Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:
Anonim

Poseł i taki debil. Do wyborców tego nieuka ,czy wam nie wstyd,kogo Wy wybieracie?
------------------------------------
eva58.ex

Pewnie prywatną szkołę zrobił, za pieniądze rodziców. Te szkoły takich wypuszczają.
---------------------------------------
Antek

Jak on jest mężem posel Gajewskiej to niezle się dobrali. Nieszczęścia chodzą parami
-------------------------------------------
Ha

Ma łeb jak sklep, tyle że pusty.

=================================
2 x 2 = 4? - niekoniecznie. Poseł od „Belzebuba” ma inną teorię. Nobel z ekonomii murowany
Obrazek
Po tekście w "Gazecie Wyborczej" o rzekomej łapówce, jaką miał wręczyć Gerald Birgfellner, w sieci pojawiło się mnóstwo komentarzy. Austriak ponoć zeznał, że nie wie komu, gdzie i kiedy wręczył łapówkę, ale kontrowersje wzbudził też fakt, że 50 tys. zł miało się znajdować w kopercie. Do grona komentujących kolejny "kapiszon" redakcji z Czerskiej dołączył poseł Arkadiusz Myrcha. Zdaniem polityka Platformy, który wsławił się nazwaniem jednego z "Trzech Króli" Belzebubem, upchnięcie tak dużej kwoty do koperty nie stanowi problemu. Wystarczy 10 banknotów po... 500 zł.

Arkadiusz Myrcha postanowił się włączyć na Twitterze do dyskusji o rzekomej łapówce, opisywanej w "Gazecie Wyborczej". Odpowiadając na wpis posła "Porozumienia", Kamila Bortniczuka, który podał w wątpliwość, czy jest możliwe włożenie 50 tys. zł do koperty, wpadł na genialny pomysł.

Polityk Platformy - prywatnie mąż posłanki Kingi Gajewskiej - chcąc udowodnić karkołomną tezę opisaną w "Wyborczej" podpowiedział, jak można to zrobić - wystarczy włożyć do koperty 10 banknotów po... 500 zł.

Prawdopodobnie, kiedy już emocje opadły, albo też poseł wspomógł się kalkulatorem i stwierdził, że wówczas kwota byłaby dziesięciokrotnie niższa - tweet Myrchy został usunięty.

Mimo usunięcia wpisu, rachunkowa wpadka młodego posła totalnej opozycji była żywiołowo komentowana.

Więcej: https://niezalezna.pl/259199-2-x-2-4-ni ... i-murowany
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Mało znany fakt: W 6 lat po wojnie Stalin zmusił Polskę do oddania obszaru bogatego w węgiel i czarnoziemy
Obrazek
15 lutego 1951 roku doszło do największej w historii powojennej Polski i jednej z największych w historii powojennej Europy korekty przebiegu granic. ZSRR zmusił Polskę do oddania fragmentu województwa lubelskiego o powierzchni 480 km² (obszar porównywalny z terenem zajmowanym obecnie przez Trójmiasto). W zamian otrzymaliśmy 480 km² terenów Bieszczad. Problem w tym, że tereny oddawane ZSRR były żyzne (czarnoziemy) i bogate w złoża węgla kamiennego, a tereny przyznane Polsce posiadały ubogie gleby i były pozbawione surowców naturalnych.

Zgodnie z oficjalną narracją władz komunistycznych do umowy o zmianie granic z 15 lutego 1951 roku doszło z inicjatywy strony polskiej. Oczywiście taka wersja wydarzeń była nieprawdziwa. Fakty są bowiem takie, że to przedstawiciele ZSRR (uwzględniając plany Józefa Stalina) zaproponowali zamianę 480 km² leżącego w Polsce fragmentu województwa lubelskiego na fragment Bieszczad ulokowany w ZSRR.

Dlaczego w ogóle doszło do tak poważnej korekty granicy? Otóż w Moskwie wiedzieli o istnieniu wykonanego jeszcze przed wojną rozpoznania geologicznego wspomnianych terenów. Ze sporządzonej wówczas dokumentacji wynikało, że pod powierzchnią ziemi wokół miejscowości Sokal znajdują się spore pokłady węgla kamiennego. Problem w tym, że po II wojnie światowej wytyczona przez Stalina granica przyznała te tereny Polsce.

W efekcie powyższego Stalin dążył do zmiany swojej decyzji z 1945 roku. Narzucona przez ZSRR "umowa" z 15 lutego 1951 roku była tego efektem. Do Związku Radzieckiego zostały dołączony został fragment województwa lubelskiego z miejscowościami Bełz, Uhnów, Krystynopol, Waręż, Chorobrów oraz lewobrzeżną część Sokala – Żwirkę, wraz ze strategiczną linią kolejową Rawa Ruska – Krystynopol. Polsce przypadły ubogie w dobre grunty i pozbawione surowców naturalnych tereny ówczesnego obwodu drohobyckiego należącego do ZSRR. Obecnie jest to miasto Ustrzyki Dolne oraz wsie: Czarna, Lutowiska, Krościenko, Bandrów Narodowy, Bystre oraz Liskowate.

Warto odnotować, że do końca lat 50-tych Rosjanie wybudowali na zabranych Polsce terenach aż 4 kopalnie węgla kamiennego, które w ciągu roku mogły wydobywać aż 15 mln ton tego surowca (dla porównania: to ok. 1/4 tego, co wydobywają wszystkie kopalnie węgla zlokalizowane obecnie na terytorium Polski).

Jeśli ktoś kiedyś zastanawiał się jak działał totalitarny system komunistyczny sterowany przez zbrodniarza, to historia "umowy" o zmianie granic między PRL a ZSRR z 15 lutego 1951 roku jest tego dobrym przykładem. Grabieżcze podejście komunistów spowodowało, że bilans zamiany terytoriów dla Polski wypadł niekorzystnie nie tylko pod względem surowcowym (utrata terytoriów bogatych w węgiel). Operacja ta stała się również dramatem dla wielu tysięcy mieszkańców, z których prawie 70 proc. siłą zmuszono do przesiedlenia na ziemie zachodnie i północne Polski.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul9/0473 ... wegiel.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:
metrios

Należy mu się ta habilitacja , tyle że praca powinna brzmieć " Jak naciągnąć klienta i udawać poszkodowanego".Powinni jej bronić razem z Giertychem.

---------------------------------
adam

Atmosfera obok meritum ,tj cała sytuacja wokół Getinu i wycenienia na 1 zł to chyba właściwy powód problemu.Dorobek zacny nie na ten polityczny trend.[/color]
---------------------------
nau

A kto by chciał widzieć w swoim gronie nagrywacza? Przecież w gronie naukowców obowiązuje coś takiego jak etyka!
=============================
Leszkowi Czarneckiemu nie udała się habilitacja
Obrazek
Rada Wydziału Zarządzania, Informatyki i Finansów Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu odmówiła nadania Leszkowi Czarneckiemu nadania stopnia doktora habilitowanego w dziedzinie nauk ekonomicznych w dyscyplinie nauki o zarządzaniu – czytamy w Bankier.pl.

Leszek Czarnecki, znany bankier, ma już tytuł doktora. Postanowił pójść krok dalej i złożył na UE we Wrocławiu pracę habilitacyjną pod tytułem: „Opracowanie modelu badania kreacji wartości przez jednostki gospodarcze w zmieniającym się otoczeniu rynkowym ze szczególnym uwzględnieniem roli lidera”. Ale praca na uniwersytecie się nie spodobała.

Po zapoznaniu się z dokumentacją przedstawioną przez Kandydata, trzema recenzjami opracowanymi przez recenzentów powołanych przez Centralną Komisję ds. Stopni i Tytułów oraz stanowiskiem komisji Habilitacyjnej Rada Wydziału stwierdziła, że nie zostały spełnione warunki art. 16 ustawy z 14.03.2003 r. o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki – czytamy w uchwale Rady Wydziału Zarządzania, Informatyki i Finansów Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu z dnia 7 lutego.

Być może powodem odmowy był dorobek naukowy niedoszłego doktora habilitowanego. Jak wynika z publikacji Bankier, na dorobek naukowy Czarneckiego składają się przede wszystkim trzy monografie: „Ryzyko w działalności bankowej. Nowe spojrzenie po kryzysie”, „Model DNA firmy” oraz „Lider Alfa”. Ponadto, biznesmen jest autorem publikacji „Biznes po prostu” i „Biznes po prostu. Następny krok”. Z kolei w wykazie projektów badawczo-rozwojowych znajdziemy firmy, które zakładał Czarnecki (Europejski Fundusz Leasingowy, Getin Noble Bank, Idea Bank, Getin Holding), zaś na liście innowacyjnych projektów wdrożeniowych figurują także m.in. Open Finance, Home Broker, Tax Care, LC Corp czy GetBack.

źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/59910- ... abilitacja
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:
Anonim

wysokie podatki = niskie zarobki, na zachodzie kwota wolna to okolice 20-30 tysięcy złotych, nawet na jakiejś Papui Nowej Gwinei ostatnio podniesli kwotę do 15 tysięcy złotych, w Polsce to 3 tysiące, a w drugim progu (półtorej średniej krajowej) to 0 się robi , PIT w wielu krajach ma np. 15% a u nas 18 i 33
-------------------------------
Pasjonat_Sakiewicza

nie pieniądze frustrują Polaków lecz wmawianie im przez polityków i paskowych ekspertów że deszcz pada kiedy plują nam w twarz. Wstańmy wreszcie z kolan, obudźmy się - nie dajmy się im mamić socjalnym letargiem w który chcą nas wprowadzić - włączmy myślenie!
-------------------------------------
Anonim

Lepiej niech policzą ile zarabiają zwykli Polacy - którzy są większością w naszym Kraju, bez prezesów, dyrektorów i innych milionerów. To wyjdzie nie 3261 zł ale 1200-1500 zł na rękę. Nie kapuję kto zarabia te 3261 zł na rękę jak tyle nawet nie zarabia mój kierownik działu - w firmie państwowej. Jak bym ja miał te 3200 zł na rękę to bym mógł i założyć rodzinę i zacząć budować dom i posadzić drzewo itd. A tak to wegetuję za 1800 zł na rękę. Normalnie życiowy sukces po 5 latach studiów :(
================================
Oto największy powód frustracji Polaków
Obrazek
Niskie płace są najczęstszą przyczyną frustracji Polaków; wskazuje na nie przeciętnie 40 proc. rodaków - wynika z badania „Nastawienie do finansów” przeprowadzonego na zlecenie Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor. Niska pensja częściej przygnębia kobiety niż mężczyzn.

Jak wskazano, wynagrodzenia najczęściej frustrują 18-24 latków oraz osoby w wieku 25-34 i 45-54 lat. Jest to powód do zmartwień dla niemal połowy z nich. Nieznacznie rzadziej nieusatysfakcjonowani są 35-44 latkowie (39 proc.).

Rola finansów na liście zmartwień maleje po 54 roku życia. Z wiekiem rośnie bowiem "niezadowolenie z powodu słabego zdrowia i wydatków na leki". Nierówność płac pomiędzy pracownikami różnych płci powoduje też, że niska pensja częściej przygnębia kobiety (43 proc.) niż mężczyzn (37 proc.).

W największym stopniu osiągane wynagrodzenie jest trudne do zaakceptowania dla mieszkańców woj. lubelskiego - wynika z badania. Swoje płace oceniają gorzej niż wynosi średnia dla kraju również badani z Pomorza, Wielkopolski, Podkarpacia, Warmii i Mazur oraz woj. kujawsko-pomorskiego.

Najmniej powodów do narzekań na płace mają natomiast osoby żyjące w woj. zachodniopomorskim i mazowieckim - wskazało BIG.

Zbyt niskie wynagrodzenie, które doskwiera Polakom, to dla wielu nie tylko problem szerszego gestu, ale - jak podkreślają eksperci BIG - utrzymania się. Z danych BIG InfoMonitor oraz BIK wynika, że niemal połowa osób z opóźnionymi płatnościami rat kredytów (na min. 200 zł, przeterminowanymi o 30 dni) i bieżących rachunków ma zaległości nieprzekraczające 5 tys. zł. W grupie 2,78 mln niesolidnych dłużników jest to 1,24 mln.

Na liście frustracji, za niskimi zarobkami (40 proc.) wymieniane jest zbyt słabe zdrowie (23 proc.) wydatki na leki i leczenie (22 proc.) oraz wygląd (11 proc.). Spojrzenie w lustro psuje humor nieco bardziej niż miejsce zamieszkania, partner, wielkość mieszkania, a także nieciekawa praca, które znalazły się na dalszych miejscach. Z kolei, na ostatniej pozycji listy frustracji znalazło się wykształcenie.

Najbardziej sfrustrowane są najmłodsze pokolenia 18-24 latków oraz 25 -34 latków, będące na dorobku (ok. 85 proc. ankietowanych). Wśród 65-74 latków frustruje się 72 proc. badanych, czyli o 13 proc. mniej niż wśród młodych - wyliczono. Ogólnie w społeczeństwie 21 proc. osób odpowiada, że nie ma powodów do rozgoryczenia. Niewykluczone, że po tym jak płace wzrosną jeszcze bardziej, przybędzie też zadowolonych rodaków.

Jak wynika z danych GUS, w 2018 r. każdy Polak pracujący na etacie zarobił średnio ponad 3261 zł na rękę czyli 4585 zł brutto. W porównaniu z 2017 r. płaca wzrosła realnie o 5,3 proc., znacznie więcej niż rok wcześniej, gdy było to 3,4 proc. We wtorek GUS poda dane o styczniowej zmianie płac w sektorze przedsiębiorstw.

Badanie zrealizowała na zlecenie BIG InfoMonitor firma Quality Watch, techniką wywiadów internetowych (CAWI) wspomaganych komputerowo na reprezentatywnej próbie 1296 dorosłych mieszkańców Polski w październiku 2018.

źródło: https://niezalezna.pl/259463-oto-najwie ... ji-polakow
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:
gajowy

jak zwykle głupi polacy wylali dziecko z kąpielą!
---------------------------------
Gdragon23

Jeżeli wymusiła Bruksela to niech minister z MSZ wskaże dokładny przepis lub dyrektywę do której Polska ma się dostosować a Litwy to nie dotyczy? . Wciskanie kitu , i to od kilku lat jesteśmy karmieni zdaniem że Unia kazała,jest to niszczenie wpływòw z podatków i zabieranie ludziom miejsc pracy, wstyd i hańba!!!
-----------------------------------
ala

w taki sposob zalatwili tez podkarpacie, ktore zylo z ukraincow. ukrainy szybko dali sobie rade i zaczeli sprowadzac towary w swoim okregu /dawne zsrr/a drobna przedsiebiorczosc na podkarpaciu padla. wprowadzili wymogi unijne.szkoda bo w przemyslu kieszenie puste.
------------------------------------
tia

i standardzik, politycy polscy nagrzebali, to najlepiej zwalić na UE... szkoda, że inne kraje UE nie mają takiego problemu...
=============================
Potrafili wykupić całą elektronikę ze sklepów. MSZ podcina Podlasiu skrzydła
Ministerstwo Spraw Zagranicznych jednym ruchem rozgniewało podlaskich przedsiębiorców i samorządowców. Mała zmiana w sposobie wydawania Białorusinom wiz, a stracił handel w całym województwie. Mowa nawet o 800 mln zł.
Obrazek
- Pamiętam, jak trzy lata temu pod koniec roku klienci z Białorusi dosłownie "wymietli" całą elektronikę. Kupili wszystko, co było - mówi nam właściciel sklepu z Białegostoku.

- Był taki okres, gdy przed sklepami i targowiskami, zwłaszcza tym na Kawaleryjskiej, stały sznury autobusów. Dziś są już tylko pojedyncze - dodaje mieszkanka Białegostoku.

Traci cały region. Od 2 stycznia polskie konsulaty nie wydają już Białorusinom wiz krótkoterminowych typu C o kodzie 23, czyli tzw. "wiz zakupowych". A Białorusini w Polsce kupowali nie tylko elektronikę. Od lat nasza żywność na Wschodzie uchodzi za towar dobrej jakości. Na dodatek tańszy niż ten sprzedawany w Mińsku.

Techniczne zmiany i poważne problemy

Do 2 stycznia 2019 r. obywatele Białorusi mogli wystąpić o wizę, która umożliwiała krótki przyjazd do Polski bez konieczności dokumentowania noclegu. Najczęściej korzystano z nich, by zrobić naprawdę duże zakupy. W 2017 r. wydano takich wiz 197 165. Rok później 174 514. Jak tłumaczy w odpowiedzi na nasze pytania resort spraw zagranicznych, celem zmiany było "szersze otworzenie się na potrzeby obywateli Białorusi", a ona sama ma "czysto techniczny charakter". Tyle urzędniczej teorii. W rzeczywistości niemal zmieciono przygraniczny handel.

Po wprowadzeniu nowych przepisów, każdy występujący o wizę Schengen musi posiadać dokument z hotelu, pensjonatu, ewentualnie umowę najmu. Słowem to dodatkowe koszty.
Ci, którzy występowali o "wizy zakupowe", bardzo często jeździli w głąb województwa. Najczęściej do Białegostoku. - Białorusini doskonale wiedzą, gdzie zrobić zakupy. Dużą popularnością cieszył się Auchan przy Hetmańskiej i Bi1 - tłumaczy nam właściciel lokalnego sklepu z elektroniką.

Słowa o popularności Białegostoku i Podlasia wśród białoruskich "turystów zakupowych" potwierdza w rozmowie z money.pl Witold Karczewski, prezes Izby Przemysłowo-Handlowej w Białymstoku. - To było widać szczególnie rano przy rynku na Kawaleryjskiej i w dużych centrach handlowych, gdzie klientów z Białorusi było bardzo wielu - wskazuje. Jak dodaje, przez ostatni miesiąc zakupowa turystyka się załamała.

Na spadek ruchu ze strony białoruskiej wskazuje także inny fakt. - Często przekraczam granicę w celach służbowych. Co tu dużo mówić, kolejki są mniejsze - dodaje prezes IBH w Białymstoku.

MSZ w odpowiedzi na nasze pytania przekonuje, że nowe zasady wydawania wiz "wpłyną w pozytywny sposób na utrzymanie wysokiego zainteresowania wizami Schengen wydawanymi przez polskie urzędy konsularne na Białorusi".

Liczby nie kłamią

Ograniczenie wydawania "wiz zakupowych" Białorusinom to "piłowanie gałęzi", na której znajduje się woj. podlaskie. Według najnowszych danych w 2016 r. Białorusini wydali w Polsce 2,33 mld zł, z czego 715 mln zł na Podlasiu. Jeśli przyjąć, że stosunek tych kwot się powtórzył w kolejnych latach, to rok 2017 dla Podlasia zamknął się 754 mln zł zostawionych przez sąsiadów w ich sklepach i na targowiskach. Częściowe dane za 2018 r. pozwalają szacować, że kwota dla Podlasia zamknie się w okolicach 800 mln zł.

- Samo zniesienie wiz zakupowych było złym posunięciem. Przecież im więcej osób ma wizy, tym więcej przyjedzie. Tym samym wzrośnie szansa, że zrobią tutaj zakupy. Oni przecież nie przywożą towaru tylko gotówkę. Przedsiębiorcy są zdania, że należy zapraszać klientów z innych państw. Wtedy dajemy pracę restauracjom, pracownikom sklepów i bazarów - dodaje prezes IPH w Białymstoku.

IPH o sprawie poinformowała m.in. Urząd Marszałkowski. Temat poruszono także w trakcie wizyty wicepremiera Jarosława Gowina.

Na problem nałożył się także ruch białoruskich władz, który postanowił nieco ukrócić proceder zakupów w Polsce. Mińsk wprowadził bowiem ograniczenie masy i wartości przywożonych towarów z 1,5 tys. euro i 50 kg do 500 euro i 25 kg. Nieprzyjemnego dla nas "smaczku" dodaje fakt, że podobnych obostrzeń nie wprowadzono na wwóz towarów z Rosji.

Apel samorządów

Sprawa wzburzyła nie tylko przedsiębiorców. Zaangażowały się w nią także samorządy. Białostocka Rada Miasta przyjęła już krytyczną dla polskiej zmiany uchwałę, w której wskazano, że wizyty obywateli Białorusi, "to pewny zarobek dla lokalnych przedsiębiorców". Na podobny ruch zdecydowali się radni powiatu bialskiego w województwie lubelskim, a pod koniec lutego zajmą się tematem radni z Hajnówki.

Przyjmowanie uchwał inicjują samorządowcy z Platformy Obywatelskiej, którzy podnoszą, że Podlasie na zakupach rocznie zarabia 1 mld zł. Nie podają przy tym źródła danych. Rangę problemu pokazuje także fakt, że niewiele zabrakło, a uchwały byłyby popierane ponadpartyjnie.

Jak przekonywał szef białostoskich radnych PiS Henryk Dębowski, MSZ zapewnił go, że zmiany wymusiła na Polsce Bruksela. PiS gotów był poprzeć uchwałę pod warunkiem zawarcia w niej apelu do Komisji Europejskiej. Zalecenia Brukseli nie wpłynęły na politykę Litwy, która nadal wydaje krótkoterminowe wizy Schengen bez wymogu rezerwacji noclegu. Teraz właśnie tam skierują się "turyści zakupowi" z Białorusi.

źródło: https://www.money.pl/gospodarka/potrafi ... 7985a.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Polska sprowadza mnóstwo węgla z Rosji i zarabia miliardy złotych na handlu emisjami CO2
Obrazek
Import węgla kamiennego do Polski w 2018 roku był rekordowo wysoki i wyniósł 19,7 mln ton, z czego zdecydowana większość, bo aż 13,4 mln ton, pochodziła z Rosji. Rekordowo wysoki w 2018 roku był również handel uprawnieniami do emisji CO2 przez polski rząd. Zgodnie z oficjalnymi statystykami w ubiegłym roku rząd Morawieckiego sprzedał uprawnienia za 1,209 mld euro (ok. 5,16 mld zł)! Patrząc przez ten pryzmat import węgla nie powinien martwić rządzących. Daje on bowiem szanse na większe wpływy budżetowe z tytułu handlu emisjami.

Import węgla z zagranicy w ciągu 2018 roku wzrósł o 52 proc. i wyniósł 19,67 mln ton. Tak wynika ze wstępnych danych podanych przez unijny Eurostat. Co istotne - najwięcej węgla sprowadziliśmy z Rosji. Było to aż 13,4 mln ton, czyli więcej niż wynosił import węgla w całym 2017 roku ze wszystkich kierunków (12,9 mln ton).

Równolegle do zwiększonego importu węgla z zagranicy w 2018 roku odnotowano historyczny rekord sprzedaży uprawnień do emisji CO2 przez polski rząd. Zgodnie z informacjami Krajowego Ośrodka Bilansowania i Zarządzania Emisjami (KOBiZE) w ubiegłym roku rząd Morawieckiego sprzedał na aukcjach emisji CO2 uprawnienia o łącznej wartości 1 mld 210 mln euro (równowartość ok. 5,16 mld zł). Poniżej prezentuję statystykę sprzedaży uprawnień CO2 z poszczególnych miesięcy 2018 roku:

I'2018 - 59,482 mln euro
II'2018 - 70,478 mln euro
III'2018 - 89,738 mln euro
IV'2018 - 94,491 mln euro
V'2018 - 105,452 mln euro
VI'2018 - 106,870 mln euro
VII'2018 - 111,801 mln euro
VIII'2018 - 67,889 mln euro
IX'2018 - 155,889 mln euro
X'2018 - 141,171 mln euro
XI'2018 - 135,104 mln euro
XII'2018 - 71,604 mln euro

TOTAL = 1.209,969 mln euro

Co istotne - wspomniane pieniądze zasiliły budżet państwa i miały wpływ na osiągnięcie rekordowo niskiego deficytu budżetowego.

Pierwsze statystyki sprzedaży przez polski rząd uprawnień do emisji CO2 w 2019 roku wskazują, że rekord z poprzedniego roku może być jeszcze wyśrubowany. Okazuje się bowiem, że tylko od 1 stycznia do 13 lutego Polska sprzedała uprawnienia o wartości ponad 290 mln euro (ok. 1,25 mld zł):

I'2019 - 202,072 mln euro
II'2019 - 88,614 mln euro (stan na 13 lutego)

Europejski System Handlu Emisjami to z jednej strony przekleństwo dla polskiego przemysłu i polskiej energetyki. Z drugiej jednak strony to szansa dla budżetu kraju na zasypanie dziury budżetowej. Ponad 5 mld złotych, które w ubiegłym roku zasiliły budżet, było bez wątpienia potężnym wsparciem. Wiele wskazuje na to, że w tym roku kwota ta będzie jeszcze większa. Patrząc przez ten pryzmat zwiększony import węgla (szczególnie przez podmioty, które potrzebują nabywać uprawnienia do emisji) nie powinien martwić rządzących. Daje on bowiem gwarancje, że przychody budżetowe z tytułu handlu uprawnieniami do emisji raczej nie spadną.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul9/0474 ... ji-CO2.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:
Sokol@Sokol

Rzecznik sieci IKEA oświadcza, że połamane przez posła PO Stefana Niesiołowskiego łóżko nie zostało zakupione w sieci IKEA.
------------------------------
Ziutek Kogutek

Większego łachudry naprawdę trudno się doszukać, to typ absolutnie wyjątkowy i ponadnormatywny !!!
----------------------------
observer

To co robi w łóżku mnie akurat nie interesuje, ale powinien dostać jakiegoś "oskara" za najbardziej plugawy język wśród polityków.
==============================
Nie tylko kara winna być szybka, wyjaśnienie też! Na kanwie sprawy Niesiołowskiego
Obrazek
Przykra i szokująca sprawa euro posła Stefana Niesiołowskiego, zwana niekiedy „seks aferą”, powinna być możliwie najszybciej zakończona – tego domaga się ważny interes społeczny. Nie jest to wprawdzie sprawa, od której zależą losy państwa, niemniej ze względu na postać jej bohatera, jego rolę, jaką odgrywał przez wiele lat w polskiej polityce, nie powinna „trzymać w niepewności” opinii publicznej.

Przez ostatnie niemal trzy dekady Stefan Niesiołowski był traktowany jako niezłomny bojownik o wolną Polskę. Wielu uważało go za jeden z symboli walki z komunizmem. W ostatnich latach przeszedł niezrozumiałą zmianę, stając się z kolei jednym z najbardziej zajadłych przeciwników prawej strony sceny politycznej, która w sposób najbliższy pierwotnym zamysłom starała się realizować idee pierwszej „Solidarności” i pielęgnować wartości konserwatywne, przeświecające kręgom opozycji antykomunistycznej, w których Stefan Niesiołowski był jednym z liderów.

Wielokrotnie ostro atakował PiS oraz dziennikarzy, opowiadających się za politykami konserwatywnej prawicy, nie przebierając często w słowach. Sam kilkakrotnie krytycznie wypowiadałem się o języku Stefana Niesiołowskiego, podkreślając, że narusza dopuszczalne granice debaty publicznej. Część jego kolegów politycznych tolerowała naruszanie przez niego norm parlamentarnego języka, tłumacząc to wybujałym politycznym temperamentem, ale głównie ze względu na dawne zasługi w walce z peerelowskim reżimem.

To, co usłyszałem w komunikacie prokuratury wstrząsnęło mną. I nie chodzi tylko o tanią sensację związaną z kwestiami obyczajowymi, jakie obecne są w sprawie, choć mówią o skrajnej degrengoladzie moralnej polityka – jeśli informacje prokuratury są prawdziwe – i domagają się osobnego potępienia.

Najbardziej niezrozumiały jest dla mnie powód, który doprowadził Stefana Niesiołowskiego do upadku jako człowieka – do wejścia w trwały układ korupcyjny. Przyjmowania korzyści, w zamian za usługi dla biznesmanów. W gruncie rzeczy nie ma już większego znaczenia, jakich, w jakiej wysokości, czy w jakiej postaci - w złotówkach, setkach, milionach, czy w jak tym przypadku, w „obrzydliwej naturze”. W tej historii mamy tylko dodatkowy „kosmicznej” jakości ekwiwalent, za wymyślenie którego scenarzysta hollywoodzki dostałby Oskara. W ten sposób w dramat została wpleciona groteska. Mnie interesuje dramat Stefana Niesiołowskiego.

Czy jest on prawdziwy, będzie można dopiero dowiedzieć się sądzie. Dopóki to się nie stanie, opinia publiczna, politycy, dziennikarze będą miotani sprzecznymi ze sobą wiadomościami o dużym stopniu niepewności.

Sam zainteresowany po kilku dniach szoku, wywołanego informacją, zabrał głos w swojej poetyce językowej:

To, co robi CBA i prokuratura to wyjątkowa nikczemność! Oni to spreparowali. Czegoś tak podłego… Opluwanie mnie, to niszczenie mojej rodziny! W innych sprawach prokuratura mówi o tajemnicach w śledztwie. A tutaj w moim przypadku nie ma tajemnicy śledztwa?!

Chcąc poważnie z Niesiołowskim rozmawiać, moglibyśmy zapytać? – Po co CBA i prokuratura mieliby to robić? Niesiołowski odpowiada: Żeby przykryć aferę Jarosława Kaczyńskiego.

Trzeba by wówczas zapytać: - Czemu akurat wybrano Pana do tej mistyfikacji? W jaki sposób namówiono kilka kobiet, aby zeznawały przeciw Panu? A jak znaleziono tych biznesmenów i w jaki sposób skłoniono ich do świadczenia na Pana niekorzyść? Są przecież nagrania, w których pan dzwoni oraz te, kiedy rozmawiają o Panu. Nagrania pochodzą z czasów, kiedy PiS nie miał żadnego wpływu na prokuraturę. To był okres rządów Platformy.

Z drugiej strony, nie można całkowicie zignorować pretensji Stefana Niesiołowskiego. Czy prokuratura musiała się spieszyć z informacją o prostytutkach? Wystarczającą sensacją byłaby wiadomość o zarzutach korupcyjnych. Więcej szczegółów nie podawać, mając uniwersalną zasłonę w postaci „dobra śledztwa”. Gdyby ode nie zależało, to znaczy, gdybym był prokuratorem, pewnie bym z tej zasłony skorzystał.

Kiedy prokuratura wypuściła przeciek, dziennikarze mieli obowiązek opowiedzieć o wszystkim, czego się dowiedzieli. Taka jest istota naszego zawodu.

Rozpatrywanie obydwu wersji – prokuratury i Stefana Niesiołowskiego, to jednak są tylko po trosze puste rozważania. Tym bardziej, że Ryszard Kalisz, który podjął się obrony Niesiołowskiego, w pierwszych wypowiedziach daje się pokroić, stawiając na „ucieleśnienie niewinności tego wspaniałego człowieka”, jakim jest jego klient.

Aby wyjść z tego pata, bolesnego dla samego zainteresowanego i jego najbliższych, niejednoznacznego dla opinii publicznej, w tym, co ważne dla potencjalnych wyborców, prokuratura, a potem sąd powinni robić wszystko, aby w miarę szybko rozstrzygnąć jaka jest prawda.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/433130-sp ... zakonczona
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Histeryzują, bo znika 25 ha lasu pod przekop Mierzei. Ale wycinka milionów drzew pod autostrady nie miała znaczenia
Obrazek
Przejęta "Wyborcza" donosi - na Mierzei Wiślanej trwa "rzeź drzew". Chodzi oczywiście o wycinkę niewielkiego fragmentu lasu niezbędną do budowy kanału łączącego Bałtyk z Zalewem Wiślanym, za co odpowiedzialny jest "zły PiS". Uwzględniając wszystkie "za" i "przeciw" tej inwestycji nie przypominam sobie jednak, aby media w podobny sposób panikowały, gdy za rządów Tuska wycinano miliony drzew pod budowę autostrad czy dróg szybkiego ruchu. To pokazuje, że bezmyślny udział w plemiennej wojnie łatwo może się skończyć oskarżeniem o hipokryzję i dwulicowość.

Zaniepokojona sytuacją na Mierzei Wiślanej "Gazeta Wyborcza" donosi, że trwa tam "gorączkowa wycinka drzew". Wycinka ta, nazywana również "rzezią drzew", ma oczywiście związek z budową przekopu przez Mierzeję, który połączy port w Elblągu z Morzem Bałtyckim.
Mimo, iż obszar wycinki obejmuje niespełna 25 ha (które stanowią jedynie 0,5 proc. lasów na Mierzei Wiślanej), to przekaz "Gazety Wyborczej" jest co najmniej taki, jakby ktoś postanowił wyciąć w pień całą Puszczę Kampinowską. Nastrój histerii udziela się także czytelnikom. - "Zbrodniarze...", "Żyjemy w kraju okupowanym przez barbarzyńców", "Spektakularna wycinka leśnych szwadronów" - to tylko niektóre komentarze dostępne pod tekstem.

Co ciekawe - gdy w 2010 roku "Wyborcza" donosiła o wycince 110 tysięcy drzew pod autostradę w samym tylko województwie łódzkim, w tekście nie było histerycznych zwrotów o "rzezi" czy "gorączkowej wycince". Nie było też 25 efektownie wyglądających zdjęć z lotu ptaka. Wówczas przekaz informacji (okraszony zaledwie jednym zdjęciem) był neutralny, by nie powiedzieć - do szpiku surowy.

W kontekście powyższego efektowną kontrę wobec panicznej narracji "Wyborczej" zaliczył wczoraj Mateusz Parys. W umieszczonym na twitterze komentarzu do użytego w tytule artykułu sformułowania "rzeź drzew", napisał: - "No niesamowici są. Nie mówcie im, ile drzew trzeba było wyciąć za Tuska, żeby zbudować te tysiące kilometrów autostrad i dróg ekspresowych, bo nie zasną dziś zatrwożeni bezlitosnym okrucieństwem swojego idola".

Nie będę ukrywał, że moje odczucia wobec histerii jaka zapanowała w redakcji "Gazety Wyborczej" w związku z wycinką niewielkiego fragmentu lasu (chodzi o 25 hektarów) są podobne do przekazu, jaki wyłania się z błyskotliwej kontry Parysa. Wszystkich zaniepokojonych sytuacją na Mierzei zapytałbym, czy wiedzą ile drzew trzeba było wyciąć, aby podjąć się budowy autostrad i dróg szybkiego ruchu, co to powstawały w czasach rządów Tuska? Ile drzew kosztowała budowa w Gdańsku (mateczniku PO) kolei metropolitalnej? Ile drzew zniknęło podczas realizacji wszystkich innych inwestycji? Śmiem twierdzić, że setki tysięcy jeśli nie miliony. Czym zatem zasłużyła sobie niewielka wycinka drzew na Mierzei Wiślanej, aby pisać o niej w kategorii "rzezi"? Czy tylko tym, że jest ona realizacją "pisowskiej" obietnicy? Jeśli tak, to warto mieć świadomość, że bezmyślny udział w plemiennej wojnie politycznej czasem łatwo może się przerodzić w oskarżenie o hipokryzję i stosowanie podwójnych standardów.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul9/0474 ... erowna.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Szalone czasy na rynku aptek dobiegły końca. O pozwolenie jest dziś znacznie trudniej
Obrazek
Kilkukrotny spadek liczby nowo otwieranych aptek przy zachowaniu dotychczasowej liczby upadających – trudno się dziwić, że w 2018 roku, po raz pierwszy od kilkunastu lat, liczba działających na rynku aptek spadła. I to od razu o dobre pół tysiąca. Wszystko wskazuje na to, że to dopiero początek: trend ma się utrzymać jeszcze w przyszłym roku.

Wraz z końcem ubiegłego roku liczba aptek i punktów aptecznych w Polsce sięgała poziomu 14,3 tys. To pół tysiąca mniej niż rok wcześniej. – W 2018 roku liczba otwarć aptek zmniejszyła się trzykrotnie: z mniej więcej 90 placówek do około 30 miesięcznie, podczas gdy w tym czasie liczba zamknięć pozostała na tym samym poziomie – wylicza Marcin Gawroński z IQVIA w rozmowie z agencją Newseria Biznes.

– Historycznie mieliśmy bardzo nasiloną konkurencję, spora część aptek działała na progu rentowności – potwierdza w rozmowie z INNPoland.pl Paweł Sobolak, doradca due dilligence firmy Grant Thornton. Według niego, zmiany są nawet radykalniejsze. – Jeszcze w czerwcu 2017 roku wydano 155 nowych pozwoleń na otwarcie apteki, podczas gdy teraz wydaje się ich raptem około 20 miesięcznie – szacuje.

Zdziesiątkowanie grupy chętnych

To oczywiście rezultat przyjęcia w 2017 roku ustawy „Apteka dla aptekarza”. Wprowadziła ona rygory, których branża domagała się już dłuższego czasu: by nową aptekę mógł otworzyć wyłącznie farmaceuta, by nie powstawała w odległości mniejszej niż 500 m od już istniejącej, w mniej zaludnionych gminach na aptekę powinno przypadać minimum 3000 mieszkańców gminy.

– Zmiana regulacji rynku aptecznego z czerwca 2017 r. niewątpliwie ograniczyła możliwości otwierania nowych aptek – mówi nam Paweł Sobolak. – Nagle zatem zastopowano dotychczasowy trend: na rynku przestały pojawiać się te otwierane przez przedsiębiorców, dysponujących niezbędnym kapitałem i dla których obietnica marż realizowanych na tym rynku była wystarczająco kusząca – dodaje.

Nietrudno też zauważyć, że przepisy ustawy uderzają nie tylko w projektowane przez zainteresowanych działalnością aptekarską przedsiębiorców, ale i w podmioty już istniejące na rynku. To przypadek jednej z największych sieci aptek w Polsce, „Dbam o zdrowie”, której właścicielami byli przedsiębiorcy, nie będący farmaceutami (na dodatek działający poprzez spółkę zarejestrowaną za granicą). Uboczny efekt to wzrost cen leków nierefundowanych.

To również przypadek aptek z tradycjami, jak poznańska Galenica. Choć już istniejące apteki nie muszą spełniać wymogu 500-metrowej odległości od siebie, to przecież wiele z nich funkcjonuje w pomieszczeniach wynajmowanych. A to oznacza z kolei, że gdy umowa zostanie wypowiedziana, właściciel będzie musiał się ubiegać o nowe pozwolenie na działalność i szukać nowej lokalizacji. Już nie w kamienicy obok lecz w ustawowej odległości.

Brutalna konkurencja

Próba uregulowania reguł w tej branży to jednak droga przez mękę. Nowe zasady miały wyrównać szanse między sieciówkami a tradycyjnymi, działającymi indywidualnie aptekarzami. Sieci miały połowę rynku w Polsce, a obroty sieciowych aptek były o 40 proc. wyższe niż tych niezrzeszonych. Jak wskazują eksperci, apteki sieciowe – dzięki znacznie większym zakupom – były też w stanie zbić ceny hurtowe i zapewnić sobie wyższą marżę.

W efekcie pojawiła się brutalna konkurencja. – Walka konkurencyjna, która od 2013 r. bardzo się nasilała, sprawiła, że co roku z rynku znikało 800 aptek. Czasem nie radziły sobie w tej rywalizacji, ale czasem też cofano im pozwolenia na działalność z uwagi na nielegalny eksport leków – podkreśla Sobolak.

Problem w tym, że mimo nowych porządków na rynku aptecznym, sytuacja walczących o przetrwanie firm wcale się nie poprawi, przynajmniej w przewidywalnej perspektywie. – Mimo spowolnienia rywalizacji apteki wciąż upadają i upadać jeszcze przez jakiś czas będą: po latach bojów, wiele z nich jest nierentownych i ta rentowność nie pojawi się nagle tylko dlatego, że zablokowano możliwości pojawiania się na rynku nowych konkurentów – podkreśla ekspert Grant Thornton.

W 2019 r. wciąż będziemy obserwować spadek liczebności aptek w Polsce – do takich wniosków dochodzą zatem zgodnie wszyscy eksperci. To może oznaczać, że w mniej atrakcyjnych z handlowej perspektywy lokalizacjach droga do apteki wydłuży się jeszcze bardziej, choć np. Paweł Sobolak spodziewa się, że głodni zysku przedsiębiorcy zainteresują się teraz takimi właśnie, nieco mniej atrakcyjnymi lokalizacjami, np. w małych miejscowościach.

Czy tak się stanie, to się dopiero okaże. Negatywny scenariusz rysuje z kolei Związek Przedsiębiorców i Pracodawców – już w ubiegłorocznych analizach efektów ustawy Apteka dla aptekarza, ZPP nazywał nowe przepisy „zabetonowaniem rynku” i zapowiadał, że będą one oznaczać upadek wielu aptek. Tak czy inaczej, rynek apteczny w najbliższych latach będzie podręcznikowym eksperymentem z zakresu ręcznego sterowania segmentami rynku.

źródło: https://innpoland.pl/150447,ustawa-apte ... k-na-rynku
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Obrazek
Ryszard Petru bawi Polaków nie od dziś. Jednak trudno uwierzyć w słowa, które wypowiedział. W rozmowie z Marcinem Zaborskim okazało się, że przewodniczący partii Teraz! nie zna programu swojego ugrupowania, lub celowo nie zamierza się do niego stosować. Nie wiadomo co gorsze…

Opisywany mianem króla wpadek polityk znów dał o sobie znać. Tym razem nie powiedział jednak nic śmiesznego. Petru zapytano o kwestię mało prawdopodobną. Czy oddałby mandat posła, gdyby został zaproszony do rządu?

A po co mam oddawać? Wicepremier, czy minister finansów czy gospodarki nie musi oddawać mandatu

– odpowiedział polityk.

Jak się okazuje, nijak ma się to do programu partii Teraz!, którą nie tak dawno założył sam Petru! Jest przewodniczącym, a nie zna założeń, które prezentuje Polakom?

„Czytam program TERAZ ...Zakaz łączenia mandatu posła z funkcją ministra”.

– przypomniał prowadzący.

I zrobiło się dość niezręcznie, bo wyszło na to, że Ryszard Petru chyba jednak programu własnej partii nie czytał zbyt dokładnie. A szkoda, bo gdyby to zrobił, znalazłby tam taki fragment:

„Rzeczywisty rozdział władzy wykonawczej, od władzy ustawodawczej i sądowniczej (zakaz łączenia mandatu posła, senatora, z funkcją ministra lub inną funkcją w rządzie)”.

- czytamy w programie na stronie partii "Teraz!".

Ryszard Petru zaczął się tłumaczyć.

Wie Pan co, nie ma sensu dawać wzoru, którego nikt nie rozumie

– powiedział.

Więcej + video + komentarze: https://niezalezna.pl/259985-jest-petru ... -za-siebie
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Mistrz ! A może miszcz ? :-)
========================
Zmarł na imprezie. Miał 11 promili alkoholu we krwi
Obrazek
40-letni mężczyzna zmarł podczas imprezy. Z badań wynika, że miał 10,92 promila alkoholu we krwi.

Koledzy zmarłego zeznali, że gdy ich znajomy dołączył do zabawy, to już był pijany. Podobno na imprezę przyniósł butelkę 93-procentowego denaturatu, który pił przez cały wieczór. Mężczyzna zmarł podczas snu.

Szef gorlickiej prokuratury stwierdził, że nigdy nie widział tak wysokiego wyniku alkoholu we krwi. Nie można jednak mówić o błędzie, gdyż przeprowadzono dokładne badania. – Na pewno nie doszło tutaj do żadnej pomyłki. Instytut Ekspertyz Sądowych w Krakowie podał, że mężczyzna miał po śmierci 10,92 promila alkoholu we krwi. Cyfra ta została też zapisana w dokumencie słownie – przekazał Tadeusz Cebo, szef gorlickiej prokuratury w rozmowie z serwisem gorlice.naszemiast.pl.

źródło: https://dorzeczy.pl/kraj/94349/zmarl-na ... -krwi.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:
sceptyk

Czytając różne komentarze w internecie ciągle mam wrażenie, że na pisanie postów w internecie powinna być wydawana licencja. Na broń konieczne jest badanie lekarskie, w tym psychologiczne i egzamin, na prawo jazdy również, a na wypisywanie głupot w internecie -pełna swoboda. Gdy byśmy sporządzili statystykę hejtu to pobiłaby wszystkie statystyki wypadków, nawet po pijanemu czy zabójstw z użyciem legalnie posiadanej broni. A więc jeszcze raz - licencja poprzedzona badaniami psychologicznymi i wywiadem środowiskowym.
============================
Powrót Rancza bez wójta i księdza? Cezary Żak rozwiewa wątpliwości: Zawdzięczam tej pracy tak wiele...
Obrazek
Jak donosi "Super Express", w obsadzie hitowej produkcji TVP "Ranczo" może zabraknąć jednego z głównych aktorów - Cezarego Żaka. Aktor wydał oświadczenie w tej sprawie.

Po trzech latach nieobecności kultowe "Ranczo" powróci na ekrany. Twórcy zbierają ekipę i latem planują rozpoczęcie zdjęć. Jak jednak ustalił "Super Express" w obsadzie może zabraknąć głównego aktora - Cezarego Żaka.

"Aktor wcześniej za jeden sezon serialu dostawał ok. 400 tys. zł. Natomiast za film oparty na przygodach bohaterów z Wilkowyj kolejne 200 tys. Z naszych informacji wynika, że nie chce przyjąć propozycji mniejszej, niż pół miliona" – czytamy na se.pl. Dziennik przekonuje, że Żak zażądał pół miliona zł za sezon.

Teraz w oficjalnym oświadczeniu aktor zaprzecza tym doniesieniom. Żak podkreślił, że ani nie żądał pół milion zł ze sezon ani w przeszłości nie zarabiał 400 tys. "Skąd te kwoty?" – pyta Żak.

"Nieprawdą jest,że nie mam ochoty na wzięcie udziału w kolejnej odsłonie serialu. Zawdzięczam tej pracy tak wiele,że byłoby to co najmniej nie na miejscu" – zapewnia w swoim wpisie na Facebooku.

źródło: https://dorzeczy.pl/kraj/94427/powrot-r ... wiele.html + głupie komentarze pod artykułem
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:
Jurny Stefan

Gdy będę w więzieniu to natychmiast zażądam mocnego tapczanu i 3 k**ew dziennie !

-------------------------------------
YZKBX.

Drogi nie był One też.
----------------------------------
bonbel

Rozumiem, że te korwy - to tylko promocja, a łapówki swoją drogą?
Przeciesz nawet Stefek nie jest aż tak durny, by to była CAŁA zapłata?

===============================
Tyle biznesmeni zapłacili za usługi seksualne dla Niesiołowskiego
Obrazek
6150 zł – tyle - według ustaleń "Super Expressu" mieli zapłacić biznesmeni za usługi seksualne posła Stefana Niesiołowskiego.

Pod koniec stycznia funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego z Łodzi zatrzymali trzech biznesmenów Bogdana W., Wojciecha K. i Krzysztofa K. uwikłanych w korupcyjny proceder. Mężczyźni mieli wręczać łapówki posłowi na Sejm RP. Jak wiadomo, chodzi o posła PSL-UED Stefana Niesiołowskiego. Z ustaleń "Super Express" wynika, że"Niesiołowski miał załatwiać biznesmenom wielomilionowe kontrakty, a ci odpłacali się politykowi organizowaniem mu i opłacaniem usług seksualnych". W związku ze sprawą prokuratura chce postawić posłowi zarzuty. Prokurator Generalny złożył już do Marszałka Sejmu wniosek o zgodę na pociągnięcie Stefana Niesiołowskiego do odpowiedzialności karnej. Sam poseł przekonuje, że jest niewinny.

Nowe informacje w tej sprawie podaje "Super Express", który twierdzi, że dotarł do wniosku prokuratury ws. uchylenia immunitetu Niesiołowskiemu "Pismo, które liczy aż 72 strony, trafiło na biurko przewodniczącego sejmowej Komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowych Włodzimierza Bernackiego z PiS" – donosi tabloid.

W rozmowie z "SE" Bernacki potwierdził, że prokuratorzy we wniosku wskazali na łączne przyjęcie korzyści majątkowej nie mniejszej niż 6150 zł i jest to związane z usługami seksualnymi posła Stefana Niesiołowskiego.

źródło: https://dorzeczy.pl/kraj/94529/tyle-biz ... kiego.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:
złośliwiec

Nie rozumiem, dlaczego Polacy nie słuchają Wałęsy!??? Nie chodzi mi o posłuszeństwo lecz o wysłuchanie. Przecież został wybrany przez Panią Kanclerz Merkel na jednego z Mędrców Europy. Decyzja Pani Kanclerz jest, jak do tej pory, nieodwołalna. Były Prezydent zaczyna tuż przed trumną myśleć politycznie. Wsłuchujmy się w jego głos, bo Pani Kanclerz innego nam nie przydzieli.
-----------------------------------
aku ku

Porażony prądem od dzieciństwa donosi.

--------------------------------------
konfiv

nawet jeżeli coś P0wiedział do rzeczy ,to tylko przebłysk w ciemności ,którą jest ogarnięty..

----------------------------------
YZKBX.

Jest duża poprawa - zaczyna coś rozumieć, jeszcze ze 20lat......a może więcej.
=========================
"Oni mają właściwą diagnozę". Zaskakujące słowa Wałęsy o PiS
Obrazek
Oni maja diagnozę właściwą, te wszystkie rzeczy trzeba poprawić, sądy w Polsce też - mówił wczoraj o PiS Lech Wałęsa. Były prezydent ocenił jednak, że partia rządząca dobiera złe metody leczenia.

Były prezydent wziął wczoraj udział w spotkaniu z mieszkańcami Kielc zorganizowanym przez świętokrzyską Platformę Obywatelską, Komitet Obrony Demokracji i instytut jego imienia.

Wałęsa został zapytany m.in. o to, co powinna zrobić dzisiejsza opozycja, aby przejąć władzę w Polsce. – Dziś bycie w opozycji jest bardzo trudne – zaczął Wałęsa i podkreślił, że "uratowanie dalszego mądrego rozwój Polski i odsunięcie tych co szkodzą, jest możliwe tylko razem". Zdaniem byłego prezydenta, "populizm i demagogia" uprawiane przez PiS doprowadziły do tego, że "masy dość daleko im wierzą".

Wałęsa jednak zauważył, że w pewnych sprawa Prawo i Sprawiedliwość ma rację. Wskazał tu zauważanie konkretnych problemów. – Oni maja diagnozę właściwą, te wszystkie rzeczy trzeba poprawić, sądy w Polsce też. Tylko stosują złe leczenie – ocenił i podkreślił, że z diagnoz tych powinny korzystać inne partie, ale w celu poradzenia sobie z tymi problemami powinni szukać bardziej nowoczesnych rozwiązań.

źródło: https://dorzeczy.pl/kraj/94526/oni-maja ... o-pis.html
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:
PL

No to pojechali - jeśli nie będzie jakiś ale... i tu odstępstwa od reguły to będzie ogromny sukces - trudny do przebicia przez wydmuszki
-----------------------------------------------
Anonim

Zdaje się że PO przywaliła kamieni kupa :)))))))))))))))))) Ja cię nie mogę :))))))))
)))))))))))
-----------------------------------
JJC :

Po pierwsze: koalicja POKO ostatecznie rozwiewa wszelkie wątpliwości, jeśli jeszcze ktokolwiek je miał, co do kryptokomunistycznego charakteru PO. A po drugie - nowa propozycja programowa PiS to uderzenie nokautujące, na które PO nie jest w stanie niczym odpowiedzieć. Dodatkowym czynnikiem obciążającym ich konto są fatalne skutki ich rządów i całkowity brak wiarygodności. W wyborach parlamentarnych jesienią PiS odniesie druzgocące zwycięstwo

=============================================
Nowa "piątka" PiS: 500 plus od pierwszego dziecka, "13-tka" dla emerytów, brak PIT dla młodych
Obrazek
Wprowadzenie 500+ od pierwszego dziecka, brak podatku PIT dla pracowników do 26. roku życia, "trzynastka" dla emerytów, przywrócenie zredukowanych połączeń autobusowych, obniżenie kosztów pracy - to "nowa piątka PiS" zaprezentowana podczas konwencji programowej partii.

O nowych elementach programu - "nowej piątce PiS" - mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Zapowiedział wprowadzenie od 1 lipca 500+ od pierwszego dziecka. "Mamy nowy program, program trudny. Pierwszy jego punkt to 500+ od pierwszego dziecka" - ogłosił na początku konwencji prezes PiS.

Podkreślił też, że jego ugrupowanie pomoże "młodym ludziom wchodzącym w życie". Zapowiedział, że dla młodych, do 26. roku życia nie będzie podatku PIT dla pracowników.

Lider PiS zapowiedział także "trzynastkę" w postaci najniższej emerytury - 1100 zł - dla każdego emeryta. "Zrobimy to w tym roku, i zrobimy wszystko, żeby uczynić to także w przyszłym i w następnym" - zadeklarował Kaczyński. Jak dodał, pomoc ta ma być wypłacana od maja. Podkreślił, że pomoc emerytom ma być elementem zmniejszania różnic majątkowych w polskim społeczeństwie.

Kaczyński zadeklarował też przywrócenie zredukowanych połączeń autobusowych, aby podwoić liczbę przejechanych kilometrów do jednego miliarda z pół miliarda obecnie.

"W Polsce w ciągu ostatnich kilkunastu lat połączenia autobusowe, głównie PKS, zostały zredukowane o połowę z prawie miliarda przejechanych kilometrów do niespełna pół miliarda. Przywrócimy to, przywrócimy ten miliard, przywrócimy połącznia"

- zapowiedział Kaczyński. "Te połączenia, o których mówiłem, połączenia autobusowe, dotyczą oczywiście wszystkich, całej Polski, także wielkich miast, ale przede wszystkim mniejszych miast i wsi" - dodał.

Szef rządu Mateusz Morawiecki podkreślał rolę rodziny oraz zachęcania ludzi młodych do pozostawania w Polsce lub powrotu z migracji. Zapowiedział obniżenie kosztów pracy przez co najmniej dwukrotne podniesienie kosztów uzyskania przychodu oraz obniżenie PIT dla wszystkich osób pracujących.

Premier poinformował, że w czerwcu, w lipcu będą prezentowane jeszcze inne punkty programowe.

źródło: https://niezalezna.pl/260160-nowa-piatk ... la-mlodych
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  0 użytkowników  »  3 gości

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM