bardzo interesująca. Wszyscy wiemy, jak wyglądała odbudowa Warszawy, a szczególnie starówki. Prawa do nieruchomości nabyto za 100 tys. złotych. Jedną z osób, która najsilniej zajmowała się nieruchomościami był adwokat Jan Stachura. Mamy sytuację, że nabyto roszczenia za 100 tys. złotych.Komisja dochodzi do głębszych ustaleń,badamy coraz więcej wątpliwych reprywatyzacji.

– mówił z kolei Sebastian Kaleta.

Tymczasem w ustnych motywach środowego wyroku sędzia Joanna Skiba wskazała, że decyzje komisji weryfikacyjnej zostały nieprawidłowo sformułowane. Wskazała przy tym, że w rozstrzygnięciu decyzji komisji zabrakło elementów określonych w Kodeksie postępowania administracyjnego. Sąd wskazał też, że argument podniesiony przez komisję dot. zakupu roszczeń do dwóch nieruchomości za kwotę niewspółmierną do faktycznej wartości jest nietrafny. Sąd zwrócił uwagę, że przeniesienie własności roszczeń do tych nieruchomości nastąpiło w formie aktu notarialnego. Jak dodała sędzia, żaden organ administracji nie może podważyć aktu notarialnego.

Co ciekawe, sąd kolejny już raz zwrócił też uwagę, że tzw. dekret Bieruta z 1945 r. o własność i użytkowaniu gruntów warszawskich nadal obowiązuje.

Skoro nie został on uchylony, musi wiec cały czas być stosowany w brzmieniu ustalonym w 1945 r. Sytuacja jest taka, że sprawy dotyczące roszczeń są nieuregulowane.

– podkreśliła sędzia Skiba.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/476106-szokujaca-decyzja-wsa-znow-uchylil-decyzje-kw

Podpis użytkownika:
   
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 415 z 415  
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku
Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Posty na Forum są własnością ich autorów - redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść postów.