Komentarz:
do Doda
ale przedmiotem transakcji nie miała być restauracja tylko grunty na której jest postawiona. Sytuacja skandaliczna. pRRezydent chce łoić kase, ale jednocześnie dowolnie korzystać z terenu ii wypinać na nim pierś. taka postawa pRrezydenta do typowy przykład jego arogancji i pychy, ale one kroczą przed upadkiem
=============================
Jak długo potrwa spór przedsiębiorcy z miastem?
Płot wokół pomnika jeszcze postoi
Nie zanosi się na rychłe zakończenie sporu między miastem, a właścicielem gruntu, na którym stoi Krzyż upamiętniający Zbrodnię Lubińską. Wojciech Zborowski ogrodził teren, by w ten sposób zamanifestować swoją bezradność i bezsilność wobec arogancji i lekceważenia go przez prezydenta Lubina. Przedsiębiorca czuje się oszukany i wykorzystany i zapowiada, że płotu tak szybko nie zdemontuje. Przedstawiciele miasta tłumaczą natomiast, że sprawą powinny zająć się władze państwowe, bo pomnik jest dobrem narodowym i powinien służyć wszystkim obywatelom.
Gdy w przeddzień oficjalnych uroczystości obchodów 36. rocznicy Zbrodni Lubińskiej, wokół pomnika tzw. Kamienia-Świadka pojawiło się ogrodzenie, mieszkańcy Lubina przecierali oczy ze zdumienia. Na płocie zawisła informacja, że teren wokół pomnika jest prywatny i wstęp jest zabroniony. Wielu mieszkańców nawet chyba nie zdawało sobie sprawy, że ziemia, na której stoi martyrologiczny głaz od wielu lat znajduje się w prywatnych rękach, a właściciel nie może dojść do porozumienia z miastem na wykup tego terenu. Wojciech Zborowski, który na co dzień mieszka pod Oleśnicą, kupił w 2002r. od Spółdzielni Społem działki, na której znajdują się garaże, zabytkowy obiekt byłej remizy strażackiej (znany bardziej jako dawna pijalnia Gwarek-przyp.red.) i pomnik.
Ówczesny plac manewrowy zagospodarowania przestrzennego umożliwiał przedsiębiorcy wybudowanie w tym miejscu budynków mieszkalnych i do prowadzenia działalności handlowo-usługowej. Pięć lat później Rada Miejska na wniosek prezydenta zmieniła jednak znaczenie tych gruntów przyjmując, że można tam jedynie posadzić trawnik i urządzić plac manewrowy.
Zborowski już wtedy zaczął prowadzić rozmowy z miastem o możliwości sprzedania tych gruntów. Nie chciał, by działka, na której stoi martyrologiczny pomnik trafił w ręce prywatne. Kiedy w 2009r. miasto podniosło mu opłatę za wieczyste użytkowanie z 9,7 tysięcy do 53,8 tys. zł rocznie, przedsiębiorca postanowił przyspieszyć rozmowy z prezydentem Lubina. W 2014r. Zborowski wystąpił z wnioskiem o wykup wieczystego użytkowania, co wówczas spotkało się z pozytywnym odzewem prezydenta Roberta Raczyńskiego. W międzyczasie przedsiębiorca zwócił się także o pomoc do najwyższych władz państwowych, które poleciły władzom miasta rozwiązanie tego sporu. Wiosną tego roku władze Lubina powołały rzeczoznawcę, który wycenił działkę, na której znajduje się pomnik i dawny Gwarek na 1,7 mln zł.
- W lipcu i na początku sierpnia mieliśmy kontakt tylko i wyłącznie z sekretarzem miasta, który stwierdził w jednej z końcowych rozmów, że wycena dokonana przez rzeczoznawcę powołanego przez miasto jest zbyt wysoka. Uważam, że urzędnik nie ma prawa interpretować tego, czy wycena jest niska, czy wysoka. Prawdopodobnie, gdybym powołał swojego rzeczoznawcę, ta wycena byłaby może jeszcze inna, być może nawet wyższa. Na koniec sekretarz stwierdził, że miasto nie jest zainteresowane zakupem całej działki, a tylko gruntu, na którym stoi pomnik. Poza tym przedmiotem ewentualnej transakcji nie była działka z pomnikiem, ale także wraz zabytkowym budynkiem stojącym nieopodal - mówi Wojciech Zborowski.
Widząc taką postawę władz miasta, przedsiębiorca postanowił w przeddzień obchodów Zbrodni Lubińskiej ogrodzić płotem teren wokół pomnika. Przedstawiciele miasta twierdzą, że proponowali właścicielowi, że odkupią od niego jedynie sam teren, na którym stoi pomnik.
- Miasta nie interesują tereny, na których znajduje się plac manewrowy, garaże i restauracja. Możemy jedynie zgodzić się na działkę z pomnikiem. Podczas ubiegłorocznej wizyty najwyższych władz państwowych w 35. rocznicę obchodów Zbrodni Lubińskiej, prezydent Robert Raczyński poinformował obecnego wtedy u nas prezydenta RP, panią premier i ówczesnego ministra obrony narodowej o tym, że pomnik stoi na prywatnym terenie i wówczas prezydent Raczyński usłyszał w odpowiedzi, że władze państwowe obiecały inicjatywę legislacyjną i prawnie ta sprawa zostanie uregulowana. My jesteśmy zainteresowani tylko wykupem działki, na której stoi pomnik. Ten pomnik jest dobrem narodowym o bezsprzecznej wartości historycznej, dlatego stoimy na stanowisku, że tym konkretnym przypadkiem powinno zająć się państwo. Czekamy na inicjatywę legislacyjną rządu lub parlamentu - mówi Jacek Mamiński, rzecznik prezydenta Lubina.
Obie strony stoją zatem na swoim stanowisku. Wygląda na to, że spór może ciągnąć się jeszcze długo.
źródło:
http://miedziowe.pl/content/view/88901/78/