Radny Oleg Herejczak poczuł się zagrożony
Komentarz jak groźba karalna
O tym, że w Internecie nikt nie jest anonimowy przekonał się jeden z forumowiczów, który za napisanie komentarza pod adresem radnego miejskiego trafił przed oblicze sądu. Oskarżony postanowił dobrowolnie poddać się karze. Prokuratura zapronowała skazać mężczyznę na 10 miesięcy ograniczenia wolności, wykonanie prac społecznych i drobną nawiązkę na rzecz poszkodowanego. Radny jednak nie zgodził się na taką karę uznając, że sprawca powinien publicznie wyrazić skruchę i przeprosić go oficjalnie w mediach.
Chodzi o głośną sprawę rzekomej współpracy miejskiego radnego ze Służbą Bezpieczeństwa. Oleg Herejczak, który został radnym z listy Prawa i Sprawiedliwości, był bohaterem serii artykułów na oficjalnym portalu miasta. W publikacjach stawiano pytania, czy Herejczak współpracował z bezpieką. Prokurator z Instytutu Pamięci Narodowej orzekł, że radny wprawdzie zobowiązał się do współpracy podpisując tzw. lojalkę, ale nigdy nie udzielił służbom żadnych informacji ani nie pobierał żadnego wynagrodzenia.
Pod jednym z materiałów prasowych, w lutym br. ukazał się komentarz o treści: "Na szubienice z nim,,nie ma co CZEKAĆ!!!!! (pisownia oryginalna-przyp.red.) Autorem komentarza był Internauta ukrywający się pod nickiem: "Marcin Marcin". Radny PiS poczuł się zagrożony tym wpisem.
- Jest to bezwględnie groźba karalna i tego typu sprawy należy ścigać, nie można pozostać obojętnym na takie komentarze, ktore ukazują się na forum publicznym. Zgłosiłem sprawę na policję, która odnalazła autora tego wpisu. Co ja takiego złego temu człowiekowi zrobiłem, że uważał, że powinienem skończyć na szubienicy - mówi nam radny Oleg Herejczak.
Lubińska policja szybko ustaliła personalia sprawcy. Okazał się nim Marcin P., który został oskarżony o stosowanie groźby karalnej. Mężczyzna postanowił dobrowolnie poddać się karze. Prokurator uzgodnił z nim karę 10 miesięcy ograniczenia wolności, odpracowanie społecznie 24 godzin w miesiącu i wpłacenie na konto poszkodowanego nawiązki w wysokości 100 zł.
Dzisiaj podczas rozprawy w Sądzie Rejonowym w Lubinie, radny PiS nie zgodził się z takim wymiarem kary. - Nie zadowoliło mnie to z tego względu, że ten człowiek w żaden sposób nie próbował się ze mną skontaktować, żeby wyrazić skruchę i przeprosić. Tylko w ten sposób mogę uznać, że ten człowiek żałuje tego, co zrobił. Dlatego nie zgodziłem się na ten wyrok - tłumaczy swoją postawę radny Oleg Herejczak.
Sąd nie miał innego wyjścia i skierował sprawę z powrotem do prokuratury, która - zgodnie z procedurą - sporządzi akt oskarżenia i Marcin P. zasiądzie na ławie w procesie karnym. Radny będzie domagał się od oskarżonego przeprosin na łamach lokalnych mediów i wpłacenie określonej sumy na cele charytatywne. Marcinowi P. grożą 2 lata pozbawienia wolności.
źródło:
http://miedziowe.pl/content/view/92861/78/