Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

lubinska

Do roboty menelu.W śmietnikach pełno makulatury

----------------------------

Póki znajdzie się

choć jeden naiwny, ten pasożyt społeczny będzie go doić. Po co codziennie zrywać zad do roboty, jak dziadyga ma sponsorów i Różę Thun, co medale wyżebrze w Brukseli.

---------------------------------

red

Kwiczoł ten z Janosika by POwiedzioł - ty gnido kodziarska !

========================
Tabloid drwi z kolejnej zbiórki Kijowskiego. "A może wziąłby się do roboty?"
Obrazek
On naprawdę nie ma wstydu

— pisze „Fakt” o Mateusz Kijowskim, który znowu apeluje do Polaków o wsparcie finansowe.

A może wziąłby się do roboty?

— dodaje.

Były lider KOD prosił o wsparcie przed kilkunastoma miesiącami, aby godnie mógł spędzić święta Bożego Narodzenia.

Cele są inne, ale styl działania pozostał ten sam – były lider KOD chce, by ktoś płacił za jego zachcianki

— pisze dziennik.

Kijowski nie działa już w KOD, założył nowe stowarzyszenie – Wolność, Równość, Demokracja. I prosi, żeby na jego konto kierować wpłaty.

Zapraszamy do współpracy! Działajmy wspólnie! Bądźcie razem z nami, ze Stowarzyszeniem WRD! Liczymy na Wasze wsparcie organizacyjne i finansowe

— napisał na Facebooku Kijowski i dołączył do apelu numer konta i krótki film.

Kijowski przekonuje, że pieniądze będą mu potrzebne na organizację spotkań z „autorytetami prawnymi, by poznać swoją sytuację prawną” oraz na wspieranie finansowo osób zaangażowanych w działalność opozycyjną.

Tak się składa, że sytuacja prawna Kijowskiego jest niejasna, a za działacza opozycji nigdy nie przestał się uważać…

— podkreśla „Fakt”.

źródło + video: https://wpolityce.pl/polityka/409333-ta ... -do-roboty
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Zapora samobójców w Solinie. Miejsce przyciąga desperatów i szaleńców z całej Polski
Obrazek
Zapora w Solinie to nie tylko największa tego typu budowla w Polsce i czołowa atrakcja w Bieszczadach. Ma też ciemną stronę. Mało które miejsce w kraju tak bardzo przyciąga samobójców i wszelkiej maści szaleńców. Zapora właśnie pochłonęła kolejną ofiarę.

W środę 22 sierpnia 27-letni mężczyzna rozpędził się i przeskoczył przez barierę korony zapory w Solinie. Mimo pomocy służb zmarł. Nie ma wątpliwości, że było to samobójstwo. Nie pierwsze i pewnie niestety nie ostatnie w historii tego obiektu.

Budowę zapory planowano jeszcze przed wojną, ale do realizacji przystąpiono dopiero w latach 60. ubiegłego wieku. Oficjalnie otwarta 20 lipca 1968 roku jest najwyższym tego typu obiektem w Polsce. Mająca prawie 82 metry wysokości i 664 metry długości jest jedną z największych atrakcji turystycznych w Bieszczadach.

Przyciąga jednak nie tylko turystów, którzy chodząc po szerokiej na dziewięć metrów koronie mogą patrzeć na rozciągające się po jednej stronie jezioro Jawor, a po drugiej patrzeć w dół na rzekę San. Zapora przyciąga też tych, dla których jest ostatnią budowlą widzianą w życiu. Samobójcy na zaporę przyjeżdżają aż znad morza.

Więcej + video: https://natemat.pl/247355,zapora-w-soli ... lego-kraju
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Jak Niemcy bronią się przed polskimi produktami. Oto jawna dyskryminacja na rzekomo wspólnotowym rynku
Obrazek
Wszystkie państwa wchodzące w skład UE muszą respektować cztery podstawowe zasady: swobodnego przepływu osób, swobodnego przepływu kapitału, swobodnego przepływu usług oraz swobodnego przepływu towarów. Teoretycznie zasady te nie powinny być niczym ograniczane. W praktyce bywa z tym jednak różnie. Dla przykładu - polskie towary, które są produkowane zgodnie ze wszystkimi unijnymi standardami i dyrektywami, bardzo często nie mogą wejść na rynek niemiecki. Powód? - Muszą podlegać dodatkowej i bardzo kłopotliwej wewnętrznej certyfikacji.

Pisałem o tym już nie raz, ale nie zaszkodzi powtórzyć: Unia Europejska to obszar swobodnego handlu, przepływu osób, wymiany towarów i usług. Teoretycznie. W praktyce bowiem istnieje cały szereg możliwości blokowania ekspansji kapitału czy dóbr pochodzących z określonych krajów.

Prezes polskiego URSUS-a (firma produkująca ciągniki i maszyny rolnicze) swego czasu publicznie potwierdził, jak takie "blokowanie" wygląda u naszych zachodnich sąsiadów. Formalnie każdy ma prawo wejść na niemiecki rynek. Często jednak niemieccy urzędnicy, widząc, że dany produkt może stanowić realną konkurencję dla rodzimych wyrobów, żądają dostarczenia dodatkowych certyfikatów. A to może oznaczać bardzo skuteczne embargo.

Maszyny oferowane przez URSUS-a okazały się być tańsze od maszyn produkowanych w Niemczech, a dodatkowo prezentowały porównywalną jakość. W takich okolicznościach niemieccy urzędnicy - pomimo istnienia unijnej zasady swobody wymiany towarów - zablokowali wejście na swój rynek maszyn z Polski poprzez żądanie dostarczenia dodatkowych i kłopotliwych w uzyskaniu certyfikatów. Efekt? URSUS musiał znaleźć obejście. Firma zaczęła rejestrować swoje maszyny w Polsce i jako używane (ale z zerowym przebiegiem) sprzedawała je na rynek niemiecki.

Minister przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz, podczas odbywającego się na początku czerwca tego roku VII Forum Jednolitego Rynku SIMFO, oficjalnie przyznała, że kraje Unii nadal stosują wiele protekcjonistycznych narzędzi: - "Towary są produkowane na terenie Unii Europejskiej zgodnie ze standardami i dyrektywami, mimo to nie mogą wejść na rynek wewnętrzny np. niemiecki, ponieważ muszą podlegać wewnętrznej niemieckiej certyfikacji. A ta jest bardzo kosztowna i długa".

Emilewicz pytana o to, jak znosić te przeszkody i ułatwiać polskim przedsiębiorcom wchodzenie na jednolity rynek, wskazała, że można to robić m.in. poprzez wpływanie na ustawodawstwo europejskie, które odgórnie miałoby likwidować możliwość podwójnego certyfikowania produktów wyprodukowanych na terytorium UE. Obawiam się jednak, że najwięcej na takim rozwiązaniu mogłyby stracić państwa "starej UE" z Niemcami na czele. Stąd wniosek, że "ustawodawca europejski" wcale nie kwapi się do tego, aby cokolwiek w tej problematycznej kwestii zmienić.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul9/0452 ... Polski.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:
isia

Oczywiście współczuję panu Millerowi, choć w najmniejszym stopniu nie podzielam jego przekonań politycznych i światopoglądowych. Śmierć dziecka to niewyobrażalna tragedia.


------------------------------------------

antyMOnia

Miller całkiem nie z mojej bajki, choć czasem zachowywał się przyzwoicie. Jednak tej tragedii strasznie Mu współczuję.


---------------------------------------

Skorpion

Gdybym miał tak ogłupiałą na punkcie szokowania: tatuażami, kolczykiem na ryjku, anoreksją, deklaracjami co do swych zboczeń seksualnych córkę, też żyłbym w depresji.

================================
Znamy wstępne ustalenia prokuratury ws. śmierci syna byłego premiera. Leszek M. miał popełnić samobójstwo
Obrazek
Wstępne ustalenia wskazują na to, że Leszek M. popełnił samobójstwo

— poinformował w poniedziałek PAP prokurator Łukasz Łapczyński z Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Ciało syna byłego premiera Leszka Millera zostało skierowane na sekcję zwłok.

Ciało zostało znalezione wczoraj w godzinach przedpołudniowych w jednym z pomieszczeń domu, który zajmował. Na miejscu wykonano oględziny z udziałem techników policyjnych oraz prokuratora. Wstępne ustalenia poczynione w toku czynności oględzin wskazują na śmierć samobójczą

— poinformował PAP rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie Łukasz Łapczyński.

Jak dodał ciało Leszka M. zostało przewiezione do Zakładu Medycyny Sądowej, gdzie zostanie przeprowadzona sekcja zwłok. Zostanie również pobrany materiał do badań toksykologicznych.

Śledztwo jest na początkowym etapie - Z uwagi na powyższe, kierując się dobrem prowadzonego postępowania, Prokuratura nie informuje o szczegółach poczynionych na tym etapie ustaleń oraz szczegółach dotyczących czynności oględzin zwłok i miejsca ich ujawnienia. Nie przekazujemy również informacji dotyczących życia prywatnego zmarłego

— podkreślił Łapczyński.

Leszek M. junior miał 48 lat, był absolwentem warszawskiej Szkoły Głównej Handlowej.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/409567-pr ... amobojstwo
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

ZOYA

Wiadomo HGW pracuje w dobranym towarzystwie i to wiemy od dawna. Niedługo tą bandę rozgonimy i to na dobre !!!

---------------------------------------

tom

Spisać nazwiska urzędasów i wywalić z wilczym biletem.

=======================
Skandal! Artysta został ukarany za plakat dotyczący reparacji od Niemiec. Korkuć: "Władze Warszawy bronią interesów III Rzeszy"
Obrazek
Ponad 15 tys. zł kary dla firmy, w której pracuje artysta grafik Wojciech Korkuć. Rok temu w centrum Warszawy wywiesił billboardy dotyczące wojennych reparacji od Niemiec dla Polski. Urzędnicza machina ruszyła po interwencji dziennikarki współpracującej z „Gazetą Wyborczą”. Uznano, że część powierzchni wysiała nad pasem drogowym

— można się dowiedzieć z zapowiedzi dzisiejszego programu „Alarm!” (TVP INFO). Na billboardach było napisane w jeżyku angielskim: „Germans murdered milions of Poles and destroyed Poland. Germans you have to pay for it”. Okazuje się, że po pytaniu dziennikarki współpracującej z „GW” do warszawskiego ratusza, czy jest możliwość prawna usunięcia wspomnianych billboardów, ratusz konkretnie zareagował. Na Korkucia nałożono ponad 15 tys. zł kary rzekomo za to, że część powierzchni billboardu wisiała nad pasem drogowym. Bardzo interesująca jest odpowiedź urzędnika ratusza Wojciech Wagner z Biura Architektury i Planowania Przestrzennego miasta Warszawy, który przyszedł dziennikarce z „pomocą”:

W niektórych przypadkach z pomocą geodety można udowodnić, że te nośniki są nielegalnie nadwieszone nad pasem drogowym, ale to trzeba by z zarządcą drogi zrobić.

Co więcej, urzędnik ten w rozmowie z TVP nie widział niczego złego w swoim działaniu:

Jeżeli ktoś pyta się mnie jakie miasto ma metody czy możliwości działania w przypadku reklam, które są problematyczne, to jest właśnie jeden z tych sposobów.

Sam Korkuć bardzo ostro skomentował dla TVP całą tę sytuację:

Uważam, że to jest skandal. W ten sposób władze Warszawy bronią interesów III Rzeszy, czyli prawdziwych faszystów, którzy nie rozliczyli się z II wojny światowej do dzisiaj.

Być może po emisji dzisiejszego programu „Alarm!” urzędnicy warszawskiego ratusza dokonają pewnej refleksji…

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/409712-sk ... -reparacji
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Niemcy będą wycinać jeszcze więcej lasów, podczas gdy UE ograniczy wycinkę w Polsce. Chodzi o miliardy euro!
Obrazek
W Polsce pozyskuje się obecnie ok. 40 - 43 mln m3 drewna rocznie, a przychody rodzimego przemysłu drzewnego szacowane są na ok. 30 mld zł. Niestety unijni urzędnicy chcą to zmienić. Projektowana regulacja LULUCF istotnie ograniczy pozysk drewna z polskich lasów. Jednocześnie prawie nic się nie zmieni u naszych największych konkurentów - Szwedów, Finów czy Niemców. Ci ostatni przyjęli nawet "Strategie leśną 2020", gdzie przewidują, iż pozysk drewna będzie rósł z roku na rok, a górną granicę ustalono na poziomie 100 mln m3 rocznie (obecnie to ok. 60 mln m3).

Pisałem o tym jakiś czas temu, ale dziś pozwolę sobie powtórzyć - jednym ze skarbów Polski są lasy, których wbrew opiniom telewizyjnych celebrytów, z roku na rok jest coraz więcej. To efekt mądrze prowadzonej gospodarki leśnej. W ubiegłym roku z Lasów Państwowych pozyskano ok. 40,5 mln metrów sześc., a plany na ten rok mówią o pozysku na poziomie nawet 43 mln metrów sześc. Eksperci są zgodni, że aby zachować równowagę granicą dla naszego kraju jest limit ok. 50 mln metrów sześc. drewna wartego miliardy zł.

Możliwość pozyskania surowca na miejscu jest niezwykle ważna dla polskiego przemysłu meblarskiego, czyli branży gdzie powoli stajemy się europejskim liderem. W zeszłym roku obroty polskiej branży meblarskiej sięgnęły 46 mld zł, w tym - według prognoz analityków - mogą przekroczyć nawet 50 mld zł. Aż 90 proc. produkcji eksportujemy poza granicę.

Unijni urzędnicy chcą to jednak zmienić. Począwszy od 2021 roku ma bowiem zacząć obowiązywać regulacja o nazwie LULUCF ("Land Use, Land-Use Change and Forestry"). Ten akt prawny, pod pozorem ograniczenia emisji gazów cieplarnianych, ma odgórnie uregulować europejską politykę gospodarowania zasobami leśnymi. Niestety - projekt tej regulacji (uzgodniony już na poziomie Rady UE oraz Parlamentu Europejskiego) przewiduje, iż limity pozysku drewna z lasów poszczególnych państw członkowskich będą ustalane na podstawie danych historycznych z lat 2000 - 2009, czyli okresu kiedy pozyskiwanie drewna z polskich lasów było o 50 proc. mniejsze niż obecnie (to oznacza, że trzeba będzie ograniczyć wycinkę drzew w lasach gospodarczych, a osiągnięcie bezpiecznego dla równowagi ekologicznej limitu 50 mln metrów sześc. stanie się niemożliwe). Co ciekawe - taki, a nie inny dobór okresu porównawczego spowoduje, że projektowana regulacja praktycznie nie zmieni kwot pozyskiwanego drewna u naszych największych konkurentów w branży drzewnej - tj. Szwedów, Finów czy Niemców.

Istotne jest również to, że nasi zachodni sąsiedzi przewidują nawet, iż roczne pozyskiwanie drewna z niemieckich lasów będzie rosło. Zgodnie z obowiązującą tam "Strategią Leśną 2020" - górną granicę pozysku drewna z lasów gospodarczych ustalono na poziomie 100 mln metrów sześc. (obecnie roczny pozysk drewna kształtuje się na poziomie ok. 60 mln metrów sześc.).

Kiedy cała Europa skupiona była na Polsce z uwagi na rozpętaną aferę w związku z wycinką lasów gospodarczych w Puszczy Białowieskiej, nasi zachodni sąsiedzi dokonali sobie w najlepsze rzezi prastarego lasu, bo przeszkadzał im w rozbudowie kopalni odkrywkowej węgla brunatnego oraz zwiększyli pułap corocznej wycinki drzew z terenu swojego kraju w celu maksymalizacji zysków przemysłu drzewnego. Przy okazji w Brukseli przeforsowano niekorzystne dla Polski regulacje unijne, które w sposób istotny wpłyną niebawem na limity dotyczące pozysku drewna z polskich lasów, a w konsekwencji rozwalą konkurencyjność polskiej branży meblarskiej, która zamiast kupować relatywnie tanie drewno z rodzimych lasów, będzie musiała je ściągać od dostawców z Niemiec. Tak się dba o swoje interesy branżowe na wielu poziomach!

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul9/0452 ... y-euro.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Alstom chce 31,7 mln zł (!) za instalacje Wi-Fi na pokładach Pendolino. Francuski "złoty deal" trwa w najlepsze!
Obrazek
W 2011 roku PKP Intercity zdecydowało się kupić od francuskiego Alstomu 20 pociągów Pendolino za 400 mln euro (~1,7 mld zł). Kolejne 265 mln euro (~1,1 mld zł) miało trafić na konta Alstomu w ramach umowy serwisowej. Aby zakup mógł dojść do skutku PKP Intercity musiało zaciągnąć spory kredyt bankowy poręczony przez Skarb Państwa. Okazuje się, że to nie jedyne koszty. Za instalacje Wi-Fi na pokładach Pendolino Alstom właśnie zażądał dodatkowych 31,7 mln zł! Tak więc gruby, "złoty deal" trwa w najlepsze, a zarząd PKP mówi o "dużym sukcesie" (sic!).

We wczorajszym komunikacie prasowym PKP InterCity poinformowało, że na montaż instalacji Wi-Fi w pociągach Pendolino wyda 31,7 mln zł. Za instalację urządzeń Wi-Fi odpowiedzialna będzie spółka Alstom Konstal. - "Nie ukrywam, że brak Wi-Fi w pociągach klasy premium to moja największa porażka" - mówił na początku 2016 roku ówczesny prezes PKP InterCity, Jacek Leonkiewicz. No cóż - nie było tej porażki, gdyby wcześniejsza ekipa nie zdecydowała się na zakup ultradrogich i nie w pełni przystosowanych do polskiej infrastruktury kolejowej pociągów Pendolino od francuskiej spółki Alstom.

Warto wspomnieć, że kontrolerzy NIK w swoim raporcie z 2015 roku potwierdzili, iż kupno składów Pendolino było w zasadzie działaniem niegospodarnym. Tory w Polsce nie są bowiem przystosowane do pociągów, której jeżdżą ponad 200 km/h, a Pendolino w standardzie potrafi się rozpędzić do 250 km/h. Poza tym jego cena była dużo wyższa od cen pociągów jeżdżących z prędkością do 200 km/h, czyli najbardziej adekwatnych do polskiej infrastruktury kolejowej. O kosztach serwisowych nawet nie warto wspominać. Zdaniem kontrolerów utrzymanie pociągów wyprodukowanych w Polsce było by ponad dwukrotnie tańsze niż utrzymanie Pendolino.

Zakup 20 Pendolino przez PKP Intercity to efekt przetargu z 2011 roku. Okazało się, że specyfikację warunków przetargu spełniła wówczas tylko jedna firma - francuski Alstom, który zaoferował drogie Pendolino. PKP Intercity francuską ofertę przyjęło. Została podpisana umowa na dostarczenie 20 składów za 400 mln euro (~1,7 mld zł). Kolejne 265 mln euro (~1,1 mld zł) ma trafić na konta Alstomu przez następnych 17 lat, w ramach serwisowania zakupionych składów. Aby zakup mógł dojść do skutku PKP Intercity musiało zaciągnąć poważny kredyt w Europejskim Banku Inwestycyjnym. Według szacunków Warsaw Enterprise Institute była to kwota 342 mln euro (~1,45 mld zł) poręczona przez Skarb Państwa (czytaj: podatnicy).

Teraz do rachunku za Pendolino polski przewoźnik kolejowy będzie musiał doliczyć 31,7 mln zł za montaż tak oczywistej rzeczy jak internet Wi-Fi. Tymczasem Krzysztof Mamiński - prezes Grupy PKP - twierdzi, że to "duży sukces obecnego zarządu PKP Intercity". Zaiste - dziwne musi być rozumienie "dużego sukcesu" przez prezesa PKP, jeśli jego przykładem ma być wyciąganie kasy przez zewnętrzną spółkę za coś, co powinno być zrobione 5 lat temu.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul9/0452 ... dolino.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

jan
sad


to jak to wyprowadzono panstwowe pieniadze do panstwowej firmy czyli zus i panstwowa firma ubiega sie o ich zwrot hehe po drodze dodatkowe machlojstwo pojdzie zapewne


=============================
Sąd zapłacił podatki od ukradzionych mu pieniędzy. Fiskus odda?
Obrazek
Fiskus będzie musiał oddać wrocławskiemu Sądowi Okręgowemu niesłusznie zapłacone mu podatki od... ukradzionych pieniędzy? Chodzi o podatki od dochodów, składki na ZUS czy do NFZ płacone od fikcyjnych pensji sędziów i innych pracowników. Fałszywe listy płac przygotowywała pracownica księgowości. Wyciągnęła za ich pośrednictwem – twierdzi prokuratura – do własnej kieszeni przeszło 2 miliony złotych. Proceder trwał kilka lat, zanim ktokolwiek się zorientował.

Śledztwo w tej sprawie toczy się już prawie dwa lata. W listopadzie 2016 roku kobieta została aresztowana. Prokuratura mówiła wówczas o stratach na poziomie miliona złotych. Dziś śledczy twierdzą, że było to ponad dwa razy więcej, ale postępowanie jeszcze się nie skończyło. W opolskiej Prokuraturze Okręgowej liczą, ile podatków i innych obowiązkowych składek zapłacono od fikcyjnych pensji. Śledczy nie ujawniają, jak wyglądać miał przekręt.

Wiadomo jednak, że Iwona J. odpowiedzialna była za przygotowanie list płac. Do tychże list płac wpisywała nieprawdziwe informacje. Były to najpewniej fikcyjne pensje autentycznych osób zatrudnionych w sądzie. Od tych pensji – tak jak to się dzieje w każdym zakładzie pracy od każdego wynagrodzenia – płacone były podatki oraz składki na ZUS czy ubezpieczenie zdrowotne. Fiskus zarobił więc kosztem budżetu wrocławskiego Sądu Okręgowego na tym, że ów sąd był okradany. Rzecznik legnickiej Prokuratury Okręgowej Stanisław Bar mówi nam, że śledczy muszą dokładnie wyliczyć, ile skarb państwa dostał „danin publicznoprawnych” od fikcyjnych pensji z wrocławskiego sądu. Ta kwota musi być wpisana do zarzutów dla podejrzanej urzędniczki. Czy więc sąd będzie mógł domagać się zwrotu tych pieniędzy? Jeżeli w tej sprawie trafi do sądu akt oskarżenia, a urzędniczka zostanie prawomocnie skazana, to sąd będzie mógł dochodzić utraconych pieniędzy. Nie wiadomo jednak, ile potrwa jeszcze śledztwo, a potem proces.

Jak się dowiedzieliśmy, prokuratura dysponuje już audytem z wrocławskiego Sądu Okręgowego. Z dokładnymi wyliczeniami wszystkich szkód. Śledczy odbierali też oświadczenia od wszystkich pracowników Sądu Okręgowego we Wrocławiu. Musieli ujawnić prokuraturze, na jakie konta przekazywano ich pensje przez siedem lat - od 2009 do 2016 roku. Może to więc oznaczać, że przestępcza działalność trwała bardzo długo i przez wiele lat nikt się nie zorientował. Kiedy w 2016 roku Iwona J. usłyszała zarzuty i trafiła do aresztu, przyznała się do winy. Wyjaśniła, że pieniądze przeznaczała na własne potrzeby - wyżywienie kosmetyki, podróże – informowała wówczas prokuratura. Kupiła dwa samochody i mieszkania. Zabezpieczono majątek Iwony J. - pięć nieruchomości, w tym trzy mieszkania i dwa luksusowe auta: Jeep Grand Cheerokee i Mini Cooper.

źródło: https://gazetawroclawska.pl/sad-zaplaci ... r/13450429
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Prąd będzie droższy, a pensje niższe. Tymczasem Morawiecki udaje Greka i wmawia, że wszystko jest okey
Obrazek
Szalejące ceny uprawnień do emisji CO2 oraz wieloletni paraliż w/s budowy elektrowni atomowej powodują skokowy wzrost kosztów produkcji prądu w Polsce (+40 proc. r/r). Prezes Urzędu Regulacji Energetyki (URE) stwierdził, że w takiej sytuacji nie wyobraża sobie, aby spółki energetyczne nie wystąpiły o podwyżki taryf dla zwykłych ludzi. Tymczasem premier Morawiecki udaje Greka i twierdzi, że wysokie ceny energii nie wpłyną na konkurencyjność polskiej gospodarki. Dodatkowo zapowiada obniżenie pensji poprzez przymusowe wprowadzenie tzw. pracowniczych planów kapitałowych.

W ciągu ostatnich kilku miesięcy ceny uprawnień do emisji CO2 wzrosły o kilkaset procent (z poziomu 5-6 euro za tonę do 23-25 euro za tonę). Miało to oczywiście gigantyczne przełożenie na koszty produkcji energii elektrycznej w Polsce, a w konsekwencji jej cenę dla przemysłu (gdzie nie obowiązują regulacje prezesa Urzędu Regulacji Energetyki).

Obecnie branża energochłonna, która zużywa 20 proc. energii w skali kraju, stoi nad przepaścią. Ceny energii dla przedsiębiorstw (w tym także tych energochłonnych) urosły w ciągu roku o około 40 proc. i obecnie są wyższe od cen obowiązujących w innych państwach UE (w Polsce 1 MWh kosztuje obecnie ok. 260 zł, tymczasem w Niemczech tylko równowartość 160 zł). Oczywiście wpływa to negatywnie na konkurencyjność sektora względem firm z zagranicy.

W tych okolicznościach głos zabrał również prezes Urzędu Regulacji Energetyki (URE) Maciej Bando, który reguluje ceny prądu dla gospodarstw domowych. Stwierdził on, że nie wyobraża sobie sytuacji, w której spółki energetyczne - wobec pogarszających się warunków rynkowych - nie występują o podwyżki taryf dla zwykłych ludzi.

Tymczasem premier Mateusz Morawiecki udaje Greka i twierdzi, że droższy prąd nie zaszkodzi konkurencyjności polskiej gospodarki. - "Komponent cen energii jest bardzo ważny, ale na szczęście nie okazuje się na tyle krytyczny, by zagrozić konkurencyjności polskiego przemysłu. Nie obawiam się, że w 2019 r. ta konkurencyjność ucierpi ponieważ gospodarka jest dobrze zrównoważona, rośnie bardzo szybko, a budżet jest w dobrej sytuacji" - powiedział Morawiecki.

Wysokie ceny prądu to jednak nie jedyna rzecz, która powinna nas martwić. Dwa dni temu rząd przyjął projekt ustawy o Pracowniczych Planach Kapitałowych (PPK). O co chodzi? Jak zwykle - o nasze pieniądze. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem rządzących, to już od przyszłego roku pracownicy będą musieli przymusowo odkładać minimum 2 proc. swojej pensji (a pracodawcy dokładać do tego kolejne 1,5 proc.). Pieniądze te mają być inwestowane przez specjalne fundusze na rynku akcji, obligacji korporacyjnych, obligacji skarbowych czy też w nieruchomości. Część inwestycji będzie mogła być lokowana w papiery wartościowe w walucie innej niż PLN. W praktyce będzie to oznaczać, że nasze pensje będą niższe (ktoś, kto zarabia dziś np. 3000 zł, po wprowadzeniu PPK będzie zarabiał na rękę 2940 zł. Ponadto jego pracodawca będzie musiał ponieść dodatkowe koszty w wysokości 45 zł).

Wiele wskazuje na to, że czwarty rok rządów PiS będzie dla nich zdecydowanie najtrudniejszy. Wyższe ceny rachunków, spowolnienie gospodarcze spowodowane wysokimi cenami energii elektrycznej oraz niższe pensje. Taka kumulacja negatywnych czynników nie wróży nic dobrego.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul9/0452 ... nizsze.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Frasyniuk dzięki przemianom ustrojowym założył firmę transportową i dorobił się nagle armady tirów. Skąd wziął na to pieniądze ?

============================

Komentarze:

Oliwier@Oliwier

To można było przewidzieć. Lawinowo wkrótce posypią się dyscyplinarki dla takich SENDZIUF.

---------------------------------------

Szwejek

Brawo "sedzia" Bilinski! Dzieki takim cwiercinteligentom i takim "wyrokom" poparcie dla reformy aparatu "sprawiedliwosci" w Polsce rosnie lawinowo!!! A na marginesie: szukaj sobie pracy...

-----------------------------------------

Kazik@Kazik.

Całe szczęście, że ten sędzia nie zawiesił Kodeksu wykroczeń i nie wystąpił z pytaniami do TSUE czy np. możliwe jest w ogóle stosowanie jakiegokolwiek prawa polskiego wobec Frasyniuka?!

==============================

Frasyniuk uniewinniony ws. wprowadzenia w błąd policjanta! Sąd uzasadnia: Nie da się przyjąć, że uwierzy w to, co mówi
Obrazek
Stołeczny sąd rejonowy uniewinnił w czwartek Władysława Frasyniuka, który był obwiniony o wprowadzenie w błąd policjanta „co do tożsamości własnej osoby” w czerwcu zeszłego roku. Jednocześnie sąd ocenił, że występowanie z oskarżeniem „nie było celowe”.

Jak wskazał w uzasadnieniu orzeczenia Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia sędzia Łukasz Biliński z analizy dowodów w sprawie, w tym zeznań policjantów oraz wyjaśnień samego obwinionego, nie wynika, aby Frasyniuk w ogóle miał zamiar wprowadzenia policjanta w błąd.

Nie da się przyjąć, żeby ktokolwiek racjonalny mógł liczyć na to, że funkcjonariusze uwierzą w to, co mówi obwiniony

— dodał.

Sędzia ocenił, że postępowanie i występowanie z oskarżeniem w tej sprawie „nie było celowe”. Czwartkowe orzeczenie jest nieprawomocne.

Była to kolejna ze spraw rozpatrywanych przez Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia, która dotyczy incydentów podczas obchodów miesięcznicy smoleńskiej 10 czerwca 2017 r. Jak informowała policja, zakłóciło ją kilkadziesiąt osób, które na Krakowskim Przedmieściu usiadły na jezdni, próbując w ten sposób zatrzymać przemarsz uczestników obchodów przed Pałac Prezydencki. Wśród kontrmanifestantów, których usunęli policjanci, był m.in. opozycjonista z czasów PRL Władysław Frasyniuk.

Jak pisały media, Frasyniuk poproszony wówczas przez funkcjonariusza o podanie imienia i nazwiska odpowiedział: „Jan Józef Grzyb”. W związku z tym Frasyniuk został obwiniony o wykroczenie polegające na umyślnym wprowadzeniu w błąd funkcjonariusza co do tożsamości własnej osoby.

Zgodnie z Kodeksem wykroczeń „kto umyślnie wprowadza w błąd organ państwowy lub instytucję upoważnioną z mocy ustawy do legitymowania co do tożsamości własnej lub innej osoby lub co do swego obywatelstwa, zawodu, miejsca zatrudnienia lub zamieszkania, podlega karze grzywny”.

Przed tygodniem przedstawicielka policji wnioskowała w tej sprawie przed sądem o 1 tys. zł grzywny dla Frasyniuka. Obrona chciała uniewinnienia.

W końcu kwietnia w związku z tymi wydarzeniami z 10 czerwca 2017 r. sąd rejonowy umorzył sprawę 22 osób - w tym Frasyniuka - obwinionych o blokowanie marszu smoleńskiego. Sąd wskazał wtedy, że działanie obwinionych nie wypełniło znamion wykroczenia. Orzeczenie to jeszcze nie jest prawomocne.

Natomiast w czerwcu Prokuratura Okręgowa w Warszawie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Frasyniukowi ws. naruszenia nietykalności cielesnej dwóch umundurowanych policjantów na służbie. W tej sprawie Frasyniukowi grozi do 3 lat pozbawienia wolności. Ten akt oskarżenia także ma związek z wydarzeniami z 10 czerwca zeszłego roku. Sąd nie wyznaczył jeszcze terminu rozprawy.

źródło: https://wpolityce.pl/polityka/410066-fr ... policjanta
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Polacy, obok Greków i Bułgarów, to obecnie najmocniej zadłużona nacja w UE. Ta bomba tyka coraz głośniej!
Obrazek
Kwota czynnych kredytów konsumpcyjnych i pożyczek udzielonych Polakom przez banki i instytucje finansowe przekroczyła już 188 miliardów złotych i zbliża się do poziomu 10 proc. wartość polskiego PKB. Okazuje się, że pod tym względem w UE mocniej zadłużeni od Polaków są tylko Grecy i Bułgarzy. Szczególny niepokój powinno budzić tempo, w jakim się zadłużamy (wzrost wartości kredytów o 7 - 8 proc. w skali roku) oraz rosnąca liczba osób mających problemy z terminową spłatą swoich zobowiązań (na koniec czerwca było ich prawie 1,2 mln).

Relacja skumulowanego zadłużenia wynikającego z kredytów konsumpcyjnych i pożyczek do wartości PKB w przypadku Polski nie wygląda zbyt dobrze. Kwota 188 miliardów złotych to blisko 10 proc. wartości polskiego PKB. W Europie (UE) gorzej w tej klasyfikacji wypadają jedynie Grecy oraz Bułgarzy.

Gdy uwzględnimy tylko nasz region (państwa V4), to relacje skumulowanego długu do wartości PKB są o wiele bardziej bezpieczne. Wartość udzielonych Słowakom kredytów konsumpcyjnych i pożyczek to 7 proc. PKB generowanego przez ich gospodarkę. W przypadku Węgrów wartość ta spada do poziomu 6 proc. PKB, a w przypadku Czechów do zaledwie 5 proc. PKB.

Wysoka relacja długów wynikających z tytułu kredytów konsumpcyjnych i pożyczek do wartości PKB nie jest specjalnie groźna, gdy w gospodarce dominuje dobra koniunktura, a kredytobiorcy mają za co spłacać swoje zobowiązania. Gorzej, gdy przychodzi spowolnienie, pojawia się bezrobocie, a dochody gospodarstw domowych zaczynają spadać. Wówczas duża liczba kredytów przestaje być spłacana, przez co staje się zagrożeniem dla stabilności systemu finansowego, a w konsekwencji dla całej gospodarki.

Pierwsze niebezpieczne sygnały już możemy obserwować. Z baz Biura Informacji Gospodarczej InfoMonitor oraz BIK wynika, że w drugim kwartale br. gwałtownie wzrosła kwota zaległości Polaków. Zobowiązań niespłacanych w terminie przybyło łącznie 5,25 mld zł (+8 proc.), z czego aż 3,74 mld zł stanowiły zobowiazania kredytowe. Na koniec czerwca liczba konsumentów opóźniających obsługę kredytu o co najmniej 30 dni wyniosła 1 191 797 osób.

Wzrost gospodarczy oparty na konsumpcji jest dobry, o ile jego dominującym motorem nie są kredyty i pożyczki. Niestety wiele wskazuje na to, że w przypadku polskiego społeczeństwa nastąpiło "przekredytowanie". Wysokie wyniki wzrostu PKB były w dużej części pochodną zaciągania coraz większej ilości kredytów konsumpcyjnych. Te same kredyty, które do tej pory napędzały gospodarkę, lada chwila mogą się okazać jej prawdziwym przekleństwem.

źródło: http://niewygodne.info.pl/artykul9/0452 ... osniej.htm
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Jan Vincent "Bydgoszczu" Rostowski znów popisał się znajomością języka polskiego!
Obrazek
"Niestety jest coraz więcej poszlaków, że PiS stoi tam gdzie złodzieje" - napisał na Twitterze były minister finansów Jan Vincent Rostowski. W komentarzach nie zostawiono na nim suchej nitki...

Były minister finansów Jacek Rostowski był swego czasu "jedynką" na kujawsko-pomorskiej liście Platformy Obywatelskiej w wyborach do Europarlamentu. Skompromitował się wówczas wypowiedzią, że nie wie, czy zamieszka po wyborach "w Bydgoszczu" - czyli w Bydgoszczy, skąd startował.

Przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi zasłynął z kolei wypowiedzią, że na obietnice PiS "piniendzy" nie ma.

Dziś Jan Rostowski po raz kolejny udowodnił, że język polski sprawia mu wielkie trudności. Napisał mianowicie na Twitterze:

Niestety, jest coraz więcej poszlaków, że:
„PiS stoi tam gdzie stoją złodzieje”.☹️ https://t.co/d3cJBfup36

— JanVincent-Rostowski (@janrostowski) 30 sierpnia 2018
Na początku myśleliśmy, że może to element jakiegoś żartu słownego - bo przecież z takiego rodzaju dowcipu słyną Brytyjczycy - ale tak jak i innym komentatorom nie udało nam się nic takiego w wypowiedzi Rostowskiego znaleźć.

A oto niektóre komentarze:

Polska bardzo trudna język.

— Pan Alfa (@PanAlfa84) 30 sierpnia 2018
"Poszlaków"?! Oj, nieszczęsny analfabeto z Bydgoszczu ... 😂😂😂

— Maciej Jaśkiewicz (@Rebel07711) 30 sierpnia 2018
A nie ma Pan "poszlaków" gdzie są moje "piniondze"? OFE? I gdzie się podziało 19mld z OFE?

— Gogolewska Anna (@GogolewskaAnna) 30 sierpnia 2018
Niestety jest coraz więcej poszlaków, że nie uczył się Pan w podstawówce😅😅😅

— aneczka (@aneczka64) 30 sierpnia 2018
Chyba tych poszlaków najwiecej jest w Bydgoszczu?

— Pani Bot Anna 🇵🇱 💯 (@mybeagle019) 30 sierpnia 2018
Czyżby ,,piniędzy"nie było na naukę poprawnego pisania i wysławiania się?

— Tomek TT💯🇵🇱 (@TomaszKosciole2) 30 sierpnia 2018
Ty Winsęt, ile klas skończyłeś tak naprawdę?😂😂😂

— Yamamoto (@yammmamoto) 30 sierpnia 2018

źródło: http://niezalezna.pl/234605-jan-vincent ... ego-zobacz
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarze:

p-34

Czego chcecie przecież to prosty nie wykształcony człowiek . Jedyne co mu wyszło to donoszenie na kolegów do UB za pieniądze . Żałosna , prymitywna i prostacka postać .


-----------------------------------

Alfa


To ,że Bolek wyszedł, to żadna nowina. Tak samo postąpił, wystrojony w sportowe wdzianko z krótkim rękawem,. na Mszy Św. pogrzebowej Inki i Szyndzielorza.

------------------------------------

hipolitcacko@hipolitcacko

Jedyne co mógłbym podać Bolkowi w geście przekazywania sobie "znaku pokoju", to moja lewa noga !!!

========================
Skandaliczne zachowanie! Prezydent Duda zaczyna przemowę, a Wałęsa? Ostentacyjnie wychodzi z kościoła!
Obrazek
Choć ekstrawaganckie, dziwaczne, a w przeważającej części kuriozalne słowa i zachowania Lecha Wałęsy chyba nikogo już nie zaskakują, to jednak były prezydent dokonał czegoś, co wyjątkowo jest godne oburzenia! Podczas uroczystości obchodów 38. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych Lech Wałęsa w ostentacyjny sposób wyszedł z kościoła św. Brygidy w Gdańsku, gdy prezydent Andrzej Duda rozpoczynał swoje przemówienie. A chwilę wcześniej, podczas Mszy świętej, przyjął od głowy państwa znak pokoju…

W Mszy św., która była jednym z ostatnich punktów piątkowych uroczystości z okazji 38. rocznicy Sierpnia 1980 roku, poza prezydentem udział wzięli też m.in. premier Mateusz Morawiecki, b. prezydent Lech Wałęsa i szef „S” Piotr Duda.
Fotoreporterzy uchwycili moment, gdy prezydent Andrzej Duda podszedł do Lecha Wałęsy i przekazał znak pokoju.

Cóż z tego gestu Wałęsy, skoro niedługo potem dokonał rzeczy wyjątkowo niechlubnej! „Noblista” w ostentacyjny sposób wyszedł z kościoła, gdy po Mszy rozpoczynała się przemowa prezydenta Dudy! Co więcej, nawet nie wrócił po jej zakończeniu. Wydarzenie uchwyciły kamery stacji Polsat News.

Widać, że w przeciwieństwie do urzędującej głowy państwa, Wałęsie zabrakło godności i kultury. Wychodzi z niego nic innego, jak zwykła frustracja… Okazał ją i wcześniej swoją kuriozalną megalomanią!

https://wpolityce.pl/polityka/410270-sk ... a-wychodzi
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Komentarz:

As

Popieram. Ilość bandytyzmu, jakiej dopuścili się niemieccy zbrodniarze powinna skazać spadkobierców tych niemieckich bandytów na konieczność odbudowy tego, co ojcowie i dziadowie zniszczyli.

=============================
To ostatnia szansa na odszkodowania od Niemiec
Obrazek
To ostatni moment, by doprowadzić do zmiany nastawienia niemieckich władz do kwestii odszkodowań wojennych i podjęcia z nimi poważnych rozmów na ten temat; zespół ds. reparacji dostarcza argumentów; wszystko zależy od polskiej dyplomacji - powiedział przewodniczący zespołu Arkadiusz Mularczyk.

Według Mularczyka, w Polsce istnieje „wielkie poczucie krzywdy i niesprawiedliwości” związane z tym, co robili Niemcy w czasach drugiej wojny światowej. W związku z tym - jak wskazał - „jest wielkie oczekiwanie społeczne”, by podejmować temat reparacji.

Jestem pewien, że to ostatni moment, aby konsekwentną i systematyczną pracą doprowadzić do zmiany nastawienia władz w Berlinie (do kwestii reparacji wojennych) i podjęcia poważnych bilateralnych rozmów o odszkodowaniach - powiedział poseł PiS.

Podkreślił, że parlamentarny zespół ds. reparacji „dostarcza argumentów” do ewentualnych rozmów w tej sprawie przedstawiając „opracowania, fakty czy dokumenty”. Przypomniał też, że na początku 2019 roku zostanie opublikowany raport na temat strat wojennych Polski.

Wszystko zależy od polskiej dyplomacji, co da się osiągnąć w tej sprawie od Niemiec. My - jako zespół parlamentarny - zrobiliśmy wiele, aby temat dokładnie zdiagnozować, opisać i przedstawić opinii publicznej - oświadczył.

Mularczyk podkreślił też wagę uświadamiania polskiej i światowej opinii publicznej na temat skali zbrodni popełnionych przez Niemców.

Dziś wiedza o sytuacji Polski w czasie II wojny światowej jest Niewielka. Znaczna cześć ludzi na świecie nie ma zielonego pojęcia i nic nie wie o tym, jak wyglądała II wojna światowa - ocenił.

Zaznaczył ponadto, że wspomniany raport zostanie przetłumaczony m.in. na język angielski i niemiecki - tak, by jak najwięcej osób mogło się z nim zapoznać.

Według Mularczyka, Niemcy przez lata prowadzili zaplanowane działania zmierzające do zacierania śladów swoich zbrodni. Jej efektem - jego zdaniem - jest m.in. „celowe kolportowanie pojęcia polskie obozy koncentracyjne „.

Dziś mamy taka sytuacje którą przewidział i o której mówił prezydent Czechosłowacji Edward Benesz: „Nadejdzie taka chwila, gdy winowajcy przed sobą i światem będą się oczyszczać z tego, czego się dopuścili, sami w to uwierzą i będą szerzyć nowe kłamstwa” - zaznaczył Mularczyk. Podkreślił, że dokumentowanie zbrodni niemieckich jest konieczne, by w przyszłości Polska mogła skuteczniej bronić się przed zarzutami o zorganizowany udział w nich i skutecznie domagać zadośćuczynienia.

Jak zauważył poseł, zgodnie z prawem międzynarodowym zbrodnie wojenne i ludobójstwa nie ulegają przedawnieniu.

Mularczyk przekazał też, że publikacja raportu zespołu ds. reparacji nie zakończy jego prac.

Planujemy, aby parlamentarny zespół pracował do końca kadencji, ponieważ skala zagadnień i zaniedbań dotyczących tej problematyki jest ogromna - ocenił.

W jego opinii konieczne jest popularyzowanie wiedzy na temat strat wojennych poniesionych przez Polskę oraz pokazywanie ich wpływu na obecną sytuację gospodarczą i demograficzną kraju.

Dodał, że przy współpracy zespołu z TVP i PZU powstał film dokumentalny pt. „Wojna totalna. Zabić jak najwięcej” w reżyserii Piotra Mielecha. Jego premiera odbędzie się w sobotę wieczorem na jednej z anten telewizji publicznej. Zaznaczył, że przygotowywany jest też kolejny film o stratach wojennych.

W piątek eksperci parlamentarnego zespołu ds. reparacji. przedstawili wstępne wyliczenia dot. strat Polski. Wynika z nich m.in., że w wyniku II wojny światowej śmierć poniosło z rąk Niemiec ponad 5 mln polskich obywateli, a straty w zabudowie miejskiej wyniosły ponad 52 mld zł, z czego prawie 36 mld zł przypada na Warszawę.

Parlamentarny zespół ds. oszacowania wysokości odszkodowań należnych Polsce od Niemiec za szkody wyrządzone w trakcie II wojny światowej, powołano pod koniec września 2017 r. z inicjatywy PiS.

Zgodnie z opinią Biura Analiz Sejmowych - o którą wnioskował Mularczyk - zasadne jest twierdzenie, że Rzeczypospolitej Polskiej przysługują wobec Republiki Federalnej Niemiec roszczenia odszkodowawcze, a twierdzenie, że roszczenia te wygasły lub uległy przedawnieniu jest nieuzasadnione. Z opinii zespołu naukowców Bundestagu wynika zaś, że polskie roszczenia są bezzasadne.

źródło: http://wgospodarce.pl/informacje/53410- ... od-niemiec
Obrazek
Rodzina :D
Rodzina :D
Posty: 17102
Rejestracja: 07 kwie 2005, 19:51
Kontakt:
Awatar użytkownika
Rodzina :D
Rodzina :D

Post autor: NEVIL »

Trochę historii...

=========================


Komentarze:

kasia_kowalska@zmieniona

Niemcy i Rosjanie bezkarnie mordowali, okradali i niszczyli Polskę bogacąc się na polskiej krzywdzie. Dzisiaj szczycą się wysokim poziomem rozwoju gospodarczego kpiąc z polskiej biedy i blokując nasz ogromny wysiłek w odbudowie polskiej gospodarki. Najsmutniejszym jest fakt, iż nasi agresywni sąsiedzi wciąż znajdują polskich sympatyków, popleczników i kolaborantów szkodzących interesom polskim. Zdumiewa ogromna liczba antyPolaków w PO, N, SLD... i różnych antyPolskich KODach.

------------------------------

Lipniaki

Halina Konopacka, mistrzyni olimpijska, żona Ignacego Matuszewskiego była jednym z kierowców ciężarówek wiozących złoto. Ich córkę, sanitariuszkę, zamordowali Niemcy w Powstaniu. Polskie losy.

---------------------------------

PRAWDAwtasmachSOWY@PRAWDAwtasmachSOWY

cale szczescie dla przedwojennej Polski to ze, zlotem nie opiekowali sie ludzie jak Frasyniuk, Balcerowicz lub Rostowski

=============================

Co się stało z polskim złotem? Fedorowicz: Gdy wybuchła wojna, w Polsce wciąż pozostawało 79 ton kruszcu
Obrazek
Los całego polskiego złota spoczywającego w brytyjskich, kanadyjskich i amerykańskich bankach został przesądzony, gdy państwa zachodnie przestały uznawać rząd emigracyjny, a nawiązały stosunki dyplomatyczne z komunistycznym. W ten sposób władze PRL stały się prawnym dysponentem kruszcu, chociaż nie było mowy tym, by trafił on z powrotem do Warszawy. Na to zachodni alianci w żaden sposób zgodzić się nie chcieli, raz dlatego, że obawiali się, że na złocie natychmiast „położą łapę” Sowieci, a dwa, że sami byli w marnej sytuacji finansowej

— mówi portalowi wPolityce.pl Andrzej Fedorowicz, autor książki „Słynne ucieczki Polaków”.

wPolityce.pl: We wrześniu 1939 r. zapadła decyzja o wywiezieniu złota ze skarbca Banku Polskiego. Jak udało się go przetransportować z atakowanej i bombardowanej przez Niemców Warszawy?

Andrzej Fedorowicz:
W Warszawie, w skarbcach Banku Polskiego na Bielańskiej, było wtedy 36 ton złota wartego 193 mln ówczesnych złotych. Były to nie tylko sztaby, ale też złote dolary, ruble i austriackie korony. Tylko niewielką część depozytów udało się ulokować za granicą. Gdy wybuchła wojna, w Polsce wciąż pozostawało 79 ton kruszcu. W czerwcu i lipcu złoto ulokowano też w skarbcach w Siedlcach, Brześciu, Zamościu i Lublinie, a 4 września 15 ton złota udało się jeszcze wywieźć z Warszawy do Brześcia autobusami Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych. Na tym możliwości ewakuacji skończyły się, wojsko nie miało już żadnych wolnych samochodów, pozostawała improwizacja. Jak piszę w wydanej przez Frondę książce „Słynne ucieczki Polaków” akcję w celu zorganizowania ewakuacji pozostałych 21 ton złota z Warszawy zorganizowali oficerowie w stanie spoczynku: płk Adam Koc, płk Ignacy Matuszewski i Henryk Floyar-Rajchman. Wszyscy pełnili wcześniej ważne funkcje w państwowej administracji, dobrze orientowali się więc, jaka jest wartość polskich zasobów. Ostatecznie wykorzystali zarekwirowanych 12 autobusów: 10 należących do PKP oraz dwa magistrackie. Trzeba jednak pamiętać, że wywiezienie złota z Warszawy było tylko jednym z elementów wielkiej ewakuacji polskiego skarbu. Cała sztuka polegała na tym, by zabrać też złoto z pozostałych miast i aby wszystkie transporty spotkały się na stacji kolejowej w Śniatyniu, przy granicy z Rumunią, przez którą zamierzano przewieźć je dalej – do portu w Konstancy, a stamtąd statkiem do Turcji i przez francuskie protektoraty na Bliskim Wschodzie do samej Francji. W sumie sformowane zostały trzy duże konwoje, drogowe i kolejowe, które zmierzały do Śniatynia. Dotarły tam z podziwu godną precyzją i to pomimo bombardowań dróg i torów kolejowych oraz faktu, że między tymi transportami nie było żadnej łączności.

Niemcy dość szybko wpadli na trop polskiego skarbu. Jak im się to udało?

Więcej: https://wpolityce.pl/historia/410310-co ... rzesniu-39
Obrazek
odpowiedz

Informacje

  0 użytkowników  »  2 gości

Moderatorzy

NEVIL, ModTEAM